Dodaj do ulubionych

nowa szkoła upokorzenia

02.11.06, 20:57
tyle mówimy-o niezapobiegnieciu skutkom upokorzenia tego czy tamtego dziecka
(chocby Gdansk) no ale aż furii dostaje na wiesc o nowych metodach
wychowawczych typu"minister wprowadza kare-szorowanie toalet..."moze jeszcze
szczoteczka do zębów-własną???noooo luuuuudzie???co to "kurna , jest"???fala
jakas odgórna czy co???wkoncu ja wychowuje to dziecko, jak stłucze kolege to
ja odpowiem za wybite zęby (dzieki bogu moje raczej gapowate, niż łobuz)i nie
pozwole stosowac na dziecku metod rodem z komunistycznego wojska!!!11-12 latki
nie s a wkoszarach, i nie zmieni tego nawet 5 tragedii na tle tysiecy
szkół.Ktos pomyslał o skutkach upokorzenia wywołanym szorowaniem "kibli' na
forum rówiesniczym???i czy wożne i niższy personel zostana bezrobotni???
cos sie ten rząd zapędzać zaczyna..cholerny populizm przedwyborczy!!
Obserwuj wątek
    • verdana Re: nowa szkoła upokorzenia 02.11.06, 21:07
      Bo tu w ogóle nie chodzi o dzieci. Dzieci Giertycha nie interesują, zresztą sam
      powiedział, ze wszystko co złe wzięło się od tego, ze rozmawiano z mlodzieżą.
      Chodzi tu o dwie rzeczy - wybory, do ktorych doskonale udało się wykorzystać 14-
      letnią samobojczynię i wizję świata. Popatrz sobie na wypowiedzi - wiekszość
      osób jest za tym, co proponuje Giertych. Bo wychowanie przez karanie jest
      łatwe. Nie trzeba żadnego wysilku, zeby zastraszyć dziecko. Zdejmuje to z
      barkow rodziców i nauczycieli całą prace wychowawczą. Zleje w domu, zastrasze w
      szkole i mam spokoj. nie będzie pyskował, smarkacz. Ma robic co każę, póki jest
      na moim utrzymaniu.
      To głosy w wyborach. A wizja świata - to panstwo totalitarne. Z obywatelami
      wychowanymi w szkołach, gdzie za inny strój, niesubordynację, dredy jest się
      surowo karanym. W cenie jest wyłącznie posłuszeństwo. Jak w faszystowskiej z
      pochodzenia Młodziezy Wszechpolskiej, gdzie tylko wydaje się i wykonuje
      rozkazy. Na przyklad rzucania kamieniami w gejów.
      Koszmar. No, koszmar.
      A samobojstwa będą. Z powodu kar i nauczycieli - ale to przeciez nie szkodzi.
      • aga_wa1 Re: nowa szkoła upokorzenia 02.11.06, 21:19
        nosz kuurna.....doła mam strasznego--ta bezsilnosc...to panstwo coraz blizej
        Korei jestsad((wybieramy coraz gorzej czy do polytyki coraz gorsze barachło sie
        bierze...wciaz widze pisowska lodówke w której autentycznie mam coraz bardziej
        pusto..boi ceny wzrosły, dzieciak bedzie za pyskniecie znienawidzonej
        nauczycielce szorował kibel, a we mnie dzis znow rzucili wyborczym smierdzacym
        jajem pod tytułeM "RZąD PLANUJE TYSIąCE TANICH MIESZKAN""nosz kurna..granic nie
        masad((
        • komunia1 Ale ty kulturalna jesteś 03.11.06, 17:28
          i Twoje dziecko też, jeśli zakładasz, że może pyskować nauczycielce, której nie
          lubi. Nie, nie może.

          No i właśnie o to chodzi.... O takie osoby właśnie. Święte nietykalne i
          egocentryczne, indywidualistów nowej ery.
          Kocham Pana Giertycha za wskazanie właśnie TEGO problemu.
          • triss_merigold6 Re: Ale ty kulturalna jesteś 03.11.06, 17:34
            Zakładam, że dziecko ma prawo zwrócić uwagę jesli nauczyciel popełnia błąd albo
            niesprawiedliwie ocenia. Błędy faktograficzne, niedopowiedzenia, przeoczenia
            zdarzają się nieumyślnie każdemu nauczycielowi. Każdy nauczyciel - zwłaszcza w
            starszych klasach - może w danym momencie nie potrafić odpowiedzieć na
            szczegółowe pytanie, to żadna ujma na honorze. Ale tacy jak pewna nauczycielka
            opowiadająca kocopały o odkryciu Ameryki, ktora została nagrana na komórkę
            przez uczniów i ośmieszona w mediach, powinni odchodzić z zawodu.
            • komunia1 Re: Ale ty kulturalna jesteś 03.11.06, 17:57
              Oczywiście, uwagę może zwrócić w kulturalny sposób.
      • triss_merigold6 Re: nowa szkoła upokorzenia 02.11.06, 21:29
        Ale to było do przewidzenia, prawda? Od początku powstania tego rządu zarówno
        Ty jak i ja twierdziłysmy, że będą budować struktury państwowe wg. modelu
        autorytarnego i ta teza znajduje od roku bogate potwierdzenia.
        Polskie społeczenstwo ma b. wysoki wskaźnik postaw autorytarnych (cechy
        osobowości autorytarnej ma ok. 85% Polaków) więc akceptacja w/w pomysłów wcale
        nie powinna dziwić.
        • pal_ma Re: nowa szkoła upokorzenia 05.11.06, 10:11
          Jakie Ty koszmarne bzdury wypisujesz triss.
          Autorytarnego? smile)
          A jakie to są bogate tego potwierdzenia?
          Podaj 3 przykłady.

          Bo to, że chuligani zaczną być w jakikolwiek sposób kontrolowani, autorytaryzmem
          nie jest!
          Sama opisywałam, jak kilka dni temu wezwałam na smarkacza wyzywającego
          nauczycielkę i przeklinającego w autobusie policję. Tak wiem, nauczycielka na
          pewno zasłużyła , bo sobie nie wyrobiła autorytetu, a ja jestem ograniczona
          umysłowo, bo powinnam tego chłopca przytulić, porozmawiać, pomóc mu uporać się z
          problemem jego agresji.
          Po prostu pochylić się nad bandziorkiem, bo to przecież on ma problem. I nic
          nikomu do jego agresji. Skoro szkoła i rodzice źle wychowali, to teraz siedzieć
          cicho i się pochylać. Bo jak nie, to znaczy, żeś ciemnogród.
          smile)

          Robisz dokładnie to, co sama zarzucasz Giertychowi.
          • gaika Re: nowa szkoła upokorzenia 06.11.06, 00:01
            pal_ma napisała:

            >Jakie Ty koszmarne bzdury wypisujesz triss.
            >Autorytarnego? smile)
            >A jakie to są bogate tego potwierdzenia?
            >Podaj 3 przykłady.

            Wprawdzie to do Triss, ale pozwól, że rzucę garść :

            -Podważanie wiarygodności sędziów TK i jego funkcji
            -Jednopartyjna kontrola nad mediami plus zapędy w sprawie cenzurowania mediów
            -Szkoła nie może być demokratyczna(Giertych)
            -Ręczne sterowanie (dominująca władza wykonawcza), tendencja do kumulowania
            władzy
            -Chęć manipulowania przy Konstytucji
            -Antagonizowanie społeczeństwa poprzez poszukiwanie i wskazywanie wrogów (my i
            oni, sieć układów, ludzie złej woli itp.)
            -Zabijanie ruchów oddolnych
            -Promowanie skrajności, stereotypowego myślenia
            Itd.
      • krc0 Re: nowa szkoła upokorzenia 02.11.06, 21:31
        W pełni się zgadzam. Łatwiej ograniczyć wolność niż nauczyć umniejętnego z niej
        korzystania. A postawę pana "ministra" lepiej przemilczeć, świadczy o niej
        najlepiej zaplanowane na jutro wystąpienie w gimnazjum w Gdańsku - jakby to
        czemuś dobremu miało służyć...
        Ale przecież (jak to słusznie verdana napisała) mamy kampanię. Wszystkie chwyty
        dozwolone. A skoro trafiła się taka wspaniała "okazja" to czemu by jej nie
        wykorzystać?
      • jola_ep Re: nowa szkoła upokorzenia 03.11.06, 10:38
        > To głosy w wyborach. A wizja świata - to panstwo totalitarne. Z obywatelami
        > wychowanymi w szkołach, gdzie za inny strój, niesubordynację, dredy jest się
        > surowo karanym. W cenie jest wyłącznie posłuszeństwo.

        Nie uczę dzieci, ani młodzieży w okresie "burzy hormonalnej" - tylko tych starszych. Oglądając końcówkę reklamówkę PiS-u uderzyło mnie to, że za bramą zostali ci, według mnie, najfajniesi. Inni. Myślący inaczej, niesztampowo. Tacy, co potafią zaskoczyć orginalnym pomysłem. Albo po prostu ciekawi smile)
        I co z tego, że chodzą w skórach, na czarno, mają długie włosy, albo golą się niemal na łyso, czasem mają kolczyki w różnych częściach twarzy. To ich problem wink Mnie interesuje ich podejście do zdobywania wiedzy, ich ciekawość świata.

        Kiedy rozmawialiśmy sobie o reklamówce, jeden z moich uczniów powiedział:
        "a dealerów narkotyków wpuścili, oni się nie wyróżniają"

        Pozdrawiam
        Jola
        • komunia1 O tych, co zostali za bramą, biedaczkach 03.11.06, 17:32
          Mnie też interesuje ich podejście do zdobywania wiedzy wink))))
          Ha ha smile)))
          Z jakiego - przepraszam - zakresu?
          wink))))))
          • jola_ep Re: O tych, co zostali za bramą, biedaczkach 03.11.06, 20:29
            > Mnie też interesuje ich podejście do zdobywania wiedzy wink))))
            > Ha ha smile)))
            > Z jakiego - przepraszam - zakresu?
            > wink))))))

            Widzisz, ja nie piszę o ich zachowaniu w reklamówce, tylko wyglądzie.

            Jakie mają podejście do zdobywania wiedzy? Nie różniące się od tych, co "wtapiają" się w tłum.
            Często za to wykazują się się za to oryginalnością w myśleniu.

            Pozdrawiam
            Jola
            • komunia1 Jeszcze trzeba zrozumieć ten spot reklamowy, Jolu. 07.11.06, 22:54
              bo tam naprawdę nie chodziło o dredy.
      • komunia1 Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 17:30
        Upokorzeniem jest zasłużona kara?

        To może przestańmy upokarzać morderców i nie wsadzajmy ich do więzienia?

        Bo źle się będą czuli odbywając karę!

        • triss_merigold6 Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 17:46
          Poczytaj sobie o funkcjach jakie kara powinna wypełniać. To nie tylko odpłata i
          odwet na sprawy. Kara niewspółmierna do czynu jest nieskuteczna. Upokorzenie
          nie ma funkcji wychowawczej tylko czysto, prymitywnie odwetową. Na marginesie:
          każdy ma prawo do godności, dziecko również vide konstytucja RP i konwencja o
          prawach dziecka ratyfikowana przez Polskę.
          Dorosłych skazanych nie gania się nago przed szpalerem widzów ani nie zmusza do
          czyszczenia publicznych toalet szczoteczką do zębów.
          • komunia1 Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 17:55
            a to do mnie było? bo jakoś sensu nie widzę...

            po co piszesz o szczoteczce do zębów i niewspółmiernych karach? dlaczego wg
            Ciebie kary mają być niewspółmierne...? chyba nikt nie mówi o szczoteczce do
            zębów, to Twój wyrafinowany wymysł.
            • triss_merigold6 Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 18:05
              Zmuszenie ucznia, żeby w ramach kary czyścił szkolne toalety czymkolwiek (ta
              szczoteczka to klasyka fali z wojska) będzie dla niego upokarzające. Dużo
              bardziej niż np. pomalowanie wysprejowanej ściany czy skręcanie rozwalonych
              ławek.
              Jeśli kara ma być naprawieniem szkody to super ale w pomyśle mycia kibli widzę
              tylko chęć upokorzenia.
              • komunia1 Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 18:20
                może trochę masz rację, ale w końcu to też normalna praca, tylko nieprzyjemna

                panie sprzątaczki to robią na codzień i to nie jest upokarzające.

                Zresztą nie sadzę, żeby ktoś kiedyś kazał dziecku myć toaletę akurat. To chyba
                prowokacja. przecież nie chodzi w tych karach o gnębienie.
                • triss_merigold6 Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 18:27
                  Gdzieś się te toalety pojawiły w ktorejś z wypowiedzi przedstawiciele
                  aktualnego rządu ale nie przytoczę.
                  Sprzątaczki robią to odpłatnie ale nikt mi nie wmówi, że ten zawód cieszy się
                  szalonym prestiżem społecznym i jest rozchwytywany.
                  Prace społeczne - bardzo ok. to jest zresztą normalny środek karny dla
                  dorosłych, tyle, że musiałby byc to sensownie przeprowadzonea przede wszystkim
                  do wyegzekwowania.
                  • gaika Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 18:37
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Gdzieś się te toalety pojawiły w ktorejś z wypowiedzi przedstawiciele
                    > aktualnego rządu ale nie przytoczę.

                    Wice-kreacjonista-Orzechowski.
                    "Młody człowiek, który dopuściłby się wyzwisk w stosunku do swoich rówieśników
                    bądź uczestniczyłby w bójce, mógłby na przykład czyścić toalety"

                    Musiał zdrowo w wojsku w d...zaliczyc.
                    • komunia1 Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 18:43
                      tak, przesadził chłopak....

                      czasem politycy myślą, że wszystko im wolno powiedzieć, jak John Kerry -
                      pamiętacie? straszne.
                      Jaką karę dałybyście dla Kerryego?

                      Bo ja bym go wsadziła do więzienia na dożywocie.
                      (choć wojny w Iraku nie popieram, ale jakieś zasady podstawowe są, jak można
                      wysyłac żołnierzy na wojnę "za kraj" i potem ich opluwać... straszne)
                      • gaika Re: Upokorzenia !!!????? Dziewczyno! 03.11.06, 18:52
                        >czasem politycy myślą, że wszystko im wolno powiedzieć, jak John Kerry -
                        >pamiętacie? straszne.
                        >Jaką karę dałybyście dla Kerryego?

                        >Bo ja bym go wsadziła do więzienia na dożywocie.
                        >cryingchoć wojny w Iraku nie popieram, ale jakieś zasady podstawowe są, jak można
                        >wysyłac żołnierzy na wojnę "za kraj" i potem ich opluwać... straszne)


                        Droga Komunio, Kerry opluwał Busha, nie żołnierzy, tylko mu się omsknął
                        kontekst i narobił sobie bigosu.
                        A na jakiej podstawie wsadziłabyś do więzienia ?

                        Kerry *nie* wysłał żołnierzy i w dodatku jeśli chodzi o zawartość merytoryczną
                        gafy-to niestety święta prawda.
    • agatka_s Re: nowa szkoła upokorzenia 02.11.06, 22:07
      Ja absolutnie nie jestem zwolenniczka ani metod ani tym bardziej samego pana
      Giertcha. Niemniej uwazam ze pewne proporcje w polskich szkolach zostaly
      zachwiane, a pewne podstawowe zasady, ktore zazwyczaj instynktownie
      (najczesciej z domu) sie chlonelo-przestaly obowiazywac.

      Jak widze mlodych ludzi (przyznaje sie bez bicia: widze w TV) kompletnie nie
      majacych zachamowan w uzywaniu wulgaryzmow, albo pokazywaniu obscenicznych
      gestow, jak widze mlode pannice bez zazenowania prawie polnagie sidajace
      wulgarnie na kolanach chlopakow, jak widze nastlatkow bez jakiegokolwiek
      zazenowania pijacych alkohol, to mysle sobie ze swiat stanal na glowie.

      Mnie stac na to aby poruszac sie w rejonach gdzie te problemy nie wystepuja.
      Jezdze sobie eleganckim samochodem, mieszkam na strzezonym osiedlu, gdzie
      dziecko bawi sie z kilkoma znanymi kolegami, syna puszczam do spolecznej
      dobrze "kontrolujacej", super kameralnej szkoly, ktora wzywa mnie na dywanik
      jak sa nawet najmniejsze objawy jakiejs niesubordynacji (dzis bylam, bo pani
      stwierdzila ze syn troche gorzej sie zachowuje niz w zeszlym roku i nalezy na
      to zwrocic uwage)-nie znam wiec tych problemow z autopsji i nie chce tego
      zmieniac !!! Tylko ze ja jestem w jakims promilu spoleczenstwa, ktore stac na
      to aby stworzyc sobie azyl w tym kraju. A co z reszta ?

      Widze z licznych reportazy, artykulow i tego co slysze z roznych
      rodzinno/znajomskich zrodel ze z polska mlodzieza w swej przerazajacej masie
      nie jest dobrze i mysle ze to jest wina nas doroslych.

      Nie wiem co nalezy robic, bo ja na tym sie nie znam (staram sie swoje dziecko
      wychowac i to jest wystarczajaco "katorznicza" praca), ale wiem ze cos musi byc
      zrobione, bo mam wrazenie ze szykujemy sobie tu niezle pieklo.

      Pan Giertch kiepsko sie do tego zabiera, bo on nawet gdyby mial dobre intencje
      (w co watpie) jest zwyczajnie "nastygmatyzowany" politycznie. Z pewnoscia
      zamykanie szkol, czy rygor policyjny-to metody glupie. Niemniej nie wylewajmy
      dziecka z kompiela i zgodzmy sie ze "cos" zrobic trzeba, bo sytuacja jest
      kiepska.
      • verdana Re: nowa szkoła upokorzenia 02.11.06, 22:36
        Agatko, jako osoba inteligentna powinnaś wiedzieć, że TV nie pokazuje prawdy,
        tylko wydarzenia, ktore zaciekawią widzów. Słynny przykład , dawany nam 25 lat
        temu na I roku socjologii. Jak harcerz udusi staruszkę, to wszystkie media będa
        o tym mówily i pisały, oskarżajac harcerstwo i młodzież o demoralizację. Jeśli
        w tym samym dniu 20 tysiecy innych harcerzy przeprowadziło staruszki przez
        ulice, przyniosło im ciepły obiad i zrobiło zakupy, to nie napisze o tym nikt.
        No i jaki jest prawdziwy harcerz?
        Uczyłam 9 lat w szkole dla dzieci mafiosów, dla dzieci z ADHD, i dla dzieci z
        problemami. Moze i tam młodzież nie uczyla się szczególnie, może i klęła, może
        i dyskutowała z nauczycielami, ale w kilku znanych mi przypadkach zachowała
        się wspaniale - w czasie choroby kolegi, gdy zgwałcono jedną z dziewcząt, gdy
        zastrzelono kolegę.
        Moze i wolę tych niesubordynowanych i klnacych, a w razie konieczności pełnych
        poswiecenia, niz część "grzecznej" młodzieży, której pewnie byłoby szkoda czasu
        na zbiórki pod kosciołem w roku maturalnym, czy nie zgodziłaby się na
        przesiedzenie całego dnia w hotelu w czasie zagranicznej wycieczki, bo
        dziewczynie stała się krzywda.
        Nie wierzę, ze mlodzież grzeczna jest dobra, a niegrzeczna - zła. To byloby
        piękne i proste, ale niestety - tak nie jest.
      • triss_merigold6 Re: nowa szkoła upokorzenia 02.11.06, 22:38
        Ja też z enklawy.wink
        W najnowszej "Polityce" jest artykuł m.in. o wykluczonych. Ludziach zbędnych,
        niepotrzebnych, będących ciężarem dla społeczeństwa/budżetu/ekonomii państwa,
        wyrzuconych na margines. Jest ich znacznie wiecej niż jeszcze 20-30 lat temu.

        Nie usprawiedliwiając nikogo za czyny przestępcze i naganne moralnie: dzisiaj
        młodzi ludzie mają pełną świadomość różnic w starcie. Ci z osiedlowych gett
        świetnie wiedzą, że skończą najwyżej jako robotnicy sezonowi w Irlandii albo w
        kraju na stanowiskach niewymagających kompetencji i łatwych do zlikwidowania.
        Mają gorzej, wiedza o tym, nikt im nie daje REALNEJ szansy na to, żeby zmienili
        swoje życie. Jednostki owszem jeśli wykażą się samozaparciem, zdolnościami,
        silną wolą i będą mieć trochę szczęścia.
        Wsparcie w domu od bezrobotnych/na rencie/niewiele zarabiających starych -
        żadne. Starzy to frajerzy, dali się wybzykac przez system - to opinia
        tej "gorszej" młodzieży.
        Nawet matury nie zdadzą dobrze, bo żeby zdać ją ok. na poziomie rozszerzonym
        potrzebne są kursy i korepetycje - to kosztuje.
        Oni będą na smietniku. Nie dostaną kredytu na mieszkanie z racji zarabiania
        legalnie po 1000 zł; nie awansują, bo zostaną bez studiów; nie zapewnią własnym
        dzieciom dobrej edukacji, bo mają za słabe zaplecze kulturowo-intelektualne i
        za mało kasy.
        Wkurw, bunt, agresja, negacja, frustracja, szukanie winnych do
        usprawiedliwienia własnego syfu i słabszych do odegrania się - dośc proste
        psychologicznie reakcje możemy obserwować.
        Gdzieś muszą ustalać własną hierarchię, bo tę społeczną odrzucają. Muszą
        odrzucić, bo otwarte przyznanie, że jest się "tym gorszym z urodzenia, statusu,
        miejsca zamieszkania" jest trudne do zniesienia. Ustalają więc siłą hierachię w
        szkole, na podwórku, w grupie rówieśniczej.
        Pomysłu nie mam, tylko jakąś diagnozę przyczyn i skutków.
        PRL dawał przynajmniej złudzenie równości, kapitalizm nie daje.
        • linka9 negacja za wszelką cenę? 02.11.06, 23:43
          triss_merigold6 napisała:
          >Pomysłu nie mam, tylko jakąś diagnozę przyczyn i skutków.

          No właśnie, za to bez ogródek, nie przebierając w słowach potępiasz tych, co
          jakiś pomysł mają.
          Napisałaś bardzo mądry tekst, przedstawiłaś wnikliwą analizę. Tylko, co z tego
          wynika? Ano nic, dalej stoimy w miejscu. Dlaczego? Bo zacietrzewienie, bo ...

          Kiedyś na forum podałaś przykład jakiejś szkoły zamkniętej ( czyt. z
          internatem)z zaostrzonym rygorem dla trudnej młodzieży prowadzonej chyba przez
          siostry. Chwaliłaś za skuteczność i pozytywne oddziaływanie. Dlaczego nie
          popatrzysz w ten sam sposób na propozycję Giertycha? Pewnie dlatego, że to ...
          sam Giertych właśnie rzucił hasło, a nie ktoś z SLD.

          Czasami w życiu musimy wybierac mniejsze zło. Skoro w wielu przypadkach nie
          możemy naprawić losu młodzieży m.in. z powodów, które opisałaś ("brak pieniędzy
          jest przyczyną wszelkiego zła" - jak ktoś powiedział), musimy przynajmniej
          ratować tych, którzy jeszcze nie są na dnie i zapewnić bezpieczeństwo
          niewykolejonej młodzieży, która ma prawo uczyć się w normalnych warunkach, bez
          agresji.

          A jeśli szkoły będą odpowiednio zorganizowane (może na wzór MONAR-u?)przy okazji
          uratuje się również niejednego, który juz staczał się na dno, bo nikt mu nie
          postawił granic i nie podał wcześniej pomocnej dłoni.
          • triss_merigold6 Pomysł 03.11.06, 10:43
            Po kolei:
            - Potępiam zdecydowanie pomysł uczynienia ze szkoły koszar - w końcu fala z
            wojska przyszła, nie? Żeby podzielić uczniów na tych rokujących i nierokujących
            (wykolejonych) segregacja musiałaby się odbywać b. wcześnie w klasach 1-3. Na
            jakiej podstawie? Pochodzenia społecznego? Dochodów rodziny? Wywiadu
            środowiskowego? Opinii psychologa/pedagoga?

            - Ośrodki Monaru są dla osób uzależnionych. Pozytywne efekty działań znam o
            tyle, że przez Głosków przeszło dwóch moich dalekich znajomych (jako pełnoletni
            już mężczyźni). Podstawą do terapii w takim ośrodku jest DOBROWOLNE poddanie
            się wszystkim rygorom. Dobrowolne. Łamiesz zasady? Won, bo jest kolejka
            chętnych.

            - Jakie bym widziała rozwiązanie w perspektywie wieloletniej - zapobieganie
            przemocy od poziomu obowiązkowego przedszkola: praca z grupami dzieci przez
            zabawę polegająca na uczeniu rozwiązywania konfliktów bez przemocy; na
            wyczulaniu na przejawy agresji i dyskryminacji; postawienie na współpracę
            między dziećmi a nie na rywalizację i spłaszczanie struktur hierarchicznych.
            Można wzorować się na innych krajach np. skandynawskich.
            Można uczyć już małe dzieci rozwiązywania konfliktów bez przemocy i
            kanalizowania własnej agresji w sposób niedestrukcyjny.
            Można robić to co robi szkoła amerykańska - każdy uczen w czymś może być
            świetny. W czymkolwiek (sport, muzyka, plastyczne zdolności, informatyczne,
            komunikacyjne, społeczne) ale świetny i za to jest chwalony i dowartościowywany.
            Czyli placówki edukacyjne jako miejsce takiej pozytywnej integracji.

            Ale... to wymaga współpracy z rodziną i domem dziecka. A dom jest często
            autorytarny i opresyjno-karzący.
            • agatka_s Re: Pomysł 03.11.06, 10:54
              Ale... to wymaga współpracy z rodziną i domem dziecka. A dom jest często
              autorytarny i opresyjno-karzący.


              No widzisz, a ja mam calkiem odwrotne wrazenie, ze dom jest
              najczesciej "olewajaco-akceptujacy", zaczynajac od drobnych przewinien, konczac
              na odrazajacych czynach.

              To w domu czesto dzieci dowiaduja sie ze "nauczyciel jest glupi", ze czepia
              sie. Rzadko na tym forum czytam o wspolpracy z nauczycielem, o traktowaniu
              nauczycieli jako wsprzymoierzencow w wychowaniu dzieci, jako przyjaciol
              rodziny, jako tych z ktorymi my rodzice mamy wspolny interes-wychowanie mlodego
              czlowieka. Nawet tu na forum, gdzie sa raczej rodzice ktorym zalezy-
              relacja "rodzic-nauczyciel" (co potem przeklada sie na relacje "dziecko-
              nauczyciel" )to zazwyczaj gorzej niz 2-ga wojna swiatowa....

              To jak to wszystko ma sie rozwijac w dobrym kierunku, jak to my sami podcinamy
              szanse na to aby wspolnie cos osiagnac ?
              • triss_merigold6 Re: Pomysł 03.11.06, 11:03
                Ale jedno nie wyklucza drugiego. Rodzice olewają drobiazgi typu wysprejowanie
                ściany sąsiedniego bloku a jednocześnie dziecko pouczają, strofują czy sięgają
                po pas. Przeciwko nauczycielowi tworzą z dzieckiem wspólny front ale czasem w
                taki dziwaczny, niewychwawczy sposób.
                • agatka_s Re: Pomysł 03.11.06, 11:21
                  ja mysle ze szkola powinna byc szkola, nie osrodkiem karnym, nie koszarami, ale
                  tez nie hipisowska komuna, gdzie kazdemu wolno wszystko w imie wolnosci
                  jednostki. Szkola to miejsce gdzie sa dzieci, jednostki nie dojrzale, nad
                  ktorymi my dorosli powiinismy sprawowac opieke, aby doprowadzic te dzieci do
                  doroslosci-nauczyc je ale i wychowac. Wychowac-to nie znaczy karac tylko,
                  niemniej my rodzice wiemy ze czasem trzeba.

                  Dlatego w szkole powinny obowiazywac proste zasady, takie ludzkie, zwyczajne.
                  Np narozrabiasz-ponosisz tego konsekwencje (moze nie poprzez szorowanie kibli,
                  ale np przez prace spoleczna-tak). Ale tak samo powinno byc jesli sie
                  poprawisz, jesli zrobisz cos dobrego, czego do tej pory nie robiles-to
                  pochwalimy, zwrocimy na to uwage. Przy czym tego dobrego, tego chwalenia
                  powinno byc wiecej-dzis niestety szkola komunikuje sie z rodzicami tylko w
                  razie czegos zlego. Nie ma komunikacji pozytywnej.

                  Szkola nie powinna byc tez miejscem manifestowania swoich pogladow czy opinii
                  poprzez ubior, czy poprzez jakies dziwactwa (np gole brzuchy, kolczyki itp).
                  Dzis sluchalam Tomka Lisa w radio, i podobalo mi sie co on powiedzial ze
                  czlowiek ma szanse ubierac sie jak chce od skonczenia szkoly az do smierci, ale
                  do czasu skonczenia szkoly-dzieci powinny byc dziecmi. I ja sie z tym zgadzam.
                  Kazdy czas zycia ma swoje prawa, i czas szkolny powinien byc
                  czasem "normalnego" grzecznego ubierania, wygladu. Potem prosze bardzo.

                  Tak wiec suma sumarum-pomysly Giertycha-NIE, ale jakies przywrocenie granic,
                  zasad, i najzwyczajniejszego zdrowego rozsadku- TAK

                  • malila Re: Pomysł 03.11.06, 12:56
                    agatka_s napisała:

                    > ja mysle ze szkola powinna byc szkola, nie osrodkiem karnym, nie koszarami,
                    ale
                    >
                    > tez nie hipisowska komuna, gdzie kazdemu wolno wszystko w imie wolnosci
                    > jednostki. Szkola to miejsce gdzie sa dzieci, jednostki nie dojrzale, nad
                    > ktorymi my dorosli powiinismy sprawowac opieke, aby doprowadzic te dzieci do
                    > doroslosci-nauczyc je ale i wychowac. Wychowac-to nie znaczy karac tylko,
                    > niemniej my rodzice wiemy ze czasem trzeba.

                    Ale to już było. Chodziłam do szkoły, gdzie władzę mieli nauczyciele. Nasza
                    klasa też miała kozła ofiarnego. Wiesz, kto najbardziej z niego drwił? Pan od
                    angielskiego. Pani od geografii miała zwyczaj wyzywania od idiotów i debili. I
                    tak dalej. System totalitarny w szkołach nie zmieni sytuacji uczniów z jednego
                    prostego powodu. Szkole jako instytucji musiałoby na tym zależeć. A szkole
                    zależy nie na dzieciach, tylko na zachowaniu porządku i władzy nauczycieli.
                    Toteż bezpieczni poczują się wyłącznie nauczyciele. I to oni również przestaną
                    mieć problemy z metkową rywalizacją, bo będą widzieć wyłącznie mundurki.
                    Uczniowie z odróżnianiem tych lepiej i gorzej ubranych świetnie sobie poradzą.

                    Czyszczenie toalet? Sama kiedyś czyściłam toaletę. Na koloniach. Dyrektorka
                    zabroniła robienia zielonej nocy, ale koleżanki w grupie stwierdziły, że i tak
                    zrobią. I cała grupa wyszła w nocy z pokoju. Dwie dziewczyny zostały złapane,
                    ja się przyznałam, jak pytali, bo tak mnie nauczono i myślałam, że to normalne.
                    Za karę kazano nam czyścić kible. Prowodyrkom nic się nie stało, bo kto
                    nakabluje? Dostałam dobrą lekcję: jak Cię pytają, zawsze idź w zaparte - wtedy
                    nic ci się nie stanie.
                    Obawiam sie, że teraz nastapi powrót do starych "dobrych" tradycji. Karani będą
                    ci, których uda się złapać. Ci najbardziej agresywni i rozbestwieni będą
                    nieosiągalni, toteż przy okazji ci, których uda się złapać za np. przypadkowo
                    niewyłączoną komórkę, będą jak zwykle musieli zapłacić za tych, których nie
                    udało się złapać.
                    Agresji wobec dzieci nie uda się zapobiec. Ona tylko zniknie z oczu i serca
                    dorosłych. >>Większość nauczycieli, kiedy zawraca się im głowę, bo boją się
                    problemów. Kiedy usłyszą o czymś od ucznia, na twarzy mają wypisane: "O Boże,
                    po co mi o tym powiedziałeś?"<< - tak powiedział nauczyciel Dariusz Chętkowski
                    w rozmowie z dziennikarkami Newsweeka. I jeszcze odnośnie sytuacji w gdańskim
                    gimnazjum: "A może, zdaniem tych dzieci, nie zaszło nic niesłychanego ani
                    przerażającego? Bo takie historie dzieją się w szkołach, tylko się o nich
                    głośno nie mówi. Nauczyciele nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć. Ze wstydu, żeby
                    nie narobić sobie kłopotów, by szkoła nie zyskała złej opinii. (...) W szkołach
                    sprawy seksualnych skojarzeń, żartów, przepychanek są na porządku dziennym.
                    Obowiązuje niepisana zasada, ze nauczyciel nie powinien za często reagować, bo
                    to są sprawy między uczniami. dziewczyny lubią być tak "adorowane", dzisiaj
                    płaczą, ze chłopak je podszczypuje, ale za chwilę będą się z nim prowadzały. W
                    taki sposób się te sprawy interpretuje."

                    W jaki sposób miałaby się zmienić sytuacja uczniów poddawanych przemocy, skoro
                    nauczyciele nawet nie potrafią tej przemocy zinterpretować jako przemocy? Co
                    zrobią nauczyciele z skargą ucznia niepopartą żadnymi dowodami? I co stanie się
                    z uczniem, jeśli jego skargi zostaną oddalone? Najpewniej zostanie poddany
                    dodatkowym szykanom. Kto wtedy będzie składał jakiekolwiek skargi? No kto
                    będzie szedł po pomoc do ludzi, którym chodzi wyłącznie o to, żeby szkoła
                    ładnie się prezentowała?

                    Pytasz o pomysły inne niż Giertychowe. Tych pomysłów jest sporo, tylko kto
                    wśród osób zorientowanych autorytarnie będzie takich pomysłów słuchał?
                    Zacznijmy od tego, że zdecydowanie za mały jest dostęp do terapeutów. We
                    wczorajszym Przekroju można przeczytać wywiad z psychiatrą dziecięcym Jolantą
                    Paruszkiewicz. I cóż ona mówi: "Dzieci, które do nas przychodzą, trafiają
                    właśnie z gimnazjów. Z tak zwanych normalnych szkół. Mam pełen oddział i
                    kolejkę na ładnych parę miesięcy. Przyjmujemy tylko przypadki nagłe.
                    Pierwszeństwo mają na przykład próby samobójcze albo schizofrenia, ostre
                    natręctwa, czyli choroby psychiczne. A zaburzenia funkcjonowania, czyli wagary,
                    pobicia, muszą czekać na konsultację.(...) Prawda o pomocy psychologicznej i
                    psychiatrycznej dla polskich dzieci jest taka, że jeśli masz ze sobą problemy,
                    a twoi rodzice są biedni, to masz pecha, bo na wizytę w poradni czeka się
                    miesiącami. Prywatna wizyta to około 100-129 złotych za godzinę terapii. Plus
                    dojazdy. Jakieś 500 złotych miesięcznie. Ile osób na to stać? To jest dopiero
                    lipa.(...)
                    Wspierajmy rodzinę. Ale nie becikowym, tylko wspierajmy ją realnie. Agresja
                    dzieci bardzo często wynoszona jest z domu. Lecząc dziecko, a nie pracując z
                    jego rodzicami, stoimy w miejscu. Nawet najmniejszy sygnał trzeba sprawdzić. Na
                    miejsce wysłać fachowca. Dlaczego w Polsce odseparowuje się dziecko, a nie
                    sprawcę zagrożenia, na przykład agresywnego ojca? Kiedy słyszę, jak Ela
                    opowiada mi , że w ośrodku musiała jeść własną kupę i popijać sikami albo lizać
                    pupę najsilniejszej dziewczyny, to coś we mnie krzyczy. W ośrodkach nie
                    rozwiązemy problemów tych dzieci, bo kadry jest za mało i jest za słaba."

                    Dzisiaj w TokFm słyszałam, jak opowiadano o rozwiązaniach szwedzkich. Tam kadra
                    pedagogiczna interweniuje w każdym przypadku agresji. Najpierw rozmawia się z
                    ofiara, potem z agresorem, potem z rodzicami. U nas ofiary nie mają żadnego
                    wsparcia. U nas ważniejsze są apele ku czci i lekcje patriotyzmu niż warsztaty
                    radzenia sobie z agresją, niż rozmowy o sprawach związanych z seksualnością.
                    Skąd te dzieci mają właściwie wiedzieć, jak powinien zachować się chłopak wobec
                    dziewczyny, skoro w szkole ten temat to tabu i jedyne informacje, jakie
                    otrzymuje to te od seksistowskiego ojca albo z głupiego filmu w telewizji. Ale
                    nie - o tym się w szkole rozmawiać nie będzie - bo to prowadzi do ciąży;-/
                    Lekcje wendo dla dziewczynek i zajęcia chłopców z psychologiem tak jak w
                    Niemczech to już w ogóle są u nas nie do pomyślenia.
                    • agatka_s Re: Pomysł 03.11.06, 13:11
                      tak tylko zapominamy o jednym! to rodzice wychowuja dziecko, szkola im tylko w
                      tym pomaga. Szkola to tylko ulamek zycia mlodego czlowieka-gros to rodzina,
                      koledzy itp.

                      Jesli szkola bedzie nawet najwspanialsza, a rodzice w opozycji wobec niej to
                      przyniesie to wiecej szkody niz pozytku. Dlatego dla mnie najistotniejsze jest
                      zmienienie nastawienia rodzicow-szkola to nie miejsce opresji dzieci-to nasz
                      sojusznik !


                      Ja nie uwazam ze szkola z naszych czasow byla OK, nie uwazam , ze nie nalezy
                      podejmowac roznych inicjatyw itp itd. Nie uwazam ze nie nalezy wprowadzac
                      zmian, reformowac sie itp.

                      Ja tylko jestem za jako pierwszym przywroceniem jakiegos elementarnego
                      porzadku, takich prostych zasad jak to ze jak przychodzisz to mowisz
                      dziendobry, a jak widzisz starsza osobe w tramwaju to ustepujesz miejsca, a jak
                      jestes w szkole to sie tam zachowujesz jak w szkole, a nie jak w dyskotece, czy
                      na meczu pilkarskim.

                      W szkole mojego syna, zwraca sie na to uwage i mysle ze to jest bardzo cenne
                      dla mnie. Wiem ze poki co szkola "nie zepsuje" mi dziecka, nie nauczy sie tam
                      takich zachowan, ktore nie akceptujemy u nas w domu, i jestem bardzo za to
                      wdzieczna naszym nauczycielom.

                      No coz to jest szkola spoleczna. Ale skoro mozna tak funkcjonowac w szkolach
                      spolecznych, to pewnie mozna i w publicznych...

                      • komunia1 Na szczęście są normalne szkoły 03.11.06, 17:51
                        W szkole mojej córki, tak jak u agatki_s, jest wszystko OK.
                        Jest to nieduża szkoła państwowa, a na jej czele stoi dyrektorka -
                        tradycjonalistka z dużym doswiadczeniem. I o to chodzi.
                        Nie ma nigdy większych awantur, dzieci nie pyskują nauczycielom, nie używają
                        komórek na lekcjach, to by było nie do pomyślenia.
                        I też, tak jak agatka_s, jestem wdzięczna tej szkole i tym nauczycielom, bo
                        wiem, ze moje dziecko moze się normalnie rozwijać, nie musi się niczego bać,
                        dzieci są dobrze pilnowane.
                        Jak jakaś klasa kończy lekcje, to dwie panie na korytarzu patrzą co się dzieje,
                        czy wychodzą spokojnie, czy jakieś dziecko nie zostanie bez opieki - jeśli
                        widzi zabłąkanego malucha, odprowadza go do świetlicy, jeśli starszego, to z
                        nim rozmawia.
                        Generalnie wszyscy rozmawiają i znają panujące zasady. I jak widać można, tylko
                        musi panować porządek. Córka jest zachwycona swoja szkołą.
                        dodam, że chodzą w szkolnych kamizelkach, że nie wolno im przynosić pewnych
                        rzeczy do szkoły (i dzieci się na to godzą!!!). Nie wolno np. przynosić
                        karteczek na wymianę (bo na lekcji dzieci się tym bardzo rozpraszają), nie
                        wolno używać komórek (więc dzieci ich z reguły nie noszą i dobrze).
                        Nie wolno nie powiedzieć "dzieńdobry" pani woźnej czy sprzątaczce, bo jest to
                        bardzo źle widziane. I dzieci to wszystko respektują i wiedzą jak należy się
                        zachowywać. Wcale nie przeszkadza im brak "swobód obywatelskich", a czują się
                        bezpiecznie i dobrze. Zapewniam, ze nawet dzieci łobuziaki z marginesu
                        dostosowują się, w krytycznych momentach dyrektorka dzwoni na policję - bo po
                        to jest policja.
                        • triss_merigold6 Re: Na szczęście są normalne szkoły 03.11.06, 17:54
                          Słowo klucz NIEDUŻA. Nieduża. Dzieci mogą być dopilnowane, bo są rozpoznawalne.
                          • komunia1 ważne 03.11.06, 18:00
                            Tak, to jest bardzo, bardzo ważne.

                            Jestem pewna, że gdyby szkoła była dwa razy większa, to cały system by upadł.

                            Szkołą mojej córki to podstawówka, ma około 500 uczniów.
                            • jola_ep Re: ważne 03.11.06, 20:37
                              > Jestem pewna, że gdyby szkoła była dwa razy większa, to cały system by upadł.
                              >
                              > Szkołą mojej córki to podstawówka, ma około 500 uczniów.

                              Niestety gminy naciskają na łączenie szkół w molochy, bo taniej, na zamykanie szkół, gdzie z konieczności są małe klasy (bo pomieszczenia niewielkie), bo ... taniej sad

                              Moja mama pracowała w malutkiej podstawówce: po jednej klasie. Służyła ona za miejsce zsyłki dla sprawiających problemy uczniów z gminnego molocha.
                              Niemal wszyscy się uspokajali (zresztą ich już nigdzie nie "zsyłano") - myślę, że dużą rolę pełniła tu wielkość szkoły.

                              Pozdrawiam
                              Jola
        • agatka_s Re: nowa szkoła upokorzenia 03.11.06, 09:22
          Tak , tylko akurat dzieci z gimnazjum z Gdanska, to nie byly dzieci z rodzin
          patologicznych (w rozumieniu tradycyjnym), czy tez wykluczonych spolecznie.

          Domy zamozne, brak bezrobocia, biedy czy patologii. Dzieci z "przyszloscia", z
          szansa na kredyt....

          Niemniej ich rodzice uwazaja ze nic sie nie stalo (bo taka jest norma !). A
          jak czytalam, gdy syn w przeszlosci mial klopoty z prawem to ojcie wynajmuje
          adwokata, aby dziecka bronil i chroni dziecko wszelkimi mozliwymi sposobami
          przed konsekwencjami swych czynow...

          No to jaki przekaz dostaje ten mlodzieniec ?


          Moim zdaniem to jest poprostu brak jasnych regul, granic, co wolno mlodemu
          czlowiekowi, a czego poprostu sie nie robi. To po pierwsze powinno sie wynosic
          z domu, ale niestety sie nie wynosi...


          Do verdany: ja wiem ze rzeczywistosc telewizyjna jest zawsze przejaskrawiona,
          taka rola mediow. Ja tez nie osadzam tej "zlej" mlodziezy. Bardziej mowie o
          zjawisku-przemocy, agresji, zdziczenia obyczajow. Nie mam ochoty na spotkania
          z taka mlodzieza i zrobie wszystko zeby zarowno siebie jak i moje dziecko przed
          takim "swiatem" uchronic. Nie jestem specjalnie odwazna i zwyczajnie, wole nie
          stykac sie z takimi rzeczami.
          • triss_merigold6 Re: nowa szkoła upokorzenia 03.11.06, 10:48
            Ten młodzieniec dostał z domu taki przekaz jaki dostaje znakomita większość:
            państwo jest złe. Bo państwo to podatki, policja, zakazy i jacyś ONI. Negacja
            państwa jako tworu wrogiego i nienaszego odbija się w polskim społeczeństwie
            czkawką od ponad 80 lat.
            Szkoła nie zaneguje całkiem przekazu domowego ale może probować. Są świetne
            scenariusze lekcji wychowania obywatelskiego (nie patriotycznego tylko
            obywatelskiego) i można je realizować właściwie od przedszkola. Pokazywać
            pozytywy współpracy, zalety różnorodności, integrowac wokół dobra wspólnego,
            stwarzać jakąś pozytywną motywację do działań dzieci. Coś jak zasady z
            harcerstwa tylko przełożone na wychowawcze działania szkoły.
    • alina66 Re: nowa szkoła upokorzenia 03.11.06, 08:56
      jestem przerażona pomysłami Giertycha.

      Praca i upokorzenie za karę? żeby byli potem jeszcze bardziej "wściekli"????
      Mundurek jako niby co? Przecież różnice materialne pozostaną, tylko pokazywane
      będą przez gadżety/ plecaki /buty itd. To tylko kwestia pomysłowości.
      Giertych z uporem usiłuje realizować koncepcje, które wyraźnie nie sprawdziły
      się wcześniej lub gdzie indziej...
      Verdana ma rację - prościej jest karać.

      To przykre, ale egoistycznie cieszę się, że mój syn w tym roku kończy szkołę i
      problem nawiedzonego ministra z pomysłami rodem ze ZSRR przestanie mnie
      dotyczyć.
      Tylko w maturze zdążył już namieszać.
    • komunia1 Nie zgadzam się z Wami. 03.11.06, 10:47
      Giertych sam w sobie jest śmieszny i LPR nie jest na pewno partią, z którą
      sympatyzyję.
      Jednak to, co robi jako Minister Edukacji, bardzo mi się podoba i uważam, że
      jest to człowiek na właściwym miejscu.
      Poprzedni ministrowie nie robili nic, najwyżej psuli to, co było dobre:
      - wspaniała reforma edukacji
      - matury, które wszyscy zdają
      - punkty na studia plus egzaminy
      - niesprawiedliwa paranoja z przyjmowaniem do liceów
      - coraz głupsze podręczniki zatwierdzane przez ministrów, w których można
      przeczytać absurdalne rzeczy i które piszą ludzie nie znający jezyka
      polskiego!!!

      Naprawdę mam tego dosyć i nie chcę żyć w kraju, gdzie się młodzież ogłupia pod
      hasłem Unii Europejskiej. Jesteśmy Polakami, odpowiadamy za swój kraj i za
      przyszłych Polaków.

      I dlatego popieram całym sercem uzdrowienie polskiej szkoły. Dzieci teraz
      naprawdę robią co chcą i nie ma żadnej kary dla nich.
      Pięć procent odpowiedzialnych i mądrych rodziców - którzy mają czas dla swoich
      dzieci i chęć poświęcenia im uwagi - nie naprawi całego społeczeństwa.

      Nie widzę nic złego w tym, że dwunastolatek który zniszczył szkolny telewizor
      ma za karę umyć podłogi w całej szkole. To jest bardzo wychowawcze i mądre. Nie
      wiem dlaczego inne dzieci miałyby się z tego śmiać. Może w pierwszym tygodniu
      kar będą się śmiały. Ale potem potraktują to poważnie i zastanowią się, czy
      rzucać kamieniami w żarówki, w kolegów, czy podpalać nauczycielowi torebkę.

      Bardzo się cieszę, że tak będzie.
      I gdyby to moje dziecko było autorem któregoś z takich "żartów", chciałabym, by
      szorowało kible cały rok. A potem żeby wyrosło na normalnego i odpowiedzialnego
      człowieka szanującego podstawowe zasady.




      • kerstink Re: Nie zgadzam się z Wami. 03.11.06, 11:03
        by
        >
        > szorowało kible cały rok. A potem żeby wyrosło na normalnego i odpowiedzialnego

        Problem w tym, ze ten zwiazek przyczyna-skutek niekoniecznie musi sie sprawdzic !
        Wszystko zalezy, jak sie to robi - jesli na zasadzie kary, ponizania, to moze
        pojsc w druga strone. Jesli na zasadzie rozmowy, naprawienia szkody, szanowania
        uczuc - to moze jest szansa. Drugim rozwiazaniem jest duzo trudniejszym do
        realizacji, pierwsze jest wygodniejsze, jak to juz Verdana napisala.

        My szkole dopiero zaczelismy, na razie patrze i nie wiem. Tak naprawde mysle, ze
        to dorosli sa zagubieni.

        K.
      • mallard Re: Nie zgadzam się z Wami. 03.11.06, 11:34
        komunia1 napisała:

        > Pięć procent odpowiedzialnych i mądrych rodziców - którzy mają czas dla
        swoich
        > dzieci i chęć poświęcenia im uwagi - nie naprawi całego społeczeństwa.

        Z tym się zgadzam w całej rozciągłości! Ktoś kiedyś powiedział mądrze, choć
        dosadnie, że jedna śliwka z gnoju nie zrobi kompotu i to jest smutna prawda
        niestety, bo w upadku autorytetu rodziny ja upatruję głównych przyczyn obecnego
        stanu rzeczy!

        Pozdr.
      • alina66 Re: Nie zgadzam się z Wami. 03.11.06, 11:50
        ... matury, które wszyscy zdają...

        no przepraszam, ale to Super- Minister-Edukacji-Giertych zaliczył awansem
        niezdane matury i uznał je za zdane.
        A na ten rok szkolny utworzył idiotyczny system przeliczania punktów z matury
        rozszerzonej na podstawową, wskutek czego jestem w takiej sytuacji,że muszę
        własnemu dziecku mówić, zeby za ambitne nie było.


        ... Bardzo się cieszę, że tak będzie.
        > I gdyby to moje dziecko było autorem któregoś z takich "żartów", chciałabym,
        by
        >
        > szorowało kible cały rok. A potem żeby wyrosło na normalnego i
        odpowiedzialnego
        >
        > człowieka szanującego podstawowe zasady.

        dzięki szorowaniu kibli ???
        o matko.....


        • mallard Re: Nie zgadzam się z Wami. 03.11.06, 12:13
          alina66 napisała:

          > dzięki szorowaniu kibli ???
          > o matko.....

          Jeżeli to tylko wyłowiłaś, to współczuję...
        • komunia1 amnestia matur - wyjaśnienie dla "alina66" 03.11.06, 17:23
          - tak, to było skutkiem niesprawiedliwego "systemu" stworzonego przez
          poprzedników, tak nie mogło być, brak takiej amnestii byłby bardzo
          niesprawiedliwy.
          Niestety reforma edukacji zrobiła taki mętlik, że nie da się tego szybko i
          łatwo wyprostować, żeby nikt nie był poszkodowany.
          Nie może być równych i równiejszych uczniów, którzy pisali ten sam test.
          Radzę zagłębić się w problem zanim skomentujesz. I jak już się zagłębisz, to
          odpowiedz sobie sama.
          • triss_merigold6 Re: amnestia matur - wyjaśnienie dla "alina66" 03.11.06, 17:41
            Kobieto, nie znasz się i piszesz. Ubiegłoroczni maturzyści przez całe 3-letnie
            liceum byli przygotowywani do zdawania nowej matury, podobnie jak uczniowie z
            liceów profilowanych. Zasady znali, testy ćwiczyli.
            Fatalnie wypadły licea PROFILOWANE (dawniej zawodowe) i nie jest to niczym
            dziwnym - tam trafiają słabsi uczniowie, ktorzy w starym systemie chodzili do
            szkół zawodowych lub liceów zawowodowych - tam większość nie podchodziła do
            matur.
            Amnestia maturalna jest nie tylko niewychowawcza ale i bez sensu z punktu
            widzenia uczniów - puliczne uczelnie zakończyły rekrutację dawno temu na
            dzienne studia na obleganych kierunkach. Dobre niepubliczne szkoły również
            wymagały wysokiej punktacji z matur. Amnestionowanym zostały studia gorsze,
            płatne, w byle jakich oddziałach w Kozich Wólkach.

            Co do przelicznika - jest absurdalny, ponieważ materiał wymagany do matury
            rozszerzonej jest znacznie obszerniejszy a arkusze np. z wos znacznie się
            różnią.
          • triss_merigold6 A i przypominam 03.11.06, 17:42
            Przypominam, że reforma edukacji została rozpoczęta w 1998 roku więc
            ubiegłoroczni maturzyści pracowali w nowym systemie sprawdzania wiedzy (testy)
            już przez całe gimnazjum.
            • komunia1 Re: A i przypominam 03.11.06, 18:03
              tak, ale nie mówimy o całym systemie, tylko o samej maturze i zasadach
              przyjęcia na studia.
              (ale odbiegamy od głównego tematu)
              • triss_merigold6 Re: A i przypominam 03.11.06, 18:09
                Zasady matury i przyjęć na studia były znane od kilku lat. Pierwszy raz byli
                wg. nowych zasad przyjmowani na studia maturzyści już dwa lata temu więc
                rocznik 2006 nie był testowy.
            • aka10 Re: A i przypominam,Triss 03.11.06, 18:06
              A ja sie tak zastanawiam,co by bylo gdyby matury w ogole zniesc? Po prostu brac
              pod uwage tylko oceny z polrocza i koncowe.W wielu krajach nie ma matur i jakos
              taki system funkcjonuje.Teoretycznie,ciekawa jestem,czy by cos takiego mialo
              racje bytu? Pozdrawiam.
              • triss_merigold6 Re: A i przypominam,Triss 03.11.06, 18:12
                Nie wiem. Jakiś system weryfikacji na studia dzienne, najbardziej atrakcyjne
                być musi. Amerykanie np. piszą ujednolicone testy w ciągu roku, które są
                punktowane i oceniane na zewnątrz i są podstawą do przyjęcia na studia ale tam
                wszystkie studia są płatne (przy rozbudowanym systemie stypendialnym).
            • dorjana1 ... 03.11.06, 18:08
              najgorsze jest to że cala ta reforma to test.I zasady ustalają ludzie,którzy
              nie szanują nic i nikogo oprócz swoich ''mniemań''.Nasze dzieci może i bedą
              mialy moralne zasady szkolne ale pokolenia nie zmienimy.Rodziców nie zmienimy a
              o tym nikt nie mówi.Ze potrzebne są na początku terapie rodzinne-wspólne
              rozmowy i wyluszczanie problemów przez psychologa szkolnego- przed rodzicami z
              towarzyszeniem rodziców i nauczyciela.Mądrego nauczyciela sznującego dzieci tez
              nielatwo znaleźć,problem jest gigantyczny.Slabo im placą i to widać-bylejakość
              wszędzie.
              Kochani-ilu będzie nastolatków którzy po umyciu szkolnych toalet strzeli sobie
              z leb ?ILu którzy nie będą potrafili dac sobie rady ze wstydem -weźmie narkotyk?
              Ilu poddusi kolegę na podwórku ?Upokorzenia nie da sie wymazać z pamięci.
              • triss_merigold6 Re: ... 03.11.06, 18:24
                Wiesz, miałam możliwość podjęcia pracy w gimnazjum na pełny etat. I sorry ale
                za takie pieniądze przy pracy nie tylko 18-godzinnej to mi się d..y ruszyć nie
                chce. Biurokracja, tony papierów, konspektów, wewnątrzszkolny system oceniania,
                mnóstwo sprawozdań, hospitacje etc. + praca z młodzieżą w najbardziej
                trudnych, konfliktowym wieku.
                A założenia nowej matury i konstrukcje testów (oprócz kluczy z polskiegi o
                niektórych z wos) są całkiem ok., bo stawia sie na kompetencje i umiejętnośc
                korzystania różnych typów informacji.
              • komunia1 Co wy z tymi upokorzeniami???? 03.11.06, 18:24
                Przecież kara nie jest upokorzeniem.

                Jestem za karami.

                Dodałabym tylko dobrze opłacanego i KOMPETENTNEGO pedagoga dla każdej szkoły,
                to by była ważna inwestycja.
                Bo teraz pedagog szkolny to tylko taki ktoś kto kieruje na reedukację.
                Bezsensowne etaty - ci ludzie nie mają swojego miejsca w polskiej szkole.
                • triss_merigold6 Re: Co wy z tymi upokorzeniami???? 03.11.06, 18:31
                  W szkołach społecznych są wychowawcy klas - nauczyciele TYLKO na etacie
                  wychowawcy, zajmują sie kontaktami z rodzicami, problemami uczniów, konfliktami
                  w klasie, swoich podopiecznych mają szansę poznać dobrze i realnie,
                  indywidualnie im pomóc. Szkół publicznych na to raczej nie stać.
                  A pedagodzy owszem, tyle, że wszystko zdaje egzamin w szkole do 400 max 500
                  uczniów.
                  Mój rocznik w osiedlowej podstawówce miał 10 (DZIESIĘĆ) klas równoległych.
                  Każda po 30-34 osoby. Skuteczność pracy jednego pedagoga można sobie wyobrazić.
                • gaika Re: Co wy z tymi upokorzeniami???? 03.11.06, 18:34
                  Tłumaczy Ci Triss na różne sposoby, cierpliwie nad wyraz i nic nie spawa.

                  Może choć trochę ten tekst Cię oświeci.

                  "Rozmowa z ks. Andrzejem Augustyńskim*, wychowawcą, pełnomocnikiem prezydenta
                  Krakowa ds. profilaktyki i przeciwdziałania przestępczości młodzieży

                  Aleksandra Pezda: "Zero tolerancji" według ministra Giertycha: za wulgarne
                  słowa czeka ucznia mycie toalet, za wywołanie bójki - grabienie trawnika,
                  zepsutą ławkę musi naprawić własnoręcznie. Co Ksiądz na to?

                  Ks. Andrzej Augustyński: Żałuję, że podając katalog kar, minister edukacji nie
                  mówi nic o promowaniu postaw społecznych wśród uczniów i pomija całą pozytywną
                  sferę wychowania. Co gorsza, musimy propozycje ministra umieścić w kontekście
                  tragedii w Gdańsku, a także wyborów samorządowych. Niedobrze, że o tak ważnych
                  sprawach mówi się na wysokich emocjach, w świetle kamer i w tonie
                  populistycznym. Młodzież może odnieść wrażenie, że decyzje, które teraz
                  zapadają, mają charakter odwetowy.

                  Odwet na młodzieży?

                  - Tak to może wyglądać. Oto wymyślony przez dorosłych program wymierzony w
                  uczniów. Według zasady: wy tak, to my wam tak! Jak za okupacji. A przeciw
                  każdemu okupantowi organizowało się w naszym kraju powstania. Możemy mieć w
                  szkołach poważną konfrontację - młodzież kontra dorośli.

                  To jak powinniśmy postępować wobec agresji w szkołach?

                  - O problemach szkoły trzeba rozmawiać w sposób partnerski z nauczycielami,
                  rodzicami i przede wszystkim z uczniami. Uczniowie też mają coś do
                  powiedzenia. Mają zmysł krytyczny i może nawet potrafią poddać pomysł, jak
                  zaradzić problemom, zwłaszcza że sami często chcą bronić honoru szkoły. Takich
                  konsultacji najbardziej mi brakuje.

                  Kary w postaci pracy społecznej wywołają bunt?

                  - Dopuszczam to, by karać ucznia za określone występki pracą na rzecz szkoły.
                  Pozostaje kwestia, jak ta praca zostanie wykonana i czy będzie z niej pożytek?
                  Czy uczeń będzie miał poczucie, że to sprawiedliwe? Czy nie wyrobi sobie
                  skojarzenia, że praca to czynność dolegliwa, nieciekawa i w dodatku za karę?
                  Mam wrażenie, że MEN wikła się w zbyt szczegółowe rozwiązania. O tym, czy i
                  jak karać uczniów, powinny decydować same szkoły. Żyjemy w już i tak
                  przeregulowanym państwie, wśród nadmiaru przepisów.

                  A zakaz ekstrawaganckich ubiorów? Zakaz przynoszenia komórek?

                  - Potrafię wyobrazić sobie dobrą szkołę o surowych zasadach wychowania i
                  równie dobrą, która daje uczniom duże pole kreatywności w zakresie stroju.
                  Podobnie w rodzinach: dobrze wychowani ludzie wywodzą się zarówno z rodzin o
                  surowym, jak i o liberalnym podejściu.

                  A zakaz wnoszenia komórek? Po co?! Chodzi o filmiki? To zakażmy też aparatów
                  fotograficznych. Chodzi o łączność? To mamy problem z laptopami. Owszem,
                  możemy zakazać używania komórek w trakcie lekcji, to przeszkadza. Ale dlaczego
                  dziecko nie może zadzwonić do rodziców na przerwie? Tego nie rozumiem.

                  Szkoła nie powinna się radykalnie różnić od świata, który ją otacza. Nie
                  możemy tworzyć wyspy otoczonej fosą, bo narazimy się na śmieszność. Zabronimy
                  komórek? Gdzie uczniowie je zostawią? W kiosku przed szkołą? Jeśli zabronimy
                  krótkich bluzek i kolczyków, to wychodząc ze szkoły młodzież bluzki
                  podciągnie, a kolczyki założy z powrotem. Choć przyznaję, że sam jestem
                  umiarkowanym zwolennikiem mundurków.

                  Ale coś przecież trzeba zrobić z agresją w szkole!

                  - To nie katar, nie ma szybkiego rozwiązania. Z agresją mamy problem we
                  wszystkich środowiskach, nie tylko szkolnych. Gimnazjum jest miejscem
                  newralgicznym ze względu na przełomowy wiek uczniów. Ale to nie znaczy, że
                  mamy się skupiać tylko na gimnazjalistach, bo ich napiętnujemy. O
                  bezpieczeństwie musimy myśleć inaczej. Szkoła musi ukazywać wartości
                  społeczne: przyjaźń, akceptacja, bliskość. Żeby szkoła była dla ucznia
                  miejscem, do którego chce przyjść. Młodym ludziom trzeba stwarzać okazje do
                  realizacji ich pomysłów, do kreacji. I okazję, by się sprawdzali w sytuacjach
                  trudnych. Wszystko mamy wyregulować przepisami, a im kazać siedzieć z rękoma
                  do tyłu? Co z tego będzie? Nic dobrego, tylko sprowokujemy dodatkowe
                  zagrożenia."

                  • komunia1 Re: Co wy z tymi upokorzeniami???? 03.11.06, 18:39
                    Jeśli to do mnie było, to bardzo madry ksiądz i przyznaję mu rację.
                    • gaika Re: Co wy z tymi upokorzeniami???? 03.11.06, 18:45
                      komunia1 napisała:

                      > Jeśli to do mnie było, to bardzo madry ksiądz i przyznaję mu rację.


                      No to jak z tą miłością do Giertycha.? "Bardzo mądry ksiądz" się z nim nie
                      zgadza.
                      • komunia1 Re: Co wy z tymi upokorzeniami??? 03.11.06, 18:51
                        Miłość jest krytyczna, jak każda miłość.

                        Ale ten ksiądz nie powiedział nic antygiertychowego.
                        Mówił tylko, że nie da się szybko wszystkiego zmienić.

                        Ale Giertych to nie ksiądz, czuje się odpowiedzialny, więc chce działać
                        szybciej.
                        Nie jest to dobre, że młodzież skojarzy to jako "odwet", ale jednak chyba
                        wszyscy się zgadzają, że coś zrobić trzeba, żeby nastolatki nie czuły się
                        bezkarne.
                        • gaika Re: Co wy z tymi upokorzeniami??? 03.11.06, 18:58
                          komunia1 napisała:


                          >
                          > Ale ten ksiądz nie powiedział nic antygiertychowego.

                          Chodzi Ci o to, że nie powiedział wprost Giertych -idiota?
                  • dorjana1 Co wy z tymi upokorzeniami???? 03.11.06, 18:55
                    Tragedią dla mlodego czlowieka jest wstyd i upokorzenie przed grupą.Doprowadzi
                    do tragedii nie raz.
                    A co do postępków mlodzieży -pamiętam jak kiedyś moja znajoma opowiadala mi o
                    pracy swojej matki-ta w latach komuny ( nie wiem w jakim okresie lata 70/80-ale
                    nie mam jek tego potwierdzić)byla chyba kuratorem sądowym -albo kims takim
                    który w tych czasach byl jakby dozorcą trudnej mlodzieży( miala opiekę nad
                    jednostkami).Kobieta ta znając przyklady i będąc świadkiem pewnych wydarzen -
                    nie dawala sobie rady w normalnym zyciu i zrezygnowala z pracy.Musiala np
                    pracowac z chlopcem który stwarzal problemy i byla świadkiem co stalo sie
                    finalnie.Rodzice mieli podobne metody co proponuje pan Giertych -doszlo do
                    tragedii.Matka nie mogąc zmusić chlopaka żeby obciąl wlosy -(wtedy podobno bylo
                    to w szkolach zakazane)-obciela mu je w nocy.Chlopak nie dal sobie rady -w
                    szale wlal matce wrzątek do gardla...To starszne ale ta sprawa wydarzyla sie
                    naprawdę.
                    Nie wolno niszczyć wolności drugiego czlowieka i upokarzać.Jaka wina taka
                    kara.Skrzywdziles czlowieka równego sobie- ok idziesz do pracy do hospicjum i
                    tam patrzysz jak kruche jest to życie.Co chciales zabrać.Myślę że na mlodym
                    czlowieku może to zrobić duże wrażenie i wiele zrozumieją.

                    A ja jeszcze mam pytanie -czy nauczyciele chwalą ?Potrafią docenić ?Potrafią
                    stworzyć grupę i mediować ? Czy mają to w d...?
                    • dorjana1 notka 03.11.06, 18:58
                      określenie ''jaka wina taka kara'' że kara powinna korespondować z popelnionym
                      uczynkiem-padlo dziś w radio.To nie są moje slowa.
                      • verdana Szacunek 03.11.06, 21:49
                        A może ktoś by się zastanowił, co zrobić, by młodzież po prostu lubiła szkołę,
                        zamias ja znienawidzieć do konca? Bo w miejscu, ktore się lubi, znacznie mniej
                        osób jest agresywnych. Bo im wstyd - wstyd przed grupą, którą lubia i szanują.
                        W zwyczajnym, marnym dosyć liceum mijej córki autentyczną karą była nagana na
                        apelu. Dlaczego? - dlatego , że uczniowie się wstydzili tego co zrobili, tego
                        że szanowani przez nich ludzie nie byli z nich zadowoleni. Z tym, że dyrektor
                        szkoły, człek mądry, acz dziwak, wiedział za co karać. I kogo. Zdarzyła się
                        historia, ze jeden chłopak pobił drugiego w obronie upokarzanej dziewczyny.
                        Obaj dostali nagany na forum szkoły. Tyle, ze facet, ktory naśmiewał się z
                        dziewczyny, został po prostu naganę. A ten drugi dostał naganę po oświadczeniu
                        dyrektora "Z największą przykrością muszę udzielić ci nagany, ale tego niestety
                        wymagaja przepisy i nie mogłem nic w tej sprawie zrobić". W ten sposób mlodzież
                        otrzymała jasną informację, że dyrektor jest surowy, ale stoi po stronie
                        sprawiedliwych i pokrzywdzonych.
                        Myślę, że kary udzielane przez znienawidzonych lub tylko nielubianych
                        nauczycieli, nawet najsurowsze, budzą tylko bunt. Gdy nauczyciel cieszy sie
                        autentycznym szacunkiem czasem wystarczy parę słów, aby delikwent czuł sie
                        znacznie bardziej ukarany, niż myjąc kible szczoteczką.
                        • m_regina Re: Szacunek 03.11.06, 22:03
                          Verdano! Właśnie na Wychowaniu rozmawiamy co zrobić by młodzież polubiła szkołę
                          w wątku "Porozmawiajmy o szkole w Polsce" Zapraszam, bardzo zależy mi na
                          wszelkich propozycjach!
                        • aka10 Re: Szacunek 03.11.06, 23:48
                          Verdana:"Myślę, że kary udzielane przez znienawidzonych lub tylko nielubianych
                          nauczycieli, nawet najsurowsze, budzą tylko bunt. Gdy nauczyciel cieszy sie
                          autentycznym szacunkiem czasem wystarczy parę słów, aby delikwent czuł sie
                          znacznie bardziej ukarany, niż myjąc kible szczoteczką."

                          Swiete slowa.Czasami nawet spojrzenie wystarczy,zeby zapasc sie pod ziemie.
                    • scher Re: Co wy z tymi upokorzeniami???? 04.11.06, 20:47
                      dorjana1 napisała:

                      > tragedii.Matka nie mogąc zmusić chlopaka żeby obciąl wlosy -(wtedy podobno
                      > bylo to w szkolach zakazane)-obciela mu je w nocy.Chlopak nie dal sobie rady
                      > -w szale wlal matce wrzątek do gardla...

                      Degenerata przywołujesz jako argument w dyskusji?

                      Degeneraci byli, są i będą.

                      Sz.
      • nomani Re: Nie zgadzam się z Wami. 04.11.06, 00:23
        > Nie widzę nic złego w tym, że dwunastolatek który zniszczył szkolny telewizor
        > ma za karę umyć podłogi w całej szkole. To jest bardzo wychowawcze i mądre.

        Nie.
        Jak zniszczył telewizor to niech zapłaci za jego naprawę, niech na to zapracuje,
        niech uskłada z kieszonkowego. Mycie podłogi nie ma NIC WSPóLNEGO z zepsutym
        telewizorem.
        • jakw Re: Nie zgadzam się z Wami. 04.11.06, 12:01
          nomani napisała:

          > > Nie widzę nic złego w tym, że dwunastolatek który zniszczył szkolny telew
          > izor
          > > ma za karę umyć podłogi w całej szkole. To jest bardzo wychowawcze i mądr
          > e.
          >
          > Nie.
          > Jak zniszczył telewizor to niech zapłaci za jego naprawę, niech na to
          zapracuje
          > ,
          > niech uskłada z kieszonkowego.

          A jeśli jego rodzice nie dają mu kieszonkowego? Zresztą, jeśli nawet dostaje
          kieszonkowe to na taki gadżet będzie musiał przeznaczać całe kieszonkowe np
          przez 2 lata. Praca osoby 12-letniej jest nielegalna, więc albo pozostaje
          zapracować na czarno, albo ukraść. Albo niech zapłacą rodzice. Skutek
          wychowawczy pewnie byłby zerowy, o ile nie <0.
          Skąd wiesz, że nie wolałby umyć tej podłogi?
        • scher Re: Nie zgadzam się z Wami. 04.11.06, 20:48
          nomani napisała:

          > Mycie podłogi nie ma NIC WSPóLNEGO z zepsutym telewizorem.

          Moim zdaniem może mieć.

          Sz.
        • komunia1 Re: Nie zgadzam się z Wami. 07.11.06, 22:58
          Nomani, czy Ty zwariowałaś? dwunastolatek ma zapłacić za telewizor 2000 zł?
          To nie ma być kara dla jego rodziców. Choć oczywiście w kazdym wypadku i
          systemie rodzic musi zwrócić te pieniądze.
          Ale my mówimy o wychowaniu dzieci.

          Dziecka nie wychowa to, że mama zapłaci pieniążki. Nawet lanie od taty go nie
          wychowa. Niestety wychowa go tylko mądrze dobrana kara, będąca jednocześnie
          przestrogą dla innych.
      • scher Re: Nie zgadzam się z Wami. 04.11.06, 20:40
        komunia1 napisała:

        > Nie widzę nic złego w tym, że dwunastolatek który zniszczył szkolny telewizor
        > ma za karę umyć podłogi w całej szkole. To jest bardzo wychowawcze i mądre.

        Uważam podobnie.

        > Nie wiem dlaczego inne dzieci miałyby się z tego śmiać.

        Ja też. Za wyśmiewanie się z kolegi wykonującego pożyteczną pracę (co z tego, że
        karnie?) nie czeka ich przecież pogłaskanie po główce, ale stanowcze postawienie
        do pionu.

        Sz.
        • jakw Re: Nie zgadzam się z Wami. 05.11.06, 09:02
          scher napisał:

          > Za wyśmiewanie się z kolegi wykonującego pożyteczną pracę (co z tego, ż
          > e
          > karnie?) nie czeka ich przecież pogłaskanie po główce, ale stanowcze
          postawieni
          > e
          > do pionu.
          >

          np. mycie podłóg wraz z tym kolegą wink
          • scher Re: Nie zgadzam się z Wami. 05.11.06, 09:43
            jakw napisała:

            > np. mycie podłóg wraz z tym kolegą wink

            Choćby nawet.

            Sz.
    • agnieszkagosia Re: nowa szkoła upokorzenia 03.11.06, 22:04
      zwolenniczki tego liberalizmu zapraszam do szkły gdzie teraz pracuje
      chociażby lekcje dzisiejsze, przykłady z trzech klas:
      - pierwsza klasa technikum: w trakcie oglądania filmu uczniowie (czwórkw) włącza
      telefony, puszcza sygnały, bawi się, na zwróconą uwagę śmieje się - a co mi pani
      zrobi? pomimo wielokrotnych upomnień uniemożliwia prowadzenie lekcji a reszcie
      klasy oglądanie filmu
      - inna klasa pierwsza - w trakcie przerwy uczeń bije ucznia z innej klasy. po
      rozdzieleniu śmieje się głupkowato i obelżywie zwraca się do nauczyciela
      - uczeń klasy trzeciej - w trakcie kartkówki ostentacyjnie korzysta z telefonu,
      wychodzi z ławki aby ściągnąć odpowiedzi, wlącza muzykę w komórce
      Ja tylko czekam na rozporządzenie Giertycha. Bo wprowadzenie sankcji za
      korzystanie z telefonów komórkowych pozwoli jakoś to uregulować.
      jestem za myciem korytarzy, karnym sprzątaniem toalet. Nikt mi nie wmówi, ze dla
      16 - 19 letniego chłopa, silnego jak tur będzie to wysiłek. A może zastanowi się
      jesli będzie wiedział, że ta praca czeka go jeśli zrobi to, co teraz jest normą
      - rozbijanie drzwi do łazienek, darcie materiałów szkolnych, umyślne brudzenie w
      łazienkach
      Głosowalam na PO, skończyłam psychologię. Ale jednocześnie widzę, że na to
      zezwierzęcenie jedyną radą są kary i surowy rygor. Nieprzypadkowo nasi uczniowie
      funkcjonują (w naszej szkole) dobrze jedynie u tych nauczycieli, którzy
      wprowadzają żołnierski reżim. W tej chwili szkołom brakuje narzędzi. Jest zakaz
      używania komórek ale nie ma kar. jak będą kary to sytuacja się poprawi.
      Zwolenników tych metod liberalnych naprawde zapraszam do takiego zespołu szkół.
      A rodzice? cóż, wzywamy, wysyłamy setki pism
      najczęstsze reakcje:
      - o mój Boże, przecież ja tyle rozmawiam, proszę, błagam a tu nic
      - ja nic nie rozumiem, to takie dobre dziecko przecież
      - ja na niego nie mam żadnego wpływu, robi co chce (to najczęstsza śpiewka - w
      tym semestrze trzykrotnie usłyszałam od rodziców wagarowiczów (jeden z nich - 50
      godzin nieusprawiedliwionych), od rodzica ucznia agresywnego - pobicie ucznia i
      próba ataku na nauczyciela, od matki ucznia, który w obelżywy sposób - tu suko,
      szmato, złodziejko zwymyślał nauczyciela za to, że odebrano mu ściągę podczas
      sprawdzianu)
      Całe zycie byłam zwolenniczką raczej nagród, rozmowy, tłumaczenia, profilaktyki
      Praca w zespole szkół wyleczyła mnie z tych złudzeń. Duża częśc młodzieży
      potrzebuje niestety innego traktowania
      Agnieszka
      • triss_merigold6 Re: nowa szkoła upokorzenia 03.11.06, 22:14
        A jakie kary proponujesz za używanie telefonów komórkowych na lekcji?
        Przypominam, że istnieje obowiązek szkolny do 18 roku życia a zabawa komórką
        nie jest przestępstwem ani wykroczeniem więc skazać za to nie można. Jest to
        zachowanie niezgodne ze szkolnym regulaminem więc jedyne kary jakie można
        zgodnie z prawem zastosować to kary z regulaminu: np. naganę na apelu. Nie
        działa? Wiem, że nie działa. Bądź realistką: nie zmusisz siedemnastolatka żeby
        szorował korytarz za karę. Gdyby został skazany wyrokiem sądu na X godzin prac
        społecznych to owszem, wtedy można karę egzekwować.
        Giertych za przeproszeniem g...o może wprowadzić a nie sankcje. Sankcje są
        wymienione w kodeksie karnym wprowadzanym ustawą a nie rozporządzeniem.
        Hierarchia aktów prawnych się kłania.
        • dorjana1 Agnieszkogosiu... 03.11.06, 22:56
          to jest pytanie bez podtekstów i insynuacji-ważne dla mnie bo pracujesz w tym
          środowisku-Czy Ty lubisz mlodzież ?
          trochę mnie zabolalo jak napisalaś że to żaden wysilek dla osilka 18 lat wymyć
          kibel.Ja wiem że to żaden wysilek ale nie o to chodzi.Będąc nauczycielem nie
          potrafilabym wydać takiej komendy...
          bOŻE ile te nowe potencjalne przepisy dajdzą pola do nadużyć.Ilu jest takich
          którzy uwielbiają upokarzać co będzie kiedy nauczyciel polubi tą satysfakcję
          moralnego upokarzania?I dojdzie do znęcania ?Kto będzie mial nad tym kontrolę
          jeśli uczeń to bedzie ktoś niższy -bo w życiu są hierarchie ,myje kibel
          najgorszy i najniższy.

          • linka9 strachy na lachy ... 04.11.06, 23:11
            dorjana1 napisała:

            > bOŻE ile te nowe potencjalne przepisy dajdzą pola do nadużyć.

            Wiesz, kazde przepisy daja pole do naduzyć ... Ile skorumpowanych sedziów,
            niesprawiedliwych wyroków, nadgorliwych klawiszy ... Wnioskujemy więc znieść
            sądy i wiezienia przy okazji też? Toż to bedzie gwarancja braku naduzyć w tej
            materii ...wink

            >Ilu jest takich
            > którzy uwielbiają upokarzać co będzie kiedy nauczyciel polubi tą satysfakcję
            > moralnego upokarzania?I dojdzie do znęcania ?

            Czarne scenariusze zawsze mozna kreslic ...

            >Kto będzie mial nad tym kontrolę
            > jeśli uczeń to bedzie ktoś niższy -bo w życiu są hierarchie ,myje kibel
            > najgorszy i najniższy.

            Chociażby rodzice. Niech sami decydują: mycie podłóg czy szkoła Giertycha ...
            Biedne salowe, i studenci w marketach - tak ich tu poniżaszwink
        • scher Re: nowa szkoła upokorzenia 04.11.06, 20:37
          triss_merigold6 napisała:

          > A jakie kary proponujesz za używanie telefonów komórkowych na lekcji?

          Konieczność spędzenia przerwy w klasie.

          > Przypominam, że istnieje obowiązek szkolny do 18 roku życia a zabawa komórką
          > nie jest przestępstwem ani wykroczeniem więc skazać za to nie można.

          Skazać na ogół nie można (chociaż w pewnych okolicznościach można potraktować to
          jako wykroczenie z art. 51 kw), ale uczeń ponosi przede wszystkim konsekwencje
          wychowawcze.

          > jedyne kary jakie można zgodnie z prawem zastosować to kary z regulaminu

          Nieprawda. Nauczyciel ma prawo zgodnie z ustawą (art. 12 ust. 2 Karty
          nauczyciela) stosować bardzo wiele kar). Ustawa jest ważniejsza od statutu, a
          nauczyciel nie jest organem statutowym.

          > nie zmusisz siedemnastolatka żeby szorował korytarz za karę.

          Jak to nie? Za odmowę wykonania polecenia nauczyciela staje przed radą
          pedagogiczną, która polecenie powtarza. Odmowa wykonania polecenia rady to karne
          przeniesienie do innej klasy albo skreślenie z listy uczniów.

          > Giertych za przeproszeniem g...o może wprowadzić a nie sankcje. Sankcje są
          > wymienione w kodeksie karnym wprowadzanym ustawą a nie rozporządzeniem.
          > Hierarchia aktów prawnych się kłania.

          G...o, za przeproszeniem, się kłania. Kary w szkole mają ustawową postawę
          prawną. Kodeks karny to nie jedyna ustawa w Polsce.

          Sz.
          • default Re: nowa szkoła upokorzenia 08.11.06, 11:53
            scher napisał:
            Nauczyciel ma prawo zgodnie z ustawą (art. 12 ust. 2 Karty
            > nauczyciela) stosować bardzo wiele kar).

            Art. 12 ust.2 Karty Nauczyciela:
            Nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody stosowania
            takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród
            uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne, oraz do wyboru spośród
            zatwierdzonych do użytku szkolnego podręczników i innych pomocy naukowych.


            Jakoś nie bardzo zgadzam się z Twoją interpretacją tego zapisu. Co najmniej
            mocno naciągana.
            • scher Re: nowa szkoła upokorzenia 08.11.06, 12:23
              default napisała:

              > Nauczyciel ma prawo zgodnie z ustawą (art. 12 ust. 2 Karty
              > > nauczyciela) stosować bardzo wiele kar).
              > Art. 12 ust.2 Karty Nauczyciela:
              > Nauczyciel w realizacji programu nauczania ma prawo do swobody stosowania
              > takich metod nauczania i wychowania, jakie uważa za najwłaściwsze spośród
              > uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne, oraz do wyboru spośród
              > zatwierdzonych do użytku szkolnego podręczników i innych pomocy naukowych.
              >
              > Jakoś nie bardzo zgadzam się z Twoją interpretacją tego zapisu. Co najmniej
              > mocno naciągana.

              Czyli z czym się nie zgadzasz i dlaczego?

              Sz.
              • default Re: nowa szkoła upokorzenia 08.11.06, 13:20
                Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ww zapis można odczytać jako prawo do
                stosowania dowolnych kar przez nauczyciela.
                • scher Re: nowa szkoła upokorzenia 08.11.06, 13:35
                  default napisała:

                  > Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ww zapis można odczytać jako prawo do
                  > stosowania dowolnych kar przez nauczyciela.

                  Ponieważ?

                  Sz.
        • komunia1 Re: nowa szkoła upokorzenia 07.11.06, 23:06
          Tak, Tris, i dlatego Giertych podnosi właśnie rangę nauczycieli i będą to
          funkcjonariusze publiczni.
          Do tej pory dyrektor mógł dać naganę na apelu - a teraz będzie miał władzę
          podobną do sądu dla nieletnich. I super.
          Nauczyciel w szkole to świętość.
          Nawet jak jest głupi, to trzeba uczyć dziecko szacunku do niego.
          Jednocześnie samemu postarać się o zmianę nauczyciela na mądrzejszego.
          A dziecko ma każdego szanować, i pijaka na ulicy też ma szanować.
      • gaika Re: nowa szkoła upokorzenia 04.11.06, 20:38
        agnieszkagosia napisała:

        > zwolenniczki tego liberalizmu zapraszam do szkły gdzie teraz pracuje
        > chociażby lekcje dzisiejsze, przykłady z trzech klas:

        Potrzeba zarządzenia Giertycha, żeby uczniowie nie korzystali z komórek w
        czasie lekcji???!!!
        A możesz powiedzieć jak to zarządzenie zostanie wprowadzone w życie? Magia
        zapisu na papierze zadziała? Dlaczego potrzeba ministerialnego przepisu dla,
        przepraszam, takiego bzdetu? To znaczy, że nauczyciele, dyrektor szkoły są
        bezradni wobec telefonii komórkowej??? I wciąż twierdzisz, że to cos z
        młodzieżą trzeba zrobić?

        Co do karnego sprzątania, nie chodzi o wysiłek, ale związek z przewinieniem.
        Jak zabrudzi podłogę, niech myje.

        Powiedz jakich to narzędzi brakuje szkołom? Ustalenie zasad i trzymanie się ich
        konsekwentne to brak narzędzi? Jakie konkretnie narzędzia da Giertych?
        Specszkoly? Takie szkoły istnieją, a bez wyroku sądu i tak umieszczenia się nie
        wyegzekwuje. To jest czekanie na cud –wódz zniszczy czarnego luda i nastanie
        świat szczęśliwości i dobra.

        >tym semestrze trzykrotnie usłyszałam od rodziców wagarowiczów (jeden z nich -
        50
        >godzin nieusprawiedliwionych), od rodzica ucznia agresywnego - pobicie ucznia i
        >próba ataku na nauczyciela, od matki ucznia, który w obelżywy sposób - tu suko,
        >szmato, złodziejko zwymyślał nauczyciela za to, że odebrano mu ściągę podczas
        >sprawdzianu)

        A co zrobiła szkoła wobec tych wydarzeń?

        Operujesz wyłącznie na skrajnościach, jak nasz rząd. Albo kompletne bezhołowie,
        albo karna kompania.
        Szkoła to miejsce, w której dyscyplina być musi : reguły, zasady, konsekwencja.
        Nie oznacza to ani zamordyzmu, ani pobłażania.
        • linka9 Re: nowa szkoła nadzieją 04.11.06, 22:51
          gaika napisała:

          > Powiedz jakich to narzędzi brakuje szkołom?

          Wielokrotnie zadawałaś już tego typu pytanie i mimo bardzo konkretnych
          odpowiedzi nauczycieli-praktyków, jakoś nie dociera do Ciebie pat obecnej sytuacji.

          >Jakie konkretnie narzędzia da Giertych?
          > Specszkoly?

          Dokładnie.

          >Takie szkoły istnieją, a bez wyroku sądu i tak umieszczenia się nie
          > wyegzekwuje.

          Z jednej strony piszesz, że szkoła ma narzędzia do przeniesienia, a z drugiej -
          że bez sądu się nie wyegzekwuje. I gdzie tu konsekwencja?

          Giertych proponuje bardzo rozsądne rozwiązanie: decyzją administracyjną
          stosunkowo szybko, bez bawienia się w długotrwałe procesy sądowe pozbywamy się
          zdegenerowanego delikwenta z normalnej szkoły zapewniając innym możliwość
          normalnej nauki, zdemoralizowanemu osobnikowi stosowne zaplecze dla
          resocjalizacji w postaci fachowej kadry (której nie wystarczy dla wszystkich
          gimnazjów, nie łudźmy się). Czy wykolejony młodzieniec opamięta się tego ani
          Giertych, ani nikt inny nie zagwarantuje, bo zbyt wiele czynników na to wpływa.
          Zupełnie, ale to zupełnie nie rozumiem oburzenia obrońców "upokorzonych".

          • gaika Re: nowa szkoła nadzieją 04.11.06, 23:48
            linka9 napisała:

            >Wielokrotnie zadawałaś już tego typu pytanie i mimo bardzo konkretnych
            >odpowiedzi nauczycieli-praktyków, jakoś nie dociera do Ciebie pat obecnej
            >sytuacji.

            A może mnie oświecisz kto tego "pata" stworzył? Pewnie dzieci.

            >Z jednej strony piszesz, że szkoła ma narzędzia do przeniesienia, a z drugiej -
            >że bez sądu się nie wyegzekwuje. I gdzie tu konsekwencja?

            Konsekwencja polega na Twoim uporczywym niezrozumieniu przekazu.

            >Giertych proponuje bardzo rozsądne rozwiązanie: decyzją administracyjną
            >stosunkowo szybko, bez bawienia się w długotrwałe procesy sądowe

            Na podstawie czego miałoby się to odbyć bez sądu?
            • linka9 Re: nowa szkoła nadzieją 05.11.06, 00:11
              gaika napisała:

              > A może mnie oświecisz kto tego "pata" stworzył? Pewnie dzieci.

              Rozumiem, że pytanie retoryczne, ale odpowiem.
              Nie, to ci, co tak bardzo boją się "upokorzenia" dzieci, chcą być idealistyczne
              poprawni przez co tworzą idiotyczne, patowe przepisy, niedostosowane do realiów.


              > Konsekwencja polega na Twoim uporczywym niezrozumieniu przekazu.

              Ja Twój przekaz doskonale rozumiem, tylko że on buja w obłokach. Teoretycznie
              może i cudny. Praktycznie - porażka, bo : 1)dotyczy normalnych sytuacji (co nie
              oznacza, że bezproblemowych), a nie patologii w pełnej krasie, 2)odbiega od
              życia i jego realiów, w tym głównego źródła agresji i patologii

              > >Giertych proponuje bardzo rozsądne rozwiązanie: decyzją administracyjną
              > >stosunkowo szybko, bez bawienia się w długotrwałe procesy sądowe
              >
              > Na podstawie czego miałoby się to odbyć bez sądu?

              Pytasz poważnie czy to zaczepka? Bo jakoś trudno mi uwierzyć, że nie wiesz
              prowadząc tak merytoryczne dyskusje ...

              • linka9 do Gaiki 05.11.06, 00:19
                I jeszcze jedno. Cały problem przy prowadzeniu dyskusji z Tobą sprowadza się
                właściwie do jednego: zupełnie nie dopuszczasz myśli, że TWOJE recepty mogą
                okazać się NIESKUTECZNE (nie w ogóle, ale w POJEDYNCZYCH przypadkach, ze względu
                na splot przeróżnych uwarunkowań). I niestety, nie masz alternatywy, co wtedy
                robić dalej. Powtarzam, chodzi mi o skrajną patologię, a nie jedynie o trudne
                sytuacje.
              • gaika Re: nowa szkoła nadzieją 05.11.06, 03:14
                linka9 napisała:

                >Ja Twój przekaz doskonale rozumiem, tylko że on buja w obłokach.

                Istnienie dobrze funkcjonujących szkół jest faktem. Z moich doświadczeń wynika,
                że przede wszystkim cechuje je spójna koncepcja i demokratyzacja(to co
                najbardziej wstrząsa Romkiem). To nie jest kwestia magii, a pracy grupy ludzi -
                profesjonalistów.

                >Praktycznie - porażka, bo : 1)dotyczy normalnych sytuacji (co nie
                >oznacza, że bezproblemowych), a nie patologii w pełnej krasie, 2)odbiega od
                >życia i jego realiów, w tym głównego źródła agresji i patologii

                Ależ wobec tych "normalnych" też nauczyciele często nic nie robią. A skoro jest
                masa takich, którzy robią, tzn., że można. Najczęściej dzieci testują
                stopniowo, aż w końcu zostaje przekroczona granica i wtedy larum. Brak
                reagowania na drobne sprawy, nieumiejętność uporządkowania życia szkoły w tak
                prostych kwestiach jak nieobecności czy telefony, owocuje nakręcaniem spirali
                agresji. Jednostki skrajnie patologiczne były i będą, natomiast ci, którzy się
                patologizują dzięki wydatnej pomocy systemu- to porażka biernych dorosłych.

                Na patologie w pełnej krasie przepisy istnieją. A słabą ich egzekwowalnością
                powinno się zająć powołane do tego ministerstwo. Nie jest nim Ministerstwo
                Edukacji. Brak kuratorów i niewydolne sądownictwo jest winne (co najmniej
                współwinne, bo część winy ponoszą nauczyciele i dyrektorzy nie zawiadamiający o
                przestępstwie, niereagujący na narastanie przemocy-teraz chcą ich nawet posyłać
                za to do więzienia) temu, że nie można pozbyć się ze szkół naprawdę groźnych
                jednostek (groźnych, a nie rozwydrzonych dzieciaków, którym szkoła nie umie
                zakazać używania telefonów -to czysta kompromitacja dla dorosłych). Z tym
                należy się zwrócić do ministra Ziobro, a nie Pana –Łowcy –Elektoratu.

                >I jeszcze jedno. Cały problem przy prowadzeniu dyskusji z Tobą sprowadza się
                >właściwie do jednego: zupełnie nie dopuszczasz myśli, że TWOJE recepty mogą
                >okazać się NIESKUTECZNE (nie w ogóle, ale w POJEDYNCZYCH przypadkach, ze
                względu
                >na splot przeróżnych uwarunkowań). I niestety, nie masz alternatywy, co wtedy
                >robić dalej. Powtarzam, chodzi mi o skrajną patologię, a nie jedynie o trudne
                >sytuacje.

                W sprawie skrajnych patologii patrz wyżej.
                Skrajne patologie mają się zazwyczaj lepiej w obecności mniej skrajnych i vice
                versa.

                Jeżeli coś źle działa, to nie tworzy się atrap naprawczych, tylko udrażnia to
                co zatkane. Zatkana jest efektywność wymiaru sprawiedliwości. Zamiast usprawnić
                istniejący system (są poprawczaki, są ośrodki szkolno-wychowawcze i
                socjoterapeutyczne), to się zbija kapitał polityczny na tym, że prasa pojawiła
                tam, gdzie równie dobrze mogło jej nie być.
                Jeżeli szkoły z parawojskowym drylem (czytałam, ze Giertych planował zatrudniać
                emerytowanych wojskowych z doświadczeniem z Iraku i Afganistanu; ja radziłabym
                tych z więzienia Abu Grabi) mają być lekarstwem na kłopoty społeczne -to
                upadliśmy naprawdę nisko.

                >Pytasz poważnie czy to zaczepka? Bo jakoś trudno mi uwierzyć, że nie wiesz
                >prowadząc tak merytoryczne dyskusje ...

                Bez zgody rodziców tylko sąd może zadecydować o umieszczeniu dziecka w ośrodku.
                Znasz jakieś podstawy prawne, które mówią co innego?
                • linka9 Re: nowa szkoła nadzieją 05.11.06, 22:36
                  gaika napisała:

                  > Bez zgody rodziców tylko sąd może zadecydować o umieszczeniu dziecka w ośrodku.
                  > Znasz jakieś podstawy prawne, które mówią co innego?

                  No właśnie podstawy takie chce stworzyć Giertych. Niestety, odnoszę wrażenie, że
                  już trochę popuścił. Najprościej byłoby, aby na mocy ustawy stosowną decyzję
                  ADMINISTRACYJĄ podejmował dyrektor gimnazjum, z pełnym uzasadnieniem. Jeśli
                  rodzicom nie odpowiada taka decyzja odwołują się od niej do drugiej
                  instancji(kuratorium), a potem ewentualna skarga do WSA. Ale zgodnie z kpa do
                  czasu zawieszenia wykonania, decyzja pozostaje w mocy. Różnica między obecną
                  sytuacją jest zasadnicza, po wieloma zresztą względami. I wszystko dzieje się w
                  obrębie jednostek szkolnych, bo gimnazja Giertycha to nie "ośrodki", ani miejsca
                  odbywania kary (jak poprawczaki) tylko szkoły z odpowiednią kadrą wyszkoloną do
                  pracy z trudną mlodzieżą.
                  • gaika Re: nowa szkoła nadzieją 06.11.06, 00:12
                    linka9 napisała:

                    > No właśnie podstawy takie chce stworzyć Giertych. Niestety, odnoszę wrażenie,
                    ż
                    > e
                    > już trochę popuścił. Najprościej byłoby, aby na mocy ustawy stosowną decyzję
                    > ADMINISTRACYJĄ podejmował dyrektor gimnazjum, z pełnym uzasadnieniem. Jeśli
                    > rodzicom nie odpowiada taka decyzja odwołują się od niej do drugiej
                    > instancji(kuratorium), a potem ewentualna skarga do WSA. Ale zgodnie z kpa do
                    > czasu zawieszenia wykonania, decyzja pozostaje w mocy. Różnica między obecną
                    > sytuacją jest zasadnicza, po wieloma zresztą względami. I wszystko dzieje się
                    w
                    > obrębie jednostek szkolnych, bo gimnazja Giertycha to nie "ośrodki", ani
                    miejsc
                    > a
                    > odbywania kary (jak poprawczaki) tylko szkoły z odpowiednią kadrą wyszkoloną
                    do
                    > pracy z trudną mlodzieżą.


                    On sobie wymyślił, że je stworzy, ale trzeba by było niewyobrażalnych zmian w
                    przepisach nadrzędnych (z możliwością ograniczania władzy rodzicielskiej przez
                    urzędnika kuratorium włącznie), że to z pewnością pozostanie w kręgu mitologii
                    ministra.

                    Istnieją już ośrodki (poprawczaki to już po wyroku, więc je na chwilę odłóżmy),
                    które zajmują się młodzieżą trudną wychowawczo. Pracuje tam wyszkolona kadra,
                    ale większość z tych miejsc nie wypełnia rzetelnie postawionych zadań, jest
                    pozbawiona kontroli, niedofinansowana, cierpi na braki kadrowe.
                    Giertych próbuje stworzyć wrażenie, że odkrył Amerykę i teraz właśnie ma do
                    zaproponowania coś nowego przy pomocy łamańców prawnych. Giertychowe specszkoly
                    mają nosić nazwę * Ośrodków* Wsparcia Wychowawczego.
                    • linka9 Re: nowa szkoła nadzieją 06.11.06, 00:25
                      gaika napisała:

                      > Giertych próbuje stworzyć wrażenie, że odkrył Amerykę

                      Nie, G. próbuje - na miarę swoich możliwości - zapewnić bezpieczeństwo w szkole,
                      ochronę zwykłych dzieci (nawet tych niegrzecznych) przed mocno agresywnymi i
                      całkiem zdemoralizowanymi (których tak naprawdę procentowo nie jest aż tak
                      wiele), a którym jeszcze nie "przytrafiło się" popełnić przestępstwa
                      kwalifikującego ich do poprawczaków. Kurator sądowy to mit, szkoda mydlenia oczu.



                      i teraz właśnie ma do
                      > zaproponowania coś nowego przy pomocy łamańców prawnych. Giertychowe specszkoly
                      >
                      > mają nosić nazwę * Ośrodków* Wsparcia Wychowawczego.
                      • gaika Re: nowa szkoła nadzieją 06.11.06, 23:44
                        linka9 napisała:

                        >Nie, G. próbuje - na miarę swoich możliwości - zapewnić bezpieczeństwo w
                        szkole,
                        >ochronę zwykłych dzieci (nawet tych niegrzecznych) przed mocno agresywnymi i
                        >całkiem zdemoralizowanymi (których tak naprawdę procentowo nie jest aż tak
                        >wiele), a którym jeszcze nie "przytrafiło się" popełnić przestępstwa
                        >kwalifikującego ich do poprawczaków. Kurator sądowy to mit, szkoda mydlenia
                        oczu.

                        Nie na miarę możliwości, a braku kompetencji.

                        Dyskusja nie dotyczy tego czy należy coś zrobić z przemocą w szkole (dodałabym
                        do tego wyuczoną bezradność nauczycieli), tylko jak, jakimi metodami. I o tym
                        niestety minister nie ma pojęcia.
                        To już nie są zabawy w wojsko z młodzieżą wszechpolska, ale system państwowej
                        edukacji.
                        Warto odróżniać rzeczywiste działania od populistycznych haseł. To co on
                        proponuje albo już istnieje(należy udrażniać, jeśli udrożni -chwała mu), albo
                        jest nierealizowalne.
                        • linka9 Re: nowa szkoła nadzieją - tak 07.11.06, 10:30
                          gaika napisała:


                          > Warto odróżniać rzeczywiste działania od populistycznych haseł.

                          Gaika, naprawdę nie piszę tego złośliwie, ale tak to odbieram: Twoje wypowiedzi
                          to właśnie populistyczne hasła, które ze względu na różne uwarunkowania (w tym
                          społeczne)obecnie na mają szans na powszechne powodzenie. Po prostu Twoje wizje
                          chociaż humanitarne i teoretycznie poprawne to utopia, podobnie jak komunizm
                          (świetnego porównania ostatnio dokonano na forum)

                          Na szczęście nie jestem odosobniona w swoim poglądzie na temat specjalnych
                          gimnazów i cieszę sie, że jest mnówstwo osób, które popierają działania G.
                          Pozostaje mieć nadzieję, że będzie to zrobione z głową. Mnie osobiście nie
                          podoba się pewna asekuracja, czyli jakieś komisje w kuratorium zamiast
                          poprzestania na decyzji dyrektora gimnazjum o wyrzuceniu ucznia z danej szkoły.

                          Wspominałam ostatnio o pewnym arytykule. Dyrektor placówki (w sytuacji
                          zagrożenia jej istnienia) świadomie podjął decyzje o stworzeniu nieformalnej
                          szkoły dla trudnej młodziezy. Odeszła ponad połowa , w tym FANTASTYCZNYCH
                          nauczycieli z powołaniem (a to już wiem też z innego źródła), którzy mimo swej
                          przedmiotowej fachowości, dużych osiągnięć nie czuli predyspozycji do pracy ze
                          zdemoralizowaną młodzieżą. Przyjęto natomiast ludzi z powołaniem, silnych
                          psychicznie, wyszkolonych, chociaz dalej brakuje etatów dla odpowiedniej ilości
                          terapeutów. W moim rozumieniu "szkoły Giertycha" mają dać prawne podstawy
                          funkcjonowania takich placówek, umożliwić szybkie przeniesienie tam staczajacych
                          sie uczniów. A zaostrzony rygor? Róznie może się przejawiać, równiez z korzyścia
                          dla nastolatków domagających się własnie silnej ręki, co oczywiscie nie ma nic
                          wspólnego ze znęcaniem się fizycznym czy psychicznym.

                          Pmiętajmy, że w pierwszej kolejności mamy chronić ofiary, a nie ciągle rozczulać
                          się nad osobami nie panującymi nad własna agersją, bez humanitarnych odruchów!
                          Dlatego jestem za izolacją.
                          • gaika Re: nowa szkoła nadzieją - tak 10.11.06, 16:11
                            Po raz kolejny kompletnie nie rozumiesz problemu. Czy Ty naprawdę uważasz, że
                            przeciwnicy polityki Giertycha popierają bezhołowie, że komukolwiek zależy na
                            ochronie bandytów? Warto czytać z większą wnikliwością, co ludzie mają do
                            powiedzenia. NIGDZIE i NIGDY skuteczne systemy naprawcze nie opierają się
                            wyłącznie na usuwaniu tego co złe z pola widzenia. To za mało. Nie widzę na
                            razie żadnej spójnej koncepcji poza chęcią zadowolenia części społeczeństwa
                            radykalnymi posunięciami. Tęsknota za silną ręką to pokłosie komunizmu właśnie,
                            bo spora część społeczeństwa nie ma pojęcia co zrobić z wolnością .

                            Jeżeli Ty twierdzisz, że zmniejszanie ilości uczniów w klasach to utopia, to o
                            czym w ogóle rozmawiamy? W krajach cywilizowanych to priorytet, bo wiadomo od
                            lat kilkudziesięciu jak wygląda praca nauczyciela w przeludnionej klasie i że
                            stłoczenie sprzyja agresji. Jeżeli nie rozumiesz argumentów płynących z
                            doświadczeń ludzkich, proponuję zapoznać się z badaniami na szczurach- bardzo
                            przemawiają do wyobraźni.

                            Zupełnie czym innym jest możliwość usunięcia ucznia ze szkoły(zawieszenia w
                            prawach ucznia), czym innym stwarzanie ośrodków, do których ani dyrektor ani
                            żadna komisja *nie ma uprawnień* wysłać. Na razie Ty mówisz o utopii. Jakie
                            szkoła G. może dać podstawy prawne? Bez radykalnych zmian w prawodawstwie
                            (naruszających prawa rodzicielskie) -bez sądu ani rusz.
                            I po raz trzeci piszę, że ośrodki odosobnienia, korekcyjne, wspomagające już*
                            istnieją*.
                            Dla pełniejszego zrozumienia:

                            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3725914.html
                            I jeszcze o innowacyjności ministra:

                            „Minister chce doprowadzić do sytuacji, w której dyrektor szkoły będzie mógł
                            zobowiązać ucznia do przeproszenia pokrzywdzonego, naprawienia szkody
                            i "zadośćuczynienia za krzywdy poprzez pracę społeczną na rzecz szkoły, czy
                            środowiska lokalnego". Będzie mógł sprawdzać trzeźwość uczniów.
                            Wszystkie te środki dyrektor szkoły będzie mógł zastosować za zgodą rodziców
                            lub pełnoletniego ucznia - zakłada program "Zero tolerancji". W innym przypadku
                            dyrektor skieruje "wniosek do sądu, który zobowiąże ucznia do odpowiedniego
                            postępowania" - tłumaczył minister.”

                            Na koniec : nie da się naprawić *systemu*, kombinując nieudolnie przy jego
                            fragmencie.

                            P.S.
                            Zerknąwszy niżej stwierdzam krótką prozą – żenada.
                            • linka9 Gaika 10.11.06, 17:48
                              gaika napisała:

                              > Po raz kolejny kompletnie nie rozumiesz problemu.

                              Ja nie rozumiem, gdzie indziej - żenada, minister - proponuje bez sensu, za to
                              los zesłał na Gaike, która ma niezawodny pomysł na rozwiązanie problemusmile

                              >Czy Ty naprawdę uważasz, że
                              > przeciwnicy polityki Giertycha popierają bezhołowie, że komukolwiek zależy na
                              > ochronie bandytów?

                              Alez ską, jednak dobrymi chęciami ...

                              > Warto czytać z większą wnikliwością, co ludzie mają do
                              > powiedzenia.

                              Ależ czytam i wyciągam wnioski. Sugerujesz, że moje prawo ogranicza się do
                              przytakiwania Tobie?

                              > NIGDZIE i NIGDY skuteczne systemy naprawcze nie opierają się
                              > wyłącznie na usuwaniu tego co złe z pola widzenia. To za mało.

                              A kto pisał, że WYŁĄCZNIE? Wprowadzaj sobie (teoretycznie póki co) swoje
                              programy, ale nie rób uniku przed zagrożeniem "tu i teraz".

                              >Nie widzę na
                              > razie żadnej spójnej koncepcji poza chęcią zadowolenia części społeczeństwa
                              > radykalnymi posunięciami.

                              Ale Twoja koncepcja też nie jest dobra, więc co pozostaje?

                              > bo spora część społeczeństwa nie ma pojęcia co zrobić z wolnością .

                              A Ty masz pomysł? Wiesz jak rozwiązać problemy społeczne, o których pisała
                              chociażby Triss?

                              > Jeżeli Ty twierdzisz, że zmniejszanie ilości uczniów w klasach to utopia, to o
                              > czym w ogóle rozmawiamy?

                              Jeśli wierzysz w to, że zmniejszenie liczby uczniów CAŁKOWICIE wyeliminuje
                              agresję i demoralizację, to o czym my w ogóle rozmawiamy?

                              >W krajach cywilizowanych to priorytet, bo wiadomo od
                              > lat kilkudziesięciu jak wygląda praca nauczyciela w przeludnionej klasie i że
                              > stłoczenie sprzyja agresji.

                              Ale my jeszcze jesteśmy średniocywilizowani, również jeśli chodzi o zaspokajanie
                              podstawowych potrzeb.

                              >Jeżeli nie rozumiesz argumentów płynących z
                              > doświadczeń ludzkich, proponuję zapoznać się z badaniami na szczurach- bardzo
                              > przemawiają do wyobraźni.

                              Wiesz, człowiek potrzebuje cos więcej do życia niż szczur. I jedynie przestrzeń
                              (bez perspektyw na innych płaszczyznach)do szczęscia mu nie wystarczysad

                              > Zupełnie czym innym jest możliwość usunięcia ucznia ze szkoły(zawieszenia w
                              > prawach ucznia), czym innym stwarzanie ośrodków, do których ani dyrektor ani
                              > żadna komisja *nie ma uprawnień* wysłać.

                              No właśnie, chodzi o to, aby miała.

                              > Na razie Ty mówisz o utopii.

                              Hasłami odbijasz piłeczkę ?

                              >Jakie
                              > szkoła G. może dać podstawy prawne? Bez radykalnych zmian w prawodawstwie
                              > (naruszających prawa rodzicielskie) -bez sądu ani rusz.

                              Wychodząc z Twojego punktu widzenia to w ogóle obowiazek szkolny (i to jeszcze z
                              rejonizacją) to dopiero pogwałcenie praw. Jak to mozliwe, bez sądu, przymusić
                              dzieci do spedzania tylu godzin w jakiejś szkole?

                              > Na koniec : nie da się naprawić *systemu*, kombinując nieudolnie przy jego
                              > fragmencie.

                              Brawo!Wreszcie się zgadzamy! No, własnie Twoje programy nijak wpłyną na całą
                              otoczkę tego, co w szkole, na postawy rodziców, naszą rzeczywistość,
                              uwarunkowania społeczne. Czyli problem agresywnych , nie przystosowanych do
                              życia degeneratów - pozostanie.

                              > Zerknąwszy niżej stwierdzam krótką prozą – żenada.

                              I tak wygląda Twoje merytoryczne ustosunkowanie się do "naturalnych konsekwencji"...

                              Gaika, dalsza wymiana poglądów nie ma sensu. Dyskusja na forum polega na tym, że
                              pokazujemy własne poglądy, wady, zalety róznych rozwiązań, itp, a nie na
                              przeciąganiu na siłę na swoją stronę adwersarzy. Czyli reasumując: w moim
                              odczuciu koncepcja Giertycha (choć niepozbawiona wad, choć niedopracowana) ma
                              większe szanse powodzenia niż Twoje ogólnikowe hasła. Ty, wielka zwolenniczka,
                              wolności, poszanowania praw i zdania dziecka, nie dopuszczasz myśli, że ktoś
                              moze mieć inne zdanie niz Ty i bynajmniej nie jest to żenadą?
                              • gaika Re: rozumienie 11.11.06, 15:20
                                linka9 napisała:

                                >Ja nie rozumiem, gdzie indziej - żenada,

                                To wciąż o tym samym było, nie gdzie indziej.

                                >minister - proponuje bez sensu

                                Pokaż sens. Merytorycznie.

                                >Ależ czytam i wyciągam wnioski.

                                Nie znam Twoich wniosków oprócz stwierdzenia, że dobrze G. wymyślił. A on
                                niczego nie wymyślił.

                                >Sugerujesz, że moje prawo ogranicza się do przytakiwania Tobie?

                                Nie dobijaj mnie.

                                >A kto pisał, że WYŁĄCZNIE?

                                Gdzie jest reszta programu(tym bardziej, że ten fragment jest nie do
                                zrealizowania)?

                                >Ale Twoja koncepcja też nie jest dobra, więc co pozostaje?

                                A konkretnie co masz na myśli, w sensie koncepcja?
                                Napisałam, że pomysł G. nie trzyma się kupy i z jakich powodów. Ty napisałaś,
                                że trzyma się, ale nie wiadomo dlaczego.

                                >Jeśli wierzysz w to, że zmniejszenie liczby uczniów CAŁKOWICIE wyeliminuje
                                >agresję i demoralizację, to o czym my w ogóle rozmawiamy?

                                Tak zrozumiałaś? Nie moja wina.

                                >Ale my jeszcze jesteśmy średniocywilizowani, również jeśli chodzi o
                                zaspokajanie
                                >podstawowych potrzeb.

                                To jest podstawowa potrzeba. I kiedy byliśmy jeszcze mniej niż
                                średniocywilizowani, już o tym było wiadomo.

                                >Wiesz, człowiek potrzebuje cos więcej do życia niż szczur. I jedynie przestrzeń
                                >cryingbez perspektyw na innych płaszczyznach)do szczęscia mu nie wystarczysad

                                Nie dobijaj mnie po raz drugi.

                                >> Zupełnie czym innym jest możliwość usunięcia ucznia ze szkoły(zawieszenia w
                                > >prawach ucznia), czym innym stwarzanie ośrodków, do których ani dyrektor ani
                                > >żadna komisja *nie ma uprawnień* wysłać.

                                >No właśnie, chodzi o to, aby miała.

                                Jak? Pytam po raz piąty.

                                >Hasłami odbijasz piłeczkę ?

                                Nie. Patrz wyżej. Załączyłam Ci poprzednio cytat z ministra, który *też* mówi,
                                że wszystko skończy się w sądzie.

                                > Wychodząc z Twojego punktu widzenia

                                To punkt widzenia prawników i aktów nadrzędnych tego państwa.

                                >to w ogóle obowiazek szkolny (i to jeszcze z
                                >rejonizacją) to dopiero pogwałcenie praw. Jak to mozliwe, bez sądu, przymusić
                                >dzieci do spedzania tylu godzin w jakiejś szkole?

                                Mój Boże!!! Czy mogę zasugerować coś zbliżonego do logiki?

                                >Brawo!Wreszcie się zgadzamy! No, własnie Twoje programy

                                Wreszcie powiedz co masz na myśli! O jaki program chodzi???

                                >I tak wygląda Twoje merytoryczne ustosunkowanie się do "naturalnych
                                konsekwencji"...

                                Jeżeli ktoś rozumie wszystko dosłownie, to naprawdę trudno z tym dyskutować...

        • komunia1 "gaika" : 07.11.06, 23:09
          >>>Co do karnego sprzątania, nie chodzi o wysiłek, ale związek z przewinieniem.
          Jak zabrudzi podłogę, niech myje.<<<

          - A jeśli pobije kolegę, to potem niech się sam pobije?


          • linka9 Re: "gaika" : - naturalne konsekwencje 08.11.06, 00:06
            komunia1 napisała:

            > >>>Co do karnego sprzątania, nie chodzi o wysiłek, ale związek z pr
            > zewinieniem.
            > Jak zabrudzi podłogę, niech myje.<<<
            >
            > - A jeśli pobije kolegę, to potem niech się sam pobije?

            A jak rozbierze dziewczynę, to niech ją potem za karę ubierzewink
            • jakw Re: "gaika" : - naturalne konsekwencje 08.11.06, 18:12
              linka9 napisała:

              > komunia1 napisała:
              >
              > > >>>Co do karnego sprzątania, nie chodzi o wysiłek, ale związe
              > k z pr
              > > zewinieniem.
              > > Jak zabrudzi podłogę, niech myje.<<<
              > >
              > > - A jeśli pobije kolegę, to potem niech się sam pobije?
              >
              > A jak rozbierze dziewczynę, to niech ją potem za karę ubierzewink
              Albo niech go dziewczyna rozbierze wink
        • jakw Re: nowa szkoła upokorzenia 08.11.06, 18:29
          gaika napisała:

          > Co do karnego sprzątania, nie chodzi o wysiłek, ale związek z przewinieniem.
          > Jak zabrudzi podłogę, niech myje.
          >
          A jak zniszczył instalację elektryczną niech ją naprawia i niech go prąd
          porazi...
          Myślę, że już uczeń I klasy sp jest w stanie zrozumiec, że np. nie może przez
          kilka dni oglądać telewizji, bo nie odrobił lekcji.
      • aleksandrynka Re: nowa szkoła upokorzenia 15.11.06, 11:19
        skończyłam psychologię. Ale jednocześnie widzę, że na to
        > zezwierzęcenie jedyną radą są kary i surowy rygor.

        Hmmmmm......

        > Całe zycie byłam zwolenniczką raczej nagród, rozmowy, tłumaczenia,
        profilaktyki
        > Praca w zespole szkół wyleczyła mnie z tych złudzeń.

        A może to po prostu wypalenie zawodowe? Podobno w szkole baaardzo szybko do
        tego dochodzi...
    • rycerzowa Minister Giertych i kury 04.11.06, 12:11
      Miał facet kurzą fermę, i te kury zaczęły mu zdychać.
      Ale miał też kumpla, ministra, i ten Minister od razu pośpieszył z dobrymi radami.
      - Wiem, w czym rzecz. Ty trzymasz razem kurki i kogutki. Rozdziel je.
      = Ale to drób na brojlery, to nie ma znaczenia.
      - Rozdziel!

      Ale kury nadal zdychały.
      - Czym ty je karmisz? Paszą z odżywkami?To fanaberie. Dawaj gotowane ziemniaki i
      otręby.
      - OK, spróbuję.

      Kury zdychały nadal.
      - Po co w kurniku wentylacja? Przeciąg się robi. Wystarczy lufcik uchylić.
      - OK, zmienię.

      Kury zdychały w tym samym tempie.
      - A kto się tym inwentarzem zajmuje? Stary zaufany pracownik? Pewnie był w
      partii, i teraz coś kurom donosi. Zmień na młodego z odpowiednim morale.
      - Ok, zrobi się.


      - Roman! Wszystkie kury mi wyzdychały!
      - Szkoda, ja miałem jeszcze tyle koncepcji...
      • ratyzbona Re: Minister Giertych i kury 04.11.06, 19:59
        Pamiętam jak u nas w liceum przed feriami barlismy szczotki ścierki i miotły i
        sprzątaliśmy szkołę. Nie za karę ale dlatego że szkoła była nasza i
        zostawialiśmy ją w dobrym stanie na ferie. Było przy tym sporo zabawy zwłąszcza
        że niektórzy nauczyciele zachowywali się jak niemieccy generałowie. Nikt nie
        czuł się upokorzony bo niby czym miałby się czuć. Jednak to nie była kara.
        podejżewam że gybym miała myć korytarz tej samej szkoły za karę czułabym się co
        najmniej upokorzona i wykorzystana. Jesli sprzatanie szkoły będzie karą
        uczniowie nigdy nie poczują że ten budynek w którym się uczą jest ich - szkoła
        stanie się oddzielną istytucją do której się przychodzi ale z która nie czuje
        się związku. Moim zdaniem najlepszy przepis na wzrost agresji
        • komunia1 Przyjemne sprzątanie 07.11.06, 23:14
          nam też kazano sprzątać, np boisko albo śmieci w dzień sprzątania świata.

          I pomimo, że idea wydawała się dobra, nikt tego nie chciał robić, bo to jest
          praca, którą powinni wykonywać ludzie, którym za nią płacą.

          Nie chodzę na dzień sprzątania świata i nie zamiatam ulic. Bo od tego jest pan
          który ma taką pracę.

          Więc nie pisz banialuk, że jakaś młodzież jest szczęśliwa sprzatając - owszem,
          jeśli mają z tego jakąś korzyść (np. posprzątamy bo jutro mamy bal maturalny i
          chcemy żeby było pieknie).



      • gaika Re: Minister Giertych i kury 04.11.06, 20:26
        Jak zwykle diagnoza trafna...niestety.
      • linka9 Re: Minister Giertych i kury 04.11.06, 22:54
        rycerzowa napisała:

        > - Szkoda, ja miałem jeszcze tyle koncepcji...

        Rycerzowa, patrząc na Twoje dzieła chyba bajkopisarzem powinnaś zostaćsmile Tylko
        nad puentą trzeba popracować ...

        W przeciwnym razie przyjdzie patrzeć z pokorą, bez koncepcji, jak kury zdychająwink
        • rycerzowa Re: Minister Giertych i kury 05.11.06, 10:23
          Jak już wszystkie kury pozdychają, na nic zda się taniec Giertycha na puentach....
    • agnieszkagosia Re: nowa szkoła upokorzenia 04.11.06, 22:51
      Młodzież lubię. Te sytuacje bolą mnie tym bardziej,że naprawdę staram się aby
      moje lekcje nie były nudnym ględzeniem. Przynoszę filmy, robię wyjścia do
      ciekawych miejsc. jeżeli tylko klasa wykazuje minimum chęci to naprawdę jest
      ciekawie.
      Trudno jednak szczególnie lubić osobę, która próbuje wyrwać mi kartki, wyzywa
      mnie od szmat itd
      Co robi szkoła w tych przypadkach? ano to, co może:
      - upomnienie wychowawcy
      - rozmowa z dyrektorem
      - nagana do akt
      - wezwanie rodziców
      powiem wprost,że nasi uczniowie NIC sobie z tego nie robią, potrafią śmiać się w
      twarz dyrektorowi.
      Rozporządzenie Giertycha ma wnieśc kilka istotnych spraw. Jedną z kar będzie
      mogło być usunięcie ze szkoły, w tej chwili jest to naprawdę trudne. Nawet w
      stosunku do ucznia, który ma kuratora (za pobicie), w szkole nieustannie
      wulgarnie wyzywa nauczycieli, pobil ucznia, zaatakował nauczyciela udało się
      przeforsować jedynie naganę z wpisem do akt, matka nie zgodziła się na
      przeniesienie do innej szkoły. Mamy nadzieję, że wprowadzenie tego programu da
      właśnie nauczycielom większą odwagę do podejmowania decyzji
      W przeciwieństwie do niektórych osób nie miałabym specjalnych obiekcji co do
      dania nakazu wyszorowania korytarza czy toalety. dlaczego miałabym mieć
      wątpliwości czy kazać zrobić coś takiemu mężczyźnie, który świadomie zabrudził
      wcześniej cała toaletę? albo uszkodził częśc jej wyposażenia?
      Agnieszka
      • linka9 Re: nowa szkoła upokorzenia 04.11.06, 23:02
        agnieszkagosia napisała:

        > powiem wprost,że nasi uczniowie NIC sobie z tego nie robią, potrafią śmiać się
        > w twarz dyrektorowi.

        Dokładnie. Problem narasta, bo jest to postawa zaraźliwa. Szybkie usunięcie
        "źródła zakażenia" szybko stawia pozostałych do pionu. I o to chodzi, a nie o
        nadmierne musztrowanie wszystkich w okresie buntu. De facto przeniesienia będa
        stosunkowo rzadkie, tak przewiduję, chodzi głównie o sam fakt posiadania
        odpowiednich narzędzi i możliwości natychmiastowego ich wykorzystania.


        > Rozporządzenie Giertycha ma wnieśc kilka istotnych spraw. Jedną z kar będzie
        > mogło być usunięcie ze szkoły, w tej chwili jest to naprawdę trudne.

        Ja tylko obawiam się, aby pod wpływem nacisków nie skomplikowano całej procedury.


        • triss_merigold6 Re: nowa szkoła upokorzenia 05.11.06, 00:44
          Ale inna szkoła musi wyrazic zgodę na przyjęcie ucznia. Obowiązek szkolny
          istnieje do 18 roku życia.
          • jakw Re: nowa szkoła upokorzenia 05.11.06, 09:09
            triss_merigold6 napisała:

            > Ale inna szkoła musi wyrazic zgodę na przyjęcie ucznia. Obowiązek szkolny
            > istnieje do 18 roku życia.
            No i pewnie właśnie po to mają być te spec-szkoły. Będą defaultowo wyrażały
            zgodę.
            • gosiana6 Re: nowa szkoła upokorzenia 05.11.06, 10:42
              Czytam ten temat i różne opinie, no i zdecydowałam się dołożyć swój głos.
              Musimy sobie w końcu powiedzieć jasno i otwarcie że bezstresowa metoda
              wychowywania dzieci jest do du.y! Dzieci muszą mieć ustalone i jasne granice
              których nie wolno im przekraczać. I dzieci są wtedy naprawdę szczęśliwsze,
              serio. Bo gdy wszystko wolno to jest to anarchia, i zrobienie czegoś złego nie
              wywołuje większych emocji bo szybko się rozgrzeszają. I za to ze nasze dzieci
              są złe i okrutne winę ponosimy my rodzice, nie szkoła i nie sąsiad. To my im
              przekazujemy naszym zachowaniem i mówieniem że innych nie trzeba szanować i
              inni nie mają prawa wtrącać się do nas bo kazdy niech trzyma nos we własnym
              sosie. Co mam na mysli? Obgadywanie nauczycieli i wieszanie wszystkich psów na
              nich do spóły rodzice z dziećmi. Mówienie dzieciom że nauczyciel nic im nie
              może zrobić, w obecności dzieci mówienie pogardliwie o nauczycielach. I ja wiem
              że święci nie są ale szacunek należy się każdemu, nawet nauczycielowi. Rozmowa
              nauczyciela z rodzicem powinna odbywać się bez obecności dziecka i dziecko
              nigdy nie powinno słyszeć naszych komentarzy na temat nauczycieli. Bo jesli
              rodzice mówią że nauczyciel jest głupi to jak go szanować? Albo kobieta zwraca
              uwagę naszemu dziecku na ulicy. A my na nią z pyskiem. Jak odbiera to dziecko?
              Ano tak jak słyszy że stare baby są głupie i mają się odwalić i pilnować swego
              nosa. Paradoksem naszych czasów jest to że za jakiś czas podnosimy krzyk że
              naszemu dziecku stała się krzywda a nikt nie reagował! Ale jak reagować skoro
              nie wolno się wtrącać?! Dla naszych dzieci to my jesteśmy oknem na świat, to
              przez nasze informacje ono go odczytuje. Dodajmy ze jesteśmy zapracowani, ze
              nie mamy czasu na wychowywanie naszych dzieci. Może więc nie szczekajmy na
              wścibską sasiadkę że zwróciła uwagę naszemu dziecięciu ( przynajmniej w jego
              obecności ), bo ona pomaga nam trochę dopilnować, widzi może to czego my nie
              widzimy? Przecież mozna pójść do niej i w cztery oczy po cichu załatwić
              sprawe smile Z góry mówię że jedno moje dziecię ma 20 lat a drugie 9. To pierwsze
              dostawało czasami w skóre, szło spać po 20 itd..., a drugie jakoś tak wyszło że
              bezstresowo. I moje starsze nigdy do mnie się nie odzywało tak, jak to czasami
              młodsze potrafi.
              Co do kar w szkołach- jestem za. I gadanie nie których rodziców że jak moje
              dziecko nabroi to ja za nie odpowiadam- jasne ale w przedszkolu. Teraz mówimy o
              szkole w której nasze dzieci ukręcają jądra kolegom, rozbierają do naga
              koleżanki, wkładają kosze nauczycielom na głowy. Na to są wystarczająco duże a
              na ponoszenie odpowiedzialności i kar to już nie?
              Mam prośbę,jesteśmy zapracowani, czasu wciąż mamy na wszystko za mało także na
              wychowywanie naszych dzieci więc pomóżmy sobie nawzajem, wychowujmy razem nasze
              dzieci i my i sasiadka i nauczyciel. Musimy sobie w końcu uświadomić że sami
              nie damy sobie rady.
          • scher Re: nowa szkoła upokorzenia 05.11.06, 09:54
            triss_merigold6 napisała:

            > Ale inna szkoła musi wyrazic zgodę na przyjęcie ucznia.

            Z jakiego przepisu to wynika?

            Sz.
      • scher Re: nowa szkoła upokorzenia 05.11.06, 09:53
        agnieszkagosia napisała:

        > Trudno jednak szczególnie lubić osobę, która próbuje wyrwać mi kartki

        U was w szkole dopuszczalny jest fizyczny atak na nauczyciela albo jego własność??

        > wyzywa mnie od szmat

        U was w szkole dopuszczalne jest bezkarne popełnienie przestępstwa znieważenia
        nauczyciela??

        > Co robi szkoła w tych przypadkach? ano to, co może:
        > - upomnienie wychowawcy
        > - rozmowa z dyrektorem
        > - nagana do akt
        > - wezwanie rodziców

        Z czego wynika, że tylko tyle może?

        > Rozporządzenie Giertycha ma wnieśc kilka istotnych spraw. Jedną z kar będzie
        > mogło być usunięcie ze szkoły, w tej chwili jest to naprawdę trudne.

        Wyłącznie z powodu nieprawidłowej postawy kuratorów oświaty.

        > Nawet w stosunku do ucznia, który ma kuratora (za pobicie), w szkole
        > nieustannie wulgarnie wyzywa nauczycieli, pobil ucznia, zaatakował nauczyciela
        > udało się przeforsować jedynie naganę z wpisem do akt, matka nie zgodziła się
        > na przeniesienie do innej szkoły.

        A co tu matka ma do powiedzenia? Przecież odbywa się to na podstawie uchwały
        rady pedagogicznej.

        > Mamy nadzieję, że wprowadzenie tego programu da właśnie nauczycielom większą
        > odwagę do podejmowania decyzji

        To pewnie tak.

        Sz.
    • wwww_wwww Re: nowa szkoła upokorzenia 05.11.06, 21:46
      Jak juz, to wobec niereagujących nauczycieli też powinny być stosowane kary
      • gaika Re: nowa szkoła upokorzenia 06.11.06, 00:14
        wwww_wwww napisał:

        > Jak juz, to wobec niereagujących nauczycieli też powinny być stosowane kary


        Planują, planują -więzienie do lat trzech.
        • jogo2 Re: gaika 07.11.06, 01:20
          Oczywiście, to cię nie boli, że może iść do więzienia. Nauczyciel twoim zdaniem
          może sobie siedzieć w więzieniu, bo on się tam nie zdemoralizuje. Jasne,
          większa kara dla ew. obserwatora przestępstwa, niż jego sprawcy. Oj,
          sprawiedliwa to ty jesteś: "inaczej".
          • gaika Re: gaika 07.11.06, 01:50
            >Oczywiście, to cię nie boli, że może iść do więzienia. Nauczyciel twoim
            zdaniem
            >może sobie siedzieć w więzieniu, bo on się tam nie zdemoralizuje. Jasne,
            >większa kara dla ew. obserwatora przestępstwa, niż jego sprawcy. Oj,
            >sprawiedliwa to ty jesteś: "inaczej".

            Zaślepienie odbiera Ci możliwość percepcji.

            Warto zdobyć się na refleksję- skąd się bierze agresja u dzieci. Odpowiedź
            brzmi : przez modelowanie.
            • linka9 Re: gaika - życie jest brutalne 10.11.06, 21:50
              Pozwolę sobie zacytować fragment z innego forum:

              > Jestem uczniem klasy maturalnej Jako,że mieszkałem na dużym blokowisku, moim
              >rejonowym gimnazjum był typowy moloch – 11 klas pierwszych. Problemy o jakich
              >dziś mówi się z wielkim oburzeniem dotyczyły nas 5 lat temu ale stoją mi przed
              >oczami jako żywe. Na porządku dziennym było bicie, kradzieże, zastraszenia,
              >kompletny brak szacunku, pyskówki, picie, palenie, narkotyki itp...

              > Wierząc zaś, że gimnazjalista oczekuje godnych warunków i wtedy się
              >odwdzięcza ludzkim obliczem wydaje mi się najśmieszniejszym twierdzeniem na
              >świecie.

              >Dla belfra wyjście do kina to
              >szansa na przekazanie wiedzy w sposób przystępny, nowatorsko – my piliśmy wina
              >na sali, graliśmy na telefonach w „węża”, wklejaliśmy gumy we włosy,
              >obmacywaliśmy koleżanki.

              > Gdyby ktokolwiek zaczął słuchać młodych, przejrzał strony internetowe, fora
              >klasowe,strony z darmowymi plikami, posłuchał muzyki, której słuchaliśmy od
              >razu skończył by mówić o „dostrzeganiu w uczniu człowieka”.

              > w nosie
              >mieliśmy gęgających nauczycieli którzy organizowali nam Gombrowiczowskie
              >akademie, przedstawienia, spektakle, dni sportu, dni wiosny, dni zimy,
              >topienie marzanny, marsze antynikotynowe, antynarkotykowe, pikiety
              >prospołeczne.

              >Załamuje mnie, że być może przejrzał nasze metody, ktoś taki jak minister
              >Giertych, To co chce zrobić Minister Giertych jest na pewno skuteczniejsze niż
              >to, co proponuje Pani Lipowska-Teutsch i Pan Witold Bobiński, chodź jest to
              >nadal tragedia polskiej edukacji.

              >Historyk wziął kiedyś jednego ze szkolnych watażków do szatni i sprał go po
              >mordzie – był naszym idolem, jedynym nauczycielem któremu nikt nie podskoczył.

              >Nie widzę rozwiązań tego stanu, nie mam żadnej propozycji oprócz tej jednej –
              >trzeba ratować perełki z tego gnoju i skupić się na jednostkach,
              >Można nas okiełznać tylko strachem – strachem przed przeniesieniem do innej
              >szkoły

              Wniosek mój to nie stwierdzenie, że wszystkich musimy izolować, zamykać i
              katować. Chce natomiast podkreślic, że problem jest wielowatkowy, skomplikowany
              i samą "miłością nauczycielską" i metodami gaiki nie rozwiąże się go.
              • bemari Re: gaika - życie jest brutalne 10.11.06, 22:19
                Podpytałam o opinię mojego maturzystę.Zgadza się, że normalność dla niektórych
                zaczyna się po gimnazjum.I dlatego nie mam zamiaru dopieszczać
                piętnastoletniego gnojka, choć ogólnie jako belfer jestem sto razy
                tłumacząca.Na 98% uczniów reaguję uśmiechem,ale na kanalię mam swoje metody
                niszczące.Nie psychikę niszczę, ale aktualne emocje.SKUTECZNIE!!!
                • linka9 Re: gaika - życie jest brutalne 11.11.06, 11:52
                  Poczytajcie:
                  media.wp.pl/kat,38202,wid,8593899,wiadomosc.html?rfbawp=1163241724.910&ticaid=12a9c
                  Najpierw:
                  ułatwić wyrzucanie uczniów z gimnazjum szybką decyzją DYREKTORA, bez bawienia
                  się w długie procedury; kary dla uczniów (typu np. mycie podług, itp) powinny
                  być traktowane nie jako nieszczęście czy upokorzenie, ale ostatnia szansa i
                  deska ratunku

                  Potem (równolegle): w miarę mozliwości finansowych cała otoczka (typu mniej
                  liczne klasy, itp)
                  • gaika Re: gaika - życie jest brutalne 11.11.06, 15:55
                    linka9 napisała:

                    > Poczytajcie:
                    > media.wp.pl/kat,38202,wid,8593899,wiadomosc.html?
                    rfbawp=1163241724.910&ticaid=12a9c

                    „Dyrektorzy i nauczyciele reagują na nie od razu. – Jest przecież taka grupa
                    młodych ludzi, którzy badają, dokąd mogą się posunąć w swoich wybrykach.”

                    Przecież uważasz, że to bujanie w obłokach.

                    Napisałam:

                    >Najczęściej dzieci testują
                    >stopniowo, aż w końcu zostaje przekroczona granica i wtedy larum. Brak
                    >reagowania na drobne sprawy, nieumiejętność uporządkowania życia szkoły w tak
                    >prostych kwestiach jak nieobecności czy telefony, owocuje nakręcaniem spirali
                    >agresji.”


                    „Jakie konkretnie środki stosują sądy i dyrekcje szkół wobec trudnej młodzieży,
                    zależy jednak od stanu, miasta i dzielnicy. O życiu społeczności lokalnej
                    decyduje tam przede wszystkim ona sama, a nie jakiś centralny organ rządowy.”

                    Przecież Twoim zdaniem to utopia.

                    Napisałam:

                    >zmniejszenie biurokracji i odgórnych, jedynie słusznych zarządzeń (szkoły z
                    >różnych środowisk mają różne potrzeby i różne problemy i do nich należy się
                    >odnosić)”

                    plus
                    >-Zabijanie ruchów oddolnych


                    Jednak ciemność.

                    • linka9 Re: gaika - gdzie konkrety? 11.11.06, 17:22
                      Gaika, wyciagasz zdania wyrwane z kontekstu, aby tylko postawić na swoim.
                      W artykule podano przykład, kiedy to dyrektor reaguje natychmiast i wyrzuca
                      nastolatka ze szkoły, bo ma ku temu podstawy prawne.

                      gaika napisała:

                      > Napisałam:
                      > >Najczęściej dzieci testują
                      > >stopniowo, aż w końcu zostaje przekroczona granica i wtedy larum. Brak
                      > >reagowania na drobne sprawy, nieumiejętność uporządkowania życia szkoły w

                      I jaki masz pomysł na rozwalającego lekcje śmiejącego się w twarz
                      zdemoralizowanego nastolatka?
                      • gaika Re: gaika - gdzie konkrety? 11.11.06, 17:52
                        linka9 napisała:

                        >Gaika, wyciagasz zdania wyrwane z kontekstu, aby tylko postawić na swoim.
                        >W artykule podano przykład, kiedy to dyrektor reaguje natychmiast i wyrzuca
                        >nastolatka ze szkoły, bo ma ku temu podstawy prawne.

                        Wybacz, naprawdę coś nie styka.

                        Napisałam wcześniej:

                        "Zupełnie czym innym jest możliwość usunięcia ucznia ze szkoły(zawieszenia w
                        prawach ucznia), czym innym stwarzanie ośrodków, do których ani dyrektor ani
                        żadna komisja *nie ma uprawnień* wysłać."
                        • linka9 Re: gaika - i co dalej? 11.11.06, 17:59
                          gaika napisała:

                          > Wybacz, naprawdę coś nie styka.

                          WybaczamsmileKazdy moze mieć problemy...

                          > Napisałam wcześniej:
                          >
                          > "Zupełnie czym innym jest możliwość usunięcia ucznia ze szkoły(zawieszenia w
                          > prawach ucznia), czym innym stwarzanie ośrodków, do których ani dyrektor ani
                          > żadna komisja *nie ma uprawnień* wysłać."

                          I co z takim uczniem robisz dalej w świetle "obowiązku szkolnego" (w rejonowej
                          szkole)?

                          P.S. No własnie, cały czas spieramy się o to, aby te uprawnienia były.
                          Ostatecznie mozna zrezygnowac z obowiązku szkolnego już dla 13-latków. Ale
                          wątpię, abyś poparła to rozwiązanie.

                          • gaika Re: jeszcze nie ma początku 11.11.06, 21:35
                            linka9 napisała:

                            >Kazdy moze mieć problemy...

                            Cóż Ci doradzić. Spróbuj ogarnąć pełen obraz.

                            >I co z takim uczniem robisz dalej w świetle "obowiązku szkolnego" (w rejonowej
                            >szkole)?

                            >P.S. No własnie, cały czas spieramy się o to, aby te uprawnienia były.
                            >Ostatecznie mozna zrezygnowac z obowiązku szkolnego już dla 13-latków. Ale
                            >wątpię, abyś poparła to rozwiązanie.

                            Jestem zwolenniczką zawieszania uczniów. To jest zdecydowany sygnał
                            ostrzegawczy. Jeśli zaś czynności wychowawcze nie przynoszą skutku lub uczeń
                            dokonuje takiego czynu, że wymaga usunięcia ze szkoły, wówczas podlega
                            odpowiednim służbom i decyzjom sądów. Może(powinien) być umieszczony w
                            wyznaczonym miejscu służącym korekcji zachowania, ale poprzez DECYZJE SADU.

                            Co do innych podwórek. W USA dyrektor choć ma większe uprawnienia od polskiego,
                            nie może wyrzucić ucznia jednoosobową decyzją(cała procedura) chyba, że ma do
                            czynienia z przestępstwem, ale wtedy i tak o dalszych losach delikwenta
                            decyduje sąd.

                            Zasadnicza różnica między szkołami zachodnimi i polskimi polega na
                            *atmosferze*. Amerykańskie zero tolerancji, to nie wyłączna reakcja na broń,
                            czy czynną napaść. To reakcja na drobiazgi-nieustanne podkreślanie jakie
                            zachowania są nieakceptowane -zaczepki, dokuczanie, niszczenie cudzych rzeczy,
                            (choćby to był ołówek), wandalizm, przeszkadzanie w prowadzeniu lekcji. Nie
                            czeka się na najgorsze. Oczywiście mowa tu o szkołach lepszych, w bogatszych
                            dystryktach, bo reszta to zupełnie inna bajka.
                            Brytyjczycy starają się odcinać dzieci od drobnych, "złych" występków, reagując
                            natychmiast i nieodwołalnie. Rozdmuchują natomiast do niebywałych rozmiarów
                            wszelkie zachowania pozytywne (czasem nawet nieintencjonalne), żeby
                            potencjalnego łobuza przewarunkować.

                            We wszystkich tych przypadkach konieczna jest *obecność* nauczycieli(albo
                            innych osób dorosłych), bycie blisko dzieci, czujność, uwaga, konsekwencja. A
                            dyrektor musi mieć gwarancje, że odpowiednie służby nie zostawią go samego ze
                            zdegenerowanym uczniem. I tu, jak pisałam wcześniej, ma pole do popisu minister
                            Ziobro.
                            • linka9 Re: jeszcze nie ma początku 11.11.06, 23:40
                              ... i pewnie długo nie będzie przez ludzi wyznających Twoje zasady.

                              gaika napisała:

                              > Jestem zwolenniczką zawieszania uczniów. To jest zdecydowany sygnał
                              > ostrzegawczy.

                              I jak w praktyce to zawieszenie gimnazjalisty ma wyglądać w kontekscie z jednej
                              strony obowiązku szkolnego, a z drugiej - "tumiwisizmu" (fajnie, nie będę musiał
                              chodzić do szkoły)?

                              >Jeśli zaś czynności wychowawcze nie przynoszą skutku lub uczeń
                              > dokonuje takiego czynu, że wymaga usunięcia ze szkoły, wówczas podlega
                              > odpowiednim służbom i decyzjom sądów.

                              Juz wielokrotnie praktycy na innych forach pisali Ci, jak to wygląda, ile czasu
                              trwa, a Ty dalej bujasz w obłokach.

                              >Może(powinien) być umieszczony w
                              > wyznaczonym miejscu służącym korekcji zachowania, ale poprzez DECYZJE SADU.

                              No i w tym punkcie się nie zgadzamy. I pewnie nie zgodzimy się bez wzgledu na
                              długość wymiany pogladów. Ty za sądami, ja za decyzja administracyjną (nawet
                              dalej idącą niż Giertych teraz mówi) . Ty banialuki o konsekwencjach, itp, itd,
                              kuratorach, przeciągajacych się procesach, ja o odpowiedzialności DYREKTORA
                              szkoły za bezpieczeństwo i warunki do nauki w podległej mu jednostce, a tym
                              samym możliwoscią samodzielnego podejmowania decyzji (które w trybie
                              admministracyjnym podlegają odwołaniu i skarżeniu).

                              > I tu, jak pisałam wcześniej, ma pole do popisu minister
                              > Ziobro.

                              Czyzbyś sugerowała 24-godz. sądy rodzinne kierujące do osrodków wychowawczych ?
                              • gaika Re: jeszcze nie ma początku 14.11.06, 01:28
                                linka9 napisała:

                                >... i pewnie długo nie będzie przez ludzi wyznających Twoje zasady.

                                To są zasady obowiązujące naczelne i mniej naczelne organy państwa.

                                >I jak w praktyce to zawieszenie gimnazjalisty ma wyglądać w kontekscie z jednej
                                >strony obowiązku szkolnego, a z drugiej - "tumiwisizmu" (fajnie, nie będę
                                musiał
                                >chodzić do szkoły)?

                                Jeśli uważasz, że sposoby stosowane przez innych są bez sensu, to po co się
                                powołujesz właśnie na nie?
                                Najpierw cytujesz artykuł, a potem atakujesz to, co za przykład podawałaś.

                                >Juz wielokrotnie praktycy na innych forach pisali Ci, jak to wygląda, ile czasu
                                >trwa, a Ty dalej bujasz w obłokach.

                                Pozwól, że się powtórzę:

                                "Oznacza to, że bardziej teoretycznym rozwiązaniem jest usprawnienie tego, co
                                już od dawna istnieje. Dla odmiany, całkiem praktyczna opcja to „wynalazek”
                                Giertycha(unikatowy w skali kraju, historii pedagogiki i pomocy społecznej wink
                                przy braku podstaw prawnych dla jego wprowadzenia. LOGIKA!!!"

                                >No i w tym punkcie się nie zgadzamy. I pewnie nie zgodzimy się bez wzgledu na
                                >długość wymiany pogladów. Ty za sądami, ja za decyzja administracyjną (nawet
                                >dalej idącą niż Giertych teraz mówi) .

                                Nieistotne czy się zgadzamy czy nie. Ważne, że to co proponujesz jest
                                KOMPLETNIE NIEREALNE, ze względu na ustrój prawny. Giertych już o tym wie, a Ty
                                jeszcze nie.

                                >Czyzbyś sugerowała 24-godz. sądy rodzinne kierujące do osrodków wychowawczych ?

                                Sugeruję usprawnienie działania sądów, co nie oznacza rozwiązań skrajnych, ale
                                ich funkcjonowanie zgodne ze standardami.
              • gaika Re: gaika - życie jest brutalne 11.11.06, 15:46
                Widziałaś kiedyś jakikolwiek ośrodek korekcyjny dla młodzieży, choćby z daleka?
                O brutalności życia chcesz przekonywać z perspektywy miękkiego fotela przed
                okrutnym TV?

                linka9 napisała:

                >i samą "miłością nauczycielską" i metodami gaiki nie rozwiąże się go.

                Summary dla opornych- prawo.

                Gaika: „Na podstawie czego miałoby się to odbyć bez sądu?”

                Linka: „Pytasz poważnie czy to zaczepka? Bo jakoś trudno mi uwierzyć, że nie
                wiesz”

                Gaika: „Bez zgody rodziców tylko sąd może zadecydować o umieszczeniu dziecka w
                ośrodku. Znasz jakieś podstawy prawne, które mówią co innego?”

                Linka: „No właśnie podstawy takie chce stworzyć Giertych.”

                Gaika: „On sobie wymyślił, że je stworzy, ale trzeba by było niewyobrażalnych
                zmian w przepisach nadrzędnych (z możliwością ograniczania władzy
                rodzicielskiej przez urzędnika kuratorium włącznie)”

                Linka: BRAK ODPOWIEDZI

                Gaika: „Warto odróżniać rzeczywiste działania od populistycznych haseł.”

                Linka: „Twoje wypowiedzi to właśnie populistyczne hasła,”

                ZWIAZEK Z RZECZYWISTOSCIA PRAWNA???

                „Najprościej byłoby, aby na mocy ustawy stosowną decyzję
                ADMINISTRACYJĄ podejmował dyrektor gimnazjum, z pełnym uzasadnieniem”

                ZWIAZEK Z RZECZYWISTOSCIA PRAWNA???

                Gaika: „Jakie szkoła G. może dać podstawy prawne? Bez radykalnych zmian w
                prawodawstwie(naruszających prawa rodzicielskie) -bez sądu ani rusz.”

                Plus fragment z ministra:
                „Minister chce doprowadzić do sytuacji, w której dyrektor szkoły będzie mógł
                zobowiązać ucznia do przeproszenia pokrzywdzonego, naprawienia szkody
                i "zadośćuczynienia za krzywdy poprzez pracę społeczną na rzecz szkoły, czy
                środowiska lokalnego". Będzie mógł sprawdzać trzeźwość uczniów.
                Wszystkie te środki dyrektor szkoły będzie mógł zastosować za zgodą rodziców
                lub pełnoletniego ucznia - zakłada program "Zero tolerancji". W innym przypadku
                dyrektor skieruje "wniosek do sądu, który zobowiąże ucznia do odpowiedniego
                postępowania" - tłumaczył minister.”

                Linka: ODPOWIEDZI BRAK

                Summary dla opornych –powielanie rozwiązań.

                Linka: „bo gimnazja Giertycha to nie "ośrodki", ani miejsca odbywania kary (jak
                poprawczaki) tylko szkoły z odpowiednią kadrą wyszkoloną do pracy z trudną
                mlodzieżą.”

                Gaika: „istnieją już ośrodki (poprawczaki to już po wyroku, więc je na chwilę
                odłóżmy), które zajmują się młodzieżą trudną wychowawczo. Pracuje tam
                wyszkolona kadra,”
                „Giertychowe specszkoly mają nosić nazwę * Ośrodków* Wsparcia Wychowawczego.”

                Linka: BRAK ODPOWIEDZI

                Gaika: „To co on proponuje albo już istnieje(należy udrażniać, jeśli udrożni -
                chwała mu), albo jest nierealizowalne.”

                Linka: „Po prostu Twoje wizje chociaż humanitarne i teoretycznie poprawne to
                utopia(...)
                Na szczęście nie jestem odosobniona w swoim poglądzie na temat specjalnych
                gimnazów i cieszę sie, że jest mnówstwo osób, które popierają działania G.”

                JAK TO SIĘ MA DO MOJEGO ARGUMENTU?

                Gaika: ”I po raz trzeci piszę, że ośrodki odosobnienia, korekcyjne,
                wspomagające już *istnieją*.
                Dla pełniejszego zrozumienia:

                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3725914.html”

                Linka: „Wprowadzaj sobie (teoretycznie póki co) swoje programy, ale nie rób
                uniku przed zagrożeniem "tu i teraz".”

                ZWIAZEK Z MOIM ARGUMENTEM? GDZIE UNIK? PROGRAMU NIE PRZEDSTAWIALAM.

                **
                Oznacza to, że bardziej teoretycznym rozwiązaniem jest usprawnienie tego, co
                już od dawna istnieje. Dla odmiany, całkiem praktyczna opcja to „wynalazek”
                Giertycha(unikatowy w skali kraju, historii pedagogiki i pomocy społecznejwink
                przy braku podstaw prawnych dla jego wprowadzenia. LOGIKA!!!

                Dalej ciemność?

                • linka9 Re: gaika - życie jest brutalne 11.11.06, 17:36
                  gaika napisała:

                  > O brutalności życia chcesz przekonywać z perspektywy miękkiego fotela przed
                  > okrutnym TV?

                  ???
                  Szkoda, że nie skomentowałaś przytoczonej wypowiedzi ucznia.

                  > Gaika: „On sobie wymyślił, że je stworzy, ale trzeba by było niewyobrażal
                  > nych zmian w przepisach nadrzędnych

                  > Linka: BRAK ODPOWIEDZI

                  A cóż ja poradzę na to, że Ci wyobraźnia nie działa? Przecież nie przedstawie
                  propozycju ustaw na forumsad

                  > Gaika: „istnieją już ośrodki (poprawczaki to już po wyroku, więc je na ch
                  > wilę
                  > odłóżmy), które zajmują się młodzieżą trudną wychowawczo. Pracuje tam
                  > wyszkolona kadra,”

                  > Linka: BRAK ODPOWIEDZI

                  Bo już ręce opadająsad
                  Czy istnieją w każdym mieście (większym) gimnazja, gdzie można przenieść
                  trudnego ucznia natychmiast, bez zgody rodziców czy sądu?

                  > Gaika: ”I po raz trzeci piszę, że ośrodki odosobnienia, korekcyjne,
                  > wspomagające już *istnieją*.

                  j.w.

                  > Linka: „Wprowadzaj sobie (teoretycznie póki co) swoje programy, ale nie r
                  > ób uniku przed zagrożeniem "tu i teraz".”
                  >
                  > ZWIAZEK Z MOIM ARGUMENTEM? GDZIE UNIK? PROGRAMU NIE PRZEDSTAWIALAM.

                  Zdemoralizowany nastolatek śmieje sie w twarz, uniemożliwia prowadzenie lekcji,
                  nie reaguje na polecenia. Co proponujesz? (ponieważ już swego czasu opisywałaś,
                  więc pozwoliłam sobie podsumować to jako "unik", a nie rozwiązanie na "tu i teraz")



                  • gaika Re: gaika - życie jest brutalne 11.11.06, 17:48
                    linka9 napisała:

                    >A cóż ja poradzę na to, że Ci wyobraźnia nie działa? Przecież nie przedstawie
                    >propozycju ustaw na forumsad

                    O czym Ty mówisz? Jakie propozycje ustaw? Mnie brak wyobraźni???

                    Trzeba by było radykalnie zmienić istniejące akty prawne poczynając od
                    Konstytucji RP, poprzez Kodeks rodzinny, procedury postępowania nauczycieli
                    przy współpracy szkół z policją, *wycofać się* z podpisanej przez Polskę
                    Konwencji o prawach dziecka- czy zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego co piszesz?

                    >Bo już ręce opadająsad
                    >Czy istnieją w każdym mieście (większym) gimnazja, gdzie można przenieść
                    >trudnego ucznia natychmiast, bez zgody rodziców czy sądu?

                    Zlituj się!!!
                    • linka9 Re: gaika 11.11.06, 17:54
                      gaika napisała:

                      > O czym Ty mówisz? Jakie propozycje ustaw?

                      O podstawach prawnych ...

                      >Mnie brak wyobraźni???

                      Niestety ...

                      > Trzeba by było radykalnie zmienić istniejące akty prawne poczynając od
                      > Konstytucji RP, poprzez Kodeks rodzinny, procedury postępowania nauczycieli
                      > przy współpracy szkół z policją, *wycofać się* z podpisanej przez Polskę
                      > Konwencji o prawach dziecka

                      wg Ciebie, oczywiście (i podobnych obrońców praw "dziecka")

                      - czy zdajesz sobie w ogóle sprawę z tego co piszesz?

                      Absolutnie, nie zdaję wink

                      > Zlituj się!!!

                      OK. Lituję się. Miłego weekendusmile
                      • gaika Re: Linka 11.11.06, 21:11
                        linka9 napisała:

                        >wg Ciebie, oczywiście (i podobnych obrońców praw "dziecka")

                        Nie brnij w ignorancję, proszę. Prowokujesz do nieodwracalnej diagnozy. Wiesz
                        co to ustrój państwa?

                        >OK. Lituję się. Miłego weekendusmile

                        Czas najwyższy.
                        smile
    • rycerzowa Lewa strona krzywej Gaussa 12.11.06, 10:54
      W całej sprawie najgorsze jest to, że Pan Minister wcale nie jest ani osobą,
      próbującą zaprowadzić porządek, jak by chcieli jedni, ani głupim i tępym,
      nawiedzonym dyktatorem , jak uważają inni.

      Pan Minister jest osobnikiem inteligentnym i wykształconym i umie zinterpretować
      krzywą Gaussa, ukazującą rozkład poziomu intelektualnego i moralnego w narodzie.
      Centrum i prawa strona (jakkolwiek by to nie brzmiało) albo już dawno jest
      zagospodarowana, albo zagospodarowania nie potrzebuje, bo radzi sobie sama.
      Ale tam po lewej, szczególnie bliżej brzegu, jest spory obszar
      niewyartykułowanych poglądów i pragnień, typu "trzymać szczeniaków za mordę,
      bić pedałów, jak się baby nie bije, to w niej wątroba gnije, ziemia jaka jest
      płaska, każdy widzi,etc".

      Pan minister potrzebuje poparcia, czyjegokolwiek, dla siebie, dla utrzymania
      się przy władzy - i to wszystko.
      Tylko ten kawałek krzywej jest jeszcze niezajęty.

      Pan Minister dobrze rozumie zasady ewolucji, i biologicznej i społecznej, i wie,
      że Wisły kijem zawrócić się nie da. Wie, że jego pomysły nie na wiele się
      zdadzą, bo są nierealne i niespójne.
      Ale "ciemny naród to kupi". Już wiele kupił, i o to chodziło.

      "Ciemnym narodem" niby można sobie głowy nie zawracać.
      Ale niepokoją ci - nieliczni, ale jednak - którzy wyglądają na myślących, a
      dają się zbałamucić. Przykładowo Agatka_s pozwoliła sobie wmówić rodzaj
      schizofrenii, że "co innego widzi, co innego słyszy".
      Linka, ze swoją poprawnością formy wypowiedzi, w treści wydaje się być
      wciągnięta w demagogię.

      Ludzie! Jeżeli "sól traci smak, czyże ją posolić?!!!"
      • linka9 rycerzowa 12.11.06, 16:30
        rycerzowa napisała:

        > Ale "ciemny naród to kupi". Już wiele kupił, i o to chodziło.

        Nie uważam się w najmniejszym stopniu ani za "ciemny naród", ani za osobę, którą
        łatwo zmanipulować.

        > Ale niepokoją ci - nieliczni, ale jednak - którzy wyglądają na myślących, a
        > dają się zbałamucić. Przykładowo Agatka_s pozwoliła sobie wmówić rodzaj
        > schizofrenii, że "co innego widzi, co innego słyszy".
        > Linka, ze swoją poprawnością formy wypowiedzi, w treści wydaje się być
        > wciągnięta w demagogię.

        Nie daję się zbałamucić jedną wypowiedzią ministra. Wielokrotnie natomiast
        opowiadałam się na forum za segregacją, w tym izolacją osób niedostosowanych
        społecznie (bez względu na przyczyny tego stanu rzeczy). Szczerze powiedziawszy
        nawet nie chce mi się śledzić wszystkich wypowiedzi "na górze", dopóki to tylko
        sfera luźnych dyskusji, ani na tym etapie wnikać głęboko KTO co powiedział.
        Natomiast moje stanowisko jest jednoznaczne: szkoła powszechna ma przede
        wszystkim stworzyć bezpieczne warunki do nauki, a nie leczyć chorych czy
        resocjalizować zdemoralizowanych. I bardzo się cieszę, że wreszcie pojawiło się
        światełko w tunelu.

        Sąd (który dla Gaiki tak magicznie brzmi) to zwykle jeden urzędnik, któremu
        nawet często nie chce się przeczytać całości akt. Dyrektor i nauczyciele w
        szkole widzą problem na bieżąco, w różnych aspektach i jeżeli chcemy od nich
        wymagać zdrowej szkoły musimy stworzyć im narzędzia do sprawnego pełnienia funkcji.

        Rycerzowa, odpowiem Twoim językiem, mnie też niepokoją ci nieliczni, którzy ...
        Ale zbyt piękne (a może monotonne?) byłoby życie, gdyby wszyscy mieli takie same
        poglądy.
        • gaika Re: rycerzowa 14.11.06, 01:33
          Zasadniczym problemem w tej całej historii jest zastraszający poziom edukacji
          obywatelskiej, znajomości zasad funkcjonowania państwa praworządnego.
          Niezrozumienie czym są prawa człowieka, z czym się wiążą i jakie są
          konsekwencje ich nieprzestrzegania, łącznie z ignorowaniem ładu prawnego.

          Nie dziwi, jeżeli człowiek kiepsko wykształcony nie ma pojęcia o funkcji władzy
          sądowniczej, o zasadach funkcjonowania państwa demokratycznego w ogóle.
          Przerażające, jeżeli pojęcia nie ma osoba wykształcona.
          • verdana Re: rycerzowa 14.11.06, 09:21
            O, a wypowiedź, że sąd to jeden urzędnik, a dyrektor i nauczyciele wiedzą
            wszystko brzmi już o prostu przerażająco.
            Bo w ten sam sposób mozna znieść prawo pracy (pracodawca lepiej wie, jak
            pracuje podwładny niz jakiś tam urzędnik), sądy karne (policjant, ktory złapał
            na gorącym uczynku lepiej wie, co przestępca zrobił, niz sąd i tak dalej.
            Sprawiedliwość będą wymierzali urzędnicy, na własną rękę, bez prawa odwołania
            się.
            Nawet nie wiem, jak to się nazywa, bo przy tym państwa totalitarne jawią się
            oazą demokracji.
            Jako panaceum proponuję wprowadzić do szkoły WOS na znacznie wyższym poziomie.
            Luki w wyksztalceniu (bo wolę nie myśleć, ze w myśleniu i w dostrzeganiu
            konsekwencji własnych pomysłów), nawet wśród wykształconej części społeczeństwa
            są po prostu ogromne.
            • linka9 wszystkiego to nie wie nikt ... 14.11.06, 12:00
              ...ani verdana, ani rycerzowa, ani gaika, ani nawet sama linka

              verdana napisała:

              > O, a wypowiedź, że sąd to jeden urzędnik, a dyrektor i nauczyciele wiedzą
              > wszystko brzmi już o prostu przerażająco.

              Może i przerażające, ale takie jest życie.

              > Bo w ten sam sposób mozna znieść prawo pracy (pracodawca lepiej wie, jak
              > pracuje podwładny niz jakiś tam urzędnik),

              Bo tak to wszędzie działa: pracodawca zwalnia dyscyplinarnie, a pracownik może
              odwołać się do sądu. Podobnie ze szkołą powinno być: dyrektor wyrzuca, a uczeń
              (rodzic) może odwoływać się i skarżyć do sądu.

              > Sprawiedliwość będą wymierzali urzędnicy, na własną rękę, bez prawa odwołania
              > się.

              Nie wiem czy wiesz, ale to URZEDNIK na podstawie ustaw ogranicza wiele praw
              człowieka (własności, władzy rodzicielskiej), nie sugeruje więc żadnej
              rewolucji. Druga część zdania to już typowa manipulacja(odsyłam do moich
              poprzednich wypowiedzi).
          • linka9 pora przejrzeć na oczy 14.11.06, 12:14
            gaika napisała:

            > Zasadniczym problemem w tej całej historii jest zastraszający poziom edukacji
            > obywatelskiej,

            Zasadniczym problemem w tym wszystkim jest to, że komus wydaje się, że jak inni
            nie zgadzają sie z jego opinią, to ich poziom edukacji musi być zastraszający...

            >znajomości zasad funkcjonowania państwa praworządnego.

            Gaika, bądź konsekwenta. A czym w praktyce różni się praworządność przymuszenia
            ucznia do korzystania z rejonowej podstawówki (stosownymi przepisami)od
            praworządnego przymuszenia (stosowną ustawą)do uczęszczania do wytypowanych
            szkół, jeśli z tej podstawówki (gimnazjum) na skutek nieprzestrzegania
            regulaminu zostaną wyrzuceni?

            > Niezrozumienie czym są prawa człowieka, z czym się wiążą i jakie są
            > konsekwencje ich nieprzestrzegania, łącznie z ignorowaniem ładu prawnego.

            To jest czysta demagogia. Ignorowanie ładu prawnego to obecne wiązanie rąk
            dyrektorom.

            > Przerażające, jeżeli pojęcia nie ma osoba wykształcona.

            Dokładnie. Przerażające, jeśli sami psychologowie gotują nam obecny los.
            • verdana Re: pora przejrzeć na oczy 14.11.06, 12:36
              Zastraszajacy jest fakt niezrozumienia, po co istnieje w demokratycznym
              państwie podział na władzę wykonawcza i sadowniczą i jakie są konsekwencje
              braku tego podziału.
              • linka9 Re: pora przejrzeć na oczy 14.11.06, 13:00
                verdana napisała:

                > Zastraszajacy jest fakt niezrozumienia, po co istnieje w demokratycznym
                > państwie podział na władzę wykonawcza i sadowniczą i jakie są konsekwencje
                > braku tego podziału.

                Fakt, zastraszający. A nie rozumiesz po co istnieje ten podział ???
                Czy tez kwestionujesz istnienie decyzji administracyjnych???
                • verdana Re: pora przejrzeć na oczy 14.11.06, 13:14
                  Decyzje administracyjne nie sa decyzjami sadowniczymi.
                  Nie można administracyjnie np. ograniczyc praw rodzicielskich.
                  • linka9 Re: pora przejrzeć na oczy 14.11.06, 13:51
                    verdana napisała:


                    > Nie można administracyjnie np. ograniczyc praw rodzicielskich.

                    Ale można ustawowo, a urzędnik administracyjny postępuje tylko wg prawa.
                    Przykładów ograniczeń przeróżnych (bez udziału sądu) dookoła sporo. Ot,
                    chociażby ograniczeniem władzy rodzicielskiej jest wprowadzenie obowiązku
                    szkolnego, rejonizacji czy tez obowiązkowych szczepień ochronnych.

                    Verdana, w tym całym sporze nie chodzi o "zamordyzm" nastolatków i trzymanie
                    ich krótko na smyczy czy upokarzanie. Tu chodzi raptem o niewielki procent
                    degeneratów, którzy śmieją się w twarz dyrektorom.
                    • gaika Re: pora przejrzeć na oczy 14.11.06, 18:51
                      linka9 napisała:

                      >Ale można ustawowo, a urzędnik administracyjny postępuje tylko wg prawa.
                      >Przykładów ograniczeń przeróżnych (bez udziału sądu) dookoła sporo. Ot,
                      >chociażby ograniczeniem władzy rodzicielskiej jest wprowadzenie obowiązku
                      >szkolnego, rejonizacji czy tez obowiązkowych szczepień ochronnych.

                      >Verdana, w tym całym sporze nie chodzi o "zamordyzm" nastolatków i trzymanie
                      >ich krótko na smyczy czy upokarzanie. Tu chodzi raptem o niewielki procent
                      >degeneratów, którzy śmieją się w twarz dyrektorom.


                      Tu znów niezrozumienie czym są prawa rodzicielskie i stosunek aktu prawnego
                      wyższego rzędu wobec aktu niższego rzędu. Obowiązek szkolny nie ogranicza
                      władzy rodzicielskiej, bo taki mamy ustrój prawny (zapis w ustawie
                      zasadniczej), natomiast sposób jego realizacji już takim ograniczeniem być
                      może. Obowiązkowe szczepienia nie są ograniczeniem władzy rodzicielskiej, bo
                      taki mamy ustrój prawny(zapis w ustawie zasadniczej), natomiast dla konkretnych
                      zabiegów medycznych zgoda jest potrzebna.

                      W całym sporze chodzi o efektywne radzenie sobie z marginesem nie poprzez
                      populistyczne zagrywki polityczne, ale realne rozwiązania.
                      • linka9 Re: pora przejrzeć na oczy 15.11.06, 09:43
                        gaika napisała:

                        > Tu znów niezrozumienie

                        Dokładnie. Bo jeśli kurator skieruje dzieciaka do innej szkoły - to łamania praw
                        nie ma (obecna sytuacja), a jeśli to dyrektor wyrzuciłby ucznia z gimnazjum, a
                        zgodnie z ustawą uczeń taki miałby realizować obowiązek szkolny w wytypowanych
                        placówkach to już konwencje praw dziecka trzeba zmieniaćwink

                        "Zaostrzony rygor" to szansa dla uczniów i świadome przyjęcie kary. Właśnie po
                        to m.in., aby decyzją sądu nie wylądować w poprawczaku. I bez obawy, Giertych (i
                        jego podwładni) nie będą stać z batem nad uczniem, aby ten szczoteczką mył kibelek.
                        • gaika Re: pora przejrzeć na oczy 16.11.06, 00:23
                          linka9 napisała:

                          >Dokładnie. Bo jeśli kurator skieruje dzieciaka do innej szkoły - to łamania
                          praw
                          >nie ma (obecna sytuacja), a jeśli to dyrektor wyrzuciłby ucznia z gimnazjum, a
                          >zgodnie z ustawą uczeń taki miałby realizować obowiązek szkolny w wytypowanych
                          >placówkach to już konwencje praw dziecka trzeba zmieniaćwink

                          >"Zaostrzony rygor" to szansa dla uczniów i świadome przyjęcie kary. Właśnie po
                          >to m.in., aby decyzją sądu nie wylądować w poprawczaku. I bez obawy, Giertych
                          (i
                          >jego podwładni) nie będą stać z batem nad uczniem, aby ten szczoteczką mył
                          kibelek.

                          Jeśli kurator zdecyduje o przeniesieniu do innej szkoły -nie łamie prawa.

                          Umieszczenie dziecka w ośrodku z internatem nie może się odbyć bez sądu.

                          Konwencji o prawach dziecka nie można zmienić, co najwyżej wycofać się z
                          podpisania.

                          Decyzją sądu nie ląduje się wyłącznie w poprawczaku, są też inne rozwiązania.

                          W każdym z istniejących ośrodków mamy do czynienia z "zaostrzonym rygorem", a
                          to czy nie nakręca się w nich przemoc, zależy od kadry i odpowiedniego nadzoru.
            • gaika Re: no właśnie 14.11.06, 18:46
              linka9 napisała:

              >Zasadniczym problemem w tym wszystkim jest to, że komus wydaje się, że jak inni
              >nie zgadzają sie z jego opinią, to ich poziom edukacji musi być
              zastraszający...

              Naprawdę mi za nic, czy się zgadzasz ze mną, czy nie. Natomiast propagujesz
              opinie jeżące włos na głowie.

              >Gaika, bądź konsekwenta. A czym w praktyce różni się praworządność przymuszenia
              >ucznia do korzystania z rejonowej podstawówki (stosownymi przepisami)od
              >praworządnego przymuszenia (stosowną ustawą)do uczęszczania do wytypowanych
              >szkół, jeśli z tej podstawówki (gimnazjum) na skutek nieprzestrzegania
              >regulaminu zostaną wyrzuceni?

              Różni się, bo te różnice wyznacza ustrój prawny tego kraju.

              >To jest czysta demagogia. Ignorowanie ładu prawnego to obecne wiązanie rąk
              >dyrektorom.

              Jeżeli rzeczywiście ma związane ręce, to przez niewydolność systemu, a nie
              wadliwą Konstytucję.

              >Dokładnie. Przerażające, jeśli sami psychologowie gotują nam obecny los.

              Psychologowie, jako wyróżniona przez Ciebie grupa pracownicza, nie mają
              szczególnego wpływu na kształt prawa.
              • gaika Re: Z dedykacją dla Linki 15.11.06, 01:48

                Bujanie w obłokach, teorie i inne banialuki:


                www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3728043.html
                • scher Re: Z dedykacją dla Linki 15.11.06, 07:57
                  gaika napisała:

                  > Bujanie w obłokach, teorie i inne banialuki:
                  > www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3728043.html

                  Czyli nie popierasz?

                  Sz.
                • linka9 Re: Z dedykacją dla Linki 15.11.06, 12:38
                  gaika napisała:

                  > Bujanie w obłokach, teorie i inne banialuki:

                  Gaika, bardzo trudno prowadzi mi się z Tobą MERYTORYCZNĄ rozmowę.
                  Odnosisz się do tego, co chcesz, pomijasz niewygodne fragmenty (np wypowiedź
                  licealisty, 24 godz. sądy rodzinne), piszesz w koło to samo ubierając w inne
                  słowa, usiłujesz pokazać, że jestem niemal wynaturzonym potworem, bo śmiem
                  mysleć inaczejwink

                  To, że jesteś zwolenniczką kontraktów - wiadomo. Co więcej, ja wcale nie neguję
                  tego pomysłu (artykułu - oprócz początku - nie przeczytałam, nie mam teraz
                  czasu). Patrzę natomiast realnie na świat. Ty świecie wierzysz, że Twoje (i
                  podobnych) pomysły przyniosą spodziewany efekt, ja - nie. I dalej nie widzę u
                  Ciebie realnych, skutecznych propozycji następnego kroku, oprócz utopijnych
                  wizji. Nie przyjmujesz do wiadomości, że głównym problemem jest to, że rodzice
                  nie współpracują ze szkołą (np nie podpiszą kontraktu) i są niewydolni
                  wychowawczo, a Twoje starania i dobre chęci pójdą w wielu przypadkach na marne;
                  bawisz się w dziwną biurokrację. Nie przyjmujesz do wiadomości tego, że w
                  szkołach uczą LUDZIE, zwykli, normalni ze swoimi kłopotami, przywarami i nie
                  każdy z nich ma powołanie do pracy z trudną młodzieżą, mimo nawet doskonałego
                  przygotowania merytorycznego. Stąd KONIECZNOŚĆ stworzenia powszechnych,
                  wyspecjalizowanych placówek, gdzie można skierować nastolatka szybko. Zgnite
                  jabłka należy wyrzucać ze skrzynki (obrać i zostawić, co się da), chroniąc
                  pozostałe okazy. I same poniekąd z tym się zgadzasz nie negując konieczności
                  istnienia ośrodków wychowawczych.

                  Przecież nikt Ci nie broni wziąć pod swoje skrzydła tych zdemoralizowanych,
                  stworzyć im rodzinę zastępczą (bo bez tego w wielu przypadkach mało zdziałasz)i
                  realizować się, zbawiać świat, niekoniecznie kosztem dzieci, które chcą się
                  UCZYĆ w normalnej szkole, bez towarzystwa osób niedostosowanych społecznie i
                  agresywnych.

                  • gaika Re: Z dedykacją dla Linki 16.11.06, 00:49
                    linka9 napisała:

                    >Gaika, bardzo trudno prowadzi mi się z Tobą MERYTORYCZNĄ rozmowę.

                    Nie prowadzisz merytorycznej rozmowy. Na Twoją propozycję(bo nie jest to już
                    propozycja ministra) odpowiedziałam odnosząc się *wyłącznie* do faktów, na co
                    dałam dowód w poście wyżej, przypominając wcześniejszą wymianę zdań.

                    >Odnosisz się do tego, co chcesz, pomijasz niewygodne fragmenty (np wypowiedź
                    >licealisty, 24 godz. sądy rodzinne),

                    Nie czytasz uważnie.

                    >piszesz w koło to samo ubierając w inne słowa,

                    Ale Ty dalej twierdzisz, że można wprowadzić były pomysł G.

                    >usiłujesz pokazać, że jestem niemal wynaturzonym potworem, bo śmiem mysleć
                    inaczejwink

                    Czy masz coś jeszcze do dodania na temat MERYTORYCZNEGO prowadzenia dyskusji?

                    >To, że jesteś zwolenniczką kontraktów - wiadomo. Co więcej, ja wcale nie neguję
                    >tego pomysłu (artykułu - oprócz początku - nie przeczytałam, nie mam teraz
                    >czasu).

                    Nie wiem po co odpowiadasz, skoro nie przeczytałaś.

                    Ani ja nie neguję pomysłu umieszczania niepoddających się zabiegom wychowawczym
                    uczniów w odpowiednich dla nich miejscach.

                    • angola2 szkoła od wewnątrz 23.11.06, 17:32
                      może powiem jak teraz polska szkoła wygląda od środka:
                      1. mnóstwo biurokracji, większość osób w szkole tak naprwdą dla młodzieży nie
                      ma czasu bo każdemu się spieszy, każdy ma coś ważniejszego na głowie niż my (
                      m.in. pani psycholog z którą ostatnio chciałam porozmwiać najpierw w ogóle nie
                      znajdywała dla mnie czasu bo albo miała jakis wazny telefon albo musiała cos
                      wypełnić i musiala to robic akurat wtedy kiedy do niej przyszłam a jak udalo mi
                      sie ja zlapać to spytał sie tylko jaki mam problem i zebym sie streszczala bo
                      ona naprwde nie ma czasu, zwykle do nauczycieli jest podobny dostęp jak do tej
                      pani psycholog. )
                      2. wszystkich traktuje się jak bandę niesubordynowanej dziczy której nie mozna
                      zaufać, bo zaraz cos zniszczy popsuje albo pozabija sie na zmiane (nie mozna
                      korzystać z sali gimnastycznej czy nawet przebywac na korytarzu po lekcjach bez
                      opieki nauczyciela. ostatnio wyginili mnie i moją koleżankę która tłumaczyła mi
                      po lekcjach trygonometrje bo z powodu choroby nie byłam na lekcjach kiedy pani
                      to potarzała)
                      3. szkoła woli zainwestować w wielką żelazną bramę prowadzącą do szatni niż
                      zainwestować lepszy sprzęt od wf.
                      4. najbardziej lubiani i są pedagodzy którzy się nas nie boją i potrafią nam
                      zaufać, nie wyrabiają sobie opini jak raz sie zrobi jakis wybryk i nie
                      wrzeszczą bezmyślnie dla zasady tylko potrafią nam coś wytłumaczyć, rozmawiać z
                      nami i wysłuchać nas.
                      Zdarzyło nam się na wyciecze szkolnej spróbować cygaretke gożdzikową z
                      kumpelą (ogólnie to nie palimy i raczej nie pijemy, dosyc grzeczne z nas
                      dziewuszki) i niestety dowiedziała się o tym pani. troszke na nas pokrzyczała
                      potem z nami pogadała, powiedziała że tez kiedys byla mloda i rozumie ale i tak
                      nie powinnyśmy. w ogóle zaczeła tak szczerze z nami gadać, wysłuchała nas. i
                      właśnie w taki sposób wyrobiła sobie u nas autorytet. Młodzież na prwde nie
                      jest taka zła tylko po prostu nikomu sie niechce poświęcić jej trochę czasu...
                • linka9 W podziękowaniu za dedykację ... 15.11.06, 18:24
                  gaika napisała:

                  > Bujanie w obłokach, teorie i inne banialuki:

                  Kilka cytatów z artykułu:
                  "A rodzice każdego roku na początku podpisują kontrakt ze szkołą. Tam jest
                  napisane, że wyrażają zgodę na wszelkie działania mające zapewnić zdrowie i
                  bezpieczeństwo. Tłumaczymy, podpis dotyczy m.in. testów bez czekania na rodziców
                  i ich zgodę na badania. Jeden z nauczycieli bierze plastikowy kieliszek, idzie z
                  uczniem do toalety, uczeń siusia"

                  Już widzę protesty (verdana pierwsza).
                  Co proponujesz wtedy?

                  "Kary za agresywne lub wulgarne zachowania, za palenie?
                  - Żadna nowość. U nas na przykład walczymy z paleniem za pomocą oleju z
                  pierwszego tłoczenia. Przyłapany delikwent wypija dawkę oleju zaakceptowaną
                  przez lekarza pediatrę, która nie powoduje żadnego rozstroju ani innych skutków
                  chorobowych. Taki kieliszek lekarski. Po prostu w buzi zostaje na długo niesmak
                  - dzieci mówią, że "dyskomfort w paszczy". Zaczynaliśmy z tym sześć lat temu.
                  Schodziły trzy litry na tydzień, teraz litr na semestr. Nie powiem, że żaden
                  fajki nie zapali, ale w budynku się boją. Może kontrowersyjna metoda, ale
                  bezpieczna i skuteczna. Jeśli paliło na przerwie pięćdziesięciu, a choćby pięciu
                  przestało, to metoda działa.
                  Przekleństwa to inna kara, również uzgodniona z lekarzem. Łyżeczka soli z
                  pieprzem na język. Dla złagodzenia objawów popijamy szklanką przegotowanej
                  zimnej wody - jak po kawie. Ale co w paszczy szczypie, to jego"

                  Już słyszę te głosy oburzenia obrońców "uciśnionych". Tudzież odpowiedź wprost:
                  "niech se pani sama wypije". I co proponujesz dalej?

                  Można byłoby komentować więcej wypowiedzi. Tylko co to da?
                  • gaika Re: W podziękowaniu za dedykację ... 16.11.06, 00:42
                    linka9 napisała:

                    >Już widzę protesty (verdana pierwsza).

                    Szczerze wątpię.

                    A merytorycznie?

                    >Co proponujesz wtedy?

                    Nie doczytałaś artykułu.

                    "I jest krótka rozmowa: - Piłeś? - Nie, nie piłem. - Albo powiesz prawdę,
                    wzywamy mamę i zabiera cię do domu, a przy wyjściu oboje podpisujecie, że to
                    się więcej nie powtórzy, albo dmuchamy w alkotest, leży tam na szafie. I wtedy
                    prosta droga: policja, powtórzenie badania na atestowanym sprzęcie, ustawa, nie
                    masz 18 lat, przewidziane prawem konsekwencje dla ciebie i rodzica."

                    >Już słyszę te głosy oburzenia obrońców "uciśnionych". Tudzież odpowiedź wprost:
                    >"niech se pani sama wypije". I co proponujesz dalej?

                    Dostępne nauczycielowi procedury. Było w artykule.

                    >Można byłoby komentować więcej wypowiedzi. Tylko co to da?

                    Komentować? Napisałaś, że to co działa -nie działa.
                    • linka9 poszanowanie praw dziecka 16.11.06, 16:02
                      gaika napisała:

                      > Szczerze wątpię.

                      Wypowiadała się na ten temat dość jednoznacznie, choć zdanie mogła oczywiście
                      zmienić. Oprócz niej są jeszcze dziesiątki osób, które kontraktów nie podpiszą.
                      i w przypadku szkół rejonowych jako dyrektor nie masz żadnych możliwości
                      wymuszenia takiej zgody. Po co więc następny martwy twór?

                      > Nie doczytałaś artykułu.

                      "I jest krótka rozmowa: - Piłeś? - Nie, nie piłem.

                      Znowu odpowiadasz wymijająco. Kontrakty dotyczyły przede wszystkim zgody na
                      testy narkotykowe w szkole.

                      >"- Albo powiesz prawdę,
                      > wzywamy mamę i zabiera cię do domu, a przy wyjściu oboje podpisujecie, że to
                      > się więcej nie powtórzy, albo dmuchamy w alkotest, leży tam na szafie. I wtedy
                      > prosta droga: policja, powtórzenie badania na atestowanym sprzęcie, ustawa,
                      >nie masz 18 lat, przewidziane prawem konsekwencje dla ciebie i rodzica."

                      Mama się może nie pojawić - to raz. A jakie to niby konsekwencje prawne
                      przewidujesz dla 14-latka po piwie?

                      > Komentować? Napisałaś, że to co działa -nie działa.

                      Mnie już zaczyna śmieszyć ta dyskusja. Ty, obrończyni praw dziecka i naturalnych
                      konsekwencji przyznajesz, że działa przymuszanie dziecka do KARY obrzydliwej
                      lekko, za którą mnóswo rodziców zlinczowałoby Cię. To w końcu opowiedz się
                      jednoznacznie, czy "zero tolerancji", twarda ręka i wzmocniona dyscyplina , czy
                      jedynie naturalne konsekwencje i sąd. I zejdź na ziemię marząc, że niby wszyscy
                      rodzice podpiszą jakieś kontrakty w REJONOWYM gimnazjum. Gdyby w innym miejscu
                      jakiś rodzic wbrew woli latorośli kazał dziecku za karę wypić wstrętną ciecz
                      pierwsza krzyczałabyś o poszanowaniu praw dziecka.



              • linka9 Re: no właśnie 15.11.06, 09:59
                gaika napisała:
                > Natomiast propagujesz
                > opinie jeżące włos na głowie.

                Jednym się jeżą na myśl o dialogu z Linką, innym na propagowanie utopijnych
                programów. Takie życie ...

                Z jednej strony piszesz, że nie masz nic przeciwko wyrzucaniu uczniów ze szkół
                i twierdzisz, ze dyrektor już teraz to może to zrobić, a z drugiej nie masz
                alternatywy, co z "wyrzuconymi" zrobić.

                > Psychologowie, jako wyróżniona przez Ciebie grupa pracownicza, nie mają
                > szczególnego wpływu na kształt prawa.

                Ale poprzez propagowanie różnych wizji niejeden z nich miał niebagatelny wpływ
                na wiele błędów wychowawczych.
                • gaika Re: no właśnie 16.11.06, 00:29
                  linka9 napisała:

                  >Jednym się jeżą na myśl o dialogu z Linką,

                  Może wyjaśnię po raz n-ty : chodzi o treści świadczące o ignorancji.

                  > innym na propagowanie utopijnych programów. Takie życie ...

                  W jakim sensie Twoja propozycja jest nieutopijna skoro nie można jej wprowadzić
                  w życie?
                  Co KONKRETNIE o czym pisałam jest utopią i z jakiego powodu?
                  O JAKI program chodzi?

                  >Z jednej strony piszesz, że nie masz nic przeciwko wyrzucaniu uczniów ze szkół
                  >i twierdzisz, ze dyrektor już teraz to może to zrobić, a z drugiej nie masz
                  >alternatywy, co z "wyrzuconymi" zrobić.

                  Nie czytasz uważnie. Zależy za co został wyrzucony.

                  >Ale poprzez propagowanie różnych wizji niejeden z nich miał niebagatelny wpływ
                  >na wiele błędów wychowawczych.

                  Psychologowie nie mają szczególnego wpływu na ład prawny( o tym była mowa w
                  poprzednim poście).
    • rycerzowa Do Linki 16.11.06, 10:00
      Linko, problem w tym ,że sama ustawiasz się niejako na marginesie dyskusji,
      używając pojęć typu "segregacja", kwestionując niezależność władzy sądowniczej
      etc.
      Jeśli dyskutant na wstępie wyskakuje z astrologią, Nostradamusem, płaskością
      Ziemi,czy koniecznością przelewania wosku nad płaczącym niemowlakiem - nie
      będzie traktowany poważnie, choćby miał tytuły naukowe.
      Będzie mu się spokojnie tłumaczyć najprostsze rzeczy, dopóki cierpliwości starczy.

      Oburzasz się na traktowanie jako "ciemny naród"; każdy by się oburzył.
      Pozostaje zagadką, dlaczego niektórzy ludzie "na poziomie" dają się zmanipulować.
      Istnieje zjawisko "umysłu zniewolonego".

      Ale ja tu podejrzewam zwykłe udawanie.
      Polityk "udaje głupiego", aby się podlizać elektoratowi.

      W przypadku Linki też nie sądzę, że przykładowo nie zadała sobie trudu, by
      wrzucić na googla hasło "dysleksja" , by żyła na odludziu i nie znała nikogo
      bardzo zdolnego, z taką dysfunkcją.
      Po prostu udawała ignorantkę, przyjęła rolę, która się nazywa advocatus diaboli,
      dzięki czemu dyskusja na forum była żywa i może nawet dla niektórych kształcąca.
      Pewnie Linka lubi teatr.

      Ale prawdziwa dyskusja nad współczesną szkołą jest na pewno potrzebna.
    • wwww_wwww Re: nowa szkoła upokorzenia 30.11.06, 10:16
      A co z karami dla nauczycieli, którzy wiedzą o niewłaściwym zachowaniu, a nie
      reagują"?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka