13.05.04, 15:33
Panie Pawle, to co pan robi, nazywa się spam lub flood, czyli zawalanie łączy
niepotrzebną treścią. Nie odnoszę sie do tego, CO pan pisze, ale JAK pan to
robi. Powtarzenie tego samego, długiego wykładu po kilka razy dziennie w
kadym kolejnym wątku to przesada - moze zalozy Pan wlasny wątek z wykładem,
wtedy wszystko będzie ok. pozdr.
Obserwuj wątek
    • pawpos Re: NETYKIETA 13.05.04, 19:08
      Bardzo dziękuję.

      Czy jeśli będę wklejał link to będzie lepiej?

      Bo i tak chcę pisać do każdej osoby, która pyta o wróżenie.

      Paweł
      • pani.jazz Re: NETYKIETA 13.05.04, 21:04
        Nie wkleja sie linkow, bo to rowniez pogwalcenie netykiety.
        Swoja droga wie pan pewnie, co to efekt komara? Jesli nie, to prosze: do
        kazdego, nawet najbardziej natretnego brzeczenia mozna sie przyzwyczaic i
        przestac je slyszec. Szczerze mowiac, im natretniejsze brzeczenie, tym latwiej
        je zignorowac.

        P.S. To forum chyba jest moderowane? Jesli tak, to zglaszam do moderatora
        prosbe o zbanowanie uzytkownika z racji tego, ze zasmieca forum przez
        floodowanie. To vhyba wystarczajacy argument.

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
        • cmytojet Re: NETYKIETA 13.05.04, 22:58
          pani.jazz napisała:

          > Nie wkleja sie linkow, bo to rowniez pogwalcenie netykiety.

          a czy glupota tez?

          > P.S. To forum chyba jest moderowane? Jesli tak, to zglaszam do moderatora
          > prosbe o zbanowanie uzytkownika z racji tego, ze zasmieca forum przez
          > floodowanie. To vhyba wystarczajacy argument.

          dolaczam sie!
          zbanowac wszystkich, ktorzy maja inne zdanie!!!

          +++ rozjatrzony +++
          cmytojet
          • pani.jazz Re: NETYKIETA 13.05.04, 23:26
            Nie proponowalam banowania za odmienne zdanie. Gdybys przeczytal moje inne
            posty, zauwazylbys, ze chetnie prowadze dyskusje polegajace na wymianie
            pogladow.
            Nie zgadzam sie tylko na SPOSOB szerzenia odmiennego zdania praktykowany na tym
            forum.

            Pozdrawiam,
            pani.jazz
            • cmytojet Re: NETYKIETA 13.05.04, 23:34
              wygodna odpowiedz :)

              +++nieprzekonany+++
              cmytojet
              • pani.jazz Re: NETYKIETA 13.05.04, 23:56
                Wygodna, niewygodna... Przede wszystkim szczera. Jeslis nieprzekonany wciaz,
                odsylam do watku "astrologia tez moze byc zla?". W koncu troche etykiety uzyc
                nie zawadzi, skoro juz zostala stworzona.

                Pozdrawiam,
                pani.jazz
                • cmytojet Re: NETYKIETA 14.05.04, 06:42
                  moze i szczera ale nieprawdziwa.

                  spojrzałem na na wskazany wątek - niewiele tam Twoich
                  pogladów prawie zawsze kogos pouczasz ...

                  nie da sie uszyć świata na miarę swoich pogladów.

                  +++zasmucony+++
                  cmytojet
                  • comma Mail do abuse 14.05.04, 09:04
                    Są dwie możliwości - pierwsza, to wpisanie w opcjach "mojego forum"
                    niepożądanej osoby jako nieprzyjaciela i zaznaczenie "nie pokazuj postów i
                    wątków nieprzyjaciół". Jeżeli będziemy zalogowani, nie zobaczymy tej osoby.
                    Druga możliwość, to wysłanie i maila na adres abuse z opisem nadużycia (spam,
                    floodowanie, itp.) i prośbą o interwencję. Można też zastosować obie opcje. Ja
                    też uważam, że powinniśmy się szanować nawzajem i przestrzegać jasno
                    określonych zasad.
                    • cmytojet Re: Mail do abuse 14.05.04, 09:39
                      pierwsza to wylewanie dziecka z kąpielą: z kim mogę dyskutować jak pominę
                      "przeciwników" :)

                      jest jeszcze trzecie wyjście (ktore zreszta sugerujesz): podpowiedzieć
                      komuś jak się ma zachowywać, w odniesieniu do jasno określonych zasad.
                      potem mozna delikwenta banowac, jak nie posłucha. dla mnie banowanie
                      "z zasady" i bez ostrzezenia to atak (na wolność słowa :)

                      +++w bojowym nastroju :)+++
                      cmytojet
                      • comma Re: Mail do abuse 14.05.04, 10:38
                        Wolność, to wolność. Dla wszystkich. Jak komuś wolno się wypowiadać, to komuś
                        innemu wolno nie czytać jego wypowiedzi. Jeśli komuś wolno łamać netykietę,
                        komuś innemu wolno o tym poinformować osoby administrujące forum, którym z
                        kolei wolno podjąć stosowne działania. Wolno też wybierać sobie osoby, z
                        którymi chce się dyskutować. Z mojej strony EOT.
                • cmytojet Re: NETYKIETA 14.05.04, 09:12
                  uzupełnienie - sorki za zbyt emocjonalna odpowiedź.

                  oto 3 kwestie:

                  1. powiedzenie "nie" to nie jest przedstawienie pogladow, conajwyzej ich
                  ukrycie. dlatego Twoj udzial w watku "astrologia tez moze byc zla?"
                  skomentowałem tak jak skomentowałem.

                  2. Pawlowi rowniez powiedzialas jedynie "nie" - nie podajac wskazowek
                  jak ma (wg Ciebie) postepowac. Uwaga o wklejaniu linkow jest
                  bez pokrycia (nieco znam netykiete) - znam natomist listy, na ktorych
                  mozna prezentowac wylacznie jedynosluszne poglady. Stad zarzut, ze
                  chcesz Pawła wywalic pod pretekstem flood-u.

                  3. Pomimo, ze deklarujesz "chetny udzial w dyskusjach polegajacych na
                  wymianie pogladow" (Twoje slowa) nie podjelas dyskusji z trescia tego
                  o czym pisze Pawel. Tekst jest dlugi, wiec "zahaczyc" go łatwo :)
                  Pełno tam poglądów Pawła.

                  +++tym razem powazny+++
                  cmytojet
                  • pani.jazz Re: NETYKIETA 14.05.04, 10:26
                    1. To samo moglbys powiedziec np. panu Suljanowi, ktory z uporem maniaka
                    straszy nas usmazeniem w piekle za dzialania zwiazane z ezoteryka. Nie mowi
                    czemu, tylko co nas czeka. Skad czerpie te pewnosc? Ot, zagwozdka.

                    2. i 3. Na posta Pawla prawdopodobnie juz odpowiadalam, bo pierwszy raz napisal
                    go gdzies na tym forum z miesiac albo dwa temu. Dlatego tak mnie irytuje, ze
                    teraz powtarza jego pisanie w kazdym watku.
                    Co ma robic? A czy to nie oczywiste? Czy naprawde trzeba podpowiadac doroslemu
                    czlowiekowi, co ma zrobic, zeby nie zasmiecac forum bez przerwy tym samym
                    tekstem? Moge podpowiedziec, jasne, tylko jestem nieco zdziwiona tym zarzutem
                    akurat do mnie wystosowanym. (Zarzut w pierwszej kolejnosci powinien isc do
                    Pawla, bo to on zachowuje sie niezgodnie z netykieta. Wydaje mi sie, ale to
                    pewnie tylko moja paranoja, ze stworzyly sie tu kolka wzajemnej adoracji, w
                    ktorych kazdy kazemu pomoze, ale tylko jesli jest w swoim kolku, bo tych
                    innych - na pal. To dotyczy obu stron. Ja nie ukrywam, ze mam swoj poglad, ale
                    probuje rozmawiac i uslyszec co konkretnie maja do powiedzenia inni, abym mogla
                    i swoj poglad przedstawic.) Jesli Pawel nie chce, zeby wszyscy na niego
                    naskakiwali za wklejanie ciagle tego samego posta, to niech wprowadzi troche
                    kreatywnosci i za kazdym razem pisze co innego, bardziej na temat, bo czasami
                    jego post nie pasuje do tresci watku. A jesli nie chce mu sie pisac za kazdym
                    razem, bo to nuzace i wymaga czasu, to niech umiesci link do wywodu w swojej
                    sygnaturce. Wtedy przeczyta ten, kto bedzie zainteresowany.
                    I podpowiem jeszcze, zeby pisal troche krocej, bo tak dlugiego posta nie
                    kazdemu bedzie sie chcialo czytac. Zeby bylo jasne: ja przeczytalam, i to z
                    duzym zainteresowaniem, kiedy umiescil go tu po raz pierwszy. Wiecej jednak
                    czytac nie potrzebuje, wiec nie chce byc do tego przymuszana przez samego
                    autora.

                    Pozdrawiam,
                    pani.jazz
                    • cmytojet Re: NETYKIETA 14.05.04, 11:07
                      pani.jazz napisała:

                      > 1. To samo moglbys powiedziec np. panu Suljanowi, ktory z uporem maniaka
                      > straszy nas usmazeniem w piekle za dzialania zwiazane z ezoteryka. Nie mowi
                      > czemu, tylko co nas czeka. Skad czerpie te pewnosc? Ot, zagwozdka.

                      chyba nie moglbym, polecam lekture np. watku 3538
                      (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=11323494&v=2&s=0)
                      tam mowi skad czerpie pewnosc - o ile potrafie jeszcze czytac :)
                      BTW: bardziej mi sie podobalo, jak atmosfera nie byla tak nagrzana.
                      argumentacja siegala duuuuzo glebiej jak nie bylo tyle adrenaliny ...

                      > Czy naprawde trzeba podpowiadac doroslemu czlowiekowi, co ma zrobic,
                      > zeby nie zasmiecac forum bez przerwy tym samym tekstem?

                      czemu nie?

                      > Ja nie ukrywam, ze mam swoj poglad, ale probuje rozmawiac i uslyszec co
                      > konkretnie maja do powiedzenia inni, abym mogla i swoj poglad przedstawic.

                      OK.

                      > Jesli Pawel nie chce, zeby wszyscy na niego ...
                      [deleted!]
                      > ... bedzie sie chcialo czytac.

                      dzieki!

                      +++tym razem zadowolony+++
                      cmytojet
                      • pani.jazz Re: NETYKIETA 14.05.04, 11:22
                        1. Przejrzalam ten watek, ale nie rzucilo mi sie w oczy nic, co potwierdzaloby
                        Twoja teze. To pewnie po prostu dlatego, ze nie bardzo mam czas, zeby czytac
                        calosc dokladnie. Gdybys mogl podac mi jakis przyklad, bylabym wdzieczna i
                        moglabym sie ustosunkowac.

                        2. Co do BTW: atmosfera nie byla nagrzana, kiedy wszyscy potwierdzali to, co
                        inni mowia albo ignorowali cudze wypowiedzi. Kiedy znalazlo sie kilka osob,
                        ktore chcialy dyskutowac, atmosfera sie nagrzala, co jest zupelnie logiczne i
                        normalne.

                        3. Ciesze sie, ze moglam pomoc.

                        Pozdrawiam,
                        pani.jazz
                        • cmytojet auto-da-fe nad SulJan-em ... 14.05.04, 11:54
                          pani.jazz napisała:

                          > 1. Przejrzalam ten watek, ale nie rzucilo mi sie w oczy nic, co
                          > potwierdzaloby Twoja teze.
                          > To pewnie po prostu dlatego, ze nie bardzo mam czas, zeby czytac
                          > calosc dokladnie. Gdybys mogl podac mi jakis przyklad, bylabym wdzieczna i
                          > moglabym sie ustosunkowac.

                          wygodne, ale OK ...
                          przypominam teze: SulJan straszac pieklem nie daje argumentow dlaczego

                          przykładowy cytat (sorki za dłużyzne i wyrwanie z kontekstu):

                          "... Tak numerologia, jak i tarot są magia, są praktykami
                          magicznymi i nieprawda jest, iz numerologicznie może Pani wybrać duchowy byt, a
                          tarotem nie. I tym i tamtym dokonujemy penetracji nieznanych nam sfer świata
                          duchowego i przyciagamy kogos, kto swietnie sie maskuje i jeśli czuje, ze
                          uprawiajacy magie nie ma daru rozeznania duchow, udaje "dobrego ducha" (
                          przed "złym" kazdy by uciekł ). Bog nie chroni ludzi uprawiajacych magie, gdyż
                          zakazal człowiekowi tych praktyk ( o czym Pani zapewne wie, sadzę, ze zna Pani
                          dobrze Biblię ). [...] Pozdrawiam. Jan W.Suliga"

                          z ustosunkowaniem bedzie trudno, bo to argumenty SulJan-a nie moje :(
                          ale zobaczymy: (1) moze sie wlaczy (2) moze powiesz cos, co mnie
                          zainteresuje :)

                          > ... atmosfera sie nagrzala, co jest zupelnie logiczne i normalne.

                          moze.
                          ja albo sie wsciekam albo mysle.
                          jestem za mysleniem :)

                          cmytojet
                          • suljan Re: auto-da-fe nad SulJan-em ... 15.05.04, 00:04
                            A co Ciebie interesuje, Cmytojet? Jestem, JWS
    • pawpos Re: NETYKIETA 14.05.04, 23:15
      Witam wszystkich bardzo serdecznie,

      Po pierwsze przepraszam - nie wiedziałem co to jest floodowanie.

      Mój cel jest jeden - każdemu kto pyta o wróżenie przekazać ostrzeżenie. Po
      własnych i nie tylko doświadczeniach traktuję to wręcz za mój obowiązek. Robię
      to bezinteresownie - a właściwie nawet za to płacę.

      Mam wrażenie, że poniektórzy adwersarze najogólniej rzecz biorąc kierują się
      dokładnie odwrotnymi pobudkami.

      Proszę o pomoc - jak mam formułować historię mojego życia, aby nie floodować?

      Paweł

      PS Na dowód tego, ze historia nie dotyczy tylko mnie i mojej żony - jeszcze
      jedno świadectwo. Tym razem ze świnoujścia - zresztą mam ich o wiele więcej.

      Kiedy oglądam się wstecz i patrzę na moje stare życie, ogarnia mnie smutek, ale
      zaraz przychodzą radość i ulga, że to wszystko się skończyło, że tego nie ma.
      Jest rzeczą niewiarygodną, do czego może człowieka doprowadzić własny rozum
      (głupota).
      Od dziecka uczono mnie, abym polegała na sobie, ciągle chwalono mnie, jaka to
      jestem samodzielna. Kiedy mój ojciec popełnił samobójstwo, miałam 8 lat. Z tego
      okresu zapamiętałam tylko ciągłe awantury i upokorzenie mojej mamy. Dalsze lata
      nie były lepsze. Towarzyszyły temu na przemian imprezy alkoholowe i awantury
      między moją mamą a ojczymem.
      Bardzo chciałam jak najprędzej opuścić dom i założyć własną rodzinę, która, jak
      myślałam, będzie spełnieniem moich marzeń. Myślałam, że to, jak człowiek, żyje
      zależy tylko od niego samego.
      Okazało się już po kilku latach, że mąż którego sobie wybrałam i z którym mam
      dwóch synów, też jest alkoholikiem i moje życie zaczęło przypominać życie mojej
      mamy. Mąż traktował mnie jak niewolnika i upokarzał mnie do granic możliwości,
      ale starałam się za wszelką cenę, aby coś zmienić, jakoś to rozwiązać. Czułam
      się bardzo samotna, a najbardziej było mi szkoda moich synów. Niespodziewanie
      przyszło rozwiązanie: mąż popełnił samobójstwo. Wtedy zaczęłam podejrzewać, że
      nad moim życiem wisi przekleństwo.
      Po roku zapoznałam drugiego męża, który był przeciwieństwem pierwszego i, jak
      mi się wtedy wydawało, był nagrodą, czymś, co mogłam dostać najlepszego w
      życiu. Niestety, rok po ślubie umarł na raka. Ta tragedia podcięła mi skrzydła,
      choć jeszcze za wszelką cenę próbowałam nie poddawać się. Walczyłam z różnymi
      przeciwnościami losu, które wówczas przychodziły jedna za drugą. Nic mi się nie
      udawało. Zastanawiałam się, dlaczego to wszystko mnie spotyka? Dlaczego jest
      tak ciężko w życiu jednemu człowiekowi, a drugiemu wszystko łatwo przychodzi?
      Zastanawiałam się nad tym, po co żyje człowiek? Próbowałam rozwiązać to własnym
      rozumem. Kupowałam książki, chodziłam do biblioteki, bardzo dużo czytałam.
      Szukałam odpowiedzi, szukałam prawdy, to stało się moim celem.
      Poszłam się nawet do księdza katolickiego, zadawałam mu wiele pytań. Jego
      odpowiedź brzmiała, że to jest wynik grzechu, który ciąży na nas z powodu
      niewypełniania przykazań, które stawia Kościół rzymskokatolicki. Przedstawił mi
      obraz Boga surowego i karzącego. Wtedy w moim sercu powstał bunt, ponieważ
      takiego Boga, który tylko skazuje na cierpienie, nie dając żadnej nadziei, nie
      chciałam. A ja czułam się samotna, pokrzywdzona przez los, zdana całkowicie na
      własne siły. Nie miałam do kogo się zwrócić, nikt mnie nie rozumiał. Wtedy
      zaczęłam coraz więcej interesować się parapsychologią, wiedzą ezoteryczną i
      samorozwojem umysłu. Bardzo szybko wpadły mi w ręce karty tarota. Myślałam, że
      za ich pomocą rozwiążę swoje problemy i poznam przyczynę ich powstawania. Coraz
      głębiej wchodziłam w okultyzm, z dnia na dzień pogłębiałam swoją wiedzę.
      Spotykałam się z ludźmi o tych samych zainteresowaniach – to mi bardzo
      imponowało. Pomimo że moje życie rodzinne upadało i pogrążałam się w długach,
      żyłam złudzeniami, że wszystko jest w porządku, że dam sobie radę, że panuję
      nad wszystkim. Czułam się też inna od wszystkich, ważniejsza, gdyż posiadałam
      coraz więcej wiedzy na tematy, które są zakryte przed oczami wielu ludzi.
      Uważałam, że rozwijam się duchowo, że jest to celem mojego życia. Uprawiałam
      różne medytacje i techniki rozwoju umysłu, ciągle czułam niedosyt, wydawało mi
      się, że do niczego jeszcze nie doszłam, że to ciągle nie to. A już dawno
      przekroczyłam wszelkie bariery.
      Kiedy poprzez wahadełko nawiązałam kontakt z istotami duchowymi, byłam
      przekonana, że są to istoty pozaziemskie. Żyłam już wtedy w innej
      rzeczywistości. Nie widziałam żadnego niebezpieczeństwa, choć moje życie
      upadało całkowicie na dno. Nie miałam pojęcia, że to jest złe, wierzyłam
      każdemu słowu. Coraz bardziej żyłam pod kontrolą duchów i robiłam wszystko, co
      mi kazały. Z dnia na dzień moje życie zamieniało się w koszmar, żyłam w ciągłym
      strachu, ubezwłasnowolniona, w mocy czegoś, co było silniejsze ode mnie. Nie
      spałam całe noce, nie jadłam, stałam się bezsilna.
      Po szczególnie koszmarnej nocy, w wielkiej determinacji zaczęłam szukać
      ratunku, wołać do Boga, którego nie znałam. Wołałam, tak mi się wtedy wydawało,
      w pustą przestrzeń. Ale On słyszał. Po kilku dniach, w bardzo niecodziennych
      okolicznościach Bóg przysłał do mnie i do mojej koleżanki dwóch wierzących
      młodych ludzi i podczas modlitwy przyjęłam Pana Jezusa do swojego serca. W
      jednej chwili poczułam uwolnienie i pokój w sercu, którego nigdy nie znałam. Od
      tego momentu moje życie stało się nowe.
      Kiedy zaczęłam czytać Biblię, Duch Święty pokazywał mi wszystkie moje grzechy.
      Zobaczyłam, że to wszystko, co robiłam było obrzydliwością w oczach Boga, który
      jest Bogiem Świętym. Pan Jezus przebaczył mi wszystko, co uczyniłam. Dziękuję
      Mu za to. Dał mi to, czego szukałam całe życie, dał mi Siebie, Prawdę objawioną
      w Nim. Z dnia na dzień uczyłam się, jak kroczyć za Nim. Poznałam Tego, który
      umarł za mnie, który wziął moje przekleństwo na siebie, a obdarował mnie
      błogosławieństwem.
      Nie potrafię własnymi słowami wypowiedzieć wdzięczności, jaką mam w sercu, ale
      jest moim pragnieniem służyć mojemu Panu Jezusowi i zanieść dobrą nowinę tym,
      którzy źle się mają, którzy są (tak jak ja kiedyś) przeklęci, samotni i
      opuszczeni. „Aby i oni byli poświęceni w prawdzie”, „aby mieli w sobie Jego
      radość w pełni”.


      A propos pani.jazz - mam jedno pytanie - proszę o uczciwą odpowiedź. Czy Pani
      czerpie korzyści finansowe z zajmowania się ezoteryką? - chciałbym wiedzieć.

      Paweł Sopkowski
      • pani.jazz Re: NETYKIETA 15.05.04, 00:44
        Pozwoli pan, ze w tej chwili odpowiem tylko na konczace panski post pytanie, a
        reszta zajme sie w bardziej sprzyjajacych mysleniu warunkach czasowych.

        Za dzielenie sie z innymi swoimi ezoterycznymi umiejetnosciami nie biore
        zadnych pieniedzy. Moja wiedza w tym zakresie jest na pewno zbyt ograniczona,
        zebym mogla w ogole pomyslec o czyms takim, jak profesjonalne zajmowanie sie
        ezoteryka, a tylko w ten sposob moglabym z niej, jak to pan ladnie ujal,
        czerpac finansowe korzysci. Swoja wiedze wciaz poszerzam, ale nie sadze, zebym
        kiedykolwiek mogla zostac prawdziwa wrozka albo kims podobnym. Czas pokaze.
        Obecnie jestem jeszcze za mloda, zeby na powaznie myslec o wykonywaniu jakiegos
        konkretnego zawodu.

        Pozdrawiam,
        pani.jazz
        • cmytojet Re: NETYKIETA 15.05.04, 11:04
          > A co Ciebie interesuje, Cmytojet? Jestem, JWS

          ogólnie "życie", w szczegółach mnóstwo rzeczy ...

          miałem nadzieję, że to pytanie przyjdzie ze strony "pani.jazz" ale, jak
          rozumiem chce ona najpierw usłyszeć zdanie innych.

          OK, wiec pozwolę sobie na ogólny komentarz. Od razu uprzedze pytania, ze
          nie zajmuję się ezoteryką - przynajmniej w tym sensie jak większość
          obecnych na liście. ale sprawy niematerialne sa w centrum mojego
          zainteresowania.

          Przechodząc do sedna sprawy: podejście prezentowane w większości wątków
          odbieram jako niepełne. rozmawiamy wszak o "duchowości" tymczasem
          w większości wątków jest mrowie szczegółow. dodatkowo w wypowiadanych
          kwestiach czasami jedynymi ogólnie uzywanymi słowami są jedynie spójniki.

          dlaczego uważam takie podejście za niepełne? wyobraźmy sobie, ze rozmawiamy
          o podróżach. dla mnie w podróży najważniejsza jest przygoda. to jakim
          srodkiem transportu sie przemieszczamy jest istotne, ale nie pierwszorzędne.
          to jakie mamy opony w samochodzie i jaką rzeźbę bierznika jest wazne
          w niektorych sytuacjach. z tego powodu mozna wyladowac w rowie :)
          ale ani jedno ani drugie nic nam nie powie o przygodzie.
          szczegóły to tylko skutek realizacji pewnej wizji. wizja nie wynika z tych
          szczegółów.

          w przypadku duchowosci dla mnie sprawą najważniejsza jest odpowiedz na
          pytanie jak zbudowany jest swiat. nie tylko ten ktory widzimy ale i ten
          niewidzialny. z jakimi siłami mamy do czynienia? po której stronie chcemy
          się opowiedzieć? jaki wpływ na nas mają te siły? czy w ogóle istnieje coś
          takiego jak świat duchowy?

          nie chce przez to powiedzieć, że niektóre odpowiedzi nie padały (pośrednio
          bądź bezpośrednio) ale dla mnie brakuje w tak waznej dyskusji określenia
          tzw światopoglądu. np. nie ma dla mnie sensu rozważanie "czy dobrze jest
          wróżyć czy nie" jeżeli nie określimy co to znaczy "DOBRZE"!

          wypowiedzi pawpos-a, suljana & co. rozumiem w ten sposob, ze opieraja swoje
          przekonania na tym co mowi Biblia. To przynajmniej jasne postawienie
          sprawy - można sprawdzić co Biblia mówi na temat konstrukcji świata,
          sił duchowych, oceny ludzkiego zachowania - w tym wróżenia. mozna sie do
          tego odnieść, przeanalizować, ocenić. czy ktoś to pzryjmuje czy odrzuca,
          czy ktos sie z tym zgadza czy nie to zupełnie oddzielna historia.

          pytanie zasadnicze dla mnie brzmi: jakie inne macie podstawy swoich
          przekonań, na czym je opieracie i dlaczego uważacie że są one PRAWDZIWE?

          +++"smiertelnie" poważny :)+++
          cmytojet
          • suljan Re: NETYKIETA 15.05.04, 16:44
            Cmytojet, odpowiedź na Twoje pytanie tyczące sk.ad Pawpos i ja wiemy to, co
            wiemy, jest prosta. Pawpos dal swoje swiadectwo, niech wuięc sam odpowie na to
            pytanie. Ja powiem tak: moja wiedza wzięła sie z - 1/doswiadczenia i praktyki
            (ponad 30-letnie zajmowanie sie okultyzmem, tarotem, ezoteryką i
            wróżbiarstwem ); 2/ praktycznego rozpoznania rozmaitych systemow ezoterycznych;
            3/ osobistego kontaktaktu z bytami astralnymi i sfera astralną, ktorego nie
            szukałem, a ktory w skutek w/w praktyk nawiazalem; 4/ z owocow tego kontaktu
            obserwowanych u siebiue i u innych, podobnych mi ludzi ( a bylem zaliczany do
            czołówki liderow polskiego New Age ); 5/ z dążności do zrosumienia prawdy o
            duchowym swiecie najbardziej jak to mozliwe ( a nie zadawalania sie prostymi,
            by nie powiedzieć prostackimi odpowiedziami ); 6/ z tego faktu, ze cała ta
            droga, ktora wiodla mnie od niewiary w Biblię ku jej ezoterycznemu i
            kabalistycznemu rozumieniu zakończyla sie na skraju przepaści, jaka jest
            zatracenie; 7/ z tego wreszcie, ze gdyby mnie nie uratował Jezus, nie mogłbnym
            napisac tych słów, bo po prostu bym nie zył. Wybacz więc, jesli spogladam na
            takich jak Ty "podróżnikow duchowych" z duzym dystansem, a jednoczesnie z
            przerażeniem i niepokojem, bo i ja takim bylem i cud, ze udalo mi sie to
            przeżyc. Zas zapewnienia w stylu: to Pana doswiadczenia, moje moga być inne,
            pewnie by mne bawiły, gdyby nie to, ze znam cenję takiej wiary i takich
            przekonan. Najgorszemu wrogowi nie zycze. Pozdrawiam, JWS
            • cmytojet Re: NETYKIETA 15.05.04, 21:43
              suljan napisał:

              > Cmytojet, odpowiedź na Twoje pytanie tyczące sk.ad Pawpos i ja wiemy to, co
              > wiemy, jest prosta. Pawpos dal swoje swiadectwo, niech wuięc sam odpowie na
              > to pytanie.

              To akurat jest dla mnie jasne - przeciez napisalem (zobacz wyzej :)
              Pytalem raczej skad Wasi adwersarze czerpia przekonanie co do wartosci
              tego co robia.
              • suljan Re: NETYKIETA 15.05.04, 22:53
                Acha! Nie załapałem, trąba ze mnie! Ale ok, moze i dobrze, bo napisałem to, co
                napisalem. Cmytojet, nasi "adwersarze" maja wiele podstaw do wypowiadania
                swoich sądów. Magia jest urokliwa i, częstokroc, sprawdzalna. Gdyby ntaka nie
                byla sam bym w nia nie wlazł. Kiedy czytam to, co piszą widze samego siebie
                sprzed 3o, 20, 10 lat ( zależnie od "poziomu" odpowiedzi i ich treści ). Do
                dzis pytam Boga czemu nie postawioł na mojej drodze kogoś, kto by mnie
                ostrzegł. Tzn. postawił, brata słynnego, polskiego poety, ktory opowiedział mi
                o uzależnieniu swej zony od nalogu wróżbiarstwa. Z poczatku odrzucilem to
                ostrzeżenie, lecz kiedy ujrzalem, ze wielu moich klientow to "dywinacyjni
                nalogowcy" zrozumialem, ze mial racje i ostrzegalem ich przed tym, a
                wielokrotnie tez odmawialem wykonania "uslugi". Pojąłem wówczas, ze wróżenie
                nie jest czynnościa moralnie obojetna i napisalem nawet o tym w mojej pierwszej
                książce o tarocie ( Tarok, karty ktore wróżą, wyd. 1990 ). Ale co innego
                widfziec to, a co innego rozumieć kto za magia stoi. Przekonalkem sie o tym na
                wlasnej skorze w 1994 roku, kiedy po raz pierwsz świadomie stanałem twarza w
                twarz ze zlym. Odtad juz WIEDZIALEM, ze istnieje osobowe zlo i osobowe dobro. I
                co z tego, skoro az do zeszlego roku nie potrafilem z tego wyjść? Wkraczalem
                tylko coraz głębiej w mrok, aż wreszcie znalazlem sie w wąskim gronie tych
                okultystow, ktorzy doskonale wiedza, ze w okultyzmie, magii, wróżbiarstwie itp.
                BOGA NIE MA. Jest tylko SZATAN. Sa tacy okultysci. Mogłbym ich wymienić z
                imienia i nazwiska ( czego oczywiscie, ze zroizumialych wzgledow, nie zrobię ).
                Dotarłem do tego skraju i Jezus mnie stamtąd wyrwał. Dlatego rozumiem tych,
                ktorzy tu na mnie psiocza i psy wieszają, ktorzy z naiwnym optymizmem wierza,
                ze zpotka ich cos innego niz mnie. Rozumiem i żal mi ich. Znam na pamięć ich
                argumenty. Znam, bo sam ich uzywalem. I wiem ile sa warte w chwili,
                gdy "duchowa rzeczywistość" zaczyna skrzeczeć. Ale nie mogę nioc wiecej zrobic
                niz pisac o tym. Resztę pozostawiam Bogu. Pozdrawiam, JWS
      • olek13 Re: NETYKIETA 15.05.04, 11:13
        Pawpos,
        Nie przeczytałem całego Twojego postu (szczególnie świadectwa). Zainteresowało mnie w nim Twoje podejście, ocena działań pod kątem osiąganych korzyści.
        Proszę - nie traktuj tego jako ataku, raczej jako postawienie pewnego problemu do rozważenia.
        Piszesz, że nie masz żadnych korzyści ze swoich działań. Czy na pewno? Wiem, że nie masz korzyści materialnych, ale czy żadnych?
        Moje doświadczenie podpowiada mi, że prawie wszystkie działania ludzi opierają się na osiąganiu korzyści. Nawet czystej wody altruizm częstokroć polega na osiąganiu korzyści psychicznych: osiąganie dobrego nastroju z racji swojej dobroci, budowaniu lepszego mniemania o sobie jako że postępuje się moralnie itd. Te korzyści, acz mało wymierne, są niebagatelne i dla nich wiele osób gotowych jest podejmować wysiłek. No bo któż nie chce w swoich (i otoczenia) oczach uchodzić za "dobrego człowieka"?
        Z drugiej zaś strony pomoc bliźniemu za pieniądze uważana jest za coś niemoralnego, wręcz gorszącego. Uważa się, że pewne działania, szczególnie duchowe, winny być darmowe. Czy to jest słuszne? No a jeśli ktoś, obdarzony szczególnymi umiejętnościami w tym zakresie, całkowicie oddaje się takiej działalności, to jak ma przeżyć? Przecież też musi jeść, gdzieś mieszkać, w coś się ubrać... Zresztą najlepszy przykład - działalność Kościoła katolickiego: czy księża żyją tylko Bożą łaską? Nie! Oni też żyją za pieniądze, które dają im wierni! A to, że może nie są to pieniądze za określone czynności (choć często i takie są) niczego nie zmienia. Tylko w przypadku jawnego zakłamania uznanie może znaleźć argument, że nie płaci się za działanie, ale co łaska, z dobrego serca. Płaci cię co łaska w nadziei, że następnym razem też można będzie skorzystać z tych usług!
        Dla mnie nie ma niczego zdrożnego w tym, że gdy człowiek daje coś z siebie, to ma pełne prawo przyjąć za to wynagrodzenie. Ludzie świadczą sobie nawzajem usługi, a jeśli usługa nie może być odpłacona inną, to można dać pieniądze, za które dostanie się pożądaną usługę lub rzecz. Pieniądze są tutaj wygodnym nośnikiem i tylko nasze wyobrażenia każą nam mieć do nich niechętny stosunek.
        Więc to chyba dobrze, że każdy może coś z siebie dać bliźniemu w zamian za to, co otrzymuje?
        Jest co prawda pewien obszar powodów do działania, który słusznie uchodzi za najczystszy - to działania podyktowane czystą Miłością. Takie działania rzeczywiście są bezinteresowne. I tutaj znowu z własnego doświadczenia wiem, że działania zgodne z Miłością są rzadkością. Po prostu ludzie w większości mają w sobie zbyt wiele lęków i ograniczeń, by poddać się Miłości. Trudno za to kogokolwiek winić, warto zaakceptować fakt, że tak jest i na bazie tej akceptacji konsekwentnie oczyszczać się ze swoich ograniczeń. Ale to już inna bajka...
        Wracając do Ciebie: nie znam Ciebie, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, jakie intencje kierują tobą. Jednakże mam pewne podejrzenia, że chcesz w ten sposób odpokutować swoje winy, uciszyć lęki przed potępieniem za zło, które w swoim mniemaniu czyniłeś wcześniej. A to nie wynika z czystej Miłości. Miłość nie rodzi lęków i poczucia winy. Miłość nie osądza - Ona od takich obciążeń uwalnia! Miłość nie ostrzega - Ona wskazuje dobrą drogę jako możliwość, nie jako nakaz. Zatem spróbuj się uważnie i bezstronnie popatrzeć na siebie: zobacz czemu musisz ostrzegać innych, jakie z tego masz korzyści. Myślę, że możesz sporo na tym zyskać wiedzy o sobie i swoich motywacjach.
        Nie krytykuję Ciebie, chcę byś odebrał to jako życzliwą pomoc - o ile masz na to ochotę.
        Naprawdę warto zrezygnować z oskarżania innych, warto znaleźć i uzdrowić w sobie te cechy, które tak potępiamy u innych.
        Pozdrawiam serdecznie.

        PS. Wybacz ten dydaktyzm – chciałem być jednoznacznie zrozumiany.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka