baba503jaga
13.10.14, 22:21
W roku 1953 roku, przeprowadzono eksperyment międzygatunkowy: trenerka przez kilka miesięcy przebywała z delfinem, ucząc się jego języka. Najpierw musiała zdobyć zaufanie istoty, potem nawiązać z nim bliskie przyjacielskie kontakty, aby móc przeprowadzić ekseperyment naukowy...
Po zakończeniu eksperymentu, kobieta spokojnie wróciła do domu. Delfin – popełnił samobójstwo....
W Chinach uważano (przynajmniej, dawniej), że ten, kto uratuje inną istotę od śmierci, ponosi za niego odpowiedzialność do końca dni swoich.
Do czego prowadzę? Każda istota, która znajduje się w stanie wyższego rozwoju w stosunku do innych istot, ponosi większą odpowiedzialność. Im większe możliwości, tym więcej odpowiedzialności!
Co obserwujemy w przypadku stosunków istot stojących na wyższym poziomie rozwoju duchowego (czytaj: ezoteryk) z istotami pozostającymi na nizszych poziomach rozwoju ale pragnącymi udoskonalenia (czytaj: klient)?
Ezoteryk nie dość że uważa się za kogoś lepszego od swoich klientów, proponuje im nauki swoje za całkiem solidne wynagrodzenie, za co będzie pouczał, krytykował , wytykał poprzednie wcielenia, wskazywał im, jak mają żyć i co robić, co myśleć, czego nie myśleć , za co posypywać głowę popiołem i tak dalej.
Krótko, filozofia owa wywodi się bezpośrednio z podwórka kościelnego, gdzie każdy byle prostak po ukończeniu seminarium uważa się za usta Boga i nabywa praw do spokojnej egzystencji kosztem zwykłych obywateli (czytaj: gorszych ludzi), których obywateli jedynym prawem jest słuchać z wyrazem podziwu na obliczach słów pasterza swojego, przynosić dary owym lepszym od siebie niczym Fafik kapcie swojemu panu, oddawać dziesięcinę tytułem rezerwacji miejsc w raju oraz inne opłaty z racji bycia na niższych topniach rozwoju duchowego....
Ezoteryk tak samo, po ukończeniu kilku kursów, ewentualnie odbyciu kilkutygodniowej wycieczki objazdowej do Indii, Nepalu czy coś w tym rodzaju, a jeszcze nie daj Boże postów i głodówek, uważa się za Alfa I Omegę, żywe bóstwo co dokonało na Ziemię zstąpienia :-)
Ezoteryk dokonuje ingerencji w życie inych, których zyczy sobie ulepszać, no i z których pobiera sowite opłaty (darujmy sobie wymianę energii, dobrze?) za „pomoc”. Odrzucając na bok całą hipokryzję zwykłego biznesu handlu wartościami niematerialnymi w zamian na wartości całkiem konkretne, materialne – pragnę przypomnieć wszystkim ezoterykom o tej ogromnej odpowiedzialności, któa ponoszą w stosunku do osób w życie i umysły (ba, dusze!) ingerują, włażą z butami, penetrują, bezwstydnie wypytują, pouczają, krytykują... zresztą, już było o tym...
Zastanówcie się wy wszyscy, którzy tak bardzo lubicie rozprawiać o czyjejś karmie, o czyichś błędach w tym i poprzednich wcieleniach: czy wy teraz, w tym obecnym wcieleniu nie popełniacie czasem tragicznych błędów, stawiając siebie w roli lepszych od innych, nauczycieli, co obdzierając swoich klientów z ciężko zarobionych pieniędzy, szukających i oczekujących pomocy od was, a potem – umywając ręce od wszelkich ewentualnych następstw waszych działań, zrzucając całą odpowiedzialność na samego klienta - A może warto zacząć zastanawiać się nad własną Karmą?