gerda11
16.08.07, 13:51
Skarby zamku Homole
Zamek Homole, leżący między Lewinem Kłodzkim a Dusznikami,
zamieszkiwał niegdyś możny pan nad wyraz miłujący swoją małżonkę. Ta
jednak zakochana w młodym i pięknym rycerzu rozbójniku Hradyszu
postanowiła pozbyć się męża. Gdy pewnego dnia pan zamku utrudzony
przysnął w swojej zbrojowni, żona wbiła mu w serce sztylet. Jeszcze
nie umilkła pieśń żałobna, a już odbył się huczny ślub. Hradysz nie
pałał jednak wielką miłością do małżonki, poślubił ją tylko przez
chciwość. Ponieważ miał dziewczynę, którą kochał naprawdę i z nią
chciał się związać na całe życie, szybko zamordował żonę. Jej ciało
pochowano obok pierwszego męża. Szybko rozeszła się wśród ludu
wieść, że nie zaznała ona spokoju i jej zjawa błądzi po okolicznych
wzgórzach i lasach, przybrana w białą szatę, z pękiem kluczy i
sztyletem w rękach.
Po stu latach od tych tragicznych wydarzeń spotkał zjawę pewien
młody drwal. Zjawa zaczęła go błagać, aby ulitował się nad jej losem
i zdjął z niej czary. Tylko bowiem raz na sto lat przez siedem dni
można było to zrobić, a termin upływał za dwa dni.
- Przyjdź jutro w to samo miejsce - powiedziała zjawa - a pojawię
się tu jeszcze raz, ale w postaci ohydnej żmii z pękiem kluczy w
pysku. Zabij wtedy gada i odbierz klucze, a będę wyzwolona.
Drwal następnego dnia przestraszył się jednak gada i uciekł. Dopiero
sto lat później znalazł się śmiałek, który zabił żmiję i wyrwał jej
klucze z pyska. Ciało gada rozsypało się w proch, z którego uleciał
w niebo śnieżnobiały gołąb, czyli dusza nieszczęśliwej pokutnicy.
Klucze otworzyły śmiałkowi drzwi do podziemi homolskiego zamku,
gdzie odnalazł niezmierzone skarby. Do torby wrzucił tylko tyle, ile
się zmieściło, a po resztę postanowił wrócić później. Zgubił jednak
klucze i nigdy już nie odnalazł tego miejsca. Skarby czekają więc na
swojego odkrywcę w podziemiach zamku Homole.