Gość: agatka_s
IP: *.acn.pl
01.12.03, 16:11
Chciałabym poruszyć trudny temat związany z religią, a w zasdzie 1-szą
komunią dziecka. Chciałabym abyście Państwo podeszli do tematu obiektywnie,
odkładając na bok emocje i wszelkie uczucia wobec religii i kościoła, bo nie
chcę wywołać następnej wojny na tym forum...
A teraz do rzeczy: Mój syn przystępuje do 1-szej Komunii w tym roku.
Powoli i ja i on jesteśmy wciągani w pewien mechanizm przymusu, co coraz
mniej zaczyna mi się podobać. Dziecko jest rozliczane z obecności na mszy
sw w niedzielę (zbiera takie karteczki, jak bedzie za mało to istnieje
ryzyko, że do Komunii nie przystąpi), to samo było z chodzeniem na różaniec
i teraz na roraty. Dziecko trochę się denerwuje bo na różaniec ani na
roraty nie mozemy chodzić bo on ma codziennie zajecia dodatkowe, a najgorsze
było w zeszłym tygodniu bo zgubił połowę tych karteczek. Poradziłam mu aby
poszedł do katechetki i zgłosił ten fakt to napewno bedzie OK, no niestety
chyba Pani Katechetka mu nie uwierzyła, bo dzieciak wrócił raczej
przygnębiony jej reakcją. No i nie wiem (syn sie martwi) czy tych karteczek
nie bedzie za mało. Co miesiąc rodzice chodzą na zebrania, pierwsze było
takie normalne, organizacyjne tyle że z modlitwą, drugie to był wykład na
temat spowiedzi rodziców. Rodzice też muszą podpisywać listę obecności, no
i tak samo brak wystarczającej ilości obecności oznacza niedopuszczenie
dziecka do komunii. Nieodebranie różańca na mszy, nieodebranie medalika w
niedzielę na mszy to wszystko oznacza niedopuszczenie do komunii, o czym
ksiądz przypomina jak tylko ma okazję.
No i nagle zorientowałam się, że ja dorosła, samodzielna w miarę
wykształcona i mądra kobieta żyję w jakimś strachu i paranoji przed
instytucją koscioła, niczym w średniowieczu. Latam na te wszystkie obrządki
nie z potrzeby i autentycznej religijności, tylko bo nie chcę aby dziecku
stała sie krzywda. Początkowo myślałam sobie, OK to dla dobra dziecka,
schowam to moje poczucie wolności, ale teraz kiedy zaczyna to przybierać
takie rozmiary zaczynam sie zastanawiać czy całe to zamieszanie naprawdę
dobrze wpływa na psychikę mojego dziecka. On jest bardzo wrażlwy a ostatnio
powiedział,że bardzo boi się komunii.
Czy taki sposób przygotowania (terror i bezwzględne rozliczanie z wszelkich
praktyk religijnych) jest praktykowany we wszystkich parafiach, czy akurat u
nas ma to taki przebieg ? Zastanawiam się nad przełozeniem całej tej
komunii i w czasie i w przestrzeni.