Dodaj do ulubionych

problem (chyba) natury psychicznej

IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.09, 11:55
wiem, że być może nie powinnam tworzyć tego wątku na tym forum, ale może mnie
nie skrzyczycie. chciałam prosić o radę. mam już 25 lat, więc taka młodziutka
w sumie już nie jestem. nigdy nie byłam w związku z żadnym facetem, chociaż
bardzo bym chciała. uchodzę za dziewczynę atrakcyjną, więc chyba nie w tym
problem. podejrzewam, że problem leży właśnie w mojej głupiej psychice i
podświadomości. mam niską samoocenę, wydaje mi się ciągle że jestem nie dość
atrakcyjna, nie dość zgrabna, nie dość mądra by mieć faceta. w tym roku
skończyłam studia, zakończyłam więc pewien etap w życiu, chciałabym rozpocząć
następny jakim jest założenie rodziny. nasłuchałam się też opowieści
koleżanek, które zostały porzucone przez faceta i sama potwornie się boję tego
bólu. obecnie jestem bardzo zauroczona pewnym kolegą z pracy i to już bardzo
długo. nie wiem, czym jest to uczucie, jak je nazwać. ale jak mnie dotknie
itp. to czuję niemalże dreszcze, bicie serca itp. on domyśla się tego, ale
jest sporo starszy i z tego co wiem ma partnerkę, mam wrażenie, że nie
traktuje mnie poważnie. ja z kolei nie potrafię już długi czas wybić go z
głowy. "kręci" się koło mnie również inny chłopak, który z kolei jak twierdzi
chciałby żebym dała mu szansę bycia kimś więcej niż kolegą. a ja nie potrafię
się przełamać. do niego nie czuję tego, co do tego znajomego z pracy, nie
czuję tych emocji itp. ja nieraz myślę, że chyba jestem skazana na samotność
:((( okropnie nie chcę być starą panną, zawsze chciałam mieć rodzinę, a
wszystko wskazuje na to, że moje obawy się spełnią. natrętne myśli o
samotności ciągle mnie nachodzą, nawet jak jestem zajęta, pracuję. w nocy
często śni mi się, że jestem zupełnie sama, samotna, zapłakana, ostatnio śniło
mi się, że wkładałam welon i nagle zrobił on się czarny. jestem przerażona.
czy samotność faktycznie może być przeznaczona nawet wbrew naszej woli?
chciałabym prosić jakieś wróżki, ezoteryczki o wyjaśnienie mi tego, jeśli
możecie. czy mi może być przeznaczona samotność? (anna, ur. 21.02.1984 rok, o
godzinie 10:20 rano w Warszawie. proszę o pomoc, bo wkrótce zwariuję.
Obserwuj wątek
    • Gość: Natalia Re: problem (chyba) natury psychicznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.09, 19:17
      a nie mozesz poprostu isc do wrozki, ona by ci pomogla znajdz jakas
      sprawdzona i idz, ale tylko raz!! pozatym daj sobie spokoj z facetem
      ktory jest w zwiazku i cie olewa, musisz szukac dalej i nie boj sie
      zwiazkow bo potem bedziesz zalowac, lepiej sie przekonac na wlasnej
      skorze niz potem myslec co by bylo gdyby... w tym wieku juz powinnas
      miec jakies zwiazki za soba dlatego jak najszybciej kogos znajdz i
      nie wybrzydzaj tak zawsze mozesz skonczyc ta znajomosc a moze akurat
      przerodzi sie w cos wiecej
    • Gość: Lamia Re: problem (chyba) natury psychicznej IP: *.zetosa.com.pl 14.06.09, 00:09
      Po pierwsze kochanie, nie przepraszaj, że żyjesz. Jesteś osoba
      bardzo wrażliwą i uczuciową, która ponad wszystko pragnie znaleźć
      swoją druga połówkę i bez czułości usycha. Masz lęki i obawy, jesteś
      też bardzo nieśmiała, oraz pełna kompleksów. Wiesz, podejrzewasz, że
      wiele z tego, co cię ogranicza, siedzi wyłącznie w twojej głowie, bo
      totalnie w siebie nie wierzysz. Myślę, że potrzbujesz raczej pomocy
      psychologa, któremu opowiesz o tych swoich lękach i obawach, a on
      pomoże ci nauczyć się z nimi radzić i je pokonać. Być może nie
      czułaś się doceniana w dzieciństwie? Może kolega z pracy, który tak
      cię pociąga ma cechy kojarzace ci się z twoim tatą- lub takim tatą,
      o którym marzyłaś. Czyli z mężczyzną, który by się tobą zaopiekował.
      Wiele kobiet tak ma. To podświadome. Jeśli zaczniesz znwu o nim
      myśleć, natychmiast wyobraź sobie, że jesteś tamtą kobietą, z którą
      on teraz jest. Wyobraź sobie jej twarz, jej postać, jej rozpacz po
      tym, jak mężczyzna jej życia odchodzi z jakąś inną. Jak byś się
      czuła na jej miejscu? Mężczyźni to istoty znacznie bardziej
      seksualne od kobiet i potrafią nie łączyć pociągu fizycznego z
      uczuciami wyższymi. Nie przyszło ci do głowy, że uważa cię za osobę
      niezwyke atrakcyjną, ale walczy z własnym popędem, bo zależy mu na
      tej kobiecie, którą kocha i której poprzysiągł nigdy w życiu nie
      skrzywdzić? Z tąd może to uczucie, że nie traktuje cię poważnie.
      • Gość: taka jedna Re: problem (chyba) natury psychicznej IP: *.adsl.inetia.pl 14.06.09, 11:18
        lamio masz rację, że jestem nadwrażliwa i pełna kompleksów, mimo że uchodzę za
        atrakcyjną dziewczynę. i często nie umiem bronić własnego zdania, bo boję się że
        zostanę zakrzyczana i wiele osób z mojego otoczenia to właśnie wykorzystuje :(((
        zastanawiałam się nad psychologiem, a jeśli chodzi o mojego ojca, to właściwie
        miałam z nim zawsze dobre relacje, zawsze się interesował i martwił o swoje
        dzieci, wręcz był i jest nadopiekuńczy, także on chyba nie ma z tym wiele
        wspólnego. po prostu ulokowałam uczucia w niewłaściwej osobie. lamia, ty jesteś
        wróżką?
        • devilangel13 Re: problem (chyba) natury psychicznej 14.06.09, 11:32
          Pisalam Ci juz dawno tu na forum, ze kolejne posty i pytania te same tu
          do jakichkolwiek wrozek czy nie wrozek, kogokolwiek kto napisze jako
          wrozka, nie zalatwia sprawy. Terapia zas realnie daje Ci spora szanse
          odnalezienia sie inaczej w kazdej dziedzinie zycia. I nie stwarzanie
          sobie problemow.Na tym forum one sie nie rozwiaza.
          • Gość: taka jedna Re: problem (chyba) natury psychicznej IP: *.adsl.inetia.pl 14.06.09, 16:08
            devilangel to uważasz, że ze mną jest naprawdę tak źle, że potrzebuję aż
            terapii? powiem szczerze, że ogólnie cenię cię bardzo, lubię czytać twoje
            wypowiedzi. powiedz mi szczerze, uważasz, że ja stwarzam sobie problemy?
            • devilangel13 Re: problem (chyba) natury psychicznej 14.06.09, 18:51
              A czy kryteria oceny w kwestii terapii u psychologa musza zawierac
              sie w okresleniu "az tak zle" ? A czy jest Ci dobrze? Sadzac po
              pierwszym Twoim poscie i wczesniejszych tu na forum - nie. Z tego co
              piszesz nie jest Ci dobrze, nekaja Cie leki, ze zostaniesz sama, nie
              mialas jeszcze zadnego powazniejszego zwiazku i z tego co piszesz
              mozna wywnioskowac, ze juz na zapas obawiasz sie ewentualnego
              porzucenia bo boli. Lokujesz uczucia a raczej moze marzenia w osobie
              nieosiagalnej dla Ciebie i wolisz tak niz dac szanse innemu
              mezczyznie. Zastanawiasz sie nad przeznaczeniem i czy moze z jego
              wyrokow masz byc sama- zamiast zyc i doswiadczac rzeczy pieknych i
              tych, ktore sprawiaja bol rowniez. Mowisz, ze ludzie Cie wykorzystuja
              i ze jestes nadwrazliwa. No to masz schody z relacjami emocjponalnymi
              z innymi ludzmi. Jak tak bedziesz sie bala wszystkiego co zwiazane
              jest z uczuciowym zaangazowaniem i takze pewnym zyciowym ryzykiem,
              nie bedziesz miala powodow do zadowolenia. Kiedys czytalam jedna z
              Twoich wypowiedzi tak gorzka, ze az mnie sama cofnelo choc widzialam
              i slyszalam niejedno. Ale to nie byla wypowiedz charakterystyczna dla
              25-latki. Wrecz predzej bym sie spodziewala u mocno zniesmaczonej i
              rozgoryczonej damy dobrze po piecdziesiatce. Strach przed
              staropanienstwem w wieku 25 lat i zanizona samoocena. No sama sobie
              mocno przemysl czy na pewno nie masz z czym udac sie do psychologa.
              Twoja rzecz nie moja, Twoje zycie i twoj strach i gorycz. Zrobisz z
              nimi co zechcesz. Ja nie mam zadnych powodow ani checi szkodzic Ci.
              Widzialam wystarczajaco duzo kobiet w roznym wieku i o roznych
              poziomach wyksztalcenia, ktore sobie nie radzily ze soba i swoim
              zyciem. Mowie Ci co jest skuteczne, Ty sobie z tym czyn co chcesz.
              • Gość: taka jedna Re: problem (chyba) natury psychicznej IP: *.adsl.inetia.pl 14.06.09, 22:19
                devilangel, ale ja sama nie wiem, dlaczego ja lokuję uczucia w osobie
                nieosiągalnej? więc jak ja sama nie wiem, psycholog też nie będzie wiedział? nie
                wiem czemu tak mam, czemu tak mam w głowie. i co mnie dalej czeka. z jednej
                strony myślę, że mam faktycznie bardzo bardzo śmieszne problemy w porównaniu z
                innymi ludźmi, ciężko chorymi itp. z drugiej strony przeraża mnie to, że nie
                umiem sobie z czymś tak błahym poradzić. czemu jesteś pewna, że wizyta u
                psychologa na bank mi pomoże?
                • devilangel13 Re: problem (chyba) natury psychicznej 14.06.09, 23:35
                  Bo sama sobie jak dotad nie pomoglas. Nie sadze by skonczylo sie na
                  jednej wizycie- to nie szybka akcja i nie cud.
                  • flamenco_self Re: problem (chyba) natury psychicznej 15.06.09, 06:55
                    Psycholog nie da Ci gotowej recepty ani nawet nie powie: proszę pani, to jest
                    tak i tak.
                    On Tobie pomoże znaleźć odpowiedzi na Twoje pytania i przyczyny blokad.
                    A kiedy zna się wroga, łatwiej z nim walczyć...
                    To jest praca nad sobą; ciężka praca nad zmienianiem tego, co masz zapisane na
                    twardym dysku w głowie ;)
                    To nie jest praca dla mięczaków, którzy boją się zajrzeć sobie głęboko w duszę -
                    fakt.
                    ALE WARTO.

                    Pisze Ci ta, co sama to przeszła (terapia), a i tak jeszcze praca nade mną - cóż
                    człowiek ma obowiązek dbać o samoświadomość:)no chyba, że nie zależy mu na samym
                    sobie...
                    Devilangel dobrze Ci radzi...
    • agrentowy4321 Re: problem (chyba) natury psychicznej 04.03.23, 13:12
      Niekiedy trzeba pochylić się nad wieloma aspektami
    • irona.sonata Re: problem (chyba) natury psychicznej 23.04.23, 23:06
      To dziwne
    • irona.sonata Re: problem (chyba) natury psychicznej 24.04.23, 12:53
      Jestem w szoku
    • irona.sonata Re: problem (chyba) natury psychicznej 24.04.23, 12:55
      Jestem spetryfikowana
    • irona.sonata Re: problem (chyba) natury psychicznej 24.04.23, 16:56
      Nie wiem, ale się dowiem
    • irona.sonata Re: problem (chyba) natury psychicznej 02.05.23, 22:21
      Jestem oszołomiona

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka