Kto pomaga takim dzieciom?

12.08.09, 18:34
Jestem nauczycielką. Ja wiem wiem, od razu zostałam sklasyfikowana,
ale trudno, jakoś to przeżyję.
Mam w klasie ucznia z którym nie mogę sobie poradzić. Jest chamski w
stosunku do rówieśników, kłamie, jest złośliwy, agresywny, podstawia
nogi itp itd. Rodzice się starają- choć z konsekwencją u nich
cięzko, ale chcą. A chłopak jest zdolny, w 4-tej klasie miał wysoką
średnią, a w piątej to juz mu się nie chciało, zaczynają się wagary,
lata po osiedlu, coraz gorsze wiaodmości do mnie docierają.

Przejdę do sedna: Ja przez tę jedną matematykę dziennie to go nie
wychowam. Chciałabym jakiejś pomocy fachowców, jakiejś terapi. Wg
wszelkich wskaźników dzieciak jest ZAGROŻONY demoralizacją ale
jeszcze nie zdemoralizowany. A nasz system go pobada i tyle. A ja
bym chciała jakiejs fundacji albo instytucji ktora by prowadziła
zajęcia terapeutyczne, jakiegoś psychologa czy psychoterapeuty który
by i z rodzicami i z dzieckiem pracował. Prywatnie odpada- nie stać
ich. I szukam, i widzę że zajmą sie nim jak już zacznie kraść
samochody, wcześniej to jeszcze nie jest problem sad Gdzie można
szukać takiej pomocy?
    • scher Re: Kto pomaga takim dzieciom? 12.08.09, 18:53
      Czy chłopak jest konsekwentnie karany w szkole za swoje wybryki? Jaki to przynosi efekt?
    • gopio1 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 12.08.09, 21:26
      > jakiegoś psychologa czy psychoterapeuty który by i z rodzicami i z dzieckiem
      pracował.

      No ale przecież w każdej szkole jest psycholog.
      Ten w Twojej zna problem? Chce pomóc?
      • marina2 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 00:08
        a ja odwrócę pytanie scher-czy chłopaka można za coś pochwalić?
        czy jest chwalony?
        • marina2 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 00:10
          a na pytanie odp moja brzmi :takim dzieciom pomagaja rodzice,a gdy nie wiedza co
          i jak ,zawodzą...fajna grupa rówieśnicza.harcerze? dzieci dzielące
          zainteresowania? taniec? koszykarze? jakikolwiek sport?
        • scher Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 09:04
          marina2 napisała:

          > a ja odwrócę pytanie scher-czy chłopaka można za coś pochwalić?
          > czy jest chwalony?

          Chwalenie chwaleniem, ale najczęściej dzisiaj w szkołach podstawową przyczyną rosnącej demoralizacji jest brak systemu dolegliwych konsekwencji. Uczniów rozzuchwala bezkarność.
    • allija Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 05:01
      naprawdę jesteś nauczycielką?
      Przecież to ty powinnaś wiedzieć co robic, jest wychowawca klasy,
      jest dyrektor szkoły, jest pedagog szkolny a ty pytasz tu, na forum.
      Z jakiego miasta jesteś? aż wierzyć się nie chce
      • scher Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 09:02
        allija napisała:

        > naprawdę jesteś nauczycielką?
        > Przecież to ty powinnaś wiedzieć co robic, jest wychowawca klasy,
        > jest dyrektor szkoły, jest pedagog szkolny

        A próbowałaś kiedyś pracować z takimi przypadkami? Jakie jest twoje praktyczne doświadczenie w temacie?
        • lidqa Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 11:12
          No ale o to chodzi że w szkole ewentualnie funcjonuje system
          represji. Zrobił coś: kara. Ale kara to np wpisanie uwagi, nagana
          wychowawcy, nagana dyrektora, ostatecznie wysłanie go na policje. I
          powiedzmy że cięzko obrazil nauczyciela- to czyn karalny- zostaje to
          zgloszone na policje, policja go wzywa po 3 tygodniach ... jaki to
          ma sens wychowawczy? W kazdym razie na niego to nie działa wogole, a
          raczej jest powodem chwalenia się przed kolegami.
          Dyrektor? też może opieprzyć- wychowywać go będzie? Psychologa nie
          ma w szkole i wcale być nie musi, jest pedagog- wysyła go na badania
          z których nic nie wynika, bo on potrafi być super grzeczny jeśli
          chce. Wychowawca? ja jestem wychowawcą. Na moich lekcjach jest w
          stosunku do mnie bardzo grzeczniutki- problem jest na innych
          lekcjach no i przerwy- w stosunku do rowiesnikow jest straszny.

          Czy jest chwalony? tak- i tu naprawdę nie ściemniam. Z tym że
          naprawdę coraz mniej jest powodów dla których mogłby zostać
          pochwalony. I to też jest problem.

          A co do systemu? to systemu pomocy w takich przypadkach nie ma. Są
          poradnie ktore dziecko badają, stwierdzają problem i odsylają do
          szkoły. Pedagog nie jest od prowadzenia terapi, a ja nie potrafie
          znaleźć żadnej fundacji albo ośrodka który by pomagał takim
          dzieciom. Jak już to tylko bardzo ciezkie przypadki i szkoły z
          przygotowaniem do zawodu. A chłopak moglby nawet na studia iśc...
          Ale jak tak dalej pojdzie to gimnazjum nie skonczy bo wagary itp...
          • marina2 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 12:47
            a rodzice?
          • scher Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 15:51
            lidqa napisała:

            > No ale o to chodzi że w szkole ewentualnie funcjonuje system
            > represji. Zrobił coś: kara. Ale kara to np wpisanie uwagi, nagana
            > wychowawcy, nagana dyrektora, ostatecznie wysłanie go na policje.

            Ja pisałem o realnych, nie wirtualnych konsekwencjach typu nagany. Prace społeczne, konieczność zadośćuczynienia poszkodowanym, pozbawianie przywilejów, time-out w postaci czasowego odosobnienia...

            Policji też nie miałem na myśli, raczej kary wewnątrzszkolne.

            Jesteś jego wychowawczynią - nie możesz go po prostu karcić, jak karciłabyś swoje własne dziecko?
            • marina2 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 17:33
              myślę,ze gdybyś napisała o jakie miasto chodzi ktoś by się ujawnił.
              w naszym mieście znam takie miejsca.
              o ile dobrze zrozumiałam chłopak był badany -zapewne w poradni psych-pedag.w
              naszych rodzimych poradniach na korku jest mnóstwo ogłoszeń ,kontaktów,tel.
              jeśli u Was funkcjonuje to inaczej to możliwe jest,ze kuratorzy zawodowi coś by
              Ci podpowiedzieli.MOPS?pracownicy socjalni?
          • gopio1 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 17:30
            > Psychologa nie ma w szkole i wcale być nie musi,

            Naprawdę? We wszystkich znajomych mi przedszkolach jest psycholog - co prawda
            raz w tygodniu, ale zawsze... Byłam pewna, że jego obecność w szkole (choćby
            doraźna) to wymóg - tak jak pedagoga.

            Wracając do fundacji - jest taka Dzieci Niczyje. Być może tam uda Ci się znaleźć
            pomoc.
        • allija Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 12:59
          mam dwóch synów którzy praktycznie przeszli juz szkoły /zaczęli
          właśnie studia/ przerobilam wiec wiele szkół i wiele różnych
          przypadków tam było, także podobnych do tego wyżej. Miałam mozliwość
          obserwowania jak reaguje szkoła, wychowcy, trudne, mniej lub
          bardziej, przypadki były poruszane także na zebraniach w obrebie
          klasy której sprawa dotyczyła i tu takze były poszukiwanie form
          pomocy bowiem rodzice to często przeciez sasiedzi. Zaangażowana była
          i dyrekcja, która ma kontakty z róznymi placówkami, współpracuje z
          nimi, zaangażowana była pani pedagog.
          Na pewno nie było to bezradne opuszczanie rąk i całkowita niewiedza
          co czy i gdzie coś zrobić w trudnej sprawie.
          • jovikaa Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 15:18
            ależ alijo, przecież widać z postu, że wszyscy są zaangażowani, ale dla takich
            dzieci w Polsce NIE MA GDZIE się zwrócić o pomoc (nie ma fundacji, czy
            bezpłatnych fachowców, szkoła nie ma psychologa, a uczelnie pedagogiczne nie
            uczą jak radzić sobie z np. agresją)
            poza tym kary powinny być bardziej dotkliwe i natychmiastowe, a jak wiemy
            nauczyciel ma w tej kwestii często związane ręce, poradnie PP też często pracują
            byle jak i jak widać nawet policja się nie spieszy

            ciężka sprawa, szkoda chłopaka

            • lidqa Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 15:24
              Mialam nadzieję że ktoś cos więcej wie... Czasem ludzie znają
              fundacje, albo jakis kontakt.

              Moim zdaniem pomogłoby gdyby i mama i syn dostali pomoc. Ta mama go
              nie leje, jest inteligentną kobietą, ale mam wrażenie że boi się
              jego reakcji wiec mu na wszystko pozwala. A kiedy ja jej tłumaczę...
              zapewne siła autorytetu psychologa byłaby większa. I stałe
              spotkania. Jakieś "zadania domowe" i normalnie zaplanowana praca z
              dzieckiem i rodzicem. Nie slyszeliscie o takim czymś?
              • joa66 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 13.08.09, 15:49
                A może uniwersytet dla rodziców ?

                www.sppp-udr.org/
                • lidqa Re: Kto pomaga takim dzieciom? 14.08.09, 00:10
                  Jestem z Katowic, generalnie to może być chorzów, sosnowiec,
                  siemianowice...


                  Ktoś pisał o karach prawdziwych. Nie można dziecka zmuszać do pracy
                  za kare. Kary muszą być przewidziane przez statut. Nie można wpisać
                  takiej kary w statut szkoły - chyba że każdy rodzic by się zgodził.
                  Z tego samego powodu nie można dziecka zostawić po lekcjach za karę-
                  dziecko ma prawo wrócić do domu. Poza tym ktoś go musi pilnować w
                  tym czasie- a moje dziecko też musi kiedyś zostać odebrane z
                  przedszkola i obiad dostać. Na przerwie dziecko nie może zostać za
                  karę bo ma prawo do przerwy a poza tym znowu ktoś go musi pilnować a
                  ja mam dyżur na korytarzu i nie mogę go na dowolnej przerwie
                  przetrzymać- a kara nie powinna zależeć od tego czy ja mam dyżur czy
                  nie. Kary statutowe to: nagana, uwaga, zakaz udziału w dyskotece
                  (tez wielki problem bo jak można dziecku zakazać... ) Ten zakaz jest
                  nawet dotkliwy tylko że działa glupio, bo dyskoteka jest np 13
                  października, dzieciak robi coś 8 września i co?
                  • marina2 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 14.08.09, 07:52
                    niestety jestem z drugiego końca kraju.

                    znam szkołę w której karą było wykluczanie z wyjść do kina,dyskotek,wycieczek
                    szkolnych w ogóle.
                    dziecko nie wierzyło ,ze "mu to zrobią" ,a potem wielkie plask.
                    rodzice zszokowani-zostali poinformowani,ze dziecko stanowi zagrożenie dla
                    innych-zachowania podobne do opisywanych przez Ciebie powyżej.
                    dla mnie kluczem do sprawy i tak jest praca z rodzicem-to co opisałaś hmmm jak
                    zwykle brak wytyczonych granic przez rodzica.
                    pisałaś też ,że dzieciak był badany .poradnia zawsze zaprasza rodzica na rozmowę
                    i informuje w czym jest problem.i znowu rodzic....
                    nie wierzę,że instytucja jaka nie byłaby świetna w sporadycznym kontakcie z
                    dzieckiem np.raz na tydzień zastąpi codzienny ,stały wpływ rodzica.czyli
                    pat.mimo wszystko powodzeniawink)
                  • evee1 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 15.08.09, 07:29
                    lidqa, a nie probowals go zaangazowac w cos co wymagaloby od niego
                    odpowiedzialnosci? Nie wiem jak masz zorganizowane lekcje i czy uczniowie w
                    czyms Ci pomagaja (rozdawanie pomocy, porzadkowanie olowkow, itp). Powierzyc mu
                    cos w czym moglby sie sprawdzic i wykazac? Moze mogby nawet cos zrobic po
                    lekcjach. Moze za pierwszym razem nie wyjdzie, ale moze za drugim, czy trzecim
                    sie uda. On wyraznie stracil motywacje do chodzenia do szkoly, a to jest chyba
                    jeden z najgorszych problemow. Poprawa zachowania musi byc zainicjowana przez
                    niego samego i jezeli on sam nie bedzie chcial i nie bedzie mial motywacji, zeby
                    sie poprawic, to cala armia psychologow, fundacji i innych pomocy bedzie na nic.
                    Fajnie, ze sie przejmujesz i chcesz cos z tym fantem zrobic.
                  • scher Tak myślałem... 17.08.09, 17:20
                    Że wam w tej szkole to nie psychoterapeuty potrzeba, ale raczej prawidłowo ustawionych relacji wychowawczych - gdzie nauczyciel (szanując ucznia i będąc dlań autorytetem, żeby nie było wątpliwości) może coś mu skutecznie polecić, nakazać, nakazać, a uczeń jest zobowiązany posłuchać. Potrzeba wam takiego ustawienia procesu wychowawczego, w którym to uczeń nie ma prawo bezkarnie lekceważyć słów nauczyciela, a ten z kolei nie ma dojmującego poczucia bezradności i nie udowadnia wszem i wobec, jak to żadnych konsekwencji wobec dziecka wyciągnąć mu nie wolno.

                    Normalni rodzice powinni być zdruzgotani Twoim postem. Nie po to przecież oddają dziecko do szkoły, żeby uczeń rządził nauczycielem.

                    Jesteś z Katowic, to wiele wyjaśnia. Argumenty przeciw karceniu uczniów są charakterystyczne dla Twojego regionu. Typ myślenia żywcem wzięty z waszego słynnego wizytatora rzecznika. wink
                    Tymczasem argumenty te niezupełnie są zgodne z prawem.

                    > Nie można dziecka zmuszać do pracy za kare.

                    Czy wychowanie poprzez pracę przestało być akceptowalną metodą wychowania?

                    > Kary muszą być przewidziane przez statut.

                    Tylko te "oficjalne", wymierzane przez organy statutowe szkoły. Oprócz tego każdy nauczyciel z osobna stosować może swoje własne metody wychowania, także i kary, gdy są niezbędne. Podstawa prawna: art. 12 ust. 2 KN.

                    > Nie można wpisać takiej kary w statut szkoły

                    Dlaczego?

                    > chyba że każdy rodzic by się zgodził.

                    Skąd wzięłaś ten wymóg? Zgodnie z ustawą rodzice nie kierują szkołą i nie oni decydują o stosowanych w niej karach, nagrodach i innych metodach wychowania. Oczywiście rodzice mają wpływ na życie szkoły, nie można autorytarnie rządzić uczniami, całkowicie pomijając zdanie ich oraz ich rodziców, ale akurat wpisanie jakiejś kary do statutu szkoły zgody rodziców nijak nie wymaga.

                    > Z tego samego powodu nie można dziecka zostawić po lekcjach za
                    > karę-dziecko ma prawo wrócić do domu.

                    Nie będę robił szczegółowych wywodów prawnych, ale w pewnych okolicznościach może to być dopuszczalne.

                    Prawa człowieka są ograniczone również w wymiarze wertykalnym, kończą się tam, gdzie zaczyna się uprawnione działanie organów administracji publicznej. Nauczyciel jest pracownikiem organu administracji publicznej i w pewnym okolicznościach pozostawienie ucznia za karę trzeba by uznać za działanie uprawnione i pedagogicznie uzasadnione.

                    > Poza tym ktoś go musi pilnować w tym czasie

                    Nie wolno tak myśleć, wychowując dziecko! Dziecko nie może odczuć twojej bezradności! Wystarczy raz, góra dwa poświęcić czas i konsekwentnie doprowadzić sprawę ukarania ucznia do końca, uczeń musi się przekonać, że jesteś do tego zdolna, że umiesz nad nim zapanować, umiesz wyciągnąć konsekwencje. Musisz niekiedy poświęcić czas i włożyć wysiłek, aby uczeń przestał Cię lekceważyć.

                    Nawet demonstracyjnie, przy uczniu, można telefonicznie załatwić nadzwyczajną opiekę do własnego dziecka, mówiąc chłopakowi, że Ty masz i czas, i rozum, aby swoje sprawy poukładać tak, żeby zasłużone konsekwencje jednak wyegzekwować.

                    > Na przerwie dziecko nie może zostać za karę bo ma prawo do przerwy

                    Znów legenda rozpowszechniana przez wizytatorów, z prawem mająca związek mniej niż luźny. Uczeń nie ma prawa do przerwy, uczeń ma prawo do - szeroko rozumianego - wypoczynku. Sporadyczne karcenie go podczas przerwy międzylekcyjnej w żadnym razie tego prawa nie narusza, w szczególności gdy jest częścią profesjonalnie zaplanowanego planu oddziaływania wychowawczego na ucznia zagrożonego demoralizacją.

                    Uprawnienia nauczyciela do karcenia wynikają z ustawy, są więc legalne. Działanie w ramach uprawnień i obowiązków służbowych nie jest w polskim systemie prawnym traktowane jako naruszenie czyichkolwiek praw.

                    Qui iure suo utitur, neminem laedit – kto nie przekracza przysługującego mu prawa, nie narusza praw drugiego.

                    Ja wiem, jak w kwestii tzw. praw ucznia wizytatorzy kręcą wami - dyrektorami i nauczycielami, ale na miłość boską może już dość tego? Może najwyższy czas powrócić do szkoły, w której rzekome prawa zdemoralizowanego ucznia nie przeszkadzają nauczycielom wykonywać normalnie ich obowiązków?

                    > a poza tym znowu ktoś go musi pilnować a ja mam dyżur na korytarzu
                    > i nie mogę go na dowolnej przerwie przetrzymać

                    Dla mnie to, co napisałaś, jest egzemplifikacją zjawiska szkoły bezradnej wobec ucznia. Nie szukasz sposobów, lecz usprawiedliwień dla własnej niemocy.

                    Po pierwsze uczeń może odbyć swoją karę nawet jak masz dyżur, na przykład chodząc z Tobą po korytarzu.
                    Po drugie karę można wyegzekwować na następnej przerwie, gdy nie masz dyżuru. Komplikujesz proste sprawy.

                    > Kary statutowe to: nagana, uwaga, zakaz udziału w dyskotece

                    Czyli żadne. Pierwsze dwie wirtualne, trzecia zbyt odroczona w czasie.

                    Po pierwsze dążyłbym do zmianu statutu, aby znalazły się tam rzeczywiście odczuwalne przez uczniów kary. Po drugie serdecznie Ci radzę sięgnąć po metody wychowania nieopisane w statucie. Masz do tego prawo, tylko zeń nie korzystasz.
    • smerfeta7 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 17.08.09, 00:42
      Jezeli nie wiesz jak sobie radzić z dzieckiem, to tylko pozostaje
      prywatna terapia dla dziecka, a kazda jest płatna.
      Państwowo nikt ci nie pomoże. tak jak piszesz przebadają, po drodze
      trochę błednej opini i to wszystko.
      Nawet nauczyciel rodzic nie potrafi sobie radzić z dzieckiem, bo
      dziecku urosły rogi, może dlatego, że jesteś nauczycielka.
      dziwi mnie to, że nie wiesz co zrobić. Odłóż wstyd za dziecko i
      porozmawiaj z pedagogiem i psychologiem szkolnym, napewno lepiej i
      fachowo ci doradzą.
    • lila1974 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 17.08.09, 11:33
      Może zaangażuj go jako eksperta matematycznego do pomocy słabszym uczniom?
      Swego czasu miałam do czynienia z pewnym "okropnym" chłopcem. Moje nim
      zainteresowanie, danie mu szansy bycia potrzebnym, pomocnym i odpowiedzialnym
      przyniosły dobre rezultaty.
      • kasiaczek181987 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 18.08.09, 17:27
        Dobrym pomysłem jest zaangażowanie go do jakiegoś zadania. Może zrób go swoim
        pomocnikiem ? Prowadź lekcje w sposób ciekawy gdzie on będzie mógł się wykazać i
        za każde dobre zachowanie czy pomoc komuś innemu dostanie np słoneczko i jak się
        nazbiera tych słoneczek dużo to jakas niespodzianka. Wykorzystałam ten pomysł w
        przedszkolu w 6 latkach.Miałam chłopca który rozwalał mi każde zajecie. Był
        przywódca grupy ok 5 chłopców i on jak stwierdził,ze mu się nie chce to tamci
        szli w jego slady. grupa liczyła 14 osób więcwyobraźcie sobie jak to super było
        jak 5 osób miało cię gdzieś a reszta się pytała : prosze pani a dlacszego oni
        nic nie robia ? ehh...
        Wtedy zrobiłam tego chłopca moim pomocnikiem i wszyscy pieknie pracowali smile
        Ale szczerze powiem,ze twoja sytuacja jest bardzo trudna bo sama nic nie
        zrobisz. Porozmawiaj z innymi nauczycielami i ustalcie jakieś wspólne działanie smile)
        • ariosso1 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 21.08.09, 21:55
          Kampania-Niezwykle dzieci-ze sląska-najlepiej rozmawiac z pania
          Haliną,poczytac forum-Kampania na rzecz dzieci ADHD-i
          przedewszystkim takimi rzeczami zajmuje sie pedagog dszkolny-kieruje
          dziecko do PPP/psychiatry,psychologa itp,min-neurologa.
          Koniecznie zadzwon do tej fundacji i przedstaw problem
          • lidqa Re: Kto pomaga takim dzieciom? 21.08.09, 23:45
            O dziekuję ci bardzo adiosso!
            Ja pisałam wyraźnie że na swoich lekcjach nie mam problemu z
            dzieckiem. Problem jest na przerwie, w relacjach z rówiesnikami, na
            lekcjach typu W-F i wszedzie tam gdzie występuje rywalizacja.
            Zadzwonie w poniedzialek
            • tolka11 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 24.08.09, 12:14
              I jeszcze w Chorzowie masz Stowarzyszenie Pomocy rodzinie. Dobrze
              funkconujące, z zapaleńcami, terapią indywidualną i rodzinną.
              Polecam.
              Przetestowane na moich gimnazjalistach.
            • tolka11 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 24.08.09, 12:14
              I jeszcze w Chorzowie masz Stowarzyszenie Pomocy rodzinie. Dobrze
              funkconujące, z zapaleńcami, terapią indywidualną i rodzinną.
              Polecam.
              Przetestowane na moich gimnazjalistach.
            • sabciasal Re: Kto pomaga takim dzieciom? 25.08.09, 15:35
              www.port-lodz.pl/?p=p_1&sName=o-nas
              stowarzyszenie oddalone od śląska, ale może warto tam zadzwonic czy
              poczytał. Poruszył mnie twój post, jesteś świetną
              nauczycielką,angażujesz się w sprawy trudnego ucznia, choć
              stadardowo takich się ignoruje. Pozdrawiam
              • lidqa Re: Kto pomaga takim dzieciom? 30.08.09, 21:22
                Jeszcze raz dziękuję, do chorzowa pisałam, ale dla ludzi z Katowic
                to jest płatne. Spróbuję jednak tę mamę przekonać.
                • zorba69 Re: Kto pomaga takim dzieciom? 01.09.09, 22:26
                  Jakkolwiek by nie było bez współpracy rodzic-nauczyciel się nic nie uda.
                  System konsekwencji można ustalić z rodzicem, nie trzeba do tego zmian w statucie szkoły.
                  O pracy z trudnymi dziećmi można poczytać tutaj: portal.adhd.org.pl/phpbb/index.php

                  Skoro problem jest na innych lekcjach, to rozumiem, że dziecko zna granice i je świadomie przekracza - a to znaczy, iż można to skorygować.
Pełna wersja