Dodaj do ulubionych

Baśnie i legendy !

16.08.07, 13:51
Skarby zamku Homole

Zamek Homole, leżący między Lewinem Kłodzkim a Dusznikami,
zamieszkiwał niegdyś możny pan nad wyraz miłujący swoją małżonkę. Ta
jednak zakochana w młodym i pięknym rycerzu rozbójniku Hradyszu
postanowiła pozbyć się męża. Gdy pewnego dnia pan zamku utrudzony
przysnął w swojej zbrojowni, żona wbiła mu w serce sztylet. Jeszcze
nie umilkła pieśń żałobna, a już odbył się huczny ślub. Hradysz nie
pałał jednak wielką miłością do małżonki, poślubił ją tylko przez
chciwość. Ponieważ miał dziewczynę, którą kochał naprawdę i z nią
chciał się związać na całe życie, szybko zamordował żonę. Jej ciało
pochowano obok pierwszego męża. Szybko rozeszła się wśród ludu
wieść, że nie zaznała ona spokoju i jej zjawa błądzi po okolicznych
wzgórzach i lasach, przybrana w białą szatę, z pękiem kluczy i
sztyletem w rękach.
Po stu latach od tych tragicznych wydarzeń spotkał zjawę pewien
młody drwal. Zjawa zaczęła go błagać, aby ulitował się nad jej losem
i zdjął z niej czary. Tylko bowiem raz na sto lat przez siedem dni
można było to zrobić, a termin upływał za dwa dni.
- Przyjdź jutro w to samo miejsce - powiedziała zjawa - a pojawię
się tu jeszcze raz, ale w postaci ohydnej żmii z pękiem kluczy w
pysku. Zabij wtedy gada i odbierz klucze, a będę wyzwolona.
Drwal następnego dnia przestraszył się jednak gada i uciekł. Dopiero
sto lat później znalazł się śmiałek, który zabił żmiję i wyrwał jej
klucze z pyska. Ciało gada rozsypało się w proch, z którego uleciał
w niebo śnieżnobiały gołąb, czyli dusza nieszczęśliwej pokutnicy.
Klucze otworzyły śmiałkowi drzwi do podziemi homolskiego zamku,
gdzie odnalazł niezmierzone skarby. Do torby wrzucił tylko tyle, ile
się zmieściło, a po resztę postanowił wrócić później. Zgubił jednak
klucze i nigdy już nie odnalazł tego miejsca. Skarby czekają więc na
swojego odkrywcę w podziemiach zamku Homole.
Obserwuj wątek
    • bogatka1 Re: Baśnie i legendy ! 16.08.07, 17:44
      Piękna legenda, dziękuję, Basiu.
    • gerda11 Re: Legenda toruńska ... 18.08.07, 16:38
      O grzechu Krzyżaka, czyli legenda o Krzywej Wieży

      W toruńskim zamku mieszkało 12 Krzyżaków. Wśród nich jeden był
      człowiekiem szczególnie urodziwym. Spacerując po Toruniu spotkał
      równie urodziwą toruniankę i zakochał się w niej od pierwszego
      wejrzenia. Zupełnie zapomniał o tym, że był nie tylko rycerzem, ale
      także zakonnikiem.

      Często spotykał się z piękną mieszczką wieczorami w staromiejskich
      zaułkach. Pewnego razu zostali zauważeni przez mieszkańców miasta i
      wieść o ich romansie rozniosła się szeroko. Dowiedzieli się o tym
      zarówno członkowie Rady Miejskiej, jak i krzyżacki komtur. Długo
      zastanawiano się, jaką karę wymierzyć nieszczęsnym kochankom i kto
      ponosi większą winę za to, co się stało. W końcu uznano, że wina
      jest równorzędna, a ich spotkania niegodne są wzorowej obywatelki
      miasta, a tym bardziej rycerza-zakonnika.

      Sąd toruński skazał więc dziewczynę na 25 batów wymierzonych przy
      Bramie św. Jakuba na Nowym Mieście. Decyzja w sprawie kary dla
      zakochanego Krzyżaka należała do komtura. Ten zaś nakazał
      nieszczęśnikowi wybudowanie wieży obronnej, która byłaby odchylona
      tak od pionu, jak jego życie odchylone było od reguły zakonnej.
      Rycerz wybudował więc Krzywą Wieżę, odchyloną od pionu o 1,4 m,
      którą oglądać możemy po dzień dzisiejszy i która przypomina o
      niegodnym występku rycerza.

      Toruńska Krzywa Wieża jest więc symbolem grzechu. Jest jednak także
      miejscem, gdzie sprawdzić można swoją niewinność. Stojąc pod wieżą z
      plecami przypartymi do pochyłego muru, dotykając piętami jego cegieł
      i wyciągając przed siebie obie ręce sprawdzamy swe sumienie. Jeżeli
      uda nam się przez dłuższą chwilę wytrzymać w takiej pozycji, oznacza
      to, że jesteśmy bez grzechu, jeżeli nie, to znaczy, że na naszym
      sumieniu ciążą jakieś przewinienia...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka