Dodaj do ulubionych

uświadamianie

18.11.09, 12:10
W jednym wątku rozgorzała dyskusja na temat uświadamiania seksualnego.
A ja mam pytanie jakie były Wasze doświadczenia w tym temacie? Można ten wątek
potraktować z przymrużeniem oka. O miesiączce dowiedziałam się na lekcji
biologii, na przerwie bez obecności chłopców. Jedna z koleżanek stwierdziła,
że wolałaby umrzeć. Nie wiem tylko skąd chłopcy wiedzieli o czym była mowa, bo
po wyjściu pytali się nas czy mamy już podpaski.
Jedną z koleżankę uświadamiano skąd biorą się dzieci, (w drodze na religię)
stwierdziła, że nie wierzy, że jej "mama nie zrobiłaby takiego świństwa".
A na pytanie "kto to jest prostytutka"? To taka pani bez macicy!
Była to połowa lat osiemdziesiątych. Jakoś 5-7 klasa.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • otterly Re: uświadamianie 18.11.09, 12:43
      Swoje zdanie na ten temat już wypowiedziałam, więc nie chcę się powtarzać, bo to
      bez sensu.

      Z przymrużeniem oka:
      - pamiętam koleżankę ze szkoły, która oznajmiła, że ona nie dostanie miesiączki,
      bo zamierza zostać zakonnicą;
      - obawy 5-klasistki, że mogła zajść w ciążę, bo w basenie byli też chłopcy;
      - jedna z mam przyszła do mnie oburzona, bo w zeszycie swojej córki,
      gimnazjalistki, zobaczyła notatkę, że związek bohaterów "nie był seksualny".
      Chodziło o to, że słowo seks padło na języku polskim.
      - jeśli zapytasz dzieci (5-6 klasa) o czym chcę rozmawiać na godzinie
      wychowawczej, chórem odpowiedzą, że "o sprawach organizacyjnych", a jeśli
      poprosisz, żeby odpowiedziały na to pytanie, pisząc na karteczkach, anonimowo,
      możesz mieć pewność, że na 80% karteczek będzie napisane "o seksie".
    • misself Re: uświadamianie 18.11.09, 13:34
      Nie pamiętam żadnych przełomowych momentów. Na pewno wiedziałam, skąd biorą się
      dzieci i na czym polega seks, przed IV klasą podstawówki, kiedy to nastąpiło
      oficjalne uświadamianie na biologii.

      Myślę, że istotną rolę odegrał w moim przypadku serial "Było sobie życie" i
      książeczka Breinholsta "Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat". Mając 7 lat
      zostałam starszą siostrą i bardzo się tym przejmowałam.
    • anu_anu Re: uświadamianie 18.11.09, 16:15
      Dostałam od mamy książeczkę o wymownym tytule "Zanim staniecie się
      kobietami" wraz z komentarzem – „Przeczytasz to pogadamy”.
      Przeczytałam szybko i pogadałyśmy, jakoś normalnie to się odbyło.
      Miałam równo 10 lat, rzecz działa się w okresie wakacji.
      A książeczka została "zaczytana na śmierć" przez wszystkie możliwe i
      niemożliwe koleżanki. I kolegów też...
      Pamiętam też, że jedna z koleżanek (już po lekturze) zapytała
      rodziców o coś ze świeżo przeczytanego materiału. Już nie pamiętam
      co to było ale oparło się o szkołę, do której wzywano moją mamę jako
      sprawcę zamieszania. Mama bohatersko poszła w paszczę lwa – ale
      nigdy nie usłyszałam nic o tym co się działo dalej. Podejrzewam, że
      ostro było, tzw. swobodę wypowiedzi (zwaną przez nieżyczliwych
      niewyparzonym pyskiem) mam po mamie… Ale co by się tam nie działo to
      książeczki nie zarekwirowano.
      Powiem Wam, że przypomina mi to nieco historię córki Sadosi,
      opisywaną w innym wątku.
      Przykre w tym jest to, że całość działa się 40 lat temu i jak widać –
      do dziś sprawa nie jest jakoś pozytywnie załatwiona.
    • budzik11 Re: uświadamianie 18.11.09, 16:49
      Jeśli chodzi o miesiączkę, to dowiedziałam się stąd, że w czasach kryzysu (lata
      80-te) i braku wszystkiego, sąsiadka przyleciała do mamy z newsem, że gdzieś tam
      "rzucili" podpaski (wata w siatce). Ja zapytałam mamy, co to takiego i do czego
      jej to potrzebne, więc mi zdawkowo wytłumaczyła. Pamiętam, że spytałam, czy to
      boli (skoro krew leci, to musi boleć, nie?), mama powiedziała, że nie.
      O seksie nigdy żadnych rozmów nie było, pamiętam, że z wypiekami na twarzy, po
      kryjomu czytałam książkę "Ciało" - o fizjologii ludzkiego organizmu, i strasznie
      się dziwiłam, dlaczego tyle razy ktoś się myli i za każdym razie, gdzie powinien
      być "organizm" ktoś zjada literki i zostaje "orgazm" big_grin
    • truscaveczka Re: uświadamianie 18.11.09, 17:01
      Ja się uświadamiałam sama, z Bravo, encyklopedii medycznej i Playboya ojca tongue_out
      A w wieku dojrzewania dostałam podręcznik ginekologii wieku młodzieńczego z
      potwornymi zdjęciami krosz pełnych kłykcin, grzybicy i innych świństw.
      Gdy dostałam okres, moja matka ganiącym tonem rzuciła "wiesz, gdzie są podpaski".
      Innego uświadamiania nie było.

      Moje czteroletnie dziecko wie od dawna, co to jest okres (teściowa jej
      powiedziała o Młoda miała fazę na leżenie na łózku "bo ma okres i ją brzuch
      boli" wink), którędy dziecko wychodzi z brzucha itp. Etap, jak ono do tego brzucha
      wchodzi mamy przed sobą.
      A, wie też, że seks to jest przytulanie na golasa dla dorosłych, chyba na poziom
      4-latki wystarczy (po udzieleniu takiej odpowiedzi zreflektowałam się i
      powiedziałam, że jak dorośli się przytulają na golasa to jest seks, a jak mama
      przytula dziecko to to jest przytulanie nadal wink - mogły wyjść komedie big_grin)
      • bebe.lapin Re: uświadamianie 18.11.09, 17:06
        > A, wie też, że seks to jest przytulanie na golasa dla dorosłych, chyba na pozio
        > m
        > 4-latki wystarczy (po udzieleniu takiej odpowiedzi zreflektowałam się i
        > powiedziałam, że jak dorośli się przytulają na golasa to jest seks, a jak mama
        > przytula dziecko to to jest przytulanie nadal wink - mogły wyjść komedie big_grin)

        Ha, fajnie wytlumaczone, mysle, ze 4-latce to wystarczy.

        Choc wiecie, z tym przytulaniem dzieci przez doroslych na golasa to nie zawsze
        jest tak fajnie sad
        • truscaveczka Re: uświadamianie 19.11.09, 09:40
          Aaa, toteż użyłam mamy do tego celu. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka