Złośliwe dziecko

11.06.09, 13:54
Otóż, chodzi o mojego siostrzeńca. Chłopak ma dziesięć lat i największym
problemem w kontaktach z nim jest jego złośliwość. Kiedy powie coś
nieprzyjemnego, to aż widać jak wewnętrznie rośnie i cieszy się z tego, że
zrobił komuś przykrość. Uwielbia też "gasić" ludzi słowami, czynami a kiedy im
"rzednie mina" u niego na twarzy pojawia się triumfalyny uśmiech. W pewnym
sensie mały otrzymuje wzorzec takiego zachowania od swoich rodziców (chociaż
nie aż do tego stopnia), ale rozmowa z nimi nie przynosi żadnego efektu (są
najmądrzejsi!). Z tym, że to ja spędzam z dzieckiem całe dnie, robię z nim
wszystkie te rzeczy, które oni zaniedbują (lekcje, wycieczki, spędzanie czasu)
i w przeciwieństwie do nich nie odrzucam go tylko dlatego, że jest jaki jest.
Sama staram się dawać mu dobry przykład (jestem raczej z tych osób, które nie
lubią robić innym na złość) a poza tym to sama już nie wiem, jak postępować.
Nie chodzi już nawet o to, co on tam czasem do mnie powie (nauczyłam się
olewać) ale najbardziej martwi mnie to, że w ten sposób calkiem inteligentny i
naprawdę nie pozbawiony ludzkich uczuć dzieciak wyrośnie na wrednego
człowieka. Podpowiecie coś?
    • allija Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 14:53
      nie do tego stopnia? no cóż, uczeń przerósł nauczyciela najwyraźniej.
      Moim zdaniem nie olewaj, mów co czujesz, to o czym tu napisałaś,
      10latek już wie co znaczy sprawiać ludziom przykrość, zapewne sam to
      odczuł wiele razy w swoim domu skoro rodzice wychowują go taką
      metodą. Mów mu że można inaczej, sam przykład, chociaż na pewno nie
      bez znaczenia, może nie wystarczyć bo on moze go "nie widzieć". Ale
      twój przyklad i słowa, wyjaśnienie takiego zachowania, przy
      cierpliwosci, powinny chyba coś poruszyć a na pewno zasiać ziarno,
      ktore byc moze wykiełkuje.
      • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 15:35
        Mówiąc o olewaniu miałam na myśli to, że po prostu nie przywiązuję zbytniej wagi
        do tego co on tam gada i nie biorę tego do siebie. Ale uwagę mu zwracam,
        oczywiście. Sygnalizuję, tłumaczę, naprowadzam. Efekt marny...

        Jeżeli chodzi o jego rodziców, to nie powiedziałabym, że uczeń przerósł
        nauczyciela, ale raczej, że rodzice posiadają większą umiejętność dyplomacji i
        jako ludzie dorośli wiedzą, że niektóre zachowania - chociażby bardzo ich
        chcieli - po prostu przyniosą więcej szkody niż pożytku. Toteż bardziej się hamują.
    • nangaparbat3 Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 15:02
      Mów: przykro mi, kiedy tak mowisz. Czy chciałes sprawic mi przyksosc?
      I tyle.
      Moze dotrze smile
      • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 15:27
        Jeżeli chodzi o mnie, to w jakiś tam stopniu takie słowa działają - jest mu
        trochę głupio. Natomiast kiedy robi przykrość innym i ja mu zwrócę uwagę to
        mówi, że zachowuje się tak, a nie inaczej bo tak chce i nic go nie obchodzi. Nie
        pomagają tłumaczenia, że sam by pewnie nie chciał, żeby go tak potraktowano albo
        że ludzie nie przepadają za nieprzyjemnymi osobami i może to zrażać jego
        kolegów. Nawiasem mówiąc nie ma ich zbyt wielu. W klasie jest kimś w rodzaju
        odrzutka - chociaż klasa przywykła do niego a on do klasy to między nim a innymi
        dziećmi jest zauważalny pewnien dystans.
        • bi_scotti Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 18:16
          Wredzizna, zlosliwosc, sarkazm to sa cechy swiadczace o wysokiej
          inteligencji. Fajnie, ze Mlody jest zlosliwy i wredny - nalezy Mu
          sie (inteligentnie i kreatywnie!) odwdzieczac tym samym - powinien
          sie nauczyc nie tylko "zadawac" slowne ciosy ale i je odbierac, i
          odpierac. Ja tam sie cieszylam jak moje dzieci byly wredne, zlosliwe
          i punktowaly rozne niedociagniecia rzeczywistosci w sposob
          jednoznaczny. Z tym, ze ja nigdy nie mialam problemu z rownie
          wrednym i zlosliwym odcieciem sie moim "malym nieposlusznym" wink
          Cechy Twojego siostrzenca warto wspierac i ksztaltowac a nie tlamsic!
          • mgla_jedwabna Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 19:36
            To będziemy mieli przerost intelektu nad strefą uczuć. Życie to nie jest przepychanka, w której wygrywa ten, kto celnie umie dogryźć drugiemu. Jak wtedy nauczyć dziecko, ze czasem warto ustąpić, albo, żeby nie mowiło pewnych rzeczy, bo komuś może byc przykro? Jak nauczyć je wyrażać uczucia?

            Na moj gust to dziecko nauczyło się tej złosliwosci właśnie od rodziców, którzy pewnie w ten sposób komentowali rożne jego zachowania. Teraz dziecko nie ma poczucia bezpieczeństwa (skoro wiecznie było krytykowane w tym stylu) i stara się podreperować samopoczucie zlośliwością wobec innych. Piękny wzorzec tworzenia więzi, nie ma co.
            • bi_scotti Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 20:07
              mgla_jedwabna napisała:

              > Piękny wzorzec tworzenia
              > więzi, nie ma co.
              [zakonczyla wypowiedz ZLOSLIWIE Mgla Jedwabna]

              Ha ha ha - super - gdyby spoleczenstwo skladalo sie glownie z
              inteligentnych, zlosliwych, sarkastycznych wredniakow, wszystko
              funkcjonowaloby duzo lepiej i sprawniej, bo zamiast sie mazgaic i
              wzruszac, punktowaloby sie bledy i niedociagniecia!
              Mysle, Mglo Jedwabna, ze mocno nadinterpretujesz cala sytuacje.
              Poczucie bezpieczenstwa maja wlasnie te dzieci, ktore moga wymieniac
              dowcipy (zlosliwe rowniez!) jak rowny z rownym ze swoimi rodzicami i
              dla ktorych mozliwosc "dolozenia" komus slownie sprawia wieksza
              satysfakcje niz "przylanie" fizycznie, a sa na tyle asertywne, ze
              ciche siedzenie w kacie i czekanie na poglaskanie po glowie ich nie
              rajcuje.
              Niech zyja i mnoza sie wsrod nas zlosliwcy, przesmiewcy, Stanczyki i
              wredniaki!
              wink
              • mgla_jedwabna Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 20:12
                Fajnie by było, ale tak nie jest. Społeczenstwo składa się również z ludzi słabych, głupich albo po prostu wolno myślących, a takze niezbyt wyszczekanych.

                Jeśli dzieci mogą wymieniać uwagi z rodzicami jak równy z równym, to rzeczywiście mają poczucie bezpieczeństwa. Ale trudno mówic o rowności, gdy dziecko nie jest jeszcze tak rozwinięte intelektualnie jak dorośli, a rodzice to dla niego autorytety. I jeśli te autorytety gaszą dziecko błyskotliwym tekstem, to duże szanse są na to, że zgaszone dziecko poczuje się po prostu jak przygłup, i z czasem zacznie się za takiego uważać.

                Poczucie bezpieczeństwa mają przede wszystkim te dzieci, które słyszą pochwały i zapewnienia o miłości, podziwie i wsparciu, a nie docinki.
                • bi_scotti Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 03:55
                  mgla_jedwabna napisała:

                  > Poczucie bezpieczeństwa mają przede wszystkim te dzieci, które
                  słyszą pochwały
                  > i zapewnienia o miłości, podziwie i wsparciu, a nie docinki.

                  Nie wiem ile dzieci wychowalas, ja troje. Wszystkie byly (i sa!)
                  traktowane zlosliwie, sarkastycznie i dosc wrednie od pierwszego
                  krzyku. Podobnie jak ja, wychowywana takoz, wyrosly na szczesliwych,
                  zrownowazonych doroslych (najmlodszy wlasnie bedzie graduate high
                  school - hurra!) ze zlosliwym poczuciem humoru. Dziecinstwo tez
                  raczej mialy szczesliwe, przynajmniej tak twierdza teraz ale czy to
                  mozna takim gadom wychodowanym na wlasnej schnacej piersi
                  wierzyc? wink
                  Bezpieczenstwo (moim zdaniem!!!) ma duzo wiecej wspolnego z jasno
                  ustalonymi regulami gry, z pewna rutyna zachowan i przewidywalnoscia
                  postaw niz z chwaleniem, podziwianiem, zapewnianiem o milosci i
                  innymi takimi fizdzibankami. Ja pewnie na palcach jednej reki moge
                  policzyc razy kiedy wyznalam uczucie mojemu mezowi i kiedy
                  powiedzialam moim dzieciom, ze je "kocham" ale One maja 1000000%
                  pewnosci, ze moga sie na mnie oprzec jak na granitowej skale i ze
                  nawet jak wszystko zawiedzie to mama na pewno nie.
                  I nie nalezy mylic sarkazmu z cynizmem! Nie o to chodzi zeby
                  dokuczac slabszym/glupszym/ubozszym ale o to by wytykac bledy,
                  wysmiewac bzdury a przede wszystkim (wrecz PRZEDE WSZYSTKIM) piescic
                  w sobie i hodowac czule AUTOIRONIE.
                  Pewnie, czasem sie trafi na osobnika bez poczucia humoru ale to jak
                  z namolnym Swiadkiem Jehowy - trzeba umiec grzecznie unikac wink
                  • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 10:49
                    "Nie o to chodzi zeby dokuczac slabszym/glupszym/ubozszym"

                    No właśnie! Nie o to chodzi. A dziecko o którym mowa w tym wątku właśnie na
                    takim zachowaniu buduje poczucie swojej wyższości. I to w nim próbuję tępić -
                    wewnętrzną radość, kiedy drugiemu wyraźnie jest smutno. I mam tu na myśli
                    autentyczną przykrość a nie chwilowe poczucie porażki, bo ktoś nam dogadał a nie
                    potrafimy mu odpowiedzieć trównie zgryźliwie.

                    Nie zrozumiałyśmy się najwyraźniej.
                  • nangaparbat3 cos mi sie nie zgadza 12.06.09, 14:58
                    Nic a nic nie pasuje mi Twój obraz z tego watku do tego, ktory sobie uroilam z
                    Twoich postow dotąd czytanych.
                    Naprawde nie przypominam sobie, żebys komu zlosliwie dokopala, a juz na pewno
                    nie slabszemu - a dziecko zawsze jest slabsze wobec doroslego, a juz zwlaszcza
                    wobec wlasnych rodziców.
                    Nijak sie to wszystko kupy nie trzyma, i już wink
                    • bi_scotti Re: cos mi sie nie zgadza 12.06.09, 18:15
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Nijak sie to wszystko kupy nie trzyma, i już wink

                      Chyba wypada mi podziekowac za komplement smile
                      Ja wredna jestem i zlosliwa ale nie musze tego skarbu i potencjalu
                      wykorzystywac non stop.
                      Jesli zas chodzi o dzieci to ja mam zupelnie przeciwne przekonanie -
                      to my, kochajacy rodzice, jestesmy w sumie kompletnie
                      bezwolni/bezradni w obliczu naszych dzieci. Moge to sobie napisac
                      tu, bo nikt moim mlodym nie doniesie (a Oni pewnie i tak juz
                      podejrzewaja), ze ja (i Ich tata) jestesmy Ich niewolnikami, slugami
                      i podnozkami, bo jak inaczej? A to, ze kazdy owa milosc do dziecka
                      pojmuje inaczej, i moja sprowadza(la) sie do tego by ksztaltowac
                      samodzielnych, odwaznych, pyskatych, pytajacych i pracowitych
                      obywateli, to przeciez oczywiste. I poniewaz bardzo bym sobie nie
                      zyczyla krytykowania moich metod wychowawczych, bo zyje w
                      nieslabnacym przekonaniu, ze wykonalismy z mezem kawal porzadnej
                      roboty wink to i powstrzymuje sie przed krytykowaniem szczegolnie
                      rodzicow, o ktorych pisze ktos z boku. Bo to jest jeszcze zupelnie
                      co innego gdy mama lub tata wyznaja cos tam i pytaja o opinie, a co
                      innego jak my tu wespol-zespol obgadujemy rodzicow zlosliwego
                      chlopca, ktory moze i taki zlosliwy nie jest ani ci Jego rodzice
                      tacy olewaccy, ale my tu tworzymy nowa rzeczywistosc oparta
                      wylacznie o kilka zdan autorki watku, ktora mogla akurat miec zly
                      dzien albo cos tam...
                      Reasumujac, ogolnie to ja popieram zlosliwosc i sarkazm, potepiam
                      zas swiadome wykorzystywanie przewagi intelektualnej celem
                      dokuczenia "przeciwnikowi". Stawianie dzieciom wyzwan
                      intelektualnych nie musi (i nie powinno!) isc w parze z ponizaniem
                      Ich - wrecz przeciwnie, to jest swiadome dawanie Im szansy
                      by "doskakiwaly" do coraz to wyzszego poziomu. W opisywanym
                      przypadku, sklonnosc chlopca do cietych ripost i zlosliwych uwag
                      mozna ksztalowac i rozwijac z pozytkiem dla Jego intelektu i
                      przyjemnosci wymiany zlosliwosci wink
                      Jedno, co mnie zaniepokoilo w kolejnym poscie to uwaga o tym, ze
                      chlopak lubi cos niszczyc. To juz jest zupelnie inna para kaloszy
                      niz zlosliwe docinki czy sarkastyczne uwagi i opinie!
                      • dziamgolina Re: cos mi sie nie zgadza 12.06.09, 19:42
                        Chciałam tylko dodać, że ja nie piszę z pozycji postronnej osoby święcie
                        oburzonej tym, co się w "tamtej rodzinie" dzieje. Jestem w tzw. centrum akcji.
                        Chodzę na wywiadówki, z dzieckiem do lekarza, odrabiam lekcje. Ojca dziecko
                        widzi raz w tygodniu (nie mieszka tu). Matka wraca (albo i nie) codziennie, ale
                        za to późnymi wieczorami.


                        Jeżeli dla kogoś celem słownej potyczki jest nie sama przyjemność z wymiany zdań
                        tylko autentyczna chęć zgnojenia drugiej strony, zwłaszcza jeśli samemu się nie
                        ma konkretnych argumentów do wytoczenia to rozwijanie takiego ekhm... "talentu"
                        uważam za szkodliwe.
                      • nangaparbat3 Re: cos mi sie nie zgadza 12.06.09, 21:42
                        Ciekawe, bo ja nie znosze zlosliwosci, a frazes, ze "złosliwosc jest dowodem
                        inteligencji" (plus liczne jego warianty) przyprawia mnie o wscieklosc.
                        Mama moja nigdy w stosunku do nikogo nie bywa zlośliwa, a juz na pewno nie w
                        stosunku do dzieci, choc jest naprawdę bardzo madrą panią, wiec i ja nigdy w
                        stosunku do dzieci - wlasnego czy cudzych - zlosliwa nie bylam, z bardzo
                        rzadkimi wyjatkami, kiedy przyszlo odeprzec atak. Dziecko mam podobnie
                        niezlośliwe, a mimo to - a moze wlasnie dlatego - zawsze mialo bardzo mocną
                        pozycję wśród rowieśników. I jak trzeba, potrafi cos naprawde ostro powiedziec -
                        ale to sytuacje rzadkie i jakby ostateczne.
                        Mnie wcale nie zaskakuje, ze chlopiec zlosliwy w stosunku do ludzi niszczy
                        przedmioty - dla mnie to dokladnie to samo, zlosliwosc to agresja, czasem
                        potrzebna, zgoda, czasem traktowana jak zabawa - OK, jesli obie strony chca w to
                        wchodzic z wlasnej i nieprzymuszonej woli, ale jesli zbyt często sie nia
                        szafuje, jesli naprawdę rani, bez koniecznej przyczyny, niczym sie nie rózni od
                        wandalizmu.
            • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 20:38
              "Na moj gust to dziecko nauczyło się tej złosliwosci właśnie od rodziców, którzy
              pewnie w ten sposób komentowali rożne jego zachowania. Teraz dziecko nie ma
              poczucia bezpieczeństwa (skoro wiecznie było krytykowane w tym stylu) i stara
              się podreperować samopoczucie zlośliwością wobec innych. Piękny wzorzec
              tworzenia więzi, nie ma co."

              Dokładnie tego typu mechanizm ma tu miejsce. Poza powyższym dzieciak odczuwa
              jeszcze zero jakiejkolwiek obecności rodziców w swoim życiu i zero
              zainteresowania swoją osobą. Gdybym w tym momencie i ja, za radą niektórych tu
              filozofów, zaczeła go tłamsić byłaby katastrowa do kwadratu. Zgdanijcie, kogo on
              pyta o radę i komu opowiada o swoich problemach? Rodzicom, którzy się z nim
              przepychają, czy osobie, która tego nie robi, czyli mnie?
          • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 20:26
            Moim zdaniem każdy inteligentny człowiek posiada w sobie minimum pokory. Bo wie,
            że czegokolwiek by nie osiągnął, zawsze znajdą się lepsi od niego.
            Punktowanie rzeczywistości i wytykanie komuś oczywistych błędów to jedno, a
            niszczenie na przykład czegoś, co ktoś zbudował i złośliwy śmiech z tego powodu
            to zupełnie inna rzecz. Tak jak radość z niepowodzenia w danej dziedzinie osoby,
            która jest od nas lepsza a której z lenistwa nie chcemy dorównać.
    • lernakow Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 18:16
      Naoglądał się House'a. Przejdzie.
      Jeżeli jednak nie potrafisz zgasić tekstem dziesięciolatka, to nic dziwnego, że dałaś się wrobić w wychowywanie cudzego, niesympatycznego dziecka.
      • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 11.06.09, 20:15
        Potrafię. Tyle, że tu nie chodzi o to, żeby zniżać się do poziomu jego "zrobię
        Ci na złość i poczuję się przez to lepiej".
        Znasz moją sytuację, że tak ochoczo komentujesz wrabianie mnie w coś przez
        kogokolwiek?
        • maksimum Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 04:31
          Upierdliwosc jest typowa cecha nowobogackich.W starszym wieku musza
          to maskowac by traca znajomych,ale mlodziak nie umie sie jeszcze
          hamowac.Przyklad definitywnie idzie z domu.
        • lernakow Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 06:32
          dziamgolina napisała:

          > Potrafię. Tyle, że tu nie chodzi o to, żeby zniżać się
          > do poziomu jego "zrobię Ci na złość i poczuję się
          > przez to lepiej".
          >
          Wygląda na to, że nie potrafisz. Skoro nawet nie potrafisz zrozumieć, że nie
          chodzi o zrobienie mu na złość i poczucie się przez to lepiej, tylko pokazanie,
          że jego słowa nie robią na Tobie wrażenia, a przeciwnie, wracają do nadawcy
          odbite i pomnożone.

          > Znasz moją sytuację, że tak ochoczo komentujesz wrabianie mnie
          > w coś przez kogokolwiek?
          >
          Tyle wiem, ile napisałaś: poniekąd wychowujesz cudze dziecko.
          • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 10:26
            "Wygląda na to, że nie potrafisz. Skoro nawet nie potrafisz zrozumieć, że nie
            chodzi o zrobienie mu na złość i poczucie się przez to lepiej, tylko pokazanie,
            że jego słowa nie robią na Tobie wrażenia, a przeciwnie, wracają do nadawcy
            odbite i pomnożone."

            Ale on doskonale wie, że jego docinki odbijają się ode mnie jak od skały. Jestem
            jedyną osobą, która nie robi żadnej afery wokół jego gadania i nie trzęsie się
            cała, żeby tylko mu coś odpysknąć. Traktuję go czasem jak upierdliwe dziecko
            neostrady, które gada coś tylko po to, żeby zaistnieć. Prowadzenie dyskusji z
            takim kimś uważam za poniżające dla mnie. Efekt - do mnie pyskuje najmniej.

            "Tyle wiem, ile napisałaś: poniekąd wychowujesz cudze dziecko."

            Ale nie czuję się w żaden sposób stratna z tego powodu. Przeciwnie - widzę ile
            tracą jego rodzice, mając w tyłku własnego potomka i szczerze im się dziwię.
            • jola_ep Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 11:07
              Nie znam się na złośliwych dziesięciolatkach.
              Te dzieciaki, które znam (czyli głównie moje wink ) w tym wieku jeśli są złośliwe, to z jakiegoś powodu: np. z chęci zwrócenia na siebie uwagi (mają jej za mało), bo życie im właśnie dokopało (takie dzieciaki też mają problemy). Wtedy ta "złośliwość" staje się czymś w rodzaju pancerza obronnego. Chroni miękki i wrażliwy środek.

              > Jestem
              > jedyną osobą, która nie robi żadnej afery wokół jego gadania i nie trzęsie się
              > cała, żeby tylko mu coś odpysknąć.

              Tu nie chodzi o to, aby odpysknąć. Ja zwyczajnie włączałam się w rozmowę na poziomie humorystycznym. Odkryć w tym coś śmiesznego, znaleźć celną ripostę. Nie złośliwie, nie z zamiarem powalenia przeciwnika na kolana. Jeśli moja córa (a ona głównie w tym celowała) przekraczała granice, mówiłam o tym wyraźnie, przerywałam dyskusję. A ona zwykle mówiła "nie wiedziałam...". Może rzeczywiście nie wiedziała. Bo z czasem było dużo lepiej.

              Lubię przepychanki słowne z moją córą. Czasem, rzadko, potrafią świetnie skanalizować negatywne emocje. A częściej to po prostu sposób na trochę humoru w życiu smile

              > Traktuję go czasem jak upierdliwe dziecko
              > neostrady, które gada coś tylko po to, żeby zaistnieć.

              Może ma głęboką potrzebę zaistnienia? Z czego wynika? Nie zawsze tematy ważne dla dzieciaków, są dla nas interesujące...

              > Prowadzenie dyskusji z
              > takim kimś uważam za poniżające dla mnie.

              Tzn. z kim? Oceniasz go negatywnie. Może spróbuj zamiast etykietowania spojrzeć na niego nieco inaczej. Okryć jego motywy. Czy jest złośliwy z natury, czy rozpaczliwie nieco i upierdliwie walczy po dziecinnemu aby zaistnieć?
              To, że Ciebie psykuje najmniej może wynika z tego, że zwyczajnie czuje, że jest dla Ciebie kimś ważnym?

              Pozdrawiam
              Jola
              • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 11:45
                Dla mnie osobiście dyskusja z tym młodym człowiekiem nie jest problemem. I też,
                jeśli nie przekroczy pewnej granicy, niektóre zachowania toleruję. Traktuję go
                jak pełnoprawnego partnera w rozmowie, dopóki nie próbuje być wredny, ewidentnie
                ukrywając za tym swoją niewiedzę. Startuję wtedy z pozycji dorosłego człowieka,
                który wie lepiej i poniżej pewnego poziomu nie schodzi.

                Natomiast przyznaj sama, że dziecko (10 lat!), które mówi otwarcie nauczycielce
                w szkole, że powinni ją zwolnić nie wykazuje się w tym momencie ani zbytnią
                inteligencją ani rozwagą.

                Masz rację, jeżeli chodzi o jego potrzebę zaistnienia i poczucie odrzucenia.
                Niełatwo jest zapełnić lukę, którą zostawiają olewający totalnie swoje dziecko
                rodzice.
                • pam_71 Re: Złośliwe dziecko 25.06.09, 14:04
                  > Masz rację, jeżeli chodzi o jego potrzebę zaistnienia i poczucie
                  > odrzucenia.
                  > Niełatwo jest zapełnić lukę, którą zostawiają olewający totalnie
                  > swoje dziecko rodzice.

                  Bo takiej LUKI nie da się niczym (przez nikogo) zapełnić ;-( Niestety.
                  Ja mam w najbliższym otoczeniu dwa takie przypadki. W obu "wredne" zachowanie
                  było tak na prawdę ich "wołaniem o pomoc" po rozwodzie rodziców.
                  Jednemu przeszło wink Dzisiaj chłopak 14-letni, nastolatek pełną gębą ... potrafi
                  celnie się odciąć, ale nie ma to już znamion pastwienia się nad ofiarą
                  (wcześniej miało - patrz młodsze kuzynostwo czyli moje bąki ;-p) .. wyrósł,
                  zrozumiał pewne "życiowe" sprawy i jest dobrze.
                  Co do drugiej sztuki - to nie wiem jak będzie, bo sprawa świeża i agresja
                  dziewczynki narasta. Ma teraz 9lat.
                  W obu przypadkach to ewidentny wynik życiowej tragedii czyli rozstania rodziców.
                  Pracuj nad chłopakiem wink
                  Pozdro
                  Pam
    • mamusia1999 Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 12:24
      mowienie o swoich odczuciach to podstawa (ale nie wszystko).
      sprobuj zglebic jego intencje, posluchaj aktywnie. zrobiles mi
      umyslnie przykrosc, udalo ci sie ale ciekawa jestem dlaczego i po
      co? draznie cie? chcesz robic cos innego? chcesz sie ze mna
      zmierzyc, bo co? bo jestes pod moja opieka i czujesz sie zalezny i
      ci to nie pasuje?
      sprobuj moze wymyslic i wprowadzic w zycie logiczne konsekwencje
      jego zachowania. jesli cie zranil to wywiazuj sie wylacznie z
      opieki w najwezszym znaczeniu - zaopatrzona lodowka i twoja
      obecnosc. wszytko inne to przyslugi miedzyludzkie oparte na
      wzajemnym zrozumieniu, szacunku i sympatii. mow mu o swojej
      motywacji: (po incydencie)nie odrobie z toba dzisiaj lekcji bo mnie
      zraniles i nie mam ochoty zajmowac sie toba dluzej niz to
      absolutnie koniecznie. jutro sprobuj byc dla mnie mily to pogadamy
      o lekcjach/wycieczce etc. nie mozesz "lykac" zeby nie czul sie
      odrzucony, musi wyraznie odczuc, ze jego zachowanie nie bedzie
      akceptowane.
      • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 12:43
        Dzięki za rady. Rzeczywiście masz sporo racji.
        Tyle, że - jak już pisałam - dla mnie złośliwy on jest najmniej. Za to zewsząd
        dochodzą do mnie sygnały o jego różnorakich wybrykach i tym co mnie martwi jest
        jego wielkie zadowolenie z tego powodu.
      • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 12:44
        Ale jasne postawienie sprawy, powiedzenie co mi się nie podoba oraz chęć
        zrozumienia co nim kierowało działa, to prawda.
      • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 12:47
        Z tym, że obcy ludzie nie na wredne docinki reagują raczej nerwowo (bo co im
        gó...arz będzie się mądrzył...) i nie będą raczej próbować mu nic tłumaczyć a po
        prostu wyciągną konsekwencje (np. w szkole).

        Sorry, że tak w 3 częściach piszę smile
        • mamusia1999 Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 14:58
          a moja dzaitwa najbardziej "przykra" jest w domu - taki trening pod
          oslona rodzicielskiej milosci, z tego co slysze "na zewnatrz" sa
          bardzo OK. doswiadczaja w domu, na co sobie nie moga pozwolic.

          jest szansa ze i twoj siostrzeniec jak juz odczuje to wobec obcych
          dwa razy sie zastanowi. a jak w szkole raz i drugi spotka go jakas
          konsekwencja (oby madra), to tez na dobre mu to wyjdzie.

          zpelnie inna sprawa - to wredni i zlosliwi sa czesto ci z zanizonym
          poczuciem wlasnej wartosci. trzeba im stanowczo postawic szlaban
          ale tez warto sie tej samoocenie przyjrzec.
          • dziamgolina Re: Złośliwe dziecko 12.06.09, 15:22
            Ty mówisz o przekomarzaniu się z dzieckiem "pod osłoną miłości", ja mówię o
            jawnym dążeniu do zgnębienia kogoś i radośći z jego smutku. To nie jest to samo.

            Natomiast w temacie jego samooceny. Widzę, że próbuje ją podbudowywać właśnie
            poniżaniem innych, albo różnego typu przechwałkami (bo rodzice, niestety
            zarzucają go wręcz różnymi gadżetami, których koledzy nie mają). Ale z drugiej
            strony czuje się władny decydować o swojej szkole, o miejscu zamieszkania,
            wystroju pokoju. Uważa, że jego decyzje w tych tematach są niepodważalne,
            chociaż wiele razy się przekonał, że to nie od decyduje. Proszony o odrobinę
            pokory w szkole przy tłumaczeniu, że nauczycielka jest tam kimś ważnym i o
            prostu nie wypada niektórych rzeczy do niej mówić twierdzi, że nikt nie będzie
            nim rządził. No i mądrzy się tam, nawet jeśli przynosi mu to zero pożytku a same
            szkody.
            • mamusia1999 Re: Złośliwe dziecko 15.06.09, 13:55
              jak czytam te twoje posty to jest dosc jasne, ze masz zupelnie inny
              problem niz ja miewam.
              znam dlugie klasowe dyskusje na temat roznych zachowan, ktore
              dzieci praktykuja poza domem, glownie w szkole. i najczesciej
              konkluzja jest jedna: owszem my (rodzina) mozemy ustalic normy
              zachowan natomiast wyegzekwowac ich poza domem juz nie mozemy.
              czasem (szczegolnie tych mlodszych) nauczycieli trzeba nieco
              osmielic do wyciagania konsekwencji. bo ocena z zachowania itp to
              pryszcz. u nas np. dwie sklocone klasowe paczki musialy zostac po
              lekcjach i zamiast sprzataczki wypucowac klase - ze szkolnych
              udogodnien wolno korzystac tym, ktorzy stosuja sie do regulaminu.

              a w temacie samooceny warto sie zmobilizowac i chwalic za wszystko
              co dobre. choc czasami jak sie czlowiek przez caly dzien nagada
              krytycznie (z koniecznosci jak najbardziej) to go zuchwy wrecz bola
              i na pochwaly juz slow braknie wink
    • malinaprzelotem Re: Złośliwe dziecko 23.06.09, 10:47
      "Z tym, że to ja spędzam z dzieckiem całe dnie, robię z nim
      wszystkie te rzeczy, które oni zaniedbują (lekcje, wycieczki, spędzanie czasu)
      i w przeciwieństwie do nich nie odrzucam go tylko dlatego, że jest jaki jest. "
      skoro tyle czasu spędzasz to jak to możliwe? i co to znaczy ze jest jaki jest?
      to jaki jest? i czemu az tak go nieakceptujesz? dziwne to...
    • mruwa9 czysty behawioryzm 25.06.09, 00:19
      akcja-reakcja. Widac zachowania poprawne sa oslabiane brakiem
      reakcji (brak uwagi otoczenia),podczas, gdy zachowania naganne sa
      wzmacniane poprzez przyciaganie uwagi ooczenia (kara, tlumaczenia,
      karcenie to tez forma nagrody dla dziecka, w postaci poswiecenia
      uwagi i czasu, podczas , gdy prawdopodobnie grzeczne zachowanie jest
      karane "olewaniem" chlopaka). Jak czesto dziecko jest chwalone za
      dobre sprawowanie i zachowanie? Moze zamiast kija wiecej marchewki (
      mniej karac za to, co zle, a wiecej chwalic za to , co dobre?)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja