Dodaj do ulubionych

Klasa integracyjna

17.01.06, 10:32
Czy są tutaj może mamy ,których zdrowe dzieci ,uczęszczają do klasy
integracyjnej?.Moja córeczka idzie od września do pierwszej klasy i zapisałam
ją do takiej właśnie klasy,wychodząc z założenia, że przebywanie z dziećmi
niepełnosprawnymi uczy wrażliwości,poza tym takie klasy liczą mniej dzieci i
łatwiej z nimi pracować,ale teraz nie wiem, czy dobrze zrobiłam ,bo spotkałam
się z opiniami, że jest tam słabszy poziom i dzieci z takich klas są gorzej
oceniane przy naborze do np.gimnazjum.Będę wdzięczna za opinie.
Obserwuj wątek
    • nisar Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 11:08
      Nie mam doświadczeń osobistych, ale mam koleżankę, której bliźniaki chodzą do
      takiej właśnie klasy. Omawiając szkoły naszych dzieci naprawdę jej zazdroszczę.
      Klasa do której chodzą chłopcy jest mała, niepełnosprawność dzieci niewielka,
      opieka dużo lepsza. Poziom nauczania jest naprawdę dobry, choćby ze względu na
      możliwość większej indywidualności w nauczaniu przy klasie liczącej
      kilkanaścioro dzieci. Myślę że - poza oczywistymi zaletami o których piszesz -
      inne aspekty też przemawiają za a nie przeciw.
    • nchyb Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 12:28
      Olu, z czystej ciekawości zapytam. A co Ty planujesz dać od siebie i swojego
      dziecka tym dzieciom niepełnosprawnym? Bo one dadzą Twojej córce możliwość
      nauki wrażliwości itp. Ale co one zyskają dzięki temu, że Twoja córka z nimi
      będzie w klasie? Zastanawiałas się kiedyś nad tym?
      • ola07 Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 12:56
        Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem twoje pytanie.Moja córka od
        najmłodszych lat uczona jest szacunku do ludzi niepełnosprawnych,ma nawet
        dziewczynkę na osiedlu z którą często sobie rozmawiają,traktuje poprostu te
        dzieci normalnie jak wszystkie swoje koleżanki i kolegów a nie bardzo rozumiem
        co siedmiolatka mogłaby dać jeszcze od siebie.
        • verdana Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 13:08
          A ja rozumiem. Dzieci niepełnosprawne to nie obiekt dla naszego zdrowego do
          uczenia się wrażliwości. Tylko koledzy. A siedmiolatka co może dac od siebie?
          Wiele - np. zapraszanie dzieci niepełnosprawnych na urodziny. Wiekszość dzieci,
          szczególnie niepełnosprawnych umysłowo, nie jest przez nikogo zapraszana. Ale
          czy córka zechce? Bo takie dziecko na własnych urodzinach to kłopot i niestety,
          nie wszyscy "zdrowi" goście zechcą przyjść. A co zrobisz, jesli córka odmowi?
          To nie jest takie proste. Znam co najmniej troje dzieci (młodzieży właściwie),
          która po klasie integracyjnej przeszła do gimnazjum zamiast uwrażliwiona,
          zaprawiona pogardą dla "debili". To niepoprawne politycznie, ale tak jest.
          Poczytaj sobie "Celę" Soboleskiej - i o klopotach dziecka z zespołem Downa w
          klasie integracyjnej, kłopotach m.in. z kolegami.
          • nchyb Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 13:16
            o Verdano, własnie po Twoich postach z ubiegłego roku zaczęłam się poważniej
            nad problemem zastanawiać. I mam bardzo podobne zdanie. Zbyt wielu rodziców
            kosztem niepełnosprawnych dzieci chce "uwrażliwiać" swoje własne.
            Tu jest m.in. wątek, który na mnie zrobił duże wrażenie.
            Pozdrawiam

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=28476380&v=2&s=0
            • nchyb Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 13:24
              a tu jeszcze jeden wątek o klasach integracyjnych:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=22963672&v=2&s=0
          • wieczna-gosia Re: Klasa integracyjna 18.01.06, 09:55
            zgadzam sie z toba verdano- pomimo ze konsekwentnie wybieram przedszkole
            integracyjne i wybierac bede.
            bardzo wiele zalezy od postawy rodzicow i przedszkola czy szkoly. Jesli potrafia
            oni nie stosowac taryfy ulgowej nadmiernie- moim zdaniem dzieci sie ucza
            wzajemnego szacunku. Dzieci zdrowe nie sa od noszenia tornistra a jezdzenie na
            wozku nie zwalnia od sprzatania zabawek.

            u nas imprezy urodzinowe sa integracyjne a moje dzieci z przedszkola maja mile
            wspomnienia. Poza tym wyniosly pewien model zachowan wobec niepelnosprawnych- ze
            mozna im pomoc w okreslony sposob, natomiast sie ich nie wyrecza i sieim nie
            wspolczuje bo oni tego nie oczekuja.
    • nisar do: Verdana 17.01.06, 13:59
      Pierwszy raz się z Tobą nie zgadzam. Wydaje mi się, że dziecko które na codzień
      obcuje z dziećmi niepełnosprawnymi automatycznie "poszerzy" znany dotąd model
      świata o te osoby. I nie wyobrażam sobie żeby dziecko nie nastawiane w ten
      sposób w domu mogło traktować te dzieci inaczej niż normalnie, jak kolegów. A
      co za tym idzie bawić się z nimi, zapraszać do siebie itd. To zresztą
      fantastyczny sposób selekcji kręgu kolegów: jeśli nie chce przyjść na urodziny,
      bo nie odpowiada mu towarzystwo kogoś niepełnosprawnego, to ... wiadomo.
      • judytak Re: do: Verdana 17.01.06, 14:08
        nisar napisała:

        > I nie wyobrażam sobie żeby dziecko nie nastawiane w ten
        > sposób w domu mogło traktować te dzieci inaczej niż normalnie, jak kolegów. A
        > co za tym idzie bawić się z nimi, zapraszać do siebie itd.

        żadnej automatyki tu nie ma

        przecież dzieci właśnie "same od siebie", bez żadnego nastawiania mają zwyczaj
        traktować "inaczej niż normalnie" kogoś, kto jest np. gruby, rudy, okularnik,
        sepleni, nie potrafi stać na jednej nodze, mówigwarą, inaczej się ubiera, itp
        itd.

        pozdrawiam
        Judyta

        • nisar Re: do: Verdana 17.01.06, 14:12
          Taaaa, no chyba wyszło mi "myślenie życzeniowe", kurczę.
      • ola07 Re: do: Verdana 17.01.06, 14:16
        Naprawdę nie rozumiem skąd ten atak na moją osobę,przecież ja nie chciałam
        wywoływać żadnej burzy swoim postem,poprostu zapytałam o poziom nauczania w
        takich klasach i tyle.Chyba nieuważnie czytałaś, to co napisałam.Moje dziecko
        jest wychowywane w szacunku dla niepełnosprawnych dzieci i już jest
        uwrażliwione,a teraz tylko, jak to napisała nisar poszerzy tylko swój
        światopogląd,napisałam również,że moja córka traktuje te dzieci jak normalnych
        kolegów,bez żadnej różnicy,a jeśli chodzi o zapraszanie na urodziny ,to jak
        dotąd córka jeszcze nie organizowała urodzin dla koleżanek w domu i szczerze
        mówiąc nie wiem czy bedzie, bo nie jest to w naszej rodzinie praktykowane,a
        jeśli będzie organizowała urodziny gdzieś indziej to napewno zaprosi całą
        klasę.Do domu zaprasza tylko swoja najlepsza przyjaciółkę i jest to jej wybór
        innych dzieci nie zaprasza spotyka się z nimi na podwórku i w przedszkolu.
        • nchyb do Oli 17.01.06, 14:17
          Olu, jedno pytanie, gdzie w tych wszystkich postach znalazłaś atak na siebie?
    • jaskolka.dymowka Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 14:34
      Klasa integracyjna może się nie udać, przede wszystkim z punktu widzenia
      dziecka niepełnosprawnego i jego rodziców - bo wielu niepełnosprawnych wymaga
      bardzo specjalistycznych pomocy naukowych, np. dzieci niewidome. Bo nauczyciele
      gorzej przygotowani niż w szkole specjalnej. Bo dzieci są różne i może być tak,
      że zaczną konkretne dziecko stygmatyzować. Bo wiele klas integracyjnych jest
      tworzonych głównie po to, żeby uzyskać większe środki z kasy publicznej. Bo nie
      można dziecka pełnosprawnego wrzucić w klasę integracyjną i zostawić go samemu
      sobie - trzeba najpierw rozwijać w nim wyczulenie na inność - nie na
      zasadzie "wszyscy jesteśmy tacy sami" ale na zasadzie "każdy jest inny, i ma do
      tego prawo".

      Dziecko w okresie wczesnoszkolnym jest w najbardziej konformistycznym okresie
      swojego życia - nie lubi się nadmiernie wyróżniać. Ale to nie jest determinizm -
      jeżeli dziecko nauczy się jeszcze na etapie czterolatka, że nie musi być
      identyczne i robić wszystkiego "jak wszyscy", jeśli nie stosuje się
      argumentu: "nie rób tego, bo koledzy będą się z ciebie śmiali", jeżeli jest
      przyzwyczajone do różnorodności w otoczeniu i przygotowane na nią - to z dużym
      prawdopodobieństwem, nie będzie bało się odmienności. Bo dziecko
      niepełnosprawne nie jest "kolegą jak każdy", bo każdy kolega jest inny. A od
      dorosłych zależy, czy pokażą, że "inny" nie znaczy gorszy. I sporo jest
      eksperymentów, wskazujących na to, że negatywnie wyróżniającym czynnikiem może
      być choćby kolor oczu, jeśli dzieci o o tym kolorze oczu w klasie napiętnuje
      się jako gorsze.

      A dziecko niepełnosprawne w szkole integracyjnej wychodzi z getta. Uczy się, że
      pełnosprawnym też wiele rzeczy się nie udaje, też wielu rzeczy nie umieją.
      Zyskuje kolegów - często nie tylu, ilu by chciał, ale jednak - wśród
      pełnosprawnych. Zderza swoje nierzadko roszczeniowe postawy z "typowym" światem.

      Integracja w szkole może się nie udać. Natomiast jeżeli nie podejmie się
      wysiłku w kierunku integracji w ogóle, to niezależnie od profilu kończonej
      klasy, dziecko wyjdzie z niej zaprawione pogardą dla debili albo co najwyżej
      słodkim sentymentalizmem dla bliżej nieznanych "sprawnych inaczej".
    • zwiatrem Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 18:37
      mój syn chodził do takiej klasy, klase po 2 latach rozwiązano, nie spełniała
      funkcji, nasze dzieci bez deficytów, niestety nie podnosiły poziomu wiedzy jak
      inne klasy nie zintegrowane o róne rocznikiem, nauczyciel wspomagający był
      partnerem rodziców dziecka z deficytem (jednego tylko niestety) ,
      psiopsiułkowanie szptanie było dla nas innych mamcokolwiek denerwujace, wiele
      matek jak i potem się okazało dzieci odetchnęło kiedy rozesłano ich do inych
      klas.
      Zreszta miała to byc klasa z szybkim dostepem do psychologa i pedagoga
      szkolengo, szybkim i bezpłatnym dostępem do gimnastyk korekcyjnych...to
      wszystko było nie prawda, ale byc może u Was będzie jak nalezy wzorcowo.
      Niestety nasza szkoła nie była do tego przygotowana.
      Dzieci przez dwa lata szkolne zafundowaną miały czterokrotną zmianę nauczyciela
      wychowawcy, całe szczęście, że nauczyciel wspomagający był przez I klasę ten
      sam, niestety z drugiej znowu się zmienił i faworyzował tylko jednego ucznia.
      Nie ma idealnego wyjścia, każda mama sam musi zdecydować. ja jak i inne mamy
      bardzo żałowałysmy, że nasze dzieci chodziły do tej klasy. Tak naprawde to u
      nas były szkolne eksperymenty, nie zaś chęć integracji jednych dzieci z
      drugimi, w całym przedsięwzięciu wszyscy zapomnieli o integracji takiej tej
      prawdziwej.
      • zwiatrem Re: Klasa integracyjna 17.01.06, 18:47
        niestety dzieci, które u nas były jakoby w klasie inetgracyjnej z deficytem
        (modna pedagogiczna nazwa!), nie miały i tak opieki jakiej bym sie spodziewała
        jako mama dziecka chorego. Owszem starania były, lecz oprócz zwolnienia z w-f
        dla chorego chłopca na serce to nie uwrażliwano naszych zdrowych dzieci na
        potrzeby tych innych- to ja mama mam wrażliwe dziecko i tak je staram się
        wychować. Niestety nauczyciele jak tu ktos już wspomniał nie sa odpowiednio
        przygotowani.
        To właśnie było rażące bardzo. Mielismy dziewczynkę non stop przebywającą w
        szpitalach a tak bardzo zdolna (!), tylko szeptem przez przypadek można było o
        tym usłyszeć i to podczas zebrania rodziców, mieliśmy chłopca z adopcji i też
        to był temat tabu i szeptany- co było tym gorzej dla niego. Nie chciałabym aby
        o moim dziecku przy nim szeptano... Nauczyciel powinien jasno i klarownie
        przestrzegać zasad w takiej klasie, zwłaszcza od naszych zdrowych dzieci.

        Jeśli tutaj kogoś uraziłam to ja przepraszam. Wypowiedziałam tylko i wyłącznie
        swoje i to bardzo osobiste zdanie na temat klasy integracyjnej w szkole
        podstawowej.
    • tolka11 Re: Klasa integracyjna 18.01.06, 15:59
      Moja córka chodzi di szkoły podstawowej z klasami integracyjnymi. do tej szkoły
      walą tłumy. nauczyciele asystenci , wszyscy nauczyciele po specjalnych kursach,
      programy dostosowane do stopnia niepełnosprawnosci itd. Córka jest zdrowym
      dzieckiem. ja natomiast uczę w gimnazjum z klasami integracyjnymi, też wszyscy
      jesteśmy po kursach i studiach podyplomowych. Z doświadczenia wiem, że takie
      klasy sprrawdzają się tylko wtedy, jeśli nauczyciele traktują sprawę serio.
      Pracy jest dużo więcej niż w zwykłej szkole. Np: nauczciel asystent każdego
      dnia musi przygotować pracę dla 5 dzieci o różnych deficytach, czyli 5 lekcji w
      jednej. Dodam, że w gimnazjum jest się i nauczycielem i asystentem, tzn. uczę
      historii, a u kolegi w klasach integracyjnych jestem na lekcji asystentem.
      Warto. I dla zdrowych i dla niepełnosprawnych. Dodam,że u nas obok siebie są
      przedszkole, SP i gimnazjum. Współpracujemy i to ma sens i dobre efekty.
      Pozdrawiam. tolka11
      • zwiatrem do tolki 19.01.06, 14:00
        och gdyby tak wszyscy brali te rzecz serio, ale u nas juz sama dyrekcja sprawe
        jakos prowadziła od niechcenia, nasze dzieci wszystkie nazywane specjalne i
        brzmiało to niestety z pogardą, ze specjalnej klasy o nich mówiły inne
        nauczycielki
        • tolka11 Re: do tolki 19.01.06, 16:04
          Prawda jest taka,że jeśli zadbamy o dzieci to ich rodzice powiedzą innym i
          przyjdą następne dzieci. A to jest ważne, bo dla nas oznacza pewną pracę. Poza
          tym miło patrzeć na efekty swojej pracy i postępy dzici [właściwie
          młodzieży].Zysk jest obustronny. A dyrekcje mam bardzo wymagającą, ale bardzo
          ludzką. Pozdrawiam. tolka11
          • ola07 Re: do tolki 19.01.06, 20:27
            Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka