Dodaj do ulubionych

Samotność,cóż po ludziach

20.11.23, 14:32
Zauważyłem , że nie bycie w związku zdecydowanie wyostrzyło moje poczucie odpowiedzialności za wlasne życie.Objawia się to wielu konkretnych sytuacjach. Wcześniej często rano zapominałem wziąć telefon ,czy drugie śniadanie.Teraz ,zanim wyjadę spokojnie przeglądam pomieszczenia -co by tu jeszcze wziąć.
Na mnie spoczywa teraz też "ciężar" utrzymywania dobrych relacji społecznych z innymi ludźmi. Przedtem tę rolę pełniła A i to ona wybierała , z kim mamy się spotkać,kogo zaprosić . Generalnie oddanie Jej tej funkcji bardzo ograniczyło moją aktywność na tym polu. Ja zajmowałem się produkcją ,Ona -kontaktami z ludźmi.
W tej chwili ,edy jestem sam, potrafię tak skrócić dystans , że zaprzyjaźniam się z kimś w dwie minuty.Ja sie otwieram i drua strona robi to samo. Najciekawsze jest to ,że to tak zaczęło napedzać mi klientów, że obroty rosną z tyeodnia na tydzień. Nie wiem czym to się skończy...Może otworzę dom publiczny ? wink
Obserwuj wątek
    • koziouek-matouek Re: Samotność,cóż po ludziach 20.11.23, 15:14
      tu masz
      • krytyk2 Re: Samotność,cóż po ludziach 20.11.23, 15:25
        Ale , to widzisz, u mnie wydarza sie paradoks -że samotność motywuje mnie do intensywnego zbliżenia do ludzi. W rezultacie ,czasem nie mam czasu w domu zrobić najbardziej niezbędnych rzeczy , bo telefon sie grzeje
        • a_iii_ty Re: Samotność,cóż po ludziach 20.11.23, 15:50
          badz ostrozny, latwo sie wpakowac w uklad, z ktorego bedzie trudno wyjsc.
          • krytyk2 Re: Samotność,cóż po ludziach 20.11.23, 16:03
            cały czas jestem czujny ,oczy i uszy dookoła głowy,dzięki smile
      • krytyk2 Re: Samotność,cóż po ludziach 26.11.23, 06:35
        Temu Panu najbardziej zazdroszczę bujnej czupryny 😁
    • koziouek-matouek Re: Samotność,cóż po ludziach 26.11.23, 23:24
      no coz po ludziach, w rzeczywistosci nic.
      pociag do bycia z ludzmi i wokol nich to ten sam nawyk jak czytanie news czy ogladanie krwawych reportarzy. Sa z nami od pierwszego wdechu i wydaje nam sie, ze tak musi byc. Duza czesc z nas w ogole nie wyobraza sobie egzystencji bez innego czlowieka. Niektorzy wariuja na tym punkcie. Ile tak naprawde tej obecnosci potrzebujemy ?
      Krytyk pisze w zasadzie o odzyskaniu siebie. Zwiazek malzenski w szczegolnosci zamyka nas i przyzwyczajamy sie do tej swej zyciowej celi. Przezywanie rozwodu jest w zasadzie podobne do wypuszczonego na wolnosc skazanca. Im dluzej w tej celi malzenskiej czy wieziennej, tym mniejsza ochota by zakosztowac wolnosci.
      Coz po ludziach pyta krytyk. Trzeba ich kosztowac, ale nie opychac sie. I wiedziec trzeba, kiedy odejsc od stolu.
      Szalom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka