Dodaj do ulubionych

"mamo ja nie chcę żyć"

02.02.09, 07:58
tak mi wczoraj powiedział mój 11-letni syn..a dlaczego pytam.a on mi na to,że
tak bardzo nie chce mu się uczyć,że aż nie chce żyć..ręce mi opadły.i co teraz
zrobić? zawsze się dobrze uczył (choć mógł lepiej ale nie stawialiśmy mu nigdy
przesadnych wymagań)-teraz dopadł go klasyczny kryzys 4
klasy.tłumaczymy,rozmawiamy-kulą w płot.
macie jakieś rady co z tym fantem zrobić?
dodam jeszcze,że ten tekst o niechęci do życia nie był powiedziany jakoś
śmiertelnie poważnie no ale jednak..
Obserwuj wątek
    • smerfeta7 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 02.02.09, 12:36
      Porozmawiaj z dobrym psychologiem. Nie zawsze dzieci powiedzą
      wszystko swoim rodzicom.
      Ja bym tak zrobiła.
      Dobry psycholog, potrafi pomóc dziecku i poradzić rodzicowi, co
      dalej robić.

      • majerasek Re: "mamo ja nie chcę żyć" 12.02.09, 12:51
        (choć mogł lepiej...)
        Troszke mnie zastanawia to stwierdzenie u ciebiesmile
        Może nie mógł.
        Myśle,ze wspolnie powinniście udac sie do psychologa.Może przyczyna jest w grupie rówieśniczej a moze poprostu za duzo wymagacie od syna.Wydjae mi sie ze jako matka powinnas wychwycić kontekst tego a może z lenistwa poprostu tak mówił.Powinnas mu wytłumaczyc w miare możliwosci znaczenie slow jakie wypowiedział.
    • kurczak1 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 02.02.09, 12:39
      Kurczę, ja bym go jednak poobserwowała i może wysłała do psychologa -
      psychiatry. Moze chodzi o coś innego - np. relacje z rówieśnikami
      czy z nauczycielami
    • allija Re: "mamo ja nie chcę żyć" 02.02.09, 15:07
      a on nie robi nic innego poza nauką? czegoś dla czego chciałoby mu
      się żyć?
      nie znam ucznia /przynajmniej starszego/, któremu nauka sprawiałaby
      dzika przyjemność. Za to znam uczniów /swoje własne dzieci/, którym
      duzą przyjemność sprawiają zajęcia pozaszkolne np. kopanie piłki z
      kolegami /lub inne sporty/, gry na komputerze, także wspólne z
      kolegami i szereg innych zajęć, teraz w zime to moga byc sanki,
      łyżwy, narty, po szkole, na powietrzu, z rówieśnikami.
    • lolinka2 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 02.02.09, 18:27
      wiesz, jak moje wówczas ledwie 6-letnie dziecko powiedziało, że nie
      chce żyć, to tego samego wieczora byliśmy na Litewskiej po próbie
      samobójczej... mnie się z początku wydawało, że to tak "mało poważne"
      było, no i ten wiek...

      zdecydowanie psycholog & psychiatra - żebyś sobie potem w brodę nie
      pluła to raz, i dwa - żeby stwierdzić, czy to gadanie dla gadania
      (dla zwrócenia na siebie uwagi, wymuszenia czegoś itp.) czy na serio.

      Taki mądry artykuł w newsweeku był rok temu, jakoś zaraz po próbie
      mojej córy, o samobójstwach wśród dzieci... spróbuj go wygooglać,
      poczytaj, przemyśl.
      • kea100 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 02.02.09, 19:23
        Lolinka,przepraszam,ze dopytuję,ale czy ja dobrze zrozumiałam?6
        letnie dziecko ma za sobą probę samobójczą???Nie mogę sobie tego
        wyobrazić,sama ma 6 letniego syna,i wydaje mi sie,ze to jest jeszcze
        tak male dziecko,że takie myśli nie mają prawa powstać w
        łepetynie,nie wspominając już o próbie targnięcia się na życie.....
        • lolinka2 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 02.02.09, 20:14
          dobrze zrozumiałaś
        • sir.vimes Niestety, ale to się zdarza 03.02.09, 09:06
          A ludzie niestety zakładają, ze tak małe dziecko nie ma prawdziwych problemów i
          , przede wszystkim , nie mówi poważnie.

          mam nadzieję, że Lolinka z dzieckiem poradziły sobie z przyczynami tego
          problemu. I że wszystko jest już OK.
          • lolinka2 Re: Niestety, ale to się zdarza 03.02.09, 11:15
            jest duuuuużo lepiej smile

            i duży w tym udział nowej szkoły z b. oddaną i życzliwą kadrą (wtedy
            w sumie poszło o panią z zerówki i straszną atmosferę tamże plus parę
            innych). Talka odzyskała wiarę w siebie smile
            • sir.vimes Re: Niestety, ale to się zdarza 03.02.09, 12:58
              cieszę się, trzymajcie się ciepło.

              Może opisz ten kłopot z zerówką ku przestrodze dla innych rodziców? Tak łatwo
              lekceważy się dziecięce tragedie...
              • lolinka2 Re: Niestety, ale to się zdarza 03.02.09, 13:39
                tak jak pisałam powyżej: przyczyny były złożone (trochę z
                dziedziczenia, trochę z zaburzeń spektrum ODD itp.), dopiero po
                jakimś czasie okazało się że czarę goryczy (kto wiedział, że tak
                małą) przepełniła niemądra wychowawczyni faworyzująca swoich
                ulubieńców (w tym własną córkę, która była w tej klasie), Natalię
                (bezapelacyjnie najinteligentniejszą w tej klasie, z dzikim pędem do
                wiedzy) spychała na bok, brak zajęć dodatkowych, możliwości rozwoju,
                marazm... i pewnego dnia młoda stwierdziła, że "dorośli są do dupy,
                bo zamiast pomóc, to szkodzą", a mając akurat znaaaaaaaacznie
                zwiększony napęd poszła za ciosem i postanowiła tę egzystencję
                zakończyć zjadając zdecydowanie niezalecone jej tabletki (porwała się
                na opakowanie a 30 szt, mąż był szybszy - wyrwał część z ręki, część
                z gardła dosłownie, połknęła finalnie ok 2, max 3).

                W tej chwili zapatrywania na świat i życie ma zgoła odmienne. Chodzi
                do innej szkoły, ma świetnych nauczycieli, dookoła życzliwi ludzie,
                dbający o nią pod każdym (intelektualnym, emocjonalnym, społecznym)
                względem, problemy zachowań opozycyjno-buntowniczych też znacznie
                zmalały... wystarczyła niewielka-wielka zmiana.

                I dlatego wiem, że jeśli dziecko coś takiego mówi, to nawet dla
                spokoju własnego sumienia NALEŻY się sprawie przyjrzeć, skonsultować
                z kimś mądrzejszym, samo rodzicielskie "gadanko" jakkolwiek by nie
                było częste i niezależnie jak dobrym kontaktem naznaczone, może nie
                wystarczyć (z Nutelką przegadywałyśmy i przegadujemy wiele godzin...
                i co z tego?).
                • smerfeta7 Re: lolinka2 04.02.09, 21:10
                  lolinka2 ogromnie ci współczuję, a szczególnie twojemu dziecku.
                  To co opisałaś, to tak jak byś opisała wychowawczynię mojej córki.
                  Aż mi dreszcze przeszły, powaznie.
                  Moja córka opowiada, codziennie co robi pani w klasie, szczegolnie o
                  chłopcu, na którego krzyczy, rzuca nim na krzesło, straszy i dała
                  przyzwolenie dzieciom, które w sposób okrutny go wyzywają,
                  zaczepiają i prowokuja do awantury. Jak córka stanęła na srodku
                  klasy i glosno powiedziala, przestancie dokuczać ....... to dzieci
                  się spojrzały i dalej z niego smiały, uzywając slów okropnych, że aż
                  nie chce sie pisac. Pani tylko powiedziala dzieci prosze o ciszę,
                  dajac tym przyzwolenie na wszelkie wyzwiska.
                  Ten chłopczyk, mowi tak o sobie " ja jestem zawsze zły, niedobry i
                  niegrzeczny, ja już nigdy nie będe dobry"
                  Jest mi ogromnie żal tego chłopca, moja córka bardzo przezywa to co
                  sie dzieje na lekcji czyli krzyk, szarpanie, straszenie itd...
                  Czasami nawet mowi, że wolała by sie nigdy nie obudzić, aby nie iść
                  na lekcje do pani i słuchać tego wszystkiego co się dzieje.




    • dorotakatarzyna Re: "mamo ja nie chcę żyć" 02.02.09, 23:04
      Gdyby tak każde powiedzenie że się nie chce żyć kończyło się próba samobójczą,
      to ja bym już ze sto razy nie żyła. Ale żyję i jestem zdrowa psychicznie. Myślę,
      że jeśli dziecko ogólnie jest "normalne" i ma z matką dobry kontakt, to nie ma
      co panikować i latać po psychiatrach.
      Nigdy nie słyszałam o kryzysie czwartej klasy... moje dzieci są w 5 i 6 klasie.
      Ale gdybym miała się tylko uczyć, i nie mieć z życia żadnej przyjemności, to też
      by mi się nie chciało żyć... popieram jedną z poprzedniczek - więcej radości,
      przyjemności z zycia! Basen, łyżwy, szachy, może harcerstwo - dziecko musi mieć
      przyjaciół, kochających rodziców, którzy wysłuchają... Nawet tego, że ma dość
      życia. I zapewnią o swojej miłości, o tym, że dla nich jest najważniejsze na
      świecie i bez niego ich życie nie ma sensu.
      • goonia Re: "mamo ja nie chcę żyć" 03.02.09, 22:43
        No ale problem w tym, ze nie mozna zakladac, ze kazdy tylko tak"gada" Ja bym nie
        czekala, az cos sie stanie. skoro dziecko mowi ze nie chce zyc, to to nie jest
        normalne. Dla nas czesto prblemy dzieci wydaja sie infantylne i nie wazne. Ale
        dla nich to czesto wielkie tragedie i nie nalezy tego lekcewazyc.
        napisalam gdzies malo elegancko, ze dziewuchy sa wstretne, bo akurat
        przechodzilysmy trudny okres w przedszkolu. Bo nikt mi nie wmowi, ze 4 letnie
        dziecko powinno wracac do domu zalamane, albo rano przebierac w ubraniach. Bo
        jak nie ma sandalkow na obcasach! pomalowanych na czerwono panokci! i krotkiej
        rozowej spodniczki, to nie jest ladna dziewczynka. Fryzura tez pozostwia wiele
        do zyczenia. Wystarczyla 1 dziewczynka o rok starsza w grupie przedszkolnej i
        taki zamet. Szkola bardzo dobra, nauczyciele, opieka tez. Ale jeden taki
        potworek a'la Barbie namieszal. Wplyw na psychike inne dzieci a takze
        nauczyciele maja ogromny i nie nalezy tego lekcewazyc.
        Moze syn jest poprostu zmeczony i znudzony, jak my wszyscy pewnie. Moze warto
        gdzies wyjechac na kilka dni. Zmiana otoczenia moze mu dobrze zrobic. Nawet
        jesli opusci szkole. Swiat sie nie skonczy z tego powodu.
        • maksimum Re: "mamo ja nie chcę żyć" 04.02.09, 21:49
          wg mnie,to w duzej mierze dziedziczne,ale w Polsce ludzie (nauczyciele)potrafia
          byc upierdliwi,pamietam dobrze.
          Pracowitych sie mniej czepiaja,ale jak zobacza kogos zdolnego i pewnego
          siebie,to juz maja cel do zniszczenia.
          • smerfeta7 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 04.02.09, 22:11
            maksimum napisał:
            > Pracowitych sie mniej czepiaja,ale jak zobacza kogos zdolnego i
            pewnego
            > siebie,to juz maja cel do zniszczenia.

            Tak wlasnie jest w Polsce.
            Napewno gorzej obecnie, niż kiedyś.
            Dziecko zdolne, ma przechlapane u nauczyciela, a dziecko, które ma
            indywidualny tok i program nauczania, jest systematycznie rownane do
            dolu, bo za dużo pracy ma wtedy nauczyciel.
            I to jest bardzo przykre.
            Może dlatego osoby bardzo zdolne, wyjeżdzaja za granicę, tam maja
            mozliwości wykazania się i osiągniecia sukcesu w nauce i pracy
            zawodowej.
            Dziecko z takim programem w polskiej szkole państwowej nie ma szans
            u nauczyciela.
            Może dlatego szkoly prywatne osiągaja najlepsze wyniki w rankingach,
            bo rodzice zabieraja swoje dzieci z panstwowych szkół do prywatnych.
            Tam maja szanse na normalną edukację.
            maksimum, jak bys obecnie widział polską szkołę państwową, i jej
            poziom nauczania przez niektórych nauczycieli, szczególnie w klasach
            od 1-3 to dopiero byś pisał.
            Jesteś szczęsliwcem, że twoje dzieci nie muszą sie tutaj ksztalcic.
            Jest także wielu wybitnych nauczycieli, których znam, ale oni giną w
            w tlumie.
            • maksimum Re: "mamo ja nie chcę żyć" 05.02.09, 07:42

              > maksimum, jak bys obecnie widział polską szkołę państwową, i jej
              > poziom nauczania przez niektórych nauczycieli, szczególnie w >klasach od 1-3
              to dopiero byś pisał.

              Ja pamietam,jak sie do mnie przypiepszali.

              > Jesteś szczęsliwcem, że twoje dzieci nie muszą sie tutaj ksztalcic.
              > Jest także wielu wybitnych nauczycieli, których znam, ale oni giną w tlumie.
              -------
              Tu nie ma rejonizacji,wiec jak ci sie nie podoba szkola regionalna,mozesz
              dowozic gdzies dalej,mowie oczywiscie o podstawowce,bo do wszystkich lepszych
              gimnazjow juz trzeba zdawac egzaminy i do tej szkoly gdzie corka jest nawet taka
              bardzo pracowita Mlodsza Kowalska sie nie dostala.
              Chcialem sie nawet przeprowadzac z NYC na Floryde,ale tam sa bardzo slabe
              szkoly.Czym wieksze miasto,tym wieksza selekcja i konkurencja.
              Burmistrz M.Bloomberg postawil szkolnictwo NYC na bardzo wysokim poziomie i to
              wszystko w 7 lat.
              • azile.oli Re: "mamo ja nie chcę żyć" 05.02.09, 11:42
                Nawiasem mówiąc, w polskich podstawówkach też nie ma rejonizacji,
                choć rodzice posyłają zazwyczaj tam, gdzie najbliżej. Moje dzieci
                nie chodziły do szkoły w rejonie, żadnych problemów z tym nie ma.
                Mimo wszystko dawniej w szkołach było o wiele gorzej, teraz, jeśli
                dziecko jest w porządku rodzic może iść do szkoły i sprawę
                pozytywnie załatwić, Mój mąż ''usadził''kilku nauczycieli , miał
                rację, dzieciom wyszło to na dobre, żaden z nauczycieli się na
                dziecku nie odgrywał, wręcz przeciwnie. Za moich czasów taki uczeń
                miałby wśród nauczycieli przechlapane.
                Co do dzieci bardziej uzdolnionych...W młodszych klasach sama
                pracowałam nad rozwijaniem zainteresowań, nie było opcji, że
                dziecko, które ''przeskoczyło klasę'' dostaje słabsze oceny, bo pani
                się uwzięła. Jak takie dobre , to p[o prostu musi wyraźnie wybijać
                się nad inne dzieci, a nie rywalizować z nimi.
                • smerfeta7 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 05.02.09, 20:04
                  Może się wybijać, a i tak dostaje słabsze oceny.
                  To zależy tylko od nauczyciela.
                  azile.oli ty pracowałaś z dziecmi, ale innym się nie chce pracować z
                  nimi i robić dodatkową prace.
                  Nauczyciele są różni.
    • julka1800 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 08.02.09, 19:18
      Lukrecjo, mam syna w czwartej klasie podstawowki, rowno rok temu
      dostalam w pracy SMSa od syna takiej samej tresci.
      Wiem na pewno, ze cos z Twoim dzieckiem sie dzieje zlego. Pytanie
      tylko czy to szkola, rowiesnicy z podworka czy moze sytuacja w domu.
      Jesli sie nie domyslasz sugeruje specjaliste (i od razu odradzam
      psychologa szkolnego - problem moze lezec wlasnie w szkole).
      Ja wiedzialam ze "nasz" problem lezy w szkole. Zupelnie nietrafiona
      pani wychowawczyni, ktora mocno windowala w gore kilkoro dzieci z
      klasy, reszte ciagnela w dol. Nie musze dodawac, ze dzieci, ktore
      mialy fory pochodzily z zamoznych rodzin... Moj syn uczy sie dobrze.
      Nie moge czepiac sie tez wychowawczyni, jesli chodzi o sprawy
      merytoryczne (duzo wymagala w szkole i duzo zadawala do domu), ale
      pod wzglegem spolecznym - masakra. Bardzo zaluje, ze po pierwszej
      klasie, gdy juz poznalam ja blizej nie przenioslam syna do innej
      szkoly. Bardzo.
      I w trzeciej klasie ten SMS.. koniec klasy trzeciej przywitalismy z
      ulga.
      I problemy znikly. Syn ma "normalna" wychowawczynie teraz choc
      szkola ta sama.
    • smerfeta7 Re: lukrecja34 08.02.09, 22:00
      Czy mozesz napisać, jak tam twoj syn.
    • lukrecja34 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 09.02.09, 08:13
      witam ponownie.przede wszystkim dziękuję za odpowiedzi,porady i sugestie.
      sprawa wygląda tak-mój syn jest cudownym dzieckiem.od zawsze jest
      uparty,pyskaty,nadwrażliwy i nadpobudliwy.jakoś dawaliśmy sobie radę-niestety
      wchodzi w okropny wiek,wydaje mu się,że jest dorosły i wszystko mu wolno,pyskuje
      jeszcze gorzej,bywa chamski,arogancki,agresywny (wobec przedmiotów)-ale..tylko
      czasami.na codzień to fajny,sympatyczny,rozmowny chłopak.do końca 3 klasy uczył
      się dobrze choć wg opinii nauczycieli mógłby dużo lepiej.inteligencja w
      granicach wysokiej (był badany).bez żadnego wysiłku mógłby mieć same szóstki-ale
      my ich nie wymagamy.zadowalają nas stopnie powyżej czwórki (z nią włącznie)i
      umiejętność logicznego i samodzielnego myślenia.
      w czwartej klasie doszły nowe przedmioty,nowi,bardziej wymagający nauczyciele i
      zaczęły się kłopoty-kłamstwa,nieodrabianie lekcji i przede wszystkim totalna
      niechęć do nauki.i to nie,że mu się teraz nie chce-on wogóle nie widzi sensu i
      potrzeby nauki.zdarzyło mu się symulować choroby,żeby nie pójść do szkoły,cieszy
      się jak jest chory i musi siedzieć w domu.nie wagaruje.przyciśnięty do
      muru-nadrabia zaległości śpiewająco.
      jest bardzo przez nas kochany i wie o tym,wie,że kochamy go zawsze i bez względu
      na to co robi i kim jest.ale przyznam się,że coraz trudniej mi się zdobyć na
      ciepłe myśli o nim.
      półtora roku temu urodziła mu się siostra,którą bardzo kocha.wybierał dla niej
      imię,wózek,łóżeczko,nie był odtrącony,zawsze i wszędzie z nami.
      nie jest zaniedbany pod żadnym względem (a może to tylko mi się tak wydaje..)
      ma różnych kolegów,niektórzy to niezłe ziółka a on jest bardzo poddatny na ich
      wpływy.nauka dla nich to frajerstwo i wstyd (ale koledzy uczą się nieźle)
      czy to naprawdę już dojrzewanie?
      • ardzuna Re: "mamo ja nie chcę żyć" 10.02.09, 00:02
        Mój syn też jest w czwartej klasie i... tak, wiem, że teraz dzieci
        się więcej uczą, ale na litość boską, normalne dziecko w tym wieku
        nie jest pasjonatem odrabiania lekcji i uczenia się. Czy wam w 4
        klasie była w głowie tylko nauka? Lepiej rozsądnie wyluzować z
        presją na naukę, niż obudzić się w sytuacji, w której dziecku żyć
        się odechciewa, bo nauka jest ważniejsza niż ono samo.

        Z tego, co piszesz, odnoszę wrażenie że jestescie silnie nastawieni
        na spełnianie wymagań szkoły przez dziecko. Znacznie bardziej na
        spełnianie wymagań, niż na prawdziwy olej w głowie i swobodny
        rozwój.

        > ma różnych kolegów,niektórzy to niezłe ziółka a on jest bardzo
        poddatny na ich
        > wpływy.nauka dla nich to frajerstwo i wstyd (ale koledzy uczą się
        nieźle)

        Za moich czasów też była, ale tolerowane były dobre stopnie u kogoś,
        kto demonstrował, ze nie zakuwa.

        > jest bardzo przez nas kochany i wie o tym,wie,że kochamy go zawsze
        i bez względ
        > u
        > na to co robi i kim jest.ale przyznam się,że coraz trudniej mi się
        zdobyć na
        > ciepłe myśli o nim.

        Ale dlaczego, co wzbudza twoją niechęć?
        • verdana Re: "mamo ja nie chcę żyć" 10.02.09, 18:07
          W kontekscie tego co napisalaś, wszelkie niepowodzenia szkolne i
          niechęć do nauki przekładaja się na jednak pewną niechęć - Twoją do
          dziecka. Kochasz swoje dziecko, ale jednak akceptujesz tylko syna
          jako dobrego ucznia. Trochę tak, jak gdybys oceniała swoje
          małżenstwo przez pryzmat tego, ile Twoj mąż pracuje i czy awansuje.
          Jak nie wiedzie mu się w pracy, to już nie jest i dobrym mężem.
          Oprocz wypadków bardzo szczególnych ( i czasów nastolatkowych)
          jestem pewna, ze zadne dziecko nie będzie chcialo umierać, jesli w
          domu jest wszystko w porzadku. Najgorszy nauczyciel nie pozbawi
          dziecka chęci do życia, jesli jego rodzice naprawde go wspierają i
          wie, ze niezaleznie od wszystkiego moze na nich liczyć.
      • julka1800 Re: "mamo ja nie chcę żyć" 14.02.09, 17:19
        Dwie wazne rzeczy: syn w czwartej klasie (nowe przedmioty w szkole,
        trudny wiek itp) oraz drugie dziecko w rodzinie i poswiecanie mu
        czasu.
        To moim zdaniemz rzeczy, ktore mogly miec wpłayw na zaistniala
        sytuacje.
        Duzo rozwagi wymaga wyczucie ile pierwsze dziecko, w koncu juz nie
        takie male, potzrebuje czasu, gdy w rodzinie pojawia sie male,
        wymagajace drugie dziecko.

        Inna kwestia to koledzy, do ktorych lgnie syn. Zadaliscie sobie
        pytanie dlaczego on lgnie i szuka takich zanajomych? To tez wazne.

        I tak na koniec, wydaje mi sie ze tu potrzeba duzo milości, MADREJ
        milosci. Duzo wymagac, byc stanowczym i konsekwentnym, i duzo
        rozmawiac.
    • agniesia331 do Smerfety:w sprawie kolegi Twojej córki 10.02.09, 12:41
      Jak możesz opisywać takie rzeczy i nie reagować, przecież wystarczą
      twoje 2 anonimowe tel do dyrekcji szkoły z podaniem nawiska
      nauczycielki, wystarczy postraszyć anonimowo policją, Wydziałem
      Oswiaty i z panią zrobia porządek. przecież to jest KARALNE!!!
      jeśli chcesz, to napisz do mnie z danymi na priva, a ja powiadomię
      dyrekcję twojej szkoły!!!
      Na co ty czekasz? jak mozesz słuchać o krzywdzie innego dziecka i
      nie reagowac? a gdyby to chodziło o twoje dziecko?


      cyt. twoją wyp.:
      Moja córka opowiada, codziennie co robi pani w klasie, szczegolnie o
      chłopcu, na którego krzyczy, rzuca nim na krzesło, straszy i dała
      przyzwolenie dzieciom, które w sposób okrutny go wyzywają,
      zaczepiają i prowokuja do awantury. Jak córka stanęła na srodku
      klasy i glosno powiedziala, przestancie dokuczać ....... to dzieci
      się spojrzały i dalej z niego smiały, uzywając slów okropnych, że aż
      nie chce sie pisac. Pani tylko powiedziala dzieci prosze o ciszę,
      dajac tym przyzwolenie na wszelkie wyzwiska.
      • smerfeta7 Re: do Smerfety:w sprawie kolegi Twojej córki 11.02.09, 10:26
        Dyrekcja, psycholog, pedagog wiedzą, jak pisałam wczesniej.
        Stąd nasza decyzja, że jutro składamy pismo do Wydziału Oświaty,
        opisując wszystko, nie tylko krzyk, ale wszystko.
        Pani wych. te wyzwiska skomentowala tak, dzieci są zmeczone tym
        chlopcem i dlatego tak reagują i nie dziwi im sie. To jest odpowiedz
        nauczyciela, ktory nie widzi w tym nic złego, dając jednoczesnie
        przyzwolenie im na robienie co chcą z tym chłopcem.
        Reagowalam jak pisalam wczesniej, tyle, że skutki są zerowe.
        Mi także jest ogromnie żal tego chlopca, bez względu na to, czy
        rodzice jego dali na to przyzwolenie nauczycielce, czy nie, a moze
        wogole nie wiedzą o tym.
        Ja nie mam mozliwości widzenia rodzicow.


        • kasiulek70 Re: do Smerfety:w sprawie kolegi Twojej córki 12.02.09, 18:06
          Z tymi szkolnymi pedagogami tez trzeba uwazać.Sama na swojej drodze
          spodkałam dwóch jeden w szkole podstawowej i ta Pani była naprawdę
          dobrym pedagogiem. Niestety po sptkaniu z pedagogiem z gimnazjum do
          którego obecnie uczęszcza mój syn stwierdziłam że straciłam 2,5h z
          życia.Choć poszłam tam z własnej woli chcąc pomóc w rozwiązaniu
          problemów klasowych (tak mi się wydawało)to wyszłam czując się jak
          upierdliwy rodzic który dokłada Pani pracy papierkowej a ona tego
          tak nie lubi.sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka