magdajeden
20.01.07, 00:19
dzis moje 12letnie dziecko powiedziało mi (przerażone), ze najprawdopodobniej
koleżanka z klasy, która ostatnio ją odwiedzała ukradła (inaczej tego nazwac
nie moge) jej dwie modelinowe figurki z kolekcji. nie złapała jej za reke to
raz a dwa dziewczynka dosc czesto nas odwiedza. córka opowiadała mi, ze
podobna sytuacja zdarzyła sie juz w klasie (ta sama dziewczynka) i sprawa
rozeszła sie po kosciach po zaginiona rzecz nagle cudownie sie odnalazła. ale
ta dziewczynka komus sie pochwaliła, ze to ona zabrała tę rzecz ( a pozniej
juz informacja sie rozeszła i dotarla do mojej córki).
mamę tej dziewczynki znam, nie jest to moze moje srodowisko, ale jednak jak
pomysle,ze miałabym do niej dzwonic w tej sprawie glupio sie czuję.
zaginione figurki podobno bardzo podobały sie tej dziewczynce. problem w tym,
ze zostały zrobione przez koleżanke męza i są pewnym rodzajem pamiatki.
wiec nie da sie powiedziec, ze mama kupila jej takie same.
zresztą niewazne co, liczy sie sam fakt kradzieży.
ale za reke jej nie złapała.
jak to rozwiazac, mam pustke w głowie, moze ktos mial podobną sytuację?
muszę do konca weekendu obmyslic jakis plan działania