liberum_veto powtarza propagandowe opinie banderowców 23.04.08, 07:27 W podrozdziale „Walki Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii z sowiecką partyzantką” Motyka powtarza propagandowe opinie banderowców, że najważniejszym atutem UPA było poparcie udzielane przez ludność Ukrainy zachodniej, niechętnie patrzącej na możliwość powrotu komunistycznych rządów, co jest nieprawdą. Ludność ukraińska Wołynia i Halicji faktycznie nie życzyła sobie rządów sowieckich, ale z tego nie wypływa wniosek, że ona popierała OUN-UPA, co jasno wynika z opinii T. Bulby-Borowca, o czym będzie mowa dalej. W sposób niejednoznaczny ("ponoć") Motyka pisze o likwidacji tzw. "wschodniaków" przez Służbę Bezpeky OUN, chociaż z dokumentów archiwalnych wynika jednoznacznie, że ta likwidacja była nakazana przez przywództwo OUN Bandery i była masowa, totalna. W ten sam sposób, na 700 stronach, przedstawiona jest przez Motykę działalność OUN-UPA w Halicji, w Chełmszczyźnie, w Łemkowszczyźnie. Motyka patrzy na wydarzenia sprzed 60 lat oczyma dzisiejszych, bardzo wątpliwych i moralnie nagannych, potrzeb politycznych. Nie bierze pod uwagę prawa państwa (chociażby było ono w staus quo ante bellum), na terenie którego miały miejsce wydarzenia. Dla niego, jak i dla propagandy banderowskiej, OUN-UPA na tzw. "Zacurzoniu" walczyła "przeciwko komunistom", on tę walką usprawiedliwia, potępia przesiedlenie ludności ukraińskiej, prowadzonej na podstawie umowy o wymianie, nie usprawiedliwia tzw. "Operacji Wisła", wyszukuje teoretycznych możliwości innego zwalczenia OUN-UPA, nie bierze pod uwagę oceny banderowskiego świadka wydarzeń, działacza OUN-UPA, zgodnie z którą OUN-UPA nie zostałaby unieszkodliwiona bez tej operacji, nie porównuje kroków Państwa Polskiego z praktyką państw, uchodzących z wzór demokracji (Stany Zjednoczone, Kanada). (dr hab. Wiktor Poliszczuk) Odpowiedz Link
mat120 Re: powtarza propagandowe opinie banderowców 23.04.08, 20:31 liberum_veto napisał: Dla niego, jak i dla propagandy banderowskiej, OUN-UPA na tzw. "Zacurzoniu" walczyła "przeciwko komunistom", on tę walką usprawiedliwia, potępia przesiedlenie ludności ukraińskiej, prowadzonej na podstawie umowy o wymianie, nie usprawiedliwia tzw. "Operacji Wisła", wyszukuje teoretycznych możliwości innego zwalczenia OUN-UPA, nie bierze pod uwagę oceny banderowskiego świadka wydarzeń, działacza OUN-UPA, zgodnie z którą OUN-UPA nie zostałaby unieszkodliwiona bez tej operacji, nie porównuje kroków Państwa Polskiego z praktyką państw, uchodzących z wzór demokracji (Stany Zjednoczone, Kanada). Niestety, Poliszczuk krytykując tu Motykę ma całkowitą rację. UPA nie przybyła do Polski by walczyc z komunistami ale po to aby usunąc z Zakerzonia polską ludnośc i objąc w posiadanie te obszary. Dowodów aż nadto. Także na tym forum. Rację ma także Szankiwśkij, że przesiedlenia ludności spowodowały klęskę banderowców. Słuszny jest również zarzut braku odniesienia przesiedleń AW do przesiedlenia np. przez demokratyczną Amerykę ponad 100 tys. Japończyków amerykańskich z Zachodniego Wybrzeża, potencjalnych wg. Amerykanów sprzymierzeńców japońskich agresorów. Odpowiedz Link
liberum_veto Błędy potknięcia, nieprawidłowości, tendencyjności 04.05.08, 08:53 Błędy i potknięcia Recenzowana książka zawiera szereg rażących błędów z zakresu języka ukraińskiego, co świadczy o jego nieznajomości u Motyki, a więc o niemożności samodzielnego przez niego prowadzenia badań, w szczególności badań dokumentów archiwalnych. Przykładowo tylko wskazać należy na te błędy – na pierwszym miejscu forma błędna, na drugim poprawna: wielokrotnie Prowidu, zamiast (w dopełniaczu) Prowodu; Dumin zamiast Dumyn; Obiednannia, zamiast Objednannia; Pracja zamiast Pracia; derżawotworennie, zamiast derżawotworennia; ruchi oporu, zamiast ruchy oporu; Kłymyw (Łehenda), zamiast Kłymiw; Czuprinka zamiast Czuprynka; Orlian zamiast Orłan; zahiny zamiast zahony; Sokiłem zamiast Sokołom; Jawira zamiast Jawora; Palijew zamiast Palijiw, Kljaczkiwśkyj (wielokrotnie), zamiast Klaczkiwśkyj. Te i podobne błędy nie są istotne dla meritum książki, ale świadczą jednoznacznie, że Motyka nie zna języka ukraińskiego, że "nie słyszy" on tego języka, że z powołaną w przypisach literaturą w języku ukraińskim samodzielnie nie mógł się on zapoznać, a to w przedmiotowej sprawie ma znaczenie zasadnicze. Odrębnie trzeba wskazać na, wynikający z nieznajomości geografii, błąd w pisowni nazwy "Mariumpol", zamiast "Mariupol". Błędem merytorycznym, tym razem z zakresu niedostatecznego poznania faktów, jest informacja o tym, że działacz melnykowski Ołeh Olżycz został zamordowany przez Niemców w Babim Jarze, w innym miejscu Motyka mówi o Olżyczu Kandybie, że został on zamordowany w Sachsenhausen. Jest to jedna osoba. Z tego wynika, że Motyka nie zgłębił w sposób dostateczny losu tego działacza OUN Melnyka. W innym miejscu o "Liście otwartym" T. Bulby-Borwoca do przywództwa OUN Bandery Motyka pisze jako o "odezwie", co oznacza, że sam z tym dokumentem archiwalnym nie zapoznał się, nie widział go. Szczegółowa recenzja książki Motyki wymagałaby opracowania na kilkaset stron, tyle w niej nieprawidłowości, tendencyjności. (dr hab. Wiktor Poliszczuk) Odpowiedz Link
liberum_veto brak wyraźnego sprecyzowania sprawców mordów 16.05.08, 19:51 Bez dochodzenia do prawdy Nie ulega wątpliwości, że na Wołyniu 1943 roku i w Halicji 1944 roku miały miejsce mordy masowe na ludności polskiej, co wynika także z recenzowanej książki, że ich sprawcami były formacje utworzone z elementu ukraińskiego, zorganizowane przez OUN Bandery. Każde wydarzenie noszące znamiona zbrodni, nawet u ludzi bez wykształcenia, wśród sąsiadów, powoduje retoryczne pytanie: Kto to zrobił? Dlaczego? W razie odpowiedzi – „Malinowski", następuje kolejne pytanie: który Malinowski – Władek czy Heniek? Tym bardziej ustalenie konkretnego sprawcy, a także przyczyn, motywów zbrodni, należy do zadań najważniejszych, priorytetowych w pracy naukowej. Recenzowana książka nie czyni zadość tym wymogom. W szczególności w recenzowanej książce brak jest wyraźnego sprecyzowania sprawców mordów, których Motyka najczęściej nazywa "Ukraińcami", mimo że nazwa "Ukraińcy" obejmuje wszystkich, poczuwających się do narodowości ukraińskiej, ludzi, niezależnie od ich przekonań politycznych, wyznania, itp., żywych i umarłych. Żywych Ukraińców w latach 1943-1944 było około 30 milionów, zaś sprawcy zbrodni na ludności polskiej, z własnej woli i przymuszeni, stanowili niecały 1% żywych Ukraińców. Byli wśród nich gnębieni przez reżim stalinowski, ale byli też przekonani komuniści, Ukraińcy byli w partyzantce sowieckiej, byli wśród nich też ludzie niezaangażowani politycznie. Chociaż mordującymi byli Ukraińcy, tak jak Malinowskim był ojciec i każdy z jego pięciu synów, to sprawcą zbrodni byli określeni Ukraińcy, których trzeba nazywać zgodnie z ich nazwą, w tym wypadku "banderowcy", a nie nazwą ogólną "Ukraińcy". Błąd Motyki, który sprawców zbrodni nazywa "Ukraińcami", należy do błędów nienaukowej terminologii, spowodowany jest nieznajomością logiki, albo względami politycznymi. Wskazać przy tym należy na fakt, że Motyka nie uwypuklił momentu nader istotnego opisywanej przez niego formacji: masowego mordowania przez banderowców Ukraińców. Odpowiedz Link
liberum_veto nieznajomość zasad ideologicznych OUN 03.06.08, 06:41 Z recenzowanej książki wynika, że na Wołyniu, w Halicji i na tzw. "Zacurzoniu" (terenach w obrębie powojennego Państwa Polskiego) żyli Polacy i Ukraińcy, którzy wzajemnie wyrzynali się, walcząc o przyszły kształt terytorialny tych państw. Rzeczywistość była zupełnie inna. O tym, że ukraiński ruch nacjonalistyczny był ruchem ideologiczno-politycznym, nie może być sporu. O ignorancji Motyki w zakresie poruszanych przez niego problemów świadczy brak u niego wiadomości z zakresu zasad ideologicznych i założeń programowych integralnego nacjonalizmu ukraińskiego, bez których wszelkie rozważania na temat zbrodni formacji tego nacjonalizmu są niepełne, niedostateczne. Motyka tylko powierzchownie wspomina o tych problemach. Tą wadą (nieznajomość zasad ideologicznych i założeń programowych OUN) dotknięci są historycy i politolodzy, którzy wyszli spod opieki prof. Tomasza Strzembosza, między nimi właśnie G. Motyka, a obok niego Tomasz Stryjek, Paweł Machcewicz, którzy nie tylko nie doceniają znaczenia problemów ideologicznych i programowych OUN, ale nie rozumieją pojęcia "ideologia", co wynika z prac wymienionych autorów, a także z ich (również prof. T. Strzembosza) postaw i wypowiedzi w trakcie spotkania niżej podpisanego, w Instytucie Nauk Politycznych PAN w 1977 roku. Gdyby Motykę nauczono, że badania nad działalnością ruchu ideologiczno-politycznego należy zaczynać od poznawania jego zasad ideologicznych i założeń programowych, i gdyby Motyka miał zdolność zrozumienia w szczególności ideologii OUN, to doszedłby do wniosku, że OUN przyjęła uchwałą przez I Kongres OUN w 1929 r. na uzbrojenie ideologiczne OUN doktrynę Dmytra Doncowa – dowód z pierwoźródła: Stepan Łenkawśkyj, uczestnik tego Kongresu, członek jego komisji ideologicznej. Według tej doktryny nacja stanowi gatunek w przyrodzie (species) i jako taka prowadzi permanentne wojny o byt i przestrzeń z innymi nacjami, a więc i z Polską, że w toku walk z innymi nacjami nacja ukraińska ma kierować się nienawiścią, bezwzględnością, fanatyzmem, amoralnością, nie licząc się z ofiarami. (dr hab. Wiktor Poliszczuk) Odpowiedz Link
pisz_pan_na_berdyczow Tomasz Stryjek 03.06.08, 13:37 Absolutnie sie nie zgadzam w ocenie Tomasza Stryjka. Dla mnie jest to jak na razie jedyny naukowiec (nie tylko w Polsce), który rzetelnie scharakteryzował ukraińskie doktryny polityczne - nacjonalistyczne ale i nie tylko nacjonalistyczne. Odpowiedz Link
preminger Re: Tomasz Stryjek 03.06.08, 14:50 pisz_pan_na_berdyczow napisał: > rzetelnie scharakteryzował ukraińskie doktryny polityczne - fragment internet. recenzji ksiązki Stryjka: "Wprowadza czytelnika w polityczny, ideologiczny i intelektualny kontekst "walki o historię" w kraju, krórego historyczne położenie "między Wschodem a Zachodem" skłania do łączenia różnych systemów wartości i różnych ocen przeszłych wydarzeń." Nic dodać, zamienił Stryjek siekierkę na ... Motykę Odpowiedz Link
liberum_veto Tomasz Stryjek - Lista hańby 07.06.08, 08:03 Nie znam twórczości p. Stryjka, ale ponieważ figuruje on na liście "polskich intelektualistów" protestujących przeciwko budowie pomnika ofiar ludobójstwa ukraińskiego popełnionego na Kresach Wschodnich, to jego rzetelność naukowa nie wzbudza mojego zaufania forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=79770223&a=79770592 Odpowiedz Link
liberum_veto przemilczanie dowodów zbrodniczości OUN 20.06.08, 06:24 Struktura wewnętrzna nacji ukraińskiej zbudowana jest na zasadzie: na czele nacji – wódz, mający do swej dyspozycji "mniejszość inicjatywną" (OUN, odpowiednik "czarnych koszul" we włoskim faszyzmie i "brunatnych koszul" w hitlerowskim nazizmie), reszta zaś narodu ukraińskiego w tej doktrynie, to tłum, czerń, wobec której "mniejszość inicjatywna" stosuje twórczą przemoc. Celem strategicznym OUN jest zbudowanie ukraińskiego państwa nacjonalistycznego na wszystkich, według arbitralnych ocen OUN, ukraińskich terytoriach etnograficznych, w skład których miałyby wejść przede wszystkim południowo-wschodnie obszary II RP (jak też obszary południowo-wschodnie Polski powojennej) oraz części terytoriów Rosji, Białorusi, Mołdawii, Słowacji, razem 1.200.000 km2. Właśnie ta ideologia i te programy polityczne były motorem działalności OUN. Ukraiński ruch nacjonalistyczny w formie zorganizowanej w OUN nie był ruchem narodowowyzwoleńczym narodu ukraińskiego, a takim go prezentuje Motyka i w tej konwencji pisze swoją nienaukową książkę. Powiedziane wyżej stanowi dowód ignorancji G. Motyki co do podjętego przezeń problemu. Cynizmem G. Motyki jest przemilczanie niewygodnych dla niego dowodów zbrodniczości OUN. Przemilcza on dowód bezpośredni z dokumentu archiwalnego, autorstwa działacza OUN, który potwierdza przynależność OUN do międzynarodówki faszystowskiej w okresie międzywojennym (z siedzibą w Stuttgarcie). Cynizmem Motyki jest korzystanie w zasadzie z ukraińskiej nacjonalistycznej literatury. Cynizmem Motyki jest zaprzeczanie udziału ukraińskich nacjonalistycznych formacji w tłumieniu Powstania Warszawskiego, cynizmem jest, z uporem powtarzane za melnykowską propagandą, twierdzenie, że w kwietniu-maju 1945 roku powstała w Niemczech Ukraińska Narodowa Armia (UNA), włączająca dywizję SS-Galizien. Taka armia nigdy nie powstała, dowódcą tej dywizji do momentu jej poddania się Brytyjczykom był Fritz Freitag (wzorem pruskich oficerów, po poddaniu dywizji, popełnił samobójstwo), żołnierze, podoficerowie i oficerowie tej dywizji otrzymują niemiecką rentę wojskową za czas służby w dywizji i za czas przebywania w obozie jenieckim w Rimini. Fakty te są znane badaczom, z nimi Motyka nie liczy się, ignoruje je, co też jest cynizmem. Cynizmem Motyki jest zlekceważenie w książce problemu mordów masowych OUN Bandery na cywilnej ludności ukraińskiej, których ofiarą w latach 1941-1950 padło co najmniej 80 tysięcy bezbronnych ludzi. (dr hab. Wiktor Poliszczuk) Odpowiedz Link
bastion44 Re: przemilczanie dowodów zbrodniczości OUN 07.07.08, 16:57 Książka Grzegorza Motyki pt."Ukraińska partyzantka 1942-1960" już samym tytułem uwłaszcza prawdziwym partyzantom{w tym i ukraińskim,bo tacy byli,chociaż czerwoni},walczącym z faszyzmem hitlerowskim.G.Motyka nie pisze o tym,że UPA nie była ani ukraińska,ani powstańcza,ani nie była nawet armią.Nie była "Ukraińską",ponieważ jej członkowie stanowili 1% całego narodu ukraińskiego,a ponad to byli jego marginesem.Nie była "Powstańczą",bo jej członkowie jawnie kolaborowali z Niemcami.90% jej członków stanowili przymusowo wcieleni,powiązani wzajemnie mordami.Nie była "Armią",ponieważ ponieważ nie podlegała emigracyjnemu rządowi Ukraińskiej Republiki Ludowej.Emigracyjne rządy Polski i URL zgodnie orzekły,że tzw."ruch Bandery",jest rebelią obywateli polskich narodowości ukraińskiej.Nawet nazwę UPA ukradli od M.Borowca{T. Bulba}.Nazywanie rizunów UPA partyzantami jest wielkim nietaktem w stosunku do ich ofiar.Ten pseudo-historyk na str.557 swojego bubla pisze:"Od 1945r. tereny dzisiejszej Polski [...},miały dla ukraińskiego podziemia znaczenie drugorzędne".Czyżby zapomniał,że już w kwietniu 1944r.powstały wilcze sotnie kurenia "Żeleźniaka"{I.Szpontak},które wprawy w mordach nabrały w pacyfikacji wiosek:Nowa Grobla,Mołodycz,Łówcza,Rudka,czy Chotylub.Rozpacza nad tymi,którzy zginęli w Pawłokomie,Piskorowicach,i Małkowicach.Zapomniał tylko dodać,że akcja odwetowa przeprowadzona przez "Wołyniaka" w Piskorowicach,była zapłatą za spalenie i wymordowanie przez UPA wsi Wiązownica.Na str.581 pisze:"Oddziały UPA odniosły wiele sukcesów w walce z WP {wymienia miejscowości}.Tylko zapomniał dodać ofiary po stronie polskiej.W lutym 1946r. sotnia "Tuczy",stoczyła bój w Radawie z oddziałem WP{około 40 zabitych żołnierzy i oficerów}.W kilku zasadzkach zorganizowanych przez UPA na drodze Jarosław-Lubaczów zginęło około 200 żołnierzy WP w latach 1944-47.Dokładnie w miejscowości Zapałów-Bachory.Na tej samej stronie pisze:"Do lasu poszły wówczas całe oddziały SKW".Oddziały SKW były oddziałami samoobrony ukraińskiej,a z sotniami UPA,łączyły się tylko w czasie większych akcji.Często myli również nazwiska ukraińskich dowodców.Zaniża też liczbę członków UPA w Polsce.Najbardziej denerwujące jest stwierdzenie Motyki:"Wiele kontrowersji budzi antypolska akcja UPA".Boi się nazwać rzecz po imieniu.PRZECIEŻ TO BYŁO CZYSTE LUDOBÓJSTWO W PEŁNYM SŁOWA TEGO ZNACZENIU!!!. Odpowiedz Link
liberum_veto "motykowanie" historii 07.07.08, 18:44 Bardzo trafna analiza. Motyka to typowy przykład zaprzaństwa narodowego, buduje swoją karierę "naukową" według aktualnie obowiązującej mody, w tym przypadku mody na Ukrainę. Obserwuję ostatnio pewną korzystną ewolucję jego poglądów, w większym stopniu uwzględniających polską rację stanu. Może za wcześnie wziął się za pisanie książki na temat tzw. UPA. Nie był do tego jeszcze przygotowany i popełnił katastrofalne błędy, poczynając od tytułu tej publikacji, wskazującej na sympatię do okrutnych zbrodniarzy, którzy wymordowali setki tysięcy bezbronnych ofiar www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=11315 Monika Śladewska odpowiada Grzegorzowi Motyce z IPN na jego oceny działań UPA Pana publikacje nie tylko wywołują dyskusje, ale również protesty. Wielu kresowian po przeczytaniu Pana tekstów pyta, kto to jest Motyka i czyje interesy reprezentuje w IPN. Listy dotyczące Pana działalności publicystycznej są zamieszczane w historycznym czasopiśmie "Na rubieży", zapewne je Pan czyta. Mimo że od dawna funkcjonuje termin "motykowanie historii", dotąd pozostają bez odpowiedzi. Na mój tekst zamieszczony w 34. numerze "Przeglądu" zareagował Pan gwałtownie i w tym miejscu muszę podziękować Redaktorowi Naczelnemu "Przeglądu" za udostępnienie łamów tygodnika o zasięgu ogólnokrajowym, problem bowiem dotyczy poważnej zaszłości. W 36. numerze "Przeglądu" z przykrością przeczytałam, że mijam się z prawdą, przypisując Panu pogląd za pomocą zmanipulowanego cytatu, iż prowokacje sowieckiej partyzantki dały "początek napadom na polskie miejscowości". Otóż mam przed sobą "Zeszyt Historyczny" nr 138/Instytut Literacki, Paryż 2001/ tom 517, s. 205. Grzegorz Motyka pisze: "W opracowaniu Siemaszków brakuje też szerszego tła [...], niewiele jest w książce informacji o licznych sowieckich oddziałach partyzanckich, które próbowały narzucić miejscowej ludności totalną wojnę partyzancką, są podstawy, aby przypuszczać, iż właśnie prowokacja sowieckiej partyzantki doprowadziła do dezercji ukraińskiej policji do UPA, dało to początek napadom na polskie miejscowości". Są to Pana słowa i z gruntu fałszywe domniemania, więc kto manipuluje? W moim artykule "Polityka nie zastąpi pamięci" podkreśliłam, iż sam fakt wysunięcia takiej tezy wskazuje na braki w edukacji historycznej. Do tego dodam, że historyk domniemywać nie powinien, naukowiec musi wiedzieć, że nauka polega na obiektywnym badaniu, a jeśli jest się pracownikiem IPN, nie może być w niej miejsca na własne poglądy, chyba że kierownictwo instytutu je podziela. Dokumenty autorstwa OUN, radzieckie i niemieckie jednoznacznie wskazują inspiratorów i realizatorów mordów planowych, doktrynalnych i okrutnych. Odpowiedz Link
mat120 Re: "motykowanie" historii 07.07.08, 20:14 liberum_veto napisał: "Może za wcześnie wziął się za pisanie książki na temat tzw. UPA. Nie był do tego jeszcze przygotowany i popełnił katastrofalne błędy," Taka ocena Grzegorza Motyki najbardziej trafia mi do przekonania. Mimo wszelkiej krytyki jaką zebrał i nadal zbiera to nikt nie jest w stanie zaprzeczyc, że poglądy i spojrzenie Grzegorza Motyki na polsko-banderowską historię wyraźnie ewolują; od tekstów w stylu opowiadań starego rzeźnika z UPA do mimo wszystko sensownej książki "Ukraińska partyzantka....". Oczywiście również nie zgadzam się z wieloma tam zawartymi sformułowaniami czy tezami, z grubsza jednak biorąc oddaje istotę problemu. W końcu nie tylko G. Motyce trudno było uwierzyc w to, co się stało na kresach i do jakiego potwornego barbarzyństwa zdolna była częśc ukraińskiej mniejszości narodowej na swoich sąsiadach - Polakach, Żydach, Czechach, Ormianach itd. Wydaje się, że hasłem wczesnej twórczości G. Motyki było hasło: jak przedstawiac wspólną historię by pogodzic pamięc polską i ukraińską /tak się kiedyś publicznie wypowiadał na łamach GW/. To nie była postawa godna poważnego historyka i tym zraził do siebie nie tylko mnie. Chyba jednak taki sposób uprawiania historii p. Grzegorz już porzucił. Odpowiedz Link
liberum_veto Re: "motykowanie" historii 08.07.08, 17:33 Błędem Motyki było, że jako dość początkujący jeszcze naukowiec porwał się na pisanie książki o tzw. UPA. A winno to być dzieło życia doświadczonego historyka, o ugruntowanej pozycji w środowisku naukowym i odpowiednim warsztacie naukowym. To zbyt poważny temat na swawolne igraszki młodego doktoranta. Taką książkę Motyka powinien napisać dopiero jako profesor. Porwał się jednak za młodu, "z motyką na słońce". Z tego, co obserwuję, tupetu mu rzeczywiście nie brak... Ale podstawowym zarzutem wobec Motyki jest to, że pomimo tak dobrej znajomości faktów historycznych, nie kwalifikuje on rzezi wołyńskiej w kategorii ludobójstwa. A jako pracownik IPN w Lublinie przyczynił się chyba do tego, że śledztwo IPN w sprawie zbrodni OUN-UPA popełnionych na Kresach Wschodnich utknęło w martwym punkcie. Generalnie więc Motyka ma duże zasługi w wybielaniu tzw. UPA, fałszowaniu i zakłamywaniu tragedii narodu polskiego na Wołyniu. I mam wrażenie, że robi to głównie dla kariery... www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=11315 Pisze Pan dalej, że ucieczka policji ukraińskiej nie miała nic wspólnego z planami likwidacji polskiej ludności, przygotowanymi przez OUN-B i UPA. Otóż miała, Panie doktorze. Ta policja ideologicznie podlegała OUN-B i skutecznie pomagała Niemcom już w 1942 r. w likwidacji nie tylko Obórek czy Jezierców. Na skutek donosów napadała na gospodarstwa Polaków, których właściciele należeli do przedwojennych organizacji wojskowych, i tak w dniu 18 marca 1943 r. do gospodarstwa mojej ciotecznej siostry w Chobucie przyjechali Niemcy z policją ukraińską, polecili kopać dół, jej mąż mimo zranienia zdołał uciec, natomiast kuzynkę, spodziewającą się dziecka, ukraińscy policjanci wgonili w druty i pocięli bagnetami. W dole zostało pięć osób, dwóch mężczyzn zbiegło. Wówczas z rąk niemieckiej żandarmerii i ukraińskich policjantów w sąsiednich wsiach zginęło 80 osób. Te fakty są dobrze opisane, tylko Pana uczciwość intelektualna nie pozwala o nich wspominać. I o tym, że owa policja uciekła w lasy z bronią i całym ekwipunkiem - miała czym mordować bezbronnych Polaków. Napisał Pan: "Nieprawdą jest również, abym nie uważał zbrodni na Wołyniu za ludobójstwo". Śledzę Pana teksty i dotąd nie przeczytałam, że OUN-UPA odpowiada za zbrodnie ludobójstwa popełnione na kresowej ludności polskiej, i nie tylko, także ukraińskiej, oraz za pomoc Niemcom w likwidacji Żydów. (Monika Śladewska, To były planowane mordy, Przegląd nr 39/2006) Odpowiedz Link
liberum_veto Bulba o "putiarach" i "siekiernikach" 06.07.08, 01:40 Wyrzut w postaci Bulby Cynizmem jest nieuzględnienie lub nierozprawienie się w książce z twierdzeniami Tarasa Bulby-Borowca co do charakteru i celów działań OUN-UPA. T. Bulba-Borowiec nie był komunistą, nie był polonofilem, był on uczestnikiem i świadkiem wydarzeń na Wołyniu 1943 roku. W tym stanie rzeczy koniecznym jest przytoczenie wyjątków z tych "Listów otwartych" (nie "odezwy", jak pisze Motyka, co uzasadnia podejrzenie, że on ich nigdy samodzielnie nie czytał, nie widział ich tekstów), na które OUN Bandery nigdy nie odpowiedziała, nawet po wojnie nie ustosunkowała się do nich. Oto co między innymi pod adresem OUN Bandery pisał T. Bulba-Borowiec: „Wy wyznajecie faszystowską zasadę bezwzględnej dyktatury waszej partii (...) Czy prawdziwy rewolucjonista [za jakiego uważał się T. Bulba-Borowiec - W.P.] może podporządkować się przywództwu partii, która budowę państwa rozpoczyna od wyrzynania mniejszości narodowych (...) Czy kiedykolwiek istniała na Ukrainie taka rewolucyjna organizacja, której by własny naród bał się bardziej od najgorszego wroga, a jej członków nazywał nie inaczej, jak "putiarami" i "siekiernikami"? Czy istniała taka organizacja, która mordowałaby uczciwych i świadomych Ukraińców gorzej od Gestapo czy NKWD? Co wspólnego z wyzwoleniem Ukrainy mają banderowskie usiłowania już teraz podporządkować masy ukraińskie swojej partyjnej dyktaturze i faszystowskiej ideologii, która jest ohydna dla narodu ukraińskiego i przeciwko której walczy cały świat?”. Polaków mordowali za to tylko, że byli Polakami, polskich ofiar OUN- UPA było nie mniej 120 tysięcy. Motyka nie kwalifikuje tych masowych, planowych, doktrynalnych mordów jako ludobójstwo, chociaż było to ludobójstwo klasyczne. Motyka usiłuje je usprawiedliwiać, trzeba więc, aby kierownictwo Instytutu Nauk Politycznych PAN wytłumaczyło mu, że ludobójstwo nie może być niczym usprawiedliwione. Instytut Studiów Politycznych PAN skompromitował się, wydając recenzowaną książkę. Dr Wiktor Poliszczuk www.myslpolska.org/?article=131 Odpowiedz Link
liberum_veto polskie wsie go nie obchodzą 22.07.08, 19:48 Docent Motyka popełnił artykuł w GW "Zapomnijcie o Giedroyciu", który wywołał ostry sprzeciw Światowego Związku Żołnierzy AK www.wolgal.pl/art40.html Po kolei ustosunkujemy się do kontrowersyjnych wypowiedzi doktora Motyki. -„Polacy nie ograniczali się tylko do samoobron - miały też miejsce krwawe akcje odwetowe". Można sądzić, iż p. Motyka jest zdania, że Polacy nie powinni byli stosować wszystkich dostępnych sposobów ratowania ginących kobiet i dzieci polskich, tylko takie, które będą w przyszłości przez Grzegorza Motykę akceptowane. - „Na Wołyniu akcje przeciw ukraińskiej ludności cywilnej prowadziła przede wszystkim polska policja na służbie niemieckiej". Najpierw ukraińscy nacjonaliści mordują lub wypędzają z ich siedzib Polaków, a teraz dr Motyka wyciąga zarzut (w domyśle), że uratowani młodzi ludzie, już bez rodzin oraz domów i środków utrzymania, dołączają do policji okupanta występując przeciw sprawcom ich nieszczęścia. - „Na Lubelszczyźnie oddziały polskiej partyzantki podjęły ofensywę w marcu 1944 roku, paląc ponad 20 wsi ukraińskich". Oto pierwszy przykład manipulacji, żeby nie powiedzieć fałszerstwa, autora. Przemilcza on doskonale mu znany fakt przeprawy 11 sotni UPA w I kwartale tego roku, na zachodnie brzegi Bugu i Sanu. Sotnie te miały za sobą rzeź Polaków i, co oczywiste, Polacy musieli je zwalczać. Ten fakt p. Motyka nazywa ofensywą polską. Autor wie dobrze, ale nie wspomina o tym, że przez kilka miesięcy na rzece Huczwie stał stukilometrowy front polsko-ukraiński z kilometrową ziemią niczyją i wypalonymi wsiami. O ukraińskich wsiach zniszczonych w tej lokalnej wojnie mówi dobitnie. Polskie wsie go nie obchodzą. (Andrzej Żupański) Odpowiedz Link
liberum_veto przemilczenia i ignorancja dr Motyki 07.08.08, 06:23 - „Pomiędzy lutym a kwietniem l945 roku, spalono szereg wsi ukraińskich w pasie od Lubaczowa po Sanok". Oto drugie przemilczenia dr Motyki: Ignoruje on doskonałe prace dr Zdzisława Koniecznego, który przez wiele lat badał tą lokalną wojnę. O licznych polskich wsiach okrutnie spacyfikowanych na wymienionym przez autora terenie nie ma żadnej wiadomości w artykule. - „Wydarzeniem szczególnie bolesnym dla Ukraińców była przeprowadzona w 1947 roku akcja Wisła". Nie słyszeliśmy nigdy, aby dr Motyka w podobnym tonie wyraził się o odczuciach Polaków, dotyczących wymordowania 100 tys. i wypędzenia wielokrotnie więcej naszych braci. Nie wpływa na p. Motykę znany mu fakt, że wysiedleni Ukraińcy byli w części sprawcami akcji, a mordowanym Polakom nie można czegokolwiek zarzucić. - „W sumie w latach 1943-1947 zginęło 80-100 tys. Polaków oraz 10-20 tysięcy Ukraińców". Dr Motyka już od dłuższego czasu używa liczby 20000 jako ilości cywilnych Ukraińców zamordowanych przez Polaków. Nigdy jednak nie podał źródła, na którym się w tej sprawie oparł. Jest oczywiste, że szacunek ten nie może być trafny, choćby z powodu szczupłości sił polskich, które mogłyby dokonać takiej liczby zabójstw, mając za głównego przeciwnika, znacznie liczniejsze oddziały UPA. Autor, mimo uczestnictwa w IX seminarium „Polska- Ukraina: trudne pytania", na którym wspólnie historycy z obu krajów dyskutowali ten temat, nigdy się nań nie powołał. Protokolarnie ustalono wówczas szacunkowo (z braku przeprowadzonych badań tego tematu przez obie strony), że straty Ukraińców z rąk polskich „szły w tysiące". (Andrzej Żupański) www.wolgal.pl/art40.html Odpowiedz Link
liberum_veto Co było ludobójstwem? 01.02.09, 08:07 - „Tak ogromna tragedia nie może nie budzić emocji społecznych. Polscy historycy w zasadzie (podkreślenie nasze) są zgodni, że ukraińskie czystki miały charakter barbarzyński i nie mogą być usprawiedliwione". Czytamy ten akapit ze zdumieniem i zastanawiamy się, który polski historyk nie chciałby ich uznać za barbarzyńskie, a pragnął usprawiedliwić? Czy dr Motyka wie o kogo może chodzić? Jaki był cel autora, gdy pisał to zdanie nie wyrażając oburzenia na człowieka, który jest w stanie usprawiedliwić morderstwo 100 tysięcy niewinnych ludzi. - „Jakby jednak nie oceniać działań OUN i UPA, jej członkowie byli obywatelami II Rzeczpospolitej, którzy wystąpili przeciwko polskim współobywatelom, a nie najeźdźcami". To bardzo zdumiewające zdanie. Czyżby p. Motyka uważał, że współobywatelstwo było okolicznością łagodzącą winę za dokonany masowy mord? W takim razie prawdopodobnie zagłodzenie milionów Ukraińców przez bolszewików w latach trzydziestych, według autora nie było ludobójstwem, bo bolszewicy byli obywatelami tego samego państwa, - „Zbrodnie UPA nie miały znamion ludobójstwa. Do tego poglądu skłania się dziś większość polskich historyków". Po raz kolejny nie wiadomo na jakiej podstawie autor wygłasza to twierdzenie. A może jest to jego zdanie, które chciałby rozpowszechnić? W tym samym akapicie jest jeszcze dziwnie kontrastujące twierdzenie: „Nie ulega bowiem wątpliwości, że w latach 1943-45 mieszkańcy Wołynia i Galicji Wschodniej ginęli tylko za to, że byli Polakami". Nie możemy zrozumieć, jak w tak poważnej sprawie można na wypisywanie takich rzeczy sobie pozwolić. Dla autora Polacy najwidoczniej nie mogą być ofiarami ludobójstwa! (Andrzej Żupański) www.wolgal.pl/art40.html Odpowiedz Link
preminger Re: Co było ludobójstwem? 01.02.09, 09:37 > Dla autora Polacy najwidoczniej nie mogą być > ofiarami ludobójstwa! ta konstrukcja jest trochę na wyrost "nie mogą być", gdyby tak było Polska byłaby rajem na ziemi. Dla trzymających się wszelkich "konwencji" ludobójstwem "Wołyń" nie był, ponieważ casus ten zastrzeżony jest obecnie jest dla Żydów ("Polaków z obywatelstwa") oraz plemion Tootsi i Hootu Odpowiedz Link
liberum_veto Re: Co było ludobójstwem? 01.02.09, 17:14 Nie tylko, za ludobójstwo jest też np. uważana masakra bośniackich muzułmanów w Srebrenicy w 1995 roku pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_w_Srebrenicy Historia ludzkości zna wiele przypadków ludobójstwa, m.in. eksterminacja Indian w USA czy Jaćwingów przez Krzyżaków. Historia cywilizacji ludzkiej to także historia wyrzynania się różnych plemion pl.wikipedia.org/wiki/Ludob%C3%B3jstwo Z ludobójstwem, w jego obecnym rozumieniu prawnym, jest jednak ten problem, że termin ten do wprowadzono dopiero w 1948 roku, a próbuje rozciągać się go na wydarzenia wcześniejsze, co stanowi złamanie kardynalnej rzymskiej zasady, że prawo nie działa wstecz... Odpowiedz Link
preminger Re: Co było ludobójstwem? 01.02.09, 18:36 liberum_veto napisał: > Nie tylko, za ludobójstwo jest też Męczeństwo Słowian Połabskich i gwałt na Jaćwingach, kładą się cieniem na dyplomacji europejskiej. Odpowiedz Link
mat120 Re: Co było ludobójstwem? 01.02.09, 21:46 liberum_veto napisał: „Zbrodnie UPA nie miały znamion ludobójstwa. Do tego poglądu skłania się dziś większość polskich historyków". Dziwne zdanie, zwłaszcza w kontekście kolejnego: "...Po stronie ukraińskiej ludobójczy charakter miała zatem cała akcja antypolska,...". Widać, że pan Grzegorz się mota; zarzuty jakie czyni mu Żupański są jak najbardziej słuszne i uzasadnione. Odpowiedz Link
liberum_veto Re: Co było ludobójstwem? 02.02.09, 16:32 Motyka się nie mota, tylko "motykuje" historię. Prowadzi rozsądny wywód na temat ukraińskich zbrodni ludobójstwa, tylko wnioski wyciąga z tego fatalne i zupełnie nielogiczne. Co więcej, potwierdza, że znamiona ludobójstwa spełniają pojedyncze zbrodnie popełnione przez oddziały polskiego podziemia. Nie spełniają ich zaś, jego zdaniem, masowe zbrodnie popełnione przez OUN-UPA. Facet chciał coś napisać na zasadzie "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek", a wyszedł po prostu na idiotę. wyborcza.pl/1,76842,5240814,Zapomnijcie_o_Giedroyciu__Polacy__Ukraincy__IPN.html A to, że zbrodnie UPA nie nosiły znamion ludobójstwa. Do tego poglądu skłania się dziś większość polskich historyków. Nie ulega bowiem wątpliwości, że w latach 1943-45 mieszkańcy Wołynia i Galicji Wschodniej ginęli tylko za to, że byli Polakami. Problem polega jednak na tym, że znamiona ludobójstwa mogą też spełniać niektóre akcje polskiego podziemia. Taką właśnie konkluzją kończą się ustalenia śledztwa prokuratorów IPN-u na temat zabójstwa kilkudziesięciu Białorusinów, popełnionego przez oddział podziemia narodowego w 1946 r. w powiecie Bielsk Podlaski. A była to zbrodnia podobna do tych, które miały miejsce w niektórych wsiach ukraińskich - np. w Wierzchowinach, gdzie zgrupowanie Narodowych Sił Zbrojnych zabiło w czerwcu 1945 r. prawie 200 Ukraińców. Odpowiedz Link
mat120 Re: Co było ludobójstwem? 02.02.09, 19:36 liberum_veto napisał: Facet chciał coś napisać na zasadzie "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek", a wyszedł po prostu na idiotę. I to jest chyba sedno problemu Motyki. Wspominałem już gdzieś wyżej, że kiedyś Motyka zastanawiał się na łamach GW, jak przedstawiać wspólną historię by pogodzić pamięć polską i ukraińską. Miałem nadzieję, że z tego wyrósł. Okazuje się, że jednak nie. Ciekawe, że w "Ukraińskiej partyzantce...." facet pisze, "...ludobójstwo dobrze oddaje kwalifikację prawną ówczesnych wydarzeń" po czym by diabłu ogarek oddać dodaje, że "taki charakter mogły mieć także niektóre akcje polskiego podziemia". Jeśli nie da się już pomniejszyć ukraińskiego barbarzyństwa to trzeba podbarwić nieco akcje polskiego podziemia by maksymalnie , ile się da zbliżyć ich charakter do banderowskich rzezi. Takim przykładem jest np. opisana akcja polskiej partyzantki na kuszcz sachryński w I dekadzie marca 1944r. Na stronie 396 pisze, że w marcu 1944r. hrubieszowskie i tomaszowskie oddziały AK podjęły ofensywę paląc ponad 20 ukraińskich wsi. Po złamaniu oporu ukraińskich samoobron doszło do zabijania cywilów. I tyle. Ani słowa wyjaśnienia czym ta akcja, nie tylko zresztą na kuszcz sahryński, była spowodowana. Ani słowa o bandyckiej działalności tych kuszczy, o panicznej ucieczce polskiej ludności, o wielotysięcznych ewakuacjach przeprowadzonych przez AK z zagrożonych terenów. Ani słowa o wydanych zakazach zabijania ludności cywilnej. Ani słowa, że wsie nie zostały spalone, tylko spłonęły w czasie walki. Te wszystkie "niedoróbki" rzucają oczywiście złowrogi cień na akowców i "uprawniają" czytelników generalnie do rzucania na polską partyzantkę niezasłużonych oskarżeń o czyny podobne do UPA - "też palili wsie i mordowali cywilów". Przykładów takich relatywizacji jest więcej - diabeł dba o to by ogarek nie zgasł i próbuje nawet w Sahryniu pomnik ukraińskim esesmanom, którzy tam również byli, postawić. Nie zmienia to jednak mojej ogólnej oceny tej książki. Mimo licznych niedoróbek i mankamentów oraz ~ślizgania się po temacie ogólne wnioski, choć nieraz zakamuflowane, są w miarę prawidłowe. To, że autor w innych publikacjach wypowiada się w sprzeczności z nimi ~świadczy, że jeszcze 100-procentowym historykiem nie jest. Odpowiedz Link
liberum_veto Re: Co było ludobójstwem? 03.02.09, 08:04 W tej swojej pseudonaukowej analizie Motyka używa także absurdalnego "argumentu", że zbrodnie OUN-UPA nie były ludobójstwem, gdyż zostały popełnione przez współobywateli II Rzeczypospolitej, a nie przez najeźdźców. Wynika z tego, że gdyby ktoś dzisiaj wpadł na pomysł wymordowania wszystkich Ukraińców w Polsce, to nie byłoby z tym żadnego problemu, bo to nasi współobywatele III RP. Żadne tam ludobójstwo, według doktora Motyki. Żenada. wyborcza.pl/1,76842,5240814,Zapomnijcie_o_Giedroyciu__Polacy__Ukraincy__IPN.html Tak ogromna tragedia nie może nie budzić emocji społecznych. Polscy historycy w zasadzie są zgodni, że ukraińskie czystki miały charakter barbarzyński i nie mogą być usprawiedliwione. Nie oznacza to jednak, że uczeni nie różnią się głęboko w ocenie wydarzeń. Zdaniem niektórych historyków popieranych przez tzw. środowiska narodowo-kresowe działania Ukraińców trzeba zestawić ze zbrodniami popełnionymi przez nazistowskie Niemcy i Związek Sowiecki. Były one "trzecim ludobójstwem", które w istocie "znacznie przewyższa ludobójstwa niemieckie i sowieckie", i może być porównywane jedynie z Holocaustem. Trudno moim zdaniem zgodzić się z tak radykalną opinią. Antypolskie czystki były niewątpliwie jednym z najkrwawszych polskich epizodów II wojny. Jakby jednak nie oceniać działań OUN i UPA, jej członkowie byli obywatelami II Rzeczypospolitej, którzy wystąpili przeciwko polskim współobywatelom, a nie najeźdźcami dokonującymi brutalnej agresji zewnętrznej. III Rzesza i ZSRR były podmiotami prawa międzynarodowego, a OUN tajną organizacją terrorystyczną. Celem niemieckiej i sowieckiej polityki okupacyjnej było zniewolenie całej Polski, Polaków i Ukraińców zaś podzielił spór o przyszłą granicę. Wreszcie dla ukraińskich nacjonalistów Polacy byli znienawidzonymi okupantami, dla nazistów zaś - stojącymi na niższym szczeblu rasowym podludźmi, których należało zamienić w naród niewolników. Z kolei dla Sowietów społeczeństwo polskie jawiło się jako przedmiot gigantycznego eksperymentu społecznego, w trakcie którego należało zniszczyć wszystkich "wrogów klasowych". Jeśli już gdzieś szukać analogii, to należałoby raczej spojrzeć na ówczesne relacje pomiędzy Chorwatami i Serbami - choćby dlatego, iż chorwaccy ustasze pod wieloma względami przypominali członków OUN. Odpowiedz Link
mat120 Re: Co było ludobójstwem? 03.02.09, 08:41 liberum_veto napisał: Wynika z tego, że gdyby ktoś dzisiaj wpadł na pomysł wymordowania wszystkich Ukraińców w Polsce, to nie byłoby z tym żadnego problemu, bo to nasi współobywatele III RP. Żadne tam ludobójstwo, według doktora Motyki. Dobre. Zbrodnia popełniona przez byłych współobywateli, choćby spełniały wszelkie znamiona ludobójstwa, nie może być za takie uznana. A niby dlaczego? Pamiętajmy, że Hłodomor, pomijając katastrofalną suszę, spowodowany został też przez współobhywateli byłego ZSSR. Więc dlaczego tu p. dr. nie protestuje przeciw nazywaniu tej tragedii ludobójstwem? Śmieszne jest też atakowanie endecji, co i ostatnio L.Kaczyńskiemu sie udzieliło. Przy wszystkich jej wadach, historia właśnie jej przyznała rację - ugodowa polityka wobec wojującego nacjonalizmu ukraińskiego obróciła się przeciw nam wszystkim. Jest to czywista prawda czy się to panu Motyce podoba czy nie. Odpowiedz Link
pisz_pan_na_berdyczow Re: Co było ludobójstwem? 04.02.09, 20:57 Ja dalej bronię Motyki jako historyka...tylko niepotrzebnie zajmuje się on sprawami na których się nie zna! Kwestią kwalifikacji zbrodni jako ludobójstwo powinni zajmować się prawnicy, ewentualnie historycy, ale tacy którzy znają sie na historii prawa. Motyka udowodnił, ze nie ma o tym zielonego pojęcia, można wręcz powiedzieć, że pisze bzdury! Odpowiedz Link
liberum_veto Re: ignorancja i cynizm Grzegorza M. 26.02.09, 12:58 Artykuł jest zbiorem różnych, często sprzecznych twierdzeń i czytelnikowi czasem trudno zrozumieć, co autor miał na myśli. Zaraz po powyższym twierdzeniu, że zamordowani Polacy nie mogą być ofiarami ludobójstwa, pisze: Problem polega jednak na tym, że znamiona ludobójstwa mogą też spełniać niektóre akcje polskiego podziemia (!). Następny akapit jest już w zupełnie innym tonie: „Nie można postawić znaku równości pomiędzy planową eksterminacją Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej a lokalnymi akcjami odwetowymi. Po stronie ukraińskiej mieliśmy bowiem do czynienia z odgórnie kierowaną czystką etniczną natomiast z polskiej strony z inicjatywami lokalnych komendantów łamiących instrukcje napływające z góry. Potem jednak, przecząc poprzednim swym twierdzeniom pisze: Po stronie ukraińskiej ludobójczy charakter miała zatem cała akcja antypolska, po polskiej — poszczególne akcje (!). Następny akapit jest znów mieszaniną różnych twierdzeń, lecz zdania zajmowanego przez autora nie można z niej wyłuskać. Na zakończenie tego rozdziału p. Motyka zarzuca środowiskom kresowym nieskrywaną chęć zmuszenia historyków, aby ukazywali przeszłość z „jedynie słusznej" perspektywy, w ramach której każda wątpliwość czy zwykły odruch współczucia dla cierpień Ukraińców, są traktowane jako akt sprzeniewierzenie się interesowi narodowemu. Ciekawi jesteśmy, czy gdyby przodkowie dr Motyki zginęli zamordowani okrutnie w tamtych czasach, zachowywałby się inaczej, niż ci krytykowani Kresowiacy. Nie interesuje bowiem autora fakt, że Ukraińcy jak dotąd ani nie wyrażają współczucia dla Polaków z powodu wielotysięcznych ofiar, ani też zbrodni jak dotąd nie potępiają. (dr Andrzej Żupański) www.wolgal.pl/art40.html Odpowiedz Link
dr_rizun Re: ignorancja i cynizm Grzegorza M. 26.02.09, 16:29 Tylko gadanina wam została. Zresztą kto tam na was uwagę zwraca. Hahaha. Nikt Odpowiedz Link
liberum_veto Re: ignorancja i cynizm Grzegorza M. 26.02.09, 18:05 Dużo uwagi poświęcają nam np. różne "rizuny". I o to właśnie chodzi. To forum ma misję edukacyjną. PS. Podpisałeś się "Nikt", bardzo słusznie. Doceniam i popieram. To rzadko spotykany wśród banderowców przypadek samokrytycyzmu Odpowiedz Link
liberum_veto Wywalić "arcydzieła" Grzegorza Motyki 16.03.09, 12:14 Spierałem się ostatnio z jedną z organizacji kombatanckich, aby na swojej stronie internetowej nie zamieszczała "arcydzieł" Grzegorza Motyki, specjalisty od relatywizowania zbrodni Ukraińskiej Armii Powstańczej. Ten były pracownik IPN ma rzeczywiście dużą wiedzę na temat owej przestępczej organizacji. Czytałem kilka jego tekstów, zachwalanych głównie przez "Gazetę Wyborczą", i muszę powiedzieć, że są one obrzydliwie tendencyjne. Coś w rodzaju Jana Grossa. Po ich przeczytaniu można bowiem dojść do wniosku, że UPA to była taka druga Armia Zbawienia, która w czasie wojny chodziła po polskich wioskach na Kresach, rozdając dzieciom cukierki i pomagając polskim chłopom w pracach polowych. Jeżeli jednak wymordowała 150 tys. osób to był to tylko małoznaczący wypadek przy pracy. Dobrze więc, że IPN rozważa usunięcie ze szkół tzw. tek Grzegorza Motyki. (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, 2008-08-29) www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=1069 Odpowiedz Link
liberum_veto Przykrywanie prawdy kłamstwem [Rzeczpospolita] 19.05.09, 12:58 W porozumieniu z prezesem IPN prof. Januszem Kurtyką, uznałem, że pewne tematy badawcze wymagają twórczego rozwinięcia. Szczególnie te, na które czeka znaczny odłam społeczeństwa, a IPN tym oczekiwaniom nie sprostał. Stosunki polsko-ukraińskie były w latach 2000-2006 zagospodarowane przez jedną opcję historyczno-ideową, której znakiem firmowym był dr hab. Grzegorz Motyka (na marginesie, prof. Friszke oraz G. Motyka, kilkakrotnie już kłamliwie przedstawiają historię rozstania się tego wybitnego skądinąd badacza z IPN, pomawiając mnie, iż byłem sprawcą jego wyrzucenia z pracy. Za pierwszym razem próbowałem polemizować z artykułem Motyki w „Gazecie Wyborczej”, ta jednak po kilku tygodniach zwodzenia, odmówiła mi publikacji sprostowania. Napisałem wówczas e-mail do Motyki, mówiąc mu, że gratuluję wyboru medium, które cenzuruje polemistów, a zatem gwarantuje mu bezkarność. Niestety, mimo tego, po roku bodaj powtórzył swoje pomówienia, a prof. Friszke twórczo je rozwinął w kolejnej swojej filipice anty-IPN-owskiej. Niestety, przy takiej postawie dialog się kończy). W ciągu tych trzech lat BEP IPN, podjęliśmy kilka istotnych projektów, które miały spowodować równowagę w traktowaniu podmiotów polskich (szczególnie poszkodowanych i poranionych środowisk Wołyniaków) zainteresowanych tą tematyką. Krótko mówiąc dopuściliśmy do głosu Ewę Siemaszko, nie stroniliśmy od kontaktów z dr Lucyną Kulińską, a przede wszystkim współpracowaliśmy z panem Szczepanem Siekierką, itd. Codziennie przyjmowałem w swoim gabinecie ludzi reprezentujących różne środowiska, w tym kombatanckie oraz poranionych przez komunistów, czy też przez współczesnych gwałcicieli polskiej wrażliwości, i widziałem jak bardzo IPN jest im potrzebny. Rozpoczęliśmy prowadzenie projektów badawczych, na czele których – o zgrozo – nie stał tylko i wyłącznie Grzegorz Motyka (oczywiście był koordynatorem ważnego projektu, ale nie jedynego). Tomasz Bereza podjął się koordynacji projektu o stratach osobowych polskich i ukraińskich na Podkarpaciu, z kolei Romuald Niedzielko wspólnie ze mną zorganizował konferencję naukową w 65 rocznice ludobójstwa na Wołyniu. Równocześnie jednak, Grzegorz Motyka zajmował się wraz z m.in. dr Jarosławem Syrnykiem projektami o mniejszościach narodowych, a dr hab. Igor Hałagida pisał o aparacie bezpieczeństwa wobec UPA oraz o ks. Bazylim Hrynyku. Nadto, Mariusz Krzysztofiński koordynował pracę zespołu polsko-ukraińskiego (partnerem jest Uniwersytet Katolicki we Lwowie) na temat represji wobec Kościoła katolickiego trzech obrządków metropolii lwowskiej (1939 – 1990). Pion archiwalny z kolei podjął się wydania – we współpracy z odpowiednikiem IPN w Kijowie – nowej serii edycji źródeł (przy merytorycznym wsparciu BEP IPN). Grzegorz Motyka — jak rozumiem – stracił pozycję monopolisty, więc zechciał sobie odejść. I tyle. (prof. Jan Żaryn) www.rp.pl/artykul/297804.html Odpowiedz Link
liberum_veto Walka na insynuacje i pomówienia [Rzeczpospolita] 05.06.09, 16:04 Roszczenia Ukraińców Żarty się jednak kończą, gdy przychodzi mi polemizować z tekstem Grzegorza Motyki. Autor stwierdził w nim m.in., że piszę „zwykłe kłamstwa”, że jestem zwolennikiem tezy, iż akcja „Wisła” to przykład „usprawiedliwienia przymusowego wysiedlenia narodową racją stanu”, a w końcu, iż „w 2007 r. dyrektor BEP IPN Jan Żaryn naciskał na organizatorów konferencji na temat akcji „Wisła”, by zrezygnowali z poproszenia mnie [Grzegorza Motyki] o wygłoszenie referatu”. Otóż, równie uprzejmie informuję, że mojemu polemiście pomylił się szyk zdania. To nie ja naciskałem, a za to wraz z prezesem IPN byliśmy naciskani w rzeczonej sprawie, czyli konferencji, której współorganizatorem był IPN. Sprawa nie jest incydentalna, a rzeczywiście bardzo ważna. Także dla przyszłych prezesów i dyrektorów w IPN. Otóż, swego czasu przybyła do prezesa IPN delegacja Związku Ukraińców w Polsce, która w sposób daleki od form przyjętych w cywilizowanych krajach wystąpiła z roszczeniem, by IPN uznał de facto polskie zbrodnie, jakich się dopuszczaliśmy przez lata na narodzie ukraińskim. Następnie podyktowano nam obsadę i tytuły referatów, w tym autorów z IPN, którzy mogą wystąpić podczas konferencji. Wrażliwość współczesnych Ukraińców jest mi bliska, ale nie na tyle, bym zapomniał o polskiej. Drogi czytelniku, proszę mieć świadomość, że są takie instytucje w Polsce i takie tematy historyczne w najnowszych dziejach, które podlegają testom wytrzymałości i uległości polskich decydentów. Otóż, mam nadzieję, że żaden podmiot – nawet tak szacowny jak jeden Związek – nie będzie narzucać Instytutowi Pamięci Narodowej wersji historii burzącej polską wrażliwość i pamięć o haniebnych czynach naszych sąsiadów bądź współobywateli. (prof. Jan Żaryn) www.rp.pl/artykul/9157,304924_Zaryn__Walka_na_insynuacje_i_pomowienia_.html Odpowiedz Link
liberum_veto Walka na insynuacje i pomówienia II 23.06.09, 06:43 W środku sporu Testowanie takie w okresie, gdy byłem dyrektorem BEP IPN, nie ograniczało się – rzecz jasna – do kwestii stosunków polsko- ukraińskich. Grzegorz Motyka stał się poniekąd ofiarą sporu fundamentalnego, przy czym, podejmując decyzję o wycofaniu jego głosu z konferencji, liczyłem na jego lojalność wobec argumentacji, a nie dyrektora BEP. Dodatkowym argumentem, poza oczywistym, że nie będziemy przyjmować dyktatu, był fakt, że Grzegorz Motyka chciał opowiadać o napięciach wśród historyków polskich badających skomplikowane dzieje tych dwóch narodów w XX wieku. W moim pojęciu było czymś nagannym, by temat ten zaprezentował badacz, który tkwi w środku tego napięcia, jest stroną dyskusji. Z kolei opowiadanie, że kierownictwo IPN zabroniło Motyce wypowiadać się na temat wymordowania Ukraińców w Pawłokomie (a wie polemista o śledztwie prowadzonym w tej kwestii), jest ilustracją megalomanii, która go opanowała. Niemal każdy liczący się pracownik BEP i OBEP otrzymywał polecenie służbowe, by z powodów znanych w instytucji publicznej jedynie prezesowi, wstrzymał się do czasu otrzymania zgody od swego szefa z publiczną wypowiedzią, która mogłaby być traktowana w kategoriach oficjalnego stanowiska IPN (jak wiedzą czytelnicy BEP nie jest jedynym biurem występującym pod logo IPN). I znów, Grzegorz Motyka o tym wie, lecz insynuuje, że kierownictwo IPN to sami cenzorzy zamykający usta swoim pracownikom – wolnym badaczom. Mam nadzieję, że przyjdzie jeszcze czas, by porozmawiać poważnie o polityce historycznej uprawianej przez IPN; mam nadzieję, że nie będziemy kontynuowali tego sporu, prowokowani przez polemistów rzucających insynuacje, pomówienia i wykluczające etykiety. Na koniec bardzo dziękuję panu Danielowi Passentowi, który naśmiewając się ze mnie w ostatnim numerze „Polityki”, przypomniał, by w zapale walki polemicznej na słowa nie tracić miary w opisie swych osiągnięć. Ma rację! (prof. Jan Żaryn) www.rp.pl/artykul/9157,304924_Zaryn__Walka_na_insynuacje_i_pomowienia_.html Odpowiedz Link
stefka_z_kuzminy Re: Walka na insynuacje i pomówienia II 23.06.09, 07:14 liberum_veto napisał: > W środku sporu "Otóż, swego czasu przybyła do prezesa IPN delegacja Związku Ukraińców w Polsce, która w sposób daleki od form przyjętych w cywilizowanych krajach wystąpiła z roszczeniem, by IPN uznał de facto polskie zbrodnie, jakich się dopuszczaliśmy przez lata na narodzie ukraińskim. Następnie podyktowano nam obsadę i tytuły referatów, w tym autorów z IPN, którzy mogą wystąpić podczas konferencji. Wrażliwość współczesnych Ukraińców jest mi bliska, ale nie na tyle, bym zapomniał o polskiej. Drogi czytelniku, proszę mieć świadomość, że są takie instytucje w Polsce i takie tematy historyczne w najnowszych dziejach, które podlegają testom wytrzymałości i uległości polskich decydentów. Otóż, mam nadzieję, że żaden podmiot – nawet tak szacowny jak jeden Związek – nie będzie narzucać Instytutowi Pamięci Narodowej wersji historii burzącej polską wrażliwość i pamięć o haniebnych czynach naszych sąsiadów bądź współobywateli. " Odpowiedz Link