liberum_veto
11.03.08, 17:30
W.S.T.Y.D
www.gazetawyborcza.pl/1,76842,5009021.html
Wbrew wyborczym obietnicom składanym przez dzisiejszą premier Julię
Tymoszenko na Ukrainie rozpoczyna się wiosenny pobór do armii.
Szefowa rządu podpisała rozporządzenie, na mocy którego do końca
czerwca ma być wcielonych do wojska na roczną służbę 21,6 tys.
chłopców. 15 tys. z nich trafi do armii, 5,7 tys. do wojsk
wewnętrznych, 900 - do wojsk kolejowych.
Zgodnie z tradycją radziecką na Ukrainie co roku były dwa pobory -
wiosenny i jesienny, trwający od października do końca grudnia.
Tymoszenko w czasie zaciętej kampanii przed wrześniowymi wyborami
parlamentarnymi wielokrotnie obiecywała, że od stycznia 2008 r.
Ukraina będzie mieć armię złożoną wyłącznie z żołnierzy zawodowych i
nigdy już nie będzie się w tym kraju wcielać poborowych do wojska.
Oponenci Tymoszenko z prorosyjskiej Partii Regionów Wiktora
Janukowycza oskarżali ją wtedy o "próbę rozwalenia armii".
Mitygowali ją także sojusznicy z obozu pomarańczowych. Anatolij
Hrycenko, minister obrony kandydujący do parlamentu z listy
prezydenckiej Naszej Ukrainy, przypominał "pięknej Julii", że
przygotował i wciela w życie plan reform sił zbrojnych, zgodnie z
którym armia ma być w pełni zawodowa dopiero w roku 2010. I dodawał,
że obietnice, iż może do tego dojść dwa lata wcześniej, są
nieodpowiedzialnym populizmem i sabotażem.
Tymoszenko nie chciała słuchać ani oskarżeń, ani ostrzeżeń. Zbierała
na narady generałów, by zapewnić ich, że wszystko wykalkulowała i
wie, że armia Ukrainy już od stycznia 2008 r. będzie się składać
wyłącznie z zawodowców.
Dzięki tym zapewnieniom zdobyła głosy ukraińskiej młodzieży i w
rezultacie została szefem rządu.
- Opowiadała nam bajeczki, a my jej wierzyliśmy -
powiedziała "Gazecie" Tatiana Horobec z Kijowa, którą do głosowania
na Tymoszenko namówiła córka mająca nadzieję, że jej chłopak nie
będzie musiał iść do wojska. - Zobaczymy jednak, czy uda się wcielić
do wojska tylu ludzi, ile władze planują. Narzeczony mojej córki i
jego koledzy mówią, że skoro pani premier tyle razy obiecywała
likwidację poboru, oni mają prawo nie zgłosić się do wojska i służyć
za nic nie pójdą.