Mój mąż jak je musztardę czy chrzan to nie zakręca słoików tylko kładzie
nakrętki (żeby chrzan mocy nie tracił ponoć) i po skończonym jedzeniu nigdy
ich nie dokręca. Nie macie pojęcia ile słoików chrzanu stłukłam w życiu

Poza tym wkłada ufyflany twarożkiem czy masłem nóż do dżemu a potem uprzejmie
dziwi się, że ten dżem jakiś niedobry bo się zepsuł tak szybko

No i przede wszystkim nie odcina do końca kawałka opakowani np z płatkami -
nacina je i zostawia ten kawałek spawu machający się i utrudniający
przesypywanie. Zapytany, czemu tak robi, odpowiedział "Żeby nie naruszać
integralności opakowania." Tak, czasem jest dziwny

Ja rozsiewam za sobą kubki i szklanki, w ciągu dnia jestem w stanie zagubić w
akcji zawartość kuchennej szafki z naczyniami

Poza tym wkładam łyżeczkę do pudełeczka po jogurcie o skończeniu jedzenia i
mojemu mężowi zdarzyło się wyrzucić 11 łyżeczek jak dotąd

Moja mama kroi wędlinę, a zwłaszcza pasztet na palec grubo i opieprza mnie, ze
wolę cienko i tak kroję

Moja teściowa smaży rybę na smalcu i potem nie czuć jej rybą a świnką

O i tak to jest

A u was?