Dodaj do ulubionych

Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to...

29.07.08, 00:34
wyglada. Czy ktos z Was chciał posłać dziecko rok wcześniej do szkoły i był z
dzieckiem na takich badaniach. My nie byliśmy do tego pomysłu przekonani ale
lekarz pediatra twierdzi że nasza córka, która juzw przedszkolu była rok
wcześniej w zerówce jest doskonale przygotowana do szkoły. Czyta płynnie itd.
Czego możemy na takich badaniach oczekiwać. Nie znamy nikogo kto dziecko
wysłał na takie testy.
Nie żebym chciała córkę jakoś specjalnie przygotować. Nie przejdzie testów to
pójdzie za rok do szkoły i tyle.
Obserwuj wątek
    • e_r_i_n Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 29.07.08, 08:57
      Przeprowadza sie badania psychologiczno - pedagogiczne.
      Odwzorowywania, układanie historyjek, układanie klocków.
      Fakt płynnego czytania nie jest najwazniejzsy - duzo wazniejsze, czy
      jest gotowa psychicznie do szkoły.
      No i jesli mialaby pojsc do szkoly od wrzesnia tego roku, to chyba
      troche za pozno sie zabierasz za formalnosci. Pamietaj, ze opinia
      musi byc z panstwowej poradni - a tam sie troche na badania czeka.
      • heca7 Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 29.07.08, 11:57
        Pierwsza wizytę mam już w przyszłym tygodniu. Mówią że spokojnie zdążą ze
        wszystkim. Widocznie w wakacje mało się tam dzieje. Oczywiście to państwowa
        poradnia a badanie będzie przeprowadzać pani psycholog, której podlega
        przedszkole córki.
        • verdana Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 29.07.08, 16:01
          Ja bylam na takich badaniach. państwowa pscyholog stwierdziła, ze
          dziecko się nie nadaje do szkoly, bo nie wiąże kokardek, rysuje
          dziwacznie (no tak, bo uczył je dziadek-malarz) i ze powinno zostać
          skierowane na reedukacje, bo nigdy nie nauczy się pisania literek.
          Zapomniała tylko sprawdzic, że syn już umiał pisać.
          Prywatne badania wykazały (rozmowa, badanie IQ, i pewnych
          umiejetności , takich jak czytanie, rozumienie tekstu itd), że syn
          juz ma opanowany niemal cały program I klasy i umrze z nudow, jesli
          pójdzie do zerowki. Na tej podstawie został przyjęty do szkoly. Nie
          byl nigdy wzorowym uczniem (ma dysortografię), ale na pewno to był
          doby pomysł, poslanie go wczesniej.
    • jorom Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 04.08.08, 15:49
      Miałam ten sam problem w ubiegłym roku. Mój syn ur. się 6.01.2001,
      więć jego rocznik idzie do szkoły od tego września. W przedszkolu
      okazało się, że jest inteligentny i ma zdolności matematyczne. Pani
      psycholog z przedszkola (niestety z prywatnej poradni, a liczy się
      tylko opinia pańswowej) poradziła nam, żebyśmy posłali go wcześniej.
      Przeszliśmy gehennę w państwowej poradni psych-ped. Pani psycholog
      od razu była nastawiona na nie. (Miałam też opinię pani z
      przedszkola - robiono mu test na dojrzałość szkolną i nie miała
      wątpliwości, że się nadaje.)
      Testy wyszły bardzo dobrze. Ale uważała, że jest niedojrzały
      emocjonalnie. W opini nie napisała co prawda, że kompletnie się nie
      nadaje. Ale opinia nie była niestety jednoznaczna. Wkurzające jest,
      że osoba, która widzi dziecko przez 1 czy 2 godziny i kompletnie go
      nie zna, ma decydować o jego dalszym rozwoju.
      Jeszcze raz rozmawialiśmy z przedszkolną panią
      psycholog. "Grzecznie, ale asertywnie działać i posłać dziecko
      wcześniej do szkoły". Uzbrojeni w we wszelkie kwity udaliśmy się do
      dyrektorki wybranej szkoły. Ta po konsultacji z kuratorium przyjęła
      synka. Wyróżniał się w klasie, dostał bardzo dobre świadectwo, lubi
      szkołę, chociaż czasami się nudził na lekcjach, ma ochotę wrócić do
      szkoły. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć : do przodu,
      wszystko będzie ok.
      Życzę powodzenia
      • verdana Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 04.08.08, 16:27
        Nie tylko panstwowej - moj syn zostal przyjety do szkoly na
        podstawie opinii prywatnego psychologa.
        • e_r_i_n Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 05.08.08, 08:29
          Ale było to kilkanascie lat temu, prawda? Od kiedy nastapił wysyp prywatnych
          'poradni' dajacych kwitki o dysleksji i inne od reki, w ustawie o systemie
          oswiaty jest wyraznie napisane, ze opinia ma byc z PANSTWOWEJ poradni.
      • grazbed Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 04.08.08, 17:27
        Mogłabym dokładnie skopiowac post Jorom.!!!

        Moje dziecko też z 06 stycznia 2001r. Gehenna przychodni państwowej. Złośliwości i diagnoza - jeszcze przed badaniem na nie! Wg. pań psycholożek na dobrą sprawę powinna powtórzyć całe przedszkole a nie tylko zerówkę (którą, tak się złożyło, zaliczyła 2 razy). Nikt też nie wziął pod uwagę, że ona od I-grupy przedszkolnej chodziła z wcześniejszym rocznikiem, nie był to jakiś nagły skok w edukacji. No, ale nie pasowała do schematu!

        Uparłam się, pokazałam pani dyrektor ze szkoły opinię przedszkolnej psycholog, byłam u p. dyrektor z córką. Dyrektor podjęła decyzję na tak! Bo to dyrektor podejmuje decyzję, u nas nawet nie było konsultacji z kuratorium.
        Skończyła właśnie I-szą klasę, ma świetny kontakt z koleżankami i kolegami, szkołę bardzo lubi. Żadnych problemów w nauce, odrabianiu lekcji, wygrane konkursy ortograficzny, matematyczny, plastyczny, sukcesy w olimpiadzie sportowej.
        Jeśli wierzysz w swoje dziecko to nie odpuszczaj! W naszym przypadku warto było się bić w słusznej sprawie...
        Córka jest szczęśliwa i my rodzice też.
      • halga Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 17.08.08, 19:18
        Pozdrawiam serdecznie. Mój synek też z 6 stycznia 2001. Podobne doświadczenia.
        Dostał pozytywną opinię, ale byłam zdegustowana kontaktem z paniami
        specjalistkami z poradni. Uznały, że ma wole tempo pracy. Pytam: pisał,
        rysował?, odpowiedź: nie, al;e długo milczał, zanim udzielił odpowiedzi. A on
        był pierwszy raz w obcym miejscu z dwiema obcymi paniami i czuł się też obco.
        Rodzicom kazali siedzieć na korytarzu, a dziecko było przepytywane przez dwie
        godziny.
        Skończył bez problemu pierwszą klasę, odebrał nagrodę na apelu. Raczej narzekał,
        że ćwiczenia za łatwe. Oczywiście emocjonalnie jest dojrzalszy w porównaniu z
        ubiegłym rokiem, ale nie żałujemy decyzji.
    • kanna Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 04.08.08, 21:52
      Podstawowa sprawa: decyzję o przyjęciau dziecka do szkoły ZAWSZE
      podejmuje dyrektor. Mozecie miec 70 opinii, a jeżeli dyrektor uzna,
      że nie chce, to nie przyjmie.
      Jezeli masz wybraną szkołę, warto pójść do dyrektora, opowiedziec o
      dziecku i zapytać, czy jest poradnia/psycholog z którym
      współpracuje. Bedzie chetniejszy do akceptacji opinni z takiego
      miejsca.

      Badanie dojrzałości szkolnej powinno odbywac się w etapach,
      pierwszy - obserwacja dziecka w grupce, grupowe zadania do
      wykonania, drugi: badania pscyhologiczne, trzeci: badania
      pedagogiczne. Znam poradnie, które stosują taka procedurę i ona jest
      w mierę rzetelna. Ale cała procedura zaczyna sie w kwietniu, a nawet
      wczesniej.

      W dwie godziny NIE DA SIĘ okreslic dojrzałosci szkolnej dziecka. Da
      sie ja lekko oszacować.

      >Wkurzające jest,
      >że osoba, która widzi dziecko przez 1 czy 2 godziny i kompletnie go
      >nie zna, ma decydować o jego dalszym rozwoju.

      Osoba taka nie decyduje, decyzje podejmuje dyrektor i rodzice.
      Faktem jest, że orzekac powinien ZESPÓŁ znajacy - choc troche -
      dziecko.

      pozd smile Ania
      • heca7 Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 05.08.08, 09:58
        Jutro mamy wizytę u logopedy w państwowej poradni w rejonie. A za tydzień
        psychologa. Wszyscy jak na razie są bardzo mili i nie utrudniają załatwiania
        formalności. Dostałam karteczkę z planem co po kolei mam załatwićsmile U nas jest
        właściwie jedna poradnia, z której opinie się liczą. Wiem, że z psychologiem
        będą co najmniej dwa spotkania po 2-3 godz. każde. Dyrektor nie ma nic przeciwko
        przyjęciu córki.
        • kkokos Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 05.08.08, 11:32
          u nas było jedno spotkanie i wspominam je ok.
          dziecko umiało płynnie czytać, pisać, liczyć i pani to jak
          najbardziej zauważyła, nie umiało kompletnie rysować (pani
          stwierdziła, że to są rysunki na poziomie dwuipółlatka, a nie
          sześciolatka) i mało zdolne manualnie, uznała, że zasób słów ma
          większy od równieśników, ale emocjonalnie nie jest do szkoły
          przygotowany. ostrzegła, że będą z tym kłopoty (i były) oraz kłopoty
          z pisaniem (oj, były, dopiero w szóstej klasie przestał nienawidzić
          samej czynności pisania), ale powiedziała też, że intelektualnie
          jest na tyle do przodu, że się będzie w zerówce w przedszkolu
          kolejny rok potwornie nudził i tym zrobimy mu krzywdę. ewentualnie
          zerówka w szkole mogłaby być, a jeśli do pierwszej klasy, to ze
          świadomością czekających nas problemów. uznałam, ze jak mam dać
          dziecko do zerówki w szkole na trzy godziny, a potem świetlica, to
          lepiej już do pierwszej klasy na cztery godziny, a potem świetlica.
          wszystkie zastrzeżena pani psycholog co do pierwszej klasy
          sprawdziły się co do joty.
          tak więc to nie jest tak, że wszystkie panie w ppp są głupie albo
          źle nastawione, znów wszystko zależy od człowieka, na jakiego się
          trafi
          • mama_misi do kkokos :) 17.08.08, 16:39
            Moja córka ma 5 lat już ładnie czyta, dodaje i odejmuje, ma bogaty zasób słów i
            tak jak twoje dziecko manualnie nie bardzo sobie radzi, emocjonalnie na pewno
            też za rok nie będzie przygotowana do 1 klasy. (strasznie przywiązana do mamy,
            niechętnie się rozstaje, boi się hałasu, długo tu pisac)
            Gdybyś miała cofnąc czas - posłałabyś dziecko rok wcześniej do szkoły? czy też
            pozwoliłabyś mu pobyc jednym z najlepszych uczniów wśród rówieśników, aby nabyło
            pewności siebie?
            Ja na decyzję o wcześniejszym posłaniu dziecka do szkoły mam jeszcze rok ale już
            zbieram plusy i minusy.
            U nas dochodzą jeszcze poważne problemy zdrowotne...
            • verdana Re: do kkokos :) 17.08.08, 19:39
              Gdybym miała cofnąć czas, na pewno wyslałabym ponownie moje dziecko
              rok wczesniej, tak jak zrobilam. Tyle, ze ono bylo także dojrzałe
              psychicznie do szkoły. Nie jest b. dobrym uczniem, a rok później -
              bylby jeszcze gorszym. Bo nuda w szkole to jeden z najwiekszych
              wrogów.
              No i dzięki temu moje dziecko ma kolegów, w swojej klasie i w
              starszych. Z rowiesnikami nie bardzo znajdowal wspólny język.
            • kkokos Re: do kkokos :) 21.08.08, 19:21
              nieprzygotowanie psychiczne w przypadku mojego syna polegało na czym innym - nie
              był nieśmiały, świetnie się czuł w przedszkolu, nie miał kłopotów z rozstawaniem
              się z mamą, był generalnie dość samodzielny i chętny do nowych zadań. ale kiedy
              mu te zadania nie wychodziły, bardzo łatwo wpadał w złość i bardzo łatwo się
              zniechęcał. ten typ, co porwie zeszyt, jak mu kolejny raz literka nie wyjdzie
              albo totalnie odmówi robienia czegoś, co robią wszyscy, "bo nie umiem i już". i
              trudno to było przełamać, zachęcić go, by jednak podjął próbę - a przecież
              nauczycielka miała ich 20 i nie mogła się nad nim jednym rozczulać.
              mieliśmy dużo szczęścia (trochę rozumu też - zrobiłam przyzwoity wywiad na temat
              szkoły i nauczycielek pierwszaków!), że mój syn trafił do klasy wspaniałej
              nauczycielki, która miała mnóstwo cierpliwości i jakieś swoje metody, że umiała
              zachęcić mojego syna do współpracy. bo baaardzo długo było tak, że jak coś go
              interesowało, to mimochodem zdobywał na ten temat pozaszkolną wiedzę (i chwała
              tej nauczycielce, że go za to chwaliła, bo są i takie, co nie lubią wychodzić
              poza/przed program), ale jak czegoś nie lubił, to próba skłonienia go do
              nauczenia się tego była horrorem i dla niego, i dla szkoły, i dla mnie. ale
              rzeczywiście ta nauczycielka bardzo jemu i mnie pomogła i nie wiem, jak by
              potoczyły się szkolne losy mojego syna, gdyby nie ona.
              aha, ale w każdej klasie, w której dostaje się oceny opisowe na cenzurce, mój
              syn miał wpisane "przekracza (albo nie respektuje, już nie pamiętam) granicę
              między dzieckiem a dorosłym". inaczej mówiąc, jak mu się coś nie podobało,
              stawał okoniem - a to jest chyba w klasach I-III (a być może i potem)
              najtrudniejsze do strawienia dla nauczycieli szkolne przestępstwo. i na pewno
              świadczy o emocjonalnej niedojrzałości do szkoły - przecież instynkt
              samozachowawczy nakazuje pokornie zastosować się do słów pedagoga... ten problem
              pozostał nam do dziś smile
      • lolinka2 Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 18.08.08, 21:44
        kanno, ale ideały piękna rzecz....
        a tak serio, o Nutelli formułowano 3 opinie na przestrzeni 3 lat. W
        pierwszej wyszło, że samo dno i patologia, w drugiej, że do zerówki
        wcześniejszej nie dorosła (czytając już wtedy płynnie, zaczynając
        pisać, rozwiązując zadania z matmy dla 2 kl podstawówki), w
        trzeciej - że jest genialna. Na mocy trzeciej opinii oraz badań
        szkolnego psychologa i pedagoga (test Wechslera, badanie
        pedagogiczne, test matryc Ravena i coś jeszcze...) idzie teraz
        wcześniej do 1 kl. Najfajniejsze było to, że w poprzednich opiniach
        sformułowania nie zgadzały się z notatkami psycholożek z obserwacji
        i opinią nauczycielki z przedszkola (załączoną) - były naciągnięciem
        faktów do uzyskania w miarę bliskiego książkom opisu pogmatwanego i
        zaburzonego dziecka. Szlagggg...Dopiero ten ostatni zespół spotkał
        się z nami 2krotnie, godzinny wywiad ze mną, plus 2 godzinne
        spotkania z Natalią - i czytając samą opinię plus zalecenia
        wiedziałam, że czytam o swojej córce, a nie o czymś/kimś, co się
        wydawało jakiejś pani... Bardzo fajnie wyłapały potencjalne
        zagrozenia związane z jej tempem i poziomem rozwoju, dostrzegły
        obiektywnie słabsze strony i konstruktywnie się do tego odniosły w
        zaleceniach.
    • porport Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 16.08.08, 17:37
      mojej znajomej córka przechodziła takie testy, i mimo że zaliczyła
      wszystkie, psycholożka i tak powiedziała, że lepiej zaczekać, bo ją
      to nadmiernie obciąży. ale przecież co lekarz to opinia...

      --
      ...dobrze mieć kogoś, kto doradzi...
      www.zlotemysli.pl/porport,1/publication/show/6441/Szkolny-start-dziecka.html
    • ata-07 Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 17.08.08, 19:56
      Czy nie uważacie drogie mamy,że skracacie dzieciom dzieciństwo? I że
      dla 6-letniego dziecka będzie za ciężka teczka? A jak się dzieci
      nudzą-można im znależć inne ciekawe dla nich zajęcia
      dodatkowe,zwłaszcza w miastach są takie-tak myślę.Moja córka też
      chciała iść do szkoły rok wcześniej-całe wakacje były nerwowe,bo też
      wszystko już umiała/i dlatego moim zdaniem to błąd uczyć za
      wcześnie,bo i tak się nauczy/,a koleżanki szły do I kl,te
      starsze.Nie byłam na badaniach,ale przy okazji poszłam z nią do
      szkoły,żeby pan dyrektor z nią porozmawiał.Poczuła,że traktuję ją
      poważnie.Pan dyr.za biurkiem,ona na krześle.No i powiedział,że"
      możesz pójść do szkoły,oczywiście,ale jesteś jeszcze mała,a teczka
      jest ciężka,do szkoły daleko,wszystkie dzieci starsze od
      ciebie,biegają po szkole,a ty jesteś malutka...itd..."Powiedział to
      tak ładnie i grzecznie,traktując ją bardzo poważnie zarazem.Poczuła
      się "ważna" i już do tego tematu nie wracałyśmy.Jak ręką
      odjął.Biegała za to póżniej na zajęcia do Domu Kultury z innymi
      dziećmi.
      • verdana Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 17.08.08, 20:45
        O nie - jak dziecko nudzi sie na lekcji, to w tym czasie nie
        zapewnie mu zajęć dodatkowych - nudzi sie, wiec nie uwaza. Nie może
        uwazać, bo nauczyciel tlumaczy rzeczy, ktore sa mu juz znane, albo
        dawno je zrozumiał , uwaga odplywa -i nie slucha już także nowego
        tematu...
        Na przerwach nie ma z kim pogadac, bo dziecko nie znajduje języka z
        rówieśnikami. Dzieci bardzo inteligentne maja klopoty szkolne
        zblizone do tych malo inteligentnych - bo i dla tych i dla tych
        proram jest niedostosowany do aktualnych zainteresowań.
        Nie jest to obraz urodzego, beztroskiego dziecinstwa, tylko klopotow
        szkolnych.
        Jedtnym moim dzieckiem, ktore mialo beztroskie dzieciństwo w szkole
        byl własnie ten poslany wczesniej. Bo kto powiedział, ze nauka i
        radość są ze soba sprzeczne? przyjemnie sie uczyć czegos nowego
        (poki szkola tego nie zanudzi, ale to starsze klasy), nie jest
        przyjemnie siedzieć na lekcjach, na ktorych nic nowego już się
        dowiedziec nie sposób.
        Oczywiscie, dziecko poslane wczesniej musi nie tylko umieć tyle, co
        dzieci o rok starsze, ale co znacznie ważniejsze, musi być
        spolecznie dojrzal, jak dzieci starsze. Inaczej rzeczywiscie będa
        klopoty. A takie dziecko posłane razem z rowieśnikami - to rwnie
        powazne klopoty.
        • dorrit Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 20.08.08, 10:53
          Ja poszłam do szkoły o rok wcześniej, mój brat też, w zamierzchłych
          czasach. A dzieciństwo trwało i tak, szkoła go nie zatrzymała.
          Na początku byliśmy najlepszymi uczniami, potem zawsze w czołówce...
          • maksimum Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 21.08.08, 18:46
            Posylanie wczesniej do szkoly jest paranoia i polska przypadloscia umyslowa.
            Tez mialem taki pomysl,gdy corka byla w pre-K w wieku 4 lat.Poszedlem na
            wywiadowke i widze,ze Monika byla o niebo lepsza od nastepnej w klasie,Wloszki
            Alexandri.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=37673622&a=37673622
            Sugerowalem nauczycielce,zeby przeniosla ja rok wyzej,bo zanudzi sie z
            matolami.To ona mnie wtedy powiedziala o specjalnym programie dla
            udolnionych,"Delta".
            No wiec nauczycielka wyslala Monike i na usilne prosby mamuski Wloszki rowniez
            Alexandrie na egzamin Delty.
            Obie zdaly i nastepny rok juz chodzily do klasy dla najzdolniejszych.
            Kilka tygodni temu skonczyla sie podstawowka i zaczely egzaminy do gimnazjow.
            Najlepsza na Brooklynie jest IS-187 i tam wszyscy zdawali.Monika zdala,a
            Alexandria nie zalapala sie na zadna z trzech wybranych przez nia(najlepszych) i
            zostanie w tej szkole gdzie jest,bo tam wlasnie otworzyli gimnazjum.
            Wniosek z tego dosc prosty,ze mozna byc bardzo dobrym w wieku 4 lat ,a juz takim
            sobie w wieku 11 lat.
            Co sie okazalo na dodatek.Monika tez nie zdala tego egzaminu rewelacyjnie,bo 10
            kolezanek i kolegow z jej klasy bylo od niej lepszych.
            Dzieciak w wieku 4-6 lat moze byc rok do przodu w swoim srodowisku,ale to
            srodowisko poszerza sie wraz z uplywem lat i do gimnazjum juz chodzi sie dalej
            od domu i jest tam wieksza konkurencja.
            A zmierzam do tego,ze gdy jest czas zdawania na studia,to roznica 1 roku jest
            jednak bardzo duza i uniemozliwia tym ktorzy wczesniej zaczeli szkole dostac sie
            do najlepszych uczelni.
            A chodzic do jakiejs przecietnej uczelni,tylko po to,zeby ja wczesniej o 1 rok
            skonczyc,to juz zupelnie nie ma sensu.
            • ratyzbona Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 21.08.08, 19:58
              Zapominasz najwyraźniej że po pierwsze - nie zawsze posyła się o rok
              wcześniej do szkoły - w większości przypadków jest to czasem różnica
              tygodni albo maksimu trzech miesięcy między tym o rok młodyszmi i o
              rok starszym . poza tym dzieci posłyłane rok wcześniej do szkoły
              bardzo czesto trafiają tam nie ze względu na zdolności ale na poziom
              ich socjalizacji. Nie ma nic gorszego dla dziecka niż nudzenie się
              na lekcjach i trudności z porozumieniem się z rówieśnikami którzy sa
              zbyt dziecinni. Dlatego też czasem posłanie wcześniej choć może nie
              oznaczać że dziecko będzie się uczyć najlepiej ratuje je przed
              koszmarną nudą. A co do zdawania i nie zadawania do szkół to jest to
              zupełnie inna sprawa. bardzo wiele uczennic świetnych w pierwszych
              klasach podstawówki pogarsza się z wiekiem - tylko nieliczni
              uczniowie osiągają coraz lepsze wyniki.
              • maksimum Re: Wizyta u psychologa 6-latka do I klasy,jak to 22.08.08, 03:06
                ratyzbona napisała:

                > Dlatego też czasem posłanie wcześniej choć może nie
                > oznaczać że dziecko będzie się uczyć najlepiej ratuje je przed
                > koszmarną nudą. A co do zdawania i nie zadawania do szkół to jest to
                > zupełnie inna sprawa. bardzo wiele uczennic świetnych w pierwszych
                > klasach podstawówki pogarsza się z wiekiem - tylko nieliczni
                > uczniowie osiągają coraz lepsze wyniki.
                --------
                Moja corka nie nudzila sie w pre-K mimo ze byla o glowe lepsza niz nastepna w
                klasie Alexandria.
                Zawsze tez gdy szkola nie daje wystarczajacej ilosci bodzcow,mozna z dzieckiem w
                domu pracowac.
                Problem zaczyna sie,gdy czas zaczac dobre gimnazjum i tam dzieciak ktory jest
                rok mlodszy od reszty najzwyczajniej nie da sobie rady.
                Najlepszym rozwiazaniem jest selekcja od pierwszej klasy i grupowanie dzieci
                pod wzgledem wynikow nauczania.
                Wysylanie dzieci o rok wczesniej do szkoly zostalo zarzucone w USA i nawet Bill
                Gates chodzil do szkoly ze swoimi rowiesnikami.
                Po prostu chodzil do lepszych szkol i to wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka