Niedawno przechadzając sie na spacerze z kzynką ujrzałam salon
tarota, postanowiłam zadzwonic do tej wróżki i umówić się na seans
godzinny.Niewiem czemu ale jakoś podskórnie boje sie tego seansu.
Nikt nigdy nie wrózył mi z tarota. Owszem byłam u dwóch wrózek które
wróżyły mi z kart klasycznych i szczerze mówiąc rzadna nie wywróżyła
mi prawdy, no poza drobnymi szczegółami,które każdy może zauważyć
znając pewne prawa psychologii.Zawsze po takich seansach oprócz
analizowania tego co powiedziały mi owe panie towarzyszył mi jakiś
taki niepokój,lęk poprost byłam lekko nienaturalna. A jak u was
wyglądał/wygląda stan emocjonalny przed i po seansie? Czy moze ja
wyolbrzymiam? Jeśli jesteście chętne podzielcie się ze mną swoimi
odczuciami...
Wszystkiego Dobrego....Pozdrawiam...