Dodaj do ulubionych

odmówic???

23.02.09, 19:10

kolega syna(9lat) -X jest raczej wulgarnym dzieckiem(do syna potrafi
powiedzieć ty hu....)i jak pozycza zeszyty (czesto nie chodzi do szkoły)to
musze dzwonic i prosic by zeszyty ktos odniósł,ogólnie nie ciekawy typ(chodza
do jednej klasy a mieszka po 2 stronie ulicy). teraz
taka sytuacja-syna wozi z rana do szkoły mąż i X on przychodzi dzwoni tym
domofonem i sie pyta czy moze z synem jechac -okej- zgadzałam sie. syna do
szkoly puszczałam taksówką bo mąż nie mógł wyrwać sie z pracy to tez
jezdzili-X i jego brat, Dzisiaj szłam na spacer z córka szli obaj
bracia(9i10lat)i zaden nawet dzien dobry nie poweidział jakby mnie nie
znali. Jezeli dzieciaka nie lubie i ma on zły wpływ na moje dziecko(X
powiedział zeby
syn podrabiał moje podpisy) moge mu odmówić ze go nie zawiozę??chodzi o 9
latka!!!!!!!!
troszkę chaotycznie przepraszam smile
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: odmówic??? 23.02.09, 21:06
      Oczywiście, że odmówić. Chłopak młody jest ale widać, że życie zna i
      już się nauczył korzystać z frajerów. Odpowiedz sobie na pytanie czy
      Twojemu dziecku aby na pewno jest potrzebne takie towarzystwo?
      • aglesnik Re: odmówic??? 23.02.09, 21:54
        odmówić możesz i mas prawo zawsze. ja osobiście woziłam rok syna
        sąsiadów i nawet nie usłyszałam dziękuje, on chyba nie jest dobrym
        towarzystwem dla syna. zawsze możesz z tym chłopakiem porozmawiać i
        powiedzieć mu, że się mówi dzień dobry (osobiście miałam taki
        przypadek z bliską koleżanką córki, sama zaczełam się kłaniać
        pierwsza- pomogło) i powiedzieć mu wprost, że nie chcesz go wozić.
        to on jest zalezny od ciebie i być może korzysta z okazji.
    • wiedzma15 Re: odmówic??? 23.02.09, 23:02
      ty naprawdę pytasz, czy sobie żartujesz?
      a jak sobie radzisz z dorosłymi którzy cię wykorzystują?

      słyszysz, ze ktoś nie szanuje twojego dziecka i jeszcze go taksóweczką podwozisz?

      masz prawo odmówić każdemu, z kim nie masz przyjemności przebywać lub mu cokolwiek fundować

      masz obowiązek reagować kiedy twojemu dziecku źle się dzieje , a do takich sytuacji zaliczyłabym wulgarne odzywki

      • suwalki79 Re: odmówic??? 24.02.09, 07:17
        z jego mamą(taty nie ma wyprowadził sie do innej) rozmawiałam po tym
        incydencie-wyzwiska i niby wszystko zostało wyjasnione . gdy przychodzi do nas
        rozmawiałam z nim samym jednak te brak "dzień dobry" to był chyba ostatni
        akcent który przelał czarę goryczy.
    • inguszetia_2006 Re: odmówic??? 24.02.09, 10:14
      Witam,
      Możesz odmówić. I jak to będzie? Zostawisz go pod blokiem, a twój
      syn będzie mu machał łapką na pożegnanie? Trudny orzech ci się
      trafił.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • azile.oli Re: odmówic??? 24.02.09, 10:43
        Ja bym odmówiła. Przecież gdyby Twój syn nie był wożony, musiałby
        sobie jakoś poradzić. Młody cwaniaczek znalazł naiwniaków, przy czym
        nie szanuje ani Ciebie, ani Twojego syna. Po prostu bym powiedziała
        dzieciakowi, żeby mu rodzice zorganizowali transport, albo niech
        radzi sobie sam. Wyjaśniłabym, że od dziś nie będzie podwożony. Nie
        tłumacz się przed dzieciakiem. Masz prawo powiedzieć nie, bo nie.
        Moje dzieci są podwożone do szkoły przez męża. Czasem z powrotem
        zabierają jakąś koleżankę, ale nie każdą. Po prostu taką, z którą
        córka się przyjaźni. Ja rozumiem, że nie każdy rodzic ma możliwość
        podwożenia dziecka do szkoły, ale tak naprawdę, to tylko jego sprawa.
        W takiej sytuacji to matka chłopaka powinna przyjść i zapytać, czy
        możecie podwozić syna, upewnić się, że to nie kłopot, dać Ci
        możliwość odmówienia ze względu na zachowanie chłopaka. A taka
        sytuacja, jaką opisujesz, wynika z uczenia dziecka od małego, jak
        sobie ułatwiać życie, wykorzystując przy tym skrupuły innych.
        Trudno, niech się chłopak uczy, że na wszystko w życiu trzeba
        zapracować i nic mu się nie należy ot tak. Nie każdego rodzice
        podwożą pod szkołę samochodem, czasem trzeba iść na piechotę, no
        niestety, takie jest życie. Korzystanie z taksówki, zapłaconej przez
        sąsiadkę jest przegięciem. Jak najbardziej odmówić i niech mu syn
        rzeczywiście rączką zza szyby pomacha. Ten chłopak , odzywając się
        brzydko do syna chce tak naprawdę pokazać, że on tu rząśdzi, jest
        podwożony, wszystko mu wolno. Wiem, że to tylko dziecko, ale dziecko
        niewychowane, jego wychowanie jest obowiązkiem Jego rodziców, nie
        Twoim.
    • edytek1 Re: odmówic??? 24.02.09, 13:25
      1. przede wszystkim wytłumacz synowi i koledze, ze ty nie
      akceptujesz takiego zachowania . Kto chce przebywać u ciebie musi
      dostosować się zasad w twoim domu. ( nie używac wulgaryzmów , mówić
      prawdę itp)
      2.jeśli pożyczył zeszyt i nie oddał kiedy przyjdzie po raz 2
      powiedz, ze nie zgadzasz się na pożyczenie, bo wcześniej był problem
      z oddaniem ale pozwól odpisac zadanie w was w domu.
      3. co do podwożenia to najpierw odpowiedz sobie na pytanie czy ci
      pasuje podwożenie jesli nie powiedz chłopcom dlaczego od dnia tego i
      tego ich nie podwozisz jesli ci pasuje to ustal zasady i sztywno
      się ich trzymaj np. o 7.30 wyjazd i koniec.
    • mamusia1999 Re: odmówic??? 24.02.09, 18:03
      ja sie cwicze w asertywnosci od otwracia oczu do konca dnia wiec
      opdowiem ci tak: dopoki auto Twoje albo ty placisz za takse to
      mozesz nim wozic kogo chcesz i nie wozic kogo nie chcesz. i juz !
      • listopadowa31 Re: odmówic??? 24.02.09, 21:04
        A czy zdajesz sobie sprawę,że gdyby zdarzył się wam wypadek to Ty możesz
        odpowiadać za życie i zdrowie tego chłopca? Rodzice poszkodowanego dziecka mogą
        później twierdzić, że nic nie wiedzieli o podwożeniu ich dziecka i nie wyrazili
        na nie swojej zgody. Niestety wszystko jest możliwe. Ludzie potrafią kłamać w
        żywe oczy.Jeżeli rodzice umawiają się na taka formę sąsiedzkiej pomocy należy
        zabezpieczyć się pisemną formą zgody np.

        "Wyrażam zgodę na przejazdy mojego syna Jasia Kowalskiego samochodem prywatnym
        państwa Nowakowskich do Szkoły Podstawowej nr5 w Warszawie ul..........w
        okresie od ....do w roku szkolnym 2008/2009."

        podpis rodzica.............. podpis rodzica..............

        Takimi zgodami zabezpieczają się dzisiaj wszystkie przedszkola i szkoły(
        powinny!!!)więc tym bardziej powinny o tym pamiętać osoby prywatne.i nie martw
        się,że zostaniesz posadzona o formalizm.To jest zwykła forma ochrony swojej osoby.

        Powodzenia
        • scher Re: odmówic??? 25.02.09, 10:27
          listopadowa31 napisała:
          Cytat"Wyrażam zgodę na przejazdy mojego syna Jasia Kowalskiego samochodem prywatnym państwa Nowakowskich do Szkoły Podstawowej nr5 w Warszawie ul..........w okresie od ....do w roku szkolnym 2008/2009."
          podpis rodzica.............. podpis rodzica..............

          Ależ pierniczysz! Jeżeli kierowca spowoduje wypadek ze swojej winy, i tak ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą wobec przewożonego pasażera. Pisemna zgoda pasażera (albo rodziców małoletniego) nie ma tu żadnego znaczenia, jest zbędnym formalizmem właśnie.

          CytatTakimi zgodami zabezpieczają się dzisiaj wszystkie przedszkola i szkoły
          Nie od dziś wiadomo, że to, co nauczyciele uważają za prawo, bo "tak im powiedział szkoleniowiec", często niewiele ma w istocie z prawem wspólnego. Przykładami mógłbym sypać.
          • komyszka Re: odmówic??? 26.02.09, 10:11
            1.pierniczy? czyżby? a jeśli wypadek nie z jej winy winy? a jesli rodzicom
            chlopaka tak po prostu któregos dnia odbije i stwierdza ze autorka "porwała" ich
            dzieciaka i chciała nie wiadomo co złego mu zrobić? ja bezwzglenie- o ile w
            ogóle zdecydowałabym sie wozić cudze dziecko ( a tego konkretnego osobnika na
            pewno już nie) wzielabym pisemną zgodę rodzica.
            2.sypnij tymi przykładami.poczytam z chęcią. o ile przykłady nie są absurdalne.
            • przeciwcialo Re: odmówic??? 26.02.09, 15:52
              Ja takze chetnie poczytam.
            • scher Re: odmówic??? 26.02.09, 17:09
              komyszka napisała:
              Cytat1.pierniczy?
              Pierniczy. smile

              Cytata jeśli wypadek nie z jej winy winy?
              To płaci sprawca.

              Cytata jesli rodzicom chlopaka tak po prostu któregos dnia odbije i stwierdza ze autorka "porwała" ich dzieciaka i chciała nie wiadomo co złego mu zrobić?
              To poniosą odpowiedzialność karną za pomówienie (art. 212 kk).

              Cytat2.sypnij tymi przykładami.poczytam z chęcią.
              Przykład pierwszy z brzegu:
              Od lat w oświacie funkcjonuje mit, że jak uczennica na wycieczce zajdzie ukradkiem w ciążę z kolegą, to nauczyciel płaci alimenty, bo niby nie dopilnował. big_grin
              • komyszka Re: odmówic??? 26.02.09, 17:26
                sprawca wypadku owszem,jak najbardziej. dodatkowo rodzice dziecka wiezionego bez
                pozwolenia moga domagac sie od autorki watku odszkodowania (jesli dziecko jakos
                istotnie ucierpi w tymze wypadku), wszak to pod OPIEKA OBCYCH LUDZI(cóż z tego
                ze nie z ich winy?) dziecku cos sie przydarzyło. w dodatku NIE MIELI PRAWA wiezc
                cudzego dziecka bez zgody jego opiekunow.
                jak autorka watku udowodni ze to "pomowienie"? nie ma zadnego dowodu. bedzie
                slowo przeciw slowu. rodzice chlopaka moga rżnac glupa ze nic nie wiedzieli o
                wczesniejszych podwozkach. a dzieciak był w cudzym samochodzie, bez zgody
                opiekunow. śliska sprawa.
                a co do przykladu - gdzie tu mowa o podpisywaniu jakiejs zgody? bo o to wszak
                pytalam.
                • scher Re: odmówic??? 26.02.09, 17:46
                  komyszka napisała:
                  Cytatsprawca wypadku owszem,jak najbardziej. dodatkowo rodzice dziecka wiezionego bez pozwolenia moga domagac sie od autorki watku odszkodowania
                  Ależ znów pierniczysz! Podstawę prawną podaj, nie uprawiaj radosnej twórczości na temat prawa!

                  Cytatcóż z tego ze nie z ich winy?
                  Boże! :-o

                  Cytatw dodatku NIE MIELI PRAWA wiezc cudzego dziecka bez zgody jego opiekunow.
                  Podasz przepis zabraniający tego?

                  Cytatjak autorka watku udowodni ze to "pomowienie"?
                  Twoja "wiedza" na temat prawa jest porażająca. To oni muszą udowodnić zamiar porwania, inaczej będą winni pomówienia.

                  Cytatrodzice chlopaka moga rżnac glupa ze nic nie wiedzieli o wczesniejszych podwozkach. a dzieciak był w cudzym samochodzie, bez zgody opiekunow. śliska sprawa.
                  No, barrrdzo śliska. smile

                  Art. 2056 Kodeksu karnego:
                  Kto bez zgody rodziców podwozi cudze dziecko, podlega karze pozbawienia wolności do lat 10.
                  wink
                  • komyszka Re: odmówic??? 26.02.09, 17:55
                    och- ależ dowcipna jestes....smile
                    nie znam sie na prawie- to fakt.
                    zatem bardzo prosze - o jasnie oświecona!- to TY podaj mnie, niewiedzacej
                    podstawy prawne, które:
                    - pozwalają obcej osobie na sprawowanie opieki nad małoletnim bez zgody jego
                    opiekunów prawnych (tylko nie pisz o nauczycielach, lekarzach, opiekunach
                    sadowych etc. bo nie o tym mowa)
                    TYLKO PROSZE O KONKRETY- a nie twoje "siano" i odbijanie piłeczkitongue_out
                    • scher Re: odmówic??? 26.02.09, 18:02
                      Zasada jest bardzo prosta: Co nie jest zabronione, to jest dozwolone.
                      Podwiezienie kogoś, dziecka również, nie jest czynem karalnym.

                      I nie strasz więcej! wink
                      • komyszka Re: odmówic??? 26.02.09, 18:13
                        ależ niesmile
                        znowu "siano". SERIO- PROSZE O KONKRETY.
                        bo kurcze nie moge tego pojąć- może mi wyjaśnij.taka sytuacja:
                        moja teoretyczna siedmiolatka jezdzi sobie z moim sasiadem i jego dzieckiem do
                        szkoły. ja nic o tym nie wiem bo gdybym wiedziała nie pozwoliłabym gdyż np. nie
                        podoba mi sie zarost sasiada, auto to nie moja ulubiona marka,sasiad ma głupia
                        zone etc. któregos dnia maja -odpukac wypadek,w wyniku którego moja teoretyczna
                        córka doznaje skomplikowanego złamania. wiadomo- szok wielokrotny dla mnie- bo
                        dowiaduje sie ze
                        - jezdzila cudzym samochodem bez mej wiedzy
                        - ja nie wyrazilabym na to za zadne skarby zgody
                        - pod opieka cudzego faceta corka doznala uszczerbku na zdrowiu
                        i twierdzisz ze ja, jako rodzic, prawny opiekun nie mam zadnego prawa domagac
                        sie od tego pana satysfakcji w sądzie?? heh- to moze jutro wyskocze sobie z moim
                        potomkiem i jego kolegom równolatkiem do gdanska na zakupy. a jego rodzicom nic
                        nie powiem, bo moge przecie...smilesmile
                        • scher Re: odmówic??? 26.02.09, 19:03
                          komyszka napisała:
                          Cytat- jezdzila cudzym samochodem bez mej wiedzy
                          - ja nie wyrazilabym na to za zadne skarby zgody
                          - pod opieka cudzego faceta corka doznala uszczerbku na zdrowiu
                          i twierdzisz ze ja, jako rodzic, prawny opiekun nie mam zadnego prawa domagac sie od tego pana satysfakcji w sądzie?

                          Masz tylko prawo domagać się "satysfakcji" od sprawcy wypadku.

                          PS. Za dużo amerykańskich filmów się naoglądałaś.
                          • komyszka Re: odmówic??? 26.02.09, 19:15
                            a od człowieka,który bez mojej wiedzy i zgody woził moje dziecko już nie
                            (oczywiscie nie pisze o odpowiedzialnosci za wypadek tylko o samowolne zabranie
                            małoletniego)??
                            z całym szcunkiem- wg mnie teraz ty zaczynasz "pierniczyć". i to
                            zdrowosmilebedziesz toruniowi konkurencje robicsmilesmile

                            nadal poprosze O KONKRETY a nie "siano". KONKRETY PRAWNE pozwalające obcym
                            "rozporządzać" moim dzieckiem bez mej zgody .

                            • scher Re: odmówic??? 26.02.09, 19:27
                              komyszka napisała:
                              Cytatnie pisze o odpowiedzialnosci za wypadek tylko o samowolne zabranie małoletniego)
                              Jak znajdziesz przepis zabraniający mu podwiezienia twojego dziecka, to owszem. Co nie jest zabronione, to jest dozwolone - żyjemy w demokratycznym państwie prawa.
                              • komyszka Re: odmówic??? 26.02.09, 19:37
                                cały czas prosze o KONKRETY: który przepis/paragraf mówi o tym że obca osoba
                                może dowolnie "rozporzadzac" cudzym dzickiem bez zgody i wiedzy rodzica? (bo do
                                tego sprowadza sie tutaj owo "podwiezienie" )
                                dlaczego nie chcesz mi przedstawić czarno na białym jak jest? piszesz wszystko
                                z ogromnym przekonaniem wiec pokaz mi prosze na czym sie ono opiera- KONKRETNE
                                PARAGRAFY a nie tylko własne słowa słowa słowa.
                                • scher Re: odmówic??? 26.02.09, 19:42
                                  Wskaż mi konkretny przepis, który pozwala ci podskoczyć 10 razy na lewej nodze.
                                  • komyszka Re: odmówic??? 26.02.09, 20:04
                                    tylko tyle potrafisz napisac...? znowu "siano", "lipa".szkoda.
                                    scher- juz ustalilismy- ja nie wiem, nie znam sie. jestem z tych których można
                                    "opierniczyc" za niewiedzesmile
                                    to TY RZADZISZ, wypowiadasz sie definitywnie, lekceważąco podważasz to co piszą
                                    inni (choć już teraz wiem ze nie masz żadnych podstaw bo guzik wiesz w tej
                                    materiismile.
                                    w dalszym ciagu prosze o KONKRETNE PODSTAWY PRAWNE, które pozwalają obcym na
                                    dysponowanie moim dzieckiem bez mej wiedzy i zgody, albo żeby było ci łatweij-
                                    które mówią o tym że taka osoba nie poniesie konsekwencji za to ze bez mojego
                                    pozwolenia zadysponuje mym małoletnim dzieckiem.
                                    koncze dyskusje - bo juz nic nowego w tej kwestii nie jestes w stanie mi
                                    przekazac- poza wlasnym wizerunkiem bufona- wszystkowiedzacego, który prędzej
                                    skiśnie niż przyzna sie ze czegos nie wiesmile szkoda- naprawde. do tej pory
                                    czytajac twe posty myslałam ze wnosza cos istotnego do watków. po dzisiejszej
                                    wymianie zdan ze mna widze ze jestes efektownym kolosem na glinianych nózkach.
                                    serio- szkoda ze sie tak pomyliłam.
                                    powodzenia zycze i wygaszam- bo zawod spotkał mnie srogisad

                                    • scher Re: odmówic??? 26.02.09, 20:50
                                      Aleś odporna! smile
                                      Nie ma przepisu, że coś wolno robić! To ty musisz znaleźć zakaz,
                                      ciężar dowodu spoczywa na tobie. Dotarło?
                              • listopadowa31 do cher 28.02.09, 18:38
                                Kobieto wypisujesz bzdury. w takich sytuacjach nie chodzi przecież o
                                automatyczną odpowiedzialność karną.Jeżeli zdarzy się wypadek to rodzice chłopca
                                teoretycznie mogą się wyprzeć,że o niczym nie wiedzieli, nie mieli świadomości i
                                twierdzić, że sąsiadka zrobiła to samowolnie.(choć mogła mieć jak najlepsze
                                intencje).I tu jest pies pogrzebany.Zgoda=świadomość, wiedza. Wszystko zależy od
                                interpretacji i oceny . Nawet instytucje,takie jak szkoły, przedszkola czy domy
                                kultury nie mają prawa bez pisemnej zgody rodzica stawiać dziecka w sytuacjach,
                                które mogą stwarzać większe zagrożenie dla życia lub zdrowia np. basen,
                                przejazdy,wycieczki,sporty ekstremalne.Przy braku pisemnej zgody można zakładać,
                                ze rodzic nie miał świadomości co dzieje się z jego dzieckiem.I może (choć nie
                                musi) wystąpić z oskarżeniem. Dotyczy to również osób prywatnych. Pozdrawiam.
    • martabmw Re: odmówic??? 25.02.09, 10:50
      Zwyczajnie odmówić, bez tłumaczenia i wdawania się w dyskusję.

      Ciekawe, czy zaproponował zwrot połowy kosztów taksówki tak grzecznościowo
      chociaż? Jeżeli nie, to dziewczyno nie bądź frajerką i przestań dawać się
      wykorzystywać. Tym bardziej, że namawiając Twego syna do fałszowania podpisów,
      ma na niego zły wpływ.
    • przeciwcialo Re: odmówic??? 26.02.09, 15:53
      Odmówiłabym wożenia cudzego dziecka z prostego powodu- bałabym sie
      że cos mu sie stanie i mnie będa szarpac.
      • listopadowa31 Do scher 28.02.09, 18:41
        Kobieto wypisujesz bzdury. w takich sytuacjach nie chodzi przecież o
        automatyczną odpowiedzialność karną.Jeżeli zdarzy się wypadek to rodzice chłopca
        teoretycznie mogą się wyprzeć,że o niczym nie wiedzieli, nie mieli świadomości i
        twierdzić, że sąsiadka zrobiła to samowolnie.(choć mogła mieć jak najlepsze
        intencje).I tu jest pies pogrzebany.Zgoda=świadomość, wiedza. Wszystko zależy od
        interpretacji i oceny . Nawet instytucje,takie jak szkoły, przedszkola czy domy
        kultury nie mają prawa bez pisemnej zgody rodzica stawiać dziecka w sytuacjach,
        które mogą stwarzać większe zagrożenie dla życia lub zdrowia np. basen,
        przejazdy,wycieczki,sporty ekstremalne.Przy braku pisemnej zgody można zakładać,
        ze rodzic nie miał świadomości co dzieje się z jego dzieckiem.I może (choć nie
        musi) wystąpić z oskarżeniem. Dotyczy to również osób prywatnych. Pozdrawiam.
        • scher Re: Do scher 28.02.09, 19:21
          listopadowa31 napisała:
          CytatPrzy braku pisemnej zgody można zakładać, ze rodzic nie miał świadomości co dzieje się z jego dzieckiem. I może (choć nie musi) wystąpić z oskarżeniem.
          Oskarżeniem o co?
          • bi_scotti Re: Do scher 28.02.09, 22:15
            Scher ma racje - co nie zabronione, jest dozwolone - w zadnym kraju nie istnieje
            spis poczynan dozwolonych smile, dlatego tez jezeli nie ma przepisu zabraniajacego
            wozenia cudzych nieletnich bez zgody rodzicow/opiekunow, wniosek jest prosty -
            takie postepowanie jest dozwolone, aczkolwiek ryzykowne z wielu wzgledow. Jesli
            przepis zabraniajacy wozenia nieletnich bez zgody rodzicow/opiekunow w Polsce
            istnieje, nikt go tu do tej pory nie byl w stanie przytoczyc!
            Szczerze mowiac trudno mi zrozumiec autorke watku - wedlug mnie, wszelkie
            dyskusje na temat wozenia lub nie, zachowania, oddawania zesztow i innych takich
            spraw dotyczacych 9-latka (!) nalezy podejmowac z mama tego dziecka a nie z
            samym dzieckiem. Coz to za partner do rozmowy? Jesli nie chcesz Go wozic, nie
            wozisz - kropka. Zero tlumaczen, bo jak rozumiem, wczesniej nie bylo zadnej
            rozmowy/prosby/ustalen pomiedzy Toba a mama chlopca. Gdyby takie ustalenia byly,
            bylby powod do podjecia tematu. Ustalen nie bylo, wozenie sie skonczylo - nie ma
            o czym mowic. Nauka na przyszlosc: podstawa kontaktow z nieletnimi sa kontakty z
            Ich rodzicami.
            • suwalki79 Re: Do scher 01.03.09, 20:26
              . Zero tlumaczen, bo jak rozumiem, wczesniej nie bylo zadnej
              rozmowy/prosby/ustalen pomiedzy Toba a mama chlopca. Gdyby takie ustalenia byly,
              bylby powod do podjecia tematu. Ustalen nie bylo, wozenie sie skonczylo - nie ma
              o czym mowic. Nauka na przyszlosc: podstawa kontaktow z nieletnimi sa kontakty z
              Ich rodzicami.
              AMENsmile
            • mamusia1999 Re: Do scher 03.03.09, 14:37
              no ja tez kapuje, ze co nie jest zabronione to jest dozwolone. punkt.
              scher? faktycznie tak jest, ze te wszystkie pozwolenia na baseny,w
              ycieczki etc sa pozbawione podstawy prawnej?tzn. ja do szkoly takich
              nie musze podpisywac, ale do przedszkola kazdorazowo przed
              plywalnia. malo tego pomimo zgody rodzicow na plywanie pod okiem
              wychowawcow (4 na gora 20 dzieci w wodzie po pachy, dzieci albo z
              odznaka "juz plywam" albo w skrzydelkach, "ogolny" ratownik
              nadzorujacy ten malenki wiejski basenik na miejscu acz czasem na
              obchodzie toalet, szatni etc)urzad gminy zarzadzil dodatkowego
              ratownika na ta godzine, tym sposobem przedszkole stac juz tylko na
              2 razy w miesiacu.
              na jakiej zasadzie (w tym konkretnym aspekcie) dzialaja szkoly i
              przedszkola? przeciez gdzies musi byc ustalony zakres opieki (no ja
              kurde mam nadzieje, ze sa). gdzie konczy sie opieka rodzicow, a
              gdzie zaczyna opieka innego doroslego?
              mielismy (brrrrr, az mnie ciarki przechodza) takie zdarzenie, ze po
              drodze z przedszkola facet zaprosil dziewczynke do samochodu. na
              szczescie dziecko rezolutne ucieklo, kobitka zza zywoplotu zdarzenie
              zaobserwowala (bo dziecko znala a auta nie) i faceta znalezli. i co?
              ze nie zamkneli to wiem. ale nawet do rejestru ( u nas jest taki
              pt"znany policji" )nie wpisali, bo mu wolno podwiezc dziecko?.

              • scher Re: Do scher 04.03.09, 14:03
                Zgoda rodziców na wycieczki szkolne i przedszkolne jest wymagana przez prawo. Mówi o tym rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie organizowania przez szkoły i przedszkola krajoznawstwa i turystyki. Pewnie to wyjście na basen traktowane jest jako wycieczka.

                Ciągła opieka ratowników i opiekunów nad uczniami na basenie też ma podstawę prawną: § 34 ust. 4 rozporządzenia MEN w sprawie bezpieczeństwa i higieny w szkołach i placówkach.
              • bi_scotti Re: Do scher 04.03.09, 14:16
                mamusia1999 napisała:

                > mielismy (brrrrr, az mnie ciarki przechodza) takie zdarzenie, ze
                po
                > drodze z przedszkola facet zaprosil dziewczynke do samochodu. na
                > szczescie dziecko rezolutne ucieklo, kobitka zza zywoplotu
                zdarzenie
                > zaobserwowala (bo dziecko znala a auta nie) i faceta znalezli. i
                co?
                > ze nie zamkneli to wiem. ale nawet do rejestru ( u nas jest taki
                > pt"znany policji" )nie wpisali, bo mu wolno podwiezc dziecko?.
                >

                Ale za co Go mieli zamknac, wedlug Ciebie? Albo wpisac gdziekolwiek?
                Dopoki Mu nie udowodniono zlych zamiarow/czynow, to sam fakt checi
                podwiezienia dziecka nie jest nielegalny! Oczywiscie, nalezy dzieci
                uczyc zeby z obcymi do samochodow nie wsiadaly, obcych ludzi w
                domach nie odwiedzaly itd. ale sam fakt, ze ktos PROPONUJE
                podwiezienie nie jest kryminalem! Ze smutkiem nalezy stwierdzic, ze
                najwiecej krzywdy wszelkiego typu dzieci doznaja OD ZNAJOMYCH i
                RODZINY - tzw. "strangers" sa sprawcami mniej niz 5% napasci,
                pobicia, wykorzystania seksualnego wobec dzieci ALE, oczywiscie,
                facet chcacy dziecko podwiezc budzi natychmiast podejrzenia gdy to
                co sie dzieje w domach za zamknietymi drzwiami to juz niczyja
                broszka sad Nie przyszlo Ci do glowy, ze facet mial dobre checi i po
                prostu naiwnie chcial dziewczynce ulatwic zycie?
                • mamusia1999 Re: Do scher 04.03.09, 20:31
                  a dla mnie OBCY facet ni z gruszki ni z pietruszki chcacy podwiezc
                  dziecko jest podejrzany choc rozumem obejmuje, ze nie popelnil nawet
                  wykroczenia.
                  i to duzo bardziej podejrzany niz ktos, kto na aukcji ebay
                  wylicytowal nieswiadomie podrabiane adidasy - a ten w razie draki (i
                  musza byc super podrobione i na aukcji - zeby nie bylo, ze mogl sie
                  zorientowac) trafia do rejestru za paserstwo nieumyslne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka