pisz_pan_na_berdyczow
03.10.07, 11:47
W polsko-ukrainskich dyskusjach czest pada slowo "ludobojstwo".
proponuje spokojna dyskusje na ten temat. Zacznijmy od definicji.
W rozumieniu Konwencji o Zapobieganiu i Karaniu Zbrodni Ludobójstwa
z 9 grudnia 1948 roku (Convention on the Prevention and Punishment
of the Crime of Genocide), ludobójstwem jest którykolwiek z
następujących czynów, dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub
w części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych jako
takich:
a) zabójstwo członków grupy;
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia
psychicznego
członków grupy;
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia
obliczonych na spowodowanie
ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego;
d) stosowanie środków mających na celu wstrzymanie urodzin w obrębie
grupy;
e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy;
W swietle powyzszego uwazam, ze "akcja depolonizacyjna" OUN-B na
Wolyniu, Chelmszczyznie i w Galicji wyczerpuje wszelkie znamiona
ludobojstwa.
Natomiast, jesli chodzi o AK i NSZ, to nawet jesli ich
odpowiedzialnosc za zbrodnie w Pawlokomie, Wierzchowinach itp jest
faktem, to zbrodeni te pod ludobojstwo nie podpadaja.
To samo dotyczy SS-Galizien - nawet jesli rzeczywiscie sa calkowicie
winni zbrodni w Hucie Pieniackiej i kilku innych miejscach, to tez
nie podpada to pod ludobojstwo.
"Akcja Wisla" byla na pewno czystka etniczna - rzecz tez paskudna,
ale troche rozniaca sie od ludobojstwa.
No...tyle na poczatek...moze jestem naiwny, ale prosze o argumenty a
nie demagogie...