bogatka1
09.02.09, 03:56
wiadomosci.onet.pl/1515881,242,1,1,wiedza_przed_soba_ukryta,kioskart.html
"Wiedza przed sobą ukryta
Bywa, że ktoś od pierwszej chwili wydaje się uczciwy albo nie
Skąd się bierze takie wrażenie? Mówimy: intuicja mi to podpowiada. Lecz skąd ta intuicja? Wynika ona z wiedzy, z której nie zdajemy sobie sprawy. Ta sama utajona wiedza pozwala nam chodzić, płynnie się wypowiadać, rozwiązywać problemy i posprzątać po sobie.
Nie pytaj kierowcy, który przejechał setki tysięcy kilometrów, jak się prowadzi samochód. Jak go uruchomić. Prawdopodobnie powie coś w rodzaju: "Po prostu wsiadam, przekręcam kluczyk w stacyjce i jadę". Doświadczony kierowca nie jest w stanie opisać komuś, co i jak robi, żeby jechać. Odpowiada bowiem za to specyficzny rodzaj wiedzy – wiedza ukryta (utajona), przechowywana w pamięci, ale niedostępna świadomości i trudna do wyrażenia słowami. Psychologowie nazywają ją wiedzą proceduralną, bo dotyczy procedur zachowania. Nabywana jest wyłącznie poprzez praktykowanie czynności. Ten sam kierowca na początku swej pracy za kółkiem z trudnością panował nad kierownicą, pedałami, lusterkami i kierunkowskazem... Prosta sekwencja zmiany biegu: "sprzęgło – noga z gazu – dźwignia biegów – gaz i puść sprzęgło" przysparzała go o zawroty głowy! Silnik gasł na ruchliwym skrzyżowaniu, samochód skakał jak kangur.
Z czasem i praktyką różne rutynowe czynności stają się automatyczne. Na szczęście. Strach pomyśleć, jak by wyglądało nasze życie, gdybyśmy musieli pamiętać o tym, jak się chodzi, aby zrobić parę kroków lub przywoływać zasady gramatyki, by cokolwiek powiedzieć. Chwała utajonej wiedzy, że nas z tego zwalnia.
Źródło intuicji
Z wiedzy utajonej robimy użytek nie tylko podczas chodzenia czy mówienia. Przykładem jest intuicja. Już w latach 20. minionego wieku eksperymentalnie badał ją Edward Wallas. Interesowała go twórczość jako proces dochodzenia do nowych i oryginalnych rozwiązań problemów. Jego zdaniem, kiedy zaczynamy rozwiązywać problem, staramy się zebrać wszystkie konieczne informacje, przeanalizować je racjonalnie i wykorzystać. Z różnych powodów może to być jednak niemożliwe, na przykład zagadnienie jest bardzo złożone. Często trudność w znalezieniu rozwiązania polega na niemożności przyjęcia nowej perspektywy. Wtedy, według Wallasa, należy problem odłożyć na później, przestać o nim myśleć. W wielu przypadkach po takim odroczeniu poszukiwań, zwanym fazą inkubacji, rozwiązanie przychodzi na pozór samo. Na pozór, bo interesujące jest to, co się dzieje w fazie poprzedzającej wgląd w rozwiązanie. Coś się dziać musi, skoro wcześniej problem wydawał się nierozwiązywalny, a potem nagle rozwiązanie przychodzi spontanicznie i bez wysiłku.
Kluczowa w tym procesie jest wstępna faza, w której świadomie staramy się wypracować rozwiązanie. Gromadzimy wtedy niezbędną wiedzę dotyczącą problemu, staramy się ją usystematyzować i na tej podstawie wypracować rozwiązanie. Bez tych wysiłków i świadomego zaangażowania umysłu nie byłoby intuicji ani wglądu. Gdy wydaje się nam, że intuicja coś nam podpowiada, tak naprawdę opieramy się na wcześniej zgromadzonej wiedzy. Korzystamy z niej, nie zdając sobie z tego sprawy. Wiedza ta pochodzi z naszych indywidualnych doświadczeń. Nie wiemy, że ją mamy. Nie uświadamiamy sobie nawet, kiedy i jak ją nabywamy.
Co ma siano do Troi
Jednym z przykładów mimowolnego nabywania wiedzy jest tzw. wykrywanie kowariancji. Polega ono na mimowolnym uczeniu się reguł współwystępowania pewnych zdarzeń. A przejawem tego jest nasza intuicja.
Eksperymenty zapoczątkowane w 1990 roku przez Kennetha Bowersa dowiodły, że wiedzę utajoną można w sposób nieuświadamiany wykorzystywać w dokonywaniu wyborów. Osobom badanym prezentowano trzy słowa, na przykład: SIANO – SILNIK – TROJA, i proszono, by podały skojarzenie łączące te trzy pojęcia. Co łączy siano, silnik i Troję? Oczywiście, takim wspólnym skojarzeniem jest KOŃ. Nie wszyscy badani na to wpadli. Wtedy pytano ich, czy dla danego zestawu słów w ogóle istnieje takie wspólne skojarzenie. Wyniki licznych badań, prowadzonych również przez badaczy z SWPS: Roberta Balasa, Joannę Sweklej, Grzegorza Pochwatko oraz Małgorzatę Godlewską, pokazują, że chociaż zaledwie 20 proc. osób potrafi podać poprawne skojarzenie, to aż 80 proc. poprawnie identyfikuje zestawy słów, które takie skojarzenie posiadają. Nie wiedzą, co to za skojarzenie, ale intuicyjnie wyczuwają, że ono istnieje. Okazuje się zatem, że niekoniecznie musimy zdawać sobie sprawę, jaką wiedzą dysponujemy na temat związków między pojęciami, aby tę wiedzę wykorzystać w naszych intuicyjnych decyzjach.
Na podobnej zasadzie dzieci uczą się języka. Dzięki złożonym mechanizmom błyskawicznie wychwytują związek między wypowiadanym słowem a określonym przedmiotem lub czynnością. Kojarzą, że okrągły obiekt, kopany przez starszych kolegów, związany jest ze słowem "piłka". Czynność zaś, którą wykonują koledzy, wiąże się z nazwą "gra w piłkę". W ten sam sposób opanowują gramatykę języka. Reguły gramatyki to nic innego, jak zbiór współwystępujących ze sobą zdarzeń w postaci zdań o określonej strukturze. Dzieci nabywają wiedzę na temat tej struktury, co umożliwia im nie tylko powtarzanie poprawnych gramatycznie zdań, ale również konstruowanie nowych, również poprawnych, wypowiedzi. Nie trzeba dodawać, że dzieci nie są świadome swej wiedzy na temat reguł gramatyki. Ta wiedza w dużej mierze pozostaje utajona przez całe życie, chociaż umożliwia nam skuteczne posługiwanie się językiem. Ale spróbujmy opisać reguły gramatyki, według których budujemy nasze wypowiedzi!
Towarzyscy z długimi włosami
Mimowolne nabywanie wiedzy odpowiada również, przynajmniej częściowo, za nasze postawy i sądy o innych ludziach i całych grupach. Fascynujące badania na ten temat prowadził w USA Paweł Lewicki z Uniwersytetu w Tulsa i jego współpracownicy. W jednym z eksperymentów prezentował uczestnikom zdjęcia przeciętnie atrakcyjnych kobiet i mężczyzn. Zdjęciom towarzyszyły krótkie charakterystyki uwiecznionych na nich osób. Sugerowały one, że niektórzy są inteligentni i towarzyscy, a innych cechuje przeciętna inteligencja i mała towarzyskość. Uczestnicy oglądali zdjęcia, lecz nie wiedzieli o jednym: za każdym razem, kiedy osoba na zdjęciu miała długie włosy, opisywana była jako towarzyska. Osoby z krótkimi włosami opisywane były jako mniej towarzyskie. Potem uczestnikom zaprezentowano zdjęcia innych ludzi. Poproszono, by ocenili ich inteligencję i towarzyskość. Okazało się, że badani kierowali się w swych ocenach korelacją między długością włosów a cechami osoby. Aktorzy z długimi włosami ocenieni zostali jako bardziej inteligentni i towarzyscy. Uczestnicy eksperymentu nie zdawali sobie sprawy z tego, co kierowało ich ocenami. Niektórzy z nich pytani, skąd wiedzą, jaka jest ta osoba twierdzili, że podpowiada im to intuicja. Inni mówili "Bo tak jej z oczu patrzy".
Widać zatem, że w naszych sądach na temat innych ludzi kierujemy się często przesłankami, z których nie zdajemy sobie sprawy. Ma to ogromne znaczenie w tzw. kreowaniu pierwszego wrażenia. Kiedy spotykamy nowe osoby, często już po kilku sekundach mamy określone wrażenie na ich temat. Z jakiegoś powodu osoba X wydaje się przyjazna, zaś osoba Y skłonna do agresji. Lecz jaki jest ten powód? Z pewnością nasze wrażenie opiera się na wcześniejszych doświadczeniach skumulowanych w postaci wiedzy utajonej. Jeśli w przeszłości regularnie doświadczaliśmy czegoś niemiłego w kontakcie z osobami w okularach, to ktoś nowy noszący okulary nie zrobi na nas korzystnego wrażenia. Problem w tym, że często nie uświadamiamy sobie, że na naszym kontakcie z Bogu ducha winną osobą zaciążyły okulary."