mamusia1999
01.03.09, 10:42
poprosze o podpowiedzi: jakie "logiczne" konsekwencje wyciagnac z
chaosu nie do opisania? jak sie nie da, to tam nie wchodze, swieza
bielizne skladam na stoleczku tuz za drzwiami (bo sie szafy nie da
otworzyc). wczoraj weszlam i posprzatalam "po swojemu" czyli
zgarnelam wszystko do worow na smieci, tak na oko 3/4 wszystkich
zabawek. tylko sama mnie serce boli, bo wyladowaly tam drogie
Barbie, karety, polowa czesci zamku Playmobil, mikroskop, ksiazki
itd...oddawac po jednym worze, a nastepny jak ten
bedzie "posprzatany"?
juz zarzadzilam, ze moze zaprosic kolezanki tylko do posprzatanego
pokoju.
kwestia spokrewniona: niby psychologowie mowia, ze dzieci ilosc
prezentow rozumieja doslownie jako dowod milosci. u nas kazdorazowo
zbiera sie niezla kupka: dwie babcie, dwie ciocie, my rodzice. i
Mloda promienieje - tylko gdzie to wszystko sie ma pomiescic? a
wyrzucic nie da niczego. no i faktem jest : jak juz zrobi balagan
to potem nie jest w stanie tego ogarnac.
co mnie wdupcza w tym balaganie? nie wierze, ze mozna w takim
balaganie w skupieniu zrobic zadanie, poczytac itp. no i czasem
zdarzaja sie "smakolyki" czyli zapomniane szkolne kanapki,
plesniejaca reszta soku itd.