Dodaj do ulubionych

Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych

15.05.08, 14:23
To taki mój prywatny apel po tym co wczoraj widzialam u siebie w
parafii. Krótko mówiąc chodzi o zachowanie dzieci w kościele, a
zwłaszcza po Komunii św. która jest według wiary katolickiej
rzeczywistym Ciałem Chrystusa a NIE Jego symbolem.

Na początku zaznaczę że NIE chodzi mi o pouczenie kogokolwiek ani
nie uważam się za lepszą od nikogo a określenie "wasze dzieci"
stosuję ogólnie, do nikogo personalnie. Uważam że internet jest tak
samo dobrym miejscem na zwrócenie uwagi na pewne zjawisko, jak
każde inne. Może ktos wezmie sobie do serca co napiszę.

Nie ma obowiazku bycia katolikiem, posylania dziecka do sakramentow
tez nie ma. Wydaje sie ze jezeli ktos posyla dziecko do kosciola,
na religie i do sakramentow to przynajmniej zgadza sie z zasadami
wiary katolickiej. Czyli wierzy i wie że rozdawana w czasie Mszy św
konsekrowana Hostia jest czyms innym niz oplatek bozonarodzeniowy,
gdyz po slowach konsekracji mocą Ducha Św ten chlebek staje sie
Ciałem Chrystusa - inaczej mówiąc Bóg zstępuje do tego małego
opłatka. Wobec czego nalezy Mu się szacunek taki jak Bogu. Stąd
mamy procesje z Najsw Sakramentem i modlitwy przed Nim.

Dlaczego pozwalacie i nie reagujecie gdy wasze dzieci przyjąwszy
Komunię wracają do ławki i... wyjmują Ciało Chrystusa z buzi żeby
pokazac z glupimi smiechami kolezankom i kolegom?

Uprzedze pytanie: a gdzie katechetka, czego ona dzieci nauczyla?
sceny wyjmowania z buzi Ciala Chrystusa widzialam kilkanascie razy
wsrod dzieci komunijnych, w czasie tzw bialego tygodnia. wczoraj
obserwowalam jednego chlopca: cala msze wiercil sie, gadal, stawal
na klęcznik, dokuczal dziewczynce z przodu. gdy wracal od Komunii
wyjął Hostie z buzi i zaczął pokazywac dziewczynkom chichocząc przy
tym. nie wtrzymalam. podkeszlam do niego i bardzo ostro i glosno
zwrocilam mu uwage ze zrobil cos skandalicznego i czy jest ksiedzem
aby wszystkim wokoł pokazywac Cialo Chrystusa? wszystkiego nie bede
powtarzac ale wyraznie mu pwoiedzialam ze ucznil cos zlego. potem
podeszlam po mszy do katechetki siostry zakonnej mowie ze chyba za
malo dzieciom tlumaczyla na religii. A ona sie prawie poplakała
przy mnie mowiąc że doslownie sobie język strzępi ale dzieci nie
sluchaja bo dzisiejsze rodziny takie są że dziecko nawet rodzicow
nie musi sluchac. i pyta mnie: JA JESTEM JEDNA NA 50 DZIECI W
KOSCIELE, A CO ROBIA CI DOROSLI CHRZESCIJANIE STOJĄCY 2 METRY ZA
DZIECKIEM KTORE PROFANUJE KOMUNIĘ ŚW? czemu nikt nie zareaguje?!

Wlasnie... profanacja. To zniewazenie Najsw Sakramentu: celowe
rozsypanie, zabrudzenie, wyjęcie na posmiewisko, spalenie itd.
Oczywiscie dziecko NIE ma intencji profanacji. Ale czego sie uczy
jesli grono rodzicow zadba o to aby kokardka na wianku byla
wyprasowana i wlosy umyte ale gdy dziecko pod okiem rodzica
zniewaza Komunię św, NIKT NIE REAGUJE? przeciez to są dzieci!!
ktore dopiero sie uczą wlasciwego zachowania, skupienia, tego co
wazne i niewazne, jesli teraz nie bedziecie im zwracac uwagi to za
dwa lata bedzie za pozno!

Religa w szkole.... Siostra moze wytresowac dzieci odnosnie
wierszykow, nauczyc modlitwa i skladania rączek a takze rownego
staania w rządku. Moze takze przekazac mnostwo wiedzy religijnej.
Ale NIE przekaze WIARY i szacunku dla rzeczy swietych.

Nikomu nie każę wierzyc w obecnosc Jezusa w Komunii sw. Nikt nie
musi posylac dziecko do sakramentow. NIe mam nic przeciwko wyznacom
boga Zeusa czy muzulmanom, nie wysmiewam sie nigdy z ich wiary.
Licze na to ze wszystkie antyklerykalni forumowicze choc raz
powstrzymaja sie od glupich docinkow i zamilkną wobec powagi temtu.

Czy gdbyscie posylali dziecko do szkoly muzulmanskiej,
pozwolilibysce mu zniewazac Koran?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 15:30
      Teoretycznie masz rację. Mozliwe jednak, ze skarcony przez Ciebie
      chłopiec juz nigdy nie bdzie chciał przystapic do komunii - będzie
      miał złe wspomnienia. Mam nadzieje, ze zdajesz sobie z tego sprawę,
      że byc moze zniechecilas już jedno dziecko do kościola i komunii na
      zawsze.
      • andaba Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 15:40
        verdana napisała:

        > Teoretycznie masz rację. Mozliwe jednak, ze skarcony przez Ciebie
        > chłopiec juz nigdy nie bdzie chciał przystapic do komunii

        Jedyne co mi przychodzi na myśl to słowa "i co z tego?".

        Na podstawie wielu wypowiedzi Sion uważam, ze jest zbyt ortodoksyjna i czepliwa, ale w opisanej sytuacji chyba postąpiłabym podobnie.
        Dla mnie rzecz niewyobrażalna - sama pamiętam pouczenia księdza,że Ciała Chrystusa nie wolno nawet palcem dotknac, gdy się przyklei do podniebienia. Dlatego też w głowie mi się nie mieści przyjmowanie Go na rękę, ale to już inna historia smile
        • 0golone_jajka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 15:47
          A dlaczego palcem nie wolno tknąć??
      • sion2 Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 16:54
        verdana napisała:

        > Teoretycznie masz rację. Mozliwe jednak, ze skarcony przez Ciebie
        > chłopiec juz nigdy nie bdzie chciał przystapic do komunii - będzie
        > miał złe wspomnienia. Mam nadzieje, ze zdajesz sobie z tego
        sprawę,
        > że byc moze zniechecilas już jedno dziecko do kościola i komunii
        na
        > zawsze.

        tak verdano, z pewnoscia jestem winna i oczywiscie to nie pierwsze
        dziecko ktore tak straszliwie skrzywdzilam
        ja nie oczekuje ze bedziesz znala zasady religii katolickiej ale ten
        chlopiec byl kilkukrotnie upomniany przez katechetke w ciagu jednej
        mszy, prowokowal ją, wyglupial sie przy cichej aprobacie osob
        doroslych, kazdy myslal "to nie moje dziecko"
        a ja tak nie pomyslalam bo wiem ze profanacja Komunii sw jest jednym
        z najwiekszych grzechow jakie mozna uczynic - oczywiscie dziecko nie
        mialo takiej intencji co wyraznie podkreslilam
        Dzieciom sie mowi o Bogu kochajacym, wybaczajacym, dobrym i
        przyjacielskim, co drugie zdanie to "Jezus cie kocha". Tylko ze
        czasami w trosce aby bardzo szybko tej milosci Bozej nie utracily
        trzeba huknąć gdy zwyczajna mowa nie dziala.
        Chlopiec nie wydal sie byc strapiony w najmniejszym stopniu.



        >
      • scher Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 19:39
        verdana napisała:

        > Teoretycznie masz rację. Mozliwe jednak, ze skarcony przez Ciebie
        > chłopiec juz nigdy nie bdzie chciał przystapic do komunii - będzie
        > miał złe wspomnienia.

        Będzie miał złe wspomnienia - dobre sobie! Dziecko dostało dokładnie
        to, na co sobie zasłuzyło: zdrowy opierdziel.
    • andaba Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 15:33
      sion2 napisała:

      > Dlaczego pozwalacie i nie reagujecie gdy wasze dzieci przyjąwszy
      > Komunię wracają do ławki i... wyjmują Ciało Chrystusa z buzi żeby
      > pokazac z glupimi smiechami kolezankom i kolegom?

      Zatkało mnie. Owszem, dzeci często zachowują się w kościele fatalnie, ale czegoś takiego jeszcze nie widziałam.
      • 0golone_jajka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 15:45
        Za moich czasow tez tak bylo.
        • mma_ramotswe Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 12:19
          Przypuszczam, że "twoje czasy" są również moimi czasami. I nie było
          tak. Może to zalezy gdzie?
    • 0golone_jajka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 15:45
      > Wydaje sie ze jezeli ktos posyla dziecko do kosciola,
      > na religie i do sakramentow to przynajmniej zgadza sie z zasadami
      > wiary katolickiej.

      To chyba Tobie sie tak wydaje. W wiekszosci przypadkow tak nie jest. Zgadzam sie
      ze tak byc powinno. ALE NIE JEST. Dla wiekszosci ludzi Hostia to TYLKO
      CIASTECZKO SYMBOLIZUJACE BOGA, a nie jego rzeczywiste cialo - sama przyznasz ze
      to niedorzeczne zreszta! Jak mozne kazac dzieciom jesc ludzkie cialo?

      > Dlaczego pozwalacie......

      Za moich czasow bylo tak samo. Dzieciaki po prostu maja to gdzies, a jedynie
      nieliczne sprawiaja wrazenie ze im na tym zalezy. Zrozum to wreszcie.

      CO ROBIA CI DOROSLI CHRZESCIJANIE STOJĄCY 2 METRY ZA
      > DZIECKIEM KTORE PROFANUJE KOMUNIĘ ŚW? czemu nikt nie zareaguje?!

      Nic nie robia bo maja to gdzies. I ich dzieci tez. Ludzie NIE WIERZA w bogow,
      tylko przychodza na szopke, ale maja to gdzies. Chyba to widzisz?!

      > Nikomu nie każę wierzyc w obecnosc Jezusa w Komunii sw. Nikt nie
      > musi posylac dziecko do sakramentow. NIe mam nic przeciwko wyznacom
      > boga Zeusa czy muzulmanom, nie wysmiewam sie nigdy z ich wiary.

      Ja tez sie z niczyjej wiary nie wysmiewam i wszystkie traktuje rowno.

      Ale sama widzisz ze dzieci to maja gdzies. Dzieci to dzieci, ich takie sprawy po
      prostu i zwyczajnie nie interesuja. No ale rodzice jak stado baranow posylaja
      dzieci na religie i sla do Komunii. A sami tez to maja gdzies. To taki owczy,
      bezmyslny ped.
      • srebrnarybka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 16.05.08, 01:49
        Nic nie robia bo maja to gdzies. I ich dzieci tez. Ludzie NIE WIERZA
        w bogow,
        > tylko przychodza na szopke, ale maja to gdzies. Chyba to widzisz?!
        Nic nie robia bo maja to gdzies. I ich dzieci tez. Ludzie NIE WIERZA
        w bogow,
        > tylko przychodza na szopke, ale maja to gdzies. Chyba to widzisz?!

        - i zalożycielce wątku wlaśnie o to chodzi. Bo albo się posyła
        dziecko na religię dlatego, że chce się wychować je w wierze,
        rozumiejąc, co to znaczy, albo się nie posyła.
        • 0golone_jajka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 16.05.08, 08:35
          I tu ją popieram. Tylko że masowa ewangelizacja w szkole nie sprzyja temu, aby tylko prawdziwie wierzący chodzili do kościoła. Zazwyczaj idzie się, bo koledzy idą. Niestety Kościół stawia na ilość a nie jakość.
    • sir.vimes Sion2 15.05.08, 16:07
      Lata temu było podobnie - pamiętam pierwszą komunię siostry na której jedno z
      dzieci tuz po przyjeciu komunii wyjęło hostię z ust by powiedzieć coś do dziecka
      z którym wcześniej rozmawiało.

      To nie jest nowy problem. Nie sądzę tez by dzieci były jakoś szczególnie inaczej
      wychowywane niż 17-20 lat temu. az tak się nie zmieniło.

      Myśle, że szacunku do zasad (niezależnie czy zasad wiary, zachowania w kościele,
      zasad szacunku do ludzi itd...) dzieci uczą się za pomoca przykładów . Słyszałam
      wiele "śmiesznych" historyjek o pijanym chrzestnymledwo trzymajacym się na
      nogach, o panach młodych pijanych tuz po rozpoczęciu wesela - lub nawet przed
      ślubem (nieważne IMo czy slub koscielny czy nie - jest to brak szacunku dla
      żony, gosci). Dzieci słyszą i obserwują. I wyciągają wnioski.

      Jestem krytyczna wobec Kościoła - ale jakiś czas zdarzyło mi się rozmawiać z
      sympatycznym księdzem. Rozmawialiśmy o alkoholu podczas przyjęcia po I Komunii.
      Ksiądz stwierdził, że od kiedy pamięta - jego przypomnienia o tym, ze należało
      by się w tym dniu wstrzymać od pijaństwa, skupić na sakramencie nie na
      biesiadzie traktowane są jak gledzenie przygłupa i puszczane mimo uszu.

      Dzieci to widzą , słyszą , obserwują.


      I akurat w tej kwestii wydaje mi sie najmniejistotne czy ktoś jest wierzący czy
      nie - wypluwanie hostii, plucie na Koran, okazywanie pogardy ważnym dla kogos
      symbolom zadziwia mnie i zniesmacza niezależnie od tego czy to są MOJE symbole.

      Ważne jest jednak, ze te dzieci nie sa świadome, ze tak to wygląda - zapewne
      niektóre nie są nawet świadome, że to jest właśnie kulminacyjny punkt całych
      przygotowań i całej "imprezy".

      A może czasem rodzice, dorośli traktują pewne rzeczy jako zbyt oczytwiste i
      wcale nie tłumaczą ich dzieciom?

      jeszcze tak mi się przypomniało - pogoniłam kiedys chłopczyka malujacego kredą
      po pomniku ofiar Holokaustu (poprosiłam go by odszedł z malowaniek w inne
      miejsce ponieważ to nie jest odpowiednie). Rodzice byli obok i jakos nie
      przyszło im to do głowy. To chyba podobny problem.

      • 0golone_jajka Re: Sion2 15.05.08, 16:45
        Tylko ze wg sion Hostia po tzw. przeistoczeniu juz nie jest symbolem, choc dla
        normalnych ludzi symbolem pozostaje. Co nie zmienia faktu, ze nie powinno sie z
        tego robic jaj wiedzac, ze komus moze to zrobic przykrosc. Ale dzieciaki maja to
        gdzies bo wiekszosc z nich do udzialu w tej szopce zmuszaja rodzice, wiec oni
        olewaja to czy dany symbol jest dla kogos wazny czy nie. Typowa postawa
        zbuntowanego czlowieka. Sam tak robilem.
        • sir.vimes Re: Sion2 15.05.08, 16:53
          No tak, moze sa do tego przymuszane - ale rodzice i katecheci mają cały rok
          obowiązkowego przygotowania do Komuni.

          Dlaczego automatycznie uznaje się te dzieci za przygotowane? Bo jeżeli nie chcą
          brac komunii , nie wiedzą o co chodzi, nie potrafią się zachować - to chyba
          przygotowane do sakramentu nie są.


          > Tylko ze wg sion Hostia po tzw. przeistoczeniu juz nie jest symbolem, choc dla
          > normalnych ludzi symbolem pozostaje.

          No cóż - dla ludzi biorących komunię powinno to być coś więcej niż symbol, tak
          jak dla Sion2. Niezależnie od wieku tych ludzi.

          Bo niewierzący biorący komunię to jednak jest farsa. Po co?
          • sion2 Re: Sion2 15.05.08, 16:58
            sir.vimes napisała:

            >> Dlaczego automatycznie uznaje się te dzieci za przygotowane? Bo
            jeżeli nie chcą
            > brac komunii , nie wiedzą o co chodzi, nie potrafią się zachować -
            to chyba
            > przygotowane do sakramentu nie są.


            Siostra zakonna wczoraj powiedziala mi ze chciala nie dopuscic jedno
            dziecko do Komunii gdyz bylo kompletnie ignorantem i niczego sie nie
            nauczylo przez caly rok. Rodzice przyszli do szkoly i zagrozili że
            siostrę opiszą w lokalnej naszej gazecie, bo "maja znajomosci". Nie
            pytalam czy sie ugiela bo prawie plakala wiec sie zmylam z kosciola.

            odnosnie postow Jajca nie nalezy sie przejmowac tym co pisze na moj
            temat, niech gada sam do siebie, to jest czlowiek majacy obsesje na
            moim punkcie od 4 lat, nie moge napisac postu aby sie przyczepil z
            checia nawaracania mnie na ateizm, mimo ze ja go na wiare nie
            nawracam



            >
            >
            > > Tylko ze wg sion Hostia po tzw. przeistoczeniu juz nie jest
            symbolem, cho
            > c dla
            > > normalnych ludzi symbolem pozostaje.
            >
            > No cóż - dla ludzi biorących komunię powinno to być coś więcej niż
            symbol, tak
            > jak dla Sion2. Niezależnie od wieku tych ludzi.
            >
            > Bo niewierzący biorący komunię to jednak jest farsa. Po co?
            • sir.vimes Re: Sion2 15.05.08, 17:07
              > Siostra zakonna wczoraj powiedziala mi ze chciala nie dopuscic jedno
              > dziecko do Komunii gdyz bylo kompletnie ignorantem i niczego sie nie
              > nauczylo przez caly rok. Rodzice przyszli do szkoly i zagrozili że
              > siostrę opiszą w lokalnej naszej gazecie, bo "maja znajomosci".


              To jest absurdalne.





            • 0golone_jajka Re: Sion2 15.05.08, 18:02
              Ciekawe gdzie ja Ciebie nawracam??? Ja Ci tylko tłumaczę otaczający Cię świat, bo zdajesz się go nie rozumieć smile
        • mma_ramotswe Re: Sion2 18.05.08, 12:23
          0golone_jajka napisał:

          > Tylko ze wg sion Hostia po tzw. przeistoczeniu juz nie jest
          symbolem, choc dla
          > normalnych ludzi symbolem pozostaje

          "Normalny" = rozumujący tak jak ty, prawda? Dzięki Bogu więc za
          neinormalnośćsmile

          Ale bez względu na to, jak bardzo chore i z kosmosu wydają Ci sie
          wierzenia katolików, to właśnei Komunia św, o której pisze sion,
          dotyczy właśnei ich. Jeżeli ktoś wierzy inaczej, nie powinien jej
          pzryjmować ani namawiać 9zmuszać) do tego swojego dziecka, prawda?
          Jeśli wiec juz się decyduje, to (teoretycznie) powinno być tak, że
          dla niego to nie symbol, a rzeczywiste Ciało Chrystusa
      • sion2 Re: Sion2 15.05.08, 16:48
        Tak, nie uwazam aby "lata temu" bylo inaczej... to znaczy bylo ale
        na zasadzie ze po prostu inne pokolenie, obecni trzydziestolatkowie
        nie mieli jednak takiego "szumu medialnego" w glowach... i duszach
        jak wspoleczesne dzieci. Ja nie mam pretensji do swiata ze sie
        zmienia, ze postep techniki, ze za moich czasow nie wszyscy mieli
        kolorowe telewizory a teraz dzieciaki 8-latki maja komorki, komupter
        w wiekszosci domow itp.
        Mnie chodzi o cos innego. Zauwazylam ze wraz ze ignoranckim
        podejsciem do sakramentu Komunii św. wrasta u dzieci lęk przed
        spowiedzią. Przygotowywalam prywatnie 2 dziewczynki z 2 rocznikow do
        tych sakramentow. I uczestnoczylam w tzw pierwszej spowiedzi.
        Histeria, łzy, rozpacz i paniczny lęk towarzyszyl ok 15 dzieciom z
        grupy ok 50 dzieci, zas prawie wszystkie mialy lęk w oczach.
        Rozmawialam z wieloma dziecmi i taki oto poglad mam na sprawe: nasze
        dzieci, to pokolenie obecnych kilku- i kilkunastolatkow jest
        wychowywane w atmosferze gdzie maja wiecej praw niz obowiazkow a
        skrytykowac ich jest hanba i zbrodnia na ludzkim organizmie
        (vide:wypowiedz verdany w tym watku). To takie deliktane
        malenstwa... Od dnia narodzin wszyscy zachwycaja sie dzieckiem:
        ząbkiem, wloskami, usmiechem, inteligencja w zarodku, dzieci w
        przedszkolu maja juz dodatkowe zajecia, a od pierwszej klasy zaczyna
        sie wyscig szczurow. Przy czym jedynki dziecku postawic nie wolno.
        Moim zdaniem obecnie dzieci wzrastaja w atmosferze gdzie w wielu
        rodzinach zatracila sie rownowaga miedzy chwaleniem dziecka za
        sukcesy i wspieraniem w rozwoju a bezkrytycznym uwielbieniem.
        I co? i potem nagle taki 8- czy 9-latek musi sie przyznac do...
        grzechów. O co to, to nie... to stres ktorego dzieciom fundowac nie
        wolno... one takie delikatne są i wrazliwe.
        Dzieci, nasze dzieci urodzone w wolnym kraju ale i w ogole na
        swiecie traca umiejetnosc kryttycznego spojrzenia na siebie. Uwazaja
        sie jak sie przyznaja do jakiejs slabosci to na tym stracą.
        Problem w religii pojawia sie bo w logice Bozej jest dokladnie na
        odwrot. Gdy ktos ze skrucha wyznaje grzechy czy uniza sie jakos, tym
        wiecej od Boga otrzymuje.
        Nasze dzieci - tak powiedziala mi wczoraj siostra zakonna - są tak
        zahukane glosna muzyka, telewizja od rana do wieczora, dodatkowymi
        zajeciami codziennie po lekcjach, ze one nie slysza samych siebie
        nie mowiac o slyszeniu tego co im sie przekazuje odnosnie tzw
        wartosci. Co z tego ze zakonnica na kazdej lekcji powtorzy o sensie
        Eucharystii, ze powie kilkanascie razy o szacunku wobec Ciala
        Chrystusa skoro dziecko w domu nie uslyszy tego ANI RAZU a rodzicow
        przystepujacych do Komunii nie widuje.

        Masz racje: dzieci obserwuja. Nas doroslych. To my jestesmy
        odpowiedzialni za zachowania dzieci - oczywiscie im dziecko starsze
        tym mniej ale w pewnym zakresie dosc dlugo. Dotyczy to takze wyborow
        religijnych a raczej postawy wobec religii. To nic trudnego podejsc
        do Komunii przynajmniej z szacunkiem, jesli juz komus brakuje wiary.
        • sir.vimes Re: Sion2 15.05.08, 17:02
          Sugerujesz , ze wystarczyło by dzieci krócej trzymać i mniej chwalić by nauczyły
          się szacunku dla rzeczy ważnych (i to niby ważnych dla nich samych)? Wątpię.
          Znałam bardzo krótko trzymane i bynajmniej nie chwalone przesadnie dzieci, które
          malowały gwiazdy dawida na szubienicy na ścianach. Ot, tak sobie. I tłumaczenie
          im co , jak i dlaczego nie wolno spływało jak woda po kaczce.

          Może - jeżeli problem z zachowaniem przy I komunii dotyczy wiekszej ilości
          dzieci przydałoby się rozważyć czy nie powinny przystępować do I Komuni po
          prostu później, nie w momencie gdy nie są skłonne zastanowić się nad tym
          sakramentem.

          Bo moim zdaniem, żeby uznać dziecko za gotowe do sakramentu trzeba miec pewnośc,
          ze rozumie to w co niby wierzy. Inaczej rzeczywiście powstaje coś o czym pisze
          ogolony - czyli ludzie , którzy nie mają pojęcia o co chodzi ale chodzą do
          kościoła bo się przyzwyczaili. Potem nie potrafią nic przekazać swoim dzieciom -
          bo nic nie maja do przekazania - oprócz konieczności pozornej przynależności do
          kościoła - i błędne koło się kręci.


          • sion2 Re: Sion2 15.05.08, 18:00
            Nie, nie jestem zwolenniczką żadnego "krótkiego trzymania" tak
            postepowac to mozna z psami a nie dziecmi.
            Uwazam od dawna ze dzieci powinny pozniej przystepowac do I Komunii,
            zreszta jest to w gestii kazdego biskupia orynariusza - w diecezji
            opolskiej dzieci przystepuja do I Komunii w 3 klasie. Przepisy
            koscielne mowia tylko o udzielaniu I Komunii miedzy 6 a 10 rokiem
            zycia.
            Kiedys - jeszcze w wieku XIX - dzieciom odmawiano Komunii az do 10-
            12 roku zycia bo uwazano ze nie rozumieja wiec nie moga przystepowac
            W dojrzalosci do tego sakramentu bierze sie pod uwage czy dziecko
            odroznia dobro od zla i chleb eucharystyczny od zywklego chleba.
            Musi tez znac podstawowe prawdy wiary choc oczywiscie nieco inaczej
            sie je weryfikuje u dziecka idacego do tzw wczesnej komunii sw
            (zwyczaj na Ślasku) a inaczej u 10-latka z diecezji opolskiej.

            Moim zdaniem inaczej powinien wygladac sam obrzed I Komunii. Dzieci
            inaczej zachowuja sie stadnie a inaczej przy rodzicach. W niektorych
            wspolnotach jest zwyczaj ze dziecko idzie do I Komunii z rodzicami,
            siedzi z nimi w ławce i nie ma calej tej szopki z falbankami i panem
            kamerzystą. Tylko do tego trzeba znalezc rodzicow ktorzy wierza i
            praktykuja, wtedy to piekne ze prowadza swoje dziecko pierwszy raz
            do Komunii sw i sami ją przyjmuja.

            Jajco uwaza ze wie lepiej jak powinni wierzyc katolicy, czepia sie
            kazdej mojej wypowiedzi od ponad 4 lat (a moze juz 5, nie pamietam).
            on ma obsesję po prostu.

            To ze ludzie nic nie przekazuja swoim dzieciom w zakresie wiary -
            przeciez napisalam juz to w pierwszym poscie. Wlasnie o to chodzi,
            ze z ludzi ktorzy zamiast uczestniczyc we mszy w okresie nastu lat
            stoja pod drzewem i gadają (tak uczestczyl pan Jajco jak sam wyznal
            na innym forum)- w wieku lat trzydziestu wykazuja skrajna ignorancje
            religijna i tę dzieciom przekazuja. Niektorzy jeszcze ze swojej
            ignorancji są dumni - czy to jest wina kosciola?
            Dlatego wlasnie napisalam ten wątek na TYM forum: ludzie zastanowcie
            się PO CO poslacie dzieci do I Komunii?
            • 0golone_jajka Popieram 15.05.08, 18:07
              > To ze ludzie nic nie przekazuja swoim dzieciom w zakresie wiary -
              > przeciez napisalam juz to w pierwszym poscie. Wlasnie o to chodzi,
              > ze z ludzi ktorzy zamiast uczestniczyc we mszy w okresie nastu lat
              > stoja pod drzewem i gadają (tak uczestczyl pan Jajco jak sam wyznal
              > na innym forum)- w wieku lat trzydziestu wykazuja skrajna ignorancje
              > religijna i tę dzieciom przekazuja. Niektorzy jeszcze ze swojej
              > ignorancji są dumni - czy to jest wina kosciola?
              > Dlatego wlasnie napisalam ten wątek na TYM forum: ludzie zastanowcie
              > się PO CO poslacie dzieci do I Komunii?

              Pełna zgoda. Ludzie posyłają dzieci do I Komunii nie z powodu wairy ale .... i tu można wpisać 1000 powodów. Oczywiście kilkanaście procent rodziców jest autentycznie wierzącymi a pewnie kilkanaście procent do kilkudziesięciu procent ich dzieci też jest wierząca. Reszta idzie bo tata kazał.
              Twoje zdziwienie zachowaniem dzieci jest więc zupełnie nieuzasadnione. To NORMALKA.
        • verdana Re: Sion2 15.05.08, 17:03
          Skrytykowac można. Ale tak, zaby odnioslo to zamierzony skutek, z
          nie wywolalo strach i niechęć.
          Mnie się raczej wydaje, ze dzisiejsze dzieci sa pod taka
          presją "bycia najlepszym", sa stale pouczane i oceniane przez
          nauczycieli i rodiców, ze boją się, iż na spowiedzi zostana ocenione
          jako gorsze od innych.
          Dla mnie fakt, ze dzieci boją się spowiedzi nie świadczy o tym,z e
          sa chowane "na ludzie" - raczej o tym, ze panicznie boją się
          doroslych.
          • agatka_s Re: Sion2 15.05.08, 17:09
            verdana napisała:

            > Skrytykowac można. Ale tak, zaby odnioslo to zamierzony skutek, z
            > nie wywolalo strach i niechęć.
            > Mnie się raczej wydaje, ze dzisiejsze dzieci sa pod taka
            > presją "bycia najlepszym", sa stale pouczane i oceniane przez
            > nauczycieli i rodiców, ze boją się, iż na spowiedzi zostana
            ocenione
            > jako gorsze od innych.
            > Dla mnie fakt, ze dzieci boją się spowiedzi nie świadczy o tym,z e
            > sa chowane "na ludzie" - raczej o tym, ze panicznie boją się
            > doroslych.

            ja tez boje sie spowiedzi, choc jako dziecko, spowiadalam sie raczej
            bez wiekszego strachu, ale teraz sie zwyczajnie wstydze, i nie mam
            ochoty na opowiadanie intymnych rzeczy komus obcemu. Czy to cos
            znaczy ?


            >
          • sir.vimes spowiedź 15.05.08, 17:09

            dokładnie - dzieci boją się rozmowy z obcym dorosłym . i to rozmowy o sprawach o
            których niekoniecznie rozmawiało z kimkolwiek, nawet rodzicami.

            > Mnie się raczej wydaje, ze dzisiejsze dzieci sa pod taka
            > presją "bycia najlepszym", sa stale pouczane i oceniane przez
            > nauczycieli i rodiców, ze boją się, iż na spowiedzi zostana ocenione
            > jako gorsze od innych.
            > Dla mnie fakt, ze dzieci boją się spowiedzi nie świadczy o tym,z e
            > sa chowane "na ludzie" - raczej o tym, ze panicznie boją się
            > doroslych.
            • mharrison Re: spowiedź 15.05.08, 17:26
              Zacznijmy od tego, że wielu katolikow nie wie, że hostia w KK
              nie jest symbolem, a dla wielu z tych co wiedzą nadal tylko symbolem
              pozostaje. Analogicznie spójrz na emamę ile katoliczek odkrywa na
              forum istnienie npr i wymóg jego stosowania.


              Stosunek do spowiedzi wyjaśniła sir.vimes, a "krótkie trzymanie" to
              nie metoda na roziwązanie problemów wszelakich.
              • sir.vimes Re: spowiedź 15.05.08, 17:39
                > Zacznijmy od tego, że wielu katolikow nie wie, że hostia w KK
                > nie jest symbolem, a dla wielu z tych co wiedzą nadal tylko symbolem
                > pozostaje.


                no dobra, ale nawet jeśli dzieci nie wiedza , ze to nie "tylko" symbol to
                niwiele zmienia.

                Symbol też nalezy odpowiednio traktować, odpowiednio się zachowywać i rolą
                rodziców przygotowujacych dzieci do sakramentu (i do życia w ogóle bo istnieja
                nie tylko symbole związane z własną wiarą) jest nauczenie tego zachowania.

              • 0golone_jajka test dla katolików 15.05.08, 18:09
                Święte słowa! Większość tzw. katolików ne zna podstaw swojej wiary. I nie ma czemu się dziwić. Kto z Was potrafi z ręką na sercu, bez sciągania wymienić 10 przykazań? A przykazania kościelne?? Dacie radę?
                • sir.vimes Re: test dla katolików 15.05.08, 18:14

                  ja mogę, bez ściągania. ale nie jestem katoliczką więc to się nie liczy.


                  • mharrison Re: test dla katolików 15.05.08, 18:18
                    Ja też, tylko że niewiele z tego wynika.

                    Podobnie, jak wielu antyklerykałom brakuje podstawowej wiedzy i
                    jedynie do poziomu mafii, klech i katoli się ograniczają.
                    • sir.vimes Re: test dla katolików 15.05.08, 19:03
                      To do mnie ta uwaga?

                      • agatka_s Re: test dla katolików 15.05.08, 19:15
                        wiecie co, a ja naprawde nie widze nic zlego w tym ze 8-latek wyjal
                        sobie "cos" z buzi, nawet jesli slyszal ze to cialo Pana Jezusa.
                        Przepraszam ale nie widze zeby to byla wielka zbrodnia, a poza tym
                        naprawde to jakas abstrakcja dla kogos kto ma 8-lat. Chyba jednak
                        bardziej martwilabym sie gdyby dziecko np naskarzylo na kolege ze
                        cos takiego zrobil, wtedy to bym sie zmartwila. Ale takie
                        zachowanie jakos kompletnie mnie nie oburza-to sa dzieci !!!!
                        • isma Re: test dla katolików 15.05.08, 19:27
                          Skoro to nierozumne dzieci, to przeciez nie musza do Komunii sw.
                          przystepowac.
                          Nikt nie wymaga od dziewieciolatka umiejetnosci grania w brydza, o
                          ile nie wzial udzialu w licytacji, nie?
              • isma Re: spowiedź 15.05.08, 18:55
                No ale Magda, roznica polega na tym, ze przed przyjeciem sakramnetu
                malzenstwa nikt nie ocenia, czy nupturienci sie nadaja, czy nie, bo
                sie zaklada, ze sa dorosli i biora rzecz na swoje sumienie.
                Natomiast przy przystepowaniu dziecka do Komunii sw. po raz pierwszy
                wlasnie ta swiadomosc - ze to NIE JEST SYMBOL - powinna byc
                warunkiem dopuszczenia.

                I jeszcze jedno - tak, wielu "katolikow wielkanocnych" zdazylo
                zapomniec, czego przez I Komunia ich uczono. Ale to nie znaczy, ze,
                jesli te wiare swiadomie odrzucaja, maja nadal prawo przystepowac do
                Komunii sw.
                Nie maja prawa.
                I o to chodzi.
          • sion2 Re: Sion2 15.05.08, 18:03
            verdana napisała:

            > Skrytykowac można. Ale tak, zaby odnioslo to zamierzony skutek, z
            > nie wywolalo strach i niechęć.
            > Mnie się raczej wydaje, ze dzisiejsze dzieci sa pod taka
            > presją "bycia najlepszym", sa stale pouczane i oceniane przez
            > nauczycieli i rodiców, ze boją się, iż na spowiedzi zostana
            ocenione
            > jako gorsze od innych.
            > Dla mnie fakt, ze dzieci boją się spowiedzi nie świadczy o tym,z e
            > sa chowane "na ludzie" - raczej o tym, ze panicznie boją się
            > doroslych.
            >

            Verdano ksieza w parafiach ktore znam to na widok jakiegokolwiek
            dziecka maja usmiech od ucha do ucha, rozdaja cukierki, na kazaniach
            łagodni, nigdy nie podnosza glosu. na spowiedzi przed ktora dzieci
            wpadaly w histerie ksiadz najpierw z nimi rozmawial, rozluznial
            atmosferre, spiewal i gral na gitarze - nic nie pomoglo, one nie
            chca sie przyznawac do zla, tak zreszta mi powiedzialy same dzieci

            boja sie doroslych? standardowa odzywka do nauczyciela, 9-latka
            sprawiajacego klopoty to "i co mi pani zrobi?" gdy jest wezwany na
            rozmowe
            • mma_ramotswe Re: Sion2 18.05.08, 12:24
              Dzieci już dawno nie boją sie dorosłych
        • owocoskala Re: Sion2 15.05.08, 18:20
          rodzinach zatracila sie rownowaga miedzy chwaleniem dziecka za
          > sukcesy i wspieraniem w rozwoju a bezkrytycznym uwielbieniem.
          > I co? i potem nagle taki 8- czy 9-latek musi sie przyznac do...
          > grzechów.
          Oj....oj a cóż to za potworne grzechy mają te 8-latki? I myslisz że
          tak wszędzie w domach sa uwielbiane? W naszym kościele dzieci nie
          były tak przerażone jak piszesz, wszystko przebiegło spokojnie i tak
          jak należy. To wina katechetki że zbytnio nastraszyła te w twoim
          kosciele. U nas żadne nie płakało. Co do tych nabożeństw w Białym
          tygodniu to dzieci już tego nie wytrzymują. Sa za jeszcze na to za
          małe i po prostu wariują unieruchomione w ławkach codziennie przez
          godzinę. Samego sakramentu tez nie rozumieją. Pierwsza Komunią jest
          po prostu za wcześnie. Możemy sobie ponarzekać że świat schodzi na
          psy ale to nie o to chodzi wink
          • isma Re: Sion2 15.05.08, 18:58
            Z tym wariowaniem z powodu unieruchomienia to bez przesady. Mam
            dziecko lat niespelna 6, ktore od czasu do czasu ladnych kilka dni z
            rzedu bywa na Mszy sw. w dzien powszedni, i zyje.
            • owocoskala Re: Sion2 15.05.08, 19:49
              > Z tym wariowaniem z powodu unieruchomienia to bez przesady. Mam
              > dziecko lat niespelna 6, ktore od czasu do czasu ladnych kilka dni
              z
              > rzedu bywa na Mszy sw. w dzien powszedni, i zyje.
              Może twoje jest wyjątkowo spokojne. Moja na mszy w niedzielę tez
              daje radę i jest grzeczna ale teraz jak większość dzieci juz nie.
              Poza tym tu jest nabożeństwo po mszy, zresztą sama zobaczysz.
            • 0golone_jajka Re: Sion2 15.05.08, 21:08
              Żyć żyje ale czy ono to świadomie i radośnie przeżywa czy raczej odwala nudny obowiązek bo mama każe?
              • isma Re: Sion2 15.05.08, 23:57
                Z cala pewnoscia Twoja wiedza na ten temat ma solidniejsze podstawy,
                niz moja, co..?
                • 0golone_jajka Re: Sion2 16.05.08, 08:36
                  Ja tylo snuję domysły oparte na doświadczeniu osobistym tudzieć obserwacji zachowania dzieci w kościele.
                  • isma Re: Sion2 16.05.08, 09:12
                    No, jesli masz (bedac niewierzacym) wiecej okazji do doswiadczen i
                    obserwacji, niz ja, to pozostaje mi tylko sie cieszyc i gratulowac.
                    • 0golone_jajka Re: Sion2 16.05.08, 10:06
                      Wiesz, rozmawiam z moimi dziećmi, które się w kościele nudzą - okres fascynacji już minął, nawet u młodszego, który jest trochę jak Czesio z Włatców Móch - lubi kościelne śpiewy i wyje sobie a nawet w domu podśpiewuje, z czego mam niezły ubaw. Np buduje coś z klocków i śpiewa: Jeeeeeeziussss malusieeeenki.... smile

                      A pozostale obserwqacje sa z czasow gdy jeszcze uczeszczalem do przybytow koscielnych
          • mma_ramotswe Re: Sion2 18.05.08, 12:26
            owocoskala napisała:


            > Oj....oj a cóż to za potworne grzechy mają te 8-latki?
            A czemu zaraz potworne? Jak ktoś się nie umie przyznać do małego
            zła, to do wielkiego tym bardziej nie będzie umiał.


            >Samego sakramentu tez nie rozumieją. Pierwsza Komunią jest
            > po prostu za wcześnie.
            Nieprawda. Nikt nie rozumie "samego Sakramentu", więc jeśli by sie
            miało czekać na zrozumienie, to dopiero po śmeircismile)

            Możemy sobie ponarzekać że świat schodzi na
            > psy ale to nie o to chodzi wink
            I u masz racjęsmile
        • babcia47 Re: Sion2 20.05.08, 20:03
          > Mnie chodzi o cos innego. Zauwazylam ze wraz ze ignoranckim
          > podejsciem do sakramentu Komunii św. wrasta u dzieci lęk przed
          > spowiedzią.
          40 lat temu tak samo ja i grupa moich koleżanek i kolegów
          reagowalismy na pierwsza spowiedź..nasze małe niewinne grzeszki
          wydawały sie tak potepienia godne, że zgodnie z groźbami katechetki,
          obawialismy sie, że nie zostaniemy dopuszczeni do I
          Komunii..zostalismy totalnie zastraszeni..a moja mama do dziś
          deklarujaca głęboka wiarę wykorzystała to by mnie "wyspowiadać"
          zanim zrobił to ksiądz..i wykorzystała w sobie włąściwy sposób
          wszystkie moje "sprawki" w tym te które uważałam za wstydliwe.. To
          prawda, że nic tak dobrze nie uczy dzieci jak własny przykład..nic
          nie może zniechęcić do KK jednak równie skutecznie dziecka jak
          widoczny rozdział uczynków z przykazaniami i nakazami KK osób
          kreujacych się na "wierzących"..dzieci są bardzo dobrymi
          obserwatorami..jeżeli rodzice bardziej przejmuja sie i wieksza wagę
          przywiązuja do przyjecia, ciuszków i prezentów niż samego faktu
          przyjecia sakramentu, jezeli jedzenie i prezenty sa wazniejsze niz
          duchowe przezycie związane Bozym Narodzeniem czy Wielkanocą..to
          czemu dziwić sie dzieciom, że traktują to co jest istotą wiary jak
          rodzaj obyczaju czy zabawy? Podobnie z pokrętnym podejściem do
          przykazań..jest nie kradnij..ale mozna coś "skombinować", jest nie
          wydawaj fałszywego swiadectwa..ale można obgadać nawet bliskich aż
          się będzie kurzyło..i tak mozna wymieniać w nieskończoność.
          Tzw. "wiara" wiekszości Polaków wypływa bardziej z obyczaju,
          przyzwyczajenia i obaw "co ludzie powiedzą", szczególnie w małych
          społecznościach, niż jest naprawdę głęboka, przemyślana..i
          prawdziwa..a co gorsza sam KK to toleruje, tą płytkośc i miałkość
          wiary, wiec co sie dziwić dzieciom jeżeli często ma sie ochotę
          zwrócic uwage lub wręcz potrząsnąć dorosłym
      • kalendarzowa_wiosna zdarzenie podczas mojej komunii 15.05.08, 20:47
        Ja pamiętam swoją pierwszą komunię podczas której, jeden z kolegów w
        mojej klasie wyjął hostię z buzi i... w 5 sekund później dostał na
        odlew w twarz od katechetki.
        Pamiętam, że byłam w szoku, reszta dzieci i zgromadzonych gości
        także.
        Katechetka była cudowną, przemiłą osobą, uwielbianą przez dzieci.
        Nigdy nawet głosu nie podniosła.

        Własnie dzwoniłam do mojej mamy, wypytać czy pamięta to zdarzenie.
        Okazuje się, że pamięta, a jakże. Podobno chłopiec wraz z rodzicami
        był u katechetki z kwiatami na przeprosiny. Wszyscy uznali, że
        postąpiła słusznie.


        Osobiście myślę, że przyjmowanie Komunii Świętej w wieku lat 9 to
        zdecydowanie zbyt wcześnie. Żeby przeżyć w pełni przyjęcie Jezusa do
        serca potrzeba dorosłości i przemyślanego wyboru, a nie owczego pędu
        wynikającego z hipokryzji wszystkich pseudokatolików.
        I od razu napiszę, że nie winię tylko samych "wiernych", ale także
        Kościół jako instytucję, która w imię pozyskiwania jak największej
        ilości wiernych, utraciła sens prawdziwego krzewienia wiary.
        • agatka_s Re: zdarzenie podczas mojej komunii 15.05.08, 21:01
          o Matko !!!!

          Teraz to chyba bylaby taka siostra na pierwszej stronie gazet, i
          jeszcze telewizja by o niej mowila...a dzieciom zafundowano by
          psychologa zeby poradzily sobie z taka trauma.

          Nie no jednak obyczaje sie kompletnie zmienily, nie wiem co by moje
          dziecko zrobilo, nawet w kosciele, nawet podczas mszy z samym
          papiezem, nie wyobrazam sobie aby jakas obca osoba tknela mi dziecko.
          • 0golone_jajka Re: zdarzenie podczas mojej komunii 15.05.08, 21:07
            Ja brałem udział w tej szopce jakies 20 lat temu z hakiem i się z kumplami wydurnialiśmy, ale za karę nie dostałem w łeb. Faktem jest że nie bawiliśmy się ciasteczkami - dla mnie to zawsze było i jest tylko ciasteczko - dla wielu moich kumpli też to było ciasteczko - jak na to teraz patrzą to nie wiem...
        • sion2 Re: zdarzenie podczas mojej komunii 15.05.08, 21:41
          Zachowanie katechetki uwazam za skandaliczne!!! nie wolno w ten
          sposób, sam Pan Jezus by tak nie zrobil i tego nie pochwalil - tak
          mysle...
          dlaczego niby przepraszal katechetke - to ona zostala obrazona a nie
          Pan Jezus?

          widzisz z tym obnizaniem wieku I Komunii to jest dokladnie na
          odwrot: przez 1900 lat Kosciol dopuszczal dzieci co najmniej 10-
          letnie chocby byly wyjatki oczywiscie
          i dopiero znalazl sie papiez Pius ktorys tam (eee pani teolog nie
          pamieta) ktory jako maly chlopiec bardzo pragnal przyjac Komunie a
          nie mogl bo byl za maly i wtedy sobie postanowil ze to zmieni jesli
          zostanie papiezem i zostal... i zmienil to ale dopiero na poczatku
          XX wieku to sie stalo
          wtedy bylo to na plus gdyz wczesniej dzieci nie mialy zadnego glosu
          w kosciele, uwazano je za takie bezmyslne istoty a ten papiez
          dostrzegl ze tak nie mozna i pozwolil dzieciom 8-letnim przystepowac
          do Komunii a wlasciwie przepisy mowia ze dziecko powinno odrozniac
          dobro od zla i odrozniac chleb eucharystyczny od zwyklego - to są
          warunki dopuszczenia

          ja nie wiem czemu tak sie wszyscy dzieci czepiaja? one maja prawo do
          zachowan glupich, nieodpowiedzialnych
          ja sie pytam dlaczego DOROSLI CHRZESCIJANIE nie reaguja gdy widza
          jak dzieci nieswiadomie profanuje Cialo Chrystusa?

          oczywicie nie nalezy reagowac jak ta katechetka, kobieta chyba
          psychiczna byla...
    • condor Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 17:49
      Eucharystia (gr. eucharistia — dziękczynienie) w nauce Kościoła katolickiego to
      sakrament symbolizujący ciało i krew Chrystusa. Jezus zwany Chrystusem nakazał
      spożywać ciało i pić swoją krew. Jest to symbol, alegoria, mistyczne
      staropogańskie (barbarzyńskie) łączenie się z bóstwem, jakże obrzydliwe w swojej
      wymowie. Ale należy zrozumieć i usprawiedliwić ten element wierzeń, gdyż w
      historii ludzkości, pokutuje on od najdawniejszych czasów. Tak zwana „;komunia
      święta" odwołuje się do pogańskich wierzeń, w których główną cechą jest
      kanibalizm, a więc zgodnie z pierwotnymi wierzeniami, łączenie się „w jedno"
      człowieka z bóstwem. Chrześcijaństwo, (jakkolwiek stara się zamazywać pogańskie
      źródła i pochodzenie), przejęło te wierzenia i obrzędy gdyż bez nich nie ma
      żadnej religii. Trudno bowiem wymyślić bezkrwawe łączenie się z bóstwem. We
      wczesnym średniowieczu papieska „eucharystia" była w swej obrzędowej formie
      „teatrem władzy", spektaklem dokładnie wyreżyserowanym, który skrupulatnie
      rozdziela role między dwie klasy rzymskiej społeczności: świtę papieża i rzymską
      arystokrację — lud już wtedy się nie liczył.

      "Jedzcie mięso bohaterów i pijcie krew książąt ziemi, aż do upicia... I
      nasycicie się u stołu mego mięsem koni i jezdnych mocnych i wszelkich mężów
      walecznych, mówi Pan Bóg".
      • 0golone_jajka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 18:11
        O rany, a co by było, gdybym to ja powiedział? A tak to może sion się do tego odniesie, bo moje wpisy programowo ignoruje na zasadzie unikania trudnych pytań.
        • condor Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 16.05.08, 00:26
          Nie odniesie się ponieważ jest fanatykiem religijnym a tacy ludzie zazwyczaj są
          zaślepieni "jedyną prawdą".
          Galileusz tak to ujął:

          "Nikt nie może wątpić, że najwyższy kapłan ma zawsze
          absolutną władzę przyzwalania czy też potępiania.
          Jednak ani on, ani żadna istota ludzka nie jest zdolna sprawić,
          by jakieś twierdzenia były prawdziwe lub fałszywe wbrew temu,
          jakie są ze swej natury. Ze wszystkich nienawiści, nie ma
          większej, niźli nienawiść ciemnoty do wiedzy"

          Zanim zacznie na mnie krzyczeć, przypomnę co mówi o ubliżaniu innym jej własna
          organizacja - Katechizm Kościoła Katolickiego — Obowiązek szukania prawdy w
          sprawach Boga i Jego Kościoła nie jest sprzeczny ze „szczerym szacunkiem" dla
          różnych poglądów i religii, "aby wobec ludzi którzy trwają w błędzie albo w
          niewiedzy co do spraw wiary, postępować z miłością, roztropnością i cierpliwością.
          Amen.
      • luccio1 Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 16.05.08, 16:00
        Rytuał komunijny w postaci "jedzenia Boga" bądź "picia Boga"
        wykorzystał też komunizm.
        We wczesnych latach 70. w jednej z fabryk pekińskich owoc mango
        ofiarowany kolektywowi w dowód uznania przez przewodniczącego Mao
        obgotowano w wodzie - następnie, gdy woda ostygła, cała załoga
        podchodziła rządkiem i piła po łyżeczce - przeżywając Komunię
        w Mao Tse-tungu:
        www.iisg.nl/~landsberger/mango.html
    • mma_ramotswe Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 18:00
      Moje dziecko nigdy takich rzeczy nie rozbiło. I nigdy takich rzeczy
      nie widziałam. Nie wyobrażam sobie
    • mader1 Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 19:26
      Nie widziałam nigdy dziecka w takiej " akcji", ale gdybym zobaczyła,
      powiedziałabym, że tak nie wolno. Gdyby ludzie spokojnie ,
      odruchowo, od razu reagowali na takie zachowania, problemu by nie
      było. " Nie wolno" i już a potem opowiedzenie o tej historii
      poproszenie , by katechetka, ksiądz po mszy jeszcze raz ( zapewne
      jeszcze raz ! ) wytłumaczył dlaczego.
      Bardzo to przykre.
    • agatka_s Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 19:53
      a i jeszcze jedno

      moj syn mial w 3 klasie super ksiedza od religii, naprawde byl
      strasznie fajny.

      Jedna z religii to bylo pojscie do kosciola, gdzie dzieci mogly
      dotknac wszystkiego powyjmowac, popatrzec, PODOTYKAC, nawet ksiadz
      nalal wino i wytlumaczyl co i jak . Fakt to nie bylo w czasie
      mszy,wiec pewnie to wtedy byly zwykle przedmioty. Moj syn strasznie
      od tej pory polubil religie zaczal sie interesowac, symbolika itp.
      Do tej pory mu to zreszta zostalo. do drugiej klasy mieli
      katechetke-wariatke (nie boje sie tak nazwac tej pani, bo zostala
      wyrzucona ze szkoly za swoje metody, ktore naprawde byly drastyczne).

      Mnie sie wydaje ze niektorzy to chca byc swietsi od papieza....
      • verdana Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 19:57
        Konsekrowany oplatek nigdy nie jest "zwyklym przedmiotem".
        • agatka_s Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 20:17
          tak

          tylko czy przejety 8-latek, ktory przyjmuje komunie po raz pierwszy,
          naprawde robi cos takiego zlego, ze z ciekawosci wyciagnie z buzi
          to "cos" o co tyle halasu ? Ja poprostu staram sie wejsc w psychike
          takiego dziecka, jest poprostu ciekawe jak to "cialo Chrystusa"
          wyglada.

          Moze gdyby przed komunia odbyla sie wlasnie taka lekcja pogladowa, i
          gdyby dzieciom pozwolic podotykac wszystkiego, nic takiego by sie
          nie zdarzylo.
          • guderianka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 20:21
            Uważam sion za niebezpieczną fanatycznę ale tym razem się z nią
            zgadzam. Istnieją pewne reguły i zasady-istnieją nie po to by je
            łamać. Jeśli rodzic bierze na siebie odpowiedzialność za wychowanie
            dziecka w wierze (jakiejkolwiek)powinien wpoić mu szacunek do
            pewnych symboli i wartości ważnych dla danej religii. Podoba mi się
            sion , że zwróciłaś uwagę temu dziecku.
            • agatka_s Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 20:34
              guderianka napisała:

              > Uważam sion za niebezpieczną fanatycznę ale tym razem się z nią
              > zgadzam. Istnieją pewne reguły i zasady-istnieją nie po to by je
              > łamać. Jeśli rodzic bierze na siebie odpowiedzialność za
              wychowanie
              > dziecka w wierze (jakiejkolwiek)powinien wpoić mu szacunek do
              > pewnych symboli i wartości ważnych dla danej religii. Podoba mi
              się
              > sion , że zwróciłaś uwagę temu dziecku.


              ze zwrocila uwage to dobrze. Tylko po co tak sie oburzac ? Dziecko
              8-letnie naprawde moze z ciekawosci wyjac oplatek z ust, a nawet
              wiercic sie niemilosiernie. A moze to dziecko z ADHD ? zawsze tak
              bronicie takich dzieci....

              Zwrocic uwage-tak, ale nie doszukiwac sie od razu w postepowaniu
              dziecka, jego rodzicow a i ludzi wkolo jakiejs potwornej zbrodni, bo
              to moim zdaniem naprawde ma prawo sie zdarzyc 8-latkowi.
              • agatka_s Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 15.05.08, 20:44
                a jeszcze dla rozluznienia atmosfery opowiem wam jak za mojego syna
                najadlam sie wstudu podczas Komunii.

                Jest msza. Zaraz dzieci przystapia do pierwszej komunii-kosciol full
                ludzi. Ksiadz wyglasza kazanie, mowi wlasnie o spowiedzi, ze ona
                nie jest wcale taka straszna, i zadaje pytanie "przeciez wiecie ,ze
                w konfesjonale nie obdzieraja ze skory, byl ktos z was u spowiedzi i
                obdarto was ze skory" na to moje dziecko podnosi reke i na caly
                regulator krzyczy "ja, ja" ... cisza, konsternacja i smiech... Ja
                mam ochote wejsc pod lawke na ktorej siedze.

                potem moj syn tlumaczyl ze uslyszal "byl ktos z was u spowiedzi ?" i
                tak gorliwie zareagowal nie sluchajac juz reszty....

                Mamy te scene na filmie i ja sobie ja czasem puszczam jak mi swiat
                robi sie zbyt powazny wkolo....
              • babcia47 Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 20.05.08, 20:51
                hmm ja co prawda dawno "rozstałam" się z KK ale Twoje podejscie mnie
                z lekka dziwi..ja do dziś mam taki szacunek do Sakramentu, że nawet
                opłatka w Wigilie nie "potraktuję" zębami..to że 8-latek przystapił
                do I Komunii nie wiedząc o co w tym "całym biznesie" chodzi mogę mu
                wybaczyć, bo to rodzice odpowiadają za to by był świadomy tego
                wydarzenia. Moim zdaniem powinna byc możliwość przesuniecia terminu
                przyjecia I komunii jeżeli dziecko tego nie rozumie..niestety to
                byłby "wstyd" dla rodziców i nikt na cos takiego nie pójdzie..
                Dziwię się jednak Tobie i Twoim wypowiedziom, bo momentami odnoszę
                wrażenie, że też nie bardzo wiesz o co w tym wszystkim
                chodzi..Głupio wygladają takie napomnienia ateistki..ale ja wychodzę
                z załozenia, że jeżeli w życiu cos sie robi..to należy to
                robic "porządnie"..i bardzo szanuję rodzinę mojej synowej, której
                wiara jest moim zdaniem prawdziwa i nie nastawiona na blichtr i
                pozłotkę tylko na "przeżycia duchowe"..chrzciny mojego wnyka to było
                przyjecie go na łono KK a nie impreza dla dorosłych..prezenty były,
                ale symboliczne, impreza w najblizszym gronie, rodzice, chrzestni,
                dziadkowie, domownicy (12 osób, ale spora rodzina),żadnego alkoholu
                i bzdurnych wydatków. Swojego "chrzestnego" pamietam jako
                wspaniałego człowieka(ułan z Kampanii Wrześniowej)..ale nie ze
                wzgledu na prezenty, bo ich było niewiele i przy innych okazjach..za
                to pamietam, że duzo ze mna rozmawiał o Bogu i religii..tak jak
                obiecywał, starał sie mnie "doprowadzic do Boga"..jednak był
                pierwszą osobą, którą zrugała krewne odsądzajace mnie od czci i
                wiary kiedy zdecydowałam sie na odstapienie od KK, za obrażanie
                mnie..i powiedział, że ja wybrałam ale mam większa wiedzę o wierze
                katolickiej i bardziej się stosuję do jej zasad niz one, które
                latają do koscioła co tydzień a w miedzyczasie grzeszą na potęgę i
                nie widzą w tym nic złego
            • mma_ramotswe niebezpieczna fanatyczka:) 18.05.08, 12:29
              Jak czytam sion, to powiem Ci, że znam gorszesmile Sion jest
              przynajmniej otwarta, mniej więcej wiadomo, czego się po niej
              spodziewaćsmile) Najgorsze to takie, co to z modlitwą uwielbienia
              wbijają nóż w plecy. Sion jest czarno-biała
              • guderianka Re: niebezpieczna fanatyczka:) 18.05.08, 12:43
                Każdy fanatyzm jest niebezpieczny-bez względu na kolor i odcienie
                • green_sofia Re: niebezpieczna fanatyczka:) 18.05.08, 12:53
                  Jeśli miłość do Boga i poszanowanie dla Kościoła Katolickiego jest fanatyzmem to
                  ja w takim razie jestem bardzo niebezpieczną fanatyczką !
                  • guderianka Re: niebezpieczna fanatyczka:) 18.05.08, 18:48
                    Fanatyzm (łac. fanaticus - zagorzały, szalony) – postawa oraz
                    zjawisko społeczne polegające na ślepej i bezkrytycznej wierze w
                    słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub
                    społecznych. Przejawem fanatyzmu jest skrajna nietolerancja wobec
                    przedstawicieli odmiennych poglądów
                    • mma_ramotswe Re: niebezpieczna fanatyczka:) 18.05.08, 18:58
                      Dzięki za ścisłą definicję. Tym bardziej aktualna jest moja poniższa
                      wypowiedź - sion nie jest fanatyczką.
                      No, ale wątek poszedł w boksmile
                    • green_sofia Re: niebezpieczna fanatyczka:) 18.05.08, 19:39
                      Nie jestem nietolerancyjna ale jak najbardziej ślepo i bezkrytycznie wierzę w
                      Boga. Jestem więc półfanatyczką? Czy ktoś ma lepsze określenie?
                • mma_ramotswe Re: niebezpieczna fanatyczka:) 18.05.08, 18:58
                  Nie odbieram sion jako fanatyczki
              • condor Re: niebezpieczna fanatyczka:) 19.05.08, 09:12
                Nie jest czarno-biała, jest cała czarna !
          • sion2 to nie byla dziecieca ciekawosc... 15.05.08, 20:43
            Agatko ja naprawde dosyc pracowalam z dziecmi zeby wiedziec jak
            wyglada dziecieca ciekawosc i umiem ją odroznic od zachowania w celu
            wyglupienia sie
            ten chlopiec cala msze zachowywal sie karygodnie, nie wykazywal
            zainteresowania w ogole tym co sie dzieje, dokuczal dziewczynce
            siedzacej przed nim, poszturchiwal kolegow itd
            gdy wracal do ławki po przyjeciu Komunii zatrzymal sie przy
            dziewczynkach, wyjął Hostie z ust i trzymajac w palcach pokazywal
            dziewczynkom smiejac sie przy tym i robia glupie miny

            nazwiesz to dziecieca ciekawoscia?! i poza tym bylam swiadkiem ze ta
            siostra tlumaczyla dzieciom dokladnie co i jak, malo tego zaklinala
            mi sie ze na tematyce szacunku dla Ciala Chrystusa strzepila sobie
            jezyk w klasie ale do dzieci to nie dociera!

            pomysl z dotykaniem wszystkiego w kosciele jest genialny i bardzo
            żałuję że rzadko ktory katecheta to praktykuje, ale wlasnie tak
            trzeba - wtedy przekaz dotarlby do wiekszej liczby dzieci na pewno

            ja nie kwestionuje ze dzieci nie rozumieja, ze są niedojrzale - ale
            tu nie chodzi o kurs teologii ale o odpowiednie zachowanie na
            uroczystosci do ktorej sa przygotowywane caly rok szkolny

            Agatko gdyby twoj syn na waznym przyjeciu wsadzil łapy w niezwykly
            tort (oczywiscie mowie o 9-latku) bo bylby ciekawy "co to?" tez bys
            usprawiedliwiala go? ze taka dziecieca natura?

            dzieci 9-ltenie są w stanie zachowywac sie w kosciele odpowiednio do
            sytuacji, są w stanie sie tego nauczyc i tego przestrzegac
            problem ze dorosli, ich rodzice, nie widza potrzeby wymagania od
            nich tego! ja sie nie dziwie dziecku ale doroslym ktorzy nie
            reagowali na to zachowanie, moj wątek dotyczy NIEREAGUJACYCH
            DOROSLYCH
            • agatka_s Re: to nie byla dziecieca ciekawosc... 15.05.08, 20:57
              sion, jako pedagog powinnas wiedziec ze sa rozne dzieci.

              8-latki potrafia "tylko" wyrywac muchom skrzydelka zeby zobaczyc po
              wyrwaniu ilu mucha przestaje chodzic, ale sa i takie ktore potrafia
              zameczyc psa albo kota, z pelna premedytacjs. Niestety, sa na tym
              swiecie niegrzeczne dzieci. I naprawde takiej niegrzecznosci nie
              traktowalabym jako zamachu na religie.

              Natomiast chyba rzeczywiscie jest znak zapytania czy jesli dziecko
              sie tak zachowuje powinno do Komunii przystepowac. No ale to juz
              decyzja katechety, ksiedza-nie wina chlopca.

              Wiele razy na tym forum mowiono ze dobrze dla dziecka jak powtorzy
              klase, jesli nie ma odpowiedniej dojrzalosci itp no to pewnie i tu
              taka formula bylaby nie od rzeczy.
              • guderianka Re: to nie byla dziecieca ciekawosc... 15.05.08, 21:50
                Ale sion pisała o dzieciach, które zajmują się niewłaściwie. Czyli
                przypadków było więcej.
                Na podwórku, na którym mieszkam są dziewczynki, które śpiewają sobie
                podczas zabawy "Alleluja, ksiądz się buja..."reszty nie zacytuję. Ja
                również zauważam,że dla wielu dzieci wiara to farsa i coś błahego..
                • agatka_s Re: to nie byla dziecieca ciekawosc... 15.05.08, 21:57
                  guderianka napisała:

                  > Ale sion pisała o dzieciach, które zajmują się niewłaściwie. Czyli
                  > przypadków było więcej.
                  > Na podwórku, na którym mieszkam są dziewczynki, które śpiewają
                  sobie
                  > podczas zabawy "Alleluja, ksiądz się buja..."reszty nie zacytuję.
                  Ja
                  > również zauważam,że dla wielu dzieci wiara to farsa i coś błahego..


                  No STRASZNE !!! ze tak spiewaja.

                  Moj syn kilka dni temu przyniosl dowcip, ktory kolega syna
                  opowiedzial na lekcji religii, i "mamo nawet Pani katechetka sie
                  zasmiala":

                  Idzie zakonnica, potknela sie i krzyczy "Jezus Maryja"...a glos z
                  gory "jak ja mam ryja, to ty krzywe nogi".


                  • guderianka Re: to nie byla dziecieca ciekawosc... 16.05.08, 08:30
                    Nie, to nie jest straszne wink

                    To jest niewłaściwe, nie na miejscu, to barani pęd, chęć popisania
                    się przed innymi
                    • kerry_weaver Re: to nie byla dziecieca ciekawosc... 16.05.08, 08:57
                      Przeczytałam cały wątek. Od razu zaznaczę że odeszłam od wiary a mój
                      syn idzie w niedzielę do Komunii dlatego że jego babcia i ojciec są
                      wierzący. Gdyby to tylko ode mnie zależało, nie poszedłby, syn ma
                      dużo bardzo dorosłych wątpliwości a ja nie mam możliwości go
                      przekonać bo sama jestem mocno nieprzekonana.
                      Ale 9-latki to duże dzieci. Nie można ich traktować jak dwulatka
                      który wsadza palec do kontaktu z czystej ciekawości. 9-latek rozumie
                      że pewnych rzeczy nie wolno i już, że w pewnych sytuacjach ma się
                      zachowywać w określony sposób.
                      To że na próbach komunijnych poszturchują się w lawkach, rozglądają
                      i szeptem opowiadają sobie kawały, rozumiem, i to dla mnie nic
                      strasznego bo jeszcze są w wieku kiedy energia ich roznosi i nie są
                      w stanie skupić się na 2 godziny nabożeństwa. Mam nadzieję że w
                      niedzielę się skupią bo będą przejęci chwilą. To że przekręcają
                      zabawnie piosenki typu "baranki młode" to też norma, i dopóki nie
                      robią tego na mszy a na podwórku to OK, to tylko piosenki. Natomiast
                      są rzeczy których robić nie wolno takie jak opisuje Sion, i nawet
                      jak dzieciak jest ignorantem religijnym to powinien wiedzieć że ma
                      tego nie robić bo dookoła są inni, dla których takie zachowanie jest
                      niedopuszczalne. Nie wsadza się palucha w tort na urodzinach
                      dziadka, nie smarka się w obrus w restauracji, nie wyjmuje się
                      hostii z buzi po Komunii, takie rzeczy 9-latek od dobrych paru lat
                      powinien mieć wpojone.
    • srebrnarybka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 16.05.08, 01:45
      Myślę, że problem nie polega na tym, że tym dzieciom POZWALA SIĘ,
      czy też NIESKUTECZNIE ZABRANIA profanować hostię. Problem polega na
      tym, że te dzieci najwyraźniej nie rozumieją, czym jest hostia, i na
      czym polega komunia i nie przeżywają jej w sposób należyty. Gdyby
      byly wychowywane do miłości Boga, i wiedziały, że przyjęcie Ciała
      Chrystusa jest wyrazem tej milości, nie przychodziłoby im to do
      głowy. I nie opowiadajcie mi, że małe dziecko nie może tego
      zrozumieć. Może. Byłam u I Komunii na etapie dzisiajeszej zerówki, w
      eksperymentalnej grupie katechtycznej, i świetnie to rozumiałam,
      chociaż nie chodziłam jeszcze do szkoły. Ale na religii uczono mnie
      nie tylko, jak się zachować w kościele, jakie modlitwy odmawiać i
      jak złożyć rączki, tylko przede wszystkim o Bogu, który nas kocha i
      chce zbawić i chce też, byśmy go kochali. A wierszyki deklamowane w
      kościele to był już tylko element całej sprawy. Jeżeli zaś nie ma
      tej głębi i wychowanie religijne ogranicza się do tresury, to trudno
      się dziwić takim skutkom.
      • owocoskala Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 16.05.08, 08:58
        Ale na religii uczono mnie
        > nie tylko, jak się zachować w kościele, jakie modlitwy odmawiać i
        > jak złożyć rączki, tylko przede wszystkim o Bogu, który nas kocha
        i
        > chce zbawić i chce też, byśmy go kochali.
        Mysle że jest duzo prawdy w tym co piszesz. My wychowanie religijne
        zwalamy w dużej mierze na katechetkę a ta nasza rzeczywiście uczy
        tylko tego o czym piszesz: zaliczenie modlitw, jak składac ręce, na
        ile kolan klękać itd...
    • luccio1 Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 16.05.08, 15:45
      Byłem u I Komunii św. 45 lat temu. Z przygotowań pamiętam, jak
      ksiądz mówił, że kiedy komunikant przyklei się do podniebienia,
      wolno próbować poruszyć go językiem - nigdy palcem, bo to Pana
      Jezusa bardzo boli!
      Sama Msza św. Pierwszokomunijna był to narastający strach: czy mi
      się uda, czy wszystko pójdzie gładko? strach brał się z moich
      kilkuletnich doświadczeń w zażywaniu rozmaitych lekarstw - w tym
      proszków robionych na receptę i pakowanych w kapsułki opłatkowe,
      gdzie miałem trudności z przełknięciem...
      Przy I Komunii św. poszło ostatecznie dobrze - choć musiałem pomóc
      sobie językiem.
      A że komunikant przy prawdziwej Komunii Świętej smakował tak samo
      jak na próbie - to wtedy po prostu przyjąłem bez dalszego wgryzania
      się w problem dokładnie tak, jak ksiądz tłumaczył: że po
      Przeistoczeniu nadal widzimy chleb, smakujemy chleb - a w jaki
      sposób staje się on Ciałem Chrystusa, to jest tajemnica wiary, którą
      można albo przyjąć, albo wraz z całą wiarą odrzucić.
      (Wówczas nie wiedziałem o starszych niż Chrześcijaństwo
      rytuałach "jedzenia Boga" w różnych religiach pogańskich).
    • green_sofia Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 17.05.08, 10:46
      Dałaś piękne świadectwo miłości i szacunku do Boga. Wprawdzie to był konkretnie
      skierowany apel ale mi te słowa pomogły w trudnym momencie. Dziękuję.
    • magdmaz Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 17.05.08, 11:36
      A teraz ja dorzucę swoje niepotrzebne 10 groszy, gdyż z uwagę przeczytałam
      wszystkie wypowiedzi, jako że tydzień temu prawie moje dziecko w wielu lat 9
      przystąpiło do I Komunii Św.
      1. Wiara wiarą (też ubolewam, że zbyt wielu "wierzących" nie bardzo wie w co i
      po co wierzy, ale jakiś bliżej nieokreślony przymus zewnętrzny im każe), a
      dyscyplina ogólnie rzecz biorąc leży i kwiczy. Dyscyplina i szacunek ogólnie
      pojęty. Pewnie dlatego, ze my, dorośli, chlubimy się, że nie szanujemy nikogo i
      niczego, bo w dzisiejszych czasach nikt przecież szacunku wart nie jest. I nie
      ma to nic - naprawdę nic wspólnego z chowaniem "na dystans", wręcz przeciwnie.
      Im większa bliskość w rodzinie, tym lepsze efekty w zdyscyplinowaniu i
      okazywaniu szacunku przez nasze dzieciaki.
      2. Dzieciaki w stadzie zawsze były, są i będą OKROPNE, choćby miały najlepsze
      intencje i indywidualnie były aniołeczkami. Nie tylko dzieciaki, zresztą.
      3. Usilnie przekonywałam moje dziecko, aby w tym roku NIE SZŁO do Komunii. Nic z
      tego, chciało. Efektem były spontaniczne długie rozmowy na temat tego, o co tu
      chodzi, o wierze, o formach jej wyznawania, o Bogu chrześcijan i niechrześcijan
      i o całym mnóstwie spraw ważnych.
      4. Wyciągnęłam wniosek, że dziecko w tym wieku MOŻE być prawidłowo (i
      odpowiednio dla swojego wieku i możliwości percepcyjnych) przygotowane do
      przyjęcia Komunii - ale dla nas, wierzących rodziców - to dopiero początek
      trudnej drogi. Po co przystępować do I Komunii, jeśli nie będzie komunii
      następnych? Dotąd mogłam wiele spraw - nawet niedzielną mszę świętą - traktować
      dla mojego dziecka nieco "fakultatywnie", bo to są naprawdę rzeczy trudne, nudne
      i niezrozumiałe dla kogoś, kto się na tym nie zna. Teraz - jako że moje dziecko
      ŚWIADOMIE podjęło pewną ważną decyzję, ale jest przy tym smarkatym dzieciorem,
      którego trzeba pogonić i do odrobienia lekcji i do umycia pięt i zębów - na mnie
      spoczywa obowiązek umożliwienia jej kontynuacji tego, co rozpoczęła. A czasem
      przypomnienia o przyjętych zobowiązaniach. Naprawdę - nikt jej nie kazał!!!
      5. Zawsze myślałam, że to za wcześnie na I Komunię. Ale... zdałam sobie sprawę,
      jakie rzeczy zaczynają obciążać sumienie tych dzieci. A jakie to będą sprawy za
      rok, dwa i trzy lata. Naturalna niewinność to dar, który tracimy coraz
      wcześniej, a pomaga nam w tym wszechogarniający Biznes. Lepiej, aby Komunia
      dojrzewała w nich wraz z nimi, niż by było na nią dla niektórych... za późno.

      • owocoskala Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 17.05.08, 16:55
        > 3. Usilnie przekonywałam moje dziecko, aby w tym roku NIE SZŁO do
        Komunii. Nic
        > z
        > tego, chciało.
        Myślę że postapiło najlepiej dla siebie. A Ty, mimo że jestes osoba
        wyjatkową i chciałas dobrze wcale bys dobrze dziecku nie zrobiła.
        Nie wiem jak u was ale u nas 100% dzieci chodzi na katechezę i poza
        3 osobami które poszły do innego kościoła, ale tez w tym roku,
        wszystkie dzieci razem przystąpiły do Komunii. Jak ona by się czuła
        wyłączona z tego? A jak za rok, kiedy taka większa przystępowałaby
        do sakramentu z "maluchami"?
        • thaures Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 17.05.08, 20:40
          Też przeczytałam wszystkie posty i tak się zastanawiam jak to jest z
          moim synem- tydzień temu był u komunii-właśnie wróciłam z białego
          tygodnia. Starałam przygotować go do tej uroczystości jak najlepiej-
          szedł do komunii nie ze swoją klasą- tylko w miejscu zamieszkania.
          Nikogo nie znał, nie rozpraszał się na próbach. Dużo rozmawialiśmy,
          ale nie o ewentualnym wyciąganiu opłatka z ust- to mi po prostu nie
          przyszło do głowy. Jego klasa ma komunię pod koniec maja, więc w
          szkole też o komunii w naszym najgorętszym czasie nie było za dużo
          rozmów.
          Co mnie najbardziej boli? To,że syn jeszcze miesiąc przed komunią
          twierdził,że najchętniej w prezencie dostałby figurkę ulubionego
          bohatera z filmu. Z biegiem czasu zaczęły się rozmowy o pieniądzach,
          które można dostać... Mój syn dostał tylko kasę i to w takiej
          ilości,że w ogóle nie zdaje sobie sprawy ile to jest. Pomimo
          wcześniejszych naszych rozmów i z chrzestnymi ( naszymi
          przyjaciółmi) i z dziadkami, żeby nie przesadzali.
          Sama byłam na siebie zła, bo słowo komunia powodowała,że miałam
          wręcz schizy spowodowane przygotowaniem przyjęcia ( tylko 15 osób,
          więc nieraz robi się podobne ilościowo imprezy, które nie powodują
          palpitacji serca)
          W kościele przeżyłam szok, gdy na próbie zobaczyłam dziewczynkę z
          tipsami. Dobra, to szczególy.
          Najbardziej jednak boli mnie to, że w moim kościele, skądinąd bardzo
          fajnym, zniechęca się dzieci do religii. Biały tydziń polegał na
          uczestniczeniu w nabożeństwach majowych- nudnych, w ogóle
          nieprzygotowanych dla dzieci. Tam nie było dosłownie słowa, które
          mogłoby zainteresować 9-latka. Po mszy szliśmy pod figurkę Matki
          Boskiej i tam następne 15 minut klepania ( przepraszam, ale nie mam
          innego słowa) modlitwy. Dopiero dzisiaj ksiądz opowiedział, jak 40
          lat temu ludzie modlili się o deszcz i co się zdarzyło. Tego dzieci
          wysłuchały naprawdę z zaciekawieniem.
          Tyle moich przemyśleń, jestem zdegustowana i normalnie mi przykro.
          • 0golone_jajka welcome to the real world 17.05.08, 21:58
            witaj w prawdziwmy świecie
          • owocoskala Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 08:31
            > Co mnie najbardziej boli? To,że syn jeszcze miesiąc przed komunią
            > twierdził,że najchętniej w prezencie dostałby figurkę ulubionego
            > bohatera z filmu. Z biegiem czasu zaczęły się rozmowy o
            pieniądzach,
            > które można dostać... Mój syn dostał tylko kasę i to w takiej
            > ilości,że w ogóle nie zdaje sobie sprawy ile to jest. Pomimo
            > wcześniejszych naszych rozmów i z chrzestnymi ( naszymi
            > przyjaciółmi) i z dziadkami, żeby nie przesadzali.
            No ale ktos go musiał nastawić na ta kasę, sam na to nie wpadł, albo
            koledzy w szkole alby wy sami skoro jednak zgodziliscie sie by
            goście przynieśli kasę. My powiedzieliśmy ze nie kasa i wskazaliśmy
            niezbyt drogie prezenty. Nasza miała do wyboru od nas rower za 800
            zeta i maskotkę z kodem do gry w necie za 60, wybrała to drugie i
            jest szczęśliwa. I to nie tylko dzieci myslą o kasie i prezentach,
            proboszcz w czasie przygotowań sugerował bardzo drogi prezent jako
            dar ołtarza (ok. 2000) a w czasie białego tygodnia rozdano każdemu
            dziecku koperty i powiedziano że jutro mają je odnieść z kasą w
            środku, najlepiej ze swojego kieszonkowego. Co prawda ponoc na jakis
            słuszny cel, ale chodzi o formę przymusu i okres kiedy rodzice są
            juz spłukani a każdy wyciągą ręke o jeszcze: a to fotograf chce
            więcej niż ustalono itd. Dzieci nie sa takie same z siebie, to
            środowisko je kształtuje......
            • sion2 Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 10:35
              Owocoskala twoja wypowiedz oceniam jako lekko tendencyjna. Znowu ten
              paskudny KK wyciagajacy dlon po pieniadze...
              Od kilkudziesieciu lat w polskich kosciolach dzieci
              pierwszokomunijne DOBROWOLNIE bo koperty nie sa podpisane ani nikt
              nie sprawdza kto oddal a kto nie, z pieniedzy ktore dostaly oddaja
              tyle ile chca na pomoc dzieciom z krajow misyjnych. Wedlug mnie to
              uczy dzieci wlasnie tego ze nie kasa najwazniejsza a nie na odwrot
              co ty sugerujesz. I to nie kosciol uczy dzieci materializmu ale
              rodziny w ktorych dzieci sa wychowywane.
              • agatka_s Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 12:06
                Ja nie dalam pieniedzy na biedne dzieci afrykanskie, bo zdenerwowala
                mnie ta "dobrowolnosc"-ktora nie jest zadna dobrowolnoscia.

                Tak samo bylo z prezentem dla ksiedza, niby mialo byc "tak jak kto
                uwaza", ale rodzice ustalili kwote X, a ja sie wscieklam, i dalam
                duzo mniej, bo skoro mialo byc jak ja uwazam to niech to
                rzeczywiscie bedzie jak ja uwazam, a uwazam ze nie ma zadnego powodu
                abym placila jakas horrendalna sume na prezent dla ksiedza (to bylo
                niezaleznie od pieniedzy na kwiaty, sprzatanie itp), kwota byla
                naprawde bardzo wysoka(bo mieszkamy na zamoznym osiedlu).


                Niestety Komunie to jest biznes, i nikt mi nie wmowi ze tak nie
                jest, bo ja mam oczy i widzialam co sie dzialo.
                • 0golone_jajka Konkrety, kochana, konkrety 18.05.08, 17:47
                  Bo katechetka sion Ci nie uwierzy i powie ze to znow atak na jej ukochana sekte
            • green_sofia Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 10:52
              Zgadzam się z sion2 że jestes troszke cięta ale można Ci wybaczyć.
              Jednakże chciałam Ci uświadomić że 2000 zł na dar ołtarza to nie wiele bo u nas
              ta kwota wyniosła 6500zł.

              A poza tym wydaje mi się że to troszke niesprawiedliwe postawić córkę przed
              takim wyborem prezentów ( między 800 a 60 ). Nie lepiej było po prostu kupić jej
              ten rower skoro i tak byliście nastawieni na taki wydatek a do tego dorzucić tą
              maskotkę? Przedcież 60 zł to żadne pieniądze nie ubyłoby was.
              Ale to jest tylko moje zdanie smile
              • owocoskala Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 12:23
                > ten rower skoro i tak byliście nastawieni na taki wydatek a do
                tego dorzucić tą
                > maskotkę? Przedcież 60 zł to żadne pieniądze nie ubyłoby was.
                Oj, przeciez i tak dostanie ten rower, ale na Komunie wybrała
                maskotkę, dzieci nie oceniaja prezenów po cenie....
                > Zgadzam się z sion2 że jestes troszke cięta ale można Ci wybaczyć.
                Zgadzam się również, że jestem ostatnio nieźle cięta, głównie przez
                to wink
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=79381631&s=0
              • 0golone_jajka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 17:52
                > Jednakże chciałam Ci uświadomić że 2000 zł na dar ołtarza to nie wiele bo u nas
                > ta kwota wyniosła 6500zł.

                Ta suma to jest od jakiejś grupy ludzi, tak? Od całej klasy czy całego "miotu chrzcielnego"? No bo chyba nie ode łba?
                • green_sofia Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 18:20
                  od wszystkich dzieci komunijnych z danej szkoły.
                  • 0golone_jajka Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 18:31
                    No to w szkole mojego dziecka są chyba 3 klasy czyli ok. 60-70 dzieci co by dało stówkę na łba (przy tej wersji droższej)...
                    • owocoskala Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 18:53
                      > No to w szkole mojego dziecka są chyba 3 klasy czyli ok. 60-70
                      dzieci co by dał
                      > o stówkę na łba (przy tej wersji droższej)...
                      No jakos tak to u nas właśnie było i rzeczywiście od szkoły ale
                      szkoły sa 2 - 3 w parafii. Ale do tego jeszcze ustrojenie ołtarza
                      itp. oddzielnie płacone. Ja tam nawet nie liczyłam ile to razem.
        • magdmaz Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 10:20
          Miałyśmy poważne uzasadnienie - w tym roku w naszej parafii nie było komunii,
          więc poszłaby w przyszłym z rówieśnikami, ale wolała w tym roku z kilkoma
          osobami z klasy w ich parafii, oddalonej od naszej o 20 km, co wiązało się z
          naprawdę dużym wysiłkiem zarówno córki, jak moim i pomagającej rodziny (sama nie
          dałabym rady dowozić ją trzy razy w tygodniu na próby, a potem codziennie na
          biały tydzień - mam w domu też młodsze dziecko, a jestem samotną matką).
          • owocoskala Re: Do rodziców dzieci pierwszokomunijnych 18.05.08, 12:16
            > Miałyśmy poważne uzasadnienie - w tym roku w naszej parafii nie
            było komunii,
            > więc poszłaby w przyszłym z rówieśnikami, ale wolała w tym roku z
            kilkoma
            > osobami z klasy w ich parafii, oddalonej od naszej o 20 km, co
            wiązało się z
            > naprawdę dużym wysiłkiem zarówno córki, jak moim i pomagającej
            rodziny (sama ni
            > e
            Acha, czyli sytuacja była zupełnie odwrotna niż ją oceniłam,
            sorry wink
    • mma_ramotswe trochę obok tematu 18.05.08, 12:32
      A czy katecheta może nie dopuścić dziecka do I Komunii? Jesli np
      widzi, że rodzice mają Kościół i Sakramenty gdziś i jesli widzą, że
      dziecko również? (np ta katechetka, o której pisze sion, nie byłą
      zaskoczona zachowaniem tego chłopca - czyli zdarzały mu sie już
      jakieś wybryki na tym tle) - to po co to wszystko? To by dpiero był
      gadanie, gdyby nie dopuścili... a tu już lokal zarezerwowany, laptop
      kupiony...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka