Dodaj do ulubionych

Niepelnosprawni w Polsce i.... w USA

05.08.06, 11:28
Czesc!
Przypadkiem zauwazylem wasze forum i przypomniala mi sie moja byla dziewczyna
ktora jest niepelnosprawna. Mieszkam w USA a Ona urodzila sie w Tailandi i
gdy miala 5 lat przyjechala z rodzina do USA. No i tak sie nieszczesliwie
zlozylo ze w jej kraju nie byla szczepiona, i w dziecinstwie zachorowala na
polio, i od tego czasu jest na wozku.

Pomimo tego Chanieng jest teraz piekna i bardzo zaradna mloda kobieta, malo
tego jest manadzerem w firmie telekomunikacyjnej, za wlasne pieniadze kupila
dom, i pomaga starym rodzicom. Ale nie o tym chcialem pisac, gdy bylismy
razem, dla mnie jej "niepelnosprawnosc" nie mialo wiekszego znaczenia, ale
niestety musze stwierdzic ze moji Polscy znajomi, blizsza i dalsza rodzina,
traktowala ja bardzo zle, i z gory spisywali ja na straty...co zawsze
martwilo mnie.

Kiedys gdy zabralem ja na slub mojego starszego brata, slyszalem glosy
ze "zepsulem im slub", a chrzestna mojego brata, podczas wesela probowala mi
wmowic ze "ja skrzywdze, bo ona jest kaleka, a ja napewno chce ja tylko
wykorzystac i potem zostawic"....ja zlekcewarzylem to, jak i rowniez to ze
zaraz po wyjsciu z sali bankietowej, inny wujek powiedzial mi "Waldek, jestes
fajny ale zmien sobie dziewczyne". Nie moge zrozumiec dlaczego ludzie wciaz
sa tacy zacofani i dyskryminuja niepelnosprawnych w pewnym sesie.

W USA sytuacja jest na ogol lepsza, z racji tego ze sluzylem w US Marines,
zabralem Chanieng na coroczny Bal organizowany przez wojsko, nikt nie odwazyl
by sie cokolwiek zlego powiedziec na nasz temat, wrecz przeciwnie pare osob
powiedzialo mi ze imponuje im moja postawa.

Niemniej jednak po 2 latach rozeszlismy sie, ale z innego powodu, mysle ze
dlatego ze ja jestem niepoprawnym romantykiem a ona raczej trzezwo patrzy na
swiat, i z racji jej pochodzenia raczej nie jest zbyt wylewna, inna kultura.

Pozdrawiam wszystkich! :)

Obserwuj wątek
    • mantis77 Ehhh tylko pozazdrościć 05.08.06, 13:14
      Właśnie w polsce najgorszy jest stereotyp że niepełnosprawny=gorszy=biedny.
      Wcale tak nie musi być. Ale ludzie tak myślą na szczęście młodzi zmieniają już
      swoje myślenie. Ja sam jestem niepełnosprawny i mam też niepełnosprawną
      dziewczynę. Całe szczęście ze przez to ze sam jestem niepełnosprawny to chyba
      rodzina już zaakceptowała ze ma jedną osobę na wózku i druga jej nie robi
      problemów.

      Też zabrałem swoją dziewczynę na ślub kuzyna i nikt mi złego słowa nie
      powiedział po za jednym wujkiem który podchmielony walnął mi tekst "Ale powiedz
      jak wy to robicie?" Rozbawił mnie tym na maksa. :-) Ale cóż na imprezach różne
      bywają rzeczy.

      Moja matka zaakceptowała też tą sytuację niestety jej raczej nie. Cóż niektórzy
      chcieliby księcia z bajki i jeszcze najlepiej wiedzą kiedy ktoś jest szczęśliwy.

      Skoro jesteś romantykiem to coś wkleję romantycznego na ten temat a mianowicie
      mój wiersz który dobrze to iloustruje.


      Wózkowicze

      Jeżdżę na wózku, odkąd przyszedłem na świat,
      A jest to już ładnych, parę lat.
      Właściwie czymże się ja różnię? Że mam cztery koła?
      Tak ja myślę. Ale inaczej postrzegają mnie ludzie dokoła.
      U młodych ludzi, widać w oczach politowanie,
      Pewnie sobie myślą: „Ten to ma przesrane”.
      Starsi myślą: „Ale on biedny jest”,
      I robią względem mnie, uprzejmy gest.
      A my wózkowicze, jesteśmy tacy sami,
      Choć nie chodzimy, a jeździmy drogami.
      Każdy z nas, charakter mocny ma,
      I twarde prawa życia, dobrze zna.
      Ale my też: słuchamy, mówimy i swoje zdanie mamy,
      I doświadczenie życiowe, cały czas zbieramy.
      Możemy być wierni, zdradzać i kochać,
      Przyjaźnić się, złościć, a nawet szlochać.
      Lecz nas naprawdę, to denerwuje,
      Gdy jak debili, się nas traktuje.
      A przecież też, możemy sztukę tworzyć,
      Uczyć się i pracując, pieniądze mnożyć.
      Gdy facet jest na wózku, to dla dziewczyn jest przegrany,
      Bo nie jest sprawny w łóżku, i wysportowany.
      Gdy dziewczyna na wózku, siedzieć stale musi,
      To swoją figurą, także sprawnego faceta nie skusi.
      Bo tak wózkowicz, jest nadal postrzegany,
      I jako współtwórca rodziny, dawno przegrany.
      My te stereotypy, próbujemy łamać,
      Mówiąc całą prawdę, bo nie lubimy kłamać.
      Czego zrobić się nie da? Dobrze o tym wiemy,
      Przecież na schody, nigdy nie wejdziemy.
      Sprawni ludzie, sobie chyba sprawy nie zdają,
      Jakich przedsięwzięć, wózkowicze się imają.
      Czasami są zaskoczeni, gdy samochodem jeździmy,
      A czy nas widzieli, jak na dyskotece tańczymy.
      Czy oni wiedzą, co robić możemy?
      A my pływamy kajakiem, i nurkujemy.
      W rugby niektórzy, także grają,
      Ale ci ludzie, sprawy sobie nie zdają.
      Gdy się z tym wszystkim, spotykają wreszcie,
      To zapominają, o całej reszcie.
      I już po krótkiej chwili,
      Przestają traktować, nas jak debili.
      Ale kiedy szanse, się wyrównają?
      I sprawni znajomi, wśród tłumu nas nie rozpoznają.
      Kiedy równo, traktować będą nas wszędzie?
      Oj chyba długo jeszcze, tak dobrze nie będzie.
      A my wciąż, pokazujemy,
      Ile dobrego, zrobić możemy.
      Czy sprawni z tego, sobie sprawy nie zdają?
      Że taki los jak my, też być może spotkają.
      Nie chodzi tutaj, o jakiś wypadek,
      Ale wózek na starość, to nie przypadek.
      Niektórym w końcu, nogi posłuszeństwa odmawiają,
      I takimi jak my, nagle się stają.
      Dla nich to nagle, tragedią się staje,
      I każdy z nich, czarnych myśli dostaje.
      Niech spojrzą na nas, jak my żyjemy,
      I normalnemu życiu, radę dajemy.
      Wtedy to nagle, przydatni się stajemy,
      Bo my o takim życiu, bardzo dużo wiemy.
      I tak zmieniamy, w ideał ten świat,
      Kulając się na wózku, parę dobrych lat.
      • waldek1610 Re: Ehhh tylko pozazdrościć 05.08.06, 13:24
        :) Tak, moja ex byla bardzo "zwinna" w lozku...niejedna tzw "pelnosprawna"
        kobieta mogla by sie wiele od niej nauczyc.

        Swietny wiersz, jest chyba w nim duzo prawdy.
        • gluby Re: Ehhh tylko pozazdrościć 05.08.06, 14:06
          a jestem nieslyszacy i dotad nie bylo zadnych incydentow:P obecnie studiuej na
          politechnice;d
      • ewka985 Do mantis77 05.08.06, 16:23
        O mantis77 juz wróciłeś. Mam nadzieję, że podyt w Ciechocinku Ci się udał:>
        Od kilku godzin jeżdżę już na wózku GTM. Co prawda na razie na zastępczym,
        (swój będę miała za około miesiąc), ale wydaje się świetny i jestem zadowolona:D
        Pozdrawiam
        • mantis77 Hej 05.08.06, 17:05
          No to się cieszę. Tak owszem wróciłemi było fajnie choć mogłoby być lepiej ale
          cóż pewnych spraw nie przeskoczymy. Ale nie martwię cię bo za tydzień jadę do
          Brenna na obóz rehabilitacyjny i nie będzie mnie całe dwa tygodnie :-)
      • mark.parker Re: Ehhh tylko pozazdrościć 10.08.06, 10:22
        mantis77 napisał:

        > Właśnie w polsce najgorszy jest stereotyp że niepełnosprawny=gorszy=biedny.
        > Wcale tak nie musi być. Ale ludzie tak myślą na szczęście młodzi zmieniają już
        > swoje myślenie. Ja sam jestem niepełnosprawny i mam też niepełnosprawną
        > dziewczynę. Całe szczęście ze przez to ze sam jestem niepełnosprawny to chyba
        > rodzina już zaakceptowała ze ma jedną osobę na wózku i druga jej nie robi
        > problemów.
        >
        > Też zabrałem swoją dziewczynę na ślub kuzyna i nikt mi złego słowa nie
        > powiedział po za jednym wujkiem który podchmielony walnął mi tekst "Ale powiedz
        >
        > jak wy to robicie?" Rozbawił mnie tym na maksa. :-) Ale cóż na imprezach różne
        > bywają rzeczy.
        >
        > Moja matka zaakceptowała też tą sytuację niestety jej raczej nie. Cóż niektórzy
        >
        > chcieliby księcia z bajki i jeszcze najlepiej wiedzą kiedy ktoś jest szczęśliwy
        > .

        Mieszkam w USA. Po udarze mózgu w 2004 r. wylądowałem na wózku inwalidzkim.
        Teraz chodzę, ale na małych odległościach (na szczęście wszędzie są miejsca do
        parkowania dla niepełnosprawnych blisko wejścia do budynku, więc mogę spokojnie
        tych 50 m przejść o lasce - Mam częściowy paraliż lewostronny). Kiedy leżałem
        przez miesiąc w szpitalu, odwiedził mnie chłopak, który nie był nawet moim
        chłopakiem, choć byliśmy ze sobą luźno związani. Na moje pytanie, czy nie będzie
        mnie miał teraz dość, odpowiedział z uśmiechem: A dlaczego? Przecież tu, w
        środku, nic się nie zmieniło. I przez rok rekonwalescencji ani razu się ode mnie
        nie odwrócił - szliśmy razem na kolację, na przykład, ja na swoim wózku
        elektrycznym, on koło mnie. Nikt nigdy ani się za nami nie obejrzał, ani nie
        zrobił żadnej uwagi. W restauracjach nikt mi specjalnie nie nadskakiwał, ale
        zarazem był czujny na moje potrzeby. Kiedy zażyczyłem sobie skorzystać z toalety
        (była akurat piętro niżej), kelner sam poleciał ze mną do wejścia obok w tym
        samym budynku, żeby umożliwić mi skorzystanie z windy. A w jednej restauracji
        musiałem się wdrapać na pięterko (już trochę chodziłem), więc mój kochany
        wietnamski chłopiec - o głowę niższy ode mnie, ale silny, jak diabli, szedł obok
        mnie i mnie bez zażenowania podtrzymywał.

        Inna sytuacja - ponieważ z renty inwalidzkiej nie było mnie stać na dalsze
        mieszkanie w Waszyngtonie, sprzedałem tam mieszkanie z dużym zyskiem i kupiłem
        całą chałupę w Nowym Meksyku. Bank nie zdziwił się, że niepełnosprawny występuje
        o pożyczkę i cała transakcja odbyła się w trymiga.

        Nikt z amerykańskich przyjaciół nigdy nie powiedział "O, jaki biedny", natomiast
        zdarzało się to wśród polskich znajomych: "Co za straszna tragedia!" I jak tu
        wytłumaczyć komuś takiemu, że przyjemne to to, owszem nie było, ale że nie
        należy dramatyzować? Patrzyli na mnie, jak na wariata! No i to dopytywanie się:
        Jak tam z twoim chodzeniem? Aż się zirytowałem i powiedziałem, że jak już będę
        mógł, to im zatańczę. Czuli się dotknięci, że nie doceniałem ich litości - hahahaha!

        W ogóle byłem dość trudnym pacjentem. Na początku nie mogłem ruszyć lewą rączką
        ani nóżką. Kiedy podczas fizykoterapii pani terapeutka namawiała mnie, żebym po
        wykonaniu 20 ruchów nogą (już wtedy troszkę poruszałem) ruszył jeszcze raz,
        powiedziałem, że gdybym mógł, to bym ją kopnął w d... Przyjęła to za świetny
        żart, a ja już omdlewałem :)) Razu zaś pewnego uciekłem z kumplami ze szpitala
        do ulubionej kafejki, opiłem się kawy i napaliłem papierosów, a gdy wróciłem
        okazało się, że szpital wpadł w panikę i wydzwaniał nawet do mojego
        Wietnamczyka, który był akurat w Egipcie służbowo i zrobił mi potem dziką
        awanturę :) Ech, miałem tych rozrywek - ale z takim nastawieniem i poczuciem
        humoru mogłem przetrwać okres przystosowania do nowej sytuacji. A zdecydowanie
        ułatwił mi to normalny stosunek ludzi - bez wydziwiania, natomiast z
        zapewnieniem pomocy, której potrzebowałem - szczerze przyznam. Moja mała
        wietnamska słodycz donosiła mi obiady - najczęściej w takich ilościach, że
        trzeba było zamrażać i potem prosić kumpli, żeby pomogli mi zjeść. A, no i nigdy
        nie zapomnę, jak po powrocie ze szpitala zachciało mi się wziąć kąpiel, a mój
        Wietnamczyk wsadził mnie do wanny, umył mi plecy i prawą stronę ciała, bo lewa
        rączka była jeszcze trochę nieruchawa, po czym wyciągnął mnie jednym ruchem z
        wanny i porządnie wytarł ręcznikiem. Jemu i innym ludziom o podobnym nastawieniu
        zawdzięczam to, że się nie załamałem :)
    • piesfafik Re: Niepelnosprawni w Polsce i.... w USA 05.08.06, 19:07
      Drogi Waldku,
      Niestety zgadzam sie z Toba tylko czesciowo. Co prawda w USA niepelnosprawni sa
      bardziej akceptowani i swiadomi swoich praw niz w Polsce, jednak wypowiedz
      twoich szefow czy kolegow z wojska tez byla dyskryminujaca - tyle ze
      subtelniej. Skoro przyszedles na bal z piekna i interesujaca dziewczyna to
      powinni ci gratulowac dziewczyny a nie "postawy"
      m
      • waldek1610 chywciles mnie za slowo 06.08.06, 09:17
        chwyciles mnie na slowie, mysle ze zle sie wyrazilem. Oczywiscie koledzy mowili
        mi ze mam fajna laske, bo jest azjatka do tego sniada... gdy ja zobaczyli po
        raz pierwszy.

        Mysle ze nie rozumiesz jakich dziewczyn szukaja 18-20 paro letni Marines,
        szczuple laski, typ modelki... Przypominam sobie jednego starszego kolege ktory
        powiedzial mi przy innej okazji, te to dobrze swiadczy o mnie, nie dlatego ze
        akceptuje ja, tylko dlatego ze pomimo presji rowiesnikow z wojska, robie swoje,
        i nie zwarzam na opinie innych.
    • agaugu Re: Niepelnosprawni w Polsce i.... w USA 13.08.06, 09:58
      Czesc. Sorry, jakos ostatnio nie moglam znalezc czasu, by Ci odpowiedziec, a
      Twoj mejl tak mnie zainteresowal, ze choc pare slow musze napisac.
      To az wzbudza zazdrosc, ze w Stanach ludzie niepelnosprawni, na wozkach, tak
      otwarcie i swiadomie zyja, nie wstydza sie siebie, wozka, wychodza z ukrycia.
      To naprawde godne pochwaly i podziwu.
      Dla mnie zaakceptowanie siebie takiej, jak obecnie, niewstydzenie sie siebie,
      bylo chyba w calej obecnej sytuacji najtrudniejsze. A inni wcale mi w tym nie
      pomagali - niby sie na mnie nie patrzyli, niby podchodzili nrmalnie, ale czulam
      ich wzrok (chodze przy chodziku), czulam, ze ich zadziwiam, ze jestem taka
      odmienna od nich, zwyczajnych. Okropna polska ksenofobia, lek przed innoscia,
      negacja tych, ktorzy sa inni fizycznie.
      A gdy bylam rok temu w Londynie, odetchnelam z wielka ulga. Zjezdzialam Londyn
      na wozku (inaczej nie dalabym fizycznie rady) i nikt nie zwracal na mnie uwagi,
      jedynie przytrzymujac mi drzwi, przepuszczajac przodem. I to bylo takie ozywcze.
      Jeszcze bardzo wiele musi sie w Polakach zmienic, zeby ON zaczeli traktowac
      normalnie i pelnoprawnie. My ON jestesmy na poczatku tej dlugiej i trudnej
      drogi. Ale damy rade.
      Pozdrawiam nadmorsko
      agata
      • c-leg Widoczni 14.08.06, 20:14
        Jedna z najpopularniejszych prezenterek w niemieckiej TV (juz nie jest
        aktywna) - Dagmar Berghof - jest kaleka.

        Jeden z prezenterow glownych wiadomosci w niemieckiej TV (ZDF) jest na wozku
        (sparalizowany).

        To jest zwyczajnie OK. Nic specjalnego. Zwyczajnne ...
        • c-leg Zapomnialem ... 15.08.06, 21:29
          ... o bardzo widocznym przykladzie.
          Wolfgang Schäuble - federalny minister sprew wewnetrznych.
          Sparalizowany, na wozku.
          • agaugu Re: Zapomnialem ... 16.08.06, 13:02
            Tylko że to sa (wielce chwalebne) przyklady z NIEMIEC. W Polsce jest niestety
            zupelnie inaczej
            • mantis77 Jak to 27.08.06, 19:23
              W polskim sejmie jest 3 niepełnosprawnych posłow. Jedna jaskółka wiosny nie
              cznyi ale... Jest poseł Libicki Filip (który na margunesie nic w Poznaniu nie
              zrobił dla niepełnosprawnych a wepchnął go tam tatuś), jest pani Olejnik która
              nie wiem ile zrobiła w swoim regioonie ale za to uprawiała sport jako
              niepełnosprawna więc na pewno wiele rzeczny w swoich podróżach widziała i różne
              rozwiązania zna, i jest wreszcie pan Andrzej Piechosta który chyba najwięcej
              wie bo wywodzi się z NGO'sów i był prezydentem Wrocławia a ja wiele razy
              czytałem jego ciekawe teksty i słyszałem na konferencjach. Zobaczymy jak to
              się rozwinie. Ja tylko uważam ze sami jesteśmy sobie częściowo winni bo się nie
              pokazujemy.
    • anna_werenc Re: Niepelnosprawni w Polsce i.... w USA 29.10.06, 21:19
      Zgadzam się z Tobą całkowicie. Jestem niepełnosprawna fizycznie i wiem, że
      niepełnosprawność to nie cecha mojego charakteru i ja się w niej nie zamykam.
      Musiałam to zrozumieć. Polskie społeczeństwo oraz media propaują mit
      "niepełnosprawnego- bohatera", który staje się wielki tylko dlatego, że stara
      się żyć normalnie i wykonywać czynności, które robi każdy inny człowiek, lub
      niepełnosprawnego nieporadnego, proszącego o sprzęt. (Nawiasem mówiąc dobry
      sprzęt powinien być gwarantowany przez państwo, lecz czy tak jest?- Pytanie
      retoryczne).
      Obecnie mieszkam studiuje i udzielam się poza uczelnią, z chęcią nawiązuje nowe
      znajomości i realizuje marzenia.
      Myślę także, że nam jako społeczeństwu czy to osobom sprawnym czy
      niepełnosprawnym, czy też lepiej byłoby napisać: osobom z niepelnosprawnością,
      pozostaje mniej mówić a bardzo dużo robić.
      Zarówno osoby sprawne i niepełnosprawne powinny nie budować murów.
      I jeśli swoimi marzeniami nie krzywdzą Drugiego człowieka, realizować je.
      Wyjdzie nam to, jako społeczeństwu na zdrowie.
      Bądzmy odważni i żyjmy z pasją.

      Ania
      gg: 778069
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka