Dodaj do ulubionych

Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z "O"

06.02.08, 19:37
Chodzi o zerówkę szkolną.Zajęcia są do 13.00 .2-3 min. póżniej
dzieci siedzą już w świetlicy. Czasami zdarza mi się spóżnić ,tak do
5 minut(idę z młodszą córką trzylatką).Tak było i dzisiaj -światła
na przejściu zatrzymały mnie o 12.59 , także w szkole byłam o 13.03
(wszystko z zegarkiem w ręku ).Odbierając córkę usłyszałam ,że
powinnam wcześniej wychodzić z domu i lepiej nastawić sobie zegarek(
jest nastawiony w/g zegara szkolnego).Trochę mnie zamurowało , bo co
to za spóżnienie 3 min ?Dodam ,że kilka razy Pani mijała mnie już
wychodząc ze szkoły , rzucając w biegu"córka jest na korytarzu".
I jeszcze jedno zapytanie:czy spotkania z rodzicami w zerówkach
odbywają się na prośbę rodziców ?Bo do tej pory ,a minęło już parę
miesięcy, było dopiero jedno spotkanie ( w połowie września).
Będę wdzięczna za odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 06.02.08, 20:22
      Opłać świetlicę nie będziesz miała tego problemuwink
      • wieczna-gosia Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 06.02.08, 21:24
        no wlasnie smile
    • 5_monika Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 06.02.08, 22:14
      spóźnienie to spóźnienie, nie można niestety się spóźniać.Piery,
      drugi,trzeci raz a później będzie kłopot.U nas dzieci niezapisane do
      świetlicy nie mogą w niej przepywać, chyba,że jest wyjątkowa
      sytuacja.
      Nie wiem czy pracujesz, ale u nas oboje rodziców muszą przcować żeby
      móc zapisać dziecko na świetlicę.
      Musisz wcześniej wychodzić.
      Zebrania były ustalone, ale nie tak często jat teraz ( w tej chwili
      raz w miesiącu).
      pzdr
    • novembre Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 06.02.08, 23:40
      Zerowka dopiero przede mna, ale czy mozna dziecko samo zostawic na korytarzu?
      Nie powinna pani odprowadzic malej do swietlicy, niezaleznie, zaplaconej czy
      nie? Dziwne.

      nov.
      • kali_pso Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 07:43
        Może i powinna, może i tak się działo na początku...bo z postu
        wynika, że pani spóźnia się notorycznie- dlaczego jej córka ma
        korzystać ze swietlicy w ramach bonusu, skoro inni muszą za nią
        zapłacić? To nie jest wielki koszt- u nas świetlica to 10 zł
        miesięcznie. Syn chodzi czasami, najczęściej nie korzysta. Ale ja
        jestem spokojniejsza mając zawsze poczucie, ze w razie jakiejkolwiek
        sytuacji podbramkowej poczeka na mnie bezpiecznie pod czyjąś opieką.
        • kerry_weaver Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 09:18
          U nas w przypadku spóźnienia rodzica odprowadzają do świetlicy i
          te "nieopłacone" dzieci, nie tylko z "0" ale i z II czy III klasy.
          Zdarzyło mi się 3x w ciągu nauki syna w szkole, syn nie zapisał
          informacji o skróceniu lekcji i wylądował w świetlicy bo ja
          nieświadomie siedziałam w domu nie wiedząc że mam przyjść wcześniej.
          Nie było żadnych problemów z tego powodu.
          Jest jeszcze drugie wyjście - zaprzyjaźniona mama-sąsiadka, u nas
          teraz jeśli czyiś rodzice się spóźniają to mamy telefonują do
          spóźnialskich i odbierają ich dzieci z szatni, albo czekają z nimi
          pod szkołą aż rodzice dotrą.
          • dorcia1234 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 10:43
            Przede wszystkim, jeżeli zajęcia kończą się o 13 to dopiero wtedy pani powinna sprowadzać je do szatni - a nie wcześniej. Z postu wynika że o 13 to wszystkie już są odebrane.
    • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 10:51
      dla ciebie to tylko 3 minuty , dla niektórych aż trzy minuty. Możliwe, że
      nauczycielka dziecka nie mieszka na osiedlu, możliwe że musi dojeżdżać, dzięki
      twojemu niezorganizowaniu straci półgodziny czy godzinę czekając na następny
      autobus. Nie wiem w czym widzisz problem aby wyjść 5 czy 10 minut wcześniej.
      Dlaczego szanujesz swój czas i szkoda ci z niego stracić trzy minuty,a nie
      potrafisz uszanować czasu drugiego człowieka. Jeżeli jesteś niezorganizowana, i
      jak widać często zdarzają ci sie spóźnienia zapisz dziecko na świetlicę, albo
      zacznij sobie lepiej organizować czas. nie jesteś świętą krową i nie każdy musi
      do ciebie się dostosować.
      • kerry_weaver Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 11:10
        nie jesteś świętą krową i nie każdy musi
        > do ciebie się dostosować.

        Przesadzacie z tym najeżdżaniem na autorkę wątku.
        Idzie z trzylatką. To wystarczy że trzylatka już ubrana i gotowa do
        wyjścia i nagle jej się przypomni - mamo, kupę! - albo zrobi
        histerię przy ubieraniu, albo cokolwiek i już 3 minuty z głowy, albo
        i 10. Można wychodzić wcześniej ale niektórych zachowań trzylatka
        nie przewidzisz.
        • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 13:11
          zgadzam się, owszem trzeba szanować czas innych ale wychodząc z 3 latkiem nawet godzinę wcześniej można się spóźnić bo...
          no właśnie, bo nasze wspaniałe dzieci są nieobliczalne i zawsze coś wymyślą..

          ale również nie podoba misię zachowanie nauczycielki która zostawia dziecko na korytarzu bez opieki - to jest niedopuszczalne, i rzeczywiście jeśli do 13 są zajęcia to rodzice o 13 powinni czekać ale jakoś nie wierzę że gdyby tak było, ze pani równo o 13 kończy zajęcia to o 13.03 na korytarzu zostaje jedno dziecko, 3 minuty to niemało ale nie każde dziecko w tym czasie da się ubrac..

          a co do opłaty za świetlicę to w każdym mieście/zerówce pewnie te opłaty się różnią i jak tu jedna z was napisała u niej jest 10 zł- to nie mało...ale nie mało dla niektórych, dla innych to aż 10 zł..
          pozatym po co płacić 10 zł miesięcznie gdy dziecko odbiera się z tej zerówki po zajęciach??? to tak jak z czasem dla jednych cenna jest sekunda inni ich nie liczą...
          • pyska32 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 16:27
            Dziękuję za wszystkie wypowiedzi,chociaż nie rozumię skąd w
            niektórych wypowiedziach tyle złości sad
          • budyniowatowe Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 18:42
            epreis napisała:

            > zgadzam się, owszem trzeba szanować czas innych ale wychodząc z 3
            latkiem nawet
            > godzinę wcześniej można się spóźnić bo...
            > no właśnie, bo nasze wspaniałe dzieci są nieobliczalne i zawsze
            coś wymyślą..
            >


            A od tego jestesmy rodzicami aby to przewidziec i odpowiednio sie
            przygotowac na niespodzianki.

            Przez kilka lat odbieralam najpierw najstarszego (ciagnelam wtedy ze
            soba sredniego), pozniej sredniego (ciagnalam nastepne za soba) z
            autobusu szkolnego.
            I musialam wyszykowac sie na czas dojsc do przystanku, bo jakby mnie
            tam nie bylo to kierowca by nie czekal tylko jechal dalej, a dziecko
            po skonczonym objezdzie trasy odwiozl by do szkoly.
            I nigdy mi sie nie zdazylo abym sie spoznila. Zawsze bylam
            wczesniej, nawet jak z 2 tygodniowym niemowlakiem musialam czekac na
            20 stopniowym mrozie.

            • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 10:37
              >
              > A od tego jestesmy rodzicami aby to przewidziec i odpowiednio sie
              > przygotowac na niespodzianki.
              >

              no też się zgadzam ..całkowicie, do autorki - jak zaprowadzisz starszego do tego przedszkola to stój pod drzwiami inie wracaj- najbezpieczniej i najbardziej przewidywalnie- nie ma bata że spóźnisz się po odbiór smile

              > Przez kilka lat odbieralam najpierw najstarszego (ciagnelam wtedy ze
              > soba sredniego), pozniej sredniego (ciagnalam nastepne za soba) z
              > autobusu szkolnego.
              > I musialam wyszykowac sie na czas dojsc do przystanku, bo jakby mnie
              > tam nie bylo to kierowca by nie czekal tylko jechal dalej, a dziecko
              > po skonczonym objezdzie trasy odwiozl by do szkoly.
              > I nigdy mi sie nie zdazylo abym sie spoznila. Zawsze bylam
              > wczesniej, nawet jak z 2 tygodniowym niemowlakiem musialam czekac na
              > 20 stopniowym mrozie.
              >

              a dzieci są różne jak hm..chmurki...widziałaś gdzieś dwie jednakowe? fajnie, że masz takie co zdąrzają- mój też w miarę daje się urobić ale spóźnić nam się zdarza - zawsze np w dniu wigili tak przestawia sobie dzień że spóźniamy się na kolację..
        • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 20:20
          jestem mama niespełna trzylatki, jednak całkowicie sie z tobą nie zgodzę.
          Oczywiście dziecko potrafi być nieprzewidywalne, ale rodzic jest od tego aby
          szybko zapanować nad sytuacją , w innym przypadku jakiekolwiek wyjście z
          dzieckiem byłoby niemożliwe. Tysiące dzieci chodzi do żłobka i przedszkola i ich
          rodzice pomimo nieprzewidywalności swoich dzieci potrafią tak zorganizować czas
          aby nie spóźnić się do pracy.
          Podstawowa zasada, szanujmy czas innych. Co innego spóźnić sie raz co innego
          spóźniać się notorycznie, dlaczego inni mają cierpieć za brak organizacji lub
          olewactwo autorki
          • lila1974 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 21:38
            Nie bez racji jest Twoja wypowiedź w częśći tyczącej szanowania
            czasu innych, szkoda tylko, że Twój szacunek ogranicza się tylko do
            tego, a już rozmówcy w dyskusji uszanować nie potrafisz uncertain
            • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 10:42
              nie??? tzn? bo nie rozumiem???

              ja również myślę iż trzeba być punktualnym ale czy uważacie że ta nauczycielka jest w 100% fair? pomyślcie chwile. do 13 zajęcia a o 13.03 już nie ma nikogo????
              no te które mają dzieci - tak obiektywnie, da radę ubrać taką zgraję maluchów które musze jeszcze po zajęciach koniecznie opowiedzieć jak było, pożegnać się zkolegami? ja gdy chodziłam do zerówki po brata pamiętam, że wyjście zajmowało nam conajmniej 15 minut...
              więc jeśli mamy szanować czas pani to niech pani szanuje czas rodziców i dziecka i dzieci wypuszcza o 13! gdy koniec zajęć a nie zaczyna wypuszczać od 12.30 (np..)
              • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 13:06
                dlatego nie wierzę w 3 minutowe spóźnienie autorki postu, w 3 minuty nie
                rozeszłaby sie całą klasa do domu. Prawdopodobnie autorka postu spóźniła sie nie
                3 lecz 30 minut
                • lila1974 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 13:38
                  Jeśli ta nauczycielka ma taki zwyczaj, jak ta z naszej szkoły z
                  pierwszej grupy, to mogę uwierzyć - pani z grupy A sprowadza dzieci
                  wcześniej niż "nasza" wychowawczyni i gdy my, rodzice przychodzimy
                  po swoje, po tamtych dzieciach śladu nie ma - praktycznie o 13:00
                  ich boks jest pusty.
                  • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 17:18
                    ale prawdopodobnie rodzice dzieci z drugiej grupy o tym zwyczaju nauczycielki
                    wiedzą i przychodzą te 15 minut wcześniej, bo raczej wątpliwe aby dzieci szły
                    samopas
                • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 13:48
                  wiesz mój jest jeszcze za mały na zerówkę, ale pamiętam bo całkiem niedawno chodziłam po młodszego brata. odbierałam go i z zerówki i z pierwszej klasy bo trzeba było..
                  całkiem realną sytuacją jest że pani nauczycielka "szanująca" czas rodziców zamiast prowadzić zajęcia do 13 i potem sprowadzać dzieci na dół, już od czasen nawet 12.30 siedziała w szatni i czekała z dziećmi i miała pretensje do rodziców których tam jeszcze nie było...

                  więc być możen zbyt pochopnie oceniasz autorkę wątku a nie rozumiem dlaczego tak bronisz nauczycielki- czyżbyś też była? smile
            • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 10:44
              to nie rozumiem dotyczyło kwestii mojego braku szacunku do rozmówców w dyskusji - czymś cię uraziłam? bo nie wiem czym mogłabym..
              • lila1974 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 11:41
                Nie, moja wypowiedź wyraźnie jest podczepiona pod czyjąś inną, więc
                nie wiem skad przypuszczenie, że tyczy Ciebie? smile
                • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 13:49
                  aaa.to przepraszam smile pogubiłam się w gąszczu wiadomości big_grin
          • kerry_weaver Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 21:49
            Jestem mamą 4,5 latki, niby nie spóźniamy się, niby zdążamy wszędzie
            na czas, ale jedno "mamo siku" albo "mamo zapomniałam kucyka!" w
            chwili kiedy kurtka zapięta a drzwi otwarte potrafi nam
            zdezorganizować i opóźnić wyjście . Dodatkowo inaczej jest kiedy się
            jeździ samochodem, a inaczej kiedy droga do szkoły po starszaka to
            spacer po osiedlu.
            Podziwiam te matki które zawsze punktualnie jak w zegarku, z
            noworodkiem na mrozie itd., (zresztą IMO noworodek jest łatwiejszy
            niż trzylatka, wsadzić w kombinezon, zapiąc w wózku, kupę jak zrobi
            to najwyżej się w domu przewinie, nie pogoni psa po drodze, nie
            odstawi histerii "nie idę tam, chcę iść tu", nie zrobi hecy pod
            kioskiem że musi ale to musi mieć gazetkę o Barbie JUŻ albo nigdzie
            nie pójdzie) ale trzy minuty PO lekcjach nikogo nie zbawią, matka-
            sąsiadka może poczekać z dzieckiem, pani wręcz powinna zaczekać w
            szatni aż wszyscy się ubiorą (jakoś nie wierzę - 13.00 koniec
            lekcji, 13.03 wszystkie 6-latki ubrane idą do domu? tylko błagam nie
            piszcie zaraz że wasze 6-latki ubierają się w 30 sekund z butami
            szalikiem i kurtką, miałam już 6-latka smile
            • lila1974 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 22:26
              Dokładnie.
              U nas są dwie zerówki.

              Pani z jednej grupy ma dzieci w szatni już o 12:45.
              Nasza Pani czeka aż będzie dzwonek o 13:00 i dopiero sprowadza
              dzieci do szatni. Ubieranie się trochę im zajmuje, więc nie ma siły,
              aby 13:05 szatnia byłą pusta. Wychowawczyni sprawdza, czy każde
              dziecko ma opiekuna, dzieci ze świetlicy odbiera pani ze świetlicy
              (bo są tam dwie).

              Kiedy zostaje w szkole dłużej, to dziecko po które nikt nie
              przyszedł zabiera do siebie do klasy, natomiast, jeśli kończy lekcje
              razem z dziećmi, to odprowadza takiego ucznia do świetlicy.

              Jako, że jestem mamą 3 latki, wiem, że wybranie się na czasz
              niemowlakiem, to jest łatwizna w porównaniu z trzylatkiem. Wiem
              również, z etakie dziecko bywa wyjątkowo pomysłowe oraz dość
              przekorne, więc wymieniłam telefony z kilkoma mamami oraz
              wychowawczynią i dzięki temu w sytuacjach awaryjnych mogę poprosić o
              pomoc.
              • kali_pso Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 07.02.08, 23:50
                Skoro więc autorka wątku zna zwyczaje wychowawczyni to chyba powinna
                odpowiednio wcześnie wychodzić z domu? Rozumiem, że ponownie pojawi
                sie argument niesfornych 2 lub- trzylatków, dlatego uprzedzam ten
                argument- każde dziecko jest inne, jesli mam takie, któremu na ogół
                przydarzaja się sytuacje powodujące opóźnienia, dostosowuję czas
                wyjścia do mozliwości tego dziecka.

                W te 3-5 minut w szkole zdarzyć się może wszystko.
                Kto poniesie wtedy konsekwencje?
                Albo rozmawiamy stanowczo z panią na temat pozostawiania przez nią
                dziecka na korytarzu, albo opłacamy świetlicę, albo przychodzimy na
                czas. Czwartego wyjścia nie widzęwinkP
              • makurokurosek a może to nie były 3 minuty tylko 30 08.02.08, 08:35
                no właśnie skoro nauczycielka powinna opuścić szatnie gdy ostatnie dziecko sie
                ubierze, a według was to trwa jakieś 15 minut to może autorka postu nie spóźniła
                sie 3 minuty tylko 23 albo 30 minut. Zauważmy , że jej dziecko było ostatnim
                dzieckiem z klasy po innych dzieciach nie zostało śladu. Nie wierzę, że na całą
                klasę nie znalazł sie życzliwy rodzic który zaproponowałby, poczekanie tych 3
                minut na matkę chyba że wszyscy doskonale wiedzą że to nie 3 minuty a 30 minut .
                • lila1974 Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 08.02.08, 09:36
                  Dziecko pozostaje pod opieką szkoły do chwili zabrania go z tamtąd.
                  I nie ważne, czy rodzic spóźnia się 3 czy 30 minut. Wychowawczyni ma
                  obowiązek zapewnić mu bezpieczeństwo.

                  Nie twierdzę, że naszej autorce można się beztrosko spóźniać, ale
                  tym bardziej nie wolno wychowawczyni pozostawić ucznia bez opieki.
                  Gdyby wybiegł ze szkoly i wpadł pod samochód, to jak myślisz
                  odpowieadałąby za to matka, czy nauczycielka?

                  Wychowawczyni ma telefony do rodziców, więc jeśli widzi, że dzieciak
                  zostaje a po opiekunie ani widu ani słychu, to nie może zadzwonić i
                  zapytać co się stało? A może opiekun dziecka miał wypadek w drodze
                  po nie? I co do wieczora miał tam siedzieć w tej szatni?

                  Nie wierzysz, ze nie było życzliwego rodzica? To uwierz. Rodzice
                  zajmują się swoim dzieckiem, wychodzą z założenia, że wychowawczyni
                  ma obowiązek zostać w razie awaryjnej sytuacji.
                  • makurokurosek Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 08.02.08, 17:33
                    To uwierz. Rodzice
                    > zajmują się swoim dzieckiem, wychodzą z założenia, że wychowawczyni
                    > ma obowiązek zostać w razie awaryjnej sytuacji.

                    no i tu jest sedno sprawy , w razie awaryjnej sytuacji, a tu mamy notoryczne
                    kilkudziesięciu minutowe spóźnienia. jeżeli autorka spóźnia się codziennie po
                    około 20 minut to w przeliczeniu na miesiąc jest to około 7h czyli jakieś 120
                    zł, jak sądzisz kto nauczycielowi za to zapłaci. ja rozumiem , że wy lubicie
                    pracować charytatywnie, ale z tego co ja pamiętam to nadgodziny są opłacane.
                    autorce szkoda wydać 10 zł, bo uważa ze jej sie należy, natomiast nauczyciel ma
                    pracować na nia za darmo, bo ona ma takie widzimisię
                    • novembre Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 12.02.08, 17:50
                      No i ze zwrotu 'czasem zdarza mi sie spoznic piec minut' zrobilas 'notoryczne
                      kilkudziesięciominutowe spóźnienia'.
                      Nadajesz sie na dziennikarke. Faktu smile.

                      nov.
                      • makurokurosek Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 12.02.08, 20:57
                        sądzę, że dość jasno określiłam dlaczego według mnie to nie było pięć minut.
                        Ciekawe czemu występujesz pod innym nickiem i ciekawe czemu nie odpowiedziałaś
                        na kluczowe pytanie " czy i jakie były ustalenia rodziców z nauczycielką ? "
                        • novembre Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 12.02.08, 22:10
                          Moze dlatego, ze jestem jedna novembre i jest to moj trzeci wpis w tym watku.
                          A innego nicka nie mam.

                          Pisem jedzie..
                          A fuuuj.


                          nov.
                          • makurokurosek Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 12.02.08, 23:02
                            raczej nie Pisem a PMS. Sorki ale dziś mam chyba PMS . Nie czepiłam sie ciebie ,
                            tylko poddałam w wątpliwość 3 minutowe spóźnienie autorki, wyjaśnienie tezy
                            można przeczytać wyżej, nie chciałabym sie powtarzać.
                          • makurokurosek Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 12.02.08, 23:09
                            Podważyłam wiarygodność autorki wątku, a nie twoją, natomiast to ty sie
                            poczułaś urażona ( szczerze mówiąc nie wiadomo czemu ), nie przeglądam i nie
                            zostawiam w pamięci nicków wypowiadających sie osób. stąd moje podejrzenie, że
                            autorka wątku wystąpiła pod innym nickiem. Po prostu nie przyszło mi do głowy,
                            że podważając wiarygodność autorki urażę kogoś inne, i że ktoś inny odbierze to
                            jako atak na jego osobę .
                            • novembre Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 13.02.08, 07:46
                              Wiesz, wyszlam z zalozenia, ze skoro autorka watku pisze, ze o tej 12:59 byla na
                              ostatnich swiatlach i dlatego sie spoznila trzy minuty, to przyjelam jej slowa
                              za pewnik, w koncu nie mamy jak tego zweryfikowac, nauczycielki tez tu pewnie
                              nie odnajdziemy. Opieramy sie na tej jednej wersji wydarzen, niestety.
                              Poza tym uwazam, ze nauczycielka bez wzgledu na wszystko nie powinna zostawic
                              szesciolatka samego w szkole, bez opieki, na te piec minut do swietlicy oddac na
                              przechowanie, bez przesady, by mogla.
                              A dzieci w tej zerowce chyba trenuja ubeiranie na czas, moze pani chce z tego
                              zrobic dyscypline olimpijska, skoro trzy minuty po dzwonku po dzieciach nie ma
                              sladu ni popiolu wink.

                              A tak na marginesie to i tak lagodna wymiana zdan nam wyszla, bo ja wlasnie
                              wyszlam z fazy pms a jazdy jakie urzadzalam otoczeniu (w pelni uzasadnione, zeby
                              nie bylosmile), bija wszelkie rekordy moje ostatnio..wink

                              Pozdrawiam i milego dnia,
                              novembre
                              • makurokurosek Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 13.02.08, 08:44
                                a znasz jakiegoś sześciolatka i jego rodzica , który opuszcza szkołę w przeciągu
                                1,5 minuty po zakończeniu lekcji ( gdyby były 3 minuty spotkaliby sie z autorką
                                postu w drzwiach, a po nich po prostu nie było już śladu). Większość
                                sześciolatków jak już pozostałe mamy opisywały ubierają sie jakieś 10-15 minut,
                                rodzice też przecież w tej szatni nie stoją jak kołki tylko zazwyczaj ze sobą
                                rozmawiają, czyli opuszczenie szkoły przez 6 latka to jakieś 15 minut , a nie
                                trzy. Nie możliwe jest aby autorka spóźniła sie trzy minuty i nie zastałą
                                żadnego innego rodzica w szatni. Moje podejrzenia nie wynikają z natury
                                podejrzliwej, a jedynie z logicznego łączenia faktów, jeżeli autorka spóźniła
                                się trzy minuty, to gdzie podziały sie inne dzieci i ich rodzice
                                • jola_ep Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 13.02.08, 18:46
                                  Większość
                                  > sześciolatków jak już pozostałe mamy opisywały ubierają sie jakieś 10-15 minut,

                                  To skąd wzięłaś te notoryczne 30 minutowe spóźnienia?

                                  > trzy. Nie możliwe jest aby autorka spóźniła sie trzy minuty

                                  Możliwe. Wystarczy, że pani skończyła 10 minut wcześniej. W zerówce nie obowiązują dzwonki szkolne. Rodzice i tak zazwyczaj przychodzą wcześniej. Mogą też znać już "numery" pani i jej wcześniejsze zakończenia lekcji i są na nie przygotowani.

                                  Trochę trudno czeka się z malutkim dzieckiem i dlatego warto mimo wszystko pomyśleć o opłaceniu świetlicy.

                                  Inne wyjaśnienie: u nas dzieciaki przebierają się same i rodzice odbierają już ubrane. Wtedy nawet 3 minutowe spóźnienie może spowodować, że dziecko zostanie samo.

                                  Pozdrawiam
                                  Jola
                                  • makurokurosek Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 13.02.08, 19:25
                                    > To skąd wzięłaś te notoryczne 30 minutowe spóźnienia?

                                    15 minut nim dzieci sie ubiorą , i kilka minut na opuszczenie budynku daje 20
                                    minut . Na to by całkowicie zniknęły z pola widzenia , czyli np z boisko kolejne
                                    minut. Autorka nie zastała nikogo, prócz własnego dziecka.
                                    "
                                    W zerówce nie obowiąz
                                    > ują dzwonki szkolne. Rodzice i tak zazwyczaj przychodzą wcześniej. Mogą też zna
                                    > ć już "numery" pani i jej wcześniejsze zakończenia lekcji i są na nie przygotow
                                    > ani."

                                    Stąd moje późniejsze pytanie do autorki, na które zresztą nie odpowiedziała.
                                    "
                                    : u nas dzieciaki przebierają się same i rodzice odbierają już
                                    > ubrane. Wtedy nawet 3 minutowe spóźnienie może spowodować, że dziecko zostanie
                                    > samo.
                                    > "

                                    czyli rozumiem, że u was pani kończy zajęcia 10-15 minut wczesnej i przeznacza
                                    15 minut lekcji na samodzielne ubranie sie dzieci.
                                    • jola_ep Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 13.02.08, 19:40
                                      makurokurosek napisała:
                                      > 15 minut nim dzieci sie ubiorą

                                      Myślę, że 15 minut w zupełności wystarczy. Na całość.
                                      Ty uważasz inaczej. Masz prawo. Może pomoże wyjście z stoperem pod szkołę i zmierzenie?

                                      > Stąd moje późniejsze pytanie do autorki, na które zresztą nie odpowiedziała.

                                      A powinnaś spytać od razu smile

                                      > czyli rozumiem, że u was pani kończy zajęcia 10-15 minut wczesnej i przeznacza
                                      > 15 minut lekcji na samodzielne ubranie sie dzieci.

                                      Nie. Pani podaje, że po dzieci przychodzimy np. o 15.10. Lekcje kończą się o 15.00 I tyle. To w dawnej szkole mojej córy. Tam rodzice nie mieli wstępu do szkoły. Dzieci czekały na lekcje przed szkołą (jakkolwiek dziwnie to brzmi), były wprowadzane z początkiem przerwy przez nauczycieli (dyżury), wydawane po lekcjach przed szkołę.

                                      W szkole mojego syna jest tak, że dzieci nie zmieniają butów. Kurtka wisi w klasie. Naprawdę, 5 minut w zupełności wystarczy. Drugie 5 na zniknięcie z pola widzenia.

                                      Ty twierdzisz, że wyłącznie Twój domysł jest jedynym prawdziwym, bo tylko on tłumaczy przedstawione fakty. Ja podałam Ci parę innych. Myślę że równie dobrych smile

                                      Pozdrawiam
                                      Jola
                  • carlafehr Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 13.02.08, 12:35
                    lila1974 napisała:

                    > Dziecko pozostaje pod opieką szkoły do chwili zabrania go z
                    tamtąd.
                    > I nie ważne, czy rodzic spóźnia się 3 czy 30 minut. Wychowawczyni
                    ma
                    > obowiązek zapewnić mu bezpieczeństwo.


                    W czasie zajęć tak, ale nie po zajęciach, kiedy matka ma w zwyczaju
                    spóźnianie się. W końcu to chyba matce powinno bardziej zależeć na
                    bezpieczeństwie własnego dziecka niż wychowawczyni? Jeśli matka
                    olewa bezpieczeństwo własnego dziecka notorycznie spóźniając się,
                    dlaczego wychowawczyni ma się bardziej przejmować? Jakoś nie
                    rozumiem tej pokrętnej logiki i roszczeniowego podejścia do
                    wszystkiego wokół.
                    • protozoa Re: a może to nie były 3 minuty tylko 30 13.02.08, 21:59
                      Jak poczytasz ten i inne wątki to zrozumiesz. "Sie należy" -
                      wszystko. Nauczycielka ma poczekac, bo matka nie może przyjść o
                      właściwej porze ( niewazne czy nauczycielka spieszy się do własnego
                      chorego dziecka, na randkę czy innej pracy). Lekarz ma robic to co
                      zyczy sobie matka ( i to o każdej porze dnia i nocy). Ludzie musza
                      znosić wybryki dzieci, bo "to przecież tylko dzieci". No i ostatnia
                      rewelacja ma emamie. Pewna pani radzi sie co zrobic, aby uniknąć
                      płacenia mandatu za jazdę bez biletu. Przy czym okolicznościa
                      łagodzącą był fakt, ze gapowiczem był przed jaty jej jeszcze
                      niemąż! "Sie nalezy" - niech kolej płaci.
                      Ja się juz wszystkiemu przestaje dziwić.A najmniej temu, że zyjemy w
                      takim własnie kraju.
            • budyniowatowe Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 11.02.08, 15:33
              kerry_weaver napisała:

              > Podziwiam te matki które zawsze punktualnie jak w zegarku, z
              > noworodkiem na mrozie itd., (zresztą IMO noworodek jest łatwiejszy
              > niż trzylatka, wsadzić w kombinezon, zapiąc w wózku, kupę jak
              zrobi
              > to najwyżej się w domu przewinie, nie pogoni psa po drodze, nie
              > odstawi histerii "nie idę tam, chcę iść tu", nie zrobi hecy pod
              > kioskiem że musi ale to musi mieć gazetkę o Barbie JUŻ albo
              nigdzie
              > nie pójdzie) ale trzy minuty PO lekcjach nikogo nie zbawią,

              To wyobraz sobie, ze ten noworodek za jakis czas byl rozbrykanym
              roczniakiem, a pozniej zbuntowanym dwulatkiem. I dalej nie
              spoznialismy sie na przystanek.
              I jestem na 100% pewna, ze jakby autorka watku miala w perspektywie
              zasuwanie z dziecmi 10 km w jedna strone poboczem ruchliwej drogi,
              bo komunikacji publicznej tam brak i samochodu tez niet :o) to nigdy
              by sie nawet 1 minuty nie spoznila.

              No ale jak to zwykle bywa, punkt widzenia zalezy od punktu
              siedzenia :o)
        • jacksparrow1 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 14.02.08, 23:20
          Jasne wyjsc wczesniej zwlaszcza w zimie i czekac pod szkola 10 minut
          zeby dziecko zmarzlo.o przepraszam w Polsce teraz siarczyste mrozy
          zapowiadaja minus 5.
          Lekka przesada.I tak jak ktos to slusznie zauwazyl.Skoro zajecia sa
          do 13 co dzieci 6letnie juz ubrane i gotowe do wyjscia robia o 13?To
          zajmuje czas - min 5-10 min.
          Przede wszystkim zrobilabym awanture ze dziecko samo zostalo na
          korytarzu( z tego tak zrozumialam).NIe wazne ze mamusia sie
          spoznila, mozna jej nawtykac ze notorycznie sie spoznia i prosic
          zeby tego nie robila a jak sie bedzie powtarzac to zmusic do
          wykupienia swietlicy.Ale zostawic dziecko samo na korytarzu...
    • panda74 A propos spóźnień rodziców... 08.02.08, 00:47
      Może nauczycielka spieszy się, bo musi własne dziecko odebrać z przedszkola lub
      szkoły? Albo jest umówiona do dentysty? Tak jak któraś z dziewczyn napisała:
      czasami są to AŻ 3 minuty... Nie mówiąc już o tym, że niektórzy rodzice
      spóźniają się nagminnie i to czasami wcale nawet pół godziny. Znam to z własnego
      i koleżanek doświadczenia... A nauczycielce - pomijając już jej prywatne plany -
      nikt za ten czas nie płaci - pamiętajmy o tym.
      Świetlica jest naprawdę tanim, skutecznym rozwiązaniem.
      Pozdrawiam smile
      • panda74 Re: A propos spóźnień rodziców... 08.02.08, 00:49
        Przepraszam, miało być "czasami nawet pół godziny".
      • lila1974 Re: A propos spóźnień rodziców... 08.02.08, 09:38
        Nikt co do tego nie ma wątpliwości, że należy czas nauczycielki
        szanować. Jednak zdecydowanie sprzeciwiam się pozostawianiu dziecka
        przez wychowawczynię w szatni!

        Nikt dziecka ze świetlicy nie wyrzuci, jeśli go tam zaprowadzi, a
        jeśli rodzic jest niesubordynowany to należy załatwić sprawę z
        rodzicem, a nie zostawiać dziecko na pastwę losu.
    • protozoa Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 07:38
      Niech mi nikt nie opowiada, ze nie mozna tak zaplanowac wyjścia,
      żeby byc PUNKTUALNIE. Czy na pociag/samolot tez sie spóźniacie, bo 3
      latek chce do ubikacji albo zapomniał kucyka?
      Ja miałam do ubrania, wyprawienia blixnięta - i te całkiem małe, i 3
      letnie i starsze. Jedno ubrane, drugie w trakcie ubierania i....
      jakos dawałam sobie radę.
      Ceńcie innych - ich prywatny czas!
      • pyska32 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 10:45
        Pani odprowadza dzieci punktualnie o 13 do świetlicy,bo o tej
        godzinie rozpoczyna tam dyżur.2 dni w tygodniu natomiast spieszy się
        do innej pracy. Wiem ,że pracuje ostatni już rok , bo przechodzi na
        emeryturę.Chciałam tylko dowiedzieć się jak problem
        dzieci "spóżnialskich rodziców"jest rozwiązany w innych szkołach.
        Nie jestem doskonała :czasami przypalam obiad,mam bałagan w domu i
        czasami spóżnie się odebrać dziecko ze szkoły.To,że są mamy ,które
        wyrabiają się ze wszystkim na czas to świetnie...tak trzymajcie...
        • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 12:23
          nikt nie jest doskonały, jednak każdy sam musi ponosić konsekwencje swojej
          niedoskonałości a nie zrzucać je na innych. Masz problemy organizacyjne zapisz
          dziecko na świetlice i nie będzie problemu, obarczanie konsekwencjami swojego
          niezorganizowania innych to wygodnictwo i bezczelność. A i niech mi nikt nie
          mówi że 10 zł to tak strasznie dużo, jeżeli kogoś nie stać na 10 zł to może
          wypadało by zrezygnować z netu, telefonu komórkowego czy może piwa a dziecku
          zapewnić bezpieczeństwo i brać odpowiedzialność z swoje niezorganizowanie. Nie
          sądzę abyś w razie co płaciła nauczycielce pensje za pracę którą z twojego
          powodu może utracić, wszak nie każdy musi tolerować spóźnianie sie pracowników i
          szczerze mówiąc nie każdego pracodawce interesują powody dla których ich
          pracownik notorycznie sie spóźnia. Dla ciebie to tylko kilka minut ( chyba
          kilkanaście, nie sadzę aby ktoś jeszcze wierzył że mówimy o 3 minutach) dla niej
          to kilkanaście minut spóźnienia do pracy.
          • pyska32 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 13:25
            "...spokój ..tylko spokój nas uratuje ..." Do ~ makuro... i odemnie
            rada dla Ciebie- oczyść wątrobę bo żółć cię zalewa.
          • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 13:54
            ty chyba napewno jesteś nauczycielką że masz tyle złości na spóźnialskie mamy i ciężko ci wuierzyć, że nie tylko mamy są niedoskonałe a nauczycielki też smile

            ja bym 10 zł nie zapłaciła wiedząc, że odbieram swoje dziecko...

            nauczycielka ma prawo sobie dorabiać ale nie kosztem dzieci (i swojej drugiej pracy), zajęcia mają być PROWADZONE do 13, a nie o 13 już nie tylko po zajęciach ale dzieci nie ma...
            a jeśli nauczycielka nie umie pogodzić tych dwóch prac - to cóż, z jednej trzeba zrezygnować..
            • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 17:14
              nie zgadłas, nie jestem nauczycielką. czyżbyś sadziła, że tylko nauczycielki
              mogą nie tolerować spóźniania
              • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.02.08, 22:07
                nie o to mi chodziło, że nauczycielki mają obowiązek tolerować spóźnienia...

                tylko o to, ze z góry zakłądasz niewinność nauczycielki i uważasz że jej postawa jest dobra...
                moim zdaniem jeśli prawdą jest to co pisze autorka (tak zakłądam - czemu miałaby kłamać?) to pani zamiast tak jak się zobowiązała i za co ma płacone prowadzić zajęcia do 13, kończy je wcześniej żeby o 13 dzieci były już zabrane bo ona ma inne sprawy...a to już nie jest fair i w ten sposób sama pokazuje brak szacunku dla czasu rodziców.. jej obowiązkiem jest ZAJĄĆ dzieci do 13. dopiero punkt 13 powinna kazać im się spakować i wtedy ewentualnie wpuszczać rodzicó po odbiór czy też sprowadzić na dół...

                jeszcze na wszelki wypadek wytłumaczę dlaczego wydaje mi się, że autorka nie kłąmie -gdyby kłamała i chodziło i długie spóźnienia pewnie wstydziłaby się nagonki nie założyła wątku, małotego nie przyznałaby uczciwie później dlaczego to nauczycielka o 13 nie zajmuje się już dziećmi...
                ja bym z tą sprawą poszła do dyrektorki i wyjasniła jak to jest..bo jeśli nauczycielka ma obowiązek prowadzenia zajęć do 13 to się nie wywiązuje ze swoich obowiązków..no chyba, że na planie napisane jest do 13 ale to fikcja..

                chociaż ja tyle lat chodziłam do szkoł i jak było lekcja do 12.45 to niestety nigdy nie znaczyło to, że o 12.45 szłam już do domku crying((
                • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 11:52
                  "tylko o to, ze z góry zakłądasz niewinność nauczycielki i uważasz że jej
                  postawa jest dobra.."

                  Minęło pół roku odkąd dziecko chodzi do zerówki, sądzę że to wystarczająco dużo
                  . Jeżeli nauczycielka nie wywiązywała sie ze swoich obowiązków i wychodziła 20
                  minut wcześniej to albo należało to we wrześniu zgłosić do dyrekcji , albo
                  dostosować się do tego i przychodzić 20 minut wcześniej. Pasywność autorki w
                  podjęciu jakiejkolwiek decyzji może oznaczać że tak naprawdę to nie nauczycielka
                  wychodzi wcześniej lecz ona przychodzi 20 minut spóźniona, a wątek został
                  założony po to by dowiedzieć sie czy szkoła , nauczycielka może zmusić ja do
                  opłacenia świetlicy lub w inny sposób zmotywować ją do odbierania swojego
                  dziecka na czas.
                  • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 12:47
                    dla ciebie pół roku to bardzo dużo by załatwić sprawę a dla innej osoby niekoniecznie...

                    ja mimo że z natury awanturnik przez pół roku znosiłam remontowe hałasy sąsiadów mimo, że było po 22 codzień mówiąc sobie, że to ostatni raz i jutro ich upomnę lub od razu zadzwonię po policję, dodam że jestem w ciąży i w każdej ciąży bardzo źle znoszę wszystkie głośniejsze odgłosy...ale wychodziłąm z założenia, po co ostrzyć noże z sąsiadami? może kiedyś ja im dam popalić??

                    tu chodzi o szkołę- sprawa bardzo delikatna, znam wiele rodziców którzy mimo że zachowanie nauczycieli ich dzieci bardzo się im nie podoba i czasem jest wręcz naganne nie zgłąszają tego wo bawie że później ta nauczycielka lub jej koleżanki będą się mścić na dziecku, owszem - dziecko można przenieść ale to też nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem bo dzieci róźnie znoszą takie "zmiany w życiu"...

                    łatwo z góry osądzić, być może się nie mylisz i wina autorki jest bezsprzeczna ale skąd w tobie tyle agresji i złości!? a totalnie zero braku zrozumienia i wiary że jednak może ona mieć trochę racji..
                    • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 15:31
                      a skąd w tobie taki całkowity brak wiary w profesjonalizm nauczycieli.
                      ty bronisz autorki, która w sposób subiektywny opisała sytuację, nie informując
                      nas o której dzieci sprowadzane są do szatni, jak również o tym jakie były
                      ustalenia nauczycielki z rodzicami w tejże sprawie. Jedyne co wiemy to to że:
                      - dziecko autorki pozostało jako ostatnie dziecko z klasy
                      - autorka notorycznie spóźnia się
                      - autorka pomimo swoich spóźnień nie chce zapisać dziecka na świetlicę
                      - nauczycielka ma drugą pracę, więc zależy jej na czasie jednak mimo to czekała
                      dość długo na autorkę,skoro wszystkie inne dzieci w raz z rodzicami opuścili szkołę.

                      dla mnie sytuacja jest jasna. autorka postu nie szanuje czasu innych, i
                      prawdopodobnie obawia się że szkoła będzie próbowała ją zmobilizować do zapłaty
                      za świetlicę, z której prawdopodobnie dziecko i tak korzysta.
                      • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 16:37
                        > a skąd w tobie taki całkowity brak wiary w profesjonalizm nauczycieli.

                        bo znam wiele takich nauczycielek i dlatego wierzę że takie sytuacje mają miejsce i to częściej niż myślimy...

                        > ty bronisz autorki, która w sposób subiektywny opisała sytuację, nie informując
                        > nas o której dzieci sprowadzane są do szatni, jak również o tym jakie były
                        > ustalenia nauczycielki z rodzicami w tejże sprawie.

                        w którymś poście później napisała szczerze dlaczego nauczycielka wcześniej kończy zajęcia, że o 13 zaczyna pracę właśnie w świetlicy a dwa razy wtygodniu śpieszy się do innej pracy - więc wydaje mi się, że jest szczera choć tez nie zakąłdam niewinności w 100%, po prostu moim zdaniem wina nie lezy TYLKO po jej stronie..
                        bo nawet jeśli można zrozumieć nauczycielkę i dlaczego się tak zachowuje to mamę też- ona też ma "swoje powody"...

                        zgadzam się z tobą tylko w jednym, można było rzeczywiście wcześniej iść do dyrekcji i wyjasnić tą kwestię..
                        skoro na planie zajęć jest wpisane zajęćia DO 13.to o 13 powinny się dopiero skończyć...ale jak już mówiłam trochę z nauczycielami, szkołami i szkolnictwem miałam do czynienia więc mogę rozumieć "zbagatelizowanie" tej kwestii w obawie że później nauczycielka będzie odreagowywać na dziecku...

                        > prawdopodobnie obawia się że szkoła będzie próbowała ją zmobilizować do zapłaty
                        > za świetlicę, z której prawdopodobnie dziecko i tak korzysta.

                        być może masz rację ale ja bym nie wymyślała tu prawdopodobnych i nieprawdopodobnych historii i skupiła się na "faktach" podanych przez autorkę- czemu nie można założyć że mówi prawdę? to też prawdopodobne, w końcu to ona prosi o pomoc, nie nauczycielka...

                        > - nauczycielka ma drugą pracę, więc zależy jej na czasie jednak mimo to czekała
                        > dość długo na autorkę,skoro wszystkie inne dzieci w raz z rodzicami opuścili sz
                        > kołę.

                        dość długo? 3 minuty po skończeniu zajęć dziecko było samo na korytarzu, owszem fajnie że nauczycielka jest obrotna i ma drugą pracę ale nie powinna ona kolidować z tą pierwszą gdzie nauczycielka odpowiada za dzieci...
                        • makurokurosek Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 17:42
                          "skoro na planie zajęć jest wpisane zajęćia DO 13.to o 13 powinny się dopiero
                          skończyć..."

                          i tu leży meritum sprawy. czyli jakie były ustalenia między rodzicami a
                          nauczycielom, czy nauczyciel uprzedził o swojej dodatkowej pracy i dostał
                          aprobatę co do wcześniejszego zakończenia zajęć, czy też nie. Fakt, że według
                          autorki postu o 13:03 nie było żadnego innego dziecka , ani innych rodziców jak
                          i fakt że autorka wie o innej pracy nauczycielki może świadczyć, że do takich
                          ustaleń doszło.
                          I tu może autorka postu wypowie się na ten temat, i rozwieje moje wątpliwości
                          • epreis Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 23:13
                            nasze wątpliwości...

                            bo jeśli masz rację to rzeczywiście jedyne co można poradzić autorce to lepiej sie zroganizować choć szczerze mówiąc konkretnej rady mi brak..
                            może rzeczywiście dopłacać to 10 zł i niech sobie dziecko posiedzi w świetlicy i pobawi się jeszcze a zamiast biec na 13 będzie miała dodatkowy czas by spokojnie pomału i bez nerwów wybrać się z młodszym bąblem..
            • zebra12 A autobus? 08.02.08, 20:34
              Też moze pwonien czekac na spóźnialskich?
              • zza_sciany Re: A autobus? 09.02.08, 10:31
                jestem matka pracujaca, w dotatku samotną.
                W przedszkolu wpadałam przez dwa lata o 16.55 (czynne do 17stej). dzieciak byl
                ostatni a miny pań lub juz tylko sprzataczek do pasji mnie doprowadzaly. Mi
                płacą za bycie w pracy do 16stej a im do 17stej wiec czemu za pięć było
                głucho???. Dwa razy w ciagu dwóch lat spóźnilam sie ok 20 minut, raz pani
                przedszkolanka czekala z moim dzieckiem przed przedszkolem w deszczu
                przebierajac nogami. Ok, wowczas to ja nawalilam, ale tez nie zostawilma tak
                tego. Opiekę i ubezp obejmuje dziecko na terenie przedszkola a pani musi byc z
                dzieckiem poki nie przekaze go opiekunowi....

                i teraz bajka: zerówka. Te same panie do 17stej, zawsze usmiechniete, zawsze
                mile, pracujace z dzieckiem do 17stej, a nie włączające głupawą bajke by je
                zająć. NIe zdazylo mi sie spóźnic przez ten rok i mam nadzieje nie zdazy, ale
                juz uslyszalam deklaracje ze jakbym miala korki czy cos to mam zadzwonic i one
                posiedzą poki nie przyjde. Pełne totalne zrozumienie takie ze staram sie
                dwukrotnie bardziej by je nie zawiesc
        • protozoa Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 15:03
          Też nie jestem doskonała, ale mam tę parszywą cechę, że cenię i swój
          i cudzy czas. Po prostu się nie spóxniam i dostaję szału, gdy inni
          się spóxniają. Wtedy jestem bardzo, ale to bardzo nieprzyjemna.
          Wiem, że sa rózne sytuacje, w tym ważniejsze niz "mamo zapomniałem
          kucyka", ale tez można je rozwiązać.
          Ja widząc, że przedłuza się operacja i moje dzieci byłyby dłużej w
          przedszkolu prosiłam pielęgniarke, aby zatelefonowała do moich
          rodziców, męża czy zaprzyjaźnionej sąsiadki.
          Pamietam tez sytuację, w której nie przyjęłam spóźnionej pacjentki.
          Przyjmowałam od 13.00 do 16.00. Pani była zapisana na 15.30, doba
          telefonów komórkowych.O 16.00 wyszłam z gabinetu i pani minęła się
          ze mna na schodach.Zapytała czy mogę ja przjąc, pytam dlaczego się
          spóźniła, choc na wizytę czeka się 3-4 miesiące, a ona na to, że
          zaspała9!!!!! - o 14-15). Wzruszyłam ramionami i odeszłam. Dlaczego
          mam jej poswięcać prywatny czas - czy dlatego, że jest
          niezorganizowana?
          Niech czeka kolejne miesiące lub idzie prywatnie - moze to nauczy ja
          solidności i liczenia się z innymi.
    • burza4 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 09.02.08, 15:50
      podobną historię miałam wieki temu w przedszkolu. Bo wpadłam zzjana
      0 17.05 - temat był poruszony na zebraniu, że niby przedszkole nie
      ma z czego płacić za nadgodziny...

      ja rozumiem szacunek dla czasu innych, ale szczerze mówiąc - mnie
      robienie afery z powodu 5 minutowej "nadgodziny" wkurzyło ma maksa.
      Przede wszystkim dlatego, że jeśli moja córka jako ostatnie dziecko
      była odbierana o 16.30 - to żadna pani jakoś nie siedziała do końca
      swojego oficjalnego czasu pracy, tylko zwijała tyłek do domu,
      mijając mnie kłusem w drzwiach ledwo się pojawiłam.
      To samo jest jak przypuszczam w szkołach.
      Więc sorry - ale bez przesady.
    • wieczna-gosia Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 10.02.08, 00:17
      no dobra to se poczytalam i juz wiem ze powinnam sie czuc szczesiara gdyz- u nas
      jest 20 zlotych na swietlice miesiecznie, za to nieobowiazkowo.
      Oraz na swietlice przyjmuja jak leci.
      Z tego wzgledu jak mama sie spoznia to pani wstawia nadprogramowe dzieci do
      swietlicy, leci gdzie ma leciec, mama spozniona przychodzi, jest luz blues,
      wszyscy szczesliwi.

      Spozniam sie gdziekolwiek moge, nagminnie i zawsze. Tam gdzie wiem ze mnie
      rozstrzelaja to sie oczywiscie nie spozniam, lecz staram sie nie bywac smile w
      zwiazku z czym na spoznienia reaguje spokojnie, jak mam czas to nie skracam
      zajec, jak ie mam czasu to skracam zajecia i tyle smile
    • bomba001 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 12.02.08, 21:44
      duzo zostalo juz powiedziane, ale pozwole sobie dodac:
      1. nie wyobrazam sobie, a odbieram dziecko z zajec popoludniowych
      kilka razy w tygodniu, z 2,5 latka, a wczesniej z z ta sama
      dziecinka odkad mniej wiecej 1 msc skonczyla, zebym liczyla, ze
      przyjde rowno o jakies godzinie. staram sie byc przed (na wypadek
      nieprzewidzianych okolicznosci)tak ok 5-7 min. tak nalezy planowac
      swoj czas. tak planuje wychodzac do pracy, bo by mnie inaczej
      wyrzucili...
      2. skandaliczne jest zachowanie nauczycielki: nie tylko ewidentnie
      konczy wczesniej zajecia, ale tego typu uwagi.
      3. pani nie moze zostawiac dziecka na korytarzu, powinna je wlasnie
      zaprowadzic do swietlicy, lub oddac w rece rodzica.
      4. nie wiem, dlaczego za te swietlice nie zaplacic, to grosze, a
      czesto rozwiazuje sytuacje.
      • czarownica.12 Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 13.02.08, 13:45
        Wnisek jest oczywisty. Autorka postu musi wychodzić z domu 10 min
        wcześniej niż do tej pory. Lepiej poczekać 5-10 min na korytarzu
        szkoły, niż narażać własne dziecko na stres. Jeśli zostaje samo w
        klasie często, to na pewno jest mu przykro.

        Inna sprawa, to zachowanie nauczycielki. Jeśli zajęcia kończą się o
        13.00, to o tej godzinie Pani powinna je zakończyć, a nie wybiegać
        ze szkoły. I nie ważne, czy gdzieś jeszcze pracuje. Przyjmując drugą
        ofertę pracy, wiedziała o której kończy poprzednie zajęcia.

        I jeszcze jedno. O ile mi wiadomo, świetlica szkolna jest dostępna
        bezpłatnie w szkole, po wcześniejszym zapisaniu dziecka przez
        rodziców. Kiedy chętnych jest więcej niż miejsc, wtedy wprowadza się
        kryteria dodatkowe np. pierwszeństwo mają dzieci rodziców, którzy
        pracują. Jeśli w szkole wprowadzone są opłaty za świetlicę, to są
        nieobowiązkowe, podobnie jak wpaty na Radę Rodziców.
        Wiadomo, że opłaty, o których tu pisano nie są ogromne i porównując
        je z opłatami za przedszkole, w skali miesiąca to grosze.

        Wniosek: Ci, którzy mogą - płacą, a jeśli kogoś nie stać(tak też się
        zdarza)to nie płacą.
        Pzdr
      • makurokurosek przepisy BHP sie kłaniają 13.02.08, 15:10
        Nauczyciel ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów tylko w trakcie
        lekcji i przerwy. Nie ma żadnego przepisu ( chyba że wewnętrzne przepisy
        szkolne)nakładającego na nauczyciela odpowiedzialność za ucznia po zakończeniu
        lekcji. Po zakończeniu przerwy po ostatniej lekcji, odpowiedzialność za
        bezpieczeństwo dziecka przejmują jego opiekunowie. W przypadku wypadku po
        przerwie po ostatniej lekcji wypadek jest traktowany jako wypadek w drodze do
        domu , a nie jak wypadek w szkole, za bezpieczeństwo w drodze do domu odpowiada
        opiekun dziecka, lub w przypadku gdy dziecko dowożone jest autobusem szkolnym -
        opiekun znajdujący sie w autobusie ( do chwili opuszczenia przez dziecka
        autobusu ).
        Nauczycielki idą wam na rękę a wy nawet tego nie potraficie doceni, powinni od
        razu wzywać policje i odwozić do izby dziecka.
        • makurokurosek Re: przepisy BHP sie kłaniają 13.02.08, 15:19
          jeszcze jedno troszkę dziś na tym posiedziałam, bo już mnie wkurzała wasza
          roszczeniowa postawa. Informacje które udzieliłam, sa na podstawie przepisów
          bhp, ustawy o systemie oświaty, oraz z kilku stron bhpowskich i zawartych na
          nich odpowiedziach bhpowca.
          • zetbeel Re: makurokurosek poczytaj prawo karne 15.02.08, 00:00
            makurokurosek napisała:

            > jeszcze jedno troszkę dziś na tym posiedziałam, bo już mnie
            wkurzała wasza
            > roszczeniowa postawa. Informacje które udzieliłam, sa na
            podstawie przepisów
            > bhp, ustawy o systemie oświaty, oraz z kilku stron bhpowskich i
            zawartych na
            > nich odpowiedziach bhpowca.

            A mnie dziwi twoja postawa. Naczytałaś się i nie doczytalas

            Poczytaj jeszcze lin z prawa karnego, a jest ich wiele
            prawoity.pl/wiadomosci/narazenie-na-niebezpieczenstwo-czlowieka-art-160-kodeksu-karnego-kk
            I nie wkurzaj się.
        • jola_ep Re: przepisy BHP sie kłaniają 13.02.08, 18:38
          > Nauczycielki idą wam na rękę a wy nawet tego nie potraficie doceni, powinni od
          > razu wzywać policje i odwozić do izby dziecka.

          Dzięki Ci Panie Boże, że nie jesteś nauczycielką, skoro bez wahania zrobiłabyś taką traumę dziecku. (przynajmniej tak to wynika z kontekstu Twojej wypowiedzi)

          Po dziecko spóźniłam się raz - pani napisała, że zajęcia kończą się o 16.45, skończyły się o 15.50 i "zapomniała" o tym poinformować rodziców. Dowiedzieli się tylko Ci, którzy osobiście przyprowadzili dziecko w tym dniu do szkoły. Moje było "świetlicowe", więc nic nie wiedziałam. A świetlicę zamykali o 16.30

          Stresowałam się przez okres zerówki przedszkolnej. Dojeżdżam pociągiem, zawsze może się coś zdarzyć. A w przedszkolu stanowczo się sprzeciwili wydawania młodego mojej starszej (wtedy jakieś 11 lat). Mogła tylko przyprowadzać. Obawiali się ew. kłopotów.

          W szkole są "przepisy" i "przepisy stosowane". W obu podstawówkach zawsze było jasne, co dzieje się z dzieckiem: albo czeka na rodziców z panią, albo idzie do świetlicy. A jak trochę starsze - idzie samo do domu - to jest możliwe po ukończeniu 7 lat (o ile pamiętam).

          Pozdrawiam
          Jola
          • makurokurosek Re: przepisy BHP sie kłaniają 13.02.08, 19:28
            " Dzięki Ci Panie Boże, że nie jesteś nauczycielką, skoro bez wahania zrobiłabyś
            taką traumę dziecku. (przynajmniej tak to wynika z kontekstu Twojej wypowiedzi)"

            nie ja tylko jego rodzice, którzy zapominają o swoich obowiązkach.

            "A jak trochę starsze - idzie samo do domu - to jest możliwe po ukoń
            > czeniu 7 lat (o ile pamiętam)."

            to jakby nie było dziecko z pierwszej klasy, czyli każde dziecko chodzące do
            szkoły może iść samo do domu.
            • makurokurosek Re: przepisy BHP sie kłaniają 13.02.08, 19:38
              zapomniałaś dodać, że są to przepisy ruchu drogowego, jeżeli dziecko w drodze do
              domu nie przechodzi przez ulicę przepisy te nie dotyczą go i wówczas nawet 6
              letnie dziecko spokojnie samo wracać do domu.Pokaż mi natomiast ustawę która
              nakłada na nauczyciela obowiązek czekania na niezdyscyplinowanego rodzica dłużej
              niż do końca przerwy.
              • jola_ep Re: przepisy BHP sie kłaniają 13.02.08, 19:44
                >Pokaż mi natomiast ustawę która
                > nakłada na nauczyciela obowiązek czekania na niezdyscyplinowanego rodzica dłużej
                > niż do końca przerwy.

                Widocznie źle mnie zrozumiałaś lub nie wyraziłam się jasno. Napisałam, że wszyscy nauczyciele z którymi miałam do czynienia, opiekowali się powierzonymi im dziećmi nawet jeśli ustawa ich do tego nie zobowiązywała. Nie pisałam, że jest to ich obowiązek. Przepisów nie znam i mnie to nie interesuje. W przedzkolu, gdzie do zerówki chodziły moje dzieci, były inne przepisy i te nie dopuszczały puszczenia samopas 6-letniego dziecka.

                Pozdrawiam
                Jola
              • zetbeel Re:makurokurosek 14.02.08, 23:07
                makurokurosek napisała:

                > zapomniałaś dodać, że są to przepisy ruchu drogowego, jeżeli
                dziecko w drodze d
                > o
                > domu nie przechodzi przez ulicę przepisy te nie dotyczą go i
                wówczas nawet 6
                > letnie dziecko spokojnie samo wracać do domu.Pokaż mi natomiast
                ustawę która
                > nakłada na nauczyciela obowiązek czekania na niezdyscyplinowanego
                rodzica dłuże
                > j
                > niż do końca przerwy.

                Prawo karne i prokurator się kłania nauczycielowi, za pozostawienie
                dziecka bez opieki, a przebywające w szkole.
                Nawet nie chcę myslec co by było jak by ktoś to dziecko pobił w
                szkole.
                Rodzic w takiej sytuacji za to, że się spóznił nie poniesie żadnej
                odpowiedzialności(przyczyna losowa) a nauczyciel tak i to z kilku
                paragrafów.
                Dopuki nauczyciel nie przekaże dziecka rodzicowi nie wolno jemu
                pozostawić je bez jakiejkolwiek opieki.
                I nie pisz bzdur, że nauczyciel może tak postapić.
                Znam sytuację, gdzie w identycznie podobny sposób nauczyciel
                pozostawił dziecko i wydarzył się dziecku wypadek. Nauczyciel juz
                nie naucza, a odbywa karę więzienia. Także pozostawił dziecko same
                na korytarzu, ponieważ rodzic się spóźnił odebrać, tylko 15 minut.
                Rodzica nie ukarano, ponieważ może się zdarzyć sytuacja losowa np.
                wypadek rodzicowi, wypadek tramwajowy, opuznienie autobusu itd.

                Poczytaj jeszcze kodeks karny i dopisz, a nie sugeruj się ułamkiem
                przepisów.
                • zetbeel Re:makurokurosek 14.02.08, 23:25
                  Za pozostawienie dziecka bez opieki, przez co zostało by narażone
                  jego życie i zdrowie takiej nauczycielce będzie groziła kara do
                  pięciu lat więzienia.
                  Resztę poszukaj w kodeksach lub zapytaj prawnika co grozi
                  nauczycielowi za pozostawienie 6 letniego dziecka z klasy zerowej
                  bez opieki w szkole na korytarzu, kiedy rodzic nie zdążył odebrac
                  na czas (sytuacja losowa)

                  Przepraszam, ale rozdrażniła mnie twoja dyskusja i stwierdzenie, że
                  nauczyciel może sobie wyjść i zostawić dziecko bez opieki.

                  W obecnej klasie zerowej, mojej córki, dzieci o 13 dopiero wychodzą
                  z Panią z klasy, ubieranie się ich zajmuje około 15-20 minut.
                  Więc nie mogę sobie wyobrazić, aby pani nie było o godzinie 13-
                  13:15 na korytarzu.
                  To o której nauczycielka wychodzi z dziećmi z klasy, skoro zajęcia
                  powinny się odbywać do 13:00 (kodeks pracy), skoro o 13 z minutami
                  już jej nie ma.
                  Dlaczego skraca zajęcia edukacyjne dzieciom, skoro ustawa nakłada 5
                  godzin w klasie zerowej i ani minuty krócej, jej obowiązkiem jest
                  prowadzić zajęcia z dziećmi do 13:00-punktualnie!!!!pomóc się ubrać
                  dzieciom po godzinie 13:00 i odprowadzić dzieci do "rąk" rodzicow,
                  jeżeli rodzica nie ma zaprowadzić do świetlicy szkolnej,
                  skontaktowac się telefonicznie z rodzicem itd. Dopiero po
                  odebraniu dziecka przez rodzica, kończy się jej odpowiedzialnośc
                  prawna za każde powierzone jej dziecko w klasie zerowej!!!!!
                  Nauczyciel nie miał prawa pozostawić bez opieki dziecka.
                  • makurokurosek Re:makurokurosek 15.02.08, 08:58
                    masz racje , jeżeli nie ma zawartego punktu w statusie szkoły na ten temat, to
                    zarówno nauczyciel jak i dyrektor szkoły mają obowiązek pozostać z dzieckiem,
                    jak również mają prawo zgłosić sprawę na policję i oddać dziecko do pogotowia
                    opiekuńczego ( to drugie uważam że należało by robić w stosunku do autorki,
                    która szanuje swoje 10 zł i swój czas ,a nie potrafi uszanować 100zł
                    nauczycielki i jej czasu)
                    • zetbeel Re:makurokurosek 09.03.08, 22:42
                      makurokurosek napisała:
                      > masz racje , jeżeli nie ma zawartego punktu w statusie szkoły na
                      >ten temat,

                      Także się mylisz.
                      Żaden statut szkoły nie może łamać, obowiązującego prawa w Polsce.
                      Więc szkoła nie może uznać punktu w statusie, odnosnie pozostawienia
                      dziecka 6-7 letniego, samego w szkole bez opieki, do czasu odbioru
                      przez rodzicow.
                      A sprawa opisana dotyczy dziecka w zerówce.


                      > jak również mają prawo zgłosić sprawę na policję i oddać dziecko
                      do pogotowia
                      > opiekuńczego ( to drugie uważam że należało by robić w stosunku do
                      autorki,

                      To już jest nieuzasadnione wezwanie policji.
                      Policja także zakłada sprawy w sadzie, a w tym przypadku sprawę może
                      mieć szkoła, wzywając ciągle policję do dzieci rodzicow, którzy się
                      spózniają.
                      Do pogotowia opiekuńczego nie trafiaja dzieci, których rodzic się
                      spóźnia.

                      makurosek prawo jest prawem i należy jego przestrzegać.

                      A szkoła to intytucja, która je przestrzego tylko w własnym
                      interesie, natomiast łamie je na każdym kroku, jeżeli dotyczy to
                      dzieci, nie mogących się samemu bronić (oczywiście nie kazdy
                      nauczyciel i nie każda szkoła, ale wiele szkół).
                      Wiem to z doświadczenia, od kiedy do szkoły poszło moje dziecko, z
                      opowiadań wielu rodzicow jak i z informacji na forach internetowych,
                      prasy, TV itd.
                      Oczywiście nie każdy nauczyciel, łamie prawo, ale jest wielu takich,
                      którzy nie przestrzegają jego.
                      Obowiązkiem nauczyciela, jest najpierw skontaktować się
                      telefonicznie z rodzicem, a potem znależć przyczynę takiej sytuacji,
                      prowadząc rozmowę z rodzicami i dzieckiem w obecności dyrektora,
                      pedagoga czy psychologa szkoły, ale nie pozostawić bez opieki 6 czy
                      7 latka z zerówki.
                      I nie ma żadnego wytłumaczenia dla nauczyciela, który pozostawia
                      dziecko bez opieki w szkole.
                      Obecna wychowawczyni mojej córki, nigdy by nie pozostawiła żadnego
                      dziecka samego, nawet jeżeli rodzic się spóżni, narażając je na taki
                      stres, jak pozostanie samemu.
                      dzieci 6-7 letnie są nie przewidywalne, nie potrafię sobie nawet
                      wyobrazić, takiej sytuacji aby pozostało same w szkole.
                      Jak by mnie spotkała taka sytuacja z dzieckiem, jak autorkę wątku,
                      to sama bym zadzwoniła na policję, zgłaszając pozostawienie dziecka
                      samego przez nauczyciela w szkole, bez jakiejkolwiek opieki.
                      Ja jako rodzic mogę się spóżnić, ponieważ różne mogą spotkać nas
                      sytuacje losowe w drodze do szkoły po dziecko, ale szkoła ma
                      obowiązek sprawować opiekę nad dzieckiem do czasu odebrania przez
                      rodzica, opiekuna, czy rodzeństwo.







                      • makurokurosek Re:makurokurosek 10.03.08, 01:05

                        > jak również mają prawo zgłosić sprawę na policję i oddać dziecko
                        do pogotowia
                        > opiekuńczego ( to drugie uważam że należało by robić w stosunku do
                        autorki,

                        To już jest nieuzasadnione wezwanie policji.
                        Policja także zakłada sprawy w sadzie, a w tym przypadku sprawę może
                        mieć szkoła, wzywając ciągle policję do dzieci rodzicow, którzy się
                        spózniają.

                        Rozmawiałam na ten temat z wizytatorem z kuratorium, jeżeli rodzic notorycznie
                        sie spóźnia i nie są to spóźnienia 5 minutowe ( autorka nie spóźniła sie 5
                        minut, tylko więcej co zresztą zostało przeze mnie dowiedzione ) to nauczyciel
                        wraz z dyrektorem mogą zadzwonić po policje i dziecko umieścić w izbie dziecka.
                        w niektórych świetlicach szkolnych wprowadzono tą informacje do statusu
                        (świetlic są czynne do konkretnej godziny), co znacznie ukróciło proceder
                        spóźniających sie rodziców. Jeżeli ktoś sie decyduje na dziecko, to może
                        powinien o nie zadbać. olewanie swoich obowiązków i pozostawianie w placówkach
                        wychowawczych tak długo jak sie da powinno kończyć sie odebraniem praw
                        rodzicielskich.
                        • zetbeel Re:makurokurosek 10.03.08, 20:36
                          makurokurosek napisała:
                          >Jeżeli ktoś sie decyduje na dziecko, to może
                          > powinien o nie zadbać. olewanie swoich obowiązków i pozostawianie
                          >w placówkach
                          > wychowawczych tak długo jak sie da powinno kończyć sie odebraniem
                          >praw
                          > rodzicielskich.


                          Tu się z tobą zgadzam.
                          Zdecydowanie się na dziecko, to potężna odpowiedzialność, ale może
                          się zdażyć każdemu rodzicowi spóżnić z odebraniem.
                          Fakt, że mi się nie zdażyło, ale nie twierdzę, że może się zdażyć
                          sytuacja losowa.
                          W przedszkolu mojej córki, do którego kiedyś chodziła, za opiekę po
                          godzinach, bardzo dużo się płaciło. Nawet za kazde 5 minut
                          spóżnienia.
                          Może w szkołach powinni wprowadzić opłaty za dodatkową opiekę po
                          godzinach, ale nie można pozostawić dziecka samego bez opieki.
                          Może jakby każdy rodzic płacił za każde 5 minut, to byłby przed
                          czasem w szkole, aby odebrać dziecko.
                          proponuję 5 zł za każde 5 minut (1zł za 1 minutę), napewno nikt by
                          się nie spóżniałsmile)
            • jola_ep Re: przepisy BHP sie kłaniają 13.02.08, 19:52
              > nie ja tylko jego rodzice, którzy zapominają o swoich obowiązkach.

              Całkiem niedawno wracałam do domu zamiast 1.5 godziny prawie 6 lat. Z powodu katastrofy kolejowej sad Ja jechałam następnym pociągiem po tym, który uległ wypadkowi. W dodatku zepsuła mi się komórka - wyładowywała się szybciej niż powinna i straciłam kontakt z domem. Zdołałam tylko wysłać do męża SMS, że u mnie jest OK i nie jadę tym feralnym pociągiem.

              Gdybym to ja odbierała mojego syna, gdyby był odrobinę młodszy, a TY jego nauczycielką (i miałaś wpływ na przepisy), to moje dziecko trafiłoby do Izby dziecka, a Ty w samozadowoleniu twierdziłabyś, że w końcu nauczyłaś mnie pamiętać o swoich obowiązkach.

              A że dzieje się to kosztem dziecka?

              A co tam. Twoje samozadowolenie jest ważniejsze.

              Na szczęście ja mam w realu do czynienia głównie ze wspaniałymi, mądrymi ludźmi, albo zwyczajnymi i dobrymi.

              > to jakby nie było dziecko z pierwszej klasy, czyli każde dziecko chodzące do
              > szkoły może iść samo do domu.

              Do zerówki chodzą 6-latki. (mowa jest o zerówce, pamiętasz?)
              Jak mój syn szedł o pierwszej klasy, to jeszcze nie miał 7 lat.

              Pozdrawiam
              Jola

              • croyance Re: przepisy BHP sie kłaniają 13.03.08, 23:18
                Na policje sie dzwoni dla bezpieczenstwa dziecka. Nie powinno
                wloczyc sie po miescie z obca osoba (nauczycielka), ani nie daj Boze
                brane przez nia do domu.
        • zetbeel Re: Tu się kłania prawo karne 14.02.08, 22:52
          makurokurosek napisała:
          > Nauczyciel ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo uczniów
          tylko w trakcie
          > lekcji i przerwy. Nie ma żadnego przepisu ( chyba że wewnętrzne
          przepisy
          > szkolne)nakładającego na nauczyciela odpowiedzialność za ucznia
          po zakończeniu
          > lekcji. Po zakończeniu przerwy po ostatniej lekcji,
          odpowiedzialność za
          > bezpieczeństwo dziecka przejmują jego opiekunowie.

          I tu się z tobą nie zgodze.
          Prawo i przepisy mówią całkowicie co innego.
          Pozostawienie dziecka samego, bez opieki w szkole przez
          nauczyciela, jest czynem niedozwolonym (prawo karne-zagrożenie
          bezpieczeństwa dziecka, przebywającego w placówce szkolnej.﷯﷯
          I tu się kłania prawo karne, cywilne i rodzinne.﷯﷯
          Matka może się spóźnić z różnych przyczyn, ale nauczyciel nie ma
          prawo pozostawić ucznia bez opieki.﷯﷯
          Co do sześciolatków to dodatkowo kłaniają się przepisy prawa.﷯﷯
          Wystarczy, że dziecko się przewróci na korytarzu i uderzy się w
          głowę, lub inny uczeń pobije to dziecko, ponieważ zostało samo bez
          opieki.﷯﷯
          To nie życzę nauczycielowi tego co może go spotkać.﷯﷯
          Kategorycznie przepisy zabraniają pozostawiać dzieci same bez
          opieki w szkole, nawet jak spóżni się rodzic. Dzieci sześcioletnie-
          zerówki są pod szczególną ochroną prawną. Prokurator nie zostawił
          by "suchej nitki" na takim nie odpowiedzialnym nauczycielu.
          Ogólnie mówiąc to, w stosunku do nauczycieli i wychowawców
          obowiązek nadzoru i odpowiedzialność kreują inne przepisy prawa
          cywilnego, administracyjnego i karnego.
          ﷯﷯
    • zetbeel Re: pyska32 14.02.08, 23:55
      Przeczytaj przepisy, wydrukuj i zanieś nauczycielce, może wtedy
      poczeka na ciebie te 5 min, a dodaj jej jeszcze kodeks pracy.
      Podaję link: kliknij w niego lub skopiuj i wklej do przeglądarki
      google.
      prawoity.pl/wiadomosci/narazenie-na-niebezpieczenstwo-czlowieka-art-160-kodeksu-karnego-kk
      cyt. z linku"

      Art. 160 § 2 kk. – obowiązek opieki – przepis ten penalizuje
      przestępstwo sprowadzenia niebezpieczeństwa przez sprawcę, na
      którym ciąży obowiązek opieki (zwrot ten należy rozumieć odwołując
      się do interpretacji zwrotu „obowiązek troszczenia się”wink. Ten
      obowiązek może wynikać z różnych źródeł: z ustawy (z Kodeksu
      rodzinnego i opiekuńczego), z decyzji jakiegoś organu (najczęściej
      sądu przyznającego np. prawo do wychowania dziecka), ze stosunku
      pracy (nauczyciele, przedszkolanki), z okoliczności faktycznych
      (opiekunowie dzieci, nianie).

      Pozostawienie kogoś bez opieki to już jest spowodowanie narażenia z
      tego przepisu. Jeżeli będziemy mieli do czynienia z sytuacją, w
      której ktoś pozostawił kogoś bez opieki, wówczas takie zachowanie
      należy kwalifikować po myśli art. 160 kk.

      Opisywane przestępstwo ma charakter skutkowy tzn. aby zostało
      dokonane musi nastąpić skutek w postaci bezpośredniego
      niebezpieczeństwa utraty życia lub zdrowia człowieka."

      Warto sobie wydrukować.

      • pyska32 Re: pyska32 15.02.08, 11:55
        Dzisiaj rano udało mi się chwilę porozmawiać z Panią.Zapytałam czy
        będzie w najbliższym czasie spotkanie z rodzicami.Przyznała ,że
        wzięła nadgodziny ( w świetlicy) i nie bardzo wyrabia się w czasie.
        Pewnie stąd jej zdenerwowanie gdy któreś z rodziców się spóżni z
        odbiorem dziecka (nawet 3-4 min).Świetlica u nas raczej mała ,a
        dzieci zapisanych jest sporo. Ja przeprosiłam za swoje spóżnienie ,
        pani za swoją nerwową reakcje - ogólnie rozeszło się po kościach.
    • goraca.czekolada Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.03.08, 00:32
      A co powiecie na to? Szkoła mała, na wsi. Wszyscy się znają, w klasach po
      ośmioro dzieci, co najwyżej dziesięcioro. Świetlicy brak, sala gimnastyczna
      wielkości znaczka pocztowego. Nie wiem, jakim cudem ta szkoła się utrzymuje
      jeszcze, podobno chcieli ją zlikwidować, jest tam 6 klas podstawowych, zerówka i
      przedszkole. Jednym plusem tej szkoły jest to, że organizowane są liczne zajęcia
      pozalekcyjne. Szkoła jest malutka i łatwo jest je zorganizować zaraz po lekcjach
      tak, aby np. dzieciaki z klas 1-3 mogły w nich uczestniczyć.
      Córka znajomej właśnie uczęszcza na takie zajęcia, chodzi na kółko plastyczne i
      sportowe zaraz po swoich lekcjach dwa razy w tygodniu. Wiadomo- dzieciaki jak
      dzieciaki, jest jeden chlopiec, który ją niemiłosiernie dręczy – taki charakter,
      nauczyciele nic z tym nie robią, z reszta chłopak dręczy każdego. Pewnego razu
      właśnie na takich zajęciach dał w kość małej i zaczęła się między nimi kłótnia,
      mała się popłakała, więc nauczycielka wysłała ją na korytarz żeby sobie
      posiedziała. Dziecko siedziało tak 40 minut czekając na babcie, która przyszłą
      po nią po skończonych zajęciach. Siedziała na korytarzu, sama bez opieki, w
      pobliżu niezamkniętych drzwi, wiec w każdej chwili mogła wyjść na ulice.
      „Konserwatorka powierzchni płaskich” poproszona przez nauczycielkę o zerknięcie
      na małą, zerkała na nią przez niewidzialną dziurę w ścianie między pokojem
      nauczycielskim a korytarzem.
      Koleżanka jest zbulwersowana, jak mogło dojść do takiego niedopilnowania? Nie
      ukrywam, że ja też jestem zszokowana. Do pani dyrektor nie można iść na skargę,
      bo to jeden bigos, w szkole pracują razem od lat, wszystkie się znają i w ogóle
      to towarzystwo wzajemnej adoracji wiec bronią jedno drugiego. Najgorsze w całej
      tej sytuacji jest to, że dzieciak mieszka 50m od szkoły i nie byłoby by
      najmniejszego problemu gdyby nauczycielka albo któryś z pracowników szkoły
      zadzwonił do domu żeby ktoś po małą przyszedł. To się nazywa niedopilnowanie, w
      szkole średniej mojej młodszej siostry nawet do toalety na lekcjach nie
      wypuszcza się uczniów, żeby sobie krzywdy nie zrobili, ale widać, siedmiolatki
      są bardziej rozważne i samodzielne.

      • scher Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 08.03.08, 08:36
        goraca.czekolada napisała:

        > w szkole średniej mojej młodszej siostry nawet do toalety na
        > lekcjach nie wypuszcza się uczniów, żeby sobie krzywdy nie
        > zrobili

        To jest dopiero paranoiczne tłumaczenie!
        • goraca.czekolada Re: Co,kiedy rodzic spóżni się odebrać dziecko z 14.03.08, 17:17
          To nie jest paranoiczne tłumaczenie. Był kiedyś wypadek podczas takiego wyjścia.
          Podczas takiego wyjścia był kiedyś wypadek, rodzice się bulwersują że nauczyciel
          nie dopilnował i teraz muszą siedzieć w klasie. Ja tego nie wymyśliłam tylko ich
          dyrektorka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka