Dodaj do ulubionych

prośba o radę...

29.08.07, 01:44
Witajcie, prosze o pomoc. Zakochałam się w kimś, jesteśmy ze sobą niedługo,
ale bardzo intensywnie. Mialam nadzieję, że to przetrwa nasze rozstanie
(jesteśmy ze sobą w Niemczech, ale ja wkrótce wyjeżdzam, wracam dopiero w
lutym-marcu). Niestety, on stwierdził, że poza tym, że mnie kocha jest jeszcze
ktoś inny, inna dziewczyna, która kocha (a z którą nigdy nie był tak naprawdę,
ale ciągle niej myśli). Rozmawialiśmy kilka razy, wyszlo, że on nie widzi dla
nas dwojga przyszłoścu, że chce pobyć sam i się zastanowić, mimo że mnie
kocha... Wiem, ze to jednoznaczn deklaracja, ale co moge jeszcze zrobić, ja
bym chciala z nim być... może coś poradzicie, wrózba...? prosze o pomoc...

Obserwuj wątek
    • frygg Re: prośba o radę... 29.08.07, 12:09
      Rozłożyłam dla ciebie Runy.
      Pytania:
      1. Co on do ciebie czuje? Iwaz
      2. Czy będziecie jeszcze razem? Berkana
      3. Jak powinnaś w tej sytuacji postąpić? Algiz
      4. Jak to wszystko się zakończy? Gebo Ansuz (zakryte) Thurisar

      moja interpretacja smile
      Jeżeli chodzi o jego uczucie to nie jest to tyle miłość ile silna więź, którą on
      do ciebie czuje. Taki łańcuch dusz. Może jesteś dla niego taką podporą,
      umocnieniem ...
      Na pytanie czy będziecie razem wyszła Berkana, więc niby to twierdząca
      odpowiedź, ale nie jestem o tym do końca przekonana.
      Dlaczego? Otóż Berkana dopiero z Tiwaz tworzy parę. Przy losowaniu Tiwaz mi w
      ręce jakoś nie wpadła. A gdyby miała wpaść to jakoś by się w dłoń wsunęła smile
      Takie już są Runy. To dla mnie taka samotna kobieta bez tego partnera o którego
      pytamy. Ale tu nie jestem w cale pewna.
      Co powinnaś robić? Myśleć trzeźwo. Algiz to ochrona, ale jesteśmy chronieni
      tylko wtedy kiedy jesteśmy w życiu tu i teraz - czyli myślimy realnie. Nie
      dajemy się zwieźć pozorom. Runa ta to także działanie. Daje powodzenie jak nie
      czekamy na wyrok losu, tylko sami robimy z naszym życiem porządek.
      Jak to się zakończy: Związek (symbolizowany przez Gebo) , który opiera się na
      nieprawdzie, sekrecie! Ansuz w odwróceniu lub pozycji zakrytej to już Runa nie
      Odyna tylko Lokiego - boga, który kłamał, kręcił itd. Thurisaz to albo dla
      ciebie ostrzeżenie, że on nie jest szczery, albo oczyszczająca burza w twoim życiu.

      Czy ktoś ma inne pomysły na interpretacje?
      komentarze mile widziane smile
      • hankahsz Re: prośba o radę... 29.08.07, 13:08
        Nie wiem, czy za wróżbę się dziękuje czy nie, na pewno dziękuje za poświęcony
        czas i poradę. Ja mam mętlik w głowie, bo on sam nie wie, czego chce teraz, więc
        tak naprawde to ja będe musiala podjąć ostateczną decyzję... Na pewno to co
        napisałas mi jakoś pomogło, stało się wskazówka, choc może nie tak
        optymistyczną, jakiej podświadomie chcialam...No, jakoś sobie muszę z tym
        wszytskim poradzić i zastanowić się, co jest najlepsze dla mnie (a także dla
        niego). Może terapia wstrząsowa w postaci zdecydowanego odejscia pomoże? Jak w
        powiedzieniu - jesli kogoś kochasz, puść to wolno, jak wróci do Ciebie, jest
        Twoje, jak nie, nigdy do Ciebie nie należalo.
        Pozdrawiam i dziękuję,

        Han
    • frygg Re: prośba o radę... 29.08.07, 14:06
      nie chciałam żeby to zabrzmiało aż tak pesymistycznie smile
      Napisałam to co ja odczytałam i to co poczułam.
      Dlatego mam nadzieję, że ktoś się jeszcze skusi na interpretację :p
      • hankahsz Re: prośba o radę... 29.08.07, 14:41
        Wiesz, czasem lepiej usłyszeć coś pesymistycznego, niż łudzić sie... Ja ostatnio
        własnie w takim nastroju jestem, zbyt dużo rzeczy usłyszałam, które mnie zraniły
        bardzo ostatnio, więc, że nie robil tego specjalnie, po prostu znów nie trafiłam
        na naprawdę dojrzałego faceta, ja mam szczęście do takich, których w pewnym
        momencie pojawiają się wątpliwości...Z nim było skomplikowanie, niby od początku
        wiedzieliśmy, że to będzie na czas określony, reguły były określone, ale nie
        przewidzieliśmy, że się naprawdę pokochamy... Niestety, okazało się, że cień
        dziewczyny, z która nigdy nie był, która w jakiś tam irracjonalny dla mnie
        sposób kocha, choć ona nawet nie chce się do niego odzywać... A ja mam zawsze
        problemy z podjęciem ostatecznej decyzji i zdecydowanym odcięciem....Ale nie
        chce z drugiej strony podsycać w sobie nadziei, że może dojdzie do wniosku, że
        naprawdę chce być ze mną, bo z doświadczenia wiem, że jak facet coś postanowi i
        wyartykułuje, to się tego trzyma...Nie będe walczyć z wiatrakami, ani prosić go,
        by jednak spróbował przetrwać te pięć miesięcy na odległość...
        Ale bardzo dziękuję za Ryny, jakoś pomoże mi to podjąć odpowiednią decyzję, choć
        jakby ktoś miał jeszcze jakąś inną interpretację lub słowo wsparcia, to będe
        bardzo wdzięczna
        Pozdrawiam
        • wyrdlove1 Re: prośba o radę... 29.08.07, 14:53
          Tak patrząc zupełnie z boku, poradzilabym Ci, abyś nie rezygnowala z tego
          faceta.On jest w trudnej sytuacji uczuciowej.U Nich też tak bywa.Daj sobie
          szanse i nie pisz Mu, że odejdziesz, bo On jest w takim stanie, że Cię nie
          przytrzyma.Skoro tamta dziewczyna sie do Niego nie odzywa, tym lepiej dla
          Ciebie.Pozwól Im zakończyć to, co moim zdaniem powinni zrobić i wtedy zbliż się
          do Niego, ale całkowicie się teraz nie odcinaj od Niego.Załamie się i będzie
          sam.Życie płata Nam różne dziwne figle, i zaczęło być tak, że teraz to kobieta
          musi czasem zabiegać o względy faceta.Ale kto powiedział, że to coś
          złego?smileSpróbuj się nie załamywać kiedy Cię rani słowami.Za jakiś czas, będzie
          Cię za to przepraszał i w dzień i w nocysmileTrzymam piąstkismile
          • hankahsz Re: prośba o radę... 29.08.07, 15:05
            Bardzo dziękuję za wsparcie. Sytuacja jest skomplikowana o tyle, że myśmy byli
            razem dośc intensywnie, świetnie się poznaliśmy, rozmowy do rana, naprawdę pełna
            szczęścia, poza tym, ze oboje wiedzielismy, że ja musze wrócic do Polski, ale
            wiadomo tez było, że się chcę przenieść do niemeic za pół roku na stałe. Tylko,
            że teraz on chce to zakończyć, bo tak będzie łatwiej dla niego, bo mimo wszytsko
            ta dziewczyna nie zniknęła z jego myśli, choc twierdzi, że ja jestem tym
            najlepszym, co go w życiu spotkało, nikt nigdy nie troszczyl się o niego tak jak
            ja, nikomu na nim tak ie zależało. Mówi, że mnie kocha, że jestem bardzo wazna
            dla niego, ale nie chce być w związku ze mną i ze "zjawą". Że musi się z tym
            uporać najpierw. KOlejny problem to to, że ja chyba jestem na bardziej dojrzałym
            etapie i oczekuję czegoś, co będzie rokowało szanse na przyszlość, a on do końca
            nie wie, czy chce stałego związku... No i tak się koło zamyka...
            Ale bardzo jestem wdzięczna za wsparcie i za dobre myśli... Wieczorem się
            spotykamy, musze to jakoś mądrze rozegrać, nie chcę palić mostów i zamykać nam
            drogi...


            wyrdlove1 napisała:

            > Tak patrząc zupełnie z boku, poradzilabym Ci, abyś nie rezygnowala z tego
            > faceta.On jest w trudnej sytuacji uczuciowej.U Nich też tak bywa.Daj sobie
            > szanse i nie pisz Mu, że odejdziesz, bo On jest w takim stanie, że Cię nie
            > przytrzyma.Skoro tamta dziewczyna sie do Niego nie odzywa, tym lepiej dla
            > Ciebie.Pozwól Im zakończyć to, co moim zdaniem powinni zrobić i wtedy zbliż się
            > do Niego, ale całkowicie się teraz nie odcinaj od Niego.Załamie się i będzie
            > sam.Życie płata Nam różne dziwne figle, i zaczęło być tak, że teraz to kobieta
            > musi czasem zabiegać o względy faceta.Ale kto powiedział, że to coś
            > złego?smileSpróbuj się nie załamywać kiedy Cię rani słowami.Za jakiś czas, będzie
            > Cię za to przepraszał i w dzień i w nocysmileTrzymam piąstkismile
              • ifyso Re: prośba o radę... 29.08.07, 15:36
                Wiolu Kochana...jak Ty to robisz...jesteś wyrozumiała dla
                facetów...dajesz mi do myślenia...dla mnie faceci to "inny gatunek",
                może dlatego, że tak wielu krzywd doznałam z ich storny, że teraz
                nie traktuje ich po ludzku...
                • frygg Re: prośba o radę... 29.08.07, 15:47
                  ehhh...ifyso...wiem coś o tym.
                  Mam ten sam problem, też uważam facetów nie tyle co za inny gatunek, ale za
                  podgatunek.
                  Jestem bardzo na dystans i podchodzę do każdego bardzo ostrożnie, żeby nie dać
                  się zranić tak jak ostatnio bo tym razem bym chyba już nie wytrzymała ;/
                  • hankahsz Re: prośba o radę... 29.08.07, 16:02
                    No, ja tez juz parę razy zostalam mocno zraniona, fakt, że mam chyba szczęście
                    do facetów, którzy jakoś umieją konczyć, ktorzy nie rozplywają się po prostu we
                    mgle...Ale wczesniej czy później pojawiają się jakieś problemy, wątpliwości, czy
                    na pewno chcę, czy to ta na zawsze i tak dalej... A jak już się trafil taki, co
                    sie we mnie zakochal i naprawde mu zależało, to znów ja nie moglam znaleźć w
                    sobie miłości do niego, tylko sympatię...
                    Tym razem nic nie planowalam, byla fajna znajomość, mnóstwo rozmów, świadomość,
                    że wyjeżdzam na pół roku, jednak sprawy zabrnęły dalej niż na poczatku
                    planowaliśmy, tak zresztą często bywa...

                    Ale wiecie co zauważam, taką strasznie głupią prawidłowość - że jeśli traktuję
                    faceta naprawde fair, jestem z nim szczera, on ze mną też (nie lubię takich
                    gierek damsko-męskich), to zawsze się okazuje, że albo mnie za dobrze poznal,
                    abo cos mu nie pasuje, albo jest jak teraz jakaś wyidealizowana kobieta z
                    przseszłości, z która nigdy nie był, nie wie, jaka może być na codzień, która z
                    nim po prostu nie chciala być (i pewnie dlatego stale o niej myśli) - sorrry,
                    ale ja takie "zauroczenia" to przeżywalam w liceum czy na początku studiów, ale
                    nie teraz... MOże ja tego nie rozumiem, ale ja w każdym takim przypadku, nawet
                    jak kochalam, jeśli ktoś mnie nie chcial, albo widzialam że nic z tego nie
                    będzie, to szłam do przodu i starałam się nie myśleć.
                    Natomiast w momencie, gdy potraktuję go z buta, to nagle zaczyna mu zależeć,
                    nagle się przekonuje, że to może i jest to... Ja tak nie potrafię, nie umiem tak
                    celowo kogoś traktować, mając świadomość, że mogę go zranić... Ale widać czegoś
                    tu nie rozumiem, albo niczego się nie nauczylam przez te wszystkie lata i parę
                    smutnych doświadczeń...

                    Zobaczymy, co przyniesie dzisiejsza rozmowa, choć jakoś wiele sie nie
                    spodziewam, on powiedzial, co miał powiedzieć, on po prostu to powiedział dla
                    niego było jasne co czuje, ale obciążył tym tak naprawdę mnie i teraz ja się z
                    tym mam męczyć... Ech, faceci....
                    • wyrdlove1 Re: prośba o radę... 29.08.07, 20:37
                      Ja byłam żoną przez 13 lat, faceta, który mnie ranił.Wyzywał, kopał, wykręcał
                      ręce.Nienawidze go. 2 lata temu sie rozwiodłam, i poznałam faceta, który kocha
                      mnie i moje dziewczynki.Jest kawalerem, dzieliło Nas 400 km, a już 20 miesięcy
                      mieszkamy razem.Uwierzyłam w cuda i dlatego patrzę na nich łaskawszym okiemsmile)Ach..
                      • frygg Re: prośba o radę... 29.08.07, 21:07
                        ja byłam dziewczyną muzułmanina uncertain
                        Nikomu nie polecam. Nie jestem rasistką, ale ci ludzie mają zdecydowanie inną
                        mentalność. Szarpanie i pomiatanie kobietą to norma.
                        Nie mówiąc już o tym, że zapomniał mi powiedzieć, że ma żonę i dziecko.
                        Byłam z nim pół roku. Na szczęście nie dłużej. Wróciłam do Polski 2 lata temu a
                        nadal odchorowuję ten związek.
                        Jednak wierzę, że coś pięknego mnie spotka i znaki na niebie i ziemi (również te
                        runiczne) mówią, że w tym roku smile
                          • frygg Re: prośba o radę... 29.08.07, 22:26
                            tez sie wiele razy zastanawiałam na co mi to bylouncertain
                            I teraz widze, ze gdyby nie to to bym siebie lepiej nie poznała.
                            Wcześniej byłam taka małą zakompleksiona dziewczynka. Po tym jak wróciłam do
                            Polski odżyłam. Poznałam swoja wartość i wiem, ze nie zasługiwałam na taki los!
                            Mam nauczkę, doświadczenie, doceniam drobne rzeczy, których wcześniej nawet nie
                            dostrzegałam....po coś to chyba się dzieje....
                            • hankahsz Re: prośba o radę... 31.08.07, 13:04
                              Dziękuje Wszystkim wam za dobre rasy i wsparcie. Pogadalismy (spokojna rozmowa
                              często pomaga), zdecydowalismy być dalej ze sobą, choć przyszłość rysuje się
                              mglisto... Wszystko jest tak naprawdę w naszych rękach i od nas zalezy, czy sie uda.
                              Pozdrawiam

                              Han
                        • ifyso Re: prośba o radę... 02.09.07, 19:50
                          też mialam te przyjemność - być dziewczyna muzułmanina. Łudziłam się
                          2 lata. To nic, że ten człowiek miał 22 staż pobytu w Europie.
                          Mentalnośc się nie zmienia. Obłuda i fałsz ukryte pod pięknymi
                          słowami....nie bawilo mnie bycie jedną z wielu.
                          Ja już chyba nie wierzę, że spotka mnie miłość, w miłość koboety i
                          mężczyzny nie wierzę. Jest krucha i ulotna. Cóż - moja wiara i mój
                          świat. wink.
                          • dantii Re: prośba o radę... 02.09.07, 22:42
                            ehhh...dziewczyny co z Wami????!!!! Jak można tak narzekać! Więcej wiary w
                            siebie i w dobry los. Mężczyźni też są bici , kopani , oczywiście częściej
                            psychicznie niż fizycznie , ale fakt faktem..smile
                            A z resztą drogie Wróżki , cierpienie uszlachetnia , pomaga zrozumieć człowieka
                            i jego problemy , bez cierpienia nie ma rozwoju duchowego....Apeluję o więcej
                            optymizmu i uśmiechu smile
                            Rafał
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka