dziamgolina
11.06.09, 13:54
Otóż, chodzi o mojego siostrzeńca. Chłopak ma dziesięć lat i największym
problemem w kontaktach z nim jest jego złośliwość. Kiedy powie coś
nieprzyjemnego, to aż widać jak wewnętrznie rośnie i cieszy się z tego, że
zrobił komuś przykrość. Uwielbia też "gasić" ludzi słowami, czynami a kiedy im
"rzednie mina" u niego na twarzy pojawia się triumfalyny uśmiech. W pewnym
sensie mały otrzymuje wzorzec takiego zachowania od swoich rodziców (chociaż
nie aż do tego stopnia), ale rozmowa z nimi nie przynosi żadnego efektu (są
najmądrzejsi!). Z tym, że to ja spędzam z dzieckiem całe dnie, robię z nim
wszystkie te rzeczy, które oni zaniedbują (lekcje, wycieczki, spędzanie czasu)
i w przeciwieństwie do nich nie odrzucam go tylko dlatego, że jest jaki jest.
Sama staram się dawać mu dobry przykład (jestem raczej z tych osób, które nie
lubią robić innym na złość) a poza tym to sama już nie wiem, jak postępować.
Nie chodzi już nawet o to, co on tam czasem do mnie powie (nauczyłam się
olewać) ale najbardziej martwi mnie to, że w ten sposób calkiem inteligentny i
naprawdę nie pozbawiony ludzkich uczuć dzieciak wyrośnie na wrednego
człowieka. Podpowiecie coś?