Dodaj do ulubionych

warsztat 181 - siatkówka

13.03.11, 19:57
W młodości byłam bardzo wysportowana. Lubiłam ruch, wysiłek i odpoczynek po wysiłku. We wszystkich szkołach uczęszczałam na szkolne kółka sportowe, ale to była zabawa, a nie treningi. Nie czułam, że zdobywam umiejętności sportowe z powodu ćwiczeń i szkolnych zajęć, ale czułam się obdarowana od losu umiejętnościami, które przychodziły mi bez trudu, bez nauki, po prostu umiałam robić to, co inni musieli się dopiero uczyć. Tak było z wieloma sportowymi umiejętnościami, np. z siatkówką. Jak serwowałam, to piłka przelatywała tuż nad siatką i spadała tam gdzie miała spaść. Jak odbijałam piłkę, to też mnie słuchała.

W szkole średniej nauczycielka wf-u stwierdziła, że marnuję talent niczego nie trenując i zapisała mnie na trening siatkówki dla młodzieży szkolnej. Tam szybko robiłam postępy i trenerka (p. Grabowska) powiedziała, że marnuję się w tej grupie – i zapisała mnie na treningi AZS-u ze starszymi o kilka lat zawodniczkami. Zaczęłam tam trenować pod okiem p. Schindler (notabene ojca mojej koleżanki szkolnej), który na okres sesji połączył grupę kobiet z grupą mężczyzn.

Pytania: co było dalej? Jak mi się trenowało, czy odniosłam jakieś sukcesy sportowe, czy nie?
Jak traktował mnie trener, zawodniczki, zawodnicy?
Jak wspominam tamten czas związany z trenowaniem siatkówki?
Co mi zostało z umiejętności gry w siatkówkę?
Obserwuj wątek
    • andgie Re: warsztat 181 - siatkówka 13.03.11, 20:50
      To ja tak szybciutko smile

      1. Jak mi się trenowało?
      O. Krol mieczy, od. Rycerz bulaw, Krolowa kielichow.
      Tak sobie, mysle, ze mialas pewne problemy z zaadoptowaniem sie w nowym, starszym srodowisku, choc kolezanki byly mile.
      2. Czy odniosłam jakieś sukcesy sportowe, czy nie?
      Wieza, od. girmek denarow, od. Sprawiedliwosc.
      Nie i bylo to spowodowane kontuzja. Byc moze, zanim stalo sie "cos", prawdopodobnie wlasnie kontuzja, bylas za mloda, zeby grac w danej grupie.
      3.Jak traktował mnie trener, zawodniczki, zawodnicy?
      Trener: od. Pustelnik, od 10 bulaw, Krolowa mieczy.
      Ostro, dawal popalic, choc jednoczesnie dostrzegal talent.
      Zawodnicy, zawodniczki:
      Mag, od. Rydwan, od. Krolowa bulaw.
      W miare dobrze, choc chyba stroili sobie zarty.
      4.Jak wspominam tamten czas związany z trenowaniem siatkówki?
      Od, szesc bulaw, 10 kielichow, 10 monet.
      Zjednej strony zalujesz, ze nie bylo Ci dane swietowac sukcesow, z drugiej widac pewna satysfakcje.
      5. Co mi zostało z umiejętności gry w siatkówkę?
      Od. Papiez, Od Rycerz mieczy, Rycerz bulaw.
      Hmm, trudne. Stawiam na pewna komunikatywnosc, choc nie wiem jak to sie ma do siatkowki. Umiejetnosc stawiania na swoim wink? Byc moze srodowisko traktowalo Cie milo, lecz niezbyt powaznie, wiec nauczylas sie byc asertywna? Stawiam tez na pewna ruchliwosc. Mysle, ze takze teraz uprawiasz jakies sporty i w ogole dbasz o cialo, dobra forme fizyczna. Byc moze po kontuzji musialas masowac miesnie lub robic cos podobnego i robisz to to dzis? Jakies cwiczenia rozluzniajace? Dalej nie pisze, zeby znowu nie byc oskarzona o "plywactwo" big_grin

      Czekam na dalsze interpretacje i jeszcze raz gratuluje Kicie znakomitego rozwiazania poprzedniego warsztatu.
      • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 13.03.11, 22:41
        Andgie, jesteś niezawodna smile
      • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 13.03.11, 22:54
        > Dalej nie pisze, zeby znowu nie byc oskarzona o "plywactwo" big_grin

        Och, Andgie, z mojej strony takie oskarżenia Ci nie grożą big_grin.

        Bardzo często wyczuwam, czy trafiam, czy nie. Jak mi się pojawiają obrazy płynnie jakby spływały skądeś, to zwykle w miarę dobrze trafiam. Gdy natomiast czuję jakąś chropowatość, wewnętrzny chaos, to też piszę, ale wiem, że nic z tego nie będzie. W każdym razie "pływactwo" dobrze mi się kojarzy smile.
        • andgie Re: warsztat 181 - siatkówka 13.03.11, 23:05
          Dzieki , Kito smile
          Zauwazylam, ze wiekszosc kart w tej interpretacji byla odwrocona. To sugeruje pewna konfliktowosc, chropowatosc, jak napisalas smile Mysle, ze "cos" sie stalo, co zablokowalo Twoj dalszy rozwoj siatkarski. Tylko nie wiem co, obstawiam kontuzje.
          Bardzo frapujacy temat. Nie wiem, jak mi poszlo, ale jestem prawie pewna Twojej obecnej aktywnosci. Czekam i mam nadzieje, ze wiele osob napisze swoje interpretacje. Fajnie jest porownywac.
          • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 14.03.11, 08:16
            Andgie, z trudem powstrzymuję się od spontanicznej reakcji - żeby odpowiedzieć już od razu po Twojej interpretacji kart. Trudno, muszę poczekać 6 dni smile
            W każdym razie dziękuję Ci za wzięcie udziału w warsztatach smile
            • ivana Re: warsztat 181 - siatkówka 14.03.11, 11:44
              Jesli pozwolicie to dolacze sie do interpretacji wieczorem..Chce przy tym wszystkim podziekowac za nauke w tak milej atmosferze jakim jest to forum
              Sciskam cieplo
              Iv
              • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 14.03.11, 14:23
                kiss
            • andgie Re: warsztat 181 - siatkówka 14.03.11, 18:41
              Tzn., ze poszlo mi albo bardzo dobrze , albo bardzo zle. Dwa warsztaty wstecz przeczytalam po swoja interpretacja "ciekawie sie zaczelo". Juz wiedzialam, ze albo wygram, albo trafilam kula w plot. W kazdym razie ciesze sie uczestnictwem w warsztatach, bez wzgledu na rezultat. Czekam na dalsze odpowiedzi.
              • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 14.03.11, 19:41
                Nic nie powiem przed 18-ą w niedzielę smile
                Ale już przygotowałam na kompie komentarz do Twojej interpretacji, Andgie smile
                • andgie Re: warsztat 181 - siatkówka 14.03.11, 20:58
                  > Ale już przygotowałam na kompie komentarz do Twojej interpretacji, Andgie smile
                  Hmmm, to ciekawe. Czekam.
                  • kita32 cisza... 18.03.11, 07:48
                    Taka cisza....
                    Czy temat jest nieciekawy?

                    W sobotę mogę nie mieć dostępu do internetu (mogę nie mieć, ale i mogę mieć - nie wiem) i jak nie będę miała dostępu to i odpowiadać nie będę. Ale w niedzielę już będę.
                    • camaretto Re: cisza... 18.03.11, 14:35
                      Kito, jeżeli twoje wypowiedzi są pite do mnie, to musisz wiedzieć, ze nie masz racji - interpretacje pisałam w sobotę i nie przyszło m na myśl, że wygra Fairywitch - na pierwszą myśl. Wpadłam na to, ze to Jungowska symbolika dopiero w niedzielę - w sobotę byłam przekonana, ze wygrasz ty, Kito32 smile

                      A poza tym nie mam nic do tego, że wygra Andgie.
                      Grajcie sobie smile
                      • kita32 Re: cisza... 18.03.11, 15:30
                        Boże, nic nie rozumiem z tego co piszesz, Camaretto...
                        O co Ci chodzi i czy mogłabyś wyrażać się jaśniej, mówić od A do Z a nie tylko Z?
                        • camaretto Re: cisza... 20.03.11, 12:07
                          Nie wzywaj Boga nadaremno...
                          -----------------------------------

                          oczary.blox.pl
    • romy_sznajder Re: warsztat 181 - siatkówka 18.03.11, 16:30
      Cześćsmile
      Karty położyła i zinterpretowała Anetka, ale mowi, ze nie bedzie sie logowacsmile.
      Oto, co zanotowałam:

      1. „co było dalej? Jak mi się trenowało, czy odniosłam jakieś sukcesy sportowe, czy nie?”

      4 Kijów, Królowa Monet, 4 Pucharów, 5 Monet, 10 Pucharów, ŚMIERĆ

      Kita się zakochała - w mężczyźnie, a weszła w konflikt z jakąś dziewczyną. Grupa ją odizolowała, bo była za młoda do bitki i do wypitki. Jeszcze przez chwilę probowała cos osiągnąć, sama samiutka walczyła o sukces, ale doznała kontuzji. Właściwie mogła się tylko z boku przyglądać, jak cała reszta gra i wspólnie się bawi.
      – Jesteś za niska, chleba z tego nie będzie – wszyscy jej mówili. Zabrała wiec swoje manatki i poszła uprawiać kolejny sport. Np. jazdę konną.


      2. „Jak traktował mnie trener, zawodniczki, zawodnicy?”

      10 Monet, 9 Kijów, 6 Monet, 3 Pucharów, WIEŻA, CESARZ

      Zawodnicy nie zwracali uwagi na Kitę. Dziewczyny były zamkniętym gronem; trener był guru, ale chciał Kitę zaciągnąć do łóżka.


      3. „Jak wspominam tamten czas związany z trenowaniem siatkówki?”

      9 Monet, PAPIEŻYCA, 4 Monet, 7 Kijów, Rycerz Kijów, 5 Monet.

      „…wszyscy pili, baby się kóciły, pieniądze zerowe, musiałam ustawiać słupki, na grę nie miałam szans i jeszcze ta kontuzja…”


      4. „Co mi zostało z umiejętności gry w siatkówkę?”

      Król Monet, 2 Mieczy, 7 Pucharów, KOŁO FORTUNY, PAPIEŻ, 8 Kijów.


      Została znajomośc zasad, Kita mogłaby sędziować mecze.


      Pozdrawiamy!
      • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 18.03.11, 19:15
        Witajcie, Jolu i Anetko big_grin
        Cieszę się z Waszej obecności na forum smile

        Aneto, to Twój debiut na warsztatach, świetnie, że zaczęłaś smile
    • fairywitch Re: warsztat 181 - siatkówka 18.03.11, 21:26
      Ja nie miałam za bardzo czasu w tym tygodniu, kilka dni bez prądu itd.
      Nie wiem czy uda mi się postawić karty do czasu rozwiązania.
      smile aj, nie kłócić się.
      • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 19.03.11, 00:45
        > Nie wiem czy uda mi się postawić karty do czasu rozwiązania.

        Byłoby fajnie, gdybyś zdążyła smile

        > smile aj, nie kłócić się.

        Jasne, nie ma o co się kłócić smile
        • camaretto Re: warsztat 181 - siatkówka 19.03.11, 13:18
          Kito, ja mam jeszczew kłopoty z tym wirusem komputerowym, ale BYC MoŻE
          zdążę do 18 w niedzielę
          Bawcie się dobrze!
          A, i jod zalecaja chmura pono u wybrzeży USA. Moje zwierzaki na rybne jedzenie przestawiam.
          Pozdrowienia
          Cama
          • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 19.03.11, 16:52
            Życzę skutecznego pozbycia się wirusów, trzymaj się smile
        • kita32 Re: warsztat 181 - siatkówka 20.03.11, 18:05
          Szkoda, Fairywitch, że nie zdążyłaś...

          Już czas podać rozwiązanie.
          • kita32 rozwiązanie 20.03.11, 18:07
            Na samym początku niż nie zapowiadało klęski. Nie zwróciłam uwagi na to, że trener okazuje radość, gdy mi się coś nie udaje. Po prostu to do mnie nie docierało, bo nigdy wcześniej nie spotkałam się z nieuzasadnioną wrogością.
            Trener bardzo mało czasu poświęcał na ćwiczenia i na rozgrzewkę. Może dlatego, że była sesja, a może to były już wakacje - i mało studentów i jeszcze mniej studentek przychodziło na trening. Prawie od razu zaczynaliśmy mecze. Dość szybko odkryli, że nie daję rady odbić ostrej, ściętej piłki rzuconej z wyskoku znad siatki. I zaczęło się bombardowanie mnie. Im gorzej się broniłam, tym trener był coraz weselszy. Wszyscy z przeciwnej drużyny rzucali ścięte piłki na mnie. Jeszcze jak były dziewczyny w drużynie, to stopowały chłopaków. Mówiły: „dajcie spokój, tak nie można”. Trener nigdy. Wręcz odwrotnie – mową ciała (nie słowami) okazując radość z każdej mojej nieodebranej piłki - zachęcał ich do bombardowania mnie. Ja walczyłam z początku dzielnie, później coraz gorzej.

            Na ostatnim treningu na którym byłam – tak się złożyło, że nie było żadnej (poza mną) dziewczyny w drużynie. Nie było nikogo, kto by mnie bronił przed „bombardowaniem”. Trener nie ukrywał radości i rechotał głośno za każdym razem, gdy nie udawało mi się odbić piłki. I nagle, niespodziewanie dla mnie, ktoś mi podał piłkę normalnie, miękko, piłka leciała wysoko szerokim łukiem. Miałam ją wystawić do ścięcia. Odbiłam, ale koślawo i nie wystawiłam. I wtedy właśnie, w tym momencie – uświadomiłam sobie, że ja już nie umiem grać, uświadomiłam sobie, że przecież nic mi już nie wychodzi – ani serwy, ani ścinanie, ani nawet odbicie zwykłej miękkiej piłki. Trener rechotał, bo źle odbiłam piłkę, a do mnie dopiero wtedy dotarło, że właśnie na tym jemu cały czas zależało – żebym nie umiała grać, żebym „była przegrana”. Nie rozumiałam tego, nie wiedziałam o co chodzi, ale nie mogłam już dalej nie zauważać tego, co było oczywiste.
            Byłam zaszokowana tym spostrzeżeniem. Dlaczego? Nic nie rozumiałam z zachowania trenera, ale wiedziałam, że to mój ostatni trening, że nigdy już tu nie przyjdę.
            Chciałam wyjść już od razu. Na ławce leżała moja spódniczka, bo nie przebierałam się w szatni. Mogłam po prostu zejść z boiska, założyć spódniczkę i pójść do domu. Ale coś mnie powstrzymywało. Jak zareagowałabym, gdyby ktoś próbował mnie zatrzymać, czy skomentować moje zachowanie? Mogłabym albo popłakać się, albo kogoś pobić – co byłoby nie tyle groźne, co śmieszne... Odczekałam więc do końca. Trening, jeżeli to można nazwać treningiem, nie trwał długo. Pamiętam jak wracałam z tego swojego ostatniego treningu – szłam powoli chodnikiem wzdłuż ogrodzenia, patrzałam na puste boiska i myślałam: „no cóż, nigdy przecież nie planowałam zająć się sportem zawodowo”. Przebiegałam pamięcią wszystkie treningi i zastanawiałam się: „dlaczego trener chciał mnie zniszczyć?” i „dlaczego ja nie zauważyłam jego gry – tak wyraźniej i przejrzystej?”.

            Poza pierwszym szokiem zaraz po uświadomieniu sobie sytuacji - uważałam, że przecież nic takiego się nie stało. Trener się na mnie powyżywał, ja odeszłam i sprawa załatwiona. Co innego było by gdybym chciała zająć się sportem, a ja nie chciałam i jeszcze się nie wciągnęłam w jakiś sportowe ambicje. No i gdzie tu problem? Tak mówił mój umysł i uwierzyłabym w to, gdyby nie powroty wspomnień z ostatniego treningu połączone z niesamowicie silnym napływem emocji. Minęło ponad 40 lat od tamtego czasu. A do mnie od czasu do czasu wracają wspomnienia z taką silną emocją, że sama jestem przerażona.

            Właściwie nikomu nie opowiadałam swoich wspomnień z treningów. No bo co mówić o rzeczach mało ważnych. Nie powiedziałam rodzicom, nie powiedziałam nauczycielce od wf-u, nie powiedziałam mojej koleżance a córce trenera - Irce Szindler, nikomu... Ot po prostu zrezygnowałam z siatkówki i to wszystko. Gdy dużo później wracały wspomnienia i emocje zapanowywały nad moją psychiką – nie opowiadałam nic moim przyjaciółkom, bo wstydziłam się swojej agresywnej fantazji. Zawsze w myślach zakańczałam inaczej swoje odejście z ostatniego treningu – najczęściej rzucałam się na trenera przygwożdżając go do ziemi i wbijając swój łokieć w jego gardło. Czasami dostawało się również chłopakom, ale mniej groźnie. No i wstydziłam się nie tylko tych agresywnych wyobrażeń, ale również tego, że powraca mi wspomnienie jakiegoś głupiego epizodu z mojego życia sprzed lat i że przeżywam je na nowo - chyba dużo silniej niż wtedy – zamiast je olać.

            Po wielu, wielu latach domyśliłam się dlaczego Schindler chciał mnie upokorzyć, stłamsić i skąd tyle w nim było wrogości. To tylko przypuszczenia, ale chyba dlatego, że w szkole ciągle dostawałam jakieś nagrody (za olimpiady matematyczne, za pomaganie słabszym uczniom, i właściwie za wszystko co robiłam). A Irka Schindler była piątkową uczennicą, której nikt nie zauważał. Ojciec był zazdrosny. (Ona chyba nie.) I chciał, bardzo chciał, żebym w czymś co zaczęłam robić była kiepska. Ale jego postępowanie było wredne i nieuczciwe, bo ja praktycznie byłam bezbronna.

            Powracające od czasu do czasu wspomnienia z silnymi emocjami zmuszały mnie do zastanawiania się nad sobą – dlaczego tamta sytuacja spowodowała taką ranę psychiczną? Przecież moja reakcja była/jest podobna do reakcji kogoś w dzieciństwie molestowanego przez pedofila. Nigdy później nie dałam się tak skrzywdzić – natychmiast reaguję (słownie) gdy zauważam, że ktoś próbuje w jakiś sposób mnie poniżyć A zauważam, bo takie sytuacje natychmiast powodują przywołanie wspomnienia o trenerze Schindler.

            Próbowałam już różnych metod uwolnienia się od emocji tamtych wspomnień – medytacje, prośby do „Niematerialnych”. Myślałam, że jak odzyskam sprawność w grze w siatkówkę to mi przejdzie – ale nie jestem w stanie odzyskać pierwotnej sprawności - od tamtego czasu gram w siatkówkę jak noga i absolutnie nic mi nie wychodzi, piłka mnie nie słucha i gra nie sprawia radości.

            Rozpisałam się strasznie, ale właśnie o to mi chodziło – żeby tę historię wypowiedzieć – może to zadziała jak psychoterapia i uwolnię się od emocji których nie chcę w sobie trzymać...
            • kita32 komentarz do interpretacji Andgie 20.03.11, 18:08
              1. Jak mi się trenowało?
              O. Krol mieczy, od. Rycerz bulaw, Krolowa kielichow.
              Tak sobie mysle, ze mialas pewne problemy z zaadoptowaniem sie w nowym, starszym srodowisku, choc kolezanki byly mile.

              ......W ogóle się nie zaadoptowałam wink. Koleżanki były miłe lub po prostu ludzkie i broniły mnie.

              2. Czy odniosłam jakieś sukcesy sportowe, czy nie?
              Wieza, od. girmek denarow, od. Sprawiedliwosc.
              Nie i bylo to spowodowane kontuzja. Byc moze, zanim stalo sie "cos", prawdopodobnie wlasnie kontuzja, bylas za mloda, zeby grac w danej grupie.

              .....Świetne karty! Wieża – totalny upadek, odwrócona Sprawiedliwość – nieuczciwy trener, który postępował nie fair, Giermek Denarów – młodzi zawodnicy którzy bezmyślnie pomagali trenerowi niszczyć mnie... A ja byłam za młoda, zbyt bezbronna, żeby się obronić, żeby jakoś zareagować.

              3.Jak traktował mnie trener, zawodniczki, zawodnicy?
              Trener: od. Pustelnik, od 10 bulaw, Krolowa mieczy.
              Ostro, dawal popalic, choc jednoczesnie dostrzegal talent.

              ...Znowu świetne karty. Odwrócony Pustelnik – trener widział tylko siebie i swoje problemy, odwrócone 10 Buław – dał popalić i przygniótł mnie tak, że nigdy się nie podniosłam (jako siatkarka). Może dostrzegał talent, ale to go nie obchodziło. Chciał mi przywalić - prawdopodobnie dlatego, że w szkole zbierałam ciągle jakieś nagrody, a jego córka, chociaż we wszystkim dobra, nigdy nie została wyróżniona...

              Zawodnicy, zawodniczki:
              Mag, od. Rydwan, od. Krolowa bulaw.
              W miare dobrze, choc chyba stroili sobie zarty.

              ......Tzn. żartów słownych nie stroili, ale ich zachowanie to były dla nich żarty – im było wesoło, trener rechotał z radości, a mnie do śmiechu nie było.
              Karty znowu świetne ( i interpretacja też). Byli aktywni i niby samodzielni (Mag) ale w jakiś niewidoczny sposób prowadzeni przez trenera (od. Rydwan). Odwrócona Królowa Buław – to chyba to strojenie żartów. Świetna interpretacja, Andgie.

              4.Jak wspominam tamten czas związany z trenowaniem siatkówki?
              Od, szesc bulaw, 10 kielichow, 10 monet.
              Z jednej strony zalujesz, ze nie bylo Ci dane swietowac sukcesow, z drugiej widac pewna satysfakcje.

              ......Żałuję, ale nie ewentualnych sukcesów, bo tak naprawdę nie planowałam zająć się zawodowo sportem. Wspomnienie tamtego czasu jest dla mnie bolesne. To było dla mnie pierwsze zetknięcie się z bezinteresowną złośliwością, z wrogością, którą nie od razu rozpoznałam, bo nie rozumiałam. Żałuję, że odeszłam tak bez walki, że nie powiedziałam trenerowi ani zawodnikom co o nich myślę, że nikt ode mnie nie dostał po pysku. To ten żal nauczył mnie bronić się i nie dopuszczać do zaistnienia podobnych przypadków.
              ......Co do satysfakcji, to z jednego się cieszę – że sport mnie nie wciągnął. Dowiaduję się od czasu do czasu o byłych sportowcach o bardzo zniszczonym zdrowiu i o ich bólach starych kontuzji.

              5. Co mi zostało z umiejętności gry w siatkówkę?
              Od. Papiez, Od Rycerz mieczy, Rycerz bulaw.
              Hmm, trudne. Stawiam na pewna komunikatywnosc, choc nie wiem jak to sie ma do siatkowki. Umiejetnosc stawiania na swoim ? Byc moze srodowisko traktowalo Cie milo, lecz niezbyt powaznie, wiec nauczylas sie byc asertywna?

              ....Z umiejętności gry w siatkówkę nic mi nie zostało, ale świetnie zauważyłaś tą komunikatywność – straciłam umiejętność odbijania piłki, ale, mówiąc obrazowo - zyskałam umiejętność słownego odbijania piłeczki, nauczyłam się bronić – chociaż nie od razu.

              Stawiam tez na pewna ruchliwosc. Mysle, ze takze teraz uprawiasz jakies sporty i w ogole dbasz o cialo, dobra forme fizyczna.

              ....Dbam od czasu do czasu i aktualnie dbam. Ale sportu w TV, oglądania jakichkolwiek meczów – zdecydowanie nie cierpię.

              Zauwazylam, ze wiekszosc kart w tej interpretacji byla odwrocona. To sugeruje pewna konfliktowosc, chropowatosc, jak napisalas Mysle, ze "cos" sie stalo, co zablokowalo Twoj dalszy rozwoj siatkarski. Tylko nie wiem co, obstawiam kontuzje.

              ......Świetna interpretacja, Andgie, i świetne karty! Naprawdę super!
              • kita32 komentarz do interpretacji Anety 20.03.11, 18:11
                Cześć
                Karty położyła i zinterpretowała Anetka, ale mowi, ze nie bedzie sie logowac .

                ......witajcie smile

                Oto, co zanotowałam:

                1. „co było dalej? Jak mi się trenowało, czy odniosłam jakieś sukcesy sportowe, czy nie?”

                4 Kijów, Królowa Monet, 4 Pucharów, 5 Monet, 10 Pucharów, ŚMIERĆ

                Kita się zakochała - w mężczyźnie, a weszła w konflikt z jakąś dziewczyną. Grupa ją odizolowała, bo była za młoda do bitki i do wypitki. Jeszcze przez chwilę probowała cos osiągnąć, sama samiutka walczyła o sukces, ale doznała kontuzji. Właściwie mogła się tylko z boku przyglądać, jak cała reszta gra i wspólnie się bawi.
                – Jesteś za niska, chleba z tego nie będzie – wszyscy jej mówili. Zabrała wiec swoje manatki i poszła uprawiać kolejny sport. Np. jazdę konną.

                .......Poza zakochaniem – nastrój oddałaś bardzo dobrze. Byłam odizolowana od początku chyba głównie z powodu różnicy wieku – nie złapałam kontaktu z nikim. Dobrze wyczułaś, że epizod z siatkówką nie trwał długo. Słowo: „walka” – bardzo trafne, chociaż nie walczyłam o sukces tylko o danie sobie rady. „Kontuzja” – to dobre skojarzenie, chociaż nie doznałam fizycznej kontuzji, ale psychiczną. Andgie też miała skojarzenie z kontuzją. Zdanie: Właściwie mogła się tylko z boku przyglądać, jak cała reszta gra i wspólnie się bawi.
                - trafione w 100%, trzeba jeszcze tylko dodać, że bawiono się moim kosztem...
                Zabrała wiec swoje manatki – tak właśnie wyglądało moje odejście, chociaż nie poszłam uprawiać kolejnego sportu, tylko rozwijać inne hobby smile.

                2. „Jak traktował mnie trener, zawodniczki, zawodnicy?”

                10 Monet, 9 Kijów, 6 Monet, 3 Pucharów, WIEŻA, CESARZ

                Zawodnicy nie zwracali uwagi na Kitę. Dziewczyny były zamkniętym gronem; trener był guru, ale chciał Kitę zaciągnąć do łóżka.

                .......Aneto, tu z wszystkim trafiłaś, ale nie tak jak sama myślałaś. Zawodnicy nie traktowali mnie jak człowieka, więc chociaż w grze koncentrowali się na tym by mnie bombardować ściętymi piłkami, to można powiedzieć, że nie zwracali na mnie uwagi – tylko na trenera i jego mowę ciała. Dla nich byłam tylko miejscem w które chcieli trafić. Trener był dla nich guru – przez myśl im nie przyszło, żeby poddawać w wątpliwość jego przyzwolenie i milczące (chyba milczące) nakłanianie, żeby się nade mną znęcali. Prawdę mówiąc ja też traktowałam go jak guru, bo zaczęłam trenować obdarzając go z góry szacunkiem i zaufaniem. Przeżyłam szok, gdy uświadomiłam sobie jego małość.
                Dziewczyny były zamkniętym gronem, ale nie zamkniętym przede mną, tylko niezależne od wpływów trenera i kolegów.
                Trener nie chciał mnie zaciągnąć do łóżka, lecz zostawił w mojej psychice ślady podobne jakie zostawia pedofil. Kiedyś dziewczyna molestowana w dzieciństwie opowiedziała mi swoją historię – widziałam wiele podobieństw w naszych reakcjach, chociaż oczywiście stanie się ofiarą zboczeńca seksualnego jest o wiele bardziej traumatyczne niż stanie się ofiarą zboczonego psychicznie trenera.

                3. „Jak wspominam tamten czas związany z trenowaniem siatkówki?”

                9 Monet, PAPIEŻYCA, 4 Monet, 7 Kijów, Rycerz Kijów, 5 Monet.

                „…wszyscy pili, baby się kłóciły, pieniądze zerowe, musiałam ustawiać słupki, na grę nie miałam szans i jeszcze ta kontuzja…

                ..... Dobrze wyczułaś, że nie zawarłam żadnych przyjaźni i mam niesmak oraz poczucie kontuzji - straty czegoś...

                4. „Co mi zostało z umiejętności gry w siatkówkę?”

                Król Monet, 2 Mieczy, 7 Pucharów, KOŁO FORTUNY, PAPIEŻ, 8 Kijów.


                Została znajomość zasad, Kita mogłaby sędziować mecze.

                ......Inaczej mówiąc z umiejętności gry nic nie zostało. Ale nie jestem pewna czy mogłabym sędziować... Myślę, że Koło Fortuny oznacza tu przejście na drugi biegun – lekkość w posługiwaniu się piłką zamieniła się na wyjątkową niezręczność, dziecięca ufność zamieniła się w „dorosłą” nieufność... A Papież skojarzył mi się najpierw z nabraniem doświadczenia życiowego, a później pomyślałam, że może oznaczać moje usiłowania zrozumienia co takiego się stało, że emocje związane z tą historią żyją ciągle we mnie, a nawet chyba rosną.

                .....Anetko, świetnie wyczułaś atmosferę całej tej historii, cały „podkład” psychiczno-emocjonalny. Do tej atmosfery wybrałaś pasujący scenariusz. W rzeczywistości fakty były inne, ale fakty były po prostu nieprawdopodobne. Nie liczyłam na to, że ktoś odczyta w kartach jak naprawdę było. Zadając pytanie na warsztat zastanawiałam się jakie mogą być najtrafniejsze interpretacje – i właśnie spodziewałam się interpretacji mówiących o „kontuzji” lub „molestowaniu/gwałcie”.

                ......Podoba mi się Twoja interpretacja ze świetnym wyczuciem atmosfery całej tej historii. Cieszę się, że wzięłaś udział w warsztatach smile.

                Pozdrawiamy!

                ....Buziaki kiss
                • kita32 zwycięzca 20.03.11, 18:27
                  Bardzo mi się podobają obydwie interpretacje. Temat był trudny, bo rozwiązanie zagadki jest, uważam, zaskakująco nietypowe.
                  Andgie i Aneto, napisałyście świetne interpretacje, gratulacje!!!

                  Wygrała Andgie!!!

                  Czułam od początku, Andgie, że wygrasz, bo trudno było by komuś przebić Twoją odpowiedź smile.
                  Prowadzisz następny warsztat smile.

                  Anetko, bardzo się cieszę, że napisałaś swoją odpowiedź. Może zaczniesz brać udział w warsztatach?
                  Romy, fajnie, że napisałaś interpretację Anety smile

                  Buziaki dla uczestników, widocznych oraz tych milczących kiss

                  • andgie Re: zwycięzca 20.03.11, 18:32
                    Bardzo sie ciesze i dziekuje smile
                    • kita32 Re: zwycięzca 20.03.11, 22:01
                      Andgie, czekamy na pytanie, prowadzisz warsztat 182 smile
                      • ivana Re: Przepraszam 21.03.11, 14:00
                        Przepraszam Kito, nawalalilam ale nie wyrobilam sie w czasie, wybacz mi...
                        Angie gratuluje serdecznie..
              • andgie Re: komentarz do interpretacji Andgie 20.03.11, 18:31
                Droga Kito, bardzo mi przykro z powodu Twoich przezycsad Szkoda, ze trener zachowywal sie tak nieprofesjonalnie. Kontuzja okazala sie kontuzja psychiczna. Ciesze , ze dobrze mi poszlo.
                • kita32 Re: komentarz do interpretacji Andgie 20.03.11, 18:41
                  > Kontuzja okazala sie kontuzja psychiczna.

                  ....no właśnie....

                  > Ciesze , ze dobrze mi poszlo.

                  ....Andgie, jesteś świetna smile
                  • andgie Re: komentarz do interpretacji Andgie 20.03.11, 18:44
                    Zaraz sie zarumienie smile Dzieki smile
            • kita32 literówki 20.03.11, 18:29
              > Na samym początku niż nie zapowiadało klęski.

              przepraszam za literówki:

              Na samym początku nic nie zapowiadało klęski.
              • olkacool Gratulacje :* 20.03.11, 19:18
                .. dla Andgie i dla nowej uczestniczki, piękny debiut.. smile
                Ja nie mam weny obecnie ;P
                • andgie Re: Gratulacje :* 20.03.11, 19:25
                  Droga Olko, nie badz taka skromna wink
                  • romy_sznajder Re: Gratulacje :* 20.03.11, 21:38
                    Andgie, gratulujemysmile
            • camaretto Re: rozwiązanie 21.03.11, 21:03
              Kito, to smutne, ze trener okazał sie taką świnia.
              Niechcący zauważyłam podobieństwo do niektórych moich doświadczeń z gry w siatkówkę w liceum. Nasza drużyna była mianowicie 'ofiarą' ambicji naszych wuefistów. Piszę w cudzysłowiu, dlatego że nikt nie ma dziś do nich o to pretensji, naprawdę się starali - na swój sposób.
              Nasza szkoła była dobra w rozgrywkach międzyszkolnych - właśnie triumfowała i chciała obronic tytuł, kiedy przyszłam do tej klasy. Mieliśmy ewidentnie silnych zawodników najlepsza była nasza koleżanka Gosia, która dawno temu trenowała w klubie sportowym i technike siatkarską miała opanowana na maksa. Serwy wypadały koło outu, były niezwykle silne i celne - ten kto próbował je odbić był właściwie samobójcą - ale dzielnie się staraliśmy. Do dziś się i dziwię, i Bogu dziękuje(pewno nie tylko ja) że nikt nie dostał w głowę - a musieliśmy ciagle prózbować je odbijać. Nasza nauczycielka miała ambicje, my czerwone ręce, i rozwijaliśmy raczej szaleńczą odwagę przy odbieraniu piłek Gochy, która, jeśli raz weszła na serw juz z niego nie schodziła. Do dziś pamietam te chwile bólu, strachu, ze ktoś dostanie piłką 'w łeb' i skupione, zacięte twarze koleżanek z klasy. o nauce gry nie było co mówic - chyba że serwowała ( jeszcze ) inna osoba i ten milczący szept w myślach w sali czasami, po lekcji - Gosiu, daj nam pograć...
              Dzisiaj, po jakichś 20 latach dziwie sie nauczycielce ze tego nie widziała - ale chyba tym sposobem próbowała z nas zrobić grupę zawodowców smile . Cóż, była lubiana, choć w klasie mieliśmy przypadki traumy przed lecącą piłka...
              Pozdrawiam serdecznie; dobrze, że emocje wypłynęły
              M.
              ==================
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka