lila1974
11.10.07, 01:09
Czy w Waszych szkołach równiez się to praktykuje, że mamy siedzą w
klasie na lekcjach ze swoimi dziecmi?
Przyznam, że nieco mnie to zaskoczyło w naszej zerówce.
Regularnie na zajęciach zostają trzy mamy, obecnie jedną zastąpiła
babcia, bo mama poszła do pracy.
Jak nie miałam nic przeciwko temu przez pierwsze dni po rozpoczęciu
roku szkolnego, tak nie bardzo rozumiem, po co dalej tam są?
Moja niechęć do takiego postępowania pogłębiła się z chwilą, gdy
zobaczyłam, jak zachowują się dwie z dziewczynek. Kompletnie nie
identyfikują się z klasą, nie słuchają pani, nie słuchają nikogo,
nie wykonują poleceń, nie robią samodzielnie prac, nie bawią się z
innymi dziecmi. Po prostu "święte" i "nietykalne".
Część dzieci, które równiez miały kłopot z pożegnaniem mamy w
szatni, ale starające się dzielnie te rozstania znosić, zaczęło
nagabywac rodziców i mieć żal "A inne mamy to zostaja w klasie, a ty
ze mną nie chcesz." Popłakują i marudzą, czego wczesniej nie
zauwazyłam z takim natężeniem.
Jedną mamę jeszcze jestem w stanie zrozumieć, bo jej córeczka ma
pewną wadę, więc musi być pod większą kontrolą wychowawczyni, a ta z
początkiem roku nie miała szansy zająć sie dziewczynkom tak, jak na
to zasługiwała, bo musiała nadać rytm wszystkim dzieciom.
Inne mamy siedzą tylko dlatego, że dziecko płacze przy rozstaniu. I
tego już pojąć nie mogę. Doszło do tego, że jesli mama albo babcia
musi gdzies na chwilę wyjść, to jedna z tych dziewczynek przyczepia
się natychmiast do rękawa pani. Ta nie ma swobody, bo dziecko po
prostu na niej wisi. (Wiem o tym od samej wychowawczyni i od innych
rodziców, którzy zaczęli zostawać w klasie na znak sprzeciwu
przeciwko wyróznianiu tamtych dzieci).
Osobiście uważam, że takie postępowanie przynosi więcej szkody niż
pożytku.
Zaczyna mnie ta sytuacja mierzić. Szczególnie fakt, że dwie z tych
dziewczynek doskonale potrafią wykorzystać swoją uprzywilejowaną
pozycję i JUŻ "wywredniają" się na inne dzieci słowami typu:
"Nie lubię cię", "Nie będę się z tobą bawić, bo jesteś głupia".
Proszę powiedzcie mi, gdzie sens, gdzie logika. Czy zostawałyście w
klasach? Jesli tak, to po co?