W Berlinie, w domu na rogu Hauptstrasse i Akazienstrasse otwarto nietypowy sklep spożywczy.
„Każdy z 20 stolików w Kochhausie jest poświęcony osobnemu przepisowi. Są trzy przystawki, dwie sałatki, jedna zupa, cztery rodzaje makaronów lub dań wegetariańskich, trzy rybne i cztery mięsne dania główne oraz trzy rodzaje deserów. Każdy stolik i sąsiadującą z nim lodówka zapewniają wszystko, co jest potrzebne do sporządzenia konkretnego przysmaku. Ciekawie skonstruowana tablica pokazuje zdjęcia składników i efekt końcowy.
Mamy przykładowo taki scenariusz. Klient wchodzi do Kochhausu po ciężkim dniu spędzonym w pracy. Jest już wieczór. Ma już dość restauracji i jedzenia na wynos. Chce wreszcie skorzystać z własnej kuchni. Rozważa potrawy zaproponowane na plakatach, wybiera jedną, której wcześniej nie robił: tajską zupę kokosową z kurczakiem i trawą cytrynową. Dobiera składniki dla dwóch osób. W domu przygotowanie takiego posiłku jest bardzo proste i szybkie, rezultat - niezwykle smakowity, i nie ma problemu z nadmiarem składników.(...)”
fakty.interia.pl/new-york-times/news/kochhaus-czyli-zdrowy-apetyt-na-martwa-nature,1541507,6806
Ciekawe, czy u nas taki sklep miałby rację bytu. Obawiam się, że nie i uszami

duszy słyszę biadolenie i narzekanie nad doborem składników i przepisów