Dodaj do ulubionych

matematyka klasa IV- HORROR~!!!!!

06.10.05, 11:31
Moje dziecko chodzi obecnie do 4 klasy i od tego roku ma nowego nauczyciela
od matmy. Facet leci z programem jak szalony. Poświęcił 1 godz na nauke cyfr
rzymskich ,jedna lekcje na nauke mnozenia przez liczby jedno-,dwu- trzy-
cztero- cyfrowe. 1 godz na potegowanie. zadaje ogrom materiału ,cwiczeń do
domu. Efekt jest taki, że moja córka( która nie jest lotna w matmie) ma juz
dwie 1.
Od poniedziłku (a mamy dziś czwartek) nic innego nie odrabiamy tylko matmę
codziennie przez 5 godz. Tojest chore!!!!!
Wczoraj zabroniłam jej robic matmy,dzis jest zebranie i wiem ,że inni rodzice
równięż sa tym oburzeni.
Oj bedzie sie dziś działo.
Ten facet skończył podobno uniwerek i to jego 1 rok pracy z dziecmi. On jest
chyba chory.

Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 11:44
      u nas matematyki tez jest baaaardzo duzo, mamy 7 godzin matematyki tygodniowo,
      ale to jest caly czas jeszcze powtarzanie materialu z ostatnich 3 lat, tylko w
      taki bardziej "dorosly" sposob niz w I-III (np ucza sie prawa przemiennosci
      dodawania na literkach a+b+c=c+a+B, a nie na konkretnych liczbach, tak bardziej
      abstrakcyjnie itp), . Ja akurat uwazam ze matematyka jest bardzo wazna dla
      calosci wiec dla mnie to jest OK.

      U nas za to jest potwornie duzo kartkowek i klasowek, syn doslownie codziennie
      ma albo kartkowke (czasem i 2) albo klasowke albo pytanie (jest ich 16-ro w
      klasie wiec statystycznie czesto sa pytani), no i prac domowych sporo. Z
      polskiego napisal juz 4 wypracowania kazde po 4-5 stron. wedlug mnie sporo.

      No i mamy duzo jezykow bo mamy 2, i to 4 godziny jednego i 3 godziny drugiego.
      Nie da sie ukryc ze czasu na cos innego niz nauka nie ma za wiele...No ale poki
      co idzie mu super, tymbardziej sie ciesze ze to nowa szkola, wiec moglo byc
      roznie...

      Pozdrawiam
      • magda270519761 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 12:42
        Ja też uważam , że za dużo jest zadawane do domu i często jest to praca dla
        rodzica , bo 4 -klasista nie jest wstanie sam napisać np. wypracowanie , czy
        zadanie tekstowe z matematyki , nie wspomne o przyrodzie , wszystkie ksiązki
        idą w ruch , włącznie z internetem , do tego bez przerwy jakieś prace
        plastyczne , plakaty i dodam , że moja córka uczy się bardzo dobrze , ale i tak
        nie jest sama w stanie tego opanować , musimy jej pomagać!
        • sol_bianca Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 09.10.05, 20:13
          > Ja też uważam , że za dużo jest zadawane do domu i często jest to praca dla
          > rodzica , bo 4 -klasista nie jest wstanie sam napisać np. wypracowanie

          no co ty? czyli rodzic ma mu pisać?
          • aka10 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 09.10.05, 20:36
            W zyciu bym dziecku wypracowania nie pisala.
            A co dziecko ma powiedziec,jak nauczyciel zapyta,kto wypracowanie pisal?
            Pozdrawiam.
            • baba_ta_sama Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 09.10.05, 20:46
              And... smile
      • agatka_s Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 12:59
        ja tez pomagam, choc nie robilam tego juz dwa lata...

        nie tyle merytorycznie, ale tak bardzie logistycznie, bo roznych rzeczy do
        spamietania, kiedy co bedzie, co trzeba przygotowac i jak jest poprostu troche
        za duzo.

        Przykleilam na scianie wydruk z kalendarza i zapisujemy kiedy jest jaka
        klasowka, kiedy jest wiersz na pamiec itp-bo inaczej ciezko to ogarnac, no i
        tak na zasadzie "zarzadzania projektem" zaliczamy tydzien po tygodniu...

        No i przepytuje, w zasadzie z kazdego przedmiotu, jest sporo rzeczy do nauki na
        pamiec (np jak zbudowane jest oko-9 czesci po kolei; siatkowka, twardowka,
        zrenica, cialko szkliste itd..., no nie ma sily trzeba wkuc...), albo slowka z
        niemieckiego i odmiana czasownikow przez osoby, albo przypadki z polskiego, no
        nie mna sily trzeba siasc na tylku i sie tego nauczyc, a dziecko jeszcze tego
        nie umie, dotad nigdy w ten sposob sie nie uczyl (no moze poza angielskim)

        Tego "zakuwania" w 3 klasie nie bylo, jak na lekcji sie uwazalo, to
        wystarczylo. Syn sie troche pierwsze 2 tygodnie "zagapil" (i ja tez...), no i
        niestety to zaraz wyszlo, teraz to juz sam sie pilnuje aby zawsze byc na
        bieraco-bo w zasadzie jest 100% pewnosci ze albo kartkowka albo przepytanie-nie
        ma co liczyc na fuksa, ale ja MUSZE tez uczestniczyc w jego nauce, wlasnie
        pytajac, czy kierujac go gdzie ma cos znalezc itp. Dziecko bez rodzicow nie
        poradzi sobie, albo poradzi sobie ale kiepsko i bedzie sie frustrowac, a
        wiadomo ze frustracja to najgorszy wrog dobrego uczenia sie.

        Poki co jest fantastycznie, ale nie wiem co bedzie jakby cos mu nie poszlo,
        zapal moze minac, a zaleglosci nadrabia sie naprawde ciezko (juz sporo bylo po
        jednym dniu nieobecnosci)

        Fajnie ze wymagaja,fajnie ze rodzice sie angazuja , ale czasem mam wrazenie,
        ze to ja chodze do szkoly razem z moim synem...
        • monia323 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 14:08
          Doliczyłam sie przykładów na jednej stronie. Jest ich 30 x 7 stron? ( zadane
          we wtorek na srodę)
          Od poniedziłku siedze z córka i ucze sie matmy, nie robiac innych przemiotów (
          no bo nie ma czasu). Wczoraj pieprznełam zeszytem cwiczeń i zakazalam dziecku
          odrabiac matmę. robiła inne lekcje. Od poniedziałku sa cały czas nerwy i nerwy.
          Córke boli brzuch i ma biegunke ,mnie tez boli. jestem wsciekła. Dziś mamy 1
          zebranie i napewno pousze ten problem, bo tak dalej byc nie może.
          • ewa2000 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 15:19
            Moim zdaniem zrobiłaś fatalnie rzucając zeszytem! To tylko skutecznie zniechęci
            Twoje dziecko do matematyki ( znacznie bardziej niż matematyk).
            Uważam, że jedna godzina na cyfry rzymskie w zupełności wystarczy. Pogadaj z
            matematykiem, nie rób mu awantur, ale poproś o radę. Być może zadaje aż tyle
            przykładów dlatego, że Twoje dziecko sobie nie radzi i chce zmusić je do
            dodatkowych ćwiczeń. Powodzenia.
          • zuzulek Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 20:23
            Hej Monia!
            Po pierwsze, wyluzuj.
            Po drugie, porozmawiaj spokojnie z facetem - albo może delegacja rodziców,
            takich dobrych dyplomatów, niech porozmawia z facetem. Jeśli jest świeżo
            upieczonym magistrem, to po prostu nie ma doświadczenia. Wiem coś o tym, sama
            niedawno zaczynałam smile Ważne, żeby go z miejsca nie przekreślać i nie atakować.
            Powodzenia!
            Zuza


        • ewa2000 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 15:28
          Witaj Agatko, widzę, że zgadzamy się nie tylko w sprawie placu zabaw między
          blokami, ale i logistyką! Wydruk z kalendarza praktykujemy od 5 ( chba ) lat, z
          dobrym skutkiem! A i budowę oka ( ucha, serca, płuc) tez przerabialiśmy
          wspólnie korzystając z mojego atlasu anatomicznego ( jeszcze z czasów studiów).
          Całkiem szybko nadrobiłam braki w angielskim ( słówka+ gramatyka) co
          zaowocowało, że od lata ub. roku jestem szczęśliwą posiadaczką FCE!
          Na pocieszenie Ci powiem, że przychodzi moment, że dopilnowane dziecko dochodzi
          do wniosku, że nauka to jego własny obowiązek.
          Dziś nie muszę już przepytywać z gramatyki polskiej ( pewnie bym i nie umiała)
          czy rozwiązywać zadań z matmy - syn sam tego pilnuje.
          • verdana Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 06.10.05, 20:54
            No, świetnie.
            A ja pracuje głównie popoludniami. To oznacza, że albo moje dziecko będzie
            robiło lekcje ok. 10 wieczorem, albo już w czwartej klasie ma miec zaległosci i
            byc w tyle, bo nie poradzi sobie z atlasami, logistyką itd?
            To chore. Lekcji, ktorych dziecko nie moze odrobić samo, nie powinno się
            zadawać. To nie o to chodzi, by rodzice odrabiali z dzieckiem pracę domową, ale
            zeby dziecko samo było zdolne ją odrobić.
            Rozumiem sporadyczna pomoc. Ale cos takiego - to niedopuszczlne. Póxniej te
            same dzieci ida do liceum i klops - mausia nie przygotowała się do zajeć i
            stopnie jak rakieta ida w dół.
            • linka9 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 07.10.05, 00:25
              verdana napisała:
              > To chore. Lekcji, ktorych dziecko nie moze odrobić samo, nie powinno się
              > zadawać. To nie o to chodzi, by rodzice odrabiali z dzieckiem pracę domową,

              I to powinna być myśł przewodnia każdego rodzica, z jedną poprawką: dzieci są
              różne, zarówno pod względem dorzałości, jak i zdolności i czasami taka pomoc
              jest niezbędna. Ale to piwinna być pomoc w zrozumieniu materiału, a nie w
              odrabianiu zadań.

              >Póxniej te
              > same dzieci ida do liceum i klops - mausia nie przygotowała się do zajeć i
              > stopnie jak rakieta ida w dół.

              Niekoniecznie, to zależy, jak ta pomoc wyglądała i co było jej głównym powodem.
              Dla mnie natomiast gorsze w takim postepowaniu jest wprowadzanie w domu
              stresującej, nerwowej atmosfery i nadmierne obciążanie rodziców, którzy - siłą
              rzeczy- w jakiś sposób potem odreagowywują (rzucanie zeszytem, krzyki, itp)i
              przekazują negatywne emocje.

              Za dużo zadają? Rozumiem dziecko się wścieka, czy nie nadąża, ale to jeszcze nie
              powód, aby dla rodzica odrobienie całości było głównym wyzwaniem (celem
              życiowym?) i wszyscy wpadali w nerwicę.

              • aleksandrynka Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 07.10.05, 14:52
                Za dużo zadają? Rozumiem dziecko się wścieka, czy nie nadąża, ale to jeszcze ni
                > e
                > powód, aby dla rodzica odrobienie całości było głównym wyzwaniem (celem
                > życiowym?) i wszyscy wpadali w nerwicę.
                >


                no dobra, i co dalej? Rodzic odpuszcza, lekcje nie odrobione, leci pała za
                pałą, a dziecko niegłupie, tylko powolniejsze, albo tez nauczyciel przegiął z
                ilością. Ale nie, dziecka lekcje - dziecka sprawa, radź sobie sam... Mama
                zadowolona, że wyluzowała, nauczyciel gna jak szalony a dziecko tonie w
                zadaniach. Coś mi się wydaje, że szkoła jest DLA dziecka, a nie dla
                nauczyciela, który założył sobie ambitny, chory plan przerobienia 1000 zadań w
                tygodniu. Tu chodzi o to, żeby dziecko się czegoś nauczyło, a miarą tego nie
                jest 100 odrobionych w domu zadań. Nawet jak dziecko świetnie kuma materiał, to
                jednak nie jest w stanie zasuwać non-stop nad matematyką. Ma jeszcze polski,
                przyrodę, inne, ma też lalki/samochody, kolegów... Rodzice po pracy nają wolne,
                a dziecko ma zasuwać do północy? To jakieś nieporozumienie chyba...
                Tak więc wracając do cytowanego wyżej fragmentu - jak dla mnie odrobienie
                całości przez ucznia jest głównym celem opisywanego nauczyciela, a jesli tak,
                to chyba jednak coś mu się, delikatnie mówiąc, pomyliło...
                Powtórzę: szkoła DLA dzicka. Jeśli godzina na przerobienie... zapomniałam
                czego smile nie wystarcza dzieciom (zakładam, że więcej dzieci w klasie ma z tym
                probem, bo jak jedno, to inna sprawa), to poświęca się na temat więcej czasu.
                To nie studia, gdzie wykładowca rzuca hasło a ty drąż dalej sam. Na to będzie
                jeszcze czas.
            • ewa2000 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 07.10.05, 15:42
              Klops jest wtedy, gdy dziecko nie umie gospodarować swoim czasem, nie jest
              nauczone systematyczności, nie panuje nad logistyka, ma zaległości.
              Nikt tu nie mówi o odrabianiu lekcji ZA dzieci lecz o odpowiednim
              ukierunkowaniu.
              Nie przeczę, że siedziałam z synem przy lekcjach przez kilka pierwszych lat
              nauki ( nie odrabialam prac domowych, ale ukierunkowywałam, pokazywalam co
              pierw co potem i dlaczego) i mam efekt. Dziś do zeszytów zagladam raczej przez
              ciekawość niż z potrzeby kontrolowania, zaś o pomoc czy przepytanie syn prosi
              sporadycznie.
              Zaś stopni, i to w szkole, w której nie stawia się ich na piękne oczy, można
              mojemu synowi pozazdrościć.
    • baba_ta_sama Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 09.10.05, 15:21
      Ja zadalabym temu nauczycielowi, a i dyrektorowi szkoly tez - jedno pytanie:
      czy tutaj odfajkowuje sie program, czy uczy dzieci.....
      • iwonesik Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 09.10.05, 15:28
        Mój synek w szkole ma obowiązkowo dwa j. obce: francuski i angielski. Pani
        Dyrektor uczy dzieci historii jest baaaardzo wymagajaca! Wiedza z książek
        oceniana jest na "3". Wiadomości dzieci muszą szukać w internecie lub
        bibliotece. Teraz siedze i przygotowuje dziecku album i wiadomości o
        poszczególnych członkach rodziny!!! Horror! Z matematyki zadawane ma codziennie
        3-4 strony w ćwiczeniach.Co druga lekcja to sprawdzian. Z j .polskiego również
        jest pani b.wymagająca, ale da sie wytrzymać. Nie wiem czemu ma służyć taki
        przeładowany program. mojej siostry synek chodzi również do IV klasy, ale we
        Włoszech. program nie jest taki obszerny wakacje trwaja od 01.06 do 15.09. i
        dzieci przez to nie sa głupsze od naszych!!!
        • baba_ta_sama Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 09.10.05, 15:44
          Moj syn tez chodzi do IV klasy, szkola jest publiczna. Zajec dodatkowych dzieci
          maja sporo, ale na ogromne zadania domowe my-rodzice zareagowalismy protestem!
          Szkola zorganizowala dodatkowe zajecia z j. polskiego i matematyki (2 godziny w
          tygodniu) dla dzieci wolniejszych, a cwiczenia dzieci robia na lekcji - jesli
          nie zdaza, koncza w domu. A pani obiecala, ze jak dlugo sa problemy ze
          zrozumieniem materialu i jego opanowaniem, sprawdzianow nie bedzie.
          Uwazam, ze w tym wszystkim potrzebny jest zdrowy rozsadek. Dzieci maja zdobyc
          wiedze, a nie zostac zameczone fizycznie i na dodatek traktowac nauke jak cos
          ogromnie stresujacego.
          Proponuje rozmowy z nauczycielem i dyrektorem szkoly. Nie wolno dac sie
          zwariowac. Powodzenia smile
    • acorns Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może pomóc 09.10.05, 20:50
      Warto by przepchnąć do sejmu obywatelski projekt nowelizacji ustawy o systemie
      oświaty, na mocy której zabronione byłoby zadawanie prac domowych z wyjątkiem
      tego, co w domu zrobić po prostu trzeba, czyli czytanie lektur i pisanie
      wypracowań (ale w ograniczonej ustawą ilości). To jest jakieś chore co
      nauczyciele wyczyniają. 100 tysięcy podpisów z pewnością się zbierze, tylko
      trzeba mieć kasę na ich zebranie (mailing, prawnicy, copywriterzy). Ja kasy na
      to nie mam. Gdybym miał, już dawno coś bym w tym kierunku działał. Polskie
      dzieci są bowiem zbyt obciążone nauką i obowiązkami. Czyżby to miało je
      przygotowywać do niewolniczej pracy w wielkich korporacjach?
      • kaczka.kwaczka PROTESTUJĘ 09.10.05, 23:49
        > zabronione byłoby zadawanie prac domowych z wyjątkiem
        > ...czytanie lektur i pisanie
        > wypracowań .

        A dlaczego polski można odrabiać w domu a matematyki nie ????????

        Co to ? Wypracowania w szkole nie można napisać ?
        Lektury nie można dzieciom puścić z taśmy ?

        Jak już nic nie zadawać: to konsekwentnie!!!!!!!!
        • jakw Re: PROTESTUJĘ 10.10.05, 00:26

          > Co to ? Wypracowania w szkole nie można napisać ?
          A po co pisać wypracowania??? Niech uczą się pisać podania, cv, listy motywacyjne.

          > Lektury nie można dzieciom puścić z taśmy ?
          Iii tam, przecież zasną podczas słuchania. Z płytki czy taśmy to im najwyżej
          streszczenie lektur puścić można (a wogóle - po co są lektury?)

          > Jak już nic nie zadawać: to konsekwentnie!!!!!!!!
          Tak!
        • acorns Re: PROTESTUJĘ 10.10.05, 10:06
          kaczka.kwaczka napisała:

          > A dlaczego polski można odrabiać w domu a matematyki nie ????????
          >
          > Co to ? Wypracowania w szkole nie można napisać ?

          No tu jest ten problem, że czasami jest ciężko. Żeby usiąść i coś napisać
          trzeba mieć wenę twórczą a nie ma się jej na żądanie. Można spokojnie zadać
          jakieś wypracowanie i dać dwutygodniowy termin. Albo na przykład jakaś praca
          plastyczna. W szkole nie ma warunków do tego. Moja córka posługuje się
          Photoshopem, a szkoła go nie posiada bo nawet jej nie stać na komputer, który
          to pociągnie a co dopiero na zakup oprogramowania. Można tu dać po prostu pracę
          jakąś taką poważniejszą z dwutygodniowym terminem ale możliwą do wykonania w
          szkole. A jeśli ktoś zechce robić ją w domu to jego sprawa. Ja zawsze wolałem
          przygotować coś większego z dłuższym terminem niż dużo drobiazgów na następny
          dzień.

          > Lektury nie można dzieciom puścić z taśmy ?

          Można. Tylko tu chodzi też o to, że dzieciak czytając książkę jednocześnie w
          sposób bierny zapamiętuje pisownię wyrazów i interpunkcję.
          • kaczka.kwaczka Re: PROTESTUJĘ 10.10.05, 10:18
            > > Co to ? Wypracowania w szkole nie można napisać ?
            > No tu jest ten problem, że czasami jest ciężko. Żeby usiąść i coś napisać
            > trzeba mieć wenę twórczą a nie ma się jej na żądanie.
            Z pomysłem na rozwiązanie zadania z matematyki, też tak jest.
            Jak nie zadawać to sprawiedliwie: z żadnego przedmiotu!!!!!!!

            > Albo na przykład jakaś praca
            > plastyczna. W szkole nie ma warunków do tego. Moja córka posługuje się
            > Photoshopem, a szkoła go nie posiada bo nawet jej nie stać na komputer, który
            > to pociągnie a co dopiero na zakup oprogramowania.
            Szkoła nie ma prawa, wymagać by dziecko miało w domu komputer.
            Szczególnie prace plastyczne powinny być wykonywane przez ucznia w szkole, by
            była pewność samodzielności. A są one potrzebne do rozwoju dziecka, a nie
            rodzica, czy starszej siostry.
            Jak nie zadawać to sprawiedliwie: z żadnego przedmiotu!!!!!!!

            > > Lektury nie można dzieciom puścić z taśmy ?
            > Można. Tylko tu chodzi też o to, że dzieciak czytając książkę jednocześnie w
            > sposób bierny zapamiętuje pisownię wyrazów i interpunkcję.
            To można na polskim zadać temat na dziś:
            Cztamy Ballady Mickiewicza.
            Jak nie zadawać to sprawiedliwie: z żadnego przedmiotu!!!!!!!

      • ewa2000 Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 08:07
        Jesli chcemy być spoleczeństwem nieuków, ćwierć inteligentów,ludzi zapędzanych
        do niewolniczej i nisko płatnej pracy, to jak najszybciej zbierajmy podpisy pod
        zmniejszeniem obciążenia dzieci w szkolach!
        Niech grają w piłke, bawią się, nie przemęczją, broń Boże nie piszą wypracowań,
        trzymają się jak najdalej od matematyki. A potem niech się nie dziwią, że
        pracodawca jakoś tak dziwnie na nich popatrzy ..........
        A tak na poważnie - żeby w zyciu coś osiągnąć trzeba pracować, manna z nieba
        raczej nie leci. Może zamiast uczyć lenistwa czy odrabiać za dzieci lekcje-
        NAUCZYĆ JE pracować, ekonomicznie gospodarować czasem, maksymalnie
        wykorzystywać lekcje w szkołach! Od szkoły bezwzględnie wymagać uczenia na
        zajęciach. A wtedy będzie można i iść na basen, i spotkać się z kolegami, i
        opanować matematyke i zdać certyfikat językowy. A za parę lat być wartościowym
        kandydatem na pracownika i stawiać warunki finansowe.
        • kaczka.kwaczka Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 08:55
          > .... żeby w zyciu coś osiągnąć trzeba pracować,
          smile))))))))
          Oczu nie masz? Wokół nie patrzysz ?


          .....................
          > Może zamiast uczyć lenistwa czy odrabiać za dzieci lekcje-
          > NAUCZYĆ JE pracować, ekonomicznie gospodarować czasem, maksymalnie
          > wykorzystywać lekcje w szkołach! Od szkoły bezwzględnie wymagać uczenia na
          > zajęciach. A wtedy będzie można i iść na basen, i spotkać się z kolegami, i
          > opanować matematyke i zdać certyfikat językowy.
          Mimo, początku i końca, jestem za.
          To jest nielogiczne, ale widać nie myślę,
          i nie wyciągam wniosków, z tego co widzę wokół.
          ...............


          > A za parę lat być wartościowym
          > kandydatem na pracownika
          Po co ?

          > i stawiać warunki finansowe.
          smile))))))))))))
        • acorns Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 09:57
          ewa2000 napisała:

          > Jesli chcemy być spoleczeństwem nieuków, ćwierć inteligentów,ludzi
          zapędzanych
          > do niewolniczej i nisko płatnej pracy, to jak najszybciej zbierajmy podpisy
          pod
          >
          > zmniejszeniem obciążenia dzieci w szkolach!

          I tak jesteśmy zapędzani do niewolniczej nisko płatnej pracy. Jak się ma fach w
          ręku to się zarobi. Kto wzywał do domu elektryka, hydraulika, albo ekipę
          remontową ten wie jak oni się cenią. Za grosze tyrają biurasy w białych
          kołnierzykach. Mają mózgi wyprane na studiach i przez firmy, którym służą.

          > A wtedy będzie można i iść na basen, i spotkać się z kolegami, i
          > opanować matematyke i zdać certyfikat językowy. A za parę lat być
          > wartościowym kandydatem na pracownika i stawiać warunki finansowe.

          Czyli wyście szczurów? W imię czego mam zmuszać tego dzieciaka do czegoś, czego
          na dzień dzisiejszy nie chce robić i nie musi tak naprawdę? Czy nie wystarczy,
          że państwo w barbarzyński sposób zmusza nasze dzieci do marnowania czasu w
          cyrku zwanym szkołą? Bo to jest cyrk i zmarnowany czas. Kto chce niech policzy
          ile godzin dziecko spędza w szkole podczas całej edukacji i porówna to z
          ilością godzin kursów zawodowych gdzie czas nie jest marnowany. (Np kurs
          spawania obejmuje 600 godzin wszystkie metody + praktyka). Mojej córce nie jest
          na dzień dzisiejszy potrzebny np. angielski. Wiem, że bez angielskiego nie
          będzie użyteczna dla wielkich korporacji w których niby ma pracować ale chyba
          jej szczęście i jej dzieciństwo powinno być dla mnie ważniejsze niż ING,
          Allianz, Coca Cola, Shell, ABB i Zepter razem wzięte. Mnie na przykład wali to
          czy Shell upada czy centrala ING wyleciała w powietrze. Natomiast każda łza
          mojego dziecka ma dla mnie znaczenie.
          • agatka_s Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 10:35
            czegoś tak prymitywnego to ja już dawno nie czytałam !!!, zawyczaj stronię od
            epitetów i ocen cudzych komentarzy, ale to co tu piszecie o nauce jest
            zwyczajnie prymitywne. Edukacja nie sluzy do zdobywania zawodu, kasy !!!!

            Edukacja-(wszystko jedno kiedy pobierana czy bedac dzieckiem, czy studentem,
            czy juz w wieku nawet daleko zaawansowanym) jest potrzebna aby stawac sie
            madrzejszym, doskonalszym, miec satysfakcje, byc oczytanym, orientowac sie co
            sie dzieje na swiecie. Poprostu aby czerpac maksymalnie wiele z tego co Świat
            nam oferuje. Wszystko jedno czy pracuje sie jako hydralik czy jako profesor
            medycyny...

            Przeciez do szkoly nie chodzi sie po to aby za 15 lat byc spawaczem albo bialym
            kolnierzykiem. Do szkoly chodzi sie po to aby miec ciekawe, fascynujace zycie,
            aby móc świadomie decydować, wybierać aby móc decydować o sobie, swoim losie-
            bo poprostu bez pewnych umiejetnosci nie mozna w swiecie funkcjonowac. Dziś
            jest tyle możliwości, można mieszkać gdzie się chce, można robić tyle ciekawych
            rzeczy, mieć dostęp do sztuki, nauki, podróżować- ale bez poznania tego, nie ma
            mowy aby z tego korzystać.

            Nie rozumiem jak znajomosc jezyka angielskiego, moze nie byc dzis w XXI wieku
            oczywistoscia ? jak świadomie można skazywać się na wyłączenie z tak ogromnych
            możliwości i tak wielu możliwości realizowania się.

            Ja jezdze bardzo duzo po swiecie i sluzbowo i prywatnie, mam znajomych po calej
            europie i swiecie-to jest poprostu oczywiste ze KAŻDY, mówi po angielsku.
            Dzięki znajomości angielskiego, mam dobra prace to fakt- ale przede wszystkim
            mam dostęp do tak zróżnicowanego, przebogatego świata. Wiadomo że moje
            pokolenie (nie mowiac o moich rodzicach) nie w pełni wykorzystało szansę, ale
            nasze dzieci mają taką szansę i mają realne środki aby tę szanse wykorzystać.

            Nie po to aby pracowac w Coca-Coli, ale dlatego aby miec dostep do wielu
            informacji w skali globalnej.

            Moj syn uczy sie drugiego jezyka obcego i mysle ze gdy on bedzie dorosly,
            znajomosc conajmnie 2 jezykow bedzie standardem.

            Ja mimo 40-tki na karku, tez caly czas sie ucze. Zaczelam 4 jezyk obcy,
            doksztalcam sie z hiostorii Polski powojennej (bo jestem pokoleniem, gdzie
            historii tej nie uczono, i nagle okazalo sie ze najzwyczajniej w swiecie mam
            potworne braki-okazalo sie podczas naszego urlopu w krajach nadbaltyckich,
            gdzie mimo ze moja rodzina pochodzi z pod Wilna i Lwowa, ja wiem nie za duzo o
            tych terenach, i ich historii)- uczę się cały czas, bo sprawia mi to
            przyjemność, bo poprostu nie wyobrażam sobie inaczej.
            • kaczka.kwaczka Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 11:19
              > czegoś tak prymitywnego to ja już dawno nie czytałam !!!,
              Poprzedniczka ma niestety bardzo dużu racji.

              > Edukacja nie sluzy do zdobywania zawodu, kasy !!!!
              PRAWDA.

              > Edukacja....jest potrzebna aby stawac sie
              > madrzejszym, doskonalszym, miec satysfakcje, byc oczytanym, orientowac sie co
              > sie dzieje na swiecie. Poprostu aby czerpac maksymalnie wiele z tego co Świat
              > nam oferuje.
              Prawda: tylko , że to są twoje życzenia co do edukacji, a nie rzeczywistość.

              > Wszystko jedno czy pracuje sie jako hydralik czy jako profesor medycyny...
              Pod warunkiem, ze się pracuje.


              > Nie rozumiem jak znajomosc jezyka angielskiego,
              > moze nie byc dzis w XXI wieku oczywistoscia ?
              > ....europie i swiecie-to jest poprostu oczywiste ze KAŻDY, mówi po angielsku.
              Jednak masz bardzo wąsko pod sufitem.


              > Nie po to aby pracowac w Coca-Coli, ale dlatego aby miec dostep do wielu
              > informacji w skali globalnej.
              W realnym świecie - na tym się to kończy: na koka -koli.



              > Moj syn uczy sie drugiego jezyka obcego i mysle ze gdy on bedzie dorosly,
              > znajomosc conajmnie 2 jezykow bedzie standardem.
              Już są prymitywne translatory, za kilka lat, będą bardzo dobre.
              Czy za kilka lat znajomośc języka obcego będzie wogóle potrzebna ?
              Czy nie będzie tego robił za nas komputer ? lub przenośne urządzenie ?

              Inne dzieci teraz się bawią, rosną, a twój syn kuje.
              One za kupią translator za 1 pensję.
              Czy ty jesteś w stanie nauczyć syna języka, w ciągu jednego miesiąca?

              Za 10-15 lat, ten sam translator, będzie w każdym supemarkecie, w cenie
              obecnego słownika: pomyśl : co jest bardziej opłacalne ?

            • gooogie Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 12:21
              agatka_s napisała:

              > kolnierzykiem. Do szkoly chodzi sie po to aby miec ciekawe, fascynujace zycie,
              >

              hehe
            • acorns Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 14:45
              Jesteś obywatelką świata, to jest Twój wybór. Twój syn uczy się bo chce, a moja
              córka uczy się bo musi. I taka jest między nami różnica. Dlaczego ja byłem
              zmuszany przez państwo do pobierania nauki? Dlaczego moja córka jest do tego
              zmuszana? Dla mnie to jest forma niewolnictwa.

              Może w XXI wieku znajomość języka angielskiego jest czymś oczywistym. Może gdy
              Twój syn będzie dorosły, standardem będzie znajomość 3 języków obcych. Tylko
              jakim prawem ktokolwiek mi te standardy narzuca siłą? Jestem Polakiem, mieszkam
              w Polsce, moim językiem urzędowym jest polski koniec, kropka. Jeśli zechcę
              uczyć się języków obcych to dlatego, że chcę a nie dlatego, że ktoś mi to
              nakazuje. Bo jakim prawem?

              We współczesnym świecie funkcjonuje także Murzyn z dzikiego afrykańskiego
              plemienia. Funkcjonuje także pan Zdzisio z wykształceniem podstawowym. A także
              pan Marian spod budki z piwem. Czyli można funkcjonować niezależnie od
              umiejętności i wykształcenia - żyjąc po swojemu. Czy muszę pracować w globalnej
              korporacji? Czy moja córka musi? To będzie jej wybór. Po co robić dziś prawo
              jazdy na ciężarówkę jak potrzebne będzie za 10 lat? A może i nie będzie
              potrzebne?

              Informacje w skali globalnej nie są mi do szczęścia potrzebne. Mnie nie
              interesuje hossa na Wall Street tylko interesuje mnie to, że dach mi przecieka
              i nie mam węgla na zimę i sypie mi się prawy tylny błotnik w samochodzie a
              także skrzynia biegów wydaje dziwne odgłosy. To jest moje życie i moje
              problemy, które muszę rozwiązać bo samochód sypie mi się niezależnie od
              sytuacji na giełdach światowych.

              Zmierzam do tego, że każdy powinien żyć jak chce. Jeden chce być obywatelem
              świata, a drugi obywatelem gminy Dźwierzuty. Jeden ma 150 m2 w warszawskim
              apartamentowcu i pracuje w wielkiej korporacji, zarabia dużo i wczasy spędza w
              światowych kurortach, a drugi całe życie spędza na 79,6 hektarach i czerpie z
              nich swoje zyski. Czy obaj muszą mieć takie same podstawy? Czy obaj potrzebują
              takiego samego wykształcenia? Czy obaj muszą korzystać z informacji globalnych?
              • ewa2000 Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 10.10.05, 15:10
                Nie, potrzebni są i sprzątacze i rolnicy i kierowcy i wysokokwalifikowani
                specjaliści w róznych dziedzinach. Każdy ma wybór - może zakończyć edukację po
                gimnazjum, może i po studiach doktoranckich.
        • jagawi Re: Obywatelski projekt nowelizacji ustawy może p 12.10.05, 15:57
          > Jesli chcemy być spoleczeństwem nieuków, ćwierć inteligentów,ludzi zapędzanych
          > do niewolniczej i nisko płatnej pracy, to jak najszybciej zbierajmy podpisy pod
          >
          > zmniejszeniem obciążenia dzieci w szkolach!
          > Niech grają w piłke, bawią się, nie przemęczją

          No normalnie jestem zdziwiona. Moje dziecko jest w szkole niepublicznej (6 klasa), zawsze mi sie
          wydawalo, ze ma malo lekcji zadawanych, zeszytow mu nie kontrolowalam, bo stopnie byly ok, a
          bardzo mi zalezy na samodzielnosci, bardziej niz na ocenach. To co jest wazne, to to, ze w tej szkole
          co roku sa robione tzw testy walbrzyskie (od 3 klasy) i z roku na rok cala klasa pisze je lepiej, a w
          testach 6-klasistow szkola wypada b. dobrze. Zadawanie ogromnych ilosci pracy domowej jest czysta
          glupota, zniecheca do nauki, zabija naturalna, dziecieca ciekawosc swiata. To jest przerzucanie ciezaru
          edukacji na dziecko i w efekcie - na rodzicow.
    • verdana Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 11:54
      Syn Agatki bedzie mysleć i dzięki temu bedzie miał bez porównania wieksze
      szanse, niż ktos, kto bedzie sie uczył wyłacznie, aby zarobic na translator.
      Syn Agatki będzie wyżej ceniony na rynku pracy niz ten, co zdobył swietny
      zawód, ale z braku wygimnastykowanego umysłu nie jest w stanie sobia ani
      poradzić ze zmieniajacymi sie warunkami, ani zmienić wyuczonego zawodu.
      Może i dzieci nauczone, ze trzeba zarabiac a nie mysleć wyleca z rynku pracy,
      wyparte przez proste urzadzenia. Syn Agatki bedzie zawsze potrzebny.
      • kaczka.kwaczka Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 12:09
        > Syn Agatki bedzie mysleć
        A kto go tego nauczy?
        Na razie kuje słówka angielskie: tonie uczy myślenia.

        > bedzie miał bez porównania wieksze szanse,
        Dlaczego ?

        > niż ktos, kto bedzie sie uczył wyłacznie, aby zarobic na translator.
        Ja nie napisała, że tylko po to się będzie uczył.
        Przecież translator kupi za 1 pensję. Sugerujesz, że przez całe życie będzie
        pracował tylko 1 miesiąc?

        > Syn Agatki będzie wyżej ceniony na rynku pracy niz ten, co zdobył swietny
        > zawód,
        1. Ty jej nie zrozumiałaś, ona własnie chce by jej syn zdobył świetny zawód,
        przy pomocy angielskieg.
        2. Jakieś dowody , że będzie lepiej ceniony na rynku pracy?
        Czy dowodem ma być obecna rzeczywistość?smile))))))

        > ale z braku wygimnastykowanego umysłu nie jest w stanie sobia ani
        > poradzić ze zmieniajacymi sie warunkami, ani zmienić wyuczonego zawodu.
        Jak na wstępie: od nauki języka do szerokich horyzontów jest bardzo daleko.


        > Może i dzieci nauczone, ze trzeba zarabiac a nie mysleć
        > wyleca z rynku pracy, wyparte przez proste urzadzenia.
        Prównaj: co będzie umiał syn Agatki?
        A co będzie znał inny, który uzna, że nie warto uczyc się języka?
        Syn Agatki będzie na pewno znał 2 języki.
        I zostanie wyparty przez translatory.

        A ten inny: po prostu nie wiadomo, ale na pewno nie zmarnuje czasu na naukę
        czegoś nieużytecznego. Ten drugi ma szanse , że czas wykorzysta na naukę czegoś
        pożytecznego. Syn Agatki nie ma tej szansy.
        • verdana Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 12:30
          Na całym swiecie jest teraz tendencja, by do dobrych prac przyjmować ludzi
          wykształconych, a nie wyuczonych pożytecznego zawodu, który po roku moze się
          już okazać niepożyteczny.
          Syn Agatki bedzie umiał się uczyć nowych rzeczy. Dzięki temu, ze b edzie umiał
          myslec i kojarzyć. Nauka języka to nie tylko nauka słówek, ale także innego
          sposobu wyrazania mysli. człowiek, który nauczy się tylko "pozytecznych"
          czynnosci nie sprosta wielu wyzwaniom intelektualnym.
          Na przyklad nie będzie rozumiał, do czego służy nauka języka i do czego
          przydaje się w pracy abstrakcyjne myslenie.
          • kaczka.kwaczka Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 14:17
            > Na całym swiecie jest teraz tendencja, by do dobrych prac przyjmować ludzi
            > wykształconych, a nie wyuczonych pożytecznego zawodu, który po roku moze się
            > już okazać niepożyteczny.
            Po prostu bzdura, slogan, powtarzany naiwnym dzieciom by były grzeczne.

            > Syn Agatki bedzie umiał się uczyć nowych rzeczy.
            NIestety, niekońiecznie. Z tego, że obecnie uczy się 2 języków, nie wynika, że
            nie straci zdolności uczennia się wogóle.

            > Dzięki temu, ze b edzie umiał myslec i kojarzyć.
            > Nauka języka to nie tylko nauka słówek, ale także innego
            > sposobu wyrazania mysli.
            To za mało, bo te myśli najpier trzeba mieć,
            trzeba mieć co powiedzieć.

            > człowiek, który nauczy się tylko "pozytecznych"
            > czynnosci nie sprosta wielu wyzwaniom intelektualnym.
            slogany, a te "wyzwania intelektualne" to już brzmią całkiem tragicznie.

            > Na przyklad nie będzie rozumiał, do czego służy nauka języka
            Ja nie mówie , ze by języka nie uczyć wogóle,
            a upieram się by nie przywiązywać do tego zbytniej wagi.

            > i do czego przydaje się w pracy abstrakcyjne myslenie.
            Tego się uczy na matematyce. A nauka języka , od myślenia abstrakcyjego jest
            dalej niż inne przedmioty.
        • agatka_s Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 12:48
          Po pierwsze to "odczepcie" sie od mojego syna, watek niebezpiecznie robi sie
          spersonalizowany...

          Po drugie, mam wrazenie ze mowimy o dwoch kompletnie roznych podejsciach do
          zycia, poprostu (a co za tym idzie i do nauki, wiedzy itp)...

          Zycie nie jest po to aby zarabiac kase ! Kasa to tylko środek aby żyć. Zycie
          jest po ta aby życ (brzmi jak slogan, ale tak jest !!!), aby z niego
          maksymalnie korzystac. I to nie jest teoria. Co z tego, że ktos zarobi duze
          pieniadze, jesli nie bedzie ich umial wykorzystac. Aby korzystac z życia
          trzeba mieć wiedzę, trzeba wiedzieć jakie książki czytać, jakie filmy obejrzeć,
          jakich potraw skosztować, jakie obrazy obejrzeć, jakich kompozytorów słuchać
          itp itd. Prymitywne wydawanie pieniędzy na ciuchy, na leżenie na plaży, i
          oglądanie filmów "zabili go i uciekł", imponuje ale właśnie tym, co nigdy się
          nie uczyli. Można żyć i tak. (i wiem że w tym kraju jest to niedościgłe
          marzenie milionów, taka Doda/mandaryna, czy inny Gołota-to szczyt marzeń
          o "full wypas" życiu..)

          A przecież jest tyle fascynujących rzeczy do robienia, tyle
          fascynujących,mądrych ludzi do poznania (no ale trzeba być partnerem dla nich,
          z tłumokiem co tylko używa "translatora" (a co to jest, tak swoją drogą ???),
          raczej nie będą chcieli rozmawiać...).

          Jak podróżować po świecie, to trzeba wiedzieć jaki to kraj, jaką ma historię,
          co w nim działo się ciekawego itp itd. Trzeba umieć porozmawiać z różnymi
          ludźmi o róznym światopoglądzie (choć minimum o tych innych światopoglądach
          trzeba wiedzieć, chociażby z szacunku dla rozmówcy). To co dziś świat poprzez
          skrócenie odległości, internet, zamożność społeczeństw nam oferuje, jest
          przecież tak fascynujące i te wszystkie rzeczy ndają życiu sens. Nie kasa, ale
          to co się przeżyje, zobaczy, czego się doświadczy. Ale tak jak aby zjeść coś
          smacznego trzeba dysponować zmysłem smaku, tak aby w tym świecie z niego
          korzystać, trzeba być wyedukowanym, trzeba być oczytanym.

          Język obcy to tylko przykład, ale jest tysiące rzeczy które na pierwszy rzut
          oka są zbędne (język do nich nie należy !!!!)-ale to wszystko razem, daje
          wiedzę o świecie. To jest taka przepustka. Kiedyś wystarczyło pisać i liczyć,
          imożna było się jako tako w świecie poruszać, dziś oferta świata jest dużo
          bogatsza i poprostu aż grzechem byłoby z tego nie korzystać.

          A praca ? ona oczywiście też powinna sprawiać satysfakcję. Choć oczywiście
          satysfakcja z pracy dla każdego z nas to co innego. Dla jednych zadowolenie z
          tego co sie robi, dla innych poziomem satysfacji jest suma na koncie co miesiac
          (tez jakas satysfakcja...), każdy ma taką pracę na jaką zasługuje (skoro nie ma
          lepszej, to pewnie coś po drodze przegapił...)


          Są tacy co pracuja przyslowiowe 8 godzin, i marzą aby po fajrancie jak
          najszybciej zasiaśc przed telewizorem (ci z pewnoscia niczego poza tym co
          przydatne nie uczyli sie i nie beda sie uczyc), a sa tacy co wyżywaja sie w
          pracy (tzw pracoholicy), ale znajduaja tez czas na inne rzeczy, hobby (np
          pisanie na forum internetowym), nauke itp. Ja poprostu naleze do tych drugich.
          • kaczka.kwaczka Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 14:11
            > Po pierwsze to "odczepcie" sie od mojego syna, watek niebezpiecznie robi sie
            > spersonalizowany...
            Święta racja.

            > Po drugie, mam wrazenie ze mowimy o dwoch kompletnie roznych podejsciach do
            > zycia, poprostu (a co za tym idzie i do nauki, wiedzy itp)...
            Chyba nie: mówimy o 2 różnych podejściach do nauki/szkoły.

            > Zycie nie jest po to aby zarabiac kase ! Kasa to tylko środek aby żyć. Zycie
            > jest po ta aby życ (brzmi jak slogan, ale tak jest !!!),
            Z tym się zgadzam, dlatego właśnie mówmy o szkole i nauce,
            nie o podejściu do życia.

            > aby z niego (z życia) maksymalnie korzystac.
            To już jest dyskusyjne, ze względu na brak definicji "maksymalnie korzystać".

            > Jak podróżować po świecie, to trzeba wiedzieć jaki to kraj, jaką ma historię,
            NIe trzeba znać historii,
            do tego właśnie jest ta podróż,
            by tę historię przy okazji przyjemnie poznać.

            > sens. ... to co się przeżyje, zobaczy, czego się doświadczy.
            To podejście do życia dobre i charakterystyczne dla dziecka.
            Jemu to jest potrzbne do rozwoju.
            Dojrzały człowiek,ceni jeszcze dodatkowo inne wartości.

            > aby zjeść coś smacznego trzeba dysponować zmysłem smaku,
            > tak aby w tym świecie z niego korzystać,
            > trzeba być wyedukowanym, trzeba być oczytanym.
            NIe.
            • ewa2000 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 14:37
              Na szczęście są ludzie myslący odmiennie. Jeden będzie uczył się, wykorzystwał
              czas w szkole,poszerzał swoje horyzonty i nie odpadnie na przedbiegach. Ucząc
              się nie musi zrezygnować z zycia towarzyskiego czy basenu. Może mieć czas i na
              komputer i na sport i na kino, ale we właściwych proporcjach.
              Drugi będzie płakał, że musi nauczyć się 5 słówek angielskich, potem straci pół
              dnia nim zasiądzie do matematyki ( bo musi obejrzeć kreskówkę, zjeść, polenić
              się, odpocząć po lenistwie, pomyśleć o niebieskich migdałach, pokłócić się z
              bratem, poskarżyć mamie, jaki to on biedny.
              I dobrze, że tak jest , bo potrzebi są i ludzie o mniejszej wiedzy i niższym
              poziomie wykształcenia.
              • baba_ta_sama Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 14:57
                Zupelnie zmieniliscie sens calego watku. Nie chodzi o to, zeby deprecjonowac
                nauke w ogole, tylko sposob jej podawania dzieciom ...
                Sa szkoly i nauczyciele, gdzie PODMIOTEM jest dziecko i nauczenie go, ale sa
                tez miejsca, gdzie tym podmiotem jest program, ktory trzeba przerobic - a czy
                dzieciaczki go opanuja czy nie.... tutaj czesto nauczyciel rece umywa
                (slyszalam komentarze typu: trzeba bylo sluchac, trzeba bylo sie uczyc - a
                nauczyciel ograniczal sie do przeczytania tekstu z podrecznika i zadania
                ogromnej porcji materialu do przerobienia w domu). I o takich miejscach tutaj
                mowa. Przynajmniej ja to tak rozumiem.
                Schowajcie emocje do kieszeni i poradzcie rodzicom, ktorych dzieci trafily w
                takie miejsca.
                Pozdrawiam wszystkich
                smile
                • monia323 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 15:03
                  Dziekuję za Wasze wypowiedzi.
                  Pan od matmy przemyślał po zebraniu cała sprawe i doszedł do wnoisku, że
                  faktycznie za duzo zadaje. Na weekend nie zadał nowych zadań ,tylko kazał
                  dzieciakom ćwiczyć. Wprowadził również zajecia dodatkowe z matmy dla tych
                  dzieci,które takiej pomocy potrzebują. Ogólnie to bardzo fajny nauczyciel i
                  wychowawca. Ma mnóstwo pomysłów i dzieci go bardzo lubią.
                  Mam nadzieje,że jakoś sie to wszystko ułozy,bo poprzedni tydzień był okropny!.
                  Pozdrawiam.

                  • baba_ta_sama Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 15:36
                    Znaczy - mlody otwarty smile))
                    To dobrze rokuje, ze z Wami rozmawia i przyznaje sie do bledow.
                    Przypuszczam, ze sie zgracie i dzieci wiele na tym skorzystaja.
                    Zycze powodzenia smile
                    Pozdrowienia smile
                • ewa2000 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 15:11
                  Jeśli szkola jest zła- nalezy zmienić szkołę. Nie każdy typ szkoły jest
                  odpowiedni dla każdego dziecka.
          • acorns Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 15:08
            Masz bardzo dużo racji. Tylko moim zdaniem nie chcesz dać ludziom wyboru. Jeden
            woli życie światowe, drugi woli życie lokalne bo taką ma naturę. Jeden czerpie
            przyjemność z wypicia kieliszka Remy Martin, a drugi z obalenia butelki wina
            marki "Byk". Jeden chce się kształcić bo widzi w tym przyszłość, sens, chce
            stawać się coraz doskonalszy, a drugi nie widzi w tym żadnego sensu. Twój syn i
            moja córka w żadnym wypadku nie powinni realizować tego samego programu
            nauczania, bo mają inne cele w życiu po prostu. Nie powinna być do tego
            zmuszana.
    • agatka_s Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! Ad rem 10.10.05, 15:36
      No tak dyskusja troche "poplynela"...

      tak wiec ad rem:

      1. co do pana od matematyki, no pewnie okazalo sie ze mlody, niedoswiadczony,
      troche zbladzil, bo brak mu obycia z takimi 10-latkami- fajnie ze sie
      zreflektowal i fajnie ze sie zaczyna ukladac, u nas też jakby się luźniej
      zrobiło, a może poprostu syn się "nauczył" jak ma się uczyc....

      2. co do nauki ogolnie-z tego co widze, program szkoly podstawowej nie jest
      jakos diabelnie wymagajacy, dla w miare bystrego dziecka nie powinien stanowić
      problemu, jest tu miejsce i dla dzieci, ktore czytaja po kilka ksiazek
      tygodniowo (moj syn) i takich co wciaz bawia sie jeszcze lalkami i misiami-to
      tylko zalezy w jakim tempie i jak dokladnie dziecko bedzie sie uczyć (troche
      odzwierciedlaja to stopnie, przeciez nikt nie musi przejść przez szkole na
      samych piatkach...), ale ten demoniczny "program" jest do przejscia dla
      wszystkich, nawet uważających ze warto się uczyć tylko praktycznych spraw
      takich jak na kursie dla spawaczy...

      3. co do metod-jestem przeciwna nieustannemu zakuwaniu, (bo to ani efektywne,
      ani zdrowe, ani pozyteczne), wiadomo ze czasem wkuć trzeba, bo inaczej sie nie
      da-ważne są tylko proporcje. Nauka powinna być zróżnicowana, atrakcyjna i w
      jakimś sensie przyjemna, wtedy jest OK-nie można przeginać w żadną stronę, ani
      zbyt odpuszczać, ani zbyt ostro egzekwować. U syna w szkole niebezpiecznie
      szło to w stronę, małej paranoi. Codziennie pytanie, codziennie kartkówka, 2-3
      klasówki na tydzień. No ale cóż, mam wrażenie że to było troche tak
      specjalnie, aby towarzystwo zdyscyplinować, teraz jest już spokojniej.

      A matematyka, to najważniejszy przedmiot (moim zdaniem), pomaga we
      wszystkim !!!! Ja zawsze lubiłam się uczyć, a już matematyki to pasjami.
      Nadal lubie. (autentyczna frajde sprawia mi sprawdzanie syna z matematyki i
      robienie jego zadań)

      4.
    • july.29 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 10.10.05, 19:43
      dla rozładowania atmosfery - artykuł. Dotyczy starszych "uczniów", ale chyba
      warto przeczytać:
      praca.gazeta.pl/praca/1,47341,2954099.html
      pozdrawiam,
      j.
    • judytak Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 12.10.05, 13:19
      matematyka, jak też języki (i podobno muzyka, tego osobiście nie
      sprawdziłam...) rządzą się logiką, wymagają (i rozwijają) właśnie abstrakcyjne,
      logiczne myślenie

      w tym jest ich siła i ich piękno

      logiczne, abstrakcyjne myślenie można w życiu wykorzystać na wiele sposobów
      chociażby do tego, żeby rozumieć świat, w którym żyjemy i nie być zdanym na
      opinie innych :o)

      źle jest to, że przeważają (chyba) w podstawówkach nauczyciele, którzy swojego
      przedmiotu (matematyki czy języka obcego, albo chociażby historię) "nie czują",
      nie pojmują jako logicznej struktury, siatki, gdzie wszystko wynika z czegoś
      innego, łączy się z innymi elementami, kojarzy się z czymś znów innym...
      tylko jako zbiór danych i regułek do wyuczenia i stosowania

      albo może sami swój przedmiot znają i lubią, tylko myślą, że dzieci są za
      głupie? to by było jeszcze gorzej...

      pozdrawiam
      Judyta
      • kaczka.kwaczka Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 12.10.05, 15:31
        Zgadzam się, jednak nie czepiaj się nauczycieli z podstawówki, czy gimnazjum.
        W mojej ocenie najgorzej jest pod tym względem w liceum.:
        > ...w podstawówkach nauczyciele, którzy swojego przedmiotu "nie czują",...


        • baba_ta_sama Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 12.10.05, 16:18
          Nie zgadzam sie. Nauczyciel, ktory nie czuje, powinien zmienic zawod.
          To jeden z tych zawodow, gdzie tak zwana iskra boza jest niezbedna. Bez
          urazy smile Pozdrawiam smile
          • kaczka.kwaczka Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 12.10.05, 19:13
            NIe zrozumiałaś mnie.
            > Nie zgadzam sie. Nauczyciel, ktory nie czuje, powinien zmienic zawod.
            Z tym się zgadzam, tylko
            upieram się , że takich złych nauczycieli jest dużo więcej w liceach
            niż w podstawówkach i gimnazjach.
            • thaures Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 17.10.05, 11:41
              Mój syn jest w piątej klasie-od czasu do czasu go przepytuję, staram się
              sprawdzać pisemne prace z polskiego, bo robi sporo błędów. Ale doceniam fakt,że
              się stara. I wiem,że to jak mu pójdzie w podstawówce,zaważy na jego dalszej
              nauce.Sama uczę języka obcego w liceum. Nie jest to jakieś renomowane liceum,
              ale liceum.I to jest koszmar, nie chodzi mi o ich zachowanie ( lubię swoich
              uczniów),ale o stosunek do nauki Dzieci wiecznie nieprzygotowane, bez prac
              domowych, bez książek, zeszytów... Zapowiadam i prace klasowe i kartkówki.
              Przychodzę na lekcję i jest 25-30 procent uczniów.Nie tylko gdy ma być praca
              pisemna. Dzisiaj z grupy 21 osobowej, miałam na lekcji 10 uczniów.Szlag mnie
              chce trafić. Zaczynam nową lekcję, a potem okazuję się,że nieobecni nie
              rozumieją, bo ich przecież nie było. I co mam zrobić? Jezeli nie będę "iść"
              dalej z programem, to będzie afera ,że go nie zrealizowałam. I problem przed
              maturą, którą każdy, bo jak inaczej, chce zdać. Zawsze lekcję omawiam-nie
              potrafię powiedzieć-przeczytajcie w domu-wymyślam jakieś testy, kseruję i mam
              wrażenie,że robię to tylko dla siebie, bo najmniej tym są zainteresowani
              uczniowie. Na zajęciach dodatkowych, za które nie dostaję pieniędzy, jestem ja
              i od czasu do czasu jakiś uczeń.Średnia frekwencja rodziców na zebraniach-ok 30
              procent i to przeważnie rodzice tych dzieci w miarę uczących się. Zdaża się,że
              przez 3 lata nauki wychowawca nie ma kontaktu z opiekunem.Cały czas się
              zastanawiam czy starczy mi czasu i ochoty, by towarzyszyć mojemu dziecku w
              dalszej nauce. I co będzie jeśli dostanie się do takiej grupy młodzieży, z jaką
              ja pracuję? Wszystko co złe przypisuje się nauczycielom, a ja chętnie
              zaprosiłabym na lekcje rodziców, żeby zobaczyli jak próbuję coś zrobić w
              klasie, gdzie podręcznik mam tylko ja. Lub pytam i cała klasa jak jeden mąż-
              wstaje i mówi-nieprzygotowany.
              • magda270519761 re: do thaures 17.10.05, 12:07
                To jakie oceny ty im wystawiasz na koniec roku , przecież z tego co piszesz to
                powinnaś wystawić z 10 ocen niedostatecznych!
                A co do zebrań to masz racje - przychodzą rodzice dzieci uczących się dobrze -
                reszty nie zobaczysz!
                • agatka_s Re: re: do thaures 17.10.05, 12:17
                  a to trzeba czekac na wywiadowke ?

                  Nie można rodziców wezwać do siebie ? albo do nich zadzwonić ?

                  Powody są conajmniej 2: delikwent nie uczy się i wagaruje.

                  Teraz rodziców się nie wzywa do szkoły ?
              • kaczka.kwaczka Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 17.10.05, 13:11
                Cały twój tekst przepojony jest niechęcią do rodziców i trochę do uczniów.
                NIe jestem rodzicem, a jedynie byłym uczniem.
                Ale swoje wiem, bo pamiętam .

                Dziwi mnie wogóle twój sposób nauki.
                Wygląda na to, że twoje działanie sprowadza się do kartkówek i klasówek.
                A czy podczas klasówki uczeń uczy się?
                Owszem: ściągać.

                Miałam to szczęście, że przynajmniej jednego języka (angielskiegp) uczono mnie
                dość dobrze, tzn żaden z kilku nauczycieli, którzy mnie uczyli nie zraził mnie
                do tego języka, a to już bardzo, bardzo dużo.
                Przynajmniej jeden z nich nie radził sobie z klasą, w ciągu 1/2 roku nauki,
                moja wiedza wyraźnie zmalała.
                Ale jestem wdzięczna, że mnie nie zraził, bo ucznia o słabych zdolnościach
                lingwistycznych jest badzo łatwo zrazić .
                Takie podejścia nauczyciela do uczenia jest na pewno lepsze niż wygórowane
                wymagania.
                Bowiem gdyby obrzydził mi ten przedmiot, czy w inny sposób zraził,
                prawdopodobnie nie kontynuowała bym nauki tego języka.

                Skoro uczniowie masowo nie przychodzą na twoje lekcje,
                to albo jest epidemia,
                (mam nadzieję, że jeszcze nie ptasiej grypy),
                albo twoje lekcje nie są warte uczestnictwa.
              • ewa2000 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 17.10.05, 14:24
                A wiesz dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w liceach ogólnokształcących uczą się
                dziś młodzi ludzie, którzy przed laty nie mieli by szansy na edukację w szkole
                zakończonej maturą ( lub w najlepszym razie chodziliby do technikum).
                Nie jest to Twoja wina, ale musisz przyjąć do wiadomości, że tak jest.
                Będąc na Twoim miejscu poinformowałabym klasę, że "idziesz" z programem do
                przodu, a jeśli ktos się nie uczy, to jego interes ( ostatecznie nie sa to 8-10
                latki). Taka samą informację kazałabym napisać w dzienniczku lub zeszycie i
                poprosić o podpis rodziców. Jesli na najbliższej lekcji informacja nie byłaby
                podpisana , dopisałabym, że widzę brak zainteresowania postępami dziecka
                i....koniec.
                Nie ucza się - poniosą tego konsekwencje. Może to nauczy ich rozumu.
                • thaures Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 17.10.05, 15:08
                  Nie jest tak,że czuję niechęć do rodziców-oni często nie mają żadnego wpływu na
                  swoje dzieci. Ale też często nie mają pojęcia co się dzieje z ich dzieckiem i
                  ślepo mu wierzą. Byłam w zeszłym tygodniu świadkiem jak matka twierdziła,że
                  jest niemożliwością, żeby córka nie chodziła do szkoły. Ona przecież wychodziła
                  do szkoły.No,ale nie docierała. Rodziców się wzywa również listownie do szkoły-
                  nie wszyscy przychodzą i jak już napisałam często nie mają wpływu na frekwencje
                  dzieci.
                  A koniec semestru czy roku szkolnego wygląda tak,że uczniowie się poprawiają-i
                  jeżeli nauczą się chociaż minimum minimum to zdają (tak się nie powinno
                  robić,ale wtedy często połowa klasy powtarzałaby rok).I wielu to robi-raz w
                  roku. Stawiam dość sporo jedynek-potem w sierpniu siedzę na poprawkach. Wiele
                  moich koleżanek dla świętego spokoju stawia jednak oceny pozytywne-a ja co roku
                  obiecuję sobie,że też tak będę robiła. Ale jeszcze nie umiem. Żeby nie mieć
                  problemów u mnie z językiem i dostać ocenę pozytywną wystarczy umieć słówka-
                  nie żądam reguł gramatycznych i ich bezbłędnego stosowania na ocenę
                  dopuszczającą.
                  Faktem jest też to,że wiele uczniów wylądowała w szkole średniej, bo po prostu
                  nie miała co z sobą zrobić po gimnazjum. I oni nie mogą poradzić sobie z
                  materiałem. To jestem w stanie zrozumieć. Ale tego,że ktoś notorycznie nie
                  chodzi do szkoły i tylko przestrzega by nie przekroczyć 50 % nieobecności(wtedy
                  ma egzamin) jakoś nie mogę.
              • lokos2005 Re: matematyka klasa IV- HORROR~!!!!! 19.10.05, 01:28
                Bardzo Ci współczuję ,uczenie w takej szkole to koszmar.Sama jestem prywatnym nauczycielem i jestem za wprowadzeniem minimalnego progu przy przyjmowaniu do szkół średnich ,ale wtedy trzeba by część szkół pozamykać i pozwalniać nauczycieli.Niestety u nas zamyka się szkoły zawodowei ,coraz więcej więcej wtórnych analfabetów trafia do liceum ,nie wiem tylko po co ,nie mają szans zdać nowej matury,a tak mieli by zawód .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka