Dodaj do ulubionych

do milosnikow wypraw na wschod

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.06, 21:34
tak sobie czytam to forum, zaznaczam ze nigdy nie bylem w rosji, najdalej na
wschodzie bylem na krymie i zastanawia mnie fakt co was pociaga np. w
wyprawie do irkucka? moze to glupie pytanie, ale czy nie boicie siewink?
wartowink?
Obserwuj wątek
    • kj6 Re: do milosnikow wypraw na wschod 31.08.06, 08:54
      Co ciągnie ludzi na wschód? Specyficzna egzotyka (egzotyka nieco swojska -
      jeśli mozna użyć takiego określenia), cudowna przyroda i wspaniali ludzie (to
      moje indywidualne doświadczenia - wiem że niektórzy mają inne zdanie).
      Kilka dni temu wróciłem z pogranicza Rosji, Kazachstanu i Chin - i już robię
      plany na dalsze wschodnie wyprawy.
      A co do strachu - to ma on zawsze wielkie oczy. I kiedy jesteśmy już na miejscu
      okazuje się, że był niepotrzebny.
      A czy warto? To zależy od upodobań. Czy warto jechać z biurem turystycznym do
      Tunezji? Moim zdaniem nie warto, ale niektórym to odpowiada. I całe szczęście,
      że nie wszyscy mają takie same gusta! Przy założeniu, że nie ma gustów lepszych
      i gorszych.
    • Gość: ona Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: 155.140.122.* 01.09.06, 08:46
      bo tylko TAM sa szczerzy i zyczliwi ludzie, ktorych nie zepsula
      jeszcze "zachodnia" cywilizacja
      i jest przyroda powalajaca z nog,
      • Gość: jacek Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.09.06, 08:53
        mi sie zachodnia cywilizacja podoba, co w niej zlegosmile?
        • Gość: z Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: 155.140.122.* 01.09.06, 13:58
          wlasnie dlatego ze Ci sie podoba nie jezdzisz na wschod.
          Nie mnie oceniac co w niej jest zlego, kazdy ma wlasne kryteria.
          • raggety Re: do milosnikow wypraw na wschod 02.09.06, 23:15
            Jestem rodem z zachodu, nie jestem słowianką, ale od ponad 20 lat ciągnie
            mnie "ruski" (a dawniej radziecki) wschód. Dla mnie zawsze był, jest i będzie
            egzotyka, jakiej NIE MA na zachodzie. Moi rodacy uważają mnie za dziwaczkę, ale
            cóź, najlepsze czasy swego życia spędziłam właśnie w ZSRR, każdy powrót w
            stronę dawnego ZSRR uzupełnia i tak juz przemiłe wspomnienia ... Marzę, że
            kiedyś będę mogła tam jeżdzić do woli, bez wizy.
            • Gość: jjss Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.06, 23:20
              tak z ciekawosci, to z jakiego kraju pochodzisz?
            • Gość: puzzle2004 Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: 217.11.143.* 05.09.06, 10:01
              Ukraina juz otwarta - cale UE bez wizy, wiec czesc Wschodu juz mozna dowoli odwiedzac. Poza tym np.
              Krym jest bardziej rosyjski niz ukrainski, wiec czesciowo poznasz tez Rosje... Mam zone angielke tez
              lubiaca wschod, wiec jezdzimy, choc ja czesciej, bo ona potrzebuje wizy (nie na Ukraine). Niedawno
              wrocilismy z Krymu przez Kijow. W grudniu jade do Minska. Zona w latach 90. byla kilka razy w Kijowe i
              tez mile wspomnienia wracaja.
              • raggety Re: do milosnikow wypraw na wschod 07.09.06, 18:59
                Owszem, na Ukrainę można jechać już bez wizy, ale już sporo czasu tam
                spędziłam, fajnie by było móc łatwo jeździć do Miedźwiedzi. Poza tym łatwiej
                rozumieć j. rosyjki Białorusinów i Rosjan niż Ukraińców
        • lacietis Re: do milosnikow wypraw na wschod 04.09.06, 11:15
          Gość portalu: jacek napisał(a):

          > mi sie zachodnia cywilizacja podoba, co w niej zlegosmile?

          ++No a co złego, jest na Wschodzie??? Zreszta - może to peryferia - ale jednak
          Rosja należy do cywilizacji zachodniej - choc nie do łacińsko-germańskiego
          nurtu.
          Skoro byłeś na Krymie i (jak przypuszczam) nie "czaisz fazy" - to pewnie nigdy
          nie zrozumiesz. Ale nie rezygnuj - może jednak wybierz sie do Irkucka [czy
          raczej nad Bajkał} z kimś kto to lubi - może otworzy Ci oczy [czy raczej
          serce}. (((-:
          • Gość: jacek Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.06, 13:34
            hej, dzieki za odpowiedz na mojego posta. tak naprawde to nawet "czaje faze", a
            nawet "kumam baze". w ciagu dwoch lat bylem dziewiec razy na ukrainie. na
            krymie bardzo mi sie podobalo. przed wyjazdem uczylem sie przez rok
            rosyjskiego. przyznam ze troche pociaga mnie cywilizacja wschodu. jednak po
            ostatnich przejsciach z drogowka we lwowie, zdalem sobie sprawe ze na zachodzie
            jest jednak duzo "normalniej". chcialbym zobaczyc bajkal, jednak szczerze -
            boje sie troche; np. podrozy (niebezpiecznie) i innych sytuacji ktore moga
            spotkac innostrancow. moze kiedys sie wybioresmile, pozdrowki.
            • Gość: lacietis Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.06, 11:36
              Nie obraź się - ale kto Ci naopowiadał głupot, że jechać nad Bajkał jest
              niebezpiecznie? Jeśli sie nie boisz jeździć na zachód - to na prawde tem
              bardziej nie masz się co bać jechać na Syberię!
              Jasne, że zdarzająsię wpieniające sytuacje - jak to nazwałeś "nienormalne" -
              ale najważniejsze jest wtedy nie "dawać ciała" - jeśli nie popełniasz
              rzeczywiście jakiegoś przestępstwa, wystarczy kilka minut wytrwać w pewnosci
              siebie, że to Ty masz rację - wtedy, milicjantom mięknie rura - i nic Ci nie
              zrobią.
              Ja też miałem sytuacje - na Syberii, nawet prowadzono mnie pod lufą aytomatu...
              No i co? Wiedziałem, że mnie nie zastrzelą, a jak sie postawiłem - to dureń sie
              ulotnił, a mądrzejszy szef, pogadał ze mną towarzysko i póścił...
              • Gość: jacek Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 16:04
                np. znajomy misjonarz mi opowiadal ze jego koledzy ktorzy jechali koleja
                transyberyjska musieli sie doslownie w pociagu bic. nie bardzo by mi sie tez
                podobalo zeby do mnie ktos mierzyl z kalasza, bez urazy oczywiscie. jak sie
                naucze rosyjskiego to moze pojade nad bajkal, choc narazie nie mam z kim. zycze
                powodzenia w wojazachsmile.
                • lacietis Wschód jest bezpieczny! 06.09.06, 11:50
                  Gość portalu: jacek napisał(a):

                  > np. znajomy misjonarz mi opowiadal ze jego koledzy ktorzy jechali koleja
                  > transyberyjska musieli sie doslownie w pociagu bic.
                  ++To jakieś dziwaczne zdarzenie. Popatrz ilu ludzi zbito, okradziono itd na
                  Zachodzie - i jakos nikomu to nie przeszkadza...
                  To sa zwykłe uprzedzenia - albo sami sie wyzywająco zachowywali, albo mieli
                  wyjatkowego pecha.
                  ja nabluzgałem kiedyś nafciarzom z Tiumenia, że wrzucili mi papierki do słoika
                  z sokiem brzozowym - i tylko sobie cos pod nosem pogadali - mimo ze ich było
                  wielu {8-12?], a ja sam.
                  Niebezpieczeństwo na Wschodzie [pooza strefami działań zbrojnych], to zwykła
                  bzdura i uprzedzenie!!!


                  nie bardzo by mi sie tez
                  > podobalo zeby do mnie ktos mierzyl z kalasza,
                  _To była wyjatkowa sytuacja. Tam po prostu drogówka często rzeczywiście jest
                  uzbrojona w broń automatyczną.
                  Bałwan spytał sie mnie o wizę [a to był 2002 - wizy nie były jeszcze
                  potrzebne], a ja mu nato by zobaczył, co to za paszport. On sie zdenetwował i
                  kazał mi wysiadac z autobusu - i odprowadził na posterunek GAI. Rzeczywiście
                  szedł z tym kałachem. I własnie wszystko było dlatego, że za dobrze mówiłem po
                  rosyjsku. Przy poprzedniej kontroli, mówiłem po polsku [pytali o to samo] - i
                  dali mi spokój... Na posterunku mówiłem z nim tylko po polsku - wiec się
                  ulotnił, a potem przyszedł starszy [tez z automatem (((-: ] - i z nim sie bez
                  problemu dogadałem. NIE DRAMATYZUJMY.
                  We Włoszech [a po 2001 - pewnie nie tylko] co krok stoi karabinier z Beretta,
                  jest mafia - i nikt [nie wiadomo dlaczego!] się nie boi jeździć.
    • Gość: nan Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.chello.pl 05.09.06, 18:26
      a czy bales sie jechac na krym? Moim zdaniem jest bezp[ieczniej niz w pol.
      pociagach. naprawde. troche dluga ta podroz bo 4 dni, ale czlowiek inteligentny
      sie nie nudzi.
      • Gość: jacek Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.06, 22:02
        troche sie balem, ale sie udalo. 4 dni to nie tak duzo, do stanow z
        przesiadkami mozna dluzej leciec jak sie ma pechasmile. tak jak mowie, dobra
        znajomosc rosyjskiego jest fundamentalna w wojazach do irkucka, a w moim
        przypadku to potrwa jeszcze przynajmniej rok lub dwa.
        • Gość: Nan Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.chello.pl 05.09.06, 23:51
          no co ty! ja wlasnie wrocilam z irkucka, a moj rosyjski nie jest nawet na
          poziomie liceum. w sumie to sporo zapomnialam. jest naprawde luz. jak sie chce
          to sie pojedzie, a jak nie to nie. prosta sprawa. no i jesli ktos ma jakies
          blokady, lęki to bedzie wyprawy odkladal i odkladal. tylko po co jesli kogos
          ciagnie. oczywiscie nie mowie, że lek jest czymś złym, ale to sprawa tej osoby
          czy cos z tym zrobi, czy też nie.
        • lacietis Re: do milosnikow wypraw na wschod 06.09.06, 11:58
          Gość portalu: jacek napisał(a):

          > troche sie balem, ale sie udalo.
          ++Nie udało się - tylko było normalnie i już!!!
          To Ty niewiadomo czego "trochę się bałeś"!!! Chyba ze masz jakies dziwaczne
          zwyczaje: chodzisz z forsą na wierzchy, czy jakos inaczej prowokujesz ludzi...
          Ale wówczas to Ci sie we Francji i Niemczech udało - jesli Cie tam nie ubili...

          4 dni to nie tak duzo,
          ++4, czy 40 dni - nie am znaczenia, nie było powodu by Ci się cos stało!!! To
          Wschód - czyli jest bezpiecznie!

          do stanow z
          > przesiadkami mozna dluzej leciec jak sie ma pechasmile.
          ++A jak sie przyleci, to rzeczywiście można się bać - i to nie "trochę"!!!


          tak jak mowie, dobra
          > znajomosc rosyjskiego jest fundamentalna w wojazach do irkucka,
          ++Fundamentalna - ale wcale nie w sprawach bezpieczeństwa!!! Ja nad Bajkałem
          właśnie [w Sljudiance) spotkałem dwoje Niemców, którzy po rosyjsku znali 30 -
          moze 50 słów [i nie mieli ułatwienia, że 35, czy 48% słów jest bardzo podobna -
          jak maja Polacy...}, którzy sobie spokojnym leszczem [nie po raz pierwszy]
          podróżowali po Rosji. Spali w tanich hotelach [Hans, po angielsku tłumaczył mi
          jak w hotelu, mówi, że nie chce tego drogiego pokoju - tylko najtańszy] i
          podróżowali zwykłym transportem publicznym [ja jechałem z nimi elektryczka znad
          bajkału, do Irkucka].
          jasne, ze fajniej jest znac jezyk bardzo dobrze [ja mogę na krótszych
          dystansach udawac Rosjanina], ale nie ma to zbyt wiele wspólnego z
          bezpieczeństwem. Masz po prostu [NIEUZASADNIONE] uprzedzenia - i tyle.
          jak nie chcesz jechac nad Bajkał - to nie jedź - ale nie twierdź, że to
          dlatego, ze to niebezpieczne - bo to nie prawda!
          • Gość: jacek Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 12:43
            dobrze, skladam samokrytyke wink.
            • lacietis Re: do milosnikow wypraw na wschod 07.09.06, 11:18
              Gość portalu: jacek napisał(a):

              > dobrze, skladam samokrytyke wink.

              ++Wyślij pocztówkę z Irkucka! (((-:
      • raggety Re: do milosnikow wypraw na wschod 07.09.06, 18:49
        Ja zdecydowanie czuję się bezpieczniej w rosyjskich pociągach (wielu kolegów
        okradziono i bito w polskich) i na wschodzie w ogóle. Czasem na osiedlu (w
        Warszawie) spaceruję z psem późnym wieczorem. Za żadne skarby nie odważyłabym
        tego zrobić np. w Anglii.
        • Gość: puzzle2004 Re: do milosnikow wypraw na wschod IP: 217.11.143.* 08.09.06, 09:56
          no tak, tez czuje sie na Wschodzie absolutnie bezpiecznie, jak za dawnych czasow, moge chodzic w nocy
          i nic... moze nie ma tam za duzo demokracji, ale rozbudowana milicja dobrze dziala... pociagi rosijskie
          (wyprodukowane w DDR) sa najlepsze, nie ma dwoch zdan. Co do jezyka rosyjskiego ukraincow, to nie
          widze problemu, cale zycie tam jezdze i wsyscy mowia po rosyjsku... no ale jak do miedzwiedzi, to wiza
          itp. - moze na poszatek na Bialorus, zima jest b. zimno... smile
          • lacietis To se ne vrati 08.09.06, 18:12
            Gość portalu: puzzle2004 napisał(a):

            (...)pociagi rosijskie
            > (wyprodukowane w DDR)

            ++No nie wszystkie! W samym sojuzie tyż było kilka zawodów wagonostrojenia - i
            cos mi sie zdaje, że i Pafawag, popełnił kilka wagoników dla Sowietów.
            Ale fakt, że tabliczki znamionowe z pamietnym VEB - rzucaja sie w oczy...
          • raggety do puzzle2004 18.09.06, 20:01
            Wiem, ze niemal wszędzie na Ukrainie mówi się po rosyjsku, ale Ukraincy mają
            akcent, i trudniej ich rozumieć niż Białorusinów i Rosjan.
            • Gość: puzzle2004 Re: do puzzle2004 IP: 217.11.143.* 20.09.06, 10:33
              no nie wiem, moze trudnej dla obcokrajowcow, j arozumiem
              bez problemu; (moze pomaga polski, rosyjski itp.)...
            • lacietis Nie puzzle2004 20.09.06, 11:44
              Nie jestem Puzzlami - wiec nie wiem czy mam prawo sie odzywać. Ale ja tez nie
              zauwazyłem [pomijam specyficzny akcent odeski - ale on jest raczej zydowski,
              niz ukraiński - i chyba juz w zaniku...]. W Kijowie, czy na Zakarpaciu
              rosyjskojezyczni zaiwaniaja po rosyjsku tak samo, jak w Rosji. Nawet
              wymowy "g", jako "h", za bardzo juz nie zauwazam. Chyba, ze masz na mysli
              ukraiński akcent u ukraińskojęzycznych, mówiących z Toba po rosyjsku - ale ja z
              Ukraińcami staram sie mówic po ukraińsku - wiec o takim zjawisku nic nie wiem...
              • raggety Re: akcenty - do lacietisa 29.09.06, 01:25
                Nie jestem słowianką, mówię po polsku i rosyjsku ale nie po ukraińsku. Nie mam
                na myśli ukraińskojęzycznych mówiących po rosyjsku - dla mnie przeciętny
                mieszkaniec Kijowa mówi po rosyjsku z ukraińskim akcentem. Moje koleżanki
                (również niesłowianki) też zwróciły uwagę na ten akcent. Pierwszy raz jak
                miałam do czynienia z Rosjanką w Kijowie myslałam, że jakieś oświecenie mnie
                uderzyło - wszystko co mówiła rozumiałam, po raz pierwszy nie musiałam wytęzić
                uszy! Dziwię się, że nie rozróżniasz tych akcentów, jako słowianin chyba
                powinieneś mieć czulsze ucho niż ja.
                • lacietis Re: akcenty - do lacietisa 02.10.06, 16:51
                  Hmm... No właśnie - jako Słowianin [dważdy sławianin (((-: ] powinienem - a
                  jakoś nie. Może spowodowane jest to:
                  1.W Kijowie też mówię po ukraińsku [ale jednak odpowiadają mi po rosyjsku!]
                  2.A jakie Ty masz doświadczenie z Rosyjskim w Rosji?
                  Bo ja słuchałem Rosjan w Pribałtyce [tam poniekąd się uczyłem rosyjskiego], w
                  Rosji [a przede wszystkiem codziennie ogladam RTR-płanieta], użytkowników
                  rosyjskiego na Białorusi i Ukrainie - i kurdę nie widzę różnic!
                  Owszem słyszałem na Białorusi sporo trasianki, a na Ukrainie trochę [o wiele
                  mniej] surżyku - i wówcxzas to sa różnice. Ale jak ludzie mówią po rosyjsku -
                  to ani w Kijowie, ani w Mińsku nie zauważam różnic!
                  czy nie jesteś muzyczką - moze masz po prostu wrażliwsze ucho? A może jednak
                  spotkałaś sie w Kijowie właśnie z surżykiem?
                  Tez nie rozumiem...
                  A jaką niesłowianką jesteś - jeśli to nie tajemnica (((-;
                  Pasjami uwielbiam niesłowain, którzy starają się naprawić ten swój niedostatek
                  [czyli fakt że Słowianami nie są] (((-;
                  • raggety Re: akcenty - do lacietisa 06.10.06, 21:28
                    Nie jestem mużyczką. Sprawa dla mnie prosta - jeśli łatwo rozumiem mowę
                    rozróżniam pojedyńcze słowa, to okazuje się, że mówca jest Rosjaninem czy
                    Białorusinem, a jeśli mowa jest "zamazana" - Ukraińcem. Spędziłam kawał czasu w
                    Kijowie. Na początku rozmawiałam tylko z Ukraińcami. Gdy po pewnym czasie
                    pierwszy raz rozmawiałam z Rosjanką, to było tak, jakby ktoś zdjął "mgłę"
                    zasłaniającą mi ten język. Więc dogaduję się łatwiej w Petersburgu niż Kijowie.
                    Może mam wrażliwe ucho bo choć jestem angielskojęzyczną niesłowianką, nierzadko
                    rozpoznaję po akcencie narodowość cudzoziemców mówiących (czy starających się
                    mówić!) po polsku.
                    • lacietis Re: akcenty - do lacietisa 07.10.06, 11:15
                      raggety napisała:

                      Sprawa dla mnie prosta - jeśli łatwo rozumiem mowę
                      > rozróżniam pojedyńcze słowa, to okazuje się, że mówca jest Rosjaninem czy
                      > Białorusinem, a jeśli mowa jest "zamazana" - Ukraińcem. Spędziłam kawał czasu
                      w Kijowie. Na początku rozmawiałam tylko z Ukraińcami. Gdy po pewnym czasie
                      > pierwszy raz rozmawiałam z Rosjanką, to było tak, jakby ktoś zdjął "mgłę"
                      > zasłaniającą mi ten język. Więc dogaduję się łatwiej w Petersburgu niż
                      Kijowie.
                      ++No własnie dla mnie nie jest to proste! Wywołałas mnie do tablicy - wiec
                      odpowiadam. Ja tego nie rozumiem. Pomijajac nieliczne elementy ukraińskie w
                      mowie kijowian - zasadniczo nie zauwazam żadnej różnicy - a szczególnie różnicy
                      typu: obywateli Rosji i białorusi mówiących po rosyjsku łatwiej zrozumieć, niz
                      obywateli Ukrainy mówiacych po rosyjsku. Ja w obu [3?] wypadkach nie mam
                      problemów - chyba, że czasem znajdzie się ktos jakos specyficznie mówiacy - ale
                      nie zauwazyłem bym ciężej rozumiał rosyjskojezycznych Ukrainy!
                      I zachodze w głowe dlaczego Ty tak to odczówasz?
                      1.Słabiej znasz rosyjski niz ja [jestem pod wrazeniem twojej znajomosci
                      polskiego - chyba że za każdym razem długo siedzisz nad słownikiem i
                      podręcznikiem gramatyki polskiej nim cos napiszesz (((-; ].
                      2.Z tego, że jestes angielskomowna, a ja [zasadniczo] polskomowny - wynika
                      jednak, że twój mózg odbiera inaczej rosyjski, niz mój - i dlategi dla Ciebie
                      istnieje różnica, której ja zupełnie nie zauważam!?...
                      3.Ty trafiłaś w Kijowie, na "sepleniacych", a ja nie [najmniej prawdopodobne].

                      прывітаньне! (((-:

                      >
                      > Może mam wrażliwe ucho bo choć jestem angielskojęzyczną niesłowianką,
                      nierzadko
                      >
                      > rozpoznaję po akcencie narodowość cudzoziemców mówiących (czy starających się
                      > mówić!) po polsku.
                      • raggety Re: akcenty - do lacietisa 07.10.06, 20:49
                        Nie ulega wątpliwości, że znam rosyjski słabiej niż ty, ale pewnie pkt 2
                        również dotyczy. Nauka j. rosyjskiego dla angielskomównych jest prawdziwą
                        walką, nawet jak chcesz języka się uczyć jak ja. J. polski w porównaniu, to
                        pestka. I nie, nie siedzę nad słownikiem ani podręcznikiem gramatyki, bo jestem
                        zbyt leniwa, po prostu uczyli mnie najlepsi w Polsce. I wiesz co, teraz jak b.
                        dobrze znam polski, łatwiej mi idzie rosyjski niż wtedy, kiedy uczyłam się
                        rosyjskiego nie znając polskiego.
                        • Gość: puzzle2004 Re: akcenty - do lacietisa IP: 217.11.143.* 09.10.06, 11:19
                          oczywiscie, kazdy nastepny jezyk z grupy idzie latwiej... a co do rozroznien wymowy - ukraina/rosja/
                          bialorus, to pewnie "obserwacje z boku", bo ludzie stamtad poprostu maja za duza tolerancje... choc o
                          tym wiedza; jest nawet wymowa moskiewska, sybieryjska, itp... smile ale i tak to rosyjski...
                          • lacietis Re: akcenty - do lacietisa 09.10.06, 17:05
                            Gość portalu: puzzle2004 napisał(a):

                            > tym wiedza; jest nawet wymowa moskiewska, sybieryjska, itp... smile ale i tak to
                            r
                            > osyjski...
                            ++To chyba jednak ja jestem ułomny! Słyszałem dwie wersje: rosyjski jest bardzo
                            jednolity i rosyjski ma rózne dialekty-akcenty [pomijam sprawe dawnych gwar:
                            północnych, na "o", południowych na "h" i posrednich - np moskiewskiej].
                            ja dostrzegam jak mówia Gruzini, jak Estończycy. Kiedy Rosjanin "haka",
                            albo "oka" [tego mpoprawdzie w przyrodzie nie spotkałem]. Ale na miły Bóg -
                            byłem na Syberii - i nie wyczułem zadnego innego akcentu, niz w Moskwie, na
                            Białorusi, czy w Pribałtyce - a zwłaszcza, niż w telewizji, która ogladam
                            codziennie!
                            Ale zdaje się, ze ja rzeczywiście nie mam słuchu - choć pośpiewac to sobie
                            lubie... (((-;
                        • lacietis Re: akcenty - do lacietisa 09.10.06, 17:00
                          raggety napisała:

                          > Nie ulega wątpliwości, że znam rosyjski słabiej niż ty,
                          ++Z mojej strony to było raczej domniemanie - czy rozważanie takiej możliwości,
                          niż stwierdzenie pewnika. Nieskromnie powiem, że rzeczywiście znam rosyjski
                          bardzo dobrze - na krótszych dystansach mogę udawac Rosjanina wobec Rosjan
                          [wobec polaków i na dłuzszych ((-; ]. Ale przecież ja nie wiem, jak Ty znasz
                          rosyjski? Możliwe, ze tez całkiem przyzwoicie!
                          Na pewno moja językowa słowiańskość mi wiele ułatwia - bo przeciez
                          strukturalnie [słaby jestem z teorii i gramatyki formalnej] to rosyjski
                          specjalnie sie od polskiego nie różni, troche wiecej kłopotów jest z wymowa
                          [zasadniczo pokonałem], gramatyka [chyba najgorzej u mnie] i słownictwem
                          [uważam sie za mistrza ((-;]. Dodatkowo, znam jeszcze: białoruski, ukraiński,
                          czeski [ze słowackim] - choć rosyjski był pierwszy - i to raczej jego znajomość
                          pomogła mi w przyswojeniu pozostałych j.słowiańskich, a nie na odwrót.


                          ale pewnie pkt 2
                          > również dotyczy. Nauka j. rosyjskiego dla angielskomównych jest prawdziwą
                          > walką,
                          ++Nie czuję - ale sie domyslam. Jednak logika wewnetrzna polskiego i
                          rtosyjskiego jest zblizona - a i słownictwo w znacznym stopniu podobne.
                          Zaczynajac sie uczyc rosyjskiego Polak ma fundamenty - Anglosas, musi nawet te
                          fundamenty budować. Z małymi wyjatkami i głoski są dla Polaka podobniejsze -
                          dlatego [naprawde dobrze] znający rosyjski Polak, moze pokusic się o udawanie
                          Rosjanina - Anglosas jusiał by dojść chyba do niezwykłaej perfekcji, by nie
                          zdradził go akcent. innymi słowy - przypuszczam, ze Polak i Anglosas, którzy
                          napisali tak samo test pisemny z rosyjskiego, nie będą tak samo sprawni w zywej
                          rosmowie - zwłaszcza, gdy próbuja ukryuć fakt bycia nierosjaninem.


                          nawet jak chcesz języka się uczyć jak ja. J. polski w porównaniu, to
                          > pestka. I nie, nie siedzę nad słownikiem ani podręcznikiem gramatyki, bo
                          jestem zbyt leniwa, po prostu uczyli mnie najlepsi w Polsce.
                          ++Tego tez sie nie spodziewałem. To było tylko takie teoretyczne założenie.
                          Póki mi nie napisałas o swoim anglosaskim pochodzeniu - nawet nie zauwazyłem,
                          ze sporadycznie wyjdzie Ci cos nie tak!

                          I wiesz co, teraz jak b.
                          > dobrze znam polski, łatwiej mi idzie rosyjski niż wtedy, kiedy uczyłam się
                          > rosyjskiego nie znając polskiego.
                          ++TAk sadzę! Bo jak juz znasz jeden język z grupy (zwłaszcza gdy to nie ejst
                          twój ojczysty) - nastepne idą, coraz łatwiej. Poznajesz - najczęściej
                          podprogowo - pewne prawidłowosci, łatwiej chwytasz podobieństwa itd.
                          Polak znajacy Niemeicki, szybko złapie holenderski, a nawet duński, norweski,
                          czy islandzki.
                          • ahos Re: akcenty - do lacietisa 10.10.06, 23:37
                            witam
                            pokonales trase kolei transsyberyjskiej? moglbym prosic Cie o kontakt?
                            potrzebuje jak najwiecej informacji od osob ktore juz przezyly ta wyprawe. z
                            gory dzieki.pozdrawiam
                            • lacietis Re: transsib - do Lacietisa 11.10.06, 11:52
                              Pokonałem dwu i półkrotnie:
                              1.Mińsk-Nowosybirsk + Abakan-Tajszet-Irkuck i nazad Irkuck-Mińsk Litewski
                              2.Mińsk Litewski-Krasnojarsk-Abakan i nazad Abakan-Moskwa [stolica strany
                              sowietow].

                              Jeździłeś kiedys kolejami [po-]sowieckimi??? To jest tak samo - tyle że dłuzej
                              (((-;
                              Żadnych zasadniczych różnic: te same pociagi, wagony, zwyczaje.
                              Ogólnie miło i wesoło - no i niewatpliwie wygodnie [jeżdżę tylko płackartami].
                              pisz na Berdyczów (((-; - Żartowałem - pisz na lacietisa w gazecie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka