13.10.08, 12:14
no wreszcie dobry odcinek :)
duuuuzo dobrych dialogow, dawno nie widziane twarze (Danielle), pierwszy raz
widziane twarze (Penny, Benjamin, maz Danielle), dalsze motanie akcji wokol
meza Edie

tylko znowu jakies brzydkie cechy wylaza z Bree. Czy oni chca ja nam obrzydzic
w tej serii? :/

w kazdym razie wreszcie poczulem, ze zaczal sie nowy sezon, bo odcinki 1 i 2
byly jakas dziwna forma rozbiegowki :/
Obserwuj wątek
    • pinkpanther Re: s05e03 13.10.08, 22:56
      zgadzam się w zupełności. Odcinek pełen świetnych tekstów (głównie Gabi, ale
      Susan i Lynette też dawały czadu). No a wątek męża Edie przyprawia mnei o ciarki...
      • kubissimo Re: s05e03 13.10.08, 23:34
        cudowny komentarz Susan o Juanicie:
        Little girl? She could take down a small deer!

        i nie pamietam calosci ale komentarz Karen a propos gustu Katherine w kwestii
        mezczyzn tez byl ladny :)
    • alex_koz Re: s05e03 14.10.08, 00:56
      a mi sie wyjatkowo ten odcinek nie podobabal, jakis taki rozmemlany. oczywiscie milo bylo zobaczyc Danielle, ale to, ze Bree poda wnukowi mieso, tak samo to, ze Danielle bedzie sypala niespodziankami co do wychowania Benjamina bylo przewidywalne i mialam ochote powiedziec, ze to juz bylo. Tak samo jak sytuacja z Tomem i nowa gitara.

      Ucieszylo mnie natomiast to, ze Gabi nareszcie zebrala sie na cos wiecej niz bycie ofiara, mam nadzieje ze sie rokreci i wiecej takich akcji zobaczymy w kolejnych odcinkach.
      • panistrusia Re: s05e03 14.10.08, 09:18
        Mnie ogólnie denerwuje przykrawanie charakterów postaci na potrzeby wymyślonych
        wątków.

        Np. co się z Andrew stało? To, że nie pamięta już, że potrącił teściową Gaby -
        OK, ale co z jego 'nawróceniem'? A może to była ilustracja tego, jaki
        przedsiębiorczy się zrobił?

        Wręczanie gitary na ganku, tylko po to, żeby 'piękna' scenka wyszła - brrr!
        (Chociaż należało się Lynette za jej manipulacje i wysługiwanie Penny, gdy tylko
        Tom robi coś, co nie jest po jej myśli.)

        Ale za to świetny chłopiec gra Beniamina:).
        • wytrwala Re: s05e03 14.10.08, 21:18
          co do gitary - ze tez taka pracowita kobieta z jajami wziela sobie
          takiego ciapowatego Toma za meza ;) ona tyra a on wieczny chlopiec -
          jak nie wpatrzony w samochod, to gitara, wczesniej chyba golf czy
          tam inna gra... brr.
          • confused.girl Re: s05e03 14.10.08, 23:25
            Wzięła sobie właśnie takiego, żeby nim móc dyrygować ;) Przy jej charakterze z
            innym facetem chyba by się pozabijała ;))))

            A odcinek bardzo średni jak dla mnie. Nie ma żadnego wątku, który by mnie
            wciągnął :( Zwłaszcza moi ulubieni Bree i Orson zawodzą na całej linii :|
            • panistrusia Re: s05e03 14.10.08, 23:35
              Nawet Orson zjeżdżający ze schodów???;)
              • confused.girl Re: s05e03 15.10.08, 00:03
                panistrusia napisała:

                > Nawet Orson zjeżdżający ze schodów???;)

                Ok, przyznaję, że to było ostre ;)
          • sigrid.storrada Re: s05e03 15.10.08, 00:12

            > co do gitary - ze tez taka pracowita kobieta z jajami wziela sobie
            > takiego ciapowatego Toma za meza ;) ona tyra a on wieczny chlopiec -
            > jak nie wpatrzony w samochod, to gitara, wczesniej chyba golf czy
            > tam inna gra... brr.

            hmm ja to zawsze myślałam na odwrót: dlaczego taki pełen fantazji i pomysłów
            facet wziął sobie taką żonę, która na każdy pomysł mówi "oo nie, jesteś mężem i
            ojcem":)
            • wytrwala Re: s05e03 15.10.08, 00:28
              ale zauwaz, ze w wypadku toma ta pomyslowosc czy fantazja ida w
              parze z zyciowa niezaradnoscia - facet zyje marzeniami. W kreatywnej
              pracy sie nie sprawdzal - chodzi mi o prace w reklamie, jego pomysly
              byly cienkie, lynette go przebijala, a z innych jego pomyslow raczej
              by nie wyżyli, gdyby nie lynette nie mieliby na chleb ;) pizzeria
              pewnie wypalila tez w wiekszej mierze dzieki niej.
              • valentine02 Re: s05e03 17.10.08, 09:57
                a mnie zirytowała lynette, to bezustannie upupianie toma jest
                nienoznośne, szczerze nie cierpie takich par, traktowanie partnera
                jak skrajnego przyglupa w każdej sytuacji.nich se pobrzdąka na tej
                gitarze,czemu nie...zawsze ma sie potem asa w rękawie " ty grasz na
                gitarze wiecja idę z bree zabić jej kolejnego męza, z susan podpalić
                dom a z gabi mieć grube dzieci", lynette troche nudnawa się robi,
                moim zdaniem, w tej kwestii.i wytrzeszcz toma też. mogliby im coś
                innego napisać.
                • lentilky Re: s05e03 17.10.08, 11:07
                  Lynette robi się strasznie przywidywalna. Ostatnio wiadomo było że
                  na pseudomajspejsie będzie nawiązywać kontakt z synalkiem, teraz na
                  sam widok gitary wiedziałem, że będzie chciała jej się pozbyć z
                  chałupy.
              • sigrid.storrada Re: s05e03 19.10.08, 21:32
                czy Tom jest niezaradny... hm, może trochę, ale nie powiedziałabym że żyje
                marzeniami. Jest marzycielem, ale też ma samozaparcie, żeby te marzenia wprawiać
                w czyn. Pamiętam jak startował z pizzerią i ćwiczył w domu pieczenie jakiś
                bułeczek, to było super. Powiedziałabym nawet, że Lynette go trochę blokuje tym
                swoim staniem na ziemi za wszelką cenę. No co by jej kurczę przeszkadzało, jakby
                czasem sobie pobrzdąkał na tej gitarze. No, cóż w kolejnych konfliktach z
                Lynette jestem po jego stronie, może dlatego że bliżej mi do jego charakteru:)
                • panistrusia Re: s05e03 20.10.08, 09:17
                  No cóż, wystarczy sobie przypomnieć, że nawet jak Kyla doprowadziła do
                  zamknięcia Lynette w areszcie, Tom twierdził, że nic takiego w ich domu się nie
                  dzieje.

                  Zauważ, że wszystko, co z takim entuzjazmem zaczyna Tom, Lynette musi
                  kończyć/przejmować gdy jemu się znudzi. To on chciał mieć tyle dzieci, pracę w
                  firmie Lynette, pizzerię...

                  Przecież gdyby nie zaangażowanie Lynette pizzerii w ogóle by nie było (i
                  oszczędności ich życia także).
    • lentilky Re: s05e03 17.10.08, 11:08
      Desperatki odmłodzili zamiast postarzeć. Za to Danielle się dostało.
      Bardzo zbrzydła, okropnie się zestarzała.
    • paulinaa Re: s05e03 17.10.08, 17:55
      dopiero dziś mi sie udało obejrzeć.
      Znowu się trochę wynudziłam;)
      Nie podoba mi się kierunek w jakim scenarzyści prowadzą Bree ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka