Gość: weronika
IP: *.echostar.pl
29.11.04, 08:12
Chodziłam po ulicach miasta i wchodziłam do sklepów i oglądałam wystawy .W
jednym sklepie wisiały dwie kurti ,ale bardzo wysoko ,nie mogłam
dosięgnąc .Udało mi się ,ale ich nie kupiłam .
Potem brałam udział w przeprowadzce .Najpierw byłam w jednym mieszkaniu na
niższym piętrze ,a potem trafiłam na samo poddasze.Nie byłam zachwycona ,gdy
je oglądałam .Mieszkanie,jego ściany wyglądały jak ..namiot .Wiatr poruszał
nimi .Troche sie bałam,bo to jednak było wysoko.Widziałam przez materiał
prześwitujace niebo i chmury.Chciałam przeniesc sie do tego mieszkania niżej .
Nagle te ściany jak kotara zaczeły sie rozsuwac i powstało sliczne ,wielkie
pomieszczenie ,jak w restauracji lub jakims salonie .Chodzila po nim słuząca
(kelnerka),na stołach z bialymi obusami staly piekne bukiety kwiatów...
Podchodziłam do jednego z zastawionych stołow ,były tam ...pierogi jakies
ryby (może potrawy wigilijne????)Wiem ,ze byli tam napewno moi Rodzice .
W kazdym razie juz sie nie bałam chyba.
I jeszcze jeden urywek - jestem na plywalni ,mam skoczyć do wody ,woda jest
przeżroczsta .Stoje na słupku startowym ,bardzo chce skoczyć ,ale nogi nie
chca sie poruszyc i oderwac od słupka .Nie moge wskoczyc do wody a bardzo
chce ..Ten sen powtarza sie co jakis czas (kiedys rzeczywiście plywalam i
bralam udzial w zawodach )
To wszystko sniło sie dzisiaj .
Takie pomieszanie totalne :)
Pozdrawiam i jesli znajdziesz chwilke prosze o podpowiedzi.