Dodaj do ulubionych

13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym.

26.02.07, 12:58
Mój 13 letni syn od kilku tygodni źle się czuje, jest badzo słaby i
oczywiście nic nie chce jeść ( ma 152 i waży 38 kg).Oboje z mężem robimy
wszystko aby ustalić co się z nim dzieje ale jest jeden problem. Syn nie da
sobie zrobić badania krwi. Nasza ostatnia wizyta w gabinecie zabiegowym
zakończyła cyrkiem. Syn zaczął krzyczeć,płakać i uciekać.Przedstawienie na
całą przychodnie. Pielęgniarka i my czyli rodzice byliśmy bezsilni.Dawniej
też pojawiały się problemy ,ale po namowach badanie udało się zrobić, a
teraz...Po całym zajściu w przychodni długo rozmawialiśmy z synem,
tłumaczyliśmy mu i oczywiście prośby,prośby. Nasza pediatra też się
zaangażowała w całą sprawę.Rozmawiała z naszym synem 2 razy, ale i to nie
przyniosło żadnych efektów.Czas leci,badania nie zrobione i dalej jesteśmy w
punkcie wyjścia. Jestem załamana sobą i tym,że nie potrafie sobie poradzić z
13 latkiem. Nie chcę niczego robić na siłę ( trzymanie np w 3 osoby), ale to
chyba jedyne wyjście. Co zrobić?
Obserwuj wątek
    • to_ja_a Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 13:37
      Pogadałabym z psychologiem, to co piszesz brzmi bardzo poważnie (jestem mamą
      13-latka i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji). Wydaje mi się, że problemy z
      jedzeniem i w przychodni mogą mieć jedno źródło - coś na tle nerwowym.
      • aka10 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 16:12
        Nie wyobrazam sobie 13-latka zachowujacego sie w ten sposob.
        Moze pojsc z nim do przychodni,ale nie byc przy samym zabiegu?
        Kolezanka tak robila ze swoimi dziecmi przy wizytach u dentysty.Twierdzila,ze
        dzieciom sie udziela jej strach i negatywny stosunek do zabiegow na fotelu.
        Czy sadzisz,ze syn bedzie rowniez krzyczal i uciekal,gdy Ciebie przy tym
        pobieraniu krwi nie bedzie?Moze warto sprobowac,skoro tlumaczenia nie
        pomagaja,czas leci,a dziecku trzeba zrobic te badania?
      • aleksandrynka Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 27.02.07, 11:06
        estem mamą
        > 13-latka i nie wyobrażam sobie takiej sytuacji

        e tam, mój brat jak miał mniej więcej 13 lat tuż przed rentgenem zwiał z
        przychodni z płaczem smile)) Miał mieć prześwietlony palec co oczywiście nie boli
        nic a nic, a i tak przeraził sie i mama musiała lecieć za nim na parking. A
        miesiąc temu (15,5 roku) popłakał się przed pobraniem krwi do badania. Jak o
        tym usłyszałam to nieźle się uśmiałam, nie powiem. Wielki koń, wysportowany,
        zaczynają się imprezki, dziewczyny, próg dorosłości i łzy jak grochy przy
        cieniutkiej igiełce. Cóż, i tacy wrażliwcy chodzą po ziemi smile
    • agatka_s Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 16:58
      a czym on tlumaczy ze nie chce dac sobie zrobic tych badan ? Przeciez chyba
      nie strachem przed igla ? 13-latek to juz duzy facet-w niektorych krajach tacy
      chlopcy walczyli na wojnie, zreszta w Powstaniu Warszawskim tez...

      Moze go cos strasznie boli ? I tak z bolu reaguje ?
      • verdana Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 17:01
        Nie, faceci tak mają. Mój syn panicznie boi się pobierania krwi, mąż także. Z
        tym, ze oczywiscie takich cyrkow nie robią.
        Ale kiedys mój 14-latek tak marudził i narzekał, że zostawilam go w polowie
        drogi do gabinetu, kazalam iść samemu i przynieść kwitek. Jeszcze mi tego nie
        darował. On się naprawde bał.
        A zastrzyków się nie bał nigdy.
        • ska_mina Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 21.04.07, 19:22
          Ja mam teraz 15 lat i tez sie panicznie boje igiel(nawet patrzenia).Moi rodzice
          jakiś czas temu pogadali ze znajomym lekarzem i od tego czasu zawsze na
          pobrania i szczepienia naklejam takie plasterki.To się nazywa chyba EMLA są to
          takie dziwne plasterki i maść znieczulająca miejscowo, naprawdę polecam, jeśli
          twojemu synowi przeszkadza sam ból przy ukłuciu.
      • agatka_s Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 17:11
        No Ok, ja tez nie lubie jak mi cos pobieraja i w ogole, a jeszcze bardziej nie
        lubie dentystow (tu chyba gdyby nie konwenase pewnie bylabym gotowa zrobic
        awanture i nawet pokopac dentyste) ale jednak od pewnego wieku (mojego) umiem
        sie powstrzymywac i trzymac swoje strachy i nerwy na wodzy. Mysle ze 13-lat to
        juz jest ten wiek gdy wstyd przed zrobieniem takiego cyrku powinien wziac gore
        nad strachem.

        Mysle ze to albo jakies problemy psychiczne albo fizyczne (bol).

        Tak czy owak poszlabym do lekarza i opowiedziala o tej reakcji bo nie jest ona
        raczej typowa dla dziecka w tym wieku, chlopiec chyba cierpi i trzeba sie
        dowiedziec co jest tego przyczyna.
        • verdana Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 17:15
          Ból malo prawdopodobny, wtedy mozna znieczulic kremem emla i po krzyku.
          Myslę, ze tu problem jest powazny. Na ogół 13 latek powinien byc na tyle
          dojrzały, by zrozumieć, ze mus to mus. I że pewnych rzeczy nie robi się
          publicznie.
          Dlatego poszlabym do psychologa. Mam klaustrofobię. Myślę, ze tomografii
          komputerowej , takiej "w rurze" nie dalabym sobie - stara baba - zrobić nawet w
          wypadku zagrożenia życia. Więc jesli to podobny strach - rozumiem.
          • agatka_s Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 17:28
            ale ja mowie o jakims innym bolu. Moze go cos boli np glowa albo brzuch od
            jakiegos czasu a wstydzi sie o tym powiedziec i tak hiper nadwrazliwie reaguje
            na jakies takie zabiegi.
            • pani100 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 17:37
              Mam taki sam problem, tylko z 13-latką. Kto nie przeżył, nie zrozumie. Z tym sie
              trzeba pogodzić; owszem rozmawiać i tyle. Czasami udaje sie trafic na lepszy
              nastrój dziecka i jakos jest, czasami - niestety - siłą, a reszte odpuszczamy.
              Kilka lat nie było juz ani szczepień, ani pobierania krwi...
              • kowaliska Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 18:02
                Moja ma prawie 14 i też swoje przeżyłam. Co dziwne, ja nigdy nie bałam się
                żadnych zabiegów typu pobieranie krwi, zastrzyki, u dentysty był strach ale bez
                cyrków, dlatego nie można powiedzieć, że moje zdenerwowanie się udziela. Odkąd
                pamietam, z córką zawsze były problemy. Płakała u lekarza przy zwykłym badaniu,
                badanie krwi tylko z palca (ostatnio i tak mało nie zemdlała). Dentysta do
                niedawna to był prawdziwy horror. Z jednym zębem odwiedziła 5 gabinetów i
                trwało to 6 miesięcy, zanim nareszcie udało się dokończyć. Wyglądało to tak, że
                dentysta wyciągał opatrunek (wcześniej pół godziny namawiania i negocjacji,
                opanowywania początków histerii) zaczynał wiercić (o znieczuleniu nie chciała
                słyszeć) i znów zakładał opatrunek bo nie widział możliwości wspołpracy.
                Oczywiście byłam odsyłana do wszystkich diabłów. Tylko ja wiem ile najadłam sie
                wstydu i straciłam zdrowia. Teraz jest już dużo lepiej. Myślę, że córka
                dorasta, jest rozsądniejsza, ja też nauczyłam się, że trzeba zachować zupełny
                spokój (to najtrudniejsze) i nie odpuszczać. Dziecko musi wiedzieć, że pewne
                rzeczy go nie ominą i im szybciej się zdecyduje tym lepiej. I ja NIGDY nie
                pozwoliłam jej czegokolwiek robić na siłę.
                Będzie dobrze! Pozdrawiam
      • samson.miodek Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 22.05.07, 16:14
        Mam troszeczke wiecej niz 13 lat i boje sie igiel i pobierania krwi.Do tego
        stopnia, ze j ak pielegniarka podchodzi sprawdzic w ktora sie zyle wkluc jest
        ok, jak podejdzie z igla zyly znikaja.
    • teraz_asia Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 26.02.07, 23:48
      Mojego ośmiolatka też trzymały trzy osoby- bez skutku. Zwiałsmile Wałkowałam
      temat przez kilka tygodni, trenowałam pod pretekstem zabawy z młodszą
      siostrą "proces pobierania" przy pomocy hiperostrego ołówka, zrobiłam
      demostrację skuteczności Emli: jedna ręka znieczulona, druga nie, no i kłuliśmy
      igłą. Podeszłam też naukowo, bo syn jest pasjonatem wszelkiej wiedzy: krwinki,
      hemoglobina itp (rany, przypomniałam sobie cały pakiet licealnej biologii).
      Lekarce na tyle udzieliły się moje starania, że przepisała mu Hydroxyzynę, a
      pielęgniarki pamiętając scenkę, traktowały go jak pacjenta, hmm, specjalnej
      troskismile. Po tygodniu zażywania Hydroxyzyny plus podwójna dawka przed,
      uzbrojony w Emlę na obu rękach, syn..przeżył zabieg -blady, ale w miarę
      nieruchomy. Ja też, a ręce mi się trzęsłysmile To nie jest nic aż tak dziwnego,
      być może twój syn ma jakiś wcześniejszy uraz, albo ukłucie wyzwala aż taką
      reakcję, albo widok krwi. Co z tego , że ma trzynaście lat, niektórzy dorośli
      tez mdleją przy zastrzykach. Może po zastosowaniu podobnej terapii uda ci się
      go przekonać. Powodzenia.
      A dla kontrastu- wczoraj moja córka, lat 4, miała pobieraną krew. Weszła,
      siadła, wyciągnęła łapkę, po minucie w ciszy przykleiła sobie naklejkę "dzielny
      pacjent" i wyszła....
      • cynta Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 27.02.07, 01:48
        Dziewczyny! jakies 10% populacji ma genetycznie zakodowany wstret do igly, wiec
        ogolnie nie dziwiota. Moja miala jakies 14 lat jak takie cyrki wyprawiala, ani
        grozba ani prosba, moja. W koncu zostawilam i pielegniarka amerykanska
        cierpliwie jej tlumaczyla przez 45 minut i w koncu poszlo!!! a dziecko chce byc
        lekarzem!! teraz jest lepiej, widze ze rozum zwycieza nad odruchem, chyba
        przelamanie raz pomaga na przyszlosc...
      • babka71 Re: teraz_asia 28.02.07, 15:43
        Dla kontrastu : mój syn 7,5 l. to samo siada, patrzy jak mu igłe wbijają
        brrrrrrrrrr
        i wychodzi, naklejka,cukierek do widzenia i cześc pieśni...
        A mama cała w nerwach , zamyka oczy, telepie się jak galareta, przed
        pobieraniem godzina pogadanki n/t...he he
        • teraz_asia Re: teraz_asia 28.02.07, 18:43
          Cukierki u was dają????? Chyba się przepiszę do twojej przychodnismileA naklejki
          dla dzielnych mam? Bo ja lubię takie z pieskiem, a u nas nie chcą dawaćsmile
    • evee1 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 27.02.07, 02:10
      A moze przekupstwem by sie udalo namowic. Pal szesc, ze to niepedagogiczne.
    • reszka2 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 27.02.07, 07:48
      Jesli badania sa potrzebne szybko, i nie ma czasu na tłumaczenie, to może
      spróbujecie pobrać mu krew mikrometodą, z palca? Sa laboratoria, gdzie z krwi z
      palca daje się zrobić absolutnie wszystkie badania, więc pewnie wasz panel też
      się dałoby.
      • thaures Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 28.02.07, 14:09
        Mój 13-letni syn też panicznie boi się dentysty, igły itd. Nie robi mi nigdy
        scen w gabinecie- tz nie robi od paru lat-ale przeżywa już to parę dni
        wcześniej. Próbowałam chyba wszystkiego-zabawy w lekarza i robienie zastrzyków
        misiowi ( aż zgnił), sobie wzajemnie ( siniaki przez miesiące), kupowanie
        prezentów przed i po. Wcześniej smarowałam go emlą-ale i tak nie pomagało-sama
        świadomość,że ciało dotknie igła go paraliżowała. Pamiętam jak pobierano mu
        krew, a po wyjściu i przejściu 200 metrów zaczął mi odpływać. Zawsze mówiłam,
        po co idziemy-ostatnio powiedziałam jednak, widząc jego zdenerwowanie,że chyba
        byłoby lepiej jakby nie wiedział. Wczoraj przyszedł ze szkoły i powiedział,że
        dziewczyny z klasy będą dzisiaj szczepione. 13 lat-więc stwierdziłam,że na
        różyczkę. Syn był bardzo wczoraj zadowolony,że nie jest dziewczyną. Dzisiaj
        przyleciał ze szkoły i powiedział,że chłopcy będą szczepieni za 2 tygodnie.
        Zdecydowanie lepiej " idą" szczepienia w szkole-on chyba się wstydzi
        rówieśników. W przychodni zawsze chciał żebym z nim wchodziła. Zawsze byłam i
        zawsze powtarzałam,żeby nie patrzył w stronę wszystkich " instrumentów".
        Jeżeli chodzi o badania, szczepienia to mówiłam zawsze wcześniej, kiedy idziemy
        ( ale jak napisałam nie wiem czy to dobrze) i od tej daty nie było odwołania.
        Któraś mama napisała,że nie pozwoliłaby nic zrobić na siłę- ja na pewno bym
        pozwoliła- tym bardziej jeżeli chodziłoby o zdrowie mojego dziecka. Syn o tym
        wiedział.
        Pomogło też szczepienie na grypę- najpierw był młodszy syn ( nigdy się nie bał)
        i powiedział,że nie boli-potem starszy sam stwierdził,że nic nie czuł. Teraz
        zawsze sam sobie mówi,że może będzie podobnie.
    • lechasia Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 28.02.07, 14:41
      Dzięki dziewczyny za odzew.Właśnie namawiamy syna na pobranie krwi z palca. Nie
      wiem czy coś z tego wyjdzie, ale widzę jakieś światełko w tunelu.
      Pozdrowionka
    • dorotakatarzyna Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 28.02.07, 23:21
      Moja dziewięciolatka dzisiaj uciekła sprzed gabinetu - miała mieć szczepienie smile
      A mój jedenastolatek... Krew miał mieć pobieraną z palca. Pielęgniarka goniła go
      dookoła biurka, w końcu powaliłyśmy go we dwie na ziemię i tak ukłuła paluszek
      smile Kiedy rozbił głowę i miał mieć zastrzyk przeciwtężcowy, wyszłam z gabinetu, a
      chirurg przycisnął go do ściany i tak zrobił zastrzyk. Do zdejmowania paznokcia
      przy zanokcicy dostał znieczulenie ogólne, bo nawet nie pozwolił obejrzeć palca...
      Zęby ma zdrowe, nigdy jeszcze nie plombowane. Za to sześć trzeba wyrwać, bo
      wyrosły nowe a stare nie wypadły. Jak ja mam to zrobić? Moje przemowy i
      przekupstwo nie pomagają, a jakoś sobie nie wyobrażam, że czterdziestokilowego
      faceta zaciągnę na siłę do gabinetu i utrzymam na fotelu sad
      • mysz56 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 01.03.07, 08:59
        moja córka też się bała wszelkich zabiegów,białych fartuchów ,dentystów-a ja
        ulegałam bo się bałam jej reakcji aż miała taką dziurę w zębach że lekarka
        powiedziała iż czasem z opornymi dziećmi trzeba pod narkozą ,nastraszyła
        bakteriami krążącymi po organizmie itd.zmobilizowałam wszystkie moje siły była
        wizyta oswajająca,wielogodzinne tłumaczenia że trzeba,wizja nagrody,siedziała u
        mnie na kolanach i udało się ,polubiła nawet lekarza i chodzi jak na skrzydłach
    • kai_30 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 04.03.07, 13:49
      Hy.

      Mój ośmiolatek ma to samo. Ostatnio razem z młodszym o dwa lata bratem mieli
      mieć robiony komplet badań do sanatorium - sześciolatek bez problemu dał sobie
      pobrać krew i nawet nie pisnął (chociaż po poprzednim pobieraniu zemdlał big_grin), a
      starszy zrobił cyrk. Krew miał pobieraną w zasadzie po raz pierwszy świadomie -
      poprzednich nie pamięta. Pocieszyło mnie tylko to, że w gabinecie na kozetce
      "odpoczywał" facet, który miał pobieraną krew wcześniej i też nie wytrzymał
      napięcia big_grin

      Widać mężczyźni tak mają. A krem emla rzeczywiście polecam, łącznie z próbami
      przeprowadzonymi przed, na ręce posmarowanej i nieposmarowanej.
    • regata7 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 06.03.07, 15:55
      no, nie wiem... mój obecnie 11-latek wchodzi do gabinetu, siada, wyciąga rękę i
      gotowe. Śmieje się z dzieci, które panikują. Sam twierdzi, że nie będzie z
      siebie robił idioty... Wiem, że się trochę boi, że nie lubi takich zabiegów,
      ale zdaje sobie sprawę, że musi poddać się tym zabiegom, i to przynajmniej trzy
      razy w roku.

      Był czas, kiedy histeryzował. Jak miał 2,5 roku poszliśmy z nim do dentysty, do
      pewnej zachwalanej i renomowanej kliniki... - wolę nie wspominać, co się tam
      działo, ale ząb nie został wyleczony, za to zalakowano inne (mimo próchnicy!) i
      skasowano mnie na 200 zł! Dziecku zrobiono to wszystko na siłę, z użyciem jakiś
      rozwieraczy, mówiąc mi, że to normalne i "tak się robi", co spowodowało u niego
      fobię wobec wszelkich medycznych zabiegów.
      Po tym wydarzeniu długo nie mogłam doprowadzić synka do stanu, w którym
      pozwoliłby sobie cokolwiek zrobić.
      Ale udało się - dzięki naszej konsekwencji (trzeba to zrobić, i koniec, nie ma
      dyskusji) i cierpliwości dentystki, która "oswoiła" go z fotelem i narzędziami,
      zęby ma zadbane.
      A po dwukrotnym już szyciu brody oraz po pobycie w szpitalu po nagłym, dość
      poważnym zachorowaniu zobaczył, że pobieranie krwi czy zastrzyk to "pikuś" w
      porównaniu z tym, co widział, i nie ma się czym przejmować.
      Po za tym u nas w sprawach zdrowia nie ma dyskusji - idziemy i koniec
      (oczywiście, tłumaczymy dziecku co to za badanie i po co, a jeśli sami nie
      wiemy, to wymagamy od lekarza, żeby nam wszystkim wytłumaczył).


      Może wytłumacz synowi, że jeśli nie pozwoli na sprawdzenie, co mu jest, to w
      końcu wyląduje w szpitalu (bo np. zemdleje) i tam nikt nie będzie go pytał, czy
      ma ochotę na zastrzyk...
      I przeszłabym się do psychologa, bo u 13-latka taka fobia to coś bardzo
      dziwnego, i jeszcze ta waga 38 kg... może Twój syn chce coś ukryć albo boi się
      czegoś (wcale nie badania, tylko tego, co badanie może wykryć?)

      Może będę niepoprawna politycznie, ale gdybym bała się, że zdrowiu/życiu mojego
      dziecka coś grozi, to zrobiłabym te badania na siłę - może gdyby Twój syn
      wiedział, że też jesteś do tego zdolna (mój wie wink, to sam zdecydowałby się na
      te badania?


    • abel0ne Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 11.03.07, 11:27
      jeśli cię to trochę pocieszy, to ja parę tygodni temu byłam z córką, czterolatką
      na pobieraniu krwi. Dziecko siedziało u mnie na kolanach, nieco długo to
      wszystko trwało, bo był mierzony też czas krwawienia i czas krzepnięcia. Dziecko
      nie pisnęło, za to ja musiałam się położyć na kozetce, bo mnie wzięło na
      mdlenie... Córka patrzyła na mnie i nagle... zaczęła mieć odruchy wymiotne, ale
      czym miała zwymiotować, jak była na czczo?
      Jak byłam dzieckiem, regularnie mdlałam przy pobieraniu krwi.
      A synowi zróbcie kał na pasożyty, może się coś wyjaśni.
    • mgla_jedwabna Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 12.03.07, 13:16

      pewnie to, co tu napiszę, będzie już nieaktualne, ale może jednak... Nie wchodż z dzieckiem do gabinetu zabiegowego, chyba, że samo mówi, że chce, żebyś z nim była. Możliwe, że przy tobie pozwala sobie na więcej niż przyobcych ludziach li i jedynie, i przy nich będzie mu łatwiej się opanować. Sama do dzisiaj znoszę kiepsko pobieranie krwi, ale największe histerie odstawiałam właśnie w wieku twojego syna i to jak mama siedziała koło mnie, i starała się mnie uspokoić. Z efektem odwrotnym.

      Druga sprawa to tłumaczenia typu "to nic strasznego" "to wcale nie boli" itp. Dla twojego syna to naprawdę jest coś strasznego. Więc może wytłumacz mu w ten deseń: wiem, że to jest okropne, ale jak będziesz dzielny i opanowany to się szybko skończy. Zaciśnij zęby i wytrzymaj, nawet jak się boisz. Zaraz się skończy. Może niech to tata mu wytłumaczy? Taka męska rozmowa a nie mamusine gruchanie ("moje biedne dzieciątko, to straszne, wiem!").Nie można też wpaść w drugą skrajność ("bądź mężczyzną! twardzielem!").

      aha i taka rozmowa to niech się odbędzie w domu, póki syn jest w miarę spokojny, przed pójściem na badanie, a nie w gabinecie, jak on już krzyczy i płacze. Na siłe chyba ciężko krew pobierać (igłę wbijać).

      A swoją drogą to zabrałabym dziecko do psychologa. Nie w kwestii pobierania krwi, tylko dlatego, że "od kilku tygodni źle się czuje, jest badzo słaby i
      >oczywiście nic nie chce jeść". Czyżby jakaś nerwica?
      • anisr Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 12.03.07, 19:43
        Mam znajomego, który mimo,ze chory na cięzką chorobę ma fobie przed
        igłami-udokumentowana!!!i przed badaniami dostaje "głupiego jasia"Może to jest
        jakies wyjście?Jeśli jest tak cięzko jak mówisz..
    • maadzik3 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 21.04.07, 20:30
      A moze jest to fobia - paniczny lek na widok krwi a nawet na mysl o niej. Zadsza
      niz pare innych fobii ale sie zdarza. Porozmawiaj z synem pod tym katem i jesli
      to to poszukaj dobrego psychologa. W fobiach jest jeden plus - stosunkowo latwo
      sie je leczysmile))
      • renka14 Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 22.04.07, 11:05
        moze to i glupi pomysl, ale jakbys tak zaaranzowala zeby poszedl z kumplem
        jakims, chyba by sie zmobilizowal
        tak mi do glowy przyszlo
    • uszynska Re: 13 latek i katastrofa w gabinecie zabiegowym. 17.05.07, 12:14
      Ja mam prawie 20 lat i tez panicznie boje się połączenia "igła+żyła" jesli
      chodzi o zastrzyk w ramie czy w pupe wink przezyje bez problemu. Ale żyły
      nigdy...mam na tym tle jakas fobie, gdy ktos mowi o zabiegach, operacjach, krwi
      i innych takich często wlasnie odczuwam "ból w żyłach" tych w okolicy zgięcia
      ramienia, gdzie standardowo pobiera się krew...i uwazam, ze to na tlen nerwowym
      mam. Może wlasnie to trapi Twojego syna...warto ustalic.
      Sama kiedys urządzalam takie cyrki, ale to do 6. roku życia. Pozniej już
      przezywalam to po swojemu, czyli odwlekanie badania na kolejne dni, tygodnie i
      wielki strach wink

      Do dzis jestem tak zestresowana, ze w gabinecie spędzam ok 40 minut do godziny.
      Podswiadomie się blokuję i krew nie chce płynąc big_grinbig_grin
      Obsługują mnie 3 panie : jedna z igłą, druga trzyma mnie za ręke i opowiada o
      swoich perypetiach na maturze lub inne historyjki majace rozladowac atmosfere,
      trzecie kontroluje czy im tam nie zemdleje big_grinbig_grin

      Z tego sie chyba nie wyrasta...

      Dodam jeszcze, ze warto w gabienecie zapytac czy do konkretnych badan konieczna
      jest krew z żyły, czy moze zostac pobrana z palca - o wiele lagodniejsza metoda.
      Z tego co wiem hormony są żyły, a te popularne kontrolne badania mozna
      spokojnie z paluszka wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka