Dodaj do ulubionych

Uśpiono psa.

21.02.11, 09:35
Rodzina mojej sympatii miała owczarka niemieckiego, 10 letniego. Jakieś dwa miesiące temu dostałem sms-a o tym, że jest z nim źle, miał nowotwór. Wtedy miałem dziwne przeczucie, że odejdzie, że jego życie zbliża się do końca. Jednak nie mogłem tego przyjąć do siebie. Pies był dziecinny i miły, a ludzie czasem się go bali smile bo taki wielki. 2 miesiące walczyli o jego zdrowie, miał 2 operacje w celu usuwania płynów jakie zbierały się w jego brzuchu. Niestety miał przeżuty. Kilka dni temu zdecydowano go uśpić. 3 operacja byłaby dla niego zabójcza. Postanowiono zmniejszyć mu cierpienia...
I zastanawiam się... cała rodzina jak nigdy chciała by żył, był niemal członkiem rodziny, każdy się modlił o niego, i tak to nic nie dało. Śmierć może być aż tak uparta?
Obserwuj wątek
    • krolowa.mieczy Re: Uśpiono psa. 21.02.11, 10:05
      Pytanie filozoficzne, Tommy...
      Chyba tak. Jak czas nadchodzi, to nie ma siły.
      Mój znajomy kiedyś powtarzał, że ma w kalendarzu umówione spotkania na kolejne 2 lub 3 tygodnie, ale tak naprawdę nie wie czy się odbędą, bo wszystko może się zdarzyć: wpadnie pod auto, cegłówka spadnie mu na głowę, pociąg sie wykolei, żyłka mu pęknie... Człowiek tego nie przewidzi. Pewnie, ze na codzień nie myśli sie o śmierci... A śmierć jest częścią życia przecież...
      A psa szkoda. I szkoda, że się meczył sad
    • felutka Re: Uśpiono psa. 21.02.11, 12:21
      Jesienią miałam identyczną sytuację. Mój ukochany 8letni shar pei też miał nowotwór, były 3 operacje...Weterynarz który leczy moje psy NIGDY nie usypia, to ostateczność. Nawet nie myślelismy o uspaniu, jedna z operacji na cito była nawet w środku nocy z soboty na niedzielę. Też zbierał się płyn w otrzewnej, na zewnątrz wszystko się pięknie goiło ale w środku niestety...Ten pies mnie zaskakiwał, tyle w nim było woli życia...Jednak przyszedł moment, że gwałtownie zaczął słabnąć z powodu utraty płynów, nie dał rady wstać, zaczął się robić chłodny (ustawało krażenie) ale przytomności nie tracił. Wezwałam lekarza, miał przyjechać ale nie zdążył...Pies konał mi na rękach 4 godziny, nawet nie macie pojęcia, jak pięknie się żegnał...NIGDY nie zapomnę tych chwil, właśnie się popłakałam na samo wspomnienie...Bardzo mi go brakuje ale wiem, że tam gdzie poszedł jest mu dobrze. Takie pożegnania są bardzo bolesne, ale śmierć jest nieubłagana, nie ma zwyczaju pytać, czy tego chcemy...
      pozdr
    • niwa1 Re: Uśpiono psa. 21.02.11, 20:14
      Też mam za sobą śmierć mojej ukochanej suni 12 letniej owczarka niemieckiego.
      Do tej pory płaczę jak o niej wspomnę, teraz też ryczę.
      Umierała jak człowiek, powoli z nia na dzień gasła w oczach, przestawała chodzić,
      i masę innych dolegliwości. Nie zapomnę tych smutnych, kochanych oczu, nie zapomnę tego
      do końca życia, była moją przyjaciółką.była kochana.
      • coill Re: Uśpiono psa. 22.02.11, 23:57
        moj ma 8 i wyglada ze dobrze sie trzyma, nie dolega mu nic... ale ciagle czytam ze owczargi umieraja tak szybko, chcialbym zeby zyl dluzejsad
        • zoselin1987 Re: Uśpiono psa. 23.02.11, 10:03
          Czytam i aż łzy mi napływają do oczu.
          14 lutego przyszedł do mnie Narzeczony i trzymając kwiatki w jednej ręce, zapłakany mówi : ' Maks nie żyje'.
          Też owczarek niemiecki. Narzczony i jego rodzina strasznie to przeżyła.
          Parę dni wcześniej, pieso chodził osowiały, pojechali z nim do weterynarza. Powiedział im,że chyba z powodu kleszcza (zima i kleszcze? Kto by pomyślał). Dostał wlewy,miało być dobrze.
          Oddało mu nieco, bo zaczął jeść,więc i szansa była,że wyjdzie z tego.
          Następnego dnia, mama N wróciła z pracy,żeby pojechać z nim na kontrolę do weterynarza.
          Piesek nie doczekał. Nie żył już sad
          Śmiem twierdzić,że śmierć czworonoga to naprawdę okropne przeżycie dla członków rodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka