Dodaj do ulubionych

Toskania - cz.1.

12.10.10, 16:51
Toskania – a właściwie południowa Toskania z Grosseto. A właściwie centrum południowej Toskanii z Cinigiano, czyli dzikie i puste wzgórza Maremmy. To był cel.
Mieliśmy obejrzec cała, ale krętość dróg makaronowo-wstążkowych przerosła nas, więc sprawnie po kilku dniach zweryfikowaliśmy plany wiedząc, że musimy tu przyjechać jeszcze minimum 3 razy. Tzn nie tu, ale do Toskanii – dzieląc ja na 3 lub 4 części: południe etruskie, Maremma właśnie od dołu do Sieny i Arezzo na wschodzie z morzem na wschodzie, centralną część z Chianti oczywiście specjalnie, północną część – wszystko powyżej Lukki, no i specjalne sekcje – jak Florencja.
Zrobiliśmy Południe.

ZAPISKI NA KOLANIE
Sobota - dojechalismy po g. 14 do siebie, czyli do Cinigiano. Szukanie po miasteczku właścicieli. Kawa u Angeli, rozpakowanie. Wino od gospodarzy i oliwa – degustacja pierwsza z serri niezliczonych smaków… Wino Poula przednie, zapowiada się nieźle.

Niedziela - Odpoczynek, miasteczko, restauracja u Fabia, ryba slynna... tak się daliśmy nabrac, jak dzieciwink

Poniedzialek - Montalcino i San Angelo... namiary na knajpki mamy ale w domu grill jednak pyszny - verdura i kielbaski. Kotek. Przylazł jak do swoich, nie zjedliśmy. Nakupowaliśmy troszke  wina w Montalcino, uroczym oczywiście. SA – jak z bajki za to – miniaturka prawdziwa.

Wtorek – targ nasz pierwszy lokalny miejscowy. Zakupy spiżarniane, fajnie.
Dluuuuga wyprawa do Pitigliano - super masteczko! Ale zamkniete i umarle z glodusmile Bar nas ratuje na chwile, zbyt dlugi powrot do domku. Musimy nauczyc sie planowac podroze pamietajac o drogach w stylu pinci/pici. Dowieźliśmy za to oprócz butelkowych win jednego potwora z Pitigliano, który potem będzie się Mścic pod nazwa 5za7, czyli 5 litrów czerwonego za 7 euro…. Brrrr. Stoi i straszy.

Wieczorem - osteryjka w naszym miasteczku, potwornie duze porcjei i taglaina - jako makaron zamowiona a okazala sie ... wielkim miesem.

Środa - Punto Ala, dluga droga nad morze, Marcinek przeciaga nozke moja o 3 km i jestem out na resztę dnia, jemy pizze różne różniaste w porcie, w marinie, robimy fotki... po auto i na plazy przeohydnej siedzimy i sie kapiemy. Morska kapiel dobra dla zdrowia.
Port straszny - same motormrowy prawie ale pusto po sezonie i spokojnie, ladnie. Po drodze plaze super, ale ... ta nasza – brr. Wrocimy w okolice z pewnością.
W powrotnej drodze - Castiliagna depiszcina czy jakos tak (Della Pescaia) - ja na murku z moja nogą poznaje zycie okolicznych motorowodniakow, a reszta poznaje przeurocze, ale wysoko połozone stare miasto.
Dluuugi powrot do domu (znów!) i wlasne super makaroni z resztek - pasta con pomodore, con vino rosso con porcini con aglio con cipolla con taglatele con mista resta... i potwór z Pitigliano…. Brr.


Obserwuj wątek
    • jacek1f Toskania - cz.2 12.10.10, 16:52
      Czwartek - Uwolniliśmy ptaka. Po śniadaniu. Coś szurało w rurze od piecyka-kominka., podobno cała noc i rankiem. Otworzyliśmy piecyk z niewiara a tu - siuuuu! Bardzo żywotny ptak. Akcja z ręcznikami naprowadzającymi na drzwi i wybrał wolność.

      Marina d'Alberese w parku narodowym Maremma. Fajna wielka plaża, piaszczyste wejście do morza, niesamowicie dużo drewna wyrzuconego przez morze. Kanapki na plaży. Golasy na plaży. Oswojone lisy z ręki nam jadły, a także woły, daniel i uparte koniki. Teren przepiekny, plaża podobno najpiekniejsza we Włoszech? Mogę uwierzyć, nie chcę za to wiedziec co tu się dzieje w sezonie. Długi spacer do Tamalone wśród nudystów. Chcemy wrócic i popływac kanadyjkami po kanałach, które z flamingami przypominaja Camargie. Zobaczymy.

      Wieczorem magiczne San Angelo i knajpa Il Pozzo. "Ukąszenia" brunello, czyli kawałki cielęciny w winie, pici al ragu, gnocchi al ragu (bardzo delikatne, piankowe), zupa z chleba (di pane), ale z fasolą. Mru.

      Piątek - Arcidosso to takie jakieś smutne miasteczko, ale w Spaarkasie były filtry do kawy.
      Seggiano mniejsze, ładniejsze, ale czegoś wymarłe. W pizzerii/lokalnej bardzo osterii raczej - z plakatami ze starych filmów pizza, wino Le Macciarine (montecucco san giovese), kawa, głośny telewizor, stół bilardowy. Jaskinia hazardu. Tu widzimy chłopa toskańskiego, który przez 40 minut omaeia swoej drugie danie - jak maja być zrobione grzyby do jego pinci Wspaniałe.
      Montepulciano w deszczu, degustacja Nobile de Montepulciano i białego Vermentino. Nobile cienkie, białe dobre, oliwa niezła, fajne napowietrzacze do wina. Kupujemy.
      Pienza śliczna. Moje miasto-miasteczko, bajkowa miniaturka przesiaknieta zapachem serów. Zostajemy. Kolacja w osterii Baccus. Rudy właściciel, bardzo miły kelner i chyba najlepsze wino do tej pory: Marco Capitoni z Orcia (2007). Pici z chianina (słynna wołowina) i truflami, lasagne z ragu, prwdziwki duszone, fajne desery, m.in. ciasto z mąki kasztanowej. Ale to wino…. Postanawiamy wyśledzić producenta! Na razie dłuuugi powrót do Cinigiano.

      Sobota - dzień degustacji, wycieczka w ciemno na szukanie Colle Massari, ale droga zawiodla nas do Castello di Vicarello - niezwykly kontrast miedzy droga dojazdowa przez bidna wioche i opuszczone poddere do niesamowitego zamku - hotelu - wielkie wrazenie. vicarello.it/_txt_cont/wine_eng.html

      Usiedlismy - wino ...hm wlasnej roboty 4500 butelek, sprobowanie i butelka na stol - 49 euro... Co robic, wypilismy i dostalismy deche wielka wedlin domowych z dziczyzny - miesamowite. Poza winem wszystko bylo niesamowite, wzielismy cennik - doba od 500 euro do 1500 euro za noc dla dwoch osob! Ale pewnie warto – poznajemy zauroczonych miejscem Amaerykanow, w tym – wiceszefa CIA z lat 60’… Zna dobrze Warszawe z tamtych czasow – nie wątpię.

      Krótki, szybki, rozbujany powropt do domu - Kasia nawet potem wlazla do basenu. Zimnego basenu.

      Bardzo milosmile)

      A wieczorem spotkanie w z Witkami w Sempranino i kolacja w trattorii - wspaniałe gniocci Kasi, makaron z grzybami, Marcin dzik z grzybami, i reszta dzik - do dupy, tylko te z grzybami super. Zachwycajace grzyby pieczone i te w pinci Jacka.
      Asia - bdb taglatelle z ragu z cingiale. Wino - pyszno Morelli ze Scansano. Lane z beczki czyli sfuso, ale palce lizac.
      Scansano - centrum wina morelli. Lezy kolo Manciano. Mniam.

      Nocna kapiel w Saturnii - niepowtarzalna. Dluuuugi powrot do domu po zakretasach... jakos bardzo wielu. Bylismy w domu o 1.20.


      Niedziela Sniadanie o 11.smile
      Skok do Sant Antimo - powalajace, modliszka tez. Spiewy Braci raczej nie. Opactwo piekne. Zapalilismy swieczki, za Tate tez.
      Potem rundka i pyszne campari soda w malutkim urokliwym Castelnuovo del Abiate.
      Kierunek Moltacino, ale na szczescie skrecilismy do Banfiego - super długa degustacja i zakupysmile Mniam. Rozliczyliśmy się z Brunello, wieloma klasami… – szanujemy się, ale poznaliśmy też, co to marketing od razu.

      Wieczorem grill - zamarynowane jedzonko od rana. (grill nie odpalił jak należy, po godzinach zjedliśmy półsurowe…..)

      Poniedziałek Miala byc Toskania, ale chyba bokiem wyszedl grilik - polsurowa cebula i inne niedopieki podlane winem mocno... i vin santo i pitiglianskim potworem.
      W kazdym razie ruszylismy razno - Marcinki pociagiem do Sieny, a my autem do San Gimigniano i niby potem do Sieny.

      Ale wyszlo jak wyszlo - lody w Gimigniano zaliczone, miasteczko urocze choc masowe turystycznie dla nas - rozpieszczonych pustkami Maremmy - straszliwie.
      Kryzys organizmów skierowal nas przez Poggibonsow do domu na lozeczka w sloncu - padalo tam i tu tez i skonczylismy wieczor makaronowo-domowo. Marcinki zachwycone Siena. Wiadomo.smile

      Wieczor spedzilismy tez z nowa ksiazka Slonikow - przewodnikiem slowfoodowym po winach do 9-10 euro! - planujac i rozpoznajac sciezki winne rejonu Cinigiano... Ciekawe czy starczy sil i portfeli. Teren przebogaty

      Wtorek Nabieramy wprawy w degustowaniu.
      Odnalezlismy po targu wtorkowym i coopie zakupowym, bez problemu tym razem - ColleMassari – szczególnie, że zorientowalismy sie nagle, ze nasze gardla i smak wiedza co robiasmile - wychwalane - najlepsiejsze wino z okolicy z enoteki kupowane za cale 2 euro litr - to wlasnie Colle Massari z 2009. I chwala mu za to. To co dopiero siedzi w butelce?! He!
      • jacek1f Toskania - cz.3 12.10.10, 16:52
        Wtorek Nabieramy wprawy w degustowaniu.
        Odnalezlismy po targu wtorkowym i coopie zakupowym, bez problemu tym razem - ColleMassari – szczególnie, że zorientowalismy sie nagle, ze nasze gardla i smak wiedza co robiasmile - wychwalane - najlepsiejsze wino z okolicy z enoteki kupowane za cale 2 euro litr - to wlasnie Colle Massari z 2009. I chwala mu za to. To co dopiero siedzi w butelce?! He!
        Odnalezlismy wiec i obudzilismy Colle Massari - mila Pania i degustowalismy swietne lekkie RIGOLETTO, ale i tak uwazam, ze eoteckie CM lepsze... (a tansze o wiele) i niezle dojrzale i wspaniale sangiovese Reserve - lepsze od kazdego Brunella spokojnie. Kupilem skrzynke, karta zapiszczala... ale bedzie na kilka lat, bo to 4 -letnie wino z kazdym rokiem lepsze i lepsze, jak to ten szczep lubi.

        Rozszalelismy sie i znalezlismy jeszcze poderre La Calle - gdzie pobudzilismy rodzine i male dziecko i degustowalim i zakupilim. Mile - wesole wino - radosne. 7E moze byc, choc jak czytam, że w Apuglii powyzej 7 euro to uwazaja za rozrzutnisc pijac lokalne swoje liczne sfuso - negroamaro i primitivo (czyli po prostu zinfandela wspanialego), to mysle ze Toskania sie wyreklamowala na potege jednak, a ceny sa tego symbolem!smile

        Teraz - urodziny Marcinka i stolik Zorra juz czeka w Sant Angelo. U Lucia... bedzie cukinia i pewnie jakies.. wino?

        Urodziny zamienily sie w orgie miesnąsmile Ale kiedy mozna indziej sprobowac slynnej florentynki, czyli 2 kg steku T-bone z krowy Chianiny?! Dalismy rade.

        Podsunelismy kelnerowi, ze Marcinek ma dzis 63 urodziny i bylo milo - przyniesli od domu desery ze swieczuszka i Amerykanie bili brawosmile - jak zwykle robia Amerykanie w takich okolicznościach. Z tego wszystkiego nie zrobilismy zdjec zadnych....

        Środa...... Wyprawa do Ortobelo, (ORBETELLO) czy jakos taksmile Degustacja szybka wina w Ort i nowe nabytki butelkowe. Takze tam zjedlismy nad morzem w porcie Erkole swietne vongole i kalmary ripani, czyli faszerowane.
        Miasteczko oraz plazowanie symboliczne, powrot do domu, krioterapia w basenie i dluuuga kolacyjka z resztek florentynki.

        Czwartek - Siena z Asia. ŁoŁ. Katedra powala w środku.
        Siena urocza, ale sklepikowa - albo sklepikowo turystyczna, albo za duza w swej pustej normalnosci - ale godna podziwu nakolannegosmile
        Plac swietny - milo podtrzymac ciaglosc od 1200 roku i polezec jak inni lezeli przez ponad 800 lat na ceglach i popatrzec na wieze palacu. Wykonane.
        Pranzo dobre, na malym zagubionym sienenskim placyku w fokaccherii. Fok nie bylo, ale pizza swietna, choc Asia dostala ze zgnila rukola. Zareklamowalismy i kelner tlumaczyl sie ze kupil dzis rano w sklepie... Przesluchiwany wydal, ze to supermerkato bylo i rukola w opakowaniu. Wyjasnilismy mu, ze tak samo mamy w Polsce, ale we Sienie wymagamy rukoli dobrejsmile Wymienil pizze i nie podawal juz nikomu z rukolasmile Strasznie przepraszal i w ogole.

        Jutro Pienza raz jeszcze i sciganie naszego winnego guru – Marka Capitoniego. I sery. I wino i inne tipici prodotti. I pakowanie i pierwszy dzień swieta wina we wioscesmile Tzn, w naszym miasteczku.

        Piątek. Ech Pienza….opkupilismy się, zastrzyki z kawy porobiliśmy w najprawdziwszym lokalnym, najlokalniejszym barze i pojedzilismy po okolicy w te i na zad, ale znaleźliśmy! Marko – chlop wspanialy, do duszy przyloz – pokazal nam i poczęstował co miał najlepsze, a miał 3 wina. Mniam. Zakupy na lata zrobione Z jakim uczuciem o tym winie i pracy opowiadal lamiac możliwe jezyki anglowloskie, piekne.
        Potoczyliśmy się do domu… Powolutku.
        Wieczorem – swieto wina. Pamiętam tylko, ze po Fabiu i jego kolacji ruszyliśmy ociężale odnajdywac smaki win okolicznych, serwowanych za darmo, w każdej ilości, w wielu ukrytych w miasteczku miejscach….. Cudnie. Tylu młodych ludzi bawiących się ze starszymi, przeżywajacych SWOJE swieto wina – nie widziałem nigdy. Wspaniale. Będzie bolec glowa, troszkę.

        Sobota – rozliczenie z kaucji i ruszamy. Powoli Ale jeszcze tu wrocimy! Kilka razy.
        KONIEC ZAPISKÓW NA KOLANIE

        Nie ma tu wiele o jedzeniu, winie, zwierzakach, przyrodzie i ludziach i innych wspaniałych rzeczach, bo o zabytkach, kościołach, obrazach, pietach, artystach, świetle – nie wspomnę ani słowa!
        Ale muszę dojść do siebie w tym zimnym kraju

        cdn
        • fettinia Re: Toskania - cz.3 12.10.10, 17:08
          Oj jaka piekna opowiescsmileJakbym tam bylasmile
          A zdjecia tez beda?smile
          • pamtaa Re: Toskania - cz.3 13.10.10, 16:45
            Wspaniała recenzja. Toskania może zauroczyć i chce się wrócić nie raz a kilka razy.
      • keepersmaid Re: Toskania - cz.2 12.10.10, 22:40
        poznajemy zauroczonych miejscem Amaerykanow, w tym – wiceszefa CIA z lat 60’…

        Frank Carlucci?
    • roseanne Re: Toskania - cz.1. 12.10.10, 17:27
      grzecznie zazdraszczam, lubie takie wypady towarzysko kulinarne, ale malo mozliwosci na owe
    • misia72 Re: Toskania - cz.1. 12.10.10, 18:37
      wzdycham po cichu z zazdrosci wink
      podobnie jak Fetti z checia zobaczylabym zdjecia , zeby dopelnic obraz jaki w czasie lektury pojawil mi sie w glowie. Bylam w Italii prawie 10 lat temu - ciekawam, czy kraj ten jest jeszcze na tz wykla kieszen ?
      • daxter Re: Toskania - cz.1. 12.10.10, 19:56
        Oczami wyobrazni byłam tam z Tobą degustowałam i zwiedzałam smile
        fajna sprawa taka wyprawasmile
        No i Toskania niepowtarzalna, urocza kraina dla smakoszy wina serów i krajobrazu smile

    • kreola Re: Toskania - cz.1. 12.10.10, 22:22
      No nie!!! Ja juz jestem glodna znowu i nie mam w domu dobrego wina!!!
      Ugh, jutro szykuje cos wloskiego obowiazkowosmile
      Jacku, bardzo fajnie sie czyta!
    • keepersmaid Re: Toskania - cz.1. 12.10.10, 22:40
      Kotek. Przylazł jak do swoich, nie zjedliśmy.

      Kotka chcieliscie zjesc???
      • olusinska Re: Toskania - cz.1. 13.10.10, 16:53
        Grunt, że nie zjedli smile
        Zazdraszczam również, ale tak niegroźnie smile
        • jacek1f :- Hamerykanin przedstawil sie z usmiechem jako 13.10.10, 17:46
          John Smith, wiec uklonilismy sie i odwzajemnilismy sie Janem Kowalskimsmile))

          Bylo to w pieknym zamku, gdzie noc jest od 700 euro, ale jest tez apartament za 1400 euro... za noc. Oni tam byli 2 nocki. Taki amerykanski emerycki sposob podrozwania, wlasnie zbierali sie powoli do Hiszpanii, a wizytowali ju Turcje, Grecje a w lipcu Skandynawie. Milo tak od zamku do zamku.... Bardzo mili starsi panstwo. Umwilismy sie, ze moze za rok znowu sie spotkamy przypadkiem, tym razem gdzies w Chianti.

          Kota nie zjedlismy - jak ogarne fotki to udowodnie.
          Uwolinilismy ptaka, potem z tego samego piecyka pieknego gekona uwolnilem. Jeżezwierza nie widzialemsad mimo licznych nocnych jazd.

          ////

          Sila rzeczy porownywalismy Toskanie do Krety - oczywiscie nie krajobrazowo i geograficznie ale ludzko-jedzeniowo stylem itp... i duzooo podobienstw mamy. Ciekawe.

          Walczę z rzeczywistoscią chlodną, ale bede to wrzucal jakies obserwacje.
          • buka007 Re: :- Hamerykanin przedstawil sie z usmiechem ja 13.10.10, 19:29
            wrzucaj, wrzucaj koniecznie, pięknie opowiadasz smile
            Ciekawam tych podobieństw.. może coś o tym napiszesz?
            A świetliki widziałeś?
          • keepersmaid Re: :- Hamerykanin przedstawil sie z usmiechem ja 13.10.10, 22:42
            Ci z lat 60 juz nie zyja, a tu jest Frank en.wikipedia.org/wiki/Frank_Carlucci
            Baaardzo ciekawa postac (nawet jesli to nie on stanal na twojej drodze).
    • mysiulek08 Re: Toskania - cz.1. 13.10.10, 22:58
      fajnie, ze bylo fajnie smile
      • jacek1f jedzenie 15.10.10, 07:50
        Koty
        w donicach niskich i wysokich, w doniczkach wszedzie...
        ale o nich pozniej.


        Pinci/pici - sezon na grzyby, wiec w kazdej postaci z makaronem - z pinci wlasnie, z fettucini, z taglatelle, i gniocchi.

        Grzyby takze pieczone - wspaniale to potrafia robic!, duszone, z cebula i bez, zapiekane, w calosci, w polowkach, tylko kapelusze piekne, nogi do sosu miekkiego... mniam.

        Nigdy, nigdzie nie jadlem takich gniocchó, nigdy. Jak chmurki, jak marshmallows - tylko sos sie zmienial, ale klasa kluseczkow byla zawsze wszedzie, czy to w Sienie, czy w Poggibonsach, czy w San Angelo, czy MonteCośtam - taka sama - najwyzsza.

        Obok sezonu grzybowego trafilismy na sezon polowan, wiec cingiale, czyli dziki - juz w przetworzonej postaci - byly wszechobecne. Takze ptactwo oraz kroliki. O pieknych bialych kroach chianinach nie wpsominajac za wiele.

        Ale musze powiedzec, ze o ile ragu i mielone do sosow bylo zawsze fajne, to juz mieso w kawalkach.... wskazuje na podobienstwo z Kretą, czyli niezbyt wysoką sztuke mięsna. Oczywiscie nie mysle tu o setkach wedlin, ktore powalaja w kazdym miejscu lokalną odmianą.

        Ryby i owoce morza - im blizej wybrzeza, tym wspanialsze, choc zawsze zachowuja prostote najprostsza. Co jest wskazane jak wiadomo. W malej tratorii w Porto Ercole na tablicy Nonna wypisala dwa dania po ktore ustawila sie kolejka lokalesow i jedna para turystow z Bolonii. I my. Makaron z vongolami i cozze oraz calamari ripieni, czyli nadziewane. Czym nadziewane? No, ciepla przystawka mogla podpowiedziec - byly to wspaniale kuleczki - pulpeciki rybne w sosie pomidorowym z chili. A zamawiajacy kalmary przekonali sie, co znaczy oszczedna, prosta, jednodniowa kuchniasmile bo nadzienie kalmarow to bylo to. Ale makaron... mmmm.

        Desery - zawsze ten sam zestaw, ale jaka radosc probowania i odkrywania jak sie moze roznic w kazdym miejscu niby to samo: tiramisu, panacotta, crem caramel, crem catalana, semifredo.
    • jo.hanna aż się odezwę 15.10.10, 08:45
      i to nie koniecznie dlatego żem upierdliwa smile choć, jak każdy neofita, muszę poprawiać: fettucine to liczba mnoga; jedna kluska to fettucina, dwie to fettucine a nie fettucini. Sorry Jacku....

      Popatrz, a ja byłam w Pienzy w maju, z polecenia znajomego mediolańczyka, który reklamował Trattorię Latte di Luna jako wspaniałą knajpę. Więc pojechaliśmy, pochodziliśmy po miasteczku (znamy je z dawnych czasów) i zjedliśmy obiad. Dobry był, ale czy najlepszy jaki jedliśmy? Za to wino świetne i nawet nie było to Brunello.
      • buka007 Re: aż się odezwę 15.10.10, 12:43
        ojej, a fettinia to nasza gospodynia

        jo.hanna napisała:
        > choć, jak każdy neofita, muszę p
        > oprawiać: fettucine to liczba mnoga; jedna kluska to fettucina, dwie to fettuci
        > ne a nie fettucini. Sorry Jacku....
        • jacek1f Pienza to Baccus, na koncu murów - powalajace jedz 15.10.10, 12:50
          enie i wino - oczywisci,ze nie brunello - ale o tym pozniejsmile ale wlasnie z Orci.
          Przyszlosc win swiata IMHO....smile Dzieki za poprawki - koniecznie trzeba poprawiac - nie chcialem zjadac Fetti w zadnej liczbiesmile

          • fettinia Re: Pienza to Baccus, na koncu murów - powalajace 16.10.10, 14:08
            big_grinD no myslebig_grin
            • jacek1f mielismy w domu piec ladny z okienkiem, 27.10.10, 12:16
              oprocz kominka. Oczywiscie nie palilismy ani razu, bez przesady z ta zimnica (22 stopnie ciagle byly). Ktoregos dnia podczas sniadania cos zastukalo w piecu.
              Po stworzeniu miliona smiesznych teorii, z lekkim niedowierzaniem otowrzylismy drzwiczki pieca i prawie umarlismysmile, bo wystrzelil ptak i to dosc duzy.... Ratunek recznikowy i uwolnilismy ptaka jakos po 3 minutach.

              Nastepnego dnia, po sniadaniu zazartowalem, ze czas na kontrole pieca i uwlninienie czegos. Podeszlismy ze smiechem i ....


              ... male piekne lapki przyssane do szyby od wewnątrz! Gekon.

              undefinedhttps://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2484488,2,1,gekonik-toskanski.html


              O wielkiej modliszce - innym razem.
              • jacek1f raz jeszcze: 27.10.10, 12:16
                https://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2484488,2,1,gekonik-toskanski.html
                • jacek1f ostatnia proba 27.10.10, 12:19
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pi/yh/ba4y/LLAnJi8P5MlwCm9ouB.jpg
                  • jacek1f Koty toskanskie maja o niebo lepiej od 27.10.10, 14:05
                    kotow kretenskich. Tamte sa chude i bezpanskie choc niby przynaleza do okolicznych tavern lub innych lokali.
                    Te z Toskanii sa wypasione, zadbane, czesto rasowo czyste, pewne siebie, zawsze posiadaja jakiegos swojego człeka.
                    Jedynym problemem dla kotow w borgach i starych mistach jest brak... trawy, ziemi, czy tez innej przestrzeni i nawierzchni niz kamienna kostkasmile

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pi/yh/ba4y/bDlVWot4c92bTEx6TX.jpg

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pi/yh/ba4y/aUQAufCHDWs3GdsXtX.jpg

                    https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pi/yh/ba4y/0n4ZWXr5stUENI1i7X.jpg

                    • jacek1f radza sobie z tym jednak doskonale, czy to w rozma 27.10.10, 14:06
                      rynie, czy to w geranium, czy na licznych poreczachsmile
                      • jacek1f modliszka, kolo klasztoru StAntimo 28.10.10, 12:40
                        gdzie czterech braciszków spiewa psalmy gregoriańskie do Boga i podobno dzieki temu od 800 lat kręci sie dalej.
                        Nie wiadomo jak jest, bo nie ośmielił sie nikt przerwac choć raz serii dziennej śpiewówsmile

                        Ale modliszka była:

                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/pi/yh/ba4y/q2yl8NrWRQ7PGbv74X.jpg
                        • jacek1f up - dla Misi... 01.02.11, 20:43
      • jo.hanna a Pienza w ogole, ale to w ogole 15.10.10, 13:49
        nam sie nie podobala- sztuczna, plastykowa, bez siesty..... Z przyjemnoscia wracalismy do Lacjum
        • jacek1f Pienza jest sztuczna, bo bo zrobiona cala 15.10.10, 22:49
          na raz jako projektsmile Ale dla mnie/nas stosunek turystow do wielkosci borga i mieszkancow jest super.
          Gusta to gusta.
          Siena jest pelna i sztuczna dopiero, choc zachwycajaca czesciowo. Lukki nie widzialem, next time, ale juz zakochany jestem. San Gimigniano - to dopiero masowka bez twarzy, ale za to w oryginalnych murach...smile

          Ty mozesz wybrzydzac bo masz bliskosmile dla mnie Pienza to ideal pachnacy serem mocno sposrod 12 ktore widzialem.
    • czekolada72 Re: Toskania - cz.1. 11.01.12, 13:30
      Szkoda, żeby zginął!
    • misia72 Bedzie w tym roku powtorka :) 19.01.12, 15:03
      wlasnie zalatwiamy wszystkie szczegoly.
      Zdecydowalismy sie na forme agriturismo i pierwsze kontakty z wlascicielami byly tak przemile i sympatyczne, ze juz sie nie moge doczekac wyjazdu .
      W pierwszym tygodniu odrobine na poludnie od Montepulciano, w drugim blizej mojej ukochanej Sieny smile))
      • jacek1f mmmmmmm! 19.01.12, 19:17

        smile
        • czekolada72 Re: mmmmmmm! 02.01.13, 09:30
          szkoda, by zaginął smile
          • misia72 Re: mmmmmmm! 29.07.13, 09:38
            bardzo szkoda, tym bardziej, ze ja tam ZNOWU jade wink
            jestem chyba zainfekowana na smierc wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka