Dodaj do ulubionych

Nauczyciel zabierajacy telefony ;)

26.02.08, 12:32
Witam, czytałem kilka wątków na tym forum odnośnie odbierania telefonów,
gameboyów i innych przedmiotów w szkole. W tamtych wątkach owe odbieranie
niektórzy uznawali za ormę opieki nad dzieckiem. Z czystej ciekawości nasunęło
mi się pytanie co jeżeli uczeń jest pełnoletni?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • blanka.g1 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 12:44
      jeśli jest pełnoletni to powinien umieć się zachować kulturalnie
      i...nie trzeba mu tłumaczyć co leży w granicach dobrego
      wychowania...pełnoletni nie znaczy dorosły
      • krc0 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 13:13
        Witam, oczywiście powinien, ale niestety nie każdy niezależnie od tego czy jest
        pełnoletni czy nie jest kulturalny i dobrze wychowany. Zdarzają się po prostu
        ludzie chamowaci, niezależnie od tego czy mają 16,19 czy 60 lat.
        Pełnoletni nie znaczy dorosły, ale dorosłość nie jest nigdzie zdefiniowana
        prawnie. To pełnoletnosć czyli ukończenie 18 lat daje praktycznie wszelkie prawa
        w społeczeństwie, ustają również wtedy prawa rodzicielskie, czyli osoba
        pełnoletnia nie podlega już niczyjej opiece (także nauczycieli w szkole).
        W pytaniu chodziło mi raczej o aspekt prawny a nie problem braku dobrego wychowania.
        Pozdrawiam
        Pozdrawiam
        • blanka.g1 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 13:29
          pomimo różnych praw mamy też obowiązki podlegamy różnym regulaminom
          tzn możemy nie iść do pracy....ale liczmy się z tym że zostaniemy
          zwolnieni...myślę że szkoły w swych regulaminach mają takie zapisy
          dotyczące telefonów...w podstawówce moje córki jest....uczeń podlega
          regulaminowi jak pracownik regulaminowi pracy....
    • agnieszkaela Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 13:45
      Nawet pelnoletnego juz ucznia obowiazuje regulamin szkoly i
      dostosowanie sie do szkolnych przepisow, wymogow i polecen
      nauczyciela.
      Idac dalej-gdyby pelnoletniemu wszystko bylo wolno-rownie dobrze
      taki uczen moglby pijany przychodzic do szkoly-bo przeciez juz moze.
      • krc0 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 14:00
        Co do pijaństwa to rzeczywiście - może! Był taki przypadek, nauczycielka
        zauważyła,że uczeń jest pijany, wezwała policję, zbadali go alkomatem
        (oczywiście pijany) i powiedzieli że jeżeli sobie spokojnie siedzi, nie
        awanturuje się, nikogo nie zaczepia to policja nic nie może zrobić. Przykre ale
        prawdziwe.
        Oczywiście regulamin obowiązuje, ale po pierwsze może nie być w nim mowy o
        zakazie używania telefonów w czasie lekcji (co większość szkół wprowadza), po
        drugie nawet jeśli w regulaminie jest ustalone że nauczyciel zabiera telefon lub
        inny (nie niebezpieczny) przedmiot to taki regulamin jest niewykonalny jesli
        chodzi o pełnoletnich, gdyż uprawnienia wychowawcze nauczyciela tyczą się
        jedynie małoletnich uczniów.
        Szkoła może oczywiście skreslić z listy uczniów taka osobę (która nie odda
        telefonu nauczycielowi), ciekaw jestem co by było gdyby sie odwołała od decyzji
        rady pedagogicznej, gdyż uważa że owego skreślenia dokonano na podstawia
        niesłusznych zapisów regulaminu.
        Ale wracając do tematu - nie chcodziło mi o korzystanie z telefonów a o ich
        (oraz innych rzeczy) odbieranie, które jest powszechne i w moim doczuci jesli
        idzie o pełnoletnich uczniów pozbawione podstaw prawnych.
        • harrypotter Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 14:23
          pewnie taki 18, 19 latek poprostu powinnien byc po ktoryms tam razie uzywania
          telefonu wywalony ze szkoly i tyle uncertain innego wyjscia nie ma
        • kowaliska Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 14:24
          Nie zauważyłam, żeby odbieranie telefonów i innych rzeczy było powszechne. Ja
          pamiętam takie przypadki jeszcze z czasów kiedy sama chodziłam do szkoły
          (komórek nie było, ale dzieciaki różne inne rzeczy przynosiły), jednak zwykle po
          lekcji przedmioty wracały do właściciela.

          Mojej córce żaden nauczyciel niczego nie odebrał, choć słyszałam że to się
          zdarza. Według mnie to nie jest metoda. Nauczyciele też to chyba wiedzą.
          • arioso1 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 14:42
            istnieje regulacja prawna zabraniajaca nauczycielowi zabierac
            telefon-mało tego uczeń ma prawo nagrywać , filmować lekcje i jeje
            przebieg , tak samo szkoła nie ma prawa zadawac zadań domowych ani z
            powodu ich braku obnizać ocene z przedmiotu- takie prawo mamy ale co
            z tego jezeli uczniowie teklefony wykorzystuja niewłaściwie??
            w takich przypadkach odebranie telefonu jest zasadne
            • ib_k Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 16:19
              arioso1 napisała:

              > istnieje regulacja prawna zabraniajaca nauczycielowi zabierac
              > telefon-mało tego uczeń ma prawo nagrywać , filmować lekcje i jeje
              > przebieg , tak samo szkoła nie ma prawa zadawac zadań domowych ani
              z
              > powodu ich braku obnizać ocene z przedmiotu- takie prawo mamy

              Czy mogłabyś napisac w jakiej ustawie, rozporządzeniu do ustawy,
              komentarzu jest to napisane.
              • krc0 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 17:20
                Odnośnie zabierania telefonu gdyby się uprzeć można zastosowaś art 280 kk.
                Zastrzegam że to jedynie moja opinia, nie jestem prawnikiem.
                Pozdrawiam
                • kowaliska Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 17:39
                  Możesz wkleić ten artykuł, bo mi się nie chce wertować netu?
                  Zastrzegam że z ciekawości chcę przeczytać.
                  • krc0 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 20:38
                    Art. 280. § 1. Kto kradnie, używając przemocy wobec osoby lub grożąc
                    natychmiastowym jej użyciem albo doprowadzając człowieka do stanu
                    nieprzytomności lub bezbronności, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
                    § 2. Jeżeli sprawca rozboju posługuje się bronią palną, nożem lub innym podobnie
                    niebezpiecznym przedmiotem lub środkiem obezwładniającym albo działa w inny
                    sposób bezpośrednio zagrażający życiu lub wspólnie z inną osobą, która posługuje
                    się taką bronią, przedmiotem, środkiem lub sposobem, podlega karze pozbawienia
                    wolności na czas nie krótszy od lat 3.
                    • kowaliska Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 20:53
                      Mocne.
                      • arioso1 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 21:02
                        prawa-ucznia.pl/front/index.php/o-bpuir/deklaracja-praw-ucznia-i-rodzica/
                        • arioso1 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 21:04
                          prawa-ucznia.pl/forum/viewforum.php?f=16
                          • arioso1 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 21:06
                            TELEFONY KOMÓRKOWE

                            Czy nauczyciel może zabrać uczniowi komórkę?

                            Nauczycielowi nigdy nie wolno zabierać telefonów komórkowych
                            należących do ucznia. Telefon służy do komunikacji, masz tam
                            zapisane prywatne notatki, SMSy, zdjęcia. Masz prawo chronić
                            tajemnicę korespondencji i prywatnych notatek. Jest to tak ważne, że
                            nie ma powodu, by nauczyciel kiedykolwiek miała prawo dotknąć
                            komórki ucznia, a co dopiero ją zabrać.

                            Czy można korzystać z komórki w szkole?

                            Zasady korzystania z komórki w szkole określa statut szkoły. Jednak
                            statut nie może wprowadzać zakazu posiadania komórki w szkole.

                            Uczeń ma prawo:

                            A. dzwonić, słuchać muzyki i korzystać z komórki, mp3 i innych
                            urządzeń rejestrujących w czasie przerwy,

                            B. wezwać na pomoc rodziców, policje, karetkę czy straż pożarną w
                            razie potrzeby,

                            C. rejestrować przebieg lekcji za wiedzą nauczyciela,

                            D. rejestrować zachowanie nauczyciele bez jego wiedzy, jeśli ten
                            robi coś niewłaściwego.


                            Pamiętaj jednak żeby używać w sposób niezakłócający lekcji,
                            nieprzeszkadzając innym.
                            Pamiętaj, że nie możesz używać telefonu, aby ośmieszyć nauczyciela,
                            czy kolegów.


                            prawa-ucznia.pl/forum/viewtopic.php?t=1114
                            • aka10 Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 21:17
                              Jesli sie nie myle, to obowiazek szkolny konczy sie w zasadzie z
                              dniem osiagniecia pelnoletnosci (Konstytucja Rzeczypospolitej
                              Polskiej, art.70). Wg. mnie wiec ucznia przeszkadzajacego w lekcji
                              mozna wyrzucic z klasy, wcale mu nie trzeba telefonu zabierac.
                              Pozdrawiam.



                            • scher "Rzecznik" 26.02.08, 21:23
                              Czwartek, 10 stycznia (07:29)

                              Zadawanie zadań domowych powinno być zabronione, a uczniowie powinni
                              nagrywać komórkami dziwne zachowania nauczycieli - to najnowsze
                              pomysły ogólnopolskiego rzecznika praw ucznia, Krzysztofa Olędzkiego.

                              Uczniowie są zachwyceni. Nauczyciele nieco mniej. Ministerstwo
                              Edukacji Narodowej przestrzega: Olędzki to samozwaniec -
                              informuje "Gazeta Krakowska".

                              Od kilku dni w mediach głośno jest o kontrowersyjnej propozycji
                              wprowadzenia zakazu zadawania uczniom prac domowych, który zgłosił
                              Krzysztof Olędzki. To zresztą nie pierwsza taka inicjatywa
                              rzecznika. Kilka miesięcy temu apelował o... likwidację szkół
                              publicznych. Domagał się też zwolnienia dyrektorki szkoły, która
                              ukarała uczniów za obrzucenie staruszki kamieniami.

                              W Ministerstwie Edukacji Narodowej dobrze rzecznika znają: prowadzi
                              z resortem obfitą korespondencję. - Otrzymywaliśmy od Krzysztofa
                              Olędzkiego różne pisma dotyczące systemu edukacji - przyznaje Anna
                              Żdan z biura prasowego MEN.

                              - De facto nie ma jednak czegoś takiego jak rzecznik praw ucznia.
                              Może się nim obwołać każdy - podkreśla. Sprawdziliśmy. Krzysztof
                              Olędzki mieszka w Warszawie. Ma 32 lata, wykształcenie średnie i
                              wspólnie z żoną prowadzi działalność gospodarczą.

                              Nigdy nie miał nic wspólnego ze szkolnictwem. We wrześniu 2006 r.
                              założył Biuro Praw Ucznia i Rodzica. Instytucja funkcjonuje jednak
                              jedynie w świecie wirtualnym: nie ma siedziby, adresu, telefonu,
                              numeru konta.

                              Jedyna możliwość kontaktu z Olędzkim to mailowo albo na Gadu-Gadu.
                              On przyznaje, że na stanowisko rzecznika praw ucznia powołał się...
                              sam.

                              - Instytucje powoływane przez rząd, jak np. Najwyższa Izba Kontroli,
                              są niewiarygodne - podkreśla. To nie jedyna jego prowokacyjna teza.
                              Na stronie internetowej Krzysztofa Olędzkiego można przeczytać
                              m.in.:

                              "Zachowania nauczycieli w publicznych szkołach bardzo często są
                              niewłaściwe i nienormalne. Poza szkołą jest wielu ludzi, którzy
                              inaczej postępują, są uczciwi, lojalni, brzydzą się przemocą,
                              przymusem, kłamstwem, donosicielstwem. To z nich i ze swoich
                              rodziców powinieneś brać przykład, a nie z swoich nauczycieli" -
                              apeluje do uczniów Olędzki.

                              Uczniowie podchwytują ten ton. Na stronie można przeczytać setki ich
                              wpisów. Podają tam m.in. adresy szkół, w których nauczyciele
                              odbierają młodzieży dzwoniące w czasie lekcji komórki. Olędzki
                              zachęca do tego pod pretekstem "poszanowania tajemnicy
                              korespondencji". "Jak będziecie karać tych nauczycieli?" - zapytuje
                              rzecznika anonimowy 15-latek. Marcin S. z 3 kl. Gimnazjum nr 4 w
                              Oświęcimiu narzeka natomiast: "Na przerwach nauczycielka od historii
                              się czepia, żeby schować telefon, bo np. kolega sobie muzyki
                              słucha". I dopisuje: "Od razu mówię, że zadania są dalej zadawane
                              obowiązkowo. Jeśli potrafi pan to jakoś zmienić, to z góry
                              dziękuję". Józef Rostworowski, małopolski kurator oświaty, nie kryje
                              oburzenia. - Swoim zachowaniem tak zwany rzecznik praw ucznia robi
                              krzywdę nauczycielom, rodzicom i przede wszystkim uczniom!
                              Prawdopodobnie chodzi mu nie o dobro młodzieży, ale o rozgłos wokół
                              własnej osoby. I to mu się udało - mówi. Pomysły Olędzkiego
                              dotyczące zadań i filmowania nauczycieli nie podobają się też pe-
                              dagogom.

                              - Uczeń powinien utrwalić wiadomości, nauczyć się samodzielnie
                              rozwiązywać zadania. Jak ma to zrobić, jeżeli nie poprzez zadania
                              domowe? - zastanawia się Anna Kurek z SP nr 155 w Krakowie.

                              - Ten pomysł to bzdura - dodaje. - Nie wyobrażam sobie, aby
                              uczniowie mnie filmowali. To naruszenie moich dóbr osobistych -
                              zauważa Lucyna Szubelak z XI LO w Krakowie.

                              - Podobnie niedopuszczalna byłaby sytuacja, gdybym ja filmowała
                              uczniów - podkreśla. Na początku przyszłego tygodnia Krzysztof
                              Olędzki zamierza ruszyć z kolejną wielką akcją...

                              Źródło informacji: Gazeta Krakowska
                              polskalokalna.pl/wiadomosci/malopolskie/krakow/news/uczniowie-powinni-nagrywac-wybryki-belfrow,1039378
                            • scher "Recznik" cd. 26.02.08, 21:26
                              W środę 19 grudnia w polskich szkołach zawrzało. Oto bowiem Rzecznik
                              Praw Ucznia i Rodzica, Krzysztof Olędzki, obwieścił, że zadawanie
                              uczniom prac domowych jest ... nielegalne! Wieść ta, podana przez
                              dziennik „Metro”, obiegła najpierw media elektroniczne, by w
                              końcówce dnia trafić nawet do głównych wydań telewizyjnych
                              ogólnopolskich wiadomości.

                              Wypowiedź rzecznika trzeba analizować w kilku płaszczyznach.
                              Pierwszą z nich jest analiza uprawnień Krzysztofa Olędzkiego do
                              wydawania jakichkolwiek opinii na temat funkcjonowania oświaty w
                              naszym kraju. Biuro Praw Ucznia i Rodzica, któremu szefuje, nie ma
                              bowiem, wbrew pozorom i szumowi medialnemu, żadnego umocowania w
                              polskim prawie oświatowym. Ustawa o systemie oświaty precyzuje
                              bowiem, że przy ministrze oświaty może działać jedynie Krajowa Rada
                              Oświatowa (art. 45 – 49) oraz jej struktury wojewódzkie i lokalne.
                              Zapisów o rzeczniku praw ucznia próżno tam szukać. Krzysztof Olędzki
                              jest więc osobą prywatną, która niejako samozwańczo, przyjęła
                              funkcję reprezentatywną w stosunku do środowiska uczniów oraz ich
                              rodziców. W czasie swego „urzędowania” zasłynął zaś jedynie z kilku
                              niezwykle kontrowersyjnych akcji min. nakłaniania do zniesienia
                              obowiązku szkolnego, zachęcania uczniów do nagrywania nauczycieli na
                              lekcjach czy obroną uczniów, którym obniżono ocenę ze sprawowania za
                              obrzucanie cegłami staruszki w podwarszawskim Halinowie. Więcej
                              niezwykle oryginalnych pomysłów można znaleźć na stronie
                              internetowej biura prawa-ucznia.pl , łącznie ze sztandarową
                              Deklaracją Praw Ucznia i Rodzica. Opinia rzekomego „rzecznika” jest
                              więc opinią całkowicie prywatną i jako taka powinna zostać
                              potraktowana przez instytucje, do których Krzysztof Olędzki ma
                              zamiar zwrócić się w celu wyjaśnienia legalności zadawania prac
                              domowych, czyli Rzecznika Praw Obywatelskich oraz ministra edukacji.

                              Kolejnym ważnym aspektem jest argumentacja „rzecznika” w jego walce
                              o zaniechanie zadawania przez nauczycieli uczniom prac domowych.
                              Otóż powołuje się on na zapisy art. 31 Konstytucji RP oraz tego
                              samego art. Konwencji praw dziecka. Przypomnijmy, że zapis
                              konstytucji mówi o prawnej ochronie wolności człowieka, wzajemnym
                              jej poszanowaniu przez współobywateli oraz, co jest koronnym
                              argumentem „rzecznika”, zakazie zmuszania kogokolwiek do czynienia
                              tego, czego prawo mu nie nakazuje. Art. 31 Konwencji Praw Dziecka
                              dorzuca do tego również prawo do wypoczynku i czasu wolnego. Czy te
                              zapisy są wystarczające, aby zakwestionować legalność prac domowych
                              w polskich szkołach? Głównym argumentem Krzysztofa Olędzkiego jest
                              ograniczanie prawa uczniów do wolnego czasu, który muszą poświęcać
                              na odrabianie lekcji. Otóż „rzecznik” stosuje argumenty prawne
                              niezwykle selektywnie, powołując się jedynie na te, które
                              odpowiadają jego tezom. Bowiem zarówno konstytucja (art. 70), jak i
                              konwencja praw dziecka (w art. 28) mówią również o prawie dziecka do
                              nauki oraz stwierdzają obowiązkowość nauczania podstawowego.
                              Przypomnieć również należy, że Ustawa o systemie oświaty w art. 15
                              powtarza zapis o obowiązkowości nauczania, rozróżniając jednakowoż
                              obowiązek szkolny (do czasu ukończenia gimnazjum) oraz obowiązek
                              nauki (do ukończenia 18 lat). Z tymi przepisami korespondują zapisy
                              o obowiązkach nauczyciela. Podstawowym jest tu zapis art. 6 ustawy
                              Karta Nauczyciela nakazujący „rzetelne realizowanie zadań związanych
                              z powierzonym stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły:
                              dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą”. Obowiązkiem nauczyciela jest
                              więc nauczanie. Dodać tutaj należy, że na mocy art. 12 KN nauczyciel
                              ma prawo do stosowania takich metod nauczania, jakie uważa za
                              właściwe dla realizacji nałożonego przez ustawodawcę obowiązku. Może
                              więc zastosować również, kwestionowane przez Krzysztofa Olędzkiego,
                              zadawanie pracy domowej.

                              Ostatnia kwestia jest natury logiczno - moralnej. Objaśnimy najpierw
                              tę pierwszą. Otóż rzucony swobodnie pomysł, bez jakichkolwiek
                              szerszych konsultacji, godzi niejako w podstawy nauczania w polskiej
                              szkole. Podkreślają to uczestnicy, w tym nie tylko nauczyciele,
                              dyskusji na różnych forach internetowych. Dlaczego bowiem „rzecznik”
                              kwestionuje jedynie prace domowe? Przyjmując bowiem stosowany przez
                              niego tok rozumowania, należałoby zarzucić czytanie lektur szkolnych
                              czy przeprowadzanie sprawdzianów, w tym również zewnętrznych.
                              Przecież także one pozbawiają uczniów gwarantowanego aktami prawnymi
                              czasu wolnego. To zaś godziłoby w zasadzie w same podstawy polskiego
                              systemu oświatowego.

                              Oddzielną jest kwestia moralna. Wyemitowane, w jednym z
                              najważniejszych programów informacyjnych, słowa Krzysztofa
                              Olędzkiego skierowane do uczniów o nieobowiązkowości wykonywania
                              prac domowych mogą być niezwykle szkodliwe. Wielu uczniów odebrało
                              je bowiem zupełnie dosłownie, jako decyzję prawną urzędnika
                              państwowego. Wpłynie to z pewnością na podważenie, i tak niezwykle
                              mizernego, autorytetu polskiej szkoły i samych nauczycieli.

                              Wystąpienie samozwańczego Rzecznika Praw Ucznia i Rodzica ocenić
                              należy jednoznacznie – nieznany nikomu człowiek próbuje zaistnieć w
                              mediach. Niestety, działalność Krzysztofa Olędzkiego może polskiej
                              szkole jedynie zaszkodzić. Oto co jakiś czas atakuje on któryś z
                              ważnych aspektów szkolnego życia, podając się za kogoś, kim na pewno
                              nie jest – urzędowego obrońcę praw uczniowskich.

                              Roman Rynkowski
                              www.eduinfo.pl/art.php?action=more&id=1413&idg=8
                • scher Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 26.02.08, 21:27
                  krc0 napisał:

                  > Odnośnie zabierania telefonu gdyby się uprzeć można zastosować
                  > art 280 kk.

                  A rozumiesz słowo "kradnie?
            • scher Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowych 26.02.08, 21:31
              arioso1 napisała:

              > szkoła nie ma prawa zadawac zadań domowych ani z powodu ich braku
              > obnizać ocene z przedmiotu- takie prawo mamy

              Danuta Frey 18-01-2008, ostatnia aktualizacja 18-01-2008 06:42

              Odrabianie prac domowych ma podstawy prawne. Zniesienie tego
              obowiązku mogłoby sparaliżować system edukacji i uniemożliwić
              przygotowanie dzieci i młodzieży do samodzielnego życia.

              Takie stanowisko zajął rzecznik praw obywatelskich w odpowiedzi na
              wezwanie Krzysztofa Olędzkiego, rzecznika praw ucznia i rodziny, do
              uznania prac domowych za nielegalne. Jego zdaniem zmuszanie uczniów
              do odrabiania lekcji ogranicza ich konstytucyjne prawo do
              wypoczynku. Nie ma też przepisów dających szkole prawo do zadawania
              prac domowych.

              A jednak, jak wyjaśnia Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa
              Konstytucyjnego i Międzynarodowego w Biurze RPO, nie można przyjąć,
              że odrabianie lekcji jest pozbawione podstaw prawnych. Zgodnie z
              ustawą o systemie oświaty nauka jest obowiązkowa do ukończenia 18.
              roku życia. Pojęcie „obowiązek nauki” jest szersze od
              pojęcia „obowiązek szkolny”. Obowiązek szkolny polega głównie, choć
              nie wyłącznie, na uczęszczaniu na zajęcia w szkole. Jego integralną
              częścią jest przygotowanie do lekcji, obecność w szkole, a także
              utrwalanie zdobytej wiedzy. Przygotowanie się do zajęć oznacza m.in.
              odrabianie zadań domowych. Nie sposób też sobie wyobrazić, że
              uczniowie zdobędą wiedzę wyłącznie podczas ograniczonych w czasie
              zajęć lekcyjnych.
              • krc0 Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 26.02.08, 21:51
                Kradzież to zabór cudzej rzeczy ruchomej w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem
                zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela.
                Zabranie siłą komórki uczniowi który dobrowolnie nie chce jej oddać mieści się w
                tym pojęciu i wyczerpuje znamiona przestępstwa z artykułu 280 KK. Nie wiadomo co
                nauczyciel zrobi z telefonem.
                Ciekawe dlaczego nikt nie zabiera telefonów w kinie, teatrze, muzeum itp gdzie
                także prezkadzają a ich używanie nie ma wpływu na bezpieczeństwo.
                Pozdrawiam serdecznie

                P.S. A co do "rzecznika" to wydaje mi się że ta osoba działa w dobrej wierze a
                wystąpienia mają na celu zwrócenie uwagi na sytuację w szkole i sprowokowanie do
                szerszej dyskusji.
                • scher Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 26.02.08, 22:50
                  krc0 napisał:

                  > Kradzież to zabór cudzej rzeczy ruchomej w celu przywłaszczenia.

                  Jak wykażesz zamiar przywłaszczenia?

                  > Ciekawe dlaczego nikt nie zabiera telefonów w kinie, teatrze,
                  > muzeum itp gdzie także prezkadzają a ich używanie nie ma wpływu
                  > na bezpieczeństwo.

                  Moim zdaniem dlatego, że pracownicy kina, czy teatru nie sprawują z
                  mocy ustawy opieki wychowawczej nad widzami.
                  Dlatego też w teatrach instaluje się zagłuszarki.
                  • krc0 Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 01.03.08, 14:44
                    scher napisał:
                    Jak wykażesz zamiar przywłaszczenia?

                    A czy to trzeba wykazywac? Każdemu dresiarzowi kradnącemu komórki też muszę
                    udowodnić zamiar przywłaszczenia? Powie chłopina że jest biedny, nie stać go na
                    telefon a chciał tylko do babci w szpitalu zadzwonic wink.
                    • scher Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 01.03.08, 18:41
                      krc0 napisał:

                      > > Jak wykażesz zamiar przywłaszczenia?
                      > A czy to trzeba wykazywac?

                      Owszem, poczytaj sobie część ogólną kk.

                      > Powie chłopina że jest biedny, nie stać go na telefon a chciał
                      > tylko do babci w szpitalu zadzwonic wink.

                      To już jest przywłaszczenie.

                      "Sprawca, który przywłaszcza sobie rzecz postępuje z nią tak, jakby
                      był jej właścicielem."
                      pl.wikipedia.org/wiki/Przyw%C5%82aszczenie
                      • krc0 Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 01.03.08, 19:30
                        A czy nauczyciel chowając telefon do swojego (z którego tylko on korzysta)
                        biurka i zamykając je na klucz nie postępuje z telefonem tak jakby był jego
                        właścicielem?
                        Pozdrawiam
                        • scher Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 01.03.08, 20:45
                          krc0 napisał:

                          > A czy nauczyciel chowając telefon do swojego (z którego tylko on
                          > korzysta) biurka i zamykając je na klucz nie postępuje z telefonem
                          > tak jakby był jego właścicielem?

                          Nie możesz po prostu doczytać?

                          "Przywłaszczenie musi mieć charakter trwały, co oznacza wystąpienie
                          po stronie sprawcy animi rem sibi habendi."
                          • krc0 Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 02.03.08, 11:23
                            Odbieranie telefonów jest niezgodne z prawem bo narusza prawo własności
                            zagwarantowane w konstytucji. Nie chce mi się udowadniać, że nauczyciele nie
                            stoją ponad prawem, a uczniowie nie są ich poddanymi bo wydaje mi się to dość
                            oczywiste.
                            W Polsce w ogóle młodych ludzi traktuje sie jak obywateli drugiej kategorii i
                            potencjalnych przestepców. Dotyczy to szkoły, działań policji itp.
                            • scher Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 02.03.08, 12:23
                              krc0 napisał:

                              > Odbieranie telefonów jest niezgodne z prawem bo narusza prawo
                              > własności zagwarantowane w konstytucji.

                              W relacjach opiekun-podopieczny nie jest to prawdą. Kiedy uczeń
                              korzysta źle ze swojego prawa własności, nie ma takie korzystanie
                              ochrony prawnej. Wtedy wkracza opiekun. Jest to zgodne z prawem i
                              zasadami pedagogiki.
                              Nauczyciel sprawuje nad uczniem bieżącą pieczę wychowawczą - z mocy
                              USTAWY.
                              • krc0 Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 02.03.08, 14:57
                                To Twoja wykładnia, dla mnie trochę dyskusyjna, ale każdy ma prawo do własnego
                                zdania. Nie wiem czy były już jakieś orzeczenia sądowe w podobnych sprawach, to
                                mogłoby rozwiać wątpliwosci.
                                Nie zmienia to jednak faktu, że odebranie telefonu pełnoletniemu uczniowi (czy
                                wydanie mu polecenia aby go oddał nauczycielowi) nie jest zgodne z prawem. Wiem
                                że takie przypadki zdarzają się relatywni często (nawet drastyczne, z
                                wyrywaniem, wykręcaniem rąk itp), dlatego napisałem o rozboju - ze względu na
                                podobieństwo działania.
                                Skoro chce się kogoś uczyć przestrzegania prawa należy przede wszystkim zadbać o
                                to by samemu go przestrzegać.
                                Pozdrawiam
                                • scher Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 02.03.08, 17:27
                                  krc0 napisał:

                                  > Nie zmienia to jednak faktu, że odebranie telefonu pełnoletniemu
                                  > uczniowi (czy wydanie mu polecenia aby go oddał nauczycielowi)
                                  > nie jest zgodne z prawem.

                                  Uczeń jest użytkownikiem szkoły i musi wykonywać polecenia
                                  nauczyciela. A jak nie, to po papiery do sekretariatu! Dosyć mamy w
                                  szkołach uczniokracji! Uczeń nie może rządzić szkołą.

                                  > Skoro chce się kogoś uczyć przestrzegania prawa należy przede
                                  > wszystkim zadbać o to by samemu go przestrzegać.

                                  Tak jest! Skoro uczeń chce pouczać nauczycieli, nie wolno mu łamać
                                  prawa i korzystać z telefonu w trakcie lekcji.
                                  • krc0 Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 02.03.08, 18:40
                                    scher napisał:
                                    > Uczeń jest użytkownikiem szkoły i musi wykonywać polecenia
                                    > nauczyciela. A jak nie, to po papiery do sekretariatu! Dosyć mamy w
                                    > szkołach uczniokracji! Uczeń nie może rządzić szkołą.

                                    Zgoda, od rządzenia szkołą jest dyrektor, rada pedagogiczna itp. Ale powinni
                                    rządzić z poszanowaniem obowiązującego prawa.
                                    Warto zauważyć że szkoła jest DLA UCZNIÓW a nie uczniowie dla szkoły.
                                    Skoru uczeń musi wykonywać polecenia nauczyciela to gdyby ten chciał go mówiąc
                                    kolokwialnie zlać uczeń powinien potulnie się zgodzić albo zabrać papiery
                                    (podstawy prawne do zlania są podobne jak do zabrania telefonu, czyli żadne).
                                    Kożystanie z telefonu, mp3, mp4, aparatu, gameboya, itp w czasie lekcji nie jest
                                    z pewnością złym obyczajem, i łamaniem obowiązujących norm społecznych. Jednak
                                    stosowanie represji wobec uczniów za tak błache sprawy jak pisanie smsa jest
                                    porażką szkoły. Wystarczy kulturalnie zwrócić uwagę, a naprawdę skutek będzie
                                    lepszy niż wszczynanie wojny. Jeżeli ktoś nie posłucha a nie przeszkadza innym -
                                    dać mu spokój, nie da się nikogo zmusić do nauki. Jeżeli przeszkadza - można
                                    zastosować sankcje zawarte w statucie szkoły (byleby zgodne z prawem); w
                                    najbardziej opornych przypadkach kodeks wykroczeń.
                                    Piszesz ciągle że to uczniowie nie szanują prawa. Ja bym powiedział, że to dosć
                                    jednostronna opinia. Nauczyciele także nie są święci wobec uczniów, a powinni
                                    być skoro zdecydowali się pracować w takim zawodzie. To oni mają dawać przykład,
                                    a uczniowi mają się uczyć. Nauka to także popełnianie błędów, uczniowie mają
                                    prawo popełniać błędy. Trzeba oczywiście oddzielić zchowania nieszkodliwe,
                                    przejawy buntu itp od patologii. Z patologią trzeba walczyć jak najbardziej
                                    stanowczo, ale z poszanowaniem prawa.
                                    Niestety nie wszyscy to rozumieją i pojawiają sie pomysły takie jak nadanie
                                    nauczylcielom statusu funkcjonariuszy publicznych. Niewielu zwróciło uwagę, że
                                    bycie funkcjonariuszem publicznym to nie tylko ochrona prawna ale i obowiazki.
                                    Dla przykładu, uczeń majacy problem z narkotykami nie zwróci się do wychowawcy o
                                    pomoc, gdyż ten ma obowiązek (nie tylko obywatelski) jako funkcjonariusz
                                    publiczy zawiadomić organy ścigania o popełnieniu przez ucznia przestepstwa.
                                    Niektórym z wielkim trudem przychodzi zrozumieć że szkoła to nie zakad karny,
                                    ale instytucja która powinna być przyjazna uczniowi.
                                    Dlatego gdy słyszę w ustach polityków kolejnych ekip rządowych frazeszy, że
                                    młodzi są skarbem narodu to pusty smiech mnie ogarnia.
                                    Pozdrawiam
                                    • scher Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 02.03.08, 20:27
                                      krc0 napisał:

                                      > Zgoda, od rządzenia szkołą jest dyrektor, rada pedagogiczna itp.
                                      > Ale powinni rządzić z poszanowaniem obowiązującego prawa.

                                      Dlatego, stojąc na straży porządku w szkole, muszą konfiskować
                                      komórki uczniom, który korzystają z nich na lekcji.

                                      > Warto zauważyć że szkoła jest DLA UCZNIÓW

                                      Dlatego też w szkole powinien panować porządek, nie widzimisie
                                      każdego ucznia z osobna. Porządek sprzyja nauczaniu, anarchia
                                      szkodzi.

                                      > Kożystanie z telefonu, mp3, mp4, aparatu, gameboya, itp w czasie
                                      > lekcji nie jest z pewnością złym obyczajem, i łamaniem
                                      > obowiązujących norm społecznych.

                                      Jest złym obyczajem i łamaniem norm.

                                      > Wystarczy kulturalnie zwrócić uwagę

                                      Jak wystarczy, to wystarczy. Jak nie wystarczy - konfiskata.

                                      > Jeżeli ktoś nie posłucha a nie przeszkadza innym dać mu spokój

                                      Podstawowym zadaniem szkoły jest zwabić ucznia w sieć wiedzy. Jeśli
                                      uczeń nie daje się zwabic, trzeba go wciągnąć siłą.

                                      > Nauka to także popełnianie błędów, uczniowie mają prawo popełniać
                                      > błędy.

                                      Ale nie zawsze bez konsekwencji.

                                      > jak nadanie nauczylcielom statusu funkcjonariuszy publicznych.
                                      > Niewielu zwróciło uwagę, że bycie funkcjonariuszem publicznym to
                                      > nie tylko ochrona prawna ale i obowiazki.

                                      Nauczyciele nie mają statusu funkcjonariuszy publicznych, tylko
                                      analogiczną ochronę.
                                      • krc0 Re: Rzecznik Praw Obywatelskich o pracach domowyc 02.03.08, 22:48
                                        Napisałem:
                                        Kożystanie z telefonu, mp3, mp4, aparatu, gameboya, itp w czasie
                                        lekcji nie jest z pewnością złym obyczajem, i łamaniem
                                        obowiązujących norm społecznych.
                                        Jaki widać 2 błędy - korzystanie i obecność "nie". Sczególnie to "nie" (nie
                                        wiem skąd się wzięło) troszkę zmienoia sens wypowiedzi wink Powinno być:

                                        Korzystanie z telefonu, mp3, mp4, aparatu, gameboya, itp w czasie
                                        lekcji jest z pewnością złym obyczajem, i łamaniem
                                        obowiązujących norm społecznych.

                                        Wyrażenie takiego poglądu a nie jego zaprzeczenia było moją intencją,
                                        przepraszam za błędy.


                                        Ale co do konfiskaty zdania nie zmieniam - zabranie telefonu pełnoletniemu
                                        uczniowi jest niezgodne z prawem, niepełnoletniemu, nad którym nauczyciel
                                        sprawuje opiekę - być może nie, nie chcę się spierać bo nie wiem.
                                        Co do funkcjonariuszy publicznych, nie wiem, wiedę na ten temat czerpałem
                                        głównie z mediów, gdzie powtarzało się ciągle "status funkcjonariuszy
                                        publicznych". Jeżeli jest tak jak piszesz to bardzo dobrze.
                                        Pozdrawiam
            • samson.miodek Re: Nauczyciel zabierajacy telefony ;) 05.03.08, 00:32
              zaraz, zaraz.Uczen nie ma prawa nagrywania przebiegu lekcji bez
              zgody nauczyciela.Mialam taki przypadek jak mnie kilku wesolkow
              chcialo nagrac podczas prowadzenia lekcji.Zdziwili sie ze nie moga
              tego bezkarnie robic.Zawsze, ale to zawsze pytalismy na uczelni
              prowadzacego czy mozna go nagrywac.Po wyrazeniu zgody wszystko jest
              w porzadku.
    • scher Sprawa jest banalna 26.02.08, 21:39
      Pełnoletni uczeń zostaje "poproszony" przez nauczyciela o wyłączenie
      telefonu i zdeponowanie go na nauczycielskim biurku. Taka "prośba"
      jest poleceniem prawnie ucznia obowiązującym, aktem władztwa
      zakłdowego.

      Gdy pełnoletni uczeń odmawia, zostaje "poproszony " o opuszczenie
      klasy.

      Gdy pełnoletni uczeń odmawia, zostaje postawiony w stan oskarżenia z
      zarzutem zakłócenia porządku publicznego (art. 51 § 1 Kodeksu
      wykroczeń) lub z zarzutem popełnienia przestępstwa z art. 193
      Kodeksu karnego.
      • krc0 Re: Sprawa jest banalna 26.02.08, 21:54
        Nie wiem jak ma się odmowa wyjścia z sali do art 51 kw

        Art. 51. § 1. (56) Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca
        spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu
        publicznym,
        podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
        § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza
        się go, będąc pod wpływem alkoholu,
        podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
        § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
        • scher Re: Sprawa jest banalna 26.02.08, 22:52
          krc0 napisał:

          > Nie wiem jak ma się odmowa wyjścia z sali do art 51 kw.

          Złośliwe zakłócanie lekcji jest zakłóceniem porządku publicznego.
      • krc0 Re: Sprawa jest banalna 26.02.08, 22:03
        Art. 193. Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia
        albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie
        opuszcza,
        podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

        O ile wiem o tym kto może przebywac na terenie szkoły decyduje jej statut i
        dyrektor, nie nauczyciel. A uczniowie są tymi którzy to prawo maja. Wyrzucenie
        ucznia ze szkoły jest sprzeczne z przysługującym mu prawem do nauki.
        • scher Re: Sprawa jest banalna 26.02.08, 22:55
          krc0 napisał:

          > A uczniowie są tymi którzy to prawo maja.

          Tylko do momentu, gdy nie zaczną zakłócać porządku, uniemożliwiając
          normalnego funkcjonowania placówki. Uczeń podlega władztwo
          zakładowemu szkoły, polecenia pracowników są dlań obowiązującym
          prawem.

          > Wyrzucenie ucznia ze szkoły jest sprzeczne z przysługującym mu
          > prawem do nauki.

          A skąd wywiedziesz to prawo w przypadku ucznia pełnoletniego?
          • krc0 Re: Sprawa jest banalna 26.02.08, 23:10
            Scher napisał/a:
            Moim zdaniem dlatego, że pracownicy kina, czy teatru nie sprawują z
            mocy ustawy opieki wychowawczej nad widzami.
            Dlatego też w teatrach instaluje się zagłuszarki.

            Nad pełnoletnim uczniem nauczyciel również nie sprawuje opieki. A co do prawa do
            nauki to art. 70 konstutucji podaje komu ono przysługuje:
            Art. 70.
            1. Każdy ma prawo do nauki.(...)
            Pozdrawiam

            • scher Re: Sprawa jest banalna 27.02.08, 21:34
              krc0 napisał:

              > Moim zdaniem dlatego, że pracownicy kina, czy teatru nie sprawują z
              > mocy ustawy opieki wychowawczej nad widzami.
              > Dlatego też w teatrach instaluje się zagłuszarki.
              > Nad pełnoletnim uczniem nauczyciel również nie sprawuje opieki.

              O konfiskowaniu rozmawialiśmy wyłącznie w przypadku niepełnoletnich.
              Pełnoletnich radziłem wyprosić z klasy.

              > Art. 70.
              > 1. Każdy ma prawo do nauki.(...)

              Oczywiście na zasadach zgodnych z porządkiem prawnym. Gdy uczeń
              prawo szkolne łamie, dokonuje nadużycia podmiotowego prawa do nauki.
              • krc0 Re: Sprawa jest banalna 28.02.08, 17:47
                Scher napisał:
                Oczywiście na zasadach zgodnych z porządkiem prawnym. Gdy uczeń
                prawo szkolne łamie, dokonuje nadużycia podmiotowego prawa do nauki.

                Tu się trochę nie zgadzam. Nie ma instytucji "wyjętego spod prawa". To że ktoś
                łamie prawo lub niedopełnia obowiązków nie sktukuje utraceniem przez niego praw
                które posiada.
                Pozdrawiam
                • scher Re: Sprawa jest banalna 29.02.08, 17:20
                  Nie pisałem, że utraci prawo do nauki. On tylko nie może z niego w
                  ten sposób korzystać. Takie korzystanie nie jest uważane za
                  wykonywanie prawa i nie ma ochrony prawnej.
    • krc0 Teoria 26.02.08, 22:24
      Wszystkie te rozważania mają charakter "co by było gdyby". Faktem jest jednak że
      w szkołach dochodzi do licznych sytuacji łamania praw zarówno nauczycieli jak i
      uczniów.
      Uważam, że w szkołach za dużo jest uregulowne statutami, komórki, ubieranie,
      kolczyki fryzury itp. Jaki to ma sens? Takie rzeczy wywołują jedynie powszechny
      bunt i opór.
      Powinno się zdecydowanie postawić na minimum zakazów i nakazów, dać uczniom i
      nauczycielom więcej swobody i zaufać ich zdrowemu rozsądkowi. Może okazałoby się
      że pisanie smsów na lekcjach nie jest atrakcyjne gdy są one interesujące? Może
      gdyby kwestia strojów w szkole była ignorowana, nikt nie chciałby ubierać się na
      pokaz? Jestem zwolennikiem poglądu, że szkoła powinna "tylko" i "aż" zpewnić
      edukację na jak najwyższym możliwym poziomie. Od wychowywania są rodzice.
      Warto wspomnieć o bardzo brzydkich ze strony szkół i nauczycieli praktykach, a
      mianowicie niewydawaniu świadectw za niepłacenie komitetu, nieoddawanie książek
      itp (powszechne) i ciągłych groźbach ZNP o strajku w czasie matur. Skoru uczy
      się że cele osiąga się posługując się szantażem to niech nikogo potem nie dziwi
      podobne postępowanie uczniów.
      Pozdrawiam
      • evee1 Re: Teoria 04.03.08, 05:00
        Wczesniej napisales jeszcze to:
        > W Polsce w ogóle młodych ludzi traktuje sie jak obywateli drugiej
        > kategorii i potencjalnych przestepców. Dotyczy to szkoły, działań
        > policji itp.
        Ja akurat w Polsce nie mieszkam, tylko w Australii i tutaj w
        szkolach jest zakaz uzywania telefonow. W szkole mojej corki jak
        nauczyciel zobaczy uczennice z telefonem, to telefon laduje w
        gabinecie dyrektora - do odebrania przez rodzicow. Takie zasady po
        prostu panuja w szkole i co ciekawe nikt nie czuje, ze jest to
        zamach na wolnosc, bo jezeli musza sie skontaktowac z rodzicami, to
        mozna isc do sekretariatu i zadzwonic. Obowiazku noszenia mundurkow
        tez nikt nie traktuje tu jako zamachu na wolnosc osobista.

        > Powinno się zdecydowanie postawić na minimum zakazów i nakazów,
        dać uczniom i
        > nauczycielom więcej swobody i zaufać ich zdrowemu rozsądkowi. Może
        okazałoby się
        > że pisanie smsów na lekcjach nie jest atrakcyjne gdy są one
        interesujące?
        Ciekawa teoria. Zgadzam sie, ze nie byloby to atrakcyjne, gdyby
        lekcje byly znacznie atrakcyjniejsze, ale nie sa. Stwierdzenie, ze
        szkola ma "zapewnić edukację na jak najwyższym możliwym poziomie"
        jest dosc ogolne i o ile w teorii bardzo szczytne, to raczej malo
        wykonalne.
        Zreszta akurat "danie swobody uczniom i nauczycielom" wcale jej nie
        zapewni, bo zeby taka swobode dobrze wykorzystac, to i nauczyciele i
        uczniowie musza byc do tego przygotowani (i kolko sie zamyka).
        I nie zgadzam sie, ze od wychowywania sa rodzice, bo jednak mlodzi
        ludzie w szkole spedzaja bardzo duzo czasu i wtedy tez powinni byc
        wychowywani. A jezeli rodzice maja dzieci w d... i wcale nie maja
        potrzeby czy nie potrafia wychowywac, to takie dzieci powinno sie
        spisac na straty, bo przeciez od wychowywania sa rodzice?
        Ja edukacji w Polsce nie bronie. Z Polski wyjechalam juz dawno temu
        i nie wiem co sie od tamtego czasu zmienilo (aczkolwiek czytajac
        rozne fora mam wrazenie, ze jednak niewiele). Jednak niektore Twoje
        tezy sa dziwne zgola i nie maja wiele wspolnego z edukacja szeroko
        pojeta, ktora nie jest wylacznie przelewaniem wiedzy z jednych lbow
        do innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka