Przypomniało mi się, jak dobrych parę lat temu (jeszcze pod koniec ubiegłego wieku chyba

) przeglądałyśmy z przyjaciółką różne talie w internecie. Trafiłyśmy między innymi na Maga, który stał za stolikiem i wyglądał dosłownie, jakby niecierpliwie przestępował z nogi na nogę, tylko patrzeć jak zapyta: "No dobrze, zrobiłem wszystko, mogę już iść?..." W tej samej talii w Rydwanie konie zwrócone były głowami do siebie, jeden miał lekko otwarty pysk, jakby coś mówił, a woźnica miał nieco przerażony wyraz twarzy. Ustaliłyśmy, że podpisy pod kartą powinny brzmieć: "O rany, mur! Co robić?" i "Ty, ale głupek ten z tyłu, nie?"
Innym razem moja przyjaciółka znienacka narysowała Wisielca (miałyśmy wtedy plan zrobienia własnej talii...) Pięknego Wisielca, młodego, nagiego blondyna... Stwierdziłyśmy, że Wisielec, jak to wisielec, powinien mieć erekcję, niestety koleżance ręka się omskła i wspomniany szczegół nie za bardzo się udał. Zamalowała więc go kwadracikiem i napisała obok "cenzura". Potem dorysowała mu pończoszki a la Marylin Manson i kilka innych wesołych szczegółów...
Czy do Tarota zawsze trzeba pochodzić śmiertelnie poważnie?