Dodaj do ulubionych

Puchar Narodów Afryki

07.01.08, 16:03
w Ghanie, 20 stycznia, rusza Puchar Narodów Afryki w piłce nożnej.
Piłka nożna w Afryce, to nie tylko mecz, ale także czary.

Największe wzięcie w futbolu afrykańskim mają usługi czarowników.
Trzeba odprawić czary wspomagające, potem takie, które mają szkodzić
przeciwnikom, ale najważniejsze mają za zadanie odparcie czarów,
które rzucają przeciwnicy. Bez tego nie ma tam poważnej gry.

Motywacja różne ma twarze.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Re: Puchar Narodów Afryki 07.01.08, 19:27
      dzisiaj jest ciekawy reportaż na ten temat:

      Afrykańskie pomysły Duch Czarnego Kontynentu African Solutions
      dokument
      poniedziałek 07.01.2008 Planete 19:45

      Afryka stanowi mix teraźniejszości z przyszłością. Jest uważana za
      miejsce narodzin ludzkości tam wynaleziono ogień i pierwsze
      narzędzia, które dały ludziom władzę i dzięki czemu mogli zacząć
      kształtować świat. Twórcy serii przemierzyli Afrykę wzdłuż i wszerz,
      by pokazać pomysłowość Afrykańczyków, czym się inspirują, wynalazki
      oraz ich zastosowanie. Spojrzymy głębiej na paradoks progresu oraz
      najpilniejsze potrzeby ludzkości. Poznamy osoby stojące na czele
      zmian, które konfrontują najważniejsze problemy ludzkości z ich
      duchowymi potrzebami.
    • jarty niedziela, 20 styczeń 2008 22.01.08, 19:11
      Przy wypełnionym po brzegi stadionie Baba Yary w Accrze
      reprezentacja Ghany udanie rozpoczęła 26 Puchar Narodów Afryki.
      Czarne Gwiazdy trzy punkty zapewniły sobie dopiero w 90 minucie po
      przepięknej bramce Sulley Ali Muntari.
      Od pierwszych minut zarysowała się dość duża przewaga podopiecznych
      Claude LeRoy’a. Pierwsza połowa spotkania obfitowała w strzały na
      słupek szczególnie w wykonaniu reprezentacji Ghany.

      Konto bramkowe w całym turnieju otworzył Asamoah Gyan z Ghany.
      Piłkarz po kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym wykorzystał
      jedenastkę, strzelił pod poprzeczkę. Zawodnicy Gwinei grali niczym
      bez kompleksów. Efektem tej gry był fartowny gol Oumara Kalabane w
      65 minucie. Mieliśmy wtedy 1:1.

      Przez 25 minut kibice Ghany oglądali na stojąco spotkanie w
      niepewności. W końcu remis na własnym stadionie nie jest najlepszym
      wynikiem. Na szczęście dla miejscowych w 90 minucie po przepięknym
      strzale z okolicy 25 metrów gola zdobył Sulley Ali Muntari.
    • jarty poniedziałek, 21 styczeń 2008 22.01.08, 19:14
      Piorunującym startem w tegorocznej edycji PNA pochwalić się może
      Maroko. Drużyna z północnej Afryki już po pięciu minutach
      rozstrzygnęła wynik meczu na swoja korzyść.
      Tuż po rozpoczęciu gry Maroko przeprowadziło akcję marzeń, sam na
      sam z bramkarzem Namibi znalazł się Marouane Chamakh, po strzale
      którego piłka trafiła w słupek. Marokańczyk nie dał za jednak za
      wygrana i poprawił się idealnie wykładając piłkę pod nogi
      Alloudi'ego, który dopełnił formalności. 1-0!

      Po starcie gola widać było, że Namibii będzie dziś niebywale ciężko
      ugrać jakieś punkty. Przypuszczenia potwierdziła akcja z 5 minuty,
      kiedy to Alloudi podwyższył wynik na 2 do 0.

      Starta dwóch goli podziałała na reprezentację Namibii mobilizująco.
      Na efekty lepszej gry nie trzeba było długo czekać, w 23 minucie
      strzałem w krótki róg Brendell zmniejszył straty, 1-2!

      Trzy gole w 23 minuty, w tym meczu nie było czasu na nudę, tym
      bardziej że Maroko znów złapało dobry rytm gry, czego nie można
      powiedzieć o kapitanie reprezentacji Namibii, Pienaarze. Piłkarz
      rodem z Namibii w 23 minucie po raz kolejny nie błysnął i to właśnie
      jemu za ustrzelenie hattricka powinien podziękować Alloudi.

      Marokańczycy po kolejnym golu nie popełnili błędu z początku meczu i
      nie tylko nie oddali inicjatywy, ale starli się szukać kolejnych
      okazji. Starania te przyniosły efekt w 39 minucie kiedy to sędzia
      podyktował rzut karny dla Maroka. Choć bramkarz Namibii robił dziś
      wszystko co w jego mocy przy "jedenastce" wykonywanej przez Tarika
      Sektioui był bez szans. 4-1!

      Druga połowa rozgrywana była już na niższym poziomie, Maroko
      kontrolowało spokojnie wynik meczu, natomiast Namibia sprawiała
      wrażenie pogodzonej z losem.

      Z pewnością dlatego właśnie gol na 1-5 dla Maroka nie zrobił na
      nikim większego wrażenia. Strzelcem gola okazał się Zerka, który
      ledwie kilka chwil wcześniej zameldował się na boisku.

      Podsumowując, kto poświecił 45 minut na oglądniecie dzisiejszego
      spotkania na pewno nie żałował, kibice którzy przed telewizory
      zasiedli dopiero po przerwie mogą się czuć nieco zawiedzeni poziomem
      meczu jednak trzeba przyznać, że podopieczni Henriego Michela
      wygrali zasłużenie i można w nich upatrywać jednego z faworytów
      całego turnieju.
      • jarty Re: poniedziałek, 21 styczeń 2008 22.01.08, 19:15
        Po przeciętnym spotkaniu reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej
        pokonała kadrę prowadzoną przez Berti Vogtsa. Nigeria musiała uznać
        wyższość „Słoni”, przegrała 1:0.
        To miało być mecz, który mieliśmy zapamiętać na dłużej. Niestety
        zawodnicy rozczarowali nie tylko kibiców zgromadzonych przed
        telewizorami, ale także na stadionie w Sekondi. Czekaliśmy na
        przepiękną postawę w meczu Didiera Drogby. No cóż obeszliśmy się
        smakiem.

        Obaj bramkarze nie mieli zbyt wiele pracy w spotkaniu. Drużyna
        Nigerii i Wybrzeża Kości Słoniowej grały tak, aby nie zrobić sobie
        krzywdy w spotkaniu.

        Kluczowa w spotkaniu akcja miała miejsce dopiero w 66 minucie
        spotkania. Salomon Kalou, zawodnik WKS, zdołał ominąć, dryblując
        przy tym piłką, trzech obrońców Nigerii i oddać strzał na bramkę.
        Zawodnicy Wybrzeża Kości Słoniowej objęli prowadzenie.

        Dalsza część meczu niczym się nie różniała od pierwszych 66 minut
        spotkania. W tym pojedynku liczyliśmy na więcej, na wspaniale akcje.
        Niestety jestesmy rozczarowani!

        Wybrzeże Kości Słoniowej - Nigeria 1:0 (0:0)

        Bramka: Salomon Kalou (66)
        Sędziował: Mohamed Benouza (Algeria)
        Widzów: 20 000.

        WKS: Boubacar Barry - Emmanuel Eboue, Kolo Toure, Abdoulaye Meite,
        Arthur Boka - Yaya Toure, Didier Zokora, Steve Gohouri (46-
        Abdelkader Keita) - Didier Drogba (84-Bakary Kone), Salomon Kalou,
        Aruna Dindane

        Nigeria: Austin Ejide - Joseph Yobo, Danny Shittu, Onyekachi Apam,
        Taye Taiwo - John Obi Mikel, Seyi Olofinjana, Nwankwo Kanu (55-
        Onyekachi Okonkwo), John Utaka (74-Peter Odemwingie), Yakubu
        Aiyegbeni, Obafemi Martins (79-Stephen Makinwa).
        • jarty Re: poniedziałek, 21 styczeń 2008 22.01.08, 19:17
          Skazany na pożarcie w grupie B - Benin zmierzył się ze zdecydowanym
          faworytem tego meczu - reprezentacją Mali. Spotkanie zakończyło się
          wynikiem 1:0 dla "Orłów" a bramkę na wagę zwycięstwa zdobył
          napastnik hiszpańskiej Sevilli FC - Frederic Kanoute.
          Planowany mecz na 20:30 rozpoczął się z piętnastominutowym
          opóźnieniem z powodu awarii oświetlenia.

          Pierwsza połowa to przede wszystkim duża przewaga posiadania piłki
          przez Malijczyków. Jednak brakowało pomysłu na rozegranie ataku i na
          przerwę obie jedenastki zeszli z czystym kontem.

          Kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy bramkarz Beninu Chitou
          odbił przed siebie piłkę po strzale Kanoute a próbującego dobijać
          strzał Dramane`a Traore sfaulował Alain Gaspoz. Sędzia nie miał
          wątpliwości i podyktował rzut karny, który został skutecznie
          wykonany przez Frederica Kanoute.

          Ostatnie kilkanaście minut to wyraźna dominacja piłkarzy z Beninu.
          Mimo kilku dogodnych sytuacji obronną ręką wyszedł z tego Malijski
          bramkarz Sidebe.

          Mali - Benin 1:0 (0:0)

          Bramka. Frederic Kanoute (49. min.)
          Sędziował: Jerome Damon (RPA)

          Mali: Mahamadou Sidibe - Adama Coulibaly, Souleymane Dembele,
          Souleymane Diamoutene, Cedric Kante, Amadou Sidibe, Mahamadou
          Diarra, Seydou Keita, Frederic Kanoute, Bassala Toure (72. Drissa
          Diakite), Dramane Traore (55. Mamady Sidibe; 88. Sammy Traore)

          Benin: Rachad Chitou - Khaled Adenon, Anicet Adjamossi, Romuald
          Boco, Damien Chrysostome, Alain Gaspoz, Jonas Oketola (53. Stephane
          Sessegnon), Jocelin Ahoueya (82. Wassiou Oladipikpo), Seidath
          Tchomogo, Razak Omotoyossi, Oumar Tchomogo (70. Abou Maiga)
    • jarty 23 styczeń 2008 24.01.08, 14:07
      Niewątpliwie największym rozczarowaniem tegorocznego Pucharu Narodów
      Afryki, który odbywa się w Ghanie, jest kadra Kamerunu. Przegrał ona
      niespodziewanie z walczącą o utrzymanie tytułu mistrza Afryki
      reprezentacją Egiptu 4:2.
      Egipcjanie zaczęli pojedynek z wysokiego „C”. Konto bramkowe w
      spotkaniu otworzył piłkarz „Faraonów”, Hosni Abd Rabou. Udanie
      wykorzystał rzut karny po zagraniu ręką Bikeya. Wszystko to miało
      miejsce w 12 minucie. Na drugą bramkę fani z Egiptu musieli poczekać
      jedyne 5 minut. Po dwójkowej akcji Mohamed’a Zidane z Motaebem’a ten
      pierwszy znalazł się „sam na sam” z Kamelim, bramkarzem kadry
      Kamerunu, i płaskim strzałem zdobył bramkę. „To już spory szok dla
      widzów”, komentowali dziennikarze telewizyjni!

      „Po meczu” było już w pierwszej jego połowie. Rigobert Song wybił
      piłkę pod nogi Mohameda Zidana, który cudownym strzałem zza pola
      karnego zapewnił trzeciego gola dla podopiecznych Hossan Shetata

      Druga połowa to próba ratowania sytuacji przez Otto Pfister’a,
      trenera Kamerunu. Wymienił źle spisującą się linie pomocy.
      Selekcjoner zdjął M’Bia, Nguemo i Makouna. Ożywienie w grze
      wprowadził Aleksandre Song. Kamerun ruszył z miejsca. Na efekty nie
      trzeba było czekać. Gola na 3:1 w 51 minucie meczu zdobył ze strzału
      głową Samuel Eto’o.

      Kropkę nad „i” w spotkaniu w 82 minucie postawił Rabo Hosni, który
      silnym strzałem z dystansu pokonał zaskoczonego Kameniego.

      Incydentem w meczu było zdobycie z rzutu karnego gola przez Samuel
      Eto'o w 90 minucie spotkania. Egipt wygrał w 100% zasłużenie.
      Piłkarze z nad delty Nilu byli o jedną klasę lepszym zespołem.

      Egipt - Kamerun 4:2 (3:0)
      Bramki: dla Egiptu - Hosni Abd Rabou (14-karny, 82), Mohamed Zidan
      (17, 45+2); dla Kamerun - Samuel Eto'o 51, 90+2-karny.
      Sędziował Modou Sowe (Gambia).
      Widzów: 42 000.

      Egipt: Essam Al Hadari - Mahmoud Fathallah, Hani Said, Sayed Moawad,
      Wael Gomaa - Hosni Abd Rabou, Mohamed Shawky, Ahmed Fathi - Mohamed
      Zidan (69-Ahmed Al Muhammadi), Emad Moteab, Amr Zaki (60- Mohamed
      Aboutrika)

      Kamerun: Idriss Carlos Kameni - Rigobert Song, Timothee Atouba,
      Andre Bikey, Geremi - Jean Makoun (38-Augustin Binya), Landry Nguemo
      (46-Achille Emana), Joel Epalle, Stephane Mbia (46- Alexandre Song) -
      Samuel Eto'o, Mohamadou Idrissou.
      • jarty Re: 23 styczeń 2008 24.01.08, 14:09
        Pierwsza lekcja gry w piłkę nożną reprezentacji Sudanu podczas
        Pucharu Narodów Afryki nie wypadła najlepiej. Wymagającym
        nauczycielem okazała się kadra Zambii. Chipolopolo wpakowali do
        bramki Sudanu aż trzy gole.
        Pierwsza bramka w spotkaniu wpadła już 2 minucie. Po popisowej akcji
        duetu Mulenga i Chamanga kadra Zambii otworzyła konto bramkowe w
        meczu. Na jego podwyższenie było trzeba poczekać do 52 minuty. Po
        dośrodkowania w pole karne z rzutu roznego najwyżej wyskoczył
        Hachlinensa, ale niestety trafił w poprzeczkę. Jednak spore
        zamieszanie w polu karnym wykorzystał Mulenga, który skutecznie
        poprawił uderzenie kolegi i zapewnił swojemu zespołowi dwubramkową
        przewagę.

        Ostatnią bramkę w meczu oglądaliśmy w 52 minucie. Akcję
        zapoczątkował Hachlinensa, który udanie zauważył w polu karnym
        Chamongę. El Moez, brakarz kadry Sudanu, zdołał obronić jego strzał,
        ale na dobitkę Katongi nie miał możliwości zareagowania.

        Sudan - Zambia 0:3 (0:1)

        Bramki: James Chamanga 3, Jacob Mulenga 51, Felix Katongo 59.
        Sędziował Badara Diatta (Senegal). Widzów 35 000.

        Zambia: Kennedy Mweene - Kennedy Nketani, Joseph Musonda, Billy
        Mwanza, Clive Hachilensa - Ian Bakala, Rainford Kalaba, Felix
        Katongo - Jacob Mulenga, Dube Phiri (70-Emmanuel Mayuka), James
        Chamanga (83-Clifford Mulenga)

        Sudan: Mahjoub El Moez - Omar Bakheit, Mohamed Ali Khider, Alaeldin
        Ahmed Gibril, Rtshard Justin Lado - Haitham Mostafa, Hamouda Bashir
        (80-Saifeldin Ali Idris), Badreldin El Doud, Mugahid Mohamed (24-
        Yousef Alaeldin) - Haitham Tambal, Faisal Agab (57-Alaeldin Babiker).
        • jarty Re: 23 styczeń 2008 24.01.08, 14:10
          Prowadzona przez Henryka Kasperczaka reprezentacja Senegalu, swój
          inauguracyjny mecz w Pucharze Narodów Afryki zakończyła remisem 2:2.
          Rywalem była kadra Tunezji. W zdobywaniu bramek przeszkadzał
          koszmarny skwar, było 32 stopni Celsjusza.
          Konto bramkowe w meczu otworzyli piłkarze z północy Afryki już w 9
          minucie. Po fatalnym błędzie Salla piłkę przejął Jemaa i po
          błyskawicznej akcji z Zouaghim napastnik Caen strzałem z ostrego
          kata w drugi róg pokonał Tonego Sylvę. Tunezja prowadziła 1:0!

          Na odpowiedź podopiecznych Polaka, musieliśmy poczekać do ostatnich
          minut pierwszej połowy. Środkowy pomocnik z St. Etienne, Mustapha
          Bayal Sall, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem w
          ostatniej akcji pierwszej połowy. Mieliśmy remis!

          W zamieszaniu w polu karnym tunezyjskiej defensywy największym
          sprytem wykazał się Diomansy Kamara, który z najbliższej odległości
          pokonał Kasraouiego i zdobył dla swojego zespołu zasłużoną drugą
          bramkę. Zapewnił tym samym prowadzenie w meczu Senegalu.

          Jednak na 6 minut przed upływem Tunezja wyrównała. Zawodnik Etoile
          de Sahel Traoui potężnym strzałem z dystansu zaskoczył Tonego Sylvę
          i nieoczekiwanie doprowadził do remisu.

          Senegal - Tunezja 2:2 (1:1)
          Bramki: dla Tunezji - Issam Jemaa (9), Medji Traoui (84); dla
          Senegalu - Moustapaha Bayal Sall (45+1), Diomansy Kamara (66).

          Sędziował Yuichi Nichimura (Japonia). Widzów: 12 000.

          Tunezja: Hamdi Kasraoui; Radhouane Felhi, Wissem Bekri, Radhi Jaidi,
          Karim Hagui; Chaker Zouaghi (80-Mehdi Ben Dhifallah), Joahar Mnari,
          Mejdi Traoui, Issam Jemaa (87-Yassine Mikari); Francileudo dos
          Santos (62-Kamel Zaiem), Yassine Chikhaoui.

          Senegal: Tony Sylva; Habib Beye, Souleymane Diawara, Abdoulaye Faye,
          Guirane Ndaw; Diomansy Kamara, Frederic Mendy (61- Henri Camara),
          Ousmane Ndoye (62-Papa Bouba Diop), Moustapha Bayal Sall; El Hadji
          Diouf, Mamadou Niang (88-Babacar Gueye).
    • jarty piątek, 25 styczeń 2008 26.01.08, 16:10
      Dwa mecze, trzy bramki i dwa zwycięstwa - tak wygląda obecny bilans
      reprezentacji Ghany w fazie grupowej Pucharu Narodów Arfyki.
      Podopieczni Claude'a Le Roy'a wygrali dziś zgodnie z planem 1:0 z
      Namibią.
      2006 rok dla Ghany nie można zaliczyć do udanych. Dwa lata
      temu "Czarne Gwiazdy" udział w PNA zakończyły już w fazie grupowej.
      Dziś Ghanijczycy są jedną nogą w fazie pucharowej - a rozegrali
      zaledwie 2 mecze.

      Sytuacja zupełnie inaczej wygląda u Nabijczyków. Po dwóch meczach na
      ich koncie nie zanotowano żadnego punktu i teoretycznie są
      pozbawieni szans awansu do kolejnej rundy.

      Dzisiejszy mecz reprezentacji Namibii dużo różnił się od ich
      poprzedniego, kompromitującego występu z Marokańczykami, być może
      dlatego, że Ghana nie była tak skuteczna.

      Pierwszą, groźną okazję dla gospodarzy stworzył dopiero w 18 minucie
      Agogo, ale w polu karnym oddał niecelny strzał. Piętnaście minut
      później 100-procentową sytuację zmarnował Gyan. Piłkarz będąc sam na
      sam z... pustą bramką fatalnie przestrzelił. Groźne ataki Ghany
      zostały uwieńczone dopiero w 41 minucie. Owusu Abeyie odegrał płasko
      na piaty metr pola karnego Namibii a tam znalazł się niepilnowany
      Agogo i z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.

      W drugiej połowie Ghanijczycy kontrolowali przebieg gry nie forsując
      tempa i po 90 minutach meczu "wynieśli" 3 punkty.

      Ghana - Namibia 1:0 (1:0)

      Bramka: Junior Agogo (41. min.)
      Sędziował: Kacem Bennaceur (Tunezja)

      Ghana: Richard Kingson - Hans Sarpei, John Paintsil, John Mensah,
      Eric Addo - Laryea Kingston (65. Andre Ayew), Michael Essien, Sulley
      Muntari, Quincy Owusu Abeyie - Asamoah Gyan (65. Baffour Gyan),
      Junior Agogo

      Namibia: Athiel Mbaha - Hartman Toromba, Richard Gariseb, Michael
      Pienaar, Jamunavandu Ngatjizeko - Oliver Risser, Collin Benjamin,
      Brian Brendell (83. Letu Shatimiene), Quinton Jacobs - Rudolf Bester
      (69. Pineas Jacob), Sydney Plaatjies (64. Lazarus Kaimbi).
      • jarty Re: piątek, 25 styczeń 2008 26.01.08, 16:11
        Po wyrównanym początku spotkania, z minuty na minutę zarysowywała
        się coraz to większa przewaga piłkarzy Wybrzeża Kości Słoniowej.
        Faworyt spotkania długo nie potrafił napocząć rywala, ale gdy WKS
        wyszło w 40 minucie na prowadzenie za sprawą Didiera Drogby worek z
        bramkami momentalnie się rozplątał.
        Już w 44 minucie wynik podwyższył gracz FC Barcelony, Yaya Toure. Co
        ciekawe, asystę przy tej bramce zapisze sobie na konto jego rodzony
        brat, Kolo Toure. Niestety na tym kończą się szczęśliwe wiadomości
        dla starszego z braci Toure, gdyż juz 3 minuty później po ponownej
        interwencji medyków musiał opuścić boisko.

        Drugą połowę WKS rozpoczęło z dużym animuszem i już w 7 minut po
        wznowieniu gry i golu Abdulkadera Keity losy spotkania były
        rozstrzygnięte. Wynik ten jednak nie ostudził zapału graczy z
        Wybrzeża i szukali oni kolejnych bramek.

        Co nie udało się parę razy wcześniej to udało się w 62 minucie,
        kiedy to Aruna Dindane wreszcie wstrzelił się w bramkę rywala.

        Choć Benin nie mógł mieć już nadziei na korzystny wynik to za
        wszelka cenę walczył chociaż o honorową bramkę, której doczekał się
        w 90 minucie. Po błędzie jednego z obrońców WKS gracz Helsingborga,
        Razak Omotoyossi zaliczył honorowe trafienie. Sędzia doliczył
        jeszcze 3 minuty i zakończył ten miły dla oka mecz.
        • jarty Re: piątek, 25 styczeń 2008 26.01.08, 16:12
          Reprezentacja Nigerii uchodzi za jednego z faworytów do mistrzostwa
          Pucharu Narodów Afryki. Jednak po dwóch meczach grupowych "Super
          Orły" zdołały wywalczyć zaledwie jeden punkt, bowiem dziś Nigeria
          zremisowała bezbramkowo z reprezentacją Mali. Teraz muszą
          koniecznie wygrać z Beninem i trzymać kciuki za lidera grupy -
          drużynę z Wybrzeża Kości Słoniowej.
          Jedna z najbardziej utytułowanych drużyn narodowych w Afryce
          zmierzyła się dziś z reprezentacją Mali.

          Zgodnie z założeniem Nigeryjczycy częściej przebywali na połowie
          przeciwnika. W pierwszej połowie zdołali przeprowadzić kilka
          ciekawych ataków, jednak malijski bramkarz okazał się górą.

          Początek drugiej odsłony to przebudzenie Malijczyków. W ciągu 10
          minut zdołali stworzyć sobie kilka bramkowych sytuacji, jednak przy
          strzałach Kanoute, Keity czy Traore stawał na drodze albo bramkarz,
          albo jakiś obrońca. Na 20 minut przed końcem zaatakowali
          Nigeryjczycy. W jednej z akcji padła bramka, jednak sędział
          dopatrzył się pozycji spalonej u Yakubu. W 82. minucie kontra
          reprezentacji Mali. Piekielne uderzenie na bramkę Ejide oddał Keita,
          jednak piłka odbiła się od poprzeczki. To była ostatnia, świetna
          szansa na zdobycie decydującej bramki w tym meczu. Obie ekipy
          podzieliły się jednym punktem.

          Nigeria - Mali 0:0

          Sędziował: El Abderrahim

          Nigeria: Austin Ejide - Obinna Nwaneri, Dan Shittu, Taye Taiwo,
          Joseph Yobo, John Obi Mikel, Seyi George Olofinjana, Obafemi Martins
          (46. John Utaka), Victor Obinna (84. Stephen Makinwa), Peter
          Odemwingie (58. Ikechukwu Uche), Ayegbeni Yakubu

          Mali: Mahamadou Sidibe - Adama Coulibaly, Souleymane Diamoutene,
          Cedric Kante, Amadou Sidibe (86. Souleymane Dembele), Adama
          Tamboura, Mahamadou Diarra, Seydou Keita, Mohamed Sissoko (82.
          Drissa Diakite), Frederic Kanoute, Dramane Traore (74. Mamadou
          Diallo).
    • jarty poniedziałek, 28 styczeń 2008 30.01.08, 19:56
      Henryk Kasperczak, selekcjoner reprezentacji Senegalu, poinformował
      na specjalnie zwołanej konferencji, że rezygnuje z pełnionej przez
      siebie funkcji. Głównym powodem tej decyzji były nie najlepsze wynik
      zespołu "Lwów Terangi", który po remisie i przegranej zajmuje 3.
      miejsce w grupie D i ma nikłe szanse na awans do kolejnej fazy.

      - Wczoraj po porażce z Angolą złożyłem dymisję na ręce prezydenta
      senegalskiej federacji - powiedział Kasperczak na konferencji
      prasowej. - Czuję się odpowiedzialny za wyniki reprezentacji.
      Rezygnacja została przyjęta, zatem nie jestem już trenerem Senegalu.

      61-letni Kasperczak pełnił funkcję selekcjonera Senegalu od 26
      czerwca 2006. Głównym celem, jaki został wyznaczony przed polskim
      trenerem, był co najmniej finał PNA w Ghanie...
      • jarty Re: poniedziałek, 28 styczeń 2008 30.01.08, 19:58
        Reprezentacja Egiptu podczas trwającego obecnie PNA spisuje się
        znakomicie i po dwóch zwycięstwach jest już praktycznie pewna awansu
        do ćwierćfinału. Mimo to trener "Faraonów", Hassan Shehata chce aby
        jego piłkarze wygrali także w ostatnim meczu grupowym z Zambią.

        - Jesteśmy tu po to, aby znowu zdobyć puchar. Czuję, że jeszcze się
        nie zakwalifikowaliśmy do następnej rundy.Skupiamy się tylko na
        najbliższym meczu i nie zlekceważymy Zambii. Widzieliśmy, na co ich
        stać, w meczu z Senegalem - powiedział Shehata.
        • jarty Re: poniedziałek, 28 styczeń 2008 30.01.08, 19:59
          Na temat dzisiejszego meczu, Mali kontra Wybrzeże Kości Słoniowej w
          PNA, wypowiedział się Kapitan "Czarnych Orłów", Mahamadou Diarra.
          Defensywny pomocnik, który z powodu nadmiaru żółtych kartek nie
          wystąpi w tym meczu, zapowiedział walkę ze strony swoich kolegów do
          ostatniej sekundy spotkania mimo, że remis zadowoli obie ekipy.


          - Jeśli na 20, 25 minut przed końcem będzie 0:0, nikt nie będzie się
          umawiał na remis. Najważniejsze dla nas to pozostać sobą. Chcemy
          pokazać ludziom, że nie trafiliśmy tu tylko ot tak sobie. Z naszą
          wolą zwycięstwa, możemy zajść daleko - powiedział Diarra
    • jarty niedziela, 03 luty 2008 06.02.08, 20:34
      Pierwszy ćwierćfinał Pucharu Narodów Afryki za nami. W stolicy
      Ghany, Akrze, zmierzyły się drużyna gospodarzy z Nigerią.
      Niewątpliwie oba zespoły aspirowały do tytułu mistrzowskiego, co
      zapowiadało dobre widowisko sportowe i zaciętą walkę. Nie
      zawiedliśmy się!
      Mecz rozpoczął się spokojnie, bez szaleńczych ataków żadnej z
      drużyn. Po kwadransie optyczną przewagę uzyskała Ghana, z czego
      wyniknęło kilka dynamicznych akcji w okolicach pola karnego Austina
      Ejide- bramkarza „Super Orłów”. Niespodziewany zwrot nastąpił w 33
      minucie spotkania, kiedy sędzia podyktował rzut karny dla
      reprezentacji Nigerii. Najpierw faulowany był Yakubu, na co jednak
      arbiter nie zareagował, a gwizdka użył kilka sekund później, gdy na
      ziemię powalony został Uche. Pewnym, precyzyjnym strzałem przy
      prawym słupku gola zdobył Yakubu.

      Bramka dodała skrzydeł Orłom, co zaowocowało kolejnymi atakami na
      bramkę Kingsona. Nigeryjczykom brakowało jednak dokładnego
      wykończenia akcji. Nieliczne kontrataki Ghanijczyków nie stwarzały
      zagrożenia Ejide i nikt nie spodzeiwał się by w 3 doliczonych do
      pierwszej połowy minutach mogło się cokolwiek zmienić, a jednak!
      Dośrodkowanie z lewej flanki wykorzystał Michael Essien, wyskoczył
      najwyżej i uderzeniem głową trafił do siatki Nigerii. Bramka do
      szatni mogła podłamać zespół Super Orłów, a dodatkowo zmotywować
      Czarne Gwiazdy. Druga połowa zapowiadał się więc niezwykle ciekawie.

      Faktycznie już pierwsze minuty tej części gry mogły przynieść
      kolejne bramki. Dobrych sytuacji nie wykorzystali jednak Uche dla
      Nigerii i Gyan dla Ghany. Wynik pozostawał zatem bez zmian.
      Dynamicznych akcji jednak nie brakowało, w 59. minucie na sytuację
      sam na sam z bramkarzem Ghany wychodził Odemwingie, jednak został
      ewidentnie niesportowo powtrzymany przez kapitana przeciwników-
      Mensaha. W konsekwencji Ghanijczyk został wykluczony z gry, co
      stwarzało przed Nigerią szansę na przyciśnięcie gospodarzy turnieju.
      Ku zaskoczeniu na pewno wielu kibiców stało się dokładnie odwrotnie,
      Super Orły jakby zgasły, oddając pole gry i pozwalając rywalom na
      przeprowadzenie kilku groźnych akcji, w szczególności skrzydłami.
      W efekcie takiego obrotu spraw w 83. minucie stało się
      nieoczekiwane. Właśnie po ataku rozgrywanym na lewej stronie, przy
      dziwnej bierności defensywy Nigerii, Junior Agogo trafił z
      najbliższej odległości do siatki i dał tak cenne prowadzenie swojej
      drużynie.

      Orły rzuciły się do odrabiania strat, odkrywając nieco swoją obronę.
      W efekcie mogli zostać skarceni trzecim golem, jednak rezerwowy
      Kingston nie wykorzystał dogodnej szansy. Rozpaczliwe ataki Nigerii
      co i raz zbliżały się do bramki Czarnych Gwiazd, ale wykończenie
      było w tym meczu słabą stroną Orłów. Jeszcze w doliczonym czasie gry
      po rzucie wolnym z prawej strony na piątym metrze z piłką znalazł
      się Yobo, ale niezdecydowanie zaważyło na fiasku tej ostatniej akcji.

      Stadion w Akrze świętujący już od dziesięciu minut mógł kontynuować
      radość z awansu drużyny gospodarzy turnieju do półfinału Pucharu.
      Ghana zasłużyła na awnas, przede wszystkim imponującą postawą w
      okresie, gdy zmuszona była grać w osłabieniu. Subiektywnie oceniając
      oba zespoły odniosłem wrażenie, że to właśnie Czarne Gwiazdy,
      prezentują się lepiej na boisku, żwawo atakują, dynamicznie
      wymieniają piłkę, mają dużą płynnośc w grze. Jednocześnie mogą
      pochwalić się dobrze wyszkolonymi graczami, którzy w szczególnych
      sytuacjach indywidualnymi akcjami są w stanie poderwać zespół do
      walki stwarzając grożne akcje w zasadzie z niczego. Może to być
      jeden z atutów Ghany w walce o finał. Czekam z niecierpliwością na
      ten mecz!

      Ghana – Nigeria 2:1 (1:1)
      Ghana: 45+2 min. Michael Essien, 83 min. Junior Agogo
      Nigeria: 35 min. Yakubu Aiyegbeni (rzut karny)
    • jarty poniedziałek, 04 luty 2008 06.02.08, 20:36
      W pierwszym, poniedziałkowym, ćwierćfinale Egipt po ciekawym meczu
      pokonał Angolę 2:1. "Faraonowie" w półfinale zmierzą się z
      reprezentacją WKS, a więc będziemy świadkami rewanżu za finał
      poprzedniego PNA, w którym "Słonie" uległy Egiptowi po rzutach
      karnych.

      Wszystkie bramki tego meczu padły w pierwszej połowie. "Faraonowie"-
      obrońcy mistrzowskiego tytułu, tylko przez moment czuli się
      zagrożeni gdy zespół "Czarnych Panter" zdołał wyrównać. Druga połowa
      to chaotyczne ataki Angoli oraz duża liczba nie wykorzystanych
      sytuacji przez Egipt.

      Sytuacje, w których padały bramki:

      1:0 - Podczas wykonywania rzutu wolnego przez Aboutrika jeden z
      graczy Angoli dotyka piłki ręką. Japoński sędzia, Yuichi Nichimura
      wskazuje na 11. metr. Hosni Abd Rabou nie myli się mamy 1:0!

      1:1 - Nowy gracz Manchesteru United, Manucho popisuje się cudownym
      strzałem z przed pola karnego w lewy górny róg bramki "Faraonów".
      Mamy remis!

      2:1 - Dośrodkowanie Ahmeda Fathi w pole karne Angoli trafia
      przypadkowo w nabiegającego Zakiego, który klatką piersiową posyła
      piłkę do bramki "Czarnych Panter". Egipt w półfinale!

      Podsumowanie:

      Egipt - Angola 2:1 (2:1)
      1:0 Hosni (k) 23'
      1:1 Manucho 26'
      2:1 Zaki 36'

      Żółte kartki: Aboutrika, Gomaa, Moawad (Egipt), Flavio, Andre
      Macanga (Angola)
      Sędziował: Yuichi Nichimura

      Egipt: Essam El-Hadary - Shadi Mohamed, Ahmed Fathi, Hany Said,
      Sayed Moawad (66. Mahmoud Fathallah) - Hosni Abd Rabou, Mohamed
      Shawky, Wael Gomaa, Mohamed Aboutrika (90. Said Ibrahim) - Emad
      Moteb, Amr Zaki (71. Ahmed Hassan)

      Angola: Lama - Marco Airosa, Kali, Rui Marques, Yamba Asha - Ze
      Kalanga (73. Mateus), Andre Macanga, Gilberto, Maurito - Flavio (84.
      Edson), Manucho.
    • jarty wtorek, 05 luty 2008 06.02.08, 20:37
      Po bardzo emocjonujących 90. minutach oraz dogrywce Kamerun pokonał
      Tunezję 3:2. Sytuacja podczas tego meczu zmieniała się jak w
      kalejdoskopie. "Nieposkromione Lwy" prowadziły już 2:0 by później
      dać sobie strzelić dwie bramki i pozwolić Tunezyjczykom doprowadzić
      do dogrywki. Podczas dogrywki nie było wątpliwości kto ma większy
      potencjał i półfinale to Kamerun zmierzy się z gospodarzem imprezy,
      Ghaną.

      Sytuacje, w których padały bramki:

      1:0 - Dośrodkowanie Alexandre Songa, po niefortunnej interwencji
      Tunezyjskiej obrony, głową na bramkę zamienia Stephane Mbia.

      2:0 - Rzut wolny z 25. metrów. Przepiękny strzał Geremiego w lewy
      górny róg bramki. Bramkarz bez szans. Kamerun prowadzi pewnie 2:0!

      2:1 - Kolejny rzut wolny i kolejna bramka tym razem dla "Orłów
      Kartaginy". Strzelcem Chaouki Ben Saad. Kontaktowy gol
      podenerwował "Nieposkromione Lwy" !

      2:2 - Strzał rozpaczy z 12. metrów Yacine Chikhaoui. Kameni bez
      szans. Mamy remis!

      3:2 - Wrzut piłki z autu na pole karne Tunezji. Do piłki do pada
      Stephane Mbia i strzałem z wolej pokonuje Hamdi Kasraoui. Mbia
      zostaje bohaterem. Kamerun w półfinale!

      Podsumowanie:

      Kamerun - Tunezja 3:2 (2:1, 2:2)

      Bramki: Stephane Mbia (18, 92), Geremi (27) - Chaouki Ben Saada
      (34), Yacine Chikhaoui (81).

      Żółte kartki: Mehdi Nafti, Radhi Jaidi - Tunezja, Timothee Atouba -
      Kamerun
      Sędziował Koman Coulibaly (Mali).
      Widzów: 15 000.

      Kamerun: Idriss Carlos Kameni - Geremi, Andre Bikey, Rigobert Song,
      Timothee Atouba (109-Bill Tchato) - Achille Emana (61-Joel Epalle),
      Jean Makoun (65-Aygystin Binya), Alexandre Song, Stephane Mbia -
      Mohamadou Idrissou, Samuel Eto'o

      Tunezja: Hamdi Kasraoui - Karim Hagui (38-Sabeur Ben Frej), Wissem
      Bekri, Radhouane Felhi, Radhi Jaidi - Mehdi Nafti (71-Issam Jemaa),
      Chaouki Ben Saada, Joahar Mnari, Medji Traoui - Yassine Chikhaoui,
      Francileudo dos Santos (85-Amine Chermiti).
    • jarty najlepsza 11 14.02.08, 18:21
      Afrykańska Konfederacja Futbolu (CAF) wybrała najlepszą jedenastkę
      Pucharu Narodów Afryki, który zakończył się w niedzielę w Ghanie.
      Wśród wyróżnionych graczy znalazło się aż siedmiu Egipcjan.


      Najlepsza jedenastka mistrzostw:

      Essam El-Hadary (Egipt) - Wael Gomaa (Egipt), Geremi Njitap
      (Kamerun), Hosni Abd-Rabou (Egipt), Michael Essien (Ghana) - Sulley
      Muntari (Ghana), Alexandre Song (Kamerun), Yaya Toure (Wybrzeże
      Kości Słoniowej), Mohammed Abou-Treika (Egipt) - Amr Zaki (Egipt),
      Manucho (Angola)

      Za najlepszego piłkarza turnieju uznano pomocnika Egiptu, Hosni Abd-
      Rabou.
    • jarty Egipt 14.02.08, 18:22
      Reprezentacja Egiptu zapewniła sobie drugi raz z rzędu tytuł
      najlepszej drużyny na czarnym kontynencie. W finale pokonała ona Lwy
      z Kamerunu 1:0. Jedyna bramkę w spotkaniu zdobył Mohamed Aboutrika.
      Pierwsze minuty spotkania zapowiadały bardzo wyrównany pojedynek.
      Jednak z minuty na minutę Kameruńczycy tracili jakąkolwiek kontrolę
      nad meczem. Pierwsz połowa spotkania zakończyła się bezbramkowo.

      Na jedyną bramkę musieliśmy czekać, aż do 77 minuty. Po bardzo
      słabej interwencji Rigobert Song’a piłkę przytomnie zagrał Mohamed
      Zidan. Jego kolega z reprezentacji Mohamed Aboutrik nie dał
      najmniejszej szansy Idriss Carlos Kameni, bramkarzowi Kamerenu. Było
      1:0 dla reprezentacji z Egiptu.

      Kamerun szcześciokrotnie występował w finale Pucharu Narodów Afryki
      i dwukrotnie przegrywał. W obu przypadkach rywalem był Egipt.

      Egipt - Kamerun 1:0 (0:0)

      Bramka: Mohamed Aboutrika (77)
      Sędzia: Coffi Codjia (Benin).

      Egipt: Essam Al Hadari - Shady Mohamed, Hani Said, Wael Gomaa, Sayed
      Moawad - Hosni Abd Rabou, Ahmed Fathi, Ahmed Hassan, Mohamed
      Aboutrika (89-Ibrahim Said) - Emad Moteab (60-Mohamed Zidan), Amr
      Zaki (84-Mohamed Shawky)

      Kamerun: Idriss Carlos Kameni - Bill Tchato, Geremi, Rigobert Song,
      Timothee Atouba - Achille Emana (55-Mohamadou Idrissou), Alexandre
      Song (16-Augustin Binya), Stephane Mbia, Joel Epalle (65-Modeste
      Mbami) - Alain Nkong, Samuel Eto'o

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka