mat120
20.01.08, 11:29
Nie kłaniajmy się okolicznościom – rozmowa z Jarosławem Kalinowskim,
wicemarszałkiem Sejmu RP, przewodniczącym Ogólnopolskiego Komitetu
Obchodów 65. Rocznicy Ludobójstwa Dokonanego przez OUN-UPA na
Ludności Polskiej Kresów Wschodnich
Zbliża się 65 rocznica apogeum ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA
na Polakach zamieszkujących Kresy Wschodnie. W rzezi tej, według
najostrożniejszych i niepełnych obliczeń zginęło co najmniej 120
tys. Polaków. Są jednak środowiska, które kwestionują kwalifikowanie
tej zbrodni jako ludobójstwa. Czy uważa Pan Marszałek, że to
określenie jest właściwe?
- Nie dziwię się, gdy ludobójstwo kwestionują osoby związane
z "tradycją" OUN-UPA czy to zamieszkałe na Ukrainie, czy w Polsce.
Natomiast wręcz mnie zatrważa, że tego typu opinie wygłaszają
ludzie, którzy nie mają związków – bezpośrednich czy pośrednich – z
ideologią OUN-UPA, a ponadto zaangażowani w życie publiczne naszego
kraju, osoby powszechnie znane. Dziwi mnie, że różnicują oni
zbrodnie dokonane na Polakach. A jednocześnie przecież zgadzają się,
że Katyń i Auschwitz stanowiły akty ludobójstwa Natomiast w
przypadku nieprawdopodobnych zbrodni, dokonywanych przez OUN-UPA na
Wołyniu, Podolu, Małopolsce Wschodniej próbują mówić zupełnie co
innego. Nad takim postawami nie można przejść obojętnie. Takiemu
traktowaniu historii trzeba stanowczo się sprzeciwić.
Jest Pan Marszałek przewodniczącym Komitetu Obchodów tej rocznicy.
Komitet zamierza wystawić w Warszawie pomnik Polakom pomordowanym na
Kresach. Są jednak wpływowe środowiska, które kwestionują ten
pomysł. Jak Pan i Komitet, którym Pan kieruje zamierzają przekonać
oponentów do tej racji?
- Wierzę, że to się uda. Ja i moja rodzina nie pochodzimy wprawdzie
z Kresów, ale jako Polak i polityk polski dołożę wszelkich starań,
aby nie zapominać o tym krwawym fragmencie naszej historii
ojczystej. Nie można różnicować ludzi, którzy oddali życie za
Polskę. Trzeba zrobić wszystko, aby nie spełniło się Norwidowskie
powiedzenie, że kłaniamy się okolicznościom, a prawdę zostawiamy za
drzwiami. Tak być nie może! Nie kłaniajmy się okolicznościom! W tym
przypadku musi dojść do uzgodnienia działań między Komitetem a
instytucjami rządowymi. To przecież nie tylko inicjatywa społeczna.
To wspólna sprawa polska, a więc i agend Państwa Polskiego. Tak to
sobie wyobrażam. Odnosząc się ściśle do kwestii pomnika. Tu chodzi o
upamiętnienie tego ludobójstwa. Przecież świadkowie tamtych lat już
odchodzą, a pomnik przypomni, szczególnie młodym ludziom, ten
fragment naszej historii. Inaczej młode pokolenie będzie pozbawione
tej wiedzy. Przypomnę tu, że wiele działań IPN dotyczących tego
tematu budzi, mówiąc najoględniej, wiele zastrzeżeń. Najwłaściwszym
miejscem, gdzie trzeba ten pomnik wystawić jest oczywiście Warszawa.
Ten pomnik nie tylko odda hołd pomordowanym i zamęczonym, ale będzie
trwałym znakiem pamięci dla następnych pokoleń.
PSL zarówno uchwałą Rady Naczelnej, jak i Kongresu Nadzwyczajnego
poparło ideę wzniesienia pomnika, jak również zobowiązało wszystkie
ogniwa Stronnictwa do czynnego udziału w obchodach tej rocznicy.
Dlaczego właśnie PSL tak mocno zaangażowało się w tę sprawę?
- Na Wołyniu, Podolu, Małopolsce Wschodniej ginęli przede wszystkim
chłopi. Warstwy przywódcze zostały eksterminowane w latach 1939-1943
najpierw przez okupantów sowieckich, a potem niemieckich. Tak więc
oprawcy z OUN-UPA mordowali głównie mieszkańców wsi, m.in. bohaterów
wojny polsko-bolszewickiej, bądź ich dzieci. Dla nas ludowców jest
to wręcz obowiązek, aby włączyć się w obchody tej rocznicy. Tak to
już się dzieje, że środowiska inteligenckie potrafią zadbać o pamięć
swoich ojców i matek, a teraz reprezentanci chłopów, którymi
jesteśmy, muszą upomnieć się o pamięć naszych przodków. Martyrologia
chłopska jest przecież częścią wspólnej polskiej martyrologii.
Kwestia partnerstwa strategicznego z Ukrainą nie ma tu nic do
rzeczy. Przyszłość musi być budowana na fundamencie prawdy!
Na Ukrainie wzniesiono pomnik, Stepanowi Banderze (wokół pomnika
buduje się mauzoleum), twórcy OUN i doktryny integralnego
nacjonalizmu ukraińskiego. Ma swój pomnik również Kłym Sawur -
morderca Polaków. Odsłonięcie tych oraz innych pomników przywódców
OUN i UPA odbywało się przy udziale przedstawicieli władz
ukraińskich. Jak Pan Marszałek ocenia te fakty?
- Doskonale wiemy, że obecny prezydent Ukrainy i jego środowisko
polityczne nawiązują do tamtej tradycji. Wiemy również, że w
parlamencie ukraińskim odzywają się głosy sprzeciwu wobec takich
działań i to bardzo stanowcze. Jednak najbardziej gorszy, że ze
strony władz polskich nie było żadnego formalnego sprzeciwu, a brak
naszego głosu stanowi przyzwolenie na tego typu praktyki. Nasze
bezwarunkowe poparcie dla europejskich ambicji obecnej administracji
Ukrainy kłóci się właśnie z podstawowymi zasadami Unii Europejskiej,
gdzie propagowanie faszyzmu i nacjonalizmu w takiej postaci jest po
prostu zabronione. Nawet jeśli przyjmiemy, że OUN-UPA miała
charakter narodowowyzwoleńczy, to przecież droga, jaką obrali
stanowiła zbrodnię przeciwko ludzkości. A tego rząd polski czy nasze
czynniki oficjalne nie mogą tolerować. Taka postawa nie mieści mi
się w głowie.
Skoro wspomniał Pan Marszałek o UE. Jakiś czas temu trzech polskich
deputowanych do PE złożyło wniosek, aby tę zbrodnię uznać za
zbrodnię ludobójstwa. Natomiast pozostali euro-parlamentarzyści bądź
zachowali milczenie, bądź zaprotestowali. Czy euro-deputowani z
Pańskiego Stronnictwa zamierzają poprzeć ten wniosek?
- Mam wrażenie, że taka postawa wynika albo z braku wiedzy na ten
temat, albo z posiadania wiedzy jednostronnej, niepełnej. My mamy
jednego deputowanego w PE i jestem przekonany, że on podpisze się
pod tą deklaracją. Za innych polskich euro-deputowanych trudno mi
odpowiadać, natomiast uważam, że jest to bardzo ważny krok na
terenie Unii. Jeżeli dziś na forum europejskim wracamy do zagłady
Ormian i uznajemy ją za zbrodnię ludobójstwa, a nie chcemy mówić o
zbrodni na Kresach, to jak wygląda Najjaśniejsza Rzeczpospolita na
forum międzynarodowym? Trzeba tu jasno powiedzieć, że takie
postawienie sprawy nie obrazuje konfliktu między narodami polskim i
ukraińskim, tym bardziej, że badania naukowe, m.in. dra Wiktora
Poliszczuka, wykazały, że OUN-UPA stanowiło nikły ułamek narodu
ukraińskiego. Moim zdaniem Polska powinna powiedzieć jasno: nie
wyrażamy zgody na to, aby gloryfikować zbrodniczą organizację i jej
przywódców, która dopuściła się ludobójstwa, traktować ją jak
organizację kombatancką. To jest zafałszowywanie historii.
W przemówieniu na inauguracyjnym zebraniu Komitetu Obchodów
wspomniał Pan o inicjatywie części parlamentarzystów ukraińskich,
którzy wystąpili o specjalną ochronę państwa nad żyjącymi jeszcze
ofiarami UPA i sprzeciwiają się gloryfikacji OUN-UPA. Mamy jednak do
czynienia z pewnym paradoksem. Otóż na Ukrainie, na Krymie
wzniesiono pomnik ku czci Ukraińców pomordowanych przez UPA.
Natomiast w Polsce część środowisk politycznych i mieniących się
intelektualnymi oprotestowuje pomysł wzniesienia takiego pomnika ku
czci polskich ofiar. Środowiska kresowe przechodzą przysłowiową
drogę prze mękę, aby przebrnąć przez blokadę polityczną i
towarzyszącą jej biurokratyczną. Jak Pan Marszałek skomentuje ten
paradoks?
- Mam wrażenie, że – niezależnie od tego czy w Polsce rządziła
prawica czy lewica – wynika to z fałszywie pojętego partnerstwa
strategicznego Polski i Ukrainy. Jeśli zbrodni nie osądzi się i nie
nazwie zbrodnią i będzie się udawało, że było to coś innego, to
zbrodnia wróci – niekoniecznie w tym samym miejscu, ale gdzie
indziej. A przecież całkiem niedawno zbrodnia wróciła na Bałkanach.
Tu widzę analogię. Ta sprawa ma więc szerszy kontekst, nie tylko
polsko-ukraiński. I w tym miejscu chy