Dodaj do ulubionych

Moja 15 letnia córka i jej 21 letni chłopak

10.05.08, 21:33
Moja córka dzisiaj przedstawiła mi swojego chłopaka. Niby fajnie,
ale sęk w tym że ona ma 15 lat a on 21. Co o tym sądzicie ? Powinnam
zabronić im się spotykać ? Wiem, że chłopak jest rozsądny i krzywdy
jej nie zrobi, ale jakoś martwi mnie taka różnica wieku. Pomocy !!
Obserwuj wątek
    • srebrnarybka Re: Moja 15 letnia córka i jej 21 letni chłopak 10.05.08, 23:45
      Jak zabronisz, jeszcze bardziej będzie chciała się spotykać, a
      techniczych możliwości nie masz i tak w wypadku 15latki. Jak
      pozwolisz, to po jakimś czasie jej przejdzie, jak zwykle z
      pierwszymi miłościami. Poza tym zabraniając staniesz się jej wrogiem
      i będzie Ci to pamiętała nawet wtedy, kiedy z chłopakiem się
      rozstanie. A jeżeli się nie rozstaną i będą szczęśliwi razem - tym
      lepiej. Cóż, w tym właśnie wieku niejaki Jacek Kuroń poznał 15
      letnią Gajkę ...
      Problem tylko w tym, żeby Twoja córka zbyt wcześnie nie rozpoczęła
      życia seksualnego, bo to jednak zbyt wcześnie, a 21letni chłopak z
      pewnością tego bardziej potrzebuje. Ale myślę, że jeśli oboje są
      rozsądni, to nie będzie problemu.
    • mma_ramotswe Re: Moja 15 letnia córka i jej 21 letni chłopak 11.05.08, 10:00
      Przyjaciółka mojej córki (III klasa gimnazjum) też ma dużo starszego
      chłopaka (20 lat). Znają się z drużyny (razem trenują sport -
      treningi, obozy letnie itp). Z mojego punktu widzenia jest trochę
      powodów do obaw. Chłopak ten ma np. ochote posiedzieć ze swoimi
      dorosłymi kumplami i ich dziewczynami (często też dorosłymi) na
      piwie. Potrzeby seksualne tez ma.
      Ale przeciez nie zabronisz
      • arioso1 Re: Moja 15 letnia córka i jej 21 letni chłopak 11.05.08, 12:58
        zauwaz ze średnia różnica wieku pomiedzy małżonkami czy partnerami
        to 5 lat- bacznie obserwuj, i uwazaj na córkę ale nie zabraniaj-no
        chyba że jakić narkoman albo chuligan
        • mama_kotula Re: Moja 15 letnia córka i jej 21 letni chłopak 11.05.08, 22:09
          arioso1 napisała:

          > zauwaz ze średnia różnica wieku pomiedzy małżonkami czy partnerami
          > to 5 lat- bacznie obserwuj, i uwazaj na córkę ale nie zabraniaj-no
          > chyba że jakić narkoman albo chuligan

          Tak, Arioso, tyle, że "5 lat różnicy" w wieku lat 15, to zupełnie inne "5 lat
          róznicy" niż w wieku lat 30, prawda?
        • mma_ramotswe arioso:) 15.05.08, 18:06
          5 lat różnicy jest także między pięciolatkiem a noworodkiemsmile
    • saskia123 Re: Moja 15 letnia córka i jej 21 letni chłopak 11.05.08, 21:54
      A co może łączyć 21letniego chłopaka z 15letnią dziewczyną??!
      O czym będą rozmawiać? Jak myślisz, o co tu chodzi. Wiem, że człowiek schlebia
      sobie, że córka taka mądra że starszy....itd, ale spójrz prawdzie w oczy.
      • nangaparbat3 saskia 11.05.08, 23:10
        na świecie są najrózniejsze pietnastolatki i najrózniejszi dwudziestolatkowie.
        Ty mówisz o najprostszych stereotypach.
        • buka14 Re: saskia 12.05.08, 09:26
          Stereotyp powstaje z powszechności występowania zjawiska.
          W Krakowie niedawno było tak:
          krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/598038.html
          • andaba Zapomniał wół... 12.05.08, 10:38
            A jak miałyście 15 lat to podobali wam się głupkowaci koledzy z klasy, czy w miarę normalni dwudziestoparolatkowie?

            Ostatecznie lepszy dwudziestojednoletni niż piętnastoletni. Do zrobienia dziecka każdy zdolny, ale na utrzymanie go ten 21-letni ma jednak większe szanse.
            • loola_kr Re: Zapomniał wół... 12.05.08, 10:52
              Mnie akurat podobali się najwyżej 2 lata starsi... studenci
              stanowczo byli za starzy.

              A co do utrzymania rodziny to masz rację...

              Miałam koleżankę, która w wieku 16 lat miała 25-letniego chłopaka.
              mając 17 była mężatką z dzieckiem.


            • angazetka Re: Zapomniał wół... 12.05.08, 11:13
              > A jak miałyście 15 lat to podobali wam się głupkowaci koledzy z
              klasy, czy w miarę normalni dwudziestoparolatkowie?

              Miałam wtedy w miarę normalnych kolegów z klasy.wink I to oni mi się
              podobali, w porywach - koledzy dwa lata starsi.
            • sir.vimes No widać zapomniał. 12.05.08, 19:03
              większości moich znajomych w czasach wczesnolicealnych dwudziestoparoletni
              mężczyźni wydawali się zdecydowanie za starzy. Nie tylko do jakiegkolwiek
              związku ale i do "podziwiania" .
              • sanni_only Re: No widać zapomniał. 13.05.08, 10:26
                Jak ja mialam 15 lat to 20-latkowie to byli dla mnie staruchy wink
                A jako rada to lepiej chyba nie zabraniac ,niech sie spotykaja a ty
                miej na to oko wink
                • alex05012000 Re: No widać zapomniał. 13.05.08, 12:05
                  gdyby to moja córką przyprowadziła do domu 21 latka mając sama lat
                  15 skontaktowałbym się dyskretnie z tym panem w późniejszym terminie
                  i poprosiła (w formie prośby-żądania nie znoszącego sprzeciwu ...) o
                  nie kontaktowanie się dalsze z moim dzieckiem... 15latka to powinna
                  się uczyć, a w formie rozrywki chodzić z paczką znajomych do kina
                  lub na rower....a nie spotykać się z 21-letnim facetem.
                  argument różnicy 5-6 lat między małżonkami jest nietrafiony, chyba
                  jest wieeeeelka różnica między związkiem 15-21 lat a np. 35-40 ...
                  p.s. to tylko moje zdanie i w dodatku sie z nim całkowicie zgadzam...
            • a.nancy Re: Zapomniał wół... 13.05.08, 18:48
              andaba napisała:

              > A jak miałyście 15 lat to podobali wam się głupkowaci koledzy z klasy, czy w mi
              > arę normalni dwudziestoparolatkowie?

              jak mialam 15 lat, to spotykalam sie z... 21-latkiem. jakos przezylam, w ciaze
              nie zaszlam, nie stoczylam sie w patologie. szkole tez skonczylam bez problemow.
              BTW, to ja go rzucilam
              • mika_007 Re: Zapomniał wół... 13.05.08, 20:27
                a.nancy napisała:

                > andaba napisała:
                >
                > > A jak miałyście 15 lat to podobali wam się głupkowaci koledzy z
                klasy, cz
                > y w mi
                > > arę normalni dwudziestoparolatkowie?
                >
                > jak mialam 15 lat, to spotykalam sie z... 21-latkiem. jakos
                przezylam, w ciaze
                > nie zaszlam, nie stoczylam sie w patologie. szkole tez skonczylam
                bez problemow
                > .
                > BTW, to ja go rzucilam

                ooo to ja identycznie smile
                teraz po latach się z tego ,śmiejemy
                czasem zapomina wół jak cielęciem był wink
                małżeństwa z 10letnią różnicą wieku nie robią takiego wrażenia -
                nie? wink
                poza tym nie metryczka świadczy o czymkolwiek a rozum
                osobiscie jestem w posiadaniu męża któy wygląda na duuużo młodszego
                ode mnie ,a młodszy jest ale tylko o 40 dni wink

                jeśli dziewczyna jest mądra,uświadomiona,ma dobry kontakt z
                rodzicami to sobie poradzi
                zakazy i tak nic nie dadzą -będzie chciała to i tak swoje zrobi
                lepiej mieć ją po 'swojej stronie" i wiedzieć,że w razie problemów
                przyjdzie do mamy
                a jeśli będzie chciała iść z chłopakiem do łóżka to co za różnica
                czy ma on 16 lat czy 21?
                może ten starszy lepiej znając życie będzie chociaż bardziej
                odpowiedzialny?
                • a.nancy Re: Zapomniał wół... 13.05.08, 23:36
                  > a jeśli będzie chciała iść z chłopakiem do łóżka to co za różnica
                  > czy ma on 16 lat czy 21?
                  > może ten starszy lepiej znając życie będzie chociaż bardziej
                  > odpowiedzialny?

                  tez tak sobie wlasnie pomyslalam, ze 16-latek z duzym prawdopodobienstwem ma
                  "jedno w glowie" i bedzie dazyl do przeforsowania "pierwszego razu" (chocby ze
                  wzgledow ambicjonalnych), rozsadny 20-paro-latek zrozumie, ze dziewczyna jest
                  mlodsza od niego i moze nie byc gotowa. Oczywiscie, zdazaja sie tez NIEROSADNI
                  20-paro-latkowie, podobnie jak 15-, czy 40-latkowie, tego sie nie wie.
                  padl gdzies tez argument o "doroslych" imprezach, piciu itp. - sorry, ale
                  15-latkowie pija bardziej nieodpowiedzialnie, i nierzadko wiecej niz
                  20-latkowie. ktorzy etap "malpiego rozumu" maja juz za soba, i niekoniecznie
                  bawi ich upijanie sie dla samego upijania.
              • zebra12 Hmmmmm 14.05.08, 06:08
                I co robiliście na randkach? O czym rozmawialiście?
                • saskia123 Re: Hmmmmm 14.05.08, 08:30
                  Pokazywał jej kolekcje motyli wink
                • mika_007 Re: Hmmmmm 14.05.08, 10:28
                  zebra12 napisała:

                  > I co robiliście na randkach? O czym rozmawialiście?

                  temat zawsze się znajdzie wink
                  to tak jak bym zapytała o czym można gadać z mężam po 10 latach wink

                  uprzedzając Twoje pytanie -tak poszłam z nim do łóżka - po 3 latach
                  bycia razem smile
                  ba-moja Przyjaciółka w tym samym czasie spotykała się z jego kolegą
                  (też był po 20ce) a Ona rok młodsza ode mnie
                  jaki był tego efekt?
                  najpierw świadkowali razem na moim weselu,później ja bawiłam się na
                  Ich -są już razem 17 czy 18 lat,dziecięcia dorobili się jakieś 4
                  lata temu wink
                  • green_sofia Re: Hmmmmm 16.05.08, 20:12
                    Dziewczyny się tu bardzo mądrze wypowiadająsmile Ja w wieku 14 lat miałam faceta 19
                    latka więc różnica jest podobna smile I świetnie ten czas wspominam, on traktował
                    mnie jak równą sobie bo prawda jest taka że zawsze byłam dojrzalsza od
                    rówieśników. Dobrze rozumiałam się z jego znajomymi i wspólnie się bawiliśmy.
                    Zależy też jaka jest twoja córka. Jesli jest dorosła ponad swój wiek to nie dziw
                    się że szuka kogoś na wyższym poziomie i dojrzalszego.
                    A wypowiedź jednej z was że skontaktowałaby się z chłopakiem i poprosiła o
                    niespotykanie się z córką zjezyła mi włosy na głowie. Autorko tego cytatu, wiesz
                    jaką krzywdę zrobiłabyś dziecku? Dziewczyna byłaby spalona w towarzystwie.
                    Pośmiewisko. A jej dałabys dowód że ważne rzeczy należy załatwiać za plecami
                    osoby zainteresowanej.
                    • sir.vimes Re: Hmmmmm 16.05.08, 20:24

                      Bycie "spaloną towarzysko" dziewczynka w środowisku dorosłych miłośników lolitek
                      nie jest niczym negatywnym. Nawet jeżeli dziecku bedzie się tak chwilowo wydawać.
                      • triss_merigold6 Re: Hmmmmm 16.05.08, 20:42
                        Rozwinięta piętnastolatka to nie lolitka.
                        • sir.vimes Re: Hmmmmm 25.05.08, 12:30
                          Triss.

                          Rozwinięta 15 latka to NIE JEST dorosła kobieta.
                    • scher Re: Hmmmmm 16.05.08, 20:44
                      green_sofia napisała:

                      > Ja w wieku 14 lat miałam faceta 19-latka więc różnica jest podobna
                      > I świetnie ten czas wspominam, on traktował mnie jak równą sobie
                      > bo prawda jest taka że zawsze byłam dojrzalsza od rówieśników.
                      > Dobrze rozumiałam się z jego znajomymi i wspólnie się bawiliśmy.

                      I obyło się bez dowodów miłości?
                      • green_sofia Re: Hmmmmm 16.05.08, 22:58
                        Owszem obyło się. Ja powtarzam że byłam dużo dojrzalsza PSYCHICZNIE więc wtedy z
                        moim chłopakiem dość szybko przeprowadziliśmy na ten temat rozmowę. Usłyszał ode
                        mnie że nawet o tym nie może pomyśleć. Nie przestraszył się, nie uciekł, nie
                        nalegał. Mężem moim nie został ale związek wspominam rewelacyjnie. A trwał dość
                        długo.

                        Dlatego jeśli ochrona dziecka ma polegać na odcinaniu go od wszystkiego
                        potencjalnie złego to jest robieniem z dziecka kaleki. Piętnastoletnia
                        dziewczyna też może być mądra. Dlaczego od razu należy zakładać że nie mają ze
                        sobą o czym rozmawiać? A może akurat połączyła ich rzadka pasja ( ja nie mówie
                        konkretnie o córce autorki ale ogólnie)? Czy każdy dwudziestolatek musi być
                        demonem seksu? Ja też nie jestem głupią mameją i wiem że ma swoje potrzeby
                        seksualne. Ale nie jest niedzwiedziem do cholery i jeśli jest mądry i kocha to
                        potrafi je powstrzymać. Czy taki chłopak, starszy, który czeka na swoją
                        dziewczynę 2 lata powiedzmy nie jest cenniejszy od takiego rówieśnika ( kiey
                        mają np po 18) i czeka dwa miesiące?

                        Aby nie generalizować nadmienię też że jeśli widać iż córka wpada z towarzystwo
                        nie na poziomie i że ogólnie delikwent jest z niższej półki to próby
                        zniechęcenia są jak najbardziej uzasadnione.
                      • babcia47 Re: Hmmmmm 25.05.08, 17:31
                        dwa razy "miałam" chłopaka o 6 lat starszego, w podobnym wieku..z
                        żadnym nie poszłam do ołtarza..ani do łóżka..trochę zaufania do
                        własnej córki, bo jeżeli ma "pstro w głowie" to równie dobrze w
                        łóżku, z niechcianą ciążą, wyląduje mając za partnera
                        równolatka..może nawet taki doroslejszy partner "bezpieczniejszy",
                        bo majac swiadomośc konsekwencji nie będzie córki chciał narazić (i
                        siebie przy okazji)
                        • babcia47 Re: Hmmmmm 25.05.08, 17:35
                          PS. fakt, że córka Ci go przedstawiła a on sie na to zgodził dobrze
                          swiadczy o obojgu, bo czesto bywa tak, że rodzice nie są wogóle
                          wprowadzani w zycie uczuciowe nastolatki..masz mozliwość poznania
                          chłopaka, wpływu na to jak spedzają czas i konroli...to oczywiscie
                          do autorki wątku smile
                          • prologica Re: Hmmmmm 26.05.08, 04:29
                            babcia47 napisała:

                            > PS. fakt, że córka Ci go przedstawiła a on sie na to zgodził dobrze
                            > swiadczy o obojgu, bo czesto bywa tak, że rodzice nie są wogóle
                            > wprowadzani w zycie uczuciowe nastolatki..masz mozliwość poznania
                            > chłopaka, wpływu na to jak spedzają czas i konroli...to oczywiscie
                            > do autorki wątku smile

                            popieram i sie pod tym podpisuje. ja w wieku lat 14-stu chodzilam z
                            19-stolatkiem. gdyby nie mieszkal na tym samym osiedlu rodzicom bym pewnie o tym
                            nie powiedziala nawet. rodzice wiedzieli i oczywiscie wszystko bylo na jedno
                            wielkie nie.
                            nie spalismy ze soba, za to cnote stracilam dwa lata pozniej z rowiesnikiem.
                            gdyby moja corka przyszla do mnie w takiej sytuacji po pierwsze bylabym dumna z
                            siebie i z niej ze przyszla wlasnie DO MNIE, a nie chowala sie po katach, bo 'co
                            matka powie', a po drugie szczerze bym z nia rozmawiala. i tyle.
                        • sir.vimes To nie jest kwestia zaufania do własnego dziecka 28.05.08, 01:12
                          tylko do jakiegoś obcego faceta.

                          .trochę zaufania do
                          > własnej córki, bo jeżeli ma "pstro w głowie" to równie dobrze w
                          > łóżku, z niechcianą ciążą, wyląduje mając za partnera

                          I nie wczesna ciąża jest najgorszą rzeczą jak może się zdarzyć dziewczynce,
                          której ZNAJOMYH obdarza się zbyt wielkim zaufaniem.

                          Chociaż - wszem, totez bywa tragiczne - na moim osiedlu było dziewczę które
                          zaprzestało nauki w szóstej klasie - z powodu ciąży. Oczywiście - z panem
                          dwudziestoparoletnim. Zaledwie 11 lat różnicy - w wielu małżeństwach tak jestwink

                          • babcia47 Re: To nie jest kwestia zaufania do własnego dzie 29.05.08, 12:28
                            > tylko do jakiegoś obcego faceta.
                            ..a jednak..bo naogół rodzice nawet nie wiedzą z kim i w jakim wieku
                            zadaje sie ich pociecha..tak było u mnie..od piętnastego roku życia
                            towarzystwo w którym się "obracałam" było wiekowo mieszane samo w
                            sobie..od rówiesników (troche było równiez młodszych) po starszych o
                            6 lat i wiecej..i wcale nie było tak hermetycznie podzielone na
                            roczniki jak Ci się wydaje..z racji miedzyrocznikowych przyjaźni
                            (moja "psiapsiółka" była z klasy 2 lata starszej, siłą rzeczy
                            obracałam sie wśród jej znajomych), z racji związków (niektórzy
                            znajomi mieli partnerów starszych i młodszycha razem sie
                            spotykalismy), krewni i rodzeństwo kolegów tez bywało z różnych
                            roczników itd.,więc nie widze tu tak wielkiego niebezpieczeństwa w
                            tym, że trafi w środowisko sobie obce pod wzgledem zachowania i
                            spędzania czasu...a może to jej chłopak właśnie zostanie wciagniety
                            w jej srodowisko? A wracając jeszcze do zaufania..stanowcze zakazy
                            moga spowodować, że rodzice nic nie bedą wiedzieli..młodzi beda sie
                            spotykali w tajemnicy..i przez to nie tylko nie będą mieli żadnej
                            wiedzy ale i kontroli..kiedy chłopak będzie mógł przychodzic do
                            domu, rodzice będa wiedzieli gdzie sie wybierają, będą mogli poznać
                            jego charakter, jego "sposób postępowania" z córką łatwiej będą
                            mogli kontrolować i reagowac..a w razie gdy człowiek
                            nieodpowiedni..sensownie wytłumaczyc córce dlaczego z nim nie
                            powinna sie spotykac a nie dlatego, że "nie bo nie" i ze duza
                            róznica wieku..
                            • sir.vimes Babciu 47 29.05.08, 14:28

                              nie było tak hermetycznie podzielone na
                              > roczniki jak Ci się wydaje

                              nie , nic mi sie nie "wydaje".

                              Sama miałam znacznie starszych znajomych.
                              A także znajomych , których rodzice nie zaakceptowaliby.

                              Między posiadaniem znajomych, przyjaźniami a umawianiem się z dorosłym
                              męzżczyzną (gdy jest się nastoletnim DZIECKIEM) jest ogromna różnica.

                              Oczywiście, zaczyna się od zaufania do dziecka - bez tego wszystkie dzieci
                              byłyby odprowadzane do szkoły przez przyzwoitkę.
                              Ale życzliwe obserwowanie związku 14 latki z dwudziestojednoletnim mężczyzną to
                              już jest wyraz ZAUFANIA DO TEGO FACETA. Nie do dziecka - bo i w czym tu można
                              dziecku nie ufać? Stawia pierwsze kroki w sferze romansowej, UCZY SIĘ flirtować
                              itp. "Równość, wolność i partnerstwo" w takim związku to niesłychana rzadkość.






                              • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 15:06
                                i o to chodzi by przestał byc "obcy"..łatwiej wtedy wpływać zarówno
                                na dziecko jak i na niego..i jest okazja sie przyjżec temu związkowi
                                w odróżnieniu od takiej sytuacji kiedy sie zabroni..a małolata
                                będzie i tak sie z nim spotykać..tyle, że w tajemnicy np. zarywając
                                szkołę..przy tym "facet" traktowany jak "swój" i znający lub
                                dowiadujacy sie o niepokojach rodziców, wiedząc, że obserwują tez
                                inaczej się będzie zachowywał, tym bardziej, że wiedząc o nim,
                                znajac go łatwiej go "namierzyc" gdyby jednak zawiódł zaufanie niz
                                takiego z którym córka sie spotyka a rodzice nic o nim nie
                                wiedzą..tu juz działa prawo kija i marchewki..w stosunku do
                                faceta..i jak sądzę zgadzajac się na przedstwawienie rodzicom zdawał
                                sobie z tego sprawę!
                                • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 15:19
                                  ps. pierwszego "oficjalnego" chłopaka miałam w wieku 12 lat..co
                                  prawda równolatka(jakies tam sympatie na zasadzie "konskich
                                  zalotów", czy zauroczenia z mojej strony duzo
                                  wcześniej)..pietnastoletnia nastolatka jest może jeszcze zbyt młoda
                                  na rozpoczęcie "dorosłego"życia jednak nazwanie jej dzieckiem to
                                  chyba przesada, szczególnie, że srednia wieku kiedy fizycznie
                                  dziewczynki "staja się kobietami" oscyluje w okolicy 12 lat..nie
                                  sądzę, by nagle w wieku lat 15-tu sie "przebudziła" pod względem
                                  emocjonalnym, by nie posiadała wiedzy na temat seksu i zwiazanych z
                                  nim zagrożeń (czasem dzieci wiedzą na ten temat wiecej od
                                  rodziców)..przekonanie, ze dzieci są aseksualne jest bardzo
                                  niebezpieczne..dla rodziców..nagle gdy dziecko ma 15 lat(dotyczy to
                                  nie tylko dziewczynek) ze zdziwieniem dostrzegaja, że ma jakies tam
                                  potrzeby uczuciowe skierowane do płci przeciwnej..i że czułości z
                                  rodzicami juz im nie wystarczają...
                                  • sir.vimes Re: Babciu 47 29.05.08, 16:25
                                    dzieckiem w porównaiu z 21 latką czy latkiem.

                                    Swoja drogą , ciekawa jestem co powiedzieliby rodzice których syn 14 latek
                                    przyprowadziłby panią 21 letnią i przedstawił jako swoją dziewczynę? Też lajcik
                                    i no problem?

                                    Zdaje sie, że po prostu łatwiej jest traktować dorastającą dziewczynkę jak niby
                                    dorosłą.


                                    • green_sofia Re: Babciu 47 29.05.08, 16:49
                                      Bo każdy doskonale wie że dziewczynki do pewnego wieku ( a niektórzy mówią że do
                                      końca życia smile) rozwijają się szybciej. Naukowcy mówią że mentalnie między 14
                                      letnią dziewczyną i chłopakiem jest ok 2-3 lat różnicy.
                                      • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 17:10
                                        nie mówiąc juz o polskim prawie, gdzie 16-toletnia(do 18-tki, bo
                                        potem bez pytania kogokolwiek) dziewczyna może za zgoda rodziców lub
                                        sądu rodzinnego wyjśc za mąż i być traktowana jak pełnoletnia z
                                        wszelkimi konsekwencjami i niekoniecznie musi byc w ciązy, choc w
                                        takich przypadkach stosuje się najczęściej..natomiast chłopak
                                        dopiero po ukonczeniu 21 lat może taka decyzje podjąć
                                        samodzielnie..do 18-tu lat nawet ojcostwo nie daje mu takich praw a
                                        między 18 a 21 rokiem życia za zgodą rodziców lub sądu...
                                        • sir.vimes Re: Babciu 47 29.05.08, 20:07
                                          nieaktualne juz
                                        • srebrnarybka Re: Babciu 47 29.05.08, 20:43
                                          Przepraszam, ale to się faktycznie zmieniło, tzn. teraz 18 latek
                                          może już żenić się bez zgody sądu. I słusznie. Zanim to zmienili,
                                          jako tzw. opiekunka roku na swojej uczelni musiałam na żądanie sądu
                                          napisać studentowi lat 20,5 opinię o dojrzałości do zawarcia związku
                                          małżeńskiego, bo sąd sobie zażyczył, żeby mu taki kwit wystawiła
                                          uczelnia i padło na mnie. Chłopaka ledwie znałam, bo wyższa uczelnia
                                          to nie szkoła, a opiekun roku to nie wychowawca, więc miałam spory
                                          kłopot, żeby napisać o nim pozytywną opinię opartą na konkretach.
                                          Ale ponoć moja opinia powaliła sąd na kolana i natychmiast udzielił
                                          mu owej zgody. Małżeństwo jego chyba ma się dotąd dobrze, w każdym
                                          raze mieło się długi czas, ale ja konieczność wypisania tego kwitu
                                          uważam za nonsens. Dobrze, że już więcej nikt nie będzie tego ode
                                          mnie wymagał.
                                          • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 23:03
                                            .aaaa to przepraszam...chyba jednak nie tak dawno?
                                            • srebrnarybka Re: Babciu 47 30.05.08, 00:06
                                              Ten przepis zmieniono kilka, może z 10 lat temu. Nie pamiętam
                                              dokładnie, ale wiem, że odetchnęłam z ulgą, że nie będę już więcej
                                              musiała poświadczać dojrzałości moich studentów do małżeństwa. Czy
                                              obniżenie tej granicy wieku dla mężczyzn jest słuszne, można
                                              dyskutować. Ale jeżeli funkcjonowało to w ten sposób, że wystarczył
                                              świstek z uczelni, że student jest kulturalny etc., to była to
                                              fikcja i tylko utrudnienie biurokratyczne. Może większy sens miałoby
                                              powoływanie biegłego psychologa, ale pewnie byłoby to zbyt
                                              skomplikowane.
                                      • sir.vimes Pod względem seksualnym? 29.05.08, 20:06
                                        to ciekawe czemu
                                        _jednocześnie_podkreśla_się_że_u_nastoletnich_chłopców_potrzeby_są_większe.

                                        I rybki i akwarium?

                                        Jeśli chodzi o seks znałam dzieci płci obojga, które miały inicjację około
                                        dwunastego roku życia (dwie koleżanki ZANIM dostały pierwszą miesiączkę...).
                                        Czy to znaczy, ze były dojrzałe, dorosłe? Moim zdaniem - w żadnym razie.
                                        Szczęściem moje koleżanki i koledzy mieli przynajmniej tyle farta,ze te pierwsze
                                        razy przeżyli z ludźmi w podobnym wieku a nie dwudziestoparoletnimi amatorami
                                        białej pestki.



                                        • babcia47 Re: Pod względem seksualnym? 29.05.08, 22:09
                                          hmm..ja "chodzenia" nie utozsamiam automatycznie z sypianiem..
                                          zawsze uwazałm, że jezeli mi cos tam do głowy nie przyszło..a
                                          najspokojniejszym dzieckiem nie byłam i prawdę mówiąc rodzice mieli
                                          w pewnym wieku ze mna "krzyż pański" ..to dlaczego mam zakładac
                                          zaraz, że inne nastolatki będą głupsze czy mniej odpowiedzialne ode
                                          mnie??..tym bardziej, że moja powsciagliwośc nie wynikała z jakiś
                                          tam żelaznych zasad..i nie dlatego również, że nie bywałam namawiana
                                          czy naciskana przez moich "Panów" i to w różnym wieku, moim i
                                          ich..potwierdzam też to co pisał ktos wyzej, że częściej te
                                          propozycje czy naciski były ze strony rówiesników lub niewiele
                                          starszych..Inną rzeczą jest ze jeżeli dziewczyna wymysli sobie ze
                                          czas na jej inicjację seksualną..to nie będzie pytać rodziców o
                                          pozwolenie..i tu znajomość chłopaka i jego poczucie
                                          odpowiedzialnosci wobec rodziców, którzy potraktowali go
                                          jako "domownika" może zdziałać cuda..to wiem z relacji moich
                                          koleżanek, których parterzy tak byli traktowani, w tym dwóch, które
                                          w wieku 17 lat miały "chłopaków" o 10 lat starszych..obaj zostali
                                          później małżonkami..niby różnica 2-3 lat ale niepokój rodziców
                                          jeszcze większy, bo dziewczyny juz rozwiniete a "chłopcy"
                                          praktycznie dorośli..potomstwa oba stadła dorobiły sie już w czasie
                                          małżeństwa, po zdaniu matury i skonczeniu studium, do których obie
                                          chodziły
                                    • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 17:20
                                      z racji różnic w rozwoju psychofizycznym miedzy 14 letnia
                                      dziewczynka a chłopcem (w tym wątku co prawda mowa o 15-latce) i w
                                      związku z uregulowaniami prawnymi (patrz wyżej w moim poscie) jest
                                      to jednak duza różnica..pomijając absolutne wyjatki 14-ltni chłopiec
                                      to autentyczny "dzieciak" 14-letnia dziewczynka to juz młoda
                                      kobieta..więc o ile w wieku "rozwojowym" miedzy 14-latką a 20
                                      latkiem (różnica 6 lat jak u autorki wątku) nie ma aż tak wielkiej
                                      róznicy..raczej duza jest w traktowaniu ich przez społeczeństwo..bo
                                      ony niby pełnoletni i moze głosować..ale w mentalności często
                                      różnice sa niewielkie, szczególnie kiedy ten 20/21-latek spokojny i
                                      z nieduzym "doswiadczeniem" w zyciu towarzyskim
                                      i "uczuciowym"..czasem 20/21 latek jest pod tym względem mniej
                                      doświadczony od 15-tolatki..smile))
                                      • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 17:59
                                        ps. na ile rrózne są poziomy rozwoju i odpowiedzialnosci męskich
                                        potomków odpowiem na własnym przykładzie: o ile jednemu
                                        zatwierdziłam wspólne zamieszkanie z jego Pania w wieku 19 lat(dziś
                                        po 7-miu latach jest mężem i ojcem) i podobnie zrobiła to jego
                                        obecna tesciowa..o tyle gdyby dziewczyna drugiego, dzis 24-latka,
                                        zapytała czy juz dorósł do wspólnego stadła..miałabym
                                        wątpliwosci..własnie ze względu na "dziecinność", brak doswiadczenia
                                        i swego rodzaju dojrzałości..a za ich ojca wyszłam gdy miał 23 lata..
                                      • mama_kotula Re: Babciu 47 29.05.08, 18:39
                                        > 14-letnia dziewczynka to juz młoda kobieta..

                                        To jest dziewczynka, która ma ciało kobiety. Li i jedynie. I zaczyna być
                                        kobietą, co nie oznacza, że nią jest.
                                        • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 19:22
                                          toteż piszę "młoda kobieta"..i tu uzależniam od dojrzałosci
                                          psychicznej poszczególnych osobniczek rodzaju zeńskiego..fakt, ze
                                          okres "gniazdowania" bardzo nam sie w ostatnich dziesiecioleciach
                                          wydłużył, ale 16-tolatki jako małżonki i matki w pokoleniu moich
                                          rodziców były codziennością..za moich czasów tez zadnym
                                          ewenementem..na pewno takie koleje losu dla własnych córek nie są
                                          marzeniem zadnego rodzica co nie zmienia faktu, ze zadne z
                                          dzieci "tych" wówczas 16-letnich matek nie ma im nic do
                                          zarzucenia..nie piszę tu, że to pochwalam..raczej dlatego,
                                          że "ubezwłasnowalnianie" potomstwa w obecnych czasach dotyczy juz
                                          nie tylko dzieci (że małe, głupie i bez rodziców zginą niechybnie)
                                          ale i na duzo starsze roczniki..moi rodzice w wieku 14-tu
                                          lat "wyszli z domu i juz nie powrócili..bo w tym wieku konczyło sie
                                          7-letnią podstawówke i do szkół z internatem jechało sie na drugi
                                          koniec Polski.."dziadkowie" nigdy na zadne wywiadówki nie jeździli i
                                          nie było mowy o jakimś tam kontaktowaniu sie ze szkołą czy
                                          nadzorowaniu..nawiasem mówiąc wtedy moja mama poznała 3 lata
                                          starszego ojca..i po 6 latach sie pobrali, kiedy ojciec był w stanie
                                          utrzymac rodzinę
                                          • mama_kotula Re: Babciu 47 29.05.08, 20:07
                                            > raczej dlatego, że "ubezwłasnowalnianie" potomstwa w obecnych czasach >
                                            dotyczy juz nie tylko dzieci (że małe, głupie i bez rodziców zginą niechybnie)
                                            ale i na duzo starsze roczniki..moi rodzice w wieku 14-tu lat "wyszli z domu i
                                            juz nie powrócili..

                                            Teraz na szczęście nie jest to konieczne wink

                                            Ja w wieku 15 lat spotykałam się z panem starszym o lat hmmm... powiedzmy, że
                                            różnica wyraża się liczbą dwucyfrową. Wydawało mi się, że jestem taka
                                            megadorosła i megadojrzała, uwielbiałam przebywać w ichnim - dorosłym -
                                            towarzystwie, miałam wiele do powiedzenia na każdy temat i w ogóle cud miód i
                                            łożeszki, imprezy do późna, wycieczki w góry, spacery po parku, kawiarnie bla
                                            bla bla i inne przyjemności zarezerwowane dla dorosłych. Mama mi ufała w pełni,
                                            puszczała mnie wszędzie i nie ograniczała mi tzw. wolności (znaczy - do 22.00 tongue_outPP).


                                            Jak teraz sobie przypomnę mnie - piętnastoletnią, to jedno mi na myśl
                                            przychodzi: bosze, jakie ja byłam głupiutkie dziewczę. Nie - dorosła, nie "młoda
                                            kobieta". Głupiutkie trzpiotowate dziewczę, jak większość moich koleżanek. Z
                                            dużym biustem, makijażem i - a jakże - sieczką w główce, pomimo najwyższej
                                            średniej ocen w szkole. Tyle.
                                            • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 20:26
                                              nooo różnica dwucyfrowa u partnera 15-latki to już faktycznie
                                              róznica..szczególnie jeżeli to Ty weszłaś w jego "towarzystwo"..w
                                              moim przypadku ja 15 ony 20/21..żadna różnica w spędzaniu czasu, bo
                                              wcześniej bywaliśmy w tym samym srodowisku, mieliśmy o czym
                                              pogadać..a raczej do czasu, w koncu ja rezygnowałam, bo byli
                                              mało "rozwojowi" i chyba po prostu nudni..podobnie jak niektórzy
                                              równolatkowie czy niewiele starsi..nie nadążali za mnąsmile)..i do tego
                                              nie umieli grać w brydża, a wtedy grywałam niemal nałogowo, bywało
                                              całe noce, choć rodzice byli przekonani, że nocuję u kumpeli..smile)
                                              • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 20:32
                                                ps. Moja Mama gdzieś chyba tak do mojej łosiemnastki była
                                                przekonana, że jestem aseksualna i o moich chłopakach nie
                                                miała "zielonego pojęcia", bo nie ufała mi w duzo mniej istotnych
                                                sprawach..więc nie uznałam za potrzebne ją wprowadzac w moje zycie
                                                uczuciowe..za to do perfekcji opanowałam sztukę "kamuflarzu"
                                                i "zmylenia przeciwnika"
                                                • mama_kotula Re: Babciu 47 29.05.08, 20:38
                                                  babcia47 napisała:
                                                  > ps. Moja Mama gdzieś chyba tak do mojej łosiemnastki była
                                                  > przekonana, że jestem aseksualna i o moich chłopakach nie
                                                  > miała "zielonego pojęcia", bo nie ufała mi w duzo mniej istotnych
                                                  > sprawach..więc nie uznałam za potrzebne ją wprowadzac w moje zycie
                                                  > uczuciowe..za to do perfekcji opanowałam sztukę "kamuflarzu"
                                                  > i "zmylenia przeciwnika"

                                                  Kamuflaż i zmylenie przeciwnika - czyli po prostu ładnie nazwane okłamywanie
                                                  matki. To nie jest dorosłe ani dojrzałe, niestety. Podobnie - jak niedorosłe i
                                                  niedojrzałe było utrzymywanie mojej mamy w przekonaniu, że pan, z którym się
                                                  spotykam, jest nauczycielem ze szkoły języka angielskiego do której chodziłam, i
                                                  że nasze spotkania są wyłącznie w celu rozwijania wspólnych zainteresowań
                                                  językowych, całą grupą ze szkoły rzecz jasna.

                                                  Choć jakby dosłownie rzecz zrozumieć... to z tymi zainteresowaniami językowymi
                                                  niewiele się myliła ;-PPPP
                                                  • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 22:21
                                                    > Kamuflaż i zmylenie przeciwnika - czyli po prostu ładnie nazwane
                                                    okłamywanie
                                                    > matki. To nie jest dorosłe ani dojrzałe, niestety.
                                                    ..w sumie tak..a może raczej samoobrona, bo znając moją Mam
                                                    zabroniłaby mi wszystkiego i z kazdym, na zasadzie "bo tak"..bo ty
                                                    masz sie tylko uczyć, a potem nagle, szybko uczynic mnie teściowa i
                                                    babcią, bo juz czas najwyzszy..sorki..wolałabym mieć w niej podporę,
                                                    doradcę, kogos kto by mi doradził i pomagał podając sensowne powody
                                                    dlaczego np. "nie" czy dlaczego tak a nie inaczej..dlatego swoim
                                                    dzieciom tego nie robiłam..wolałam by przegadały "problem" ze mną,
                                                    mając moją życzliwą akceptację, niż ukrywały i samodzielnie
                                                    eksperymentowały ze swoim zyciem w tak istotnej, i mającej tak wazny
                                                    na nie wpływ, dziedzinie
                                          • sir.vimes Re: Babciu 47 29.05.08, 23:24
                                            fakt, ze
                                            okres "gniazdowania" bardzo nam sie w ostatnich dziesiecioleciach
                                            wydłużył, ale 16-tolatki jako małżonki i matki w pokoleniu moich
                                            rodziców były codziennością



                                            Mit. Moja babcia była wśród swoich koleżanek drugą panną młoda - w wieku 20 lat.
                                            Koleżanek rodzących poniżej 20 roku życia ja mam iwęcej niz miała babcia, a
                                            jeszcze więcej ma moja młodsza siostra.

                                            Z literatury wynika to samo - dziewczęta , których rodzice uważali 20 za
                                            najniższą granicę wiekową zgody na małżeństwo nie byli rzadkością.


                                            • babcia47 Re: Babciu 47 29.05.08, 23:47
                                              hmm..mam kilkanaście koleżanek młodszych od swoich mam o 16-17 lat i
                                              ze 3 sąsiadki..kilka ma większą różnicę wieku..i starsze
                                              rodzeństwo..o ciotecznych babkach nie wspomnę.. moja babcia mimo
                                              wczesnego zamążpójscia długo nie mogła się dochowac żywego
                                              potomka..moze i mit, ale chyba zależy gdzie i wjakim
                                              środowisku..moja rodzina wywodzi sie ze wsi, gdzie 18-tolatki były
                                              przed wojną uwazane za stare panny
                                              • sir.vimes Re: Babciu 47 31.05.08, 11:22
                                                Wiesz, oczywiście, że były środowiska gdzie wydawano 16 latki za mąż.

                                                I do dziś są.

                                                Znam też dwie dziewczyny, którym rodzina od 18 roku życia sugerowała pośpiech w
                                                znalezieniu małżonka...

                                                Ale - nawet w takiej Ani z Zielonego Wzgórza ("nieco" wcześniej jednak akcja się
                                                dzieje niż lata 30 w których panną na wydaniu była moja babcia) - a chyba tylko
                                                JEDNA bohaterka wydaje się przed dwudziestką. Matka Diany ZABRANIA jej wyjść za
                                                mąż przed 21 rokiem życia - bo uważa że to za wcześnie. I bodajże pani Linde
                                                wspomina, że "za jej czasów" 18 latki były juz mężatkamismile))

                                                Czytając rózne biografie, pamietniki itp ze zdziwieniem odkryłam jakiś czas
                                                temu, ze te wszystkie 15 letnie panny młode to jednak wcale nie była norma - i
                                                to dawniej niż się pozornie wydaje.

                                                I np. "w naszych czasach" zdaje się normą pierwsze dziecko koło i po 30 - a
                                                sporo widać wszędzie bardzo młodych mamuś.
                                                Założę się, że za 20 lat ludzie będą jednak pamiętać tylko to, że żyli w czasach
                                                gdy dopiero po 30 rodziło się dzieci.



                                                • srebrnarybka Re: Babciu 47 31.05.08, 12:48
                                                  Dyskusja schodzi na niewłaściwe tory. Przecież nikt nie mowi, że
                                                  15latka, która chodzi ze swoim kolegą 21latkiem, za chwilę wyjdzie
                                                  za niego zamąż. Zresztą, gdyby chociła z równolatkiem, to też by za
                                                  niego nie musiała natychmiast wychodzić. Wręcz przeciwnie, uważam,
                                                  że jest naturalne, że 15latka parę razy się "zakocha" i będzie z
                                                  kimś chodzić, zanim zakocha się naprawdę. Zbieranie takich
                                                  doświadczeń uważam za ważne wychowawczo. I oczywiście 15 latka
                                                  chodząca z kolegą, niezależnie od wieku, nie musi od razu uprawiać
                                                  seksu, a nawet nie powinna. Na to istotnie jest za wcześnie, ale też
                                                  15latka nie jest i nie musi być bezrozumnym zwierzęciem, które
                                                  kieruje się wyłącznie hormonami, jak piszą tu niektórzy.
                                                  • sir.vimes Srebrna 31.05.08, 13:54
                                                    wydaje mi się po prostu, ze "chodzenie ze sobą" wiążę sie z tym z czym w czsach
                                                    Ani z Zielonego wzgórza małżeństwo - czyli z seksem.

                                                    22 letni mężczyzna to osoba , które może np. spontanicznie wyjechać sobie pod
                                                    namiot czy gdziekolwiek, moze tez na to zarobić. 15 latka którą rodzice
                                                    puszczaja w taką podróż z dorosłym mężczyzna jest na niego w pełni zdana.

                                                    Zakochać się i wzdychać - oczywiście można nawet w 40 latku. Ale tworzyć
                                                    "związek" ?

                                                    NORMALNY dorosły mężczyzna potrzebuje jednak innego rodzaju związku niż
                                                    przechadzanie sie po parku miejskim do 20.00.

                                                    Wspólne wyjazdy, wspólne obiady, wspólne cokolwiek - z 15 letnim dzieckiem nie
                                                    ma takiej opcji. Oczywiście - piętnastolatka może być świetną partnerką w
                                                    konwersacji i w ogóle wspaniałą, dojrzałą nad wiek osobą. Może być tez od 22
                                                    letniego faceta mądrzejsza itp itd.

                                                    Ale - nie ma takiej opcji by dorosły mężczyzna stworzył z nia dorosły związek. A
                                                    22 latek, któremu pasuje tryb życia 15 latków tez nie jest chyba najbardziej
                                                    pożądaną osobą na pierwszy romans dorastającej córki.

                                                  • mama_kotula Re: Srebrna 31.05.08, 15:22
                                                    > NORMALNY dorosły mężczyzna potrzebuje jednak innego rodzaju związku
                                                    > niż przechadzanie sie po parku miejskim do 20.00.
                                                    > Wspólne wyjazdy, wspólne obiady, wspólne cokolwiek - z 15 letnim
                                                    > dzieckiem nie ma takiej opcji.

                                                    Nie mówiąc już o tym, że prawdopodobnie będzie chciał z nią zamieszkać - jeśli
                                                    traktuje związek poważnie; bycie ze sobą "na odległość" bez wspólnego mieszkania
                                                    jest raczej uciążliwe. Powiem więcej, celowe skazywanie się na takie życie pt.
                                                    "poczekam na ciebie kochanie aż skończysz 18 lat" być może i pięknie wygląda w
                                                    literaturze, ale dla mnie jest masochizmem.
                                                    I tak, wiem, że pewne osoby w tym wątku na tyle ufają swoim 15-16-latkom, że
                                                    pozwoliłyby im się wyprowadzić do faceta i stworzyć z nim stadło. Ja nie jestem
                                                    taka nowoczesna. Być może dlatego, że 15 lat miałam całkiem niedawno i nieco
                                                    lepiej pamiętam, jak to było wink))
                                                  • babcia47 Re: Srebrna 01.06.08, 10:37
                                                    21 latek musi wcale nie być bardziej samodzielny od 15-tolatki,
                                                    szczególnie jeżeli sie jeszcze uczy i mieszka "u mamusi"..owszem
                                                    bywaja bardzo "przedsiębierne" egzemplarze..ale tak szczerze mówiąc
                                                    męskie osobniki w tym wieku, studiujace się lub uczace w szkołąch
                                                    policealnych sa niewiele dojrzalsze od 15-latek..21-latek, który ma
                                                    bogate doswiadczenie towarzyskie i w związkach z równolatkami,
                                                    owszem jest juz samodzielny i miewa różne pomysły na spedzanie
                                                    czasu..i potrafi je zrealizowac..ale taki egzemplarz raczej w
                                                    związek z 15-latka by sie nie wdawał..bo raczej ma świadomośc
                                                    konsekwencji i tego, że do takiego spedzania czasu jaki on lubi..ona
                                                    sie nie nadaje..za to jest spora grupa, takich, którzy cieszą się,
                                                    że jakaś dziewczyna wogóle sie nim zainteresowała, dla których sa to
                                                    (podobnie jak dla niej) pierwsze doświadczenia męsko-damskie..w
                                                    takiej sytuacji jest bardziej bezpieczny niż równolatek lub niewielu
                                                    starszy chłopak (tak sadzę)bo jednak rozumku troche ma..no i jakos z
                                                    własnego doswiadczenia nie wydaje mi się, żeby do łóżka się chodziło
                                                    zaraz na pierwszej czy drugiej randce..byc moze ten związek nie
                                                    przetrwa (a raczej na pewno) i skonczy sie wczesniej niż rodzicom
                                                    przejdą wątpliwości co do różnicy wieku..
                                • sir.vimes to racja, faktycznie 29.05.08, 16:21
                                  "i jak sądzę zgadzając się na przedstawienie rodzicom zdawał
                                  sobie z tego sprawę!"
    • camel_3d ?? i co w tym zlego?? 26.05.08, 09:28
      przeciez to tylko 6 lat roznicy..

      jakby przyprowadzila 40 latka..to moze powinnas sie zastanawiac...
      • santiam84 Re: ?? i co w tym zlego?? 27.05.08, 22:55
        a ja napisze tak:w wieku 17 lat poznalam faceta 16 lat starszego od siebie
        rodzice mi zabraniali sie z nim spotykac ojciec mnie nawet bil byl zonaty teraz
        jest po rozwodzie ja teraz jestem z nim 7 lat,mam z nim 2 corki mieszkam dalej
        u rodzicow bo tak wyszlo,.,ale dalej krzywo patrza na niego i mam taki nie smak
        spotykajac sie z nim w oczach rodzicow pytaja sie o ktorej wroce itp,traktuja
        mnie dziecinnie,ale jestem osoba w pelni odpowiedzialna kocham dzieci nad zycie
        sa moja nadzieja,miloscia ,zyciem,
        • tosina Re: ?? i co w tym zlego?? 28.05.08, 17:06
          ja teraz jestem z nim 7 lat,mam z nim 2 corki mieszkam dalej
          > u rodzicow bo tak wyszlo,.,ale dalej krzywo patrza na niego i mam
          taki nie smak
          > spotykajac sie z nim w oczach rodzicow pytaja sie o ktorej wroce
          itp,traktuja
          > mnie dziecinnie,ale jestem osoba w pelni odpowiedzialna

          Osoba w pelni odpowiedzialna nie mieszka katem u rodzicow z dwojka
          dzieci. Dziwisz sie im?Bo ja nie.Przyniesiesz kolejne i co tez do
          nich.
      • mama_kotula Re: ?? i co w tym zlego?? 28.05.08, 09:00
        camel_3d napisał:

        > przeciez to tylko 6 lat roznicy..

        Sparafrazuję jedną z osób wyżej - między pierwszakiem a gimnazjalistą też jest 6
        lat różnicy smile
        15 lat to idiotyczny wiek, i nawet najbardziej dojrzała 15-latka jest najzwyklej
        w świecie dzieckiem w ciele kobiety. Hormony szaleją, rozum zasypia smile
        • tosina Re: ?? i co w tym zlego?? 28.05.08, 17:08
          O i tu sie zgodze z Kotula. 15-latka czuje sie dojrzala i
          dorosla.Nie dzieckiem .Jednak pomimo rozwoju fizycznego ma tylko
          15lat a co za tym idzie jest dzieckiem.
          • behemotka2 Re: ?? i co w tym zlego?? 01.06.08, 16:11
            No cóż. Ja jak miałam 14 lat zaczęłam się spotkać z 19-letnim
            chłopakiem- czyli 5 lat różnicy. Do łóżka poszłam z nim 2 lata
            później- sama tego chciałam. Jesteśmy ze sobą już 11 lat, od 3 lat
            jako małżeństwo. Przedstawiłam Tomka moim rodzicom jakoś po 3
            miesiącach bycia razem. Moja mama przyznała potem, że trochę z
            obawami patrzyła na mój związek, ale na szczęście nie zabroniła mi
            tej znajomości. Jak chłopak jest rozsądny i opowiedzialny to nie
            warto zabraniać córce tej znajomości- zaczną się spotykać
            potajemnie jeszcze albo coś. A do łóżka lepiej żeby poszła z 21-
            latkiem, który wie, jak się zabezpieczyć niż z niemyślącym
            rówieśnikiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka