frodolin
07.11.08, 18:38
moja córka ma sześć i pół roku i chodzi do zerówki, na ogół jest
bardzo pogodną i grzeczną dziewczynką, ale właśnie dziś poprosiła
mnie o rozmowę jedna z jej wychowaczyń (ma dwie) i oznajmiła mi, że
moje dziecko jest nadwyraz płaczliwe i powinnam udać się z nią do
psychologa albo do jakiegoś innego lekarza, powiedziała mi, że
dziecko płacze wtedy gdy czegoś nie rozumie albo nie potrafi zrobć,
uważa że powinna się zapytać lub poinformować nauczyciela o swoim
problemie a nie płakać i tu się zgadzam, tylko zastanawia mnie fakt
dlaczego moja córka tego nie robi, czy to jest powód aby wysyłać
dziecko do psychologa, dodam że ma bardzo dobry kontakat z
rówieśnikami i drugą panią, nie ma kłopotów w nauce tylko są te
uwagi do tego że nie potrafi radzić sobie z emocjami, co państwo na
ten temat sądzicie, pozdr.