Tytuł wątku brzmi może dość topornie, ale zaraz wyjaśnię, o co chodzi.
"Zajmuję się" (o ile możemy użyć tego typu sformułowania... "topornie" po raz kolejny

) tarotem od mniej więcej pięciu lat. Mam jedną talię, z którą dobrze mi się pracuje, bardzo intuicyjnie, ale - tu właśnie pojawia się problem.
Rozkłady dla innych rzeczywiście działają na zasadzie wskazywania kierunku rozwoju, żeby nie powiedzieć wprost - ujawniają przyszłe wydarzenia - nie lubię sformułowania "przepowiadają przyszłość" (choć faktycznie tak trzeba by to określić), bo to kojarzy mi się z mętnymi wizjami telewizyjnych wróżek

- i zawsze się sprawdzają.
Natomiast jeśli chodzi o rozkłady dla mnie, nic nie jestem w stanie się dowiedzieć

bo karty po prostu odzwierciedlają moje emocje, to, jak się czuję w danym momencie i nic innego. Jeśli proszę o radę, to też otrzymuję odpowiedź, która jest oczywista, nic, czego nie wiedziałabym wcześniej - pracuj nad sobą, nie poddawaj się, myśl optymistycznie, bądź cierpliwa itd., i tak w kółko

W związku z tym czuję się trochę jak w ślepym zaułku i zastanawiam się, czy też zauważyłyście taką zależność, pracując z tarotem?