Dodaj do ulubionych

Nie chce wcale jeść!

05.10.07, 21:33
Witajcie. Mam ogromny problem z moim 6-letnim synkiem. Zawsze był niejadkiem
ale teraz to już powala mnie z nóg. Rano , przed wyjściem do szkoły nie chce
nic zjeść, śniadanie ze szkoły przynosi nietknięte. W domu też nie można
doprosić się, żeby coś zjadł. A kiedy wołam na posiłek jest wielki płacz. Pół
kromki chleba je godzinę czasu i to z ponaglaniem, bo tak byłoby jeszcze
dłużej. A jak już coś zje to i tak to zwymiotuje. Ma 123 cm wzrostu i waży 18
kg. Kości pokryte skórą. W ciągu miesiąca schudł 1,5 kg. Ręce już mi opadają.
Co mam z nim zrobić?
Obserwuj wątek
    • iguana1972 Re: Nie chce wcale jeść! 05.10.07, 22:34
      Iśc do lekarza. Wszelkie podstawowe badania nie zaszkodzą.

      Zaganianie do jedzenia zwykle nic nie daje co najwyżej efekt w postaci wymiotów - widziałam na własne oczy u znajomej jak jeszcze dziecka nie miałam, zapamiętałam do końca życia.

      Jest też sprawa zakupów w szkole - jak dziecko ma drobne to sobie zwykle zakupi jakieś smieci i potem już nie ma miejsca na zwykły posiłek.
    • dobrakobieta3 Re: Nie chce wcale jeść! 06.10.07, 14:22
      Na razie nic, nic i jeszcze raz nic.

      Nie nękać, nie przypominać, nie wpychać. Zgłodnieje - sam poprosi.
      Ale nie dawać także drobnych na kupowanie śmieciowego jedzenia w
      szkole. W formie zabawy w czasie weekendu dokładnie wysondować - od
      samego dziecka - co lubi jeść. Nie zmuszać do jedzenia niechcianych
      rzeczy na siłę "bo zdrowe".
      Pół kromki chleba w godzinę???!!! Kobieto - nie zje w pięć minut? Po
      odliczeniu czasu zabrać posiłek i powiedzieć, że za 3 godziny jest
      następny, wiec zapraszasz. Koniec.
    • new_machine Re: Nie chce wcale jeść! 06.10.07, 15:43
      Zbadaj czy nie ma pasozytow, lambrii itp, zrob tez morfologie i poziom zelaza. A
      co lekarz na to? Bylas z nim w ogole u lekarza?
    • majmajka Re: Nie chce wcale jeść! 06.10.07, 16:02
      No...Znam tosad Moja corka kiedy poszla do zerowki robila to samo. Jakos z czasem sie rozkrecila. Teraz zaczela sie szkola i znow to przezywam. Badania OK, a ona chyba tak na stres reaguje. I tez wczesniej byla niejadkiem. Na wszelki wypadek idz do lekarza, badania nie zaszkodza. Moze ma anemie, a to jest najczestszy powod braku apetytu.
    • number-two Re: Nie chce wcale jeść! 06.10.07, 22:42
      Miesiąc temu miał robione badania krwi. Nie ma anemii ani cukrzycy. W szkole na
      100% nic nie kupuje, bo z klasy nie wychodzą a pieniedzy przy sobie nie ma.
      Jeśli chodzi o jedzenie w domu to teraz przygotowuje mu posiłki, które lubi, na
      które niby ma chęć a jednak i tak ich nie zjada. Miałam już sugestie, żeby nie
      dać mu nic jeść, aż sam się upomni. Zaczęłam w sobotę rano. Cały dzień nie był
      głodny. W niedzielę około południa sama mu kazałam zjeść, bo zrobiło mi się go
      szkoda. Boję się , że ma jadłowstręt psychiczny.
      • annakate Re: Nie chce wcale jeść! 06.10.07, 23:22
        No to do psychologa.
        Naprawde nie ma nic, co lubi? a jak sie zachowuje, jak cała rodzina siada do
        posiłku? może po prostu daj mu talerz, niech usiądzie ze wszystkimi i nie
        zwracajcie na niego uwagi - w końcu może sie skusi?
        • martin_si Re: Nie chce wcale jeść! 07.10.07, 09:34
          Cześć. Wiem, że to gazeta dla dziewczyn, ale może przyda się to co napiszę. Dla
          mnie to wzmożona reakcja na stres. Nic nie piszesz o tym jak dziecko sypia, jak
          pracuje w szkole w opinii nauczycieli, co robi w domu po zajęciach, jakie zabawy
          wybiera itd. Problem nie może się przejawiać jedynie w niechęci do jedzenia. To
          moim zdaniem jest już na samym końcu całego łańcucha innych kłopotów lub
          niepowodzeń. Kłopoty z jedzeniem mogą mieć podłoże zarówno nerwowe, co słusznie
          sugerowała jedna z Koleżanek, jak też bardziej nazwijmy to fizykalne. Brak
          umiejętności żucia, nadwrażliwość w okolicach jamy ustnej, zła reakcja na zapach
          jedzenia.... aspektów może być bardzo wiele. Ja również sugeruję dobrego
          psychologa dziecięcego, tylko myślę, że zanim się tam udasz postaraj się
          spojrzeć globalnie na funkcjonowanie Twojego dziecka w domu i szkole, w tygodniu
          i w dni wolne od nauki. Psycholog będzie bazował na informacjach, których Ty mu
          dostarczysz, miej ich więc jak najwięcej i nie upiększaj niczego. Zapytaj
          psychologa co myśli o terapii Integracji Sensorycznej, może to pomoże.

          Powodzenia.
          • imsad Re: Nie chce wcale jeść! 07.10.07, 13:04
            Witam,
            ja też przechodzilam przez to samo.
            W zasadzie corka nigdy nie lubila jeść.Po wędrowkach po roznych
            lekarzach (w zasadzie od 2 roku zycia) słyszałam tylko ,ze z tego
            wyrosnie.Badania krwi - podstawowe byly OK. A innych nie zlecali.Im
            starsza tym mniej jadła. Po prostu mowila ze nie jest glodna. W domu
            wiecznie byl cyrk przy stole dla odwrocenia uwagi. Dwa lata temu
            niestety wylądowała w szpitalu pod kroplowką-a miala wtedy 6 lat.
            Wtedy zrobili dopiero porządne badanie krwi - nie to podstawowe lecz
            jakies bardziej dogłębne - nie pamiętam nazwy - w kazdym razie
            probki wyslali do analizy atmowej do Warszawy. Wtedy dopiero wyszły
            sensowne wyniki i można bylo coś ustalic. Dodatkowo polecam badanie
            na pasożyty - lamblie. corka też je miała. przeszła kurację i jest
            ok.Tzn nadal jest niejadkiem lecz rozumie ze jesc musi. I je.
          • number-two Re: Nie chce wcale jeść! 07.10.07, 20:40
            Przeczytałam z uwagą,to co piszesz. Rozmawiałam już z nzuczycielką w szkole.
            Jest bardzo lubiany, towarzyski, jedyne ale to nadmierna energia. Kłopotów ze
            spaniem nie ma, zasypia sam, śpi dobrze całą noc. Jego ulubione zajęcia w domu
            to rysowanie, zabawa z klockami. Posiłki jemy wspolnie, nigdy nie je sam. Nie
            wiem do czego mogę się doczepić. We wtorek idę z nim na bilans 6-latka i będę
            rozmawiała z lekarzem co tu dalej robić.
            Wczoraj przez cały dzień zjadł kilka winogron i pół kubeczka jogurtu. Dzisiejszy
            dzień to pół bułki z szynką i banan. Już nie mam sił!!!
    • rycerzowa Re: Nie chce wcale jeść! 08.10.07, 13:28
      Jeśli synek jest zdrowy, nie łapie każdej infekcji, ma wyniki krwi w porządku -
      to może jednak ma wystarczającą ilość pożywienia?
      Przecież gdyby żył powietrzem, to w powietrzu nie ma żelaza.
      A on tego żelaza ma dość, anemii wszak nie ma.
      Notuj przez kilka dni dokładnie absolutnie wszystko, co chłopiec je.

      Niektórzy tak mają,że wystarczy im bardzo mało.
      Przez lata śniadania i kolacje moich dzieci (3 sztuki)wyglądały tak,
      że JEDNĄ kromkę chleba dzieliłam na pół. Jedna połówka dla najmłodszej córeczki,
      po ćwiartce dla starszej córki i najstarszego syna. Wystarczyło.

      Jeść mało to jedno, a jeść z niechęcią, to drugie.
      Nie wierzę,że "dziecko samo się nie zagłodzi", gdyż istnieje coś takiego jak
      anoreksja. Ale - najczęściej jest to wina otoczenia dziecka.
      Jeśli z jedzenia robi się problem, przymus, obowiązek, to nie należy się dziwić,
      że dziecko rzyga na sam widok talerza.

      Mój najstarszy syn był typowym niejadkiem, pewnie podobnym do twojego: jemu po
      prostu żal było czasu na jedzenie.
      A ja, wzorowa młoda mama, postępowałam wg książki: jest pora posiłku, należy
      odłożyć wszystko, siąść i zjeść, a jak nie chcesz, to nie, czekaj głodny do
      następnego posiłku.
      Nie chciał, i wcale nie był głodny, miał ciekawsze zajęcia, niż jedzenie.
      Chłopak był chudy, stale chorował, miał złe wyniki.

      Trzeba było przerwać błędne koło, uczynić jedzenie czymś miłym, czymś na co się
      czeka. Ja to zrobiłam przez przysłowiowe bajki, tzn. opowiadanie przy jedzeniu
      niesamowitych, wymyślanych ad hoc historii. Odcinek kończył się hasłem ciąg
      dalszy nastąpi, więc dzieci cieszyły się na kolejny posiłek. I o to chodziło.
      Powstało skojarzenie: jedzenie to jest coś miłego.
      Poza tym oczywiście żadnego gadania,że mam niejadka, żadnego użalania się.
      Wiesz, rzecz nienazwana nie istnieje.

      Dzieci wyrosły zdrowe, a po "bajkach przy jedzeniu" pozostał miły zwyczaj, że
      przy stole opowiadamy sobie różności. Ogromnie lubimy
      wspólne posiłki.
      A jak któreś jadło samo, to miało prawo czytać przy jedzeniu.

      Może to było niepedagogiczne, nie wiem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka