Dodaj do ulubionych

W jakim szpitalu rodzic?

IP: *.stacje.agora.pl 19.11.02, 11:16
Zazwyczaj, jesli lekarz prowadzacy ciaze, pracuje w jakims szpitalu
polozniczym, to rodzi sie w tym szpitalu. Jak bylo u Was? Jakie szpitale
radzicie, jakie stanowczo odradzacie? Byc moze ktoras z Was rodzila w
szpitalu Brodnowskim. Jakie sa opinie i wrazenia, co do tego szpitala?
Pozdrawiam.
Julka.
Obserwuj wątek
    • Gość: izka Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.acn.pl 19.11.02, 11:56
      Witaj Julka!
      Ja już mam dwa porody za sobą i mogę Ci tylko powiedzieć , że stanowczo
      odradzam tak bardzo wychwalany szpital na Żelaznej. Ja tam rodziłam i moje
      dziecko jest bardzo chore i tak już zostanie do końca życia, gdyż tam rodzisz
      za wszelką cenę naturalnymi metodami , a to niestety nie zawsze jst wskazane! U
      mnie lekarze czekali do ostatniej chwili, mimo że były spadki tętna płodu przez
      cały czas porodu. Rodziłam od 5,00 rano a mojego synka zobaczyłam o 18,00. Jest
      miło, fajnie, domowa atmosfera , ale to nie wszystko.
      Za to bardzo polecam szpitaj Instytut Matki i Dziecka na Kasprzaka. Wiele mioch
      koleżanek tam rodziło i były zachwycone smile.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i trzymam kciuki !!!

      Iza.
    • Gość: Iza Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.introl.pl 19.11.02, 13:07
      Rodziłam w szpitalu gdzie pracował mój lekarz - w Tychach. To był zupełny
      niewypał, choć szpital dostał wcześniej nagrodę "rodzić po ludzku". Nic
      ludzkiego w traktowaniu rodzących nie było, a co do lekarza, to całą ciążę
      chodziłam do niego prywatnie, byliśmy umówieni na poród na telefon. Tak szybko
      urodziłam, że nawet po niego nie zdążyliśmy zadzwonić. Już po porodzie
      pogratulował mi córy na korytarzu, ale ani razu nawet nie zajrzał czy, np.
      dobrze się czuję...

      Kolejne dzidzi pewnie będę rodzić tam gdzie inne mamy mi poradzą.
    • Gość: Isia Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.chomiczowka.net.pl 19.11.02, 17:35
      Piec miesiecy temu urodzilam synka przez vaccum na Karowej. Byl to porod
      rodzinny, z oplacona dodatkowo, wczesniej umowiona polozna. Szpital polecil mi
      lekarz, ktory pracuje na Szaserow, i kolezanka, ktora rodzila tam rok
      wczesniej, z ta sama polozna. Tak naprawde o wyborze szpitala zdecydowal fakt,
      iz jako jeden z 4 w Warszawie posiada oddzial intensywnej terapii dla
      noworodkow, co biorac pod uwage moj nienajlatwiejszy porod wydaje sie byc
      sluszna decyzja (na szczescie wszystko skonczylo sie dobrze i nie musielismy
      korzystac z OJOMu). Wolalabym rodzic w Instytucie Matki i Dziecka na Kasprzaka,
      ale tam nie ma oddzielnych sal do rodzenia oraz nie mozna sobie
      wczesniej 'zaklepac' porodu, tak wiec moze sie zdarzyc, ze Cie nie przyjma i
      bedziesz musiala na gwalt szukac innego szpitala. Z porodu w Karowej jestem
      zadowolona, chociaz wydaje mi sie, ze jest to taka mala "fabryka", mnostwo
      rodzacych, brakuje lozek, istny mlyn. Wydaje mi sie, ze z tego wzgledu z
      warunkami sanitarnymi nie jest tam najlepiej, poniewaz mi w trakcie
      porodu "sprzedano" zapalenie, z ktorym do dzis sie nie moge do konca uporac, a
      dziecko najprawdopodobniej w szpitalu zarazono mi lambria. Ale z tego co wiem,
      to w wiekszosci szpitali jest podobnie, moja kolezanka rodzila miesiac temu na
      Inflanckiej i dziecko zlapalo tam gronkowca.
      Mimo wszystko polecalabym Karowa, ja ze swojej poloznej bylam bardzo
      zadowolona, zagladala do nas takze po porodzie i pomagala mi wybudzac i
      przystawiac do piersi Pawelka, ktory mial silna zoltaczke, ciagle spal i nie
      dawal sie wogole wybudzic do karmienia. Rowniez swietna byla pielegniarka z
      poradni laktacyjnej - bardzo fachowa i pomocna. Co do reszty personelu, to
      pediatrzy - swietni, polozne - roznie. Jedyne, co tak naprawde mi
      przeszkadzalo, to brak informacji o dziecku, o wszystko trzeba sie bylo
      dopytywac po sto razy, ale tak jest wszedzie, nie tylko na Karowej.
      Kolejny plus Karowej to - koszule i podklady dla matek w osobnej szafie, do
      ktorej ma sie dostep przez 24 godziny i mozna brac wszystko tak czesto, jak
      potrzeba. Dla dzidizusia - 4 pampersy dziennie, krem penathen i chusteczki do
      mycia pupci. Jest tez lodowka dla pacjentek.
      Jesli chodzi o szpital brodnowski, to slyszalam o nim jak najgorsze opinie i
      szczerze odradzam.
      Sumujac, wydaje mi sie, ze w wiekszosci szpitali ginekologiczno-polozniczych
      jest podobnie, a tak naprawde najwazniejsze jest miec wlasny pokoj do rodzenia
      i polozna, to podstawa.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Rozalka Re: TYLKO NIE TAM IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 20.11.02, 23:40
        Boze porod przez vaccum polecasz innym????? Przeciez to moglo skonczyc sie
        dla twojego dziecka tragicznie.
        • Gość: Isia Re: TYLKO NIE TAM IP: *.chomiczowka.net.pl 21.11.02, 18:12
          Gość portalu: Rozalka napisał(a):

          > Boze porod przez vaccum polecasz innym????? Przeciez to moglo skonczyc sie
          > dla twojego dziecka tragicznie.

          Nie polecam porodu, tylko szpital. To,ze moj porod zakonczyl sie vaccum
          spowodowane bylo tym, iz glowka dziecka byla zle ulozona i przez to maly nie
          mogl wstawic sie do wchodu. Prawie po dwoch godzinnach parcia dzidziusiowi
          zaczelo spadac tetno i trzeba bylo cos szybko robic - albo vaccum albo cesarka.
          Poniewaz rodzilam bez znieczulenia, a zalozenie znieczulenia trwa z 20 minut,
          podobnie przygotowania do narkozy i cesarki, zdecydowano sie na vaccum. Wiem,
          jakie moga byc powiklania po proznociagu, ale to nie byl moj wybor czy
          widzimisie, raczej koniecznosc. A dzieki wspanialemu personelowi wszystko
          skonczylo sie dobrze, bez powiklan. Maluszek mial dwukrotnie robione USG mozgu
          i nie ma zadnych zmian, jedynie ma niewielkie napiecie miesni, co nie
          koniecznie musi byc nastepstwem vaccum, a poza tym mozna to skorygowac przez
          rehabilitacje. Nie wiem, jak skonczylby sie moj porod gdybym rodzila w innym
          szpitalu, ale wydaje mi sie, ze na Karowej zrobili wszystko, by uratowac mojego
          maluszka.
          • Gość: Rozalka Re: NIE DZIEKUJ IM ZA ZAGROZENIE ZYCIA DZIECKA IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 22.11.02, 08:36
            Sluchaj , ja tez rodzilam w ten sposob. I obwiniam za to wlasnie personel,
            ktory zamiast w pore zrobic cesarke , narazil dziecko na utrate zycia. Moje
            dziecko rowniez przezylo, ale urodzilo sie sine i bez oddechu. Czyja to wina
            jak myslisz? Ja blagalam lekarzy przez cala noc o cesarke ale tylko mnie
            wysmiewali, bo nie zaplacilam wczesniej lapowki. Pozniej to juz nie mieli na
            nia czasu, dlatego bylo vaccum. To ogromny blad z ich strony, ktory prawie
            kosztowal moje dziecko zycie, a i twoje jak rozumiem bylo w bezposrednim jego
            zagrozeniu. Przestan wiec dziekowac im za to, ze o maly wlos nie stracilas
            przez nich dziecka. Ps. Ja rodzilam w Szpitalu 40 lecia we Wroclawiu na
            Kaminskiego.
            • Gość: Isia Re: NIE DZIEKUJ IM ZA ZAGROZENIE ZYCIA DZIECKA IP: *.chomiczowka.net.pl 22.11.02, 16:49
              Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale w moim przypadku po prostu nie bylo czasu na
              cesarke (zreszta nie jestem zwolenniczka cesarek), a vaccum wlasnie uratowalo
              mojego synka. Z tego, co piszesz, mozna by wnioskowac, ze lekarze zrobili mi
              vaccum zupelnie bez powodu, czym narazili zycie mojego dziecka. A bylo wrecz
              odwrotnie - z powodu zlego ulozenia glowki dziecka niemozliwy okazal sie porod
              silami natury, wiec majac do wyboru proznociag od razu czy cesarka za jakies 20-
              30 minut wybralam vaccum, i wcale tego nie zaluje. Oczywiscie wolalabym urodzic
              calkowicie naturalnie, ale nie zawsze jest to mozliwe. Kazdy przypadek jest
              inny i nie mozna od razu potepiac lekarzy za uzycie proznociagu, kleszczy czy
              cesarki, nie majac dokladnych danych i odpowiedniej wiedzy, by ocenic, czy
              lekarze postapili slusznie czy nie.
              • Gość: Rozalka Re: NIE DZIEKUJ IM ZA ZAGROZENIE ZYCIA DZIECKA IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 22.11.02, 18:00
                Dziewczyno ty mnie kompletnie nie zrozumialas. W moim przypadku dokladnie jak
                i w twoim nie bylo czasu na zrobienie cesarki, a zycie dziecka uratowalo
                vaccum i wypychanie go na sile.Mnie nikt nie pytal czy chce vaccum, tylko
                zasuwali ze mna w tempie express na sale zabiegowa.Bo to byly ostatnie
                momenty zycia mojego syna( juz nie oddychal, bilo jedynie serce). Czy i u
                ciebie nie bylo czasami podobnie? Moje dziecko mialo poprzeczne polozenie i
                nigdy nie mialam szansy urodzic go normalnie. Wiec na co czekali? Na
                to "wspaniale' vaccum? Czy na lapowke? Nawet chcialam ja dac, ale to nie jest
                rozmowa z pozycji lozka. Nie, oni po prostu mnie i moje dziecko olali tak
                samo dokladnie jak olali ciebie i twoje dziecko. I w twoim i w moim przypadku
                powinna byc zrobiona cesarka i to odpowiednio wczesniej aby byl na nia czas, a
                nie jakies szalenstwa w postaci vaccum, ktore ratuja , badz rujnuja ludzkie
                zycie. Moje dziecko cudem przezylo i na szczescie w tym pospiechu nie wyssali
                mu pol mozgu jak to sie zdarzalo juz niektorym rodzicom i ich dzieciom. Jezeli
                ty nie czujesz zalu ze twoje dziecko zostalo smiertelnie narazone to twoja
                sprawa, ja jednak nie uwazam i nigdy sie z tym nie zgodze ze to jest w
                porzadku .Pozdrawiam
                • Gość: Isia Re: NIE DZIEKUJ IM ZA ZAGROZENIE ZYCIA DZIECKA IP: 195.136.71.* 22.11.02, 20:50
                  Gość portalu: Rozalka napisał:

                  > Dziewczyno ty mnie kompletnie nie zrozumialas. W moim przypadku dokladnie jak
                  > i w twoim nie bylo czasu na zrobienie cesarki, a zycie dziecka uratowalo
                  > vaccum i wypychanie go na sile.Mnie nikt nie pytal czy chce vaccum, tylko
                  > zasuwali ze mna w tempie express na sale zabiegowa.Bo to byly ostatnie
                  > momenty zycia mojego syna( juz nie oddychal, bilo jedynie serce). Czy i u
                  > ciebie nie bylo czasami podobnie? Moje dziecko mialo poprzeczne polozenie i
                  > nigdy nie mialam szansy urodzic go normalnie.

                  Z moim synkiem nie bylo az tak zle, zaczelo mu spadac tetno, potem okazalo sie,
                  ze byl owiniety pepowina, ale po urodzeniu dostal 8 punktow, odjeli mu po
                  jednym za napiecie miesni i kolor ciala. Z podjeciem decyzji o vaccum badz
                  cesarce zwlekano, poniewaz synek byl ulozony prawidlowo, tzn. glowko w dol, z
                  tym, ze glowka byla troche przekrecona w bok i caly czas mieli nadzieje, ze sie
                  jeszcze odkreci. Zgadzam sie z Toba, ze czasem lekarze zbyt zwlekaja, co moze
                  doprowadzic do komplikacji, a nawet zagrozenia zycia dziecka, ale czy tak bylo
                  w moim wypadku, tego nie wiem i dlatego nie chcialabym nikogo oskarzac.
                  Wydaje mi sie, ze za bardzo uogolniasz, jeszcze raz powtarzam, kazdy przypadek
                  jest inny i czasem trzeba siegac po tak ryzykowne rozwiazania jak vaccum czy
                  kleszcze. Zreszta cesarka, ktora tak wychwalasz, tez nie jest do konca
                  bezpieczna dla matki i dziecka i moze zakonczyc sie powiklaniami.
                  • Gość: Rozalka Re: NIE DZIEKUJ IM ZA ZAGROZENIE ZYCIA DZIECKA IP: proxy / *.cpe.net.cable.rogers.com 24.11.02, 11:51
                    Nie wiem gdzie to wyczytalas ze wychwalam cesarke. Uwazam tylko ze po to
                    wlasnie ja wymyslono, aby stosowac w pore w przypadkach kiedy porod nie moze
                    przebiec w sposob naturalny. Gdyby lekarze dali mi wybor na porodowce:
                    cesarka, czy vaccum nigdy w zyciu nie wybralabym tego drugiego, gdyz jest to
                    znacznie wieksze zagrozenie dla dziecka . I musze ci powiedziec ze wlasciwie
                    masz racje cesarka to wspaniala sprawa. Wybralam ja swiadomie jak bylam w
                    ciazy z drugim dzieckiem, kiedy dowiedzialam sie ze i ono ma poprzeczne
                    polozenie. I wiesz co ? To bylo wspaniale przezycie. Widzialam jak rodzi sie
                    moje dziecko, jakie jest rozowe i jak pieknie placze po urodzeniu. Tego
                    wlasnie nie doswiadczylam przy vaccum, tam byla tylko cisza i nerwowe bieganie
                    lekarzy. Twoje dziecko najwyrazniej nie bylo tak bliskie smierci jak moje,
                    dlatego inaczej odbierasz cale to vaccum. Pewnie ze dobrze ze istnieje cos
                    takiego jak vaccum, bo jesli nie to moj syn juz by nie zyl, ale on nigdy nie
                    potrzebowalby tego urzadzenia gdyby lekarze nie zlekcewazyli go na pierwszym
                    miejscu. Jesli ty lubisz vaccum i uwazasz ze jest to bardziej bezpieczne dla
                    dziecka niz cesarka to prawdopodobnie wybierzesz te metode jesli bedziesz
                    miala podobny problem z nastepnym dzieckiem. Moje doswiadczenia i odczucia sa
                    jednak inne dlatego wlasnie nie chcialam narazac na vaccum mojego drugiego
                    dziecka.
    • Gość: kasiapro1 Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.dsl.siol.net 19.11.02, 18:50
      Siostra rodzila w Brodnowskim.lezala tam na patologii ciazy 2 m-ce.Bardzo
      sobie chwalila lekarzy oraz fachowowosc.Ja jak zobaczylam ten szpital w srodku
      to az mi nogi zmiekly.Nigdy bym sie nie polozyla w czyms takim-nie za
      ciekawie.Siostra spapa na zarwanym lozku i deske podkladali zeby materaz nie
      wpadl !!Polecam Iatros lub Damiana.Porod kosztuje ok. 4 tys.ale chyab warto
      polezac w milutkim otoczeniu,maja tez sprzet potrzebny w razie koniecznosci
    • Gość: inka Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.11.02, 00:41
      Rodziłam raz na Kasprzaka a drugi raz na Madalińskiego.
      Niestety Instytut na Kasprzaka tez nie daję gwarancji ż ewszystko będzie OK.
      Sam poród - nieźle, troche nerwowo bo dzidzia na wylocie ścigałą sie
      pępowina... Ale asysta 7 osób personelu w środku nocy to niezły wynik smile
      Potem niestety gorzej. Wróciłam chora - bo przeciąg od nieszczelnego okna dał
      mi w kość, w łązience był ziąb (bo mamy popalały i wietrzyły , niech je szlag!).
      Opieka nad nami zależała od tego kto się trafił na dyżurze. Była tam pediatra
      która uważał ż ematka nie musi wiedziec co i dlaczego ona dziecku zaleca )
      np.badania). No i ginekolog-sadystka, brrr Ale to pojedyncze przypadki. Przy
      innej ekipie na dyżurze było sielsko! Cóż, niestety.
      Za to z MAdalińskeigo byłam bardzo zadowolona. Ale - zapłaciłąm za poród z
      mężem (co prawda na Kasprzka też ale warunki na Madalińskeigo o niebo lepsze!)
      i zapłaciłam za 3 dni w pojedynczym pokoju - wolałabym w podwójnym al ebył
      droższy smile
      Personel był miły - i nie tylko dla tych płacących! W nocy położna szła o
      północy przez wszystkie sale i sprawdzała czy wszystko OK czy komuś nie
      potrzeba pomocy lub rozmowy!

      Radzę pojechac do upatrzonego szpitala i sprawdzić jak to wygląda - mnie miło
      oprowadzono i pokazano sale porodowe i pokoje zanim się zdecydowałam. Mogłam o
      wszystko spytać. Było parę minusów ale ogólna ocena - DOBRA!
    • Gość: minimo Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.waw.cdp.pl, / 143.26.82.* 20.11.02, 11:51
      Odradzam Ci szpital brodnowski. Tam we wrzesniu jeden porod skonczyl sie bardzo
      tragicznie, przez zaniedbanie personelu.
    • Gość: Miki Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.chello.pl 20.11.02, 23:11
      Rodziłam w Damianie. Drogo, ale naprawdę warto. Zespół lekarzy fantastyczny,
      szczególnie pani od znieczulania. Cały czas czułam, że o mnie dbają i mimo
      wesołej atmosfery oraz niezliczonej ilości opowiedzianych dowcipów, pełna
      kontrola nad przebiegeiem akcji. Po porodzie ciepłe jedzenie, dużo chwil z
      mężem i dzidziusiem przy nastrojowym świetle. Pomoc dwóch położnych przy
      pierwszym wstawaniu do toalety, przy tym pełna dyskrecja. Pokój jednoosobowy z
      łazienka, TV i telefonem. Badania, pobieranie krwi, kontrola mojego zdrowia.
      Pomoc w opiece nad maluszkiem, uczenie pierwszej kompieli, przeiwjania,
      karmienia piersią i namawianie do takiego karmienia. A potem w domu całodobowy
      kontakt z położną i pediatrą. Mozliwośc dzwonienia i zadawania każdych nawet
      najgłupszych pytań. Polecam.
      • Gość: ak do Miki IP: 5.1R2D* / 212.253.72.* 21.11.02, 09:24
        Ile kosztuje porod w Damianie? Czy sa jakies dodatkowe koszty oprocz samego
        porodu? Jesli mozesz podaj jeszcze troche informacji, bede wdziecznasmile
        • Gość: *** Re: do Miki IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 21.11.02, 10:21
          Damian to najgorszy pomysł na poród! jeżeli wszytko przebiega idealnie to
          pewnie wrażenia są super ale w przypadku komplikacji nie wygląda to już tak
          cudownie. przyjaciółka mojej koleżanki rodziła tam parę tygodni temu, niestety
          dziecku pępowina owinęła się wokół szyi, lekarze nie zdecydowali się na cesarkę
          , dziecko urodziło się w ciężkim stanie i trzeba było przewozić je do innego
          szpitala, bo w Damianie nie mają aparatury do podtrzymywania życia. trzeba się
          przygotować na takie sytuacje i wybrać szpital który ma odpowiedni sprzęt,
          (liczą się przecież sekundy) a nie TV w pokoju.
          • Gość: bietka Re: do Miki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.11.02, 18:09
            Gość portalu: *** napisał(a):

            > Damian to najgorszy pomysł na poród! jeżeli wszytko przebiega idealnie to
            > pewnie wrażenia są super ale w przypadku komplikacji nie wygląda to już tak
            > cudownie. przyjaciółka mojej koleżanki rodziła tam parę tygodni temu,
            niestety
            > dziecku pępowina owinęła się wokół szyi, lekarze nie zdecydowali się na
            cesarkę
            > , dziecko urodziło się w ciężkim stanie i trzeba było przewozić je do innego
            > szpitala, bo w Damianie nie mają aparatury do podtrzymywania życia. trzeba
            się
            > przygotować na takie sytuacje i wybrać szpital który ma odpowiedni sprzęt,
            > (liczą się przecież sekundy) a nie TV w pokoju.


            To dziwne, ze nie zdecydowali sie na cesarke, bo wlasnie Damian slynie z
            naduzywania c.c, gdyz jako prywatny szpital boja sie ze bedzie cos nie tak.
            OIOM dla noworodkow ma tylko Karowa i IMiDz. Z innych szpitali tez przewoza.
            Przy pierwszej ciazy dlatego wybralam karowa. Porod byl super, wlasna polozna,
            mila atmosfera itp. Ale poxniej bylo tylko gorzej, nikt tak naprawde sie mna
            nie zajmowal, do wyboru jest tylko 1 jedynka, zazwyczaj zajeta, a na
            zbiorowkach, wszystko odbywa sie tasmowo, zero intymnosci, odwiedziny 15.00 -
            17.00, maz wczesniej musial sie przekradac i to na krotko. Urodzenie dziecka to
            tak magiczne zdarzenie, ze warto przezyc je wspolnie do konca, nie tylko sam
            porod, ale wazne sa tez pierwsze dni, dlatego nie jest zbyt milo, gdy
            traktowana jestes jako intruz i piate kolo u wozu.
            Drugir dziecko urodzilam w Damianie, nie ma porownania, i nie chodzi o
            telewizor, ale o domowa i rodzinna atmosfer, o to ze poswiecano mi tyle czasu
            ile chcialam, ze mogla siedziec u mnie moja 2 letnia coreczka, a maz byl przez
            24 godz. na dobe. Na miesiac przed porodem co tydzien robiono mi ktg, poznalam
            caly zespoł, ktory byl pozniej przy moim porodzie. Nawet jakos bardziej
            profesjonalnie zrobiono mi znieczulenie niz na Karowej.
            Mysle, ze kazde pieniadze sa tego warte, a przy dobrze prowadzonej ciazy,
            lekarz wczesniej moze przewidziec czy moga nastapic jakies komplikacje. Ale sa
            to oczywiscie spostrzezenia osoby ktora rodzila po raz drugi i rozumiem, ze
            przy pierwszym porodzie najwazniejszy wydaje sie ten OIOM.
            Pozdrawiam i zycze powodzenia


            DO MIKI
            P.S Czy mowiac o anastezjolozce mialas na mysli dr Aline, a o zartach dr
            Macieja P- pediatre?
            • Gość: MIKI Re: do Bietki IP: *.chello.pl 21.11.02, 23:25
              TAK miałam na mysli p. Alinę i dr. Macieja tzw. Dziecinnego.Pozdrawiam
          • Gość: MIKI Re: do **** IP: *.chello.pl 21.11.02, 23:29
            Moje dziecko miało równiez okręconą pępowinę wokół szyi. Nie da sie wszystkiego
            przewidzieć. Miałam poród kleszczowy. Lekarze zareagowali tak szybko i
            sprawnie, że dziecko praktycznie tego zagrożenia nie odczuło. Rozwija sie
            rewelacyjnie. Wszystko zalezy od dobrych specjalistów. Więc może ten Damian to
            nie taki najgorszy wybór?
            • Gość: kasiapro1 Re: do **** IP: *.dsl.siol.net 22.11.02, 09:18
              dziewczyny!Porod w damianie to koszt ok. 4 tys. zl. Mysle ze warto,dla
              zainteresowanych WWW.damian.pl
              polecam
              • agat1 koszty 22.11.02, 10:59
                Pewnie, że warto zapłacić 4 tys. zł za porób w komfortowych warunkach, tylko
                trzeba je mieć. Dlaczego z góry zakładacie, że wszyscy mieszkaja w Wa-wie,
                zarabiają dobrze i mają dostęp do prywatnych szpitali?
                W moim mieście (zaledwie 100 km od Warszawy) nie ma prywatnego szpitala ani
                nawet porodówki, jest jeden duży szpital z oddziałem położniczym i nie ma
                wyboru. Do Warszawy trochę za daleko, szczególnie jak sie nie ma dobrego
                samochodu - na drugi poród można nie zdążyć...
                Ale z pierwszego porodu w naszym mieście mam raczej dobre wspomnienia, położne
                były bardzo miłe, lekarze też w porządku, mieliśmy do dyspozycji salę porodów
                rodzinnych BEZ ŻADNYCH DODATKOWYCH OPŁAT, wszystko odbyło się przy tym bez
                powikłań a dzidziuś był zdrowy. Mam nadzieję, że drugi raz nie będzie gorszy.
                Pozdrawiam wszystkie dziewczyny oczekujące narodzin maleństwa
                AgaT
                • Gość: kasiarpo1 Re: koszty IP: *.dsl.siol.net 22.11.02, 20:43
                  Agat!,sama sobie odpowiedzialas gdzie mozesz rodzic.Skoro pierwszy porod byl
                  ok i wszystko bylo dobrze to wybierz swoj szpital.Dobre strony mieszkania w
                  wiekszych miastach to wlasnie to ze ma sie dostep do wiekszych szpitali a przy
                  tym do prywatnych.Oczywiscie kogo nie stac, to bedzie wybieral dobry
                  panstwowy.Ja mam ten dobry uklad,ze moge rodzic w prywatnym i miec lepszy
                  komfort.Moze wlasnie w mniejszych miastach jak twoje,lekarze i pielegniarki
                  nie sa tak zmanierowane-ni i wcale nie odbiega to od norm szpitali prywatnych?
                  Moze to plus?
                  • Gość: agat1 Re: koszty IP: 195.116.92.* 25.11.02, 08:49
                    Lekarze i pielęgniarki są zmanierowani wszędzie - po prostu mieliśmy dużo
                    szczęścia, wszystko przebiegało bez zakłóceń, na dyżurze był lekarz, który
                    prowadził ciążę (w prywatnym gabinecie, co nie jest oczywiście bez znaczenia),
                    odchodząc "przekazał" sprawę koledze, no i sala porodów rodzinnych jedyna na
                    tym oddziale była akurat wolna. Wszystko nam sprzyjało. Ale już pielęgniarki
                    opekujące sie noworodkami nie były tak miłe i uważam, że szpital ten nie
                    zasługuje na przyznany mu kiedyś tytuł "przyjaznego dziecku". Może jest
                    przyjazny matce, ale dziecku na pewno nie...
                    Pozdrawiam i życzę szybkich i niebolesnych porodów w komfortowych warunkach
                    (również sobie, chociaż to dopiero w maju...)
                    AgaT
    • czarna_a Re: W jakim szpitalu rodzic? 25.11.02, 11:02
      Polecam wszystkim przyszłym mamom z Warszawy szpital kliniczny na Placu
      Starynkiewicza. 6 miesięcy temu urodziłam tam synka i jestem bardzo zadowolona,
      a przyszłam tam "z ulicy", nie znając żadnego lekarza. Personel ginekologiczny
      i pediatryczny bardzo kompetentny, sala intensywnej opieki nad noworodkami na
      miejscu. Dziecko mojej koleżanki miało przetaczaną krew i lekarz pediatra kilka
      razy w nocy bezinteresownie przychodził do naszego pokoju informować ją o
      sytuacji dzieciaczka. Dodam, że wszystko skończyło się dobrze. Minusem tego
      szpitala jest podział na sale gorsze i lepsze – płatne. Za 100 lub 150 zł
      dziennie masz do dyspozycji uroczy pokoik z łazienką, a tymczasem w bezpłatnych
      salach jest ciasno i są nieszczelne okna! Ale myślę, że te kilka dni można się
      jakoś przemęczyć, ze względu na cudownych i godnych polecenia pediatrów.
    • Gość: roan Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 25.11.02, 11:51
      We wrześniu urodziłam przez cc właśnie w Bródnowskim cudownego chłopaczka.
      Ciąża nie była zagrożona a cc wynikało z polożenia płodu. Nikt z wykonaniem
      cięcia się nie ociągał, nikt nie zaglądał do kieszeni. Lekarze byli ok, bez
      żadnej wielkiej życzliwości, dziecka lepiej doglądali niż mnie. Duży minus
      mają położne, nic nie robią.(jedna rzeczywiście doglądała wszystkim pacjentkom
      piersi, pilnując, by nie było żadnego zapalenia)
      • Gość: bono Re: W jakim szpitalu rodzic? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 25.11.02, 12:58
        www.rodzicpoludzku.pl/drugaramki.htm
        • czarna_a Re: W jakim szpitalu rodzic? 25.11.02, 15:43
          Do swojego postu rekomendującego szpital na Starynkiewicza dodam tylko, że mój
          mały był tam pod szczególnym nadzorem, ponieważ ja w czasie ciąży miałam
          cukrzyce. Dodatkowo synek urodził się filigranowy (3kg, za to teraz w wieku 6-
          ciu miesięcy nosi pampersy maxi/maxi +) i szybko stracił na wadze, poza tym
          miał fizjologiczną żółtaczkę, więc lekarze dłuuuugo zastanawiali się nad
          wypisem. To zabawne, ale miałam wrażenie, że byli przekonani, iż dziecko będzie
          bezpieczne tylko u nich w szpitalu. Wtedy mnie to irytowało, ale dzisiaj jestem
          wdzięczna za troskę.
          • agat1 Re: W jakim szpitalu rodzic? 25.11.02, 15:50
            O klinice na Starynkiewicza słyszałam dużo dobrego, szczególnie o
            neonatologach, koleżanka urodzila tam w tym roku dziewczynkę, która ważyła
            zaledwie 1005 g ; teraz ma 5 miesięcy i rozwija się świetnie.
            Także ten "filigranowy" chłopczyk o masie urodzeniowej 3 kg to był olbrzym...
            • czarna_a Re: W jakim szpitalu rodzic? 25.11.02, 16:16
              agat1 napisała:

              > O klinice na Starynkiewicza słyszałam dużo dobrego, szczególnie o
              > neonatologach, koleżanka urodzila tam w tym roku dziewczynkę, która ważyła
              > zaledwie 1005 g ; teraz ma 5 miesięcy i rozwija się świetnie.
              > Także ten "filigranowy" chłopczyk o masie urodzeniowej 3 kg to był olbrzym...

              No tak, ale w porównaniu z innymi dziećmi, które wtedy przyszły na świat
              wyglądał naprawdę niepozornie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka