Dodaj do ulubionych

Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ?

IP: *.acn.pl 01.12.03, 16:11
Chciałabym poruszyć trudny temat związany z religią, a w zasdzie 1-szą
komunią dziecka. Chciałabym abyście Państwo podeszli do tematu obiektywnie,
odkładając na bok emocje i wszelkie uczucia wobec religii i kościoła, bo nie
chcę wywołać następnej wojny na tym forum...

A teraz do rzeczy: Mój syn przystępuje do 1-szej Komunii w tym roku.
Powoli i ja i on jesteśmy wciągani w pewien mechanizm przymusu, co coraz
mniej zaczyna mi się podobać. Dziecko jest rozliczane z obecności na mszy
sw w niedzielę (zbiera takie karteczki, jak bedzie za mało to istnieje
ryzyko, że do Komunii nie przystąpi), to samo było z chodzeniem na różaniec
i teraz na roraty. Dziecko trochę się denerwuje bo na różaniec ani na
roraty nie mozemy chodzić bo on ma codziennie zajecia dodatkowe, a najgorsze
było w zeszłym tygodniu bo zgubił połowę tych karteczek. Poradziłam mu aby
poszedł do katechetki i zgłosił ten fakt to napewno bedzie OK, no niestety
chyba Pani Katechetka mu nie uwierzyła, bo dzieciak wrócił raczej
przygnębiony jej reakcją. No i nie wiem (syn sie martwi) czy tych karteczek
nie bedzie za mało. Co miesiąc rodzice chodzą na zebrania, pierwsze było
takie normalne, organizacyjne tyle że z modlitwą, drugie to był wykład na
temat spowiedzi rodziców. Rodzice też muszą podpisywać listę obecności, no
i tak samo brak wystarczającej ilości obecności oznacza niedopuszczenie
dziecka do komunii. Nieodebranie różańca na mszy, nieodebranie medalika w
niedzielę na mszy to wszystko oznacza niedopuszczenie do komunii, o czym
ksiądz przypomina jak tylko ma okazję.

No i nagle zorientowałam się, że ja dorosła, samodzielna w miarę
wykształcona i mądra kobieta żyję w jakimś strachu i paranoji przed
instytucją koscioła, niczym w średniowieczu. Latam na te wszystkie obrządki
nie z potrzeby i autentycznej religijności, tylko bo nie chcę aby dziecku
stała sie krzywda. Początkowo myślałam sobie, OK to dla dobra dziecka,
schowam to moje poczucie wolności, ale teraz kiedy zaczyna to przybierać
takie rozmiary zaczynam sie zastanawiać czy całe to zamieszanie naprawdę
dobrze wpływa na psychikę mojego dziecka. On jest bardzo wrażlwy a ostatnio
powiedział,że bardzo boi się komunii.


Czy taki sposób przygotowania (terror i bezwzględne rozliczanie z wszelkich
praktyk religijnych) jest praktykowany we wszystkich parafiach, czy akurat u
nas ma to taki przebieg ? Zastanawiam się nad przełozeniem całej tej
komunii i w czasie i w przestrzeni.
Obserwuj wątek
    • marina2 Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? 01.12.03, 16:22
      Wiesz Agatko ja to na Twoim miejscu odpuściłabym sobie cała te imprezę.Jesli
      ma przystąpić do komunii bo taki jest zwyczaj to mija się z sensem.Zniechęci
      się do wszystkiego pod hasłem chrześcijaństwo.Jeśli teraz odpuścisz moze
      kiedys zacznie szukać sam.Sama jestem osobą ,która w dorosłym życiu przyjęła
      chrzest i świadomie dokonałam wyboru.Ludzie mają różne ścieżki.I mnie wyszło
      to na dobre.
      Pozdrawiam.M
      • Gość: agatka_s Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.acn.pl 01.12.03, 16:35
        Nie chciałam poruszać tego tematu w kontekście wiary. Mój synek lubi chodzić
        do kościoła i ogólnie ma bardzo pozytywny stosunek i do religii i koscioła
        (sorry to brzmi może jakoś dziwnie (inaczej nie umiem tego wyartykułować), ale
        tak jest), ja też nie mam SŁOWO absolutnie nic przeciwko Kościołowi i religii
        katolickiej. Chciałam aby do komunii przystąpił i on też oczywiście bardzo
        tego chce, ale teraz po kilku miesiącach mam spore wątpliwości. Jestem
        poprostu zmęczona tą atmosferą przymusu. Syn wychowywał się w przedszkolu
        prowadzonym przez siostry zakonne, ja jestem "panną z dzieckiem" i nigdy nic
        złego ani nieprzyjemnego ze strony Koscioła nas nie spotkało. Dziecko jest
        ochrzczone bez zadnego problemu, ja w zyciu nie widziałam nawiedzonego
        księdza. Po raz pierwszy mam doczynienia z takim problemem i nie wiem czy to
        jest norma, czy np przeniesienie do innej parafii rozwiąze ten problem.
    • Gość: rbb Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: 195.94.211.* 01.12.03, 16:28
      Moja córka też przygotowuje się do I Komunii.W naszej parafii są spotkania dla
      rodziców raz w miesiącu, ale nie ma sprawdzania obecności, ani dzieci nie są
      rozliczane z obecności na Mszy Św. w niedzielę i innych nabożeństw.
    • Gość: kotek Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.03, 17:09
      Jeśli faktycznie jest tak jak piszesz
      to może zastanów się nad zmianą parafi
      Mamy wybór i nie ma przymusu.
      I trochę więcej luzu Agatko, jestem blisko związana z Kościołem Katolickim i
      wiem, że można znaleźć jakieś wyjście z sytuacji jeśli się tylko chce, nie
      panikuje i nie szuka winnych.
      A tak na marginesie może pogadaj z jakimś mądrym księdzem napewno coś Ci
      doradzi.
      Jak nie ma takich u Ciebie w parafi to poszukaj gdzie indziej.
      Pozdrawiam!
    • Gość: PP Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: 80.51.242.* 01.12.03, 17:57
      Nie koloryzujesz aby ? Pierwszy raz słyszę, zeby gdzieś panowały takie dziwne
      zwyczaje. Owszem proponuje sie kupno różańca,czy medalika, ale nie ma przymusu,
      jak ktos ma już różaniec dla dziecka, czy swiecę,czy medalik, to nie kupuje i
      już.
      Co innego chodzenie w niedzielę do kościoła, ostatecznie chodzi o przygotowanie
      do pełnego uczestnictwa w Eucharystii, a co innego nabożenstwa popołudniowe, na
      które powinno sie chodzić, ale rozsadnie. Skoro nie możesz, to nie idz i
      dziecka nie ucz, ze kosiół to przykry obowiazek.
      Nie jest chyba najrozsadniej w II klasie organizować dziecku codziennie jakieś
      dodatkowe zajecia, bo przeciez z góry wiadomo, ze w pazdzierniku różaniec, w
      grudniu roraty, a w marcu droga krzyzowa.
      Sprawe karteczek załatw sama z katechetką, nie zrzucaj na dziecko. Ale nastaw
      się, ze to przecież logiczne jest, ze katecheta powie, ze karteczki sa ważne i
      ze nie wolno ich gubić. Bo co ma powiedzieć ? Ze nic nie szkodzi ? To tak jak
      byś chciała, zeby w szkole powiedziano rodzicowi, ze nic nie szkodzi, ze
      dziecko opuszcza zajęcia szkolne.
      Spowiedz rodziców i chrzestnych: to przecież normalne, ze ksiadz przypomina o
      tym, by rodzina, w miare mozliwości uczestniczyła z dzieckiem w eucharystii. To
      naprawdę nieciekawy widok, ci nudzący sie przed kosciołem wujaszkowie i
      tatusiowie. Dobrze, ze dzieci tego nie widzą...Ale jesli czujesz, ze spowiedz
      ta nic nie załatwi,to nie rób zamieszania, po prostu nie idz. Miej dziecku
      odwagę powiedzieć, ze eucharystia to wartość, ale niestety, nie kazdy może. I
      ze dziecko m,a szczęscie, ze może do komunii iść.
      Po prostu wyluzuj nieco. Jesteś wykształcona i samodzielna. Czy Ty sama nie
      stwarzasz problemu ? Co roku widzę dzieci, które do komunii i bierzmowania
      przystepują mimo niezbyt przykładnego przygotowania. Jeśli jakieś sprawdzanie
      obecności wprowadzona, to zapewne dlatego, ze jest w waszej parafii sporo
      rodziców-olewaczy,którym sie wydaje, ze wystarczy dziecko do szkoły zgłosić i
      dalej to juz samograjek, szóstkisypia się same...wink))
      Ostatecznie najwazniejsza jest dyspozycja duchowa dziecka, a tę za tylko Bóg.
      • Gość: agatka_s Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 01.12.03, 18:20
        Nie nie koloryzuję (bo po co ?)

        Jeszcze raz: nie mam nic przeciwko przygotowaniu do komunii, nie mam nic
        przeciwko chodzeniu do kościoła. Jasne że trzeba. Dzieciak zna pacierze,
        przykazania i grzechy główne od dawna, bo w przedszkolu siostry go nauczyły.
        Choć dawno nie byłam na spowiedzi zamierzałam pójść. Zamierzałam też bardzo
        radośnie przeżyć to wydarzenie (jak zreszta kazde istotne w zyciu mojego
        dziecka). Nie o to chodzi. Przeszkadza mi ta atmosfera przymusu i strachu
        który pojawił się u dziecka.

        Te wszystkie rzeczy (różaniec, sprawdzanie listy rodziców, rozdawanie Ziarenek
        (bo tak te karteczki się nazywają) miały miejsce. Była kiedyś tu na tym forum
        jedna mama, która wypowiadała się na temat Komunii i tak się składa że jest z
        tej samej parafii Ojca Pio na warszawskich Kabatach, może więc pewnie
        potwierdzić że tak to jest. Może się odezwie.

        Nie uważam, aby kwestia zgubienia tych karteczek była tak istotna abym jako
        matka musiała iść do nauczyciela interweniować, syn musi dawać sobie rade sam:
        sam zgubił to sam musi ponieść konsekwencje, problem w tym że Katechetka mu
        nie uwierzyła, tak jakby sugerowała że poprostu na tych mszach nie był, a to
        dla dziecka było bolesne. Co do zajęć dodatkowych dzieciak śpiewa w chórze
        chłopięcym (2 razy w tygodniu), ma 2 razy w tygodniu angielski i 1 raz
        gimnastykę korekcyjną organizowaną przez szkołę (ze zbiorki zuchowej sama mu
        poradziłam zrezygnować bo już i dla mnie było za duzo..)bo ma płaskostopie, co
        powoduje że każdy wieczór jest zajęty.

        Rozumiem z Waszych postów,że takie podchodzenie nie jest normą we wszystkich
        parafiach,. O 20.00 dziś mam zebranie w kościele, zadecyduję po nim. Pogadam
        wpierw z synem co on o tym myśli, nie chcę też dzieciaka krzywdzić bo wiem że
        dla niego byłoby to okropne nie iść do komunii z całą klasą.

        No nic zobzczymy jak to będzie.
        • Gość: Iza2 Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.k.mcnet.pl 03.12.03, 14:14
          Ja kiedyś pisałam, że komunia u Ojca Pio, to wspaniała sprawa. Trudno mi
          komentować Twoje wrażenia, natomiast dwie uwagi. Może być dużo gorzej - i to w
          sąsiednich parafiach... druga rzecz, nie wiem do jakiej szkoły chodzicie, ale
          należy przede wszystkim do porządku doprowadzić Panią Katechetkę. Myślę, że jak
          na nia na specjalnym zebraniu zdrowo hukniecie, to kobietę da się do porządku
          doprowadzić. Bo większość problemów, to katechetki nadgorliwość.
          A nawiasem mówiąc, ja kiedyś próbowałam zmienić termin kolędy i też niemiło to
          wspominam. Niestety nie wszyscy są w stanie podporządkować całe życie religii,
          i nie wszyscy są w stanie to zaakceptować. Myślę, że proboszcz stara się być
          baaardzo sumiennym i wymagającym, a nam trudno temu sprostać, ale w sumie jest
          do rany przyłóż.
          • Gość: agatka_s Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.12.03, 14:46
            Jak widzisz Izo, nie oceniam zachowania Księdza Ignacego, nie oburzam się, nie
            pomstuję. To jak prowadzone są msze, różaniec, nawet zebrania dla rodziców
            (choć ciut zbyt górnolotne jak na mój gust) podoba mi się. I ja i syn z
            chęcią chodzimy do Kościoła. Widzę, że ksiądz się stara i chwała mu za to.
            Tylko te metody wydają mi się OK wobec dorosłych, którzy w pełni odpowiadają
            za to co robią, nie wobec dzieci, które po pierwsze nie mają wpływu na to czy
            pójdą na roraty czy nie, a czasem bardzo się przejmują tym, że mają za mało
            karteczek... (no bo są tylko dziećmi bez dystansu do pewnych rzeczy).


            Chdzimy do jedynki, a z katechetka jest chyba rzeczywiscie jakiś problem, bo
            koledze z innej klasy nie uwierzyła kiedy powiedział że nie był w Kosciele bo
            był chory, bo w piątek i w poniedziałek przeciez był w szkole, zrobiła to przy
            całej klasie, i skomentowała że każdy może powiedziec, że był chory.(no
            comments)
    • Gość: mamusia Re: emigracja religijna? IP: *.proxy.aol.com 01.12.03, 18:43
      praktyki formalno-org. kosciola polskiego sa jedyne w swoim rodzaju na skale
      katolickiej europy!!!! a wiele z tych praktyk dotyka przeciez pdstaw wiary.
      pare przykladow z mojego jak najbardziej katolikiego zycia w niemczech:
      - slub koscielny dostalam chociaz nie jestem bierzmowana, to sprawa mojego
      sumienia ile skaramentow w zyciu przyjme
      - przed slubem nie musialam isc do spowiedzi i nie musze sie nikomu spowiadac
      przed cotygodniowa komunia : wg. pisma swietego wystarcza spowiedz powszechna i
      tak jest to tutaj praktykowane

      udzial tak poczatkujacego katolika jak dziecko przed komunia w rozancu i
      roratach to paranoja i szpicruta - niby jakiego zaangazowania duchowego w te
      obrzedy mozna sie od niego spodziewac?

      mozesz porozmawiac z katechetka o wplywie autorytarnego wcyhowania na poczucie
      odpowiedzialnosci dziecka - niech sobie przez chwile wyobrazi co sie stanie jak
      przymus zniknie. ale szanse masz niewielkie, taki juz w polsce klimat i juz.
      pewnie, ze do pomyslenia jest ostateczna konfrontacja - w dniu komunii dziecko
      ubrac i w razie potrzeby razem z nim stac w szeregu po komunie, ciekawe czy ci
      ksiadz odmowi wywolujac skandal. ale maly nie bedzie szczesliwy.
      sytuacja zmieni sie niestety dopiero jak koscioly zaczna pustoszec, a na to
      jeszcze poczekamy.
      • Gość: agatka_s Re: emigracja religijna? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 01.12.03, 19:03
        Pewne obrzędy są w Polsce tradycją. Ja sama wciąż pamiętam dzień mojej
        pierwszej komunii. Też było uczenie sie katechizmu, uczęszczanie na
        przygotowanie. Było nawet trudniej bo wszystko było poza szkołą wiec bardziej
        jeszcze skomplikowane. Ale chodziłam sama i nikt mnie nie zmuszał.

        Msze na które chodzimy są bardzo ładne, ciepłe, trochę takie bajkowe, różaniec
        (byliśmy raz) też jest przystosowany dla dzieci. Roraty też pewnie będą fajne
        (widać że ksiądz bardzo się stara i myśli o tych dzieciakach). Wszystko
        byłoby OK gdyby nie to podpisywanie listy, co ja zrobie kojarzy mi się z
        Pierwszym Majem czy obecnoscią na zebraniu partyjnym....
        • Gość: mamusia Re: emigracja religijna? IP: *.proxy.aol.com 02.12.03, 13:56
          o tych skojarzeniach nie chcialam pisac, zeby niepotrzebnie nie urazic. ale
          kojarzy mi sie jednoznacznie.
          pewnie, ze rytualy i przygotowania podkreslaja donioslosc chwili - tylko ze
          podpisy, przymusy i karteczki niwecza ich duchowy charakter. w koncu co innego
          isc na roraty na spotkanie z Bogiem, a co innego po karteczke...
        • miss_mag Re: emigracja religijna? 02.12.03, 18:23
          Gość portalu: agatka_s napisał(a):

          > Pewne obrzędy są w Polsce tradycją. Ja sama wciąż pamiętam dzień mojej
          > pierwszej komunii.

          > Msze na które chodzimy są bardzo ładne, ciepłe, trochę takie bajkowe,
          > różaniec (byliśmy raz) też jest przystosowany dla dzieci.

          No wlasnie, jakie te obrzedy bajkowe. Pozniej taki polski katolik wyjezdza z
          Polski i nawet nie zglada do kosciola katolickiego w innym kraju, bo obrzedow
          mu (lub jej) brakuje. Poprez gesty zagajnik obrzedow nigdy nie dotarl do
          isoty Wiary. A kiedy owy katolik stanie przed swoim Stworzycielem, to z czego
          On bedzie rozliczal? Z obrzedow?

          Moje dzieci poszly do pierwszej komunii w tym roku w USA. Mialy obowiazkowe
          lekcje religii, ale zadnych karteczek, rorat, rozancow czy drog krzyzowych dla
          nich. Zadnego wymuszania na rodzicach kupowania medalikow czy rozancow. To
          sie nazywa tutaj "extortion" i jest karalne. I zadnych prezentow dla ksiezy.
          Zebralismy tylko po 5 dolarow od rodziny na kwiaty. Rodzice mieli dwa
          zebrania organizacyjne: na poczatku roku szkolnego i miesiac przed komunia.
          Tydzien przed komunia byla proba generalna. Co do ubrania, to dziewczynki
          mialy miec sukienki w pastelowych kolorach i odpowiednie czolenka (zadnego
          obuwia sportowego), chlopcy ciemne spodnie (ale nie dzinsy), jasne koszule,
          krawaty kto chcial i nie-sportowe buty. Jako prezenty kupilam dzieciom
          pamiatkowe wydania Biblii i rozance. Przyjecie to byl obiad dla nas i dwoch
          dodatkowych osob w restauracji. Czy naprawde potrzeba wiecej?
          • Gość: agatka_s Re: emigracja religijna? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.12.03, 18:50
            Gwoli wyjaśnienia, mówiąc bajkowe, miałam na myśli dostosowane do możliwości
            poznawczych 8-latka, zamiast kazania jest zawsze jakaś bajka.

            No a Polska już taka jest, że nasze tradycje to albo kościół albo walka o
            niepodległość i wolność...
            • miss_mag Re: emigracja religijna? 02.12.03, 19:02
              Gość portalu: agatka_s napisał(a):

              > Gwoli wyjaśnienia, mówiąc bajkowe, miałam na myśli dostosowane do możliwości
              > poznawczych 8-latka, zamiast kazania jest zawsze jakaś bajka.
              Wcale nie musi byc bajka. Moze byc calkiem prawdziwa historia, tylko
              wyjasnienie teologiczne musi byc dostosowane do percepcji 8-latka. Takie
              dzieci juz calkiem niezle rozrozniaja dobro od zla i wystarczy im pokazac, ze
              to dobro, to wlasnie sa te wartosci chrzescijanskie, ktore sa im przekazywane.

              > No a Polska już taka jest, że nasze tradycje to albo kościół albo walka o
              > niepodległość i wolność...
              A moze warto to zmienic?
              • Gość: agatka_s Re: emigracja religijna? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 03.12.03, 10:28
                Nie, nie warto.
    • Gość: Jola Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.03, 23:20
      Zaraz chyba Tempus wkroczy do akcji..!!!
      Już sobie wyobrażam jego post ale pomimo wszystko dodam parę słów:
      W szkole też są wywiadówki i jak trzeba to rodzic idzie i siedzi, słucha, a
      potem płaci.
      Klasówki też są i kartkówki i cała reszta.
      I Komunia Św to nie takie tam odwalone zadanie,aby do przodu, to nie prezenty
      i nie impreza to duchowe przeżycie może bardziej dla rodziców niż dla 8- mio
      latka.
      Tak być powinno, a jest różnie ale to nie wina Kościoła i Katechetów tylko
      ludzi uważających się za Katolików.
      A z tym terrorem to chyba lekka przesada może dzięki modlitwie i
      uczestniczeniu w nabożeństwach bardziej zjednoczysz się z synem w tym ważnym
      dla niego wydarzeniu.
      A co do zgubionych kartek to po prostu wyjaśnij sama katechetce i po sprawie.
      • olga03 Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? 02.12.03, 14:09
        Skoro jak sama napisałaś że "Komunia Św to nie takie tam odwalone zadanie,aby
        do przodu" to nie powinno być to właśnie odwalanie na zasadzie obecności i
        podpisów. Właśnie takie podejście powoduje później, że ludzie stoją przed
        kościołem zamiast do niego wejść.
        Skoro odnosimy się do sfery duchowej i wiary, to wszystko powinno odbywać się
        na zasadzie zainteresowania wiary i dobrowolności. Karteczki w niczym nie
        pomogą, a tylko zniechęcą.
        A co z rofdzicami niewierzącymi - jeśli nie chodzą do kościoła, to ich dziecio
        nie mogą przystępować do komunii???
    • judytak Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? 02.12.03, 15:13
      Zagadzam się co zadużo, to niezdrowo.
      Trzeba było się dowiadywać, jakie są wymagania, porozmawiać, a co jeśli nie
      możemy, i jak się nie dogadasz, to wybrać inną parafię. Zresztą teraz jeszcze
      spokojnie można to zrobić.

      Jak jest gdzie indziej?
      U nas (Warszawa) były owszem karteczki, rozdawane na mszach specjalnie
      organizowanych dla dzieci przed komunią, raz w miesiącu. Były też msze dla
      rodziców, też raz w miesiącu, z ogłoszeniami organizacyjnymi, bez listy
      obecności. I w zasadzie to wszystko, jeśli chodzi o obowiązki. A, trzeba było
      jeszcze zaliczyć modlitwy, chyba 12 sztuk, kiedy komu pasowało, aby do maja.

      Majówki, roraty itp.: owszem są "programy lojalnościowe" z nagrodą (zbieranie
      punktów, kawałków puzzli itp.) ale w zupełności dobrowolne, bez żadnego związku
      z pierwszą komunią. Mnie też czeka coporanne odprowadzanie trzecioklasistki na
      roraty, ale z klasy chodzą tylko jeszcze dwie dziewczynki i chyba jeden
      chłopak...
      • mam-darynka Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? 02.12.03, 15:59
        Nie do konca rozumiem argumenty za karteczkami i lista obecnosci. Wiara to
        wiara - bez zadnego sprawdzania i dowodow. Jesli dziecko wierzy w Boga i
        pragnie przystapic do I Komunii Swietej, to jest to sprawa miedzy dzieckiem a
        Panem Bogiem - czy Ono bedzie na 1 mszy, czy na 100 - nikomu nic do tego - to
        sprawa sumienia, czego wlasnie warto dziecko uczyc. Ktos chce mierzyc sile
        wiary iloscia godzin spedzonych w kosciele? To jakies nieporozumienie. Co
        innego wiedza, ktora mozna jasno sprawdzic - znajomosc przykazan, grzechow
        glownych, sakramentow itd. Wiadomo, ze aby uczesniczyc w zyciu kosciola, takie
        rzeczy trzeba wiedziec i od tego jest katechetka zeby tego nauczyc a potem
        sprawdzic, czy mlodzi pamietaja. Ale juz uczestnictwo we mszy, na roratach czy
        innych rozancach to kwestia wewnetrznej potrzeby malego lub duzego czlowieka.
        Nie o to chodzi zeby w kosciele byc cialem, ale o to by z Bogiem byc duchem! A
        tego akurat na karteczce nie da sie przystemplowac. I chwala Bogu!
        Ja bym pewnie zazyczyla sobie dlugiej dyskusji z ksiedzem proboszczem a gdyby i
        On okazal sie wylacznie rachmistrzem a nie kaplanem, poszukalabym innej
        parafii. Religia i wiara to zbyt powazne sprawy zeby je zostawiac w rekach
        ksiegowych ;o)
        • Gość: agatka_s Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 02.12.03, 16:57
          Ja rozumiem argumenty księdza tak: to czy dziecko przyjdzie do kościoła czy
          nie, nie zależy w tym wieku od dziecka, tylko od jego rodziców, bo
          przynajmniej w Warszawie, 8-latkom cięzko samym chodzić i muszą być
          odprowadzane. Jak zmobilizować rodziców ? Wprowadzając system który za
          niedopatrzenie, lenistwo itp rodziców będzie uderzać prosto w dziecko. Jaki
          odpowiedzialny i kochający rodzic to zniesie ?, żaden. Nie doszukuję się tu
          specjalnej perfidii, raczej nieumiejętnego stosowania pewnych technik
          motywowania, ale raczej w dobrej wierze. Problem mojego synka jest taki, ze
          jest to dziecko bardzo obowiązkowe, wrażliwe, które bardzo przejmuje się
          różnymi takimi rzeczami i przeżywa to bardziej niż należałoby. Pewnie są
          dzieci po których to że nie były w kościele spływa jak woda po kaczce, no a u
          mojego z powodu tej całej atmosfery pojawił się strach, niepokój i duże
          zdenerwowanie. Poddająca w wątpliwość jego słowa katechetka jeszcze to
          spotęgowała.

          Z drugiej strony przemyślałam na spokojnie i myślę, że pozbawienie go tej
          uroczystości byłoby jeszcze większym okrucieństwem z mojej strony. No nic
          jakoś przetrwam i pomogę mojemu "wrażliwcowi" przez to przebrnąć.
          • Gość: Kasia Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 10:44
            Wydaje mi się to jedynym dobrym dla Was rozwiązaniem. Macie po prostu pecha, że
            trafiliście na ludzi, którzy wszystko chcą policzyć, wymusić i traktują każdego
            jak dziecko.
            Inna sprawa, że sama byłam świadkiem I Komunii, gdzie dziewczynka zajechała do
            kościoła Lincolnem, miała na sobie suknię tak bogato zdobioną, że moja ślubna
            była o niebo skromniejsza, natomiast rodzice, których znam osobiście, nie
            bywają w kościele nawet w święta, natomiast doskonale znają i krytykują życie
            parafii. Myślę, że wprowadzenie tych restrykcji miało na celu wyeliminowanie
            tego typu sytuacji. Oczywiście jest to może i skuteczny sposób, tyle że mało
            wychowawczy i właśnie zrażający ludzi do Kościoła. Jan Paweł II powiedział
            kiedyś, że najwięcej złego dla Kościoła mogą wyrządzić właśnie księża. Coś w
            tym musi być.
          • burza4 Re: Czy to terror czy pożyteczne wychowanie ? 03.12.03, 11:26
            To, co opisujesz jako żywo przypomina mi procedury z mojej byłej parafii.
            Tamtejszy proboszcz ma mentalność Krzyżaka - ogniem i mieczem nakłania
            towarzystwo do uczestnictwa we wszelkich obrzędach. Zebrania były obowiązkowe,
            każdy z nas miał karteczki, gdzie trzeba było potwierdzić obecność, oczywiście
            godzina świetnie dopasowana - na 17!!! Na szczęście roraty były "zalecane" a
            nie obowiązkowe, bo 6 rano jest dla mnie godzina nie do przyjęcia. Natomiast
            ostry nacisk szedł na dzieci, "bo siostra kazała...". No i te zebrania -
            koszmarna indoktrynacja - tematy mało komunijne, aborcja, pigułki, itp.
            Zmuszanie do słuchania jedynie słusznych poglądów - ksiądz perorował z zapałem
            Fidela Castro albo ojca rydzyka. Ja posiłkowałam się babcią, ogólnie ten rok
            przygotowań do komunii wspominam z dużym niesmakiem.

            Niektórzy tu pisali, ze chyba przesadzasz - otóż ja ci wierzę - na terenie
            mojej parafii był dom dziecka. Ksiądz proboszcz nie dopuścił do komunii 2
            dzieci z tegoż domu, bo opiekunowie z domu dziecka nie przychodzili na te
            obowiązkowe zebrania !!! Pozostawiam ten skandal bez komentarza.

            Twoje dziecko jest wrażliwe - ja na twoim miejscu po prostu poprosiłabym o
            komunię w innej parafii. Tak tez zrobiła moja sąsiadka, która zdaje się
            podpadła proboszczowi faktem, że śmiała się rozwieść i o zgrozo! nie żałowała.
            Jej dziecko do komunii przystąpiło w sąsiednim kościele - bez stresów i
            nagonki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka