Dodaj do ulubionych

sytuacja podwórkowa

23.12.03, 10:49
Stoi dziewczynka na skraju kałuży i ma ochotę wejśc do niej. Obok kałuzy mama
ostrzega:
- nie wchodź, nie wolno
dziewczynka robi delikatne kroczki i widac ze ma wielka ochotę przejść sie po
kałuzy. Mama wtedy:
- jak wejdziesz, dostaniesz lanie.
W tym momencie dziewczynka jak na rozkaz chlap do kałuży.Mama cap dziewczynke
i wypłaca obiecane klapsy. Krzyk płacz.
Kurtyna.

Tak to widzę: Nie rób tego chodź wiem że to bardzo lubisz, bo jeśli to
zrobisz to wpierdol. Chcielibyśmy dorośli takich kar od silniejszych za
sprawianie sobie przyjemności? A dlaczego nie kalosze i swobodne chodzenie po
kałuzy, po jaka cholere ten akt przemocy i pokaz własnej siły i przewagi
fizycznej. Przed czym to dziecko zostało ochronione, co mu udowodniono. Ja
nie rozumiem.
Obserwuj wątek
    • anulex Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 12:08
      Ogolnie rzecz biorac jestem jak najbardziej przeciw biciu dzieci. Mimo to nie
      ocenialabym tej sytuacji tak jednoznacznie. Moze dziewczynka akurat wyrosla z
      kaloszy i nie bylo mozlowisci zakupu nowych? Moze mama wczesniej dlugo i
      namietnie tlumaczyla, ze w tej sytuacji przez jakis czas kaluze trzeba bedzie
      omijac? Nie nalezalo bic, ale "na spokojnie" tez nie zawsze mozna.
      • zlewozmywak1 Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 12:49
        Właśnie chodzi o to, że kiedy brak zagrozeń bezpośrednich trzeba spokojnie, ale
        niestety sie nie chce. Bral mozliwości zakupu kaloszy to argument nie do
        odparcia hihihihihi. Zabronic dziecku chodzić po kałuzach to tak jakby tobie
        seksu zabronić
        • anulex Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 13:52
          Dzieci sa rozne. Niektorym mozna wytlumaczyc na spokojnie, ale sa i takie, do
          ktorych na spokojnie dotrzec sie nie da. Ja wiem, ze nie w kazdej sytuacji
          moge sie kochac - czasem musze sie powstrzymywac i dziecko tez nalezy uczyc,
          ze nie zawsze mozna robic to na co ma sie ochote.
          • zlewozmywak1 Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 14:06
            Ale nikt ci nie mówi że nie możesz bo nie.
            • anulex Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 14:10
              Nie. Dlatego dziecku nalezy tlumaczyc. Skad wiesz, ze ta mama wczesniej nie
              tluamczyla? Ale co zrobic, jesli ono mimo tlumaczen, wciaz jest nieposluszne?
        • lola211 Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 17:40
          Niestety, czasem czlowiek jest bezradny wobec dziecka.Nie pomaga tłumaczenie-
          nie wchodz bo nie masz na nogach kaloszy, przemoczysz buty i sie
          przeziebisz.Dziecko po raz enty do tej kałuzy wchodzi.Teraz zima trudno
          załozyc dziecku kalosze, za zimno po prostu.Czy zatem pozwolic na chodzenie po
          kałuzach, przyzwolic na zmoczenie nóg?
          Ostatnio miałam tez z córka przeboje- prosze zeby nie stawiała szklanki w
          sokiem na komodzie, bo zaleje ja i zniszczy- moze stawiac wszedzie tylko nie
          tam.I co? oczywiscie komoda zalana, pewnie sprawdzała czy mam racje.
          Przez 5 lat dałam jej moze ze 3 klapsy, bo juz nie wytrzymałam.Ale czesto
          tłumaczenie nie zdaje sie na nic.
        • Gość: mama Re: sytuacja podwórkowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.03, 09:26
          Nie jestem zwolenniczką bicia..ale jak Twoje maleństwo kiedyś będzie chciało
          zabić ptaszka to pozwolisz,żeby sie nie stresowało odmową???!!!Bez przesady
          pewne rzeczy dziecko powinno zrozumieć,jeśteśmy od tego rodzicami żeby uczyć i
          kochać.Jeszcze raz podkreślam -ja bym nie zbiła,ale tłumaczyłąbym do upadłego!
          • Gość: mama Re: sytuacja podwórkowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.03, 09:28
            Zresztą to przypomina trochę "nie kop pana,bo się spocisz" ;-p
          • zlewozmywak1 Re: sytuacja podwórkowa 31.12.03, 10:41
            Tożżżżżż ja przecież o tłumaczeniu cały czas. Gdzie ja mówie o pozwalaniu na
            wszystko włacznie ze znecaniem sie nad zwierzetami????. Jakie tam "nie kop pana
            bo sie spocisz" Co wy tam stawiacie wszystko z nóg na głowę?????
    • Gość: Iza2 Re: sytuacja podwórkowa IP: *.k.mcnet.pl 23.12.03, 13:09
      Z tej samej serii, są wszystkie mamuśki (a często też Babcie zauważyłam) bez
      przerwy pouczające dzieci w poczekalniach. Nie wierć się, nie biegaj, siadaj,
      itd. Też nigdy nie zrozumiem, co im to przeszkadza, że dzieciak sobie pobiega.
      Do tego dochodzą różne katastroficzne i krwawe przepowiednie - zaraz się
      przewrócisz, uderzysz, spadniesz ze schodów....
      • ariana1 Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 14:55
        Aha, ale poza tym jak się przewróci ( tylko przewróci, na tej podłodze), to też
        mu się nic nie stanie. Najwyżej guza sobie nabije i resztę czasu spędzi już na
        siedząco. Dziecko nie ma żadnych doświadczeń i musi je poznać, a granice
        bezpieczeństwa wytyczamy my rodzice.
      • Gość: annie Re: sytuacja podwórkowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.03, 20:09
        Nie zgadzam się z tym co piszesz Izo. Nie ma nic gorszego jak jesteś chora,
        czekasz w kolejce do lekarza od godziny, masz gorączkę/ boli cię ząb/ głowa
        itd, a tu jakiś kilkuletni brzdąc biega koło ciebie i krzyczy, a jego mamusia
        bezstresowo go wychowująca ma kompletnie gdzieś Ciebie, twoje zmęczenie lub
        chorobę, i jeszcze z pobłażaniem głupio się uśmiecha. Nie cierpię takich
        sytuacji i takich mamuś.
        • lola211 Re: sytuacja podwórkowa 23.12.03, 22:26
          Cóz, niekiedy trzeba by dziecko przywiazac pasami i zakneblowac, zeby nie
          denerwowało pacjentów, zwłaszcza małe dzieci, które z załozenia nie siedza na
          miejscu dłuzej niz pare minut.W wiekszosci przypadków rodzice reaguja, czasem
          az za bardzo, zeby dziecko przypadkiem kogos nie zdenerwowało.Spróbuj 2 czy 3
          latkowi wytłumaczyc ze ma grzecznie siedziec, ha,ha.
          • ariana1 Re: sytuacja podwórkowa 24.12.03, 12:23
            Dziewczyny! Wydaje mi się ,że niepotrzebne te zgrzyty, bo Iza miała chyba
            zupełnie coś innego na myśli. Przynajmniej ja zrozumiałam ,że chodzi jej o
            przychodnię dla dzieci. Chyba nikt przy zdrowych zmysłach , nie zabierze ze
            sobą do lekarza ( kiedy sami jesteśmy chorzy), małego dziecka,żeby czekało
            wśród kaszlących i siąkających dorosłych. Albo do poczekalni dentystycznej. A
            jak wejdziesz już do lekarza to z kim zostanie maluch? Bo chyba nie zabierzesz
            go ze sobą,jako świadka wyrywania zęba.
            A u pediatry to normalne,że dzieci biegają i hałasują ,bo jest ich tam więcej.
            • lola211 Re: sytuacja podwórkowa 25.12.03, 00:20
              Albo do poczekalni dentystycznej. A
              > jak wejdziesz już do lekarza to z kim zostanie maluch? Bo chyba nie
              zabierzesz
              > go ze sobą,jako świadka wyrywania zęba.

              Chodze z dzieckiem do stomatologa leczyc jej zeby, a nie moje.Tam w poczekalni
              sa i dorosli i dzieci, o scysje łatwo, choc zdarzyło mi sie tylko raz, jak
              pani ofukneła moja 3 latke wówczas, ze husta sie na krzesle.
              • oralhella Re: sytuacja podwórkowa 25.12.03, 05:05
                lola211 napisała:

                > Albo do poczekalni dentystycznej. A
                > > jak wejdziesz już do lekarza to z kim zostanie maluch? Bo chyba nie
                > zabierzesz
                > > go ze sobą,jako świadka wyrywania zęba.
                >
                > Chodze z dzieckiem do stomatologa leczyc jej zeby, a nie moje.Tam w
                poczekalni
                > sa i dorosli i dzieci, o scysje łatwo, choc zdarzyło mi sie tylko raz, jak
                > pani ofukneła moja 3 latke wówczas, ze husta sie na krzesle.

                Kto to widzial zeby sie na krzesle hustac?od tego sa hustawki .Rusz dupe od
                czasu do czasu i zabierz coreczke do parku .
    • joszka Re: sytuacja podwórkowa 09.01.04, 16:16
      Kilka lat temu wzielam udzial w porzadnym (nie takim co to 3 godziny i juz!) 12-to tygodniowym kursie rodzicielskim. Byla to jedna z najlepszych inwestycji czasowych
      i finansowych! Jestem samotna matka dwóch panienek i sama mam bardzo burzliwa releacje z moja mama.
      Ok, kilka uwag na temat opisanej scenki: nigdy, ale to nigdy nie wyciagaj wniosków na podstawie kilkuminutowej obserwacji. Tak jak inne osoby tu komentowaly, jest
      tyle niewiadomych, ze cala dyskusja jest bez sensu. Po drugie, jesli uzywasz negatywnych wizerunków mówiac do dziecka (na przyklad, nie wpadnij w kaluze! Nie
      wylej mleka! Nie zrób sobie kuku! itp) - naturalnym odruchem jest odtworzenie tego wizerunku w umysle dziecka (czyli dziecko widzi siebie ociekajacego brudna
      woda w kaluzy, wylane mleko itp) co z kolei znacznie zwieksza mozliwosc na (w wielkim skrócie) odegranie tej akcji na zywo. Nie bardzo umiem opisac to prosto i
      elegancko, bo zadko mam do czynienia z polskim jezykiem, ale czyz nie jest tak; jak ktos ci powie MOTYL to masz obraz w glowie, no nie? OK, czyli nastepnym razem
      nie "Przewrócisz sie!" tylko "Uwazaj jak idziesz"... nie "Nie rozlej mleka" tylko " Ostroznie nies kubek"... nie "Nie wchodz w kaluze" tylko "Omin kaluze!...nie negatywny
      komentarz tylko pozytywny.
      Te powyzsze uwagi pamietam z kursu rodzicielskiego i byly mi bardzo pomocne przez ostatnie 10 lat. Sama idea kursu dla rodziców byla super. W UK jest takie
      powiedzonko, ze to dziwne, ze zeby miec rasowego psa trzeba miec licencje, natomiast dziecko moze miec kazdy glupek....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka