Dodaj do ulubionych

Kresowa księga sprawiedliwych

17.11.08, 21:51
Gdy Stanisława Drohomirecka, uciekinierka z trojgiem dzieci zostaje schwytana
w kolonii Pendyki przez jednego z atakujących kolonię banderowców, nagle
zjawia się staruszek Ukrainiec, obejmuje uchodźców i mówi: „to nasi,
Ukraińcy". Widząc to, pilnujący nas Ukrainiec pozostawia nas i idzie rabować,
jak inni. - wspomni syn S. Drohomireckiej w swej relacji. Staruszek-wybawiciel
miał dług wdzięczności wobec Drohomireckiej, która zawsze pomagała mu, gdy
chodził po Derażnem (miejscowość, gdzie mieszkali uchodźcy) żebrząc o pomoc
dla sparaliżowanej żony. Kazał nam wszystkim wejść pod piec i ukryć się. Sam
zaś pilnował, wychodził na zewnątrz i tak nas przechowywał do następnego dnia.
Była również dziewczynka, Polka, której rodzina uciekła furmanką do lasu.
Mówił, że poszuka jej rodziców, a jeżeli nie znajdzie, to wychowa jak własną.
65-lat-temu.salon24.pl/67879,index.html
Zaledwie 4 dni wcześniej (25.03.1943) Drohomirecka przeżyła podobny cud w
kolonii Jaminiec, gdzie schroniła się u polskiej rodziny Sewruków. I tam
bojówka banderowska dokonywała napadów i podpaleń.
Z pomocą w ukryciu i ucieczce przyszedł im sąsiad-Ukrainiec. Była już noc,
kiedy przyszedł i kazał nam wyjść. Powiedział: "Proszę iść spokojnie, powoli,
gdyby ktoś szedł lub jechał, proszę nie uciekać. Wiadomo, że Ukraińcy nie boją
się i nie uciekają..."

Romuald Niedzielko, „Kresowa księga sprawiedliwych 1939-1945.
O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”,
Warszawa 2007.

Warto mieć tę książkę, żeby wiedzieć, że daleko nie wszyscy galicyjscy i
wołyńscy Ukraińcy ulegli zdziczeniu a wielu nie dało się zastraszyć.

Właśnie oglądam na jedynce piękną uroczystość wręczenia medali za ratowanie
Żydów podczas wojny z udziałem pani prezydentowej i nachodzą mnie smutne
refleksje. Ciśnie się na usta pytanie kiedy żona polskiego prezydenta wręczy
medale Ukraińcom, którzy ratowali nas - Polaków spod banderowskiego topora?

Książka do nabycia m.in. na allegro

www.allegro.pl/item475709717_kresowa_ksiega_sprawiedliwych_1939_1945.html
Obserwuj wątek
    • gallatea Re: Kresowa księga sprawiedliwych 19.11.08, 10:23
      Masz rację .Podobno ludzie dziela sie na dobrych i złych .
      Polacy nie powinni zapominac o tych dobrych Ukraincach w dazeniu do dojsciu i
      ujawnianiu prawdy o kresowej historii.
    • mat120 Re: Kresowa księga sprawiedliwych 14.12.08, 20:14
      Fragment relacji Anny Derkacz ze Stechnikowiec (powiat i woj. Tarnopol):

      We wsi Stechnikowce jeden z Ukraińców miał żonę Polkę i z nią dwie córki.
      Pod koniec 1943r. otrzymał list od banderowców z UPA, w którym nakazano mu
      niezwłocznie zabić swoją żonę i obie córki za to, że są Polkami. Mąż i ojciec -
      Ukrainiec tego rozkazu nie wykonał. Otrzymał wiec kolejny list z rozkazem i
      pogróżkami, ale również po raz drugi rozkazu nie wykonał. Jakiś czas potem
      otrzymał trzeci list o podobnej treści, a w nim ostrzeżenie, że jeżeli sam tego
      nie zrobi, wykonają to inni. Po tym trzecim liście zdawał już sobie sprawę, że
      zabójcy przyjdą. Naostrzył wtedy siekierę, ale nie do wykonania rozkazu, lecz do
      obrony. Kilka dni potem w nocy ktoś zaczął ostro dobijać się do drzwi, chwycił
      więc za topór i stanął w sieni za drzwiami. Kiedy drzwi wyważono, wpadł pierwszy
      morderca, gospodarz-obrońca z całej mocy uderzył go ostrzem siekiery. Napastnik
      upadł, zanim wpadł drugi. Spotkało go to samo. Więcej napastników nie było.
      Wtedy gospodarz zapalił lampę, żeby zobaczyć banderowców. I zobaczył ciała swego
      ojca i brata.

      Opracowano na podstawie: Romuald Niedzielko, „Kresowa księga sprawiedliwych
      1939-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i
      UPA”, Warszawa 2007.

      65-lat-temu.salon24.pl/index.html
    • hansgrubber Re: Kresowa księga sprawiedliwych 19.12.08, 01:02
      Swietny pomysl i wspanialy watek.
      • mat120 Re: Kresowa księga sprawiedliwych 19.12.08, 20:26
        hansgrubber napisał:

        > Swietny pomysl i wspanialy watek.

        Spróbuj zaproponować tych Ukraińców na bohaterów adminowi :"Nad Sanem..." lub
        tym PUK-niętym .....(tu nazwa pewnej części ciała
        u prawdziwego mężczyzny, poniżej pasa w liczbie mnogiej).
        • hansgrubber Re: Kresowa księga sprawiedliwych 19.12.08, 21:30
          Ale to powinna byc polska inicjatywa, wiec im nic do tego. A obelgi
          niepotrzebne.
          • mat120 Re: Kresowa księga sprawiedliwych 20.12.08, 17:31
            hansgrubber napisał:

            > Ale to powinna być polska inicjatywa, więc im nic do tego.

            I też jest. Trudno się bowiem spodziewać nawet od tak obiektywnego (?) Ukraińca
            jak Tawny choćby zauważenia tej sprawy.sad
            • hansgrubber Re: Kresowa księga sprawiedliwych 20.12.08, 19:16
              Niech zywi nie traca wiary.
    • mat120 Re: Kresowa księga sprawiedliwych 20.12.08, 17:00
      12 grudnia 1943r. w Łyścu (powiat i woj. Stanisławów) został zamordowany przez
      SB OUN Bazyli Bocmianiuk, komendant posterunku policji ukraińskiej, który nie
      dopuszczał do mordowania Polaków na podległym terenie.

      ____________

      W połowie grudnia 1943r. za odmowę napadu na polski futor Dąbrowa (pow. Sarny,
      Wołyń) zostali zabici przez UPA Ukraińcy: Feliks Broda, Leon Demeńczuk, Żuk i
      czwarty o imieniu Płaton.

      ____________

      Ukrainiec Andrej Kostiuk za pomoc Polakom ze zniszczonych Budek Borowskich,
      Okopów i Dołhani, był przez upowców kilkakrotnie torturowany a potem (w 1944r.)
      zamordowany.

      ____________

      W Kolonii Strzeleckiej (pow. włodzimierski, Wołyń) ożeniony z Polką Wasyl
      Kowaluk nie dopuścił do zamordowania swojej żony i pomagał innym Polakom, m.in.
      rodzinie Szwedów.

      ____________

      Ukraińcy Jakim Melnyk, Stepan Remynski i Aleksiej Dudaj ostrzegli przed napadem
      UPA Polaków z futoru Dobrowica (pow. Kowel, Wołyń), dzięki czemu ci w porę
      opuścili wieś chroniąc się w mieście.

      ____________

      Ze wsi Kuropiec (pow. Buczacz, woj. Tarnopolskie) banderowcy wygnali księdza
      greckokatolickiego Skorochida, który wzywał do zaniechania ataków na Polaków.

      ____________

      Napadowi upowców na wieś Czernielów Mazowiecki (powiat i woj. Tarnopol)
      zapobiegli dwaj Ukraińcy: ksiądz greckokatolicki Krawczyk i lekarz Lucjan Karaczko.

      65-lat-temu.salon24.pl/index.html
    • liberum_veto kropla w morzu... 26.12.08, 11:41
      Dlatego ludobójstwo na Wołyniu w okresie II wojny światowej określam
      jednoznacznie jako ludobójstwo u k r a i ń s k i e (a nie, na przykład, jako
      dokonane przez UPA, banderowców, nacjonalistów ukraińskich, czy podobnie). Wbrew
      bowiem temu, co niejednokrotnie zaznacza w swych publikacjach Wiktor Poliszczuk
      (pochwalnie cytowany dalej w tej Przedmowie), genocyd na Wołyniu - jak to
      dokumentuje praca Siemaszków - dokonany został przez szerokie rzesze tamtejszych
      Ukraińców, nie tylko "bojowników" UPA, ale również grube tysiące zwykłych
      chłopów (często zresztą do tego przez UPA przymuszanych), oraz nieraz niestety
      wspomagających ich w dobijaniu, podpalaniu, a zwłaszcza rabunku masy kobiet,
      wyrostków, a czasem nawet dzieci.
      Dla całkowitej jasności: 1) Nikt nie twierdzi, że w ludobójstwie i zjawiskach
      temu towarzyszących uczestniczyła większość Ukraińców wołyńskich, tym bardziej
      iż, jak już o tym była mowa (por. przypis 6), ludobójstwo na Polakach ograniczyć
      się musiało w zasadzie do terenów wiejskich; niemniej chodziło tu o poważny
      segment ludności ukraińskiej Wołynia. A więc fakty oraz pewna uczciwość
      nakazują, a co najmniej pozwalają mówić w tym przypadku o Ukraińcach tout court,
      podobnie jak cytowany dalej prezydent RFN Roman Herzog mówi nie o zbrodniach
      popełnionych przez nazistów czy podobnie, ale o zbrodniach popełnionych przez
      Niemców. 2) Jednocześnie trzeba wyrazić wysokie uznanie dla tych Ukraińców,
      którzy - dość liczne takie przykłady znajdujemy w pracy Siemaszków - pomagali
      Polakom przez ostrzeżenie, krótkie ukrywanie, czy przetransportowywanie do
      najbliższego miasta. Za taką pomoc fanatycy z OUN i UPA (zwłaszcza tzw. Służba
      Bezpeky) często karali swoich rodaków śmiercią (por. np. Rozdział V, wieś
      Lisznia, gm. Uhorsk). Ale cała ta pomoc była, niestety, tylko kroplą w morzu
      wobec dziesiątków tysięcy wymordowanych wówczas Polaków.
      prof. dr Ryszard Szawłowski
      genocide007.webpark.pl/
      • hansgrubber Kropla drązy skałe :) 26.12.08, 12:59
        Polacy tez w sumie uratowali niewielu Żydow ale to wlasnie o nich
        warto pmietac a nie o szmalcownikach.
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: kropla w morzu... 26.12.08, 13:38
        liberum_veto napisał:
        > się musiało w zasadzie do terenów wiejskich; niemniej chodziło tu
        o poważny
        > segment ludności ukraińskiej Wołynia.

        Chyba gdyby tak wielu Ukraińców popierało tamte rzezie, to przy
        proporcjach narodowościowych na Wołyniu mogły być przeprowadzone w
        ciągu kilku dni i zakończyć się likwidacją niemal wszystkich Polaków
        na Wołyniu...tymczasem akcja trwała ładnych kilka miesięcy, wioska
        za wioską, powiat za powiatem...

        > A więc fakty oraz pewna uczciwość
        > nakazują, a co najmniej pozwalają mówić w tym przypadku o
        Ukraińcach tout court
        > ,
        > podobnie jak cytowany dalej prezydent RFN Roman Herzog mówi nie o
        zbrodniach
        > popełnionych przez nazistów czy podobnie, ale o zbrodniach
        popełnionych przez
        > Niemców.

        Tu są jednak różnice:

        -zbrodnie hitlerowskie dokonywane były przez funkcjonariuszy państwa
        niemieckiego

        -NSDAP doszła do władzy w wyniku demokratycznych wyborów

        -Hitler otrzymał ogromna władzę w wyniku referendów, z których w
        jednym uzyskał 87% (połączenie funkcji kanclerza i prezydenta) przy
        frekwencji ponad 90% a wkolejnych ponad 90% przy frekw. pow.
        90%...fałszować nie było trzeba

        • hansgrubber Re: kropla w morzu... 26.12.08, 14:06
          Sluszne zastrzezenia.
        • liberum_veto Re: kropla w morzu... 28.12.08, 19:45
          pisz_pan_na_berdyczow napisał:

          > Tu są jednak różnice:
          > - zbrodnie hitlerowskie dokonywane były przez funkcjonariuszy
          > państwa niemieckiego
          > - NSDAP doszła do władzy w wyniku demokratycznych wyborów
          > - Hitler otrzymał ogromna władzę w wyniku referendów, z których w
          > jednym uzyskał 87% (połączenie funkcji kanclerza i prezydenta)
          > przy frekwencji ponad 90% a wkolejnych ponad 90% przy frekw. pow.
          > 90%...fałszować nie było trzeba

          A dopiero co twierdziłeś, w innym wątku, że nie ma żadnej różnicy
          między dwoma totalitaryzmami. Hitler doszedł do władzy
          demokratycznie i miał olbrzymie poparcie społeczne. Bolszewicy
          zdobyli zaś władzę w drodze krwawego przewrotu, zamachu stanu
          określanego też mianem rewolucji.
          W kwestii ukraińskiej, nie ma powodu przypuszczać, że państwo
          ukraińskie, gdyby wówczas powstało (taką próbę przecież podjęto),
          jako sojusznik hitlerowskich Niemiec, prowadziłoby mniej zbrodniczą
          politykę eksterminacji wszelkich "czuzyńców".
          Trudno też się zgodzić z argumentacją Poliszczuka, że za zbrodnie
          ludobójstwa odpowiada tylko niewielki procent Ukraińców, aktywnych
          członków i bojowników OUN i UPA, stanowiących zaledwie ok. 1% narodu
          ukraińskiego. W rzeczywistości UPA miała znacznie większe poparcie
          społeczne, kto wie czy nie większości Ukraińców... Skoro UPA cieszy
          się nawet dziś tak wielkim mirem, i to nawet wśród obywateli
          polskich narodowości ukraińskiej, znających ogrom popełnionych przez
          nią zbrodni...
          • pisz_pan_na_berdyczow odpowiedzialność formacji, narodu, państwa 28.12.08, 20:36
            liberum_veto napisał:

            >> A dopiero co twierdziłeś, w innym wątku, że nie ma żadnej różnicy
            > między dwoma totalitaryzmami.

            Nie ze mną liberum takie sztuczki erystyczne... Ja dalej uważam, że
            żadnej różnicy między totalitaryzmami nie ma i nie ma nawet
            znaczenia czy doszły do władzy demokratycznie czy nie.
            Ale ja pisze o czym innym - o utożsamianiu zbrodni z całym narodem
            czy tylko z okresloną formacją. Nie mieszaj więc do cholery jasnej
            grochu z kapustą i rozmawiaj na temat.

            > W kwestii ukraińskiej, nie ma powodu przypuszczać, że państwo
            > ukraińskie, gdyby wówczas powstało (taką próbę przecież podjęto),
            > jako sojusznik hitlerowskich Niemiec, prowadziłoby mniej
            zbrodniczą
            > politykę eksterminacji wszelkich "czuzyńców".

            To jest "gdybanie". Ale byc może byłoby tak jak z ustaszami w
            Chorwacji. Czy zbrodnie popełnione przez chorwackie państwo-
            protektorat obciążają Chorwatów? Sam w sumie nie wiem...A w
            przypadku banderowców mamy formację, która hipotetycznie mogła
            stworzyć ukraińskie państwo pod niemieckim protektoratem.
            A więc kwestia odpowiedzialności państwa też jest hipotetyczna w tym
            wypadku.
            > Trudno też się zgodzić z argumentacją Poliszczuka, że za zbrodnie
            > ludobójstwa odpowiada tylko niewielki procent Ukraińców, aktywnych
            > członków i bojowników OUN i UPA, stanowiących zaledwie ok. 1%
            narodu
            > ukraińskiego. W rzeczywistości UPA miała znacznie większe poparcie
            > społeczne, kto wie czy nie większości Ukraińców...

            To też trudno ocenić. Faktem jednak jest, że przed wojną OUN to był
            jednak margines ukraińskiej polityki - choć wpływowy dzięki
            zagranicznemu poparciu, a banderowcy (tzw. frakcja rewolucyjna) byli
            marginesem w samym OUN


            > Skoro UPA cieszy
            > się nawet dziś tak wielkim mirem, i to nawet wśród obywateli
            > polskich narodowości ukraińskiej, znających ogrom popełnionych
            przez
            > nią zbrodni...
            Ja bym więc raczej powiedział, ŻE TO WŁAŚNIE TERAZ UKRAIŃCY JAKO
            NARÓD I PAŃSTWO BIORĄ NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TAMTE ZBRODNIE,
            WZNOSZĄC ZBRODNIARZOM POMNIKI I ROBIĄC Z NICH BOHATERÓW NARODOWYCH.
            • liberum_veto Re: odpowiedzialność formacji, narodu, państwa 28.12.08, 21:31
              pisz_pan_na_berdyczow napisał:

              > Ja bym więc raczej powiedział, ŻE TO WŁAŚNIE TERAZ UKRAIŃCY JAKO
              > NARÓD I PAŃSTWO BIORĄ NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TAMTE
              > ZBRODNIE, WZNOSZĄC ZBRODNIARZOM POMNIKI I ROBIĄC Z NICH BOHATERÓW
              > NARODOWYCH.

              Chapeaux bas! Bardzo celne, wręcz genialne!

              • pisz_pan_na_berdyczow Re: odpowiedzialność formacji, narodu, państwa 28.12.08, 23:21
                liberum_veto napisał:

                > pisz_pan_na_berdyczow napisał:
                >
                > > Ja bym więc raczej powiedział, ŻE TO WŁAŚNIE TERAZ UKRAIŃCY JAKO
                > > NARÓD I PAŃSTWO BIORĄ NA SIEBIE ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TAMTE
                > > ZBRODNIE, WZNOSZĄC ZBRODNIARZOM POMNIKI I ROBIĄC Z NICH
                BOHATERÓW
                > > NARODOWYCH.
                >
                > Chapeaux bas! Bardzo celne, wręcz genialne!
                >

                e tam genialne...po prostu na pewne sprawy trzeba spojrzeć spokojnie
                i logicznie...choć jest to oczywiście trudne, gdyż wspomnienie
                tamtych zbrodni wywołuje ogromne emocje...
    • alexandra74 Re: Kresowa księga sprawiedliwych 27.12.08, 00:15
      "Z powodu odmowy współpracy zginęło w poszczególnych wioskach wielu
      Ukraińców, między innymi: Iwan Leniewicz, Wasyl Narenko, Josip
      Jawcun z Cepcewicz, Matfiej Rybnikow, Jarema Puczonicz z Romejek,
      Wasyl Czernczenko, Petro Lisoma, Wołodia Dubrowin z Dubówki, Mikołaj
      Jakowluk, Michał Kowalczuk, Sidor Sorokacz z Kryczylska, Sławko
      Hołub, Nikifor Tabuszyn, Płaton Jarowar i wielu innych. Zginęli
      dlatego, bo nie chcieli wstąpić do Ukraińskiej Powstańczej Armii
      żeby zostać bandytami i modrować Polaków(...)

      Nie wszyscy Ukraińcy popierali działania przywódców UPA, ale darzyli
      sympatią Polaków. Wielu z nich powiadamiało Polaków o planowanych
      przez bulbowców napadach. Mikołaj Worobczuk mieszkający w Strudze
      powiadomił Franciszka Chorążyczewskiego w Perespie o zamierzonym
      napadzie band UPA na kolonie polskie 30 lipca 1943 roku. Iwan Melnik
      z Czakwy powiadomił znajoma nauczycielkę Elżbietę Merglerową w
      Terebunie o planowanym napadzie na osiedla polskie. Takich
      przypadków było wiele."

      Cytaty z opracowania Antoniego Przybysza Wspomnienia z umęczonego
      Wołynia 1939 - 1943", str. 59, 81
      • hansgrubber Re: Kresowa księga sprawiedliwych 27.12.08, 01:18
        Bardzo podoba mi sie pomysl by mowic o Ukraincach ktorzy zachowali
        sie wspaniale.
    • preminger Re: Kresowa księga sprawiedliwych 27.12.08, 10:57
      "Na Wołyniu już wcześniej o rok nikt z Polków nie nocował we własnym domu, tylko
      szukano schronienia tam, gdzie stacjonowały wojska niemieckie."

      Ks. Kazimierz Pszon. ur. 14 kwietnia 1933 w Dziedziłowie k/Kamionki Strumiłowej.
    • alexandra74 Re: Kresowa księga sprawiedliwych 28.12.08, 09:47
      "I druga, bardziej osobista uwaga: dotyczy ona mojej peregrynacji po
      pięćdzisięciu latach na Kresy, do mojej wsi, by pochylic się nad
      grobami pomordowanych krewnych, a także by oddać hołd i przypomnieć
      postać bohaterskiej Ukrainki, która, ryzykując życie, ukrywała
      Polaków, gdy tej samej nocy banderowcy palili polską część wsi.
      Pokłoniłem sie nad grobem Olgi Misiuraczki, która jako młodziutka
      dziewczyna uratowała mnie i moim rodzicom życie. Zapaliłem na jej
      grobie świeczkę i pomodliłem się za jej duszę. Zatrzymał mnie stary,
      może osiemdziesięcioletni człowiek, który pamiętał rzeź Polaków i
      znał mego ojca i dziadka. Wziął mnie na bok, by uniknąć świadków, i
      poprosił o chwilę rozmowy. Powiedział, że bardzo mu ciąży tamten
      grzech i chce przeprosić za mordy, jakich dopuścili się banderowcy.
      Widziałem, że było to dla niego ogromnie ważne wyznanie. Miał
      opuszczoną głowę, głos mu drżał. Dodał, że byłoby mu ciężko umierać
      bez tej konfesji. Teraz, gdy przeprosił, poczył ulgę. Wtedy, w
      tamtej chwili, wybaczyłem mordercom śmierć mego dziadka i
      najbliższej rodziny; zrozumiałem, że tak samo jak ten stary
      człowiek, pewnie i oni mają wyrzuty sumienia i po nocach spać nie
      mogą. Choć z drugiej strony zatwardziałość, pycha, a nawet drwina i
      szyderstwo z tragedii Polaków wciąż pokutuje w dzisiejszej Ukrainie.
      Ten starzec stał się dla mnie jakby symbolem skruchy tych
      wszystkich, którzy mają wyrzuty sumienia. Ale tylko on jeden miał
      odwagę powiedzieć: przepraszam. Stara kobieta mieszkająca blisko
      zdewastowanego polskiego cmentarza, gdy się dowiedziała, że jestem
      wnukiem zamordowanego niedaleko dziadka Ignacego, przeraziła się tak
      bardzo, że szepnąwszy mi do ucha, iż boi się ze mną o tamtych
      czasach rozmawiać, bo zło nadal tutaj czuwa, szybko uciekła do domu.
      Zamknęła się w izbie i zasłoniła okna. Wielu mieszkańców tej wsi i
      innych miejscowości na Wołyniu i Podolu boi się własnej pamięci."

      Stanisław Srokowski "Nienawiść", posłowie, str. 253 - 254
      • hansgrubber Re: Kresowa księga sprawiedliwych 28.12.08, 11:26
        Bardzo ciekawe. Dzieki za cytat.
    • mat120 Wanda Sznajder - Żyrawa 28.12.08, 16:56
      Drugą, jak już wspomniałam na wstępie, była rodzina ukraińska o
      nazwisku Łyzakowie. Mieli oni gospodarstwo rolne. Oprócz rodziców
      było w niej trzech synów. Najstarszy miał w 1944r. 24 lata. W nich
      rodzice pokładali wiele nadzei. Najstarszego jeszcze przed wojną
      wysłali do szkoły w Stryju, co jak wiemy było dla ubogich rolników
      duzym obciążeniem materialnym. Po wybuchu wojny najstarszy syn
      powrócił do domu i pomagał rodzicom w gospodarstwie. Po
      ustabilizowaniu się władzy sowieckiej najstarszy syn w 1939 r.
      powrócił do szkoły. Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej w 1941r.
      zmusił go ponownie do przerwania nauki i powrotu do domu. W tym
      czasie narastają wpływy OUN i szerzy się ideologia nacjonalizmu
      ukraińskiego. Pod jej wpływami dwaj młodsi bracia wstąpili do UPA.
      Ich najstarszy syn pragnie jednak ukończyć szkoły i ma nieco inne
      poglady od głoszonych przez OUN. Odmówił udziału w mordowaniu
      Polaków. Uważał on że nie jest to droga do budowania Samostijnej
      Ukrainy. Za swoje poglądy zapłacił własnym zyciem. Pewnego dnia pod
      koniec 1944r. został przez banderowców uprowadzony z domu i w
      bestialski sposób zamordowany. Jego ciało w kawałkach zostało
      rozrzucone po polu. Zrozpaczona matka pozbierała kawałki: głowę,
      rece i tułów i pochowała na miejscowym cmentarzu. Jak zdołano
      później ustalić, oprawcy najpierw wlekli jej syna przywiazanego do
      konia po polu zadając mu straszny ból, nastepnie poćwiartowali jego
      ciało. Jego matka w rozpaczy przeklinała morderców i
      mówoła:"Rządzili Polacy, to mój syn się uczył, rządzili Sowieci to
      syn mój się uczył, przyszli swoi i tak go straszliwie zamordowali. W
      jakiś czas potem za te głosno wypowiadane opinie matka zostaje
      powieszona we własnym domu na framudze okiennej. Ojciec został
      uprowadzony i powieszony w lesie.

      /spisał - Eugeniusz Jaworski/
    • liberum_veto Władymir Salitrynskij 03.08.09, 06:26
      Autor: 1-verba-veritatis 02.08.09, 20:13
      Zwykły człowiek Ukrainiec, który uratował swą zonę Polkę Zofię ,
      oraz 3 synów od zagłady i przerobienia ich na banderowców w
      Sciance.W wykopanym przez siebie bunkrze lesnym, uratował jeszce 2
      polskie rodziny Niezgodów i Mirków.Sam został pzrez banderowcow
      okrutnie okaleczony, obcięto mu 2 nogi i spalono połowę twarzy.Zmarł
      w 1986r do końca zycia załując , że nie posłuchał swej zony i nie
      wyjechał do Polski.Jego żona zmarła 2 miesiące po nim.To tylko zykły
      człowiek- rolnik , a ileż w nim odwagi.Do końca zycia opowiadał o
      zbrodniach swych rodaków.Swe informacje i wiedzę o mordercach
      przekzał "Karcie".Okazało się, że rozpoznał 2 morderców zyjących
      sobie bardzo dobrze we Wrocławiu, nigdy nie ukaranych za swe
      zbrodnie.Mam nadzieję, że jest tu i dla niego miejsce.
      forum.gazeta.pl/forum/w,48782,97450183,98556167,Wladymir_Salitrynskij_.html
    • liberum_veto „Gonił nas człowiek z siekierą" 15.08.09, 06:57
      Biegliśmy przez pole i gonił nas człowiek z siekierą. Człowiek ten
      nas dogonił i okazało się, że był nim miejscowy prowidnik UPA, który
      powiedział do matki, że gonił nas, aby obronić przed swoimi, wskazał
      następnie kierunek ucieczki.
      [świadek Andrzej Litwak, mieszkaniec Wólki Horynieckiej zaatakowanej
      przez UPA w maju 1944r., pow. lubaczowski, cyt za: Niedzielko, str.
      191]
      http://65-lat-temu.salon24.pl/106486,gonil-nas-czlowiek-z-siekiera-
      ale-to-nie-bylo-tak-jak-myslicie
    • liberum_veto „Przyszedłem cię zabić” 28.08.09, 08:37
      „Przyszedłem cię zabić”

      Ukrainiec dostaje rozkaz zabicia polskiego księdza – przychodzi
      nocą, wali do drzwi, ksiądz otwiera. Przyszedłem Cię zabić, taki mam
      rozkaz. No cóż, synu, jeśli Ci jestem winny to strzelaj, ofiara i
      napastnik popatrzyli sobie w oczy. Napastnik odszedł. Po tygodniu
      przyszedł drugi raz, historia podobna, wiem, że nie jesteś nic
      winien, ale muszę Cię zabić, bo inaczej mnie zabiją. Jak musisz,
      strzelaj – mówi ksiądz. Nie mogę, powiedział napastnik i poszedł. Na
      drugi dzień pożegnał się ze swoją rodziną i powiedział – wzywają
      mnie, może to ostatnie pożegnanie. Po latach na cmentarzu
      ukraińskim, na zaniedbanym bezimiennym grobie ktoś zrobił krzyż z
      tabliczką i nazwiskiem tego Ukraińca, co nie zabił księdza. Wyrok na
      nim wykonali siepacze z organizacji. [Adam Adamów, Kuropatniki, pow.
      brzeżański, cyt. za: Niedzielko, str. 124, zachowano oryginalną
      pisownię]

      Po jakimś czasie tato wybrał się z krewniakami na dwu furmankach do
      Żołtaniec po ziemniaki z kopców i kilka worków pszenicy. W drodze
      powrotnej dołączył do nich Ukrainiec Dmytro Żyłyński z naszej wsi.
      Pokazał memu ojcu skrócony karabin bez lufy tzw. obrzezak i
      powiedział mu: „mam rozkaz ciebie zabić, ale sumienie mi nie
      pozwala, nie przyjeżdżaj tu więcej”.
      [świadek Bronisława Jaszczyszyn, Żółtańce, pow. żółkiewski, cyt. za:
      Niedzielko, str. 175]
      http://65-lat-temu.salon24.pl/106486,gonil-nas-czlowiek-z-siekiera-
      ale-to-nie-bylo-tak-jak-myslicie
    • liberum_veto „Aby tych Lachów diabli wzięli!” 16.09.09, 06:33
      „Aby tych Lachów diabli wzięli!”
      Pod koniec kwietnia lub na początku maja [1944 r.] ojciec wrócił do
      domu wieczorem i bardzo szybko zabrał nas, tj. moją mamę, siostrę
      Marysię i mnie do wujka Jakima Partyki. Przez ogród przeszliśmy do
      jego znajdujących się w sąsiedztwie zabudowań. Chyba ojciec wiedział
      wtedy, że mieli nas mordować. W nocy zobaczyliśmy przez szparę w
      oknie ogromny płomień. To palił się nasz dom, stajnia i stodoła. Te
      dwa ostatnie zabudowania były kryte strzechą i ogień był bardzo
      duży. Pożaru nikt nie gasił, a w świetle ognia widziałem ludzi,
      którzy zabierali z podwórka bydło (...), łapali kury i słychać było
      straszliwy kwik świń.
      Ogień jeszcze buszował w resztkach naszych zabudowań, gdy do drzwi
      wujka rozległo się silne stukanie. Matka za Marysią schowała się w
      alkowie pod łóżkiem, a ja leżałem z dwoma synami wujka w bambetlu
      [łóżku – przyp. D.B.], który stał pod ścianą w kuchni. Ojciec ukrył
      się w stodole wujka. Wujek zapalił lampę naftową i głośno powiedział:
      - Ide smert.
      Podszedł do drzwi i otworzył je. Do chaty weszło kilku młodych
      mężczyzn i zaczęła się rozmowa, której nigdy nie zapomnę.
      - Jakim, jesteś dobrym Ukraińcem. Jak powiesz, gdzie schowałeś
      Lachów, to ciebie nie zabijemy.
      Na to wujek bez zająknięcia odpowiedział:
      - Aby tych Lachów diabli wzięli. U mnie nie ma żadnego. Chłopcy, jak
      znajdziecie u mnie jednego Lacha albo jego dziecko, to utnijcie mi
      głowę i rzućcie ją na gnój.
      Mężczyźni rozejrzeli się po izbie, wujek dał im kilka butelek bimbru
      i po chwili opuścili dom.
      [świadek Władysław Czarniecki, Niedzieliska, pow. Przemyślany, cyt.
      za: Komański, Siekierka]
      http://65-lat-temu.salon24.pl/106486,gonil-nas-czlowiek-z-siekiera-
      ale-to-nie-bylo-tak-jak-myslicie
    • liberum_veto Prawdziwi bohaterowie 16.09.10, 18:07
      Wiadomo tylko, że ten Ukrainiec nosił przezwisko Czychun. Jakże by się chciało nazwać go ukraińskim Filippidesem, ale on nie przebiegł nawet pół maratonu. Nie zmarł z wycieńczenia i nie niósł z sobą dobrej nowiny, tylko ostrzeżenie przed atakiem UPA na polską wieś Lado. Jednak swoim wyczynem dokonał bodaj więcej niż sławny Grek. Czychun powiadomił, że Staryki już padły, że 600-osobowa grupa UPA, która wymordowała Staryki nocą z 28 na 29 maja ma uderzyć na Lado. Przekazał to i zniknął w lesie. Był to zwykły chłop, bosy, biegł 16 kilometrów, aby nas powiadomić o niebezpieczeństwie. (...) Ten chłop ocalił nam życie. I za to mu dzięki od nas wszystkich. (fragment relacji Weroniki Łabęckiej).

      W Starykach zginęło ok. 90 Polaków. Wieś współpracowała z polskim oddziałem partyzanckim Roberta Satanowskiego, o sowieckiej proweniencji. Oddziały UPA wchodząc do wsi podały się właśnie za satanowców. Tylko dzięki temu, że kilkuosobowa samoobrona zorientowała się w ostatniej chwili i otworzyła do napastników ogień alarmując ludność, upowcom nie udało się zamknąć pierścienia okrążenia na czas i kilkaset osób zdołało uciec. Później oszacowano ilość napastników, włącznie ze wspomagającą ich ludnością cywilną na 600 osób.
      Mieszkańcy Lada załadowali swój dobytek na wozy i ruszyli taborem przez lasy na wschód, prowadząc z sobą zwierzęta gospodarskie. Trafili na Polesie, gdzie życzliwi im Białorusini nie mogli zrozumieć, dlaczego Ukraińcy mordują Polaków. Po miesięcznej tułaczce powrócili do Lada.

      Przykład Ukraińca Czychuna nie jest odosobniony. 1 maja 1943 Petro Poterucha podczas mordów w Tajkurach (pow. Zdołbunów) ukrył Polkę Wojciechowską a następnie wywiózł ją potajemnie do Równego. Po powrocie został schwytany i – jeśli wierzyć relacji ks. R. Podchoreckiego – za karę upieczony żywcem na rożnie.

      W maju 43r. w Perestańcu (Sarneńskie) upowcy zamordowali sprzyjającego Polakom Dmytra Gisa. Zginęli także Petro Borejko z żoną Nadią, którzy udzielali schronienia polskiej rodzinie Januszkiewiczów.

      W pamięci świadków udało się przechować pamięć o ostrzeżeniach Polaków przez Ukraińców przed napadami UPA. W maju 1943 r. w ten sposób ocalono Polaków w wielu miejscowościach: Michałówka, Kołodno Lisowszczyzna (Krzemienieckie), Hurby (Kostopolskie), Rudnia Lwa (Sarneńskie), Fundum (Włodzimierskie). Z pewnością takich aktów pomocy było dużo więcej…
      _____________
      Opracowano na podstawie:
      Romuald Niedzielko, „Kresowa księga sprawiedliwych 1939-1945. O Ukraińcach ratujących Polaków poddanych eksterminacji przez OUN i UPA”, Warszawa 2007.
      Władysław Siemaszko, Ewa Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000.
      www.65-lat-temu.salon24.pl/86728,prawdziwi-bohaterowie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka