• madohora Re: Wielkanoc 26.03.16, 23:20
      ***
    • madohora Re: Wielkanoc 30.03.16, 23:43
      WIELKANOC DLA SAMOTNYCH - Fakt - 26.03.2016
    • madohora Re: Wielkanoc 31.03.16, 18:43
      Niestety! tu wcale jeszcze kur nie znają. Przed kilku wiekami gdzieś daleko w małej dolinie, otoczonej wieńcem gór niebotycznych, żyło kilkunastu ubogich węglarzy. Naokół były bory i skały. Kilkanaście
      tylko skromnych strzech wieśniaczych usadowiło się w dolinie. Przy każdej chacie był mały sadek z niewielu drzew wiśniowych i śliwkowych złożony, przybyłem trochę pola jarzynnego, cokolwiek lnu
      i konopi, krowa i kilka kóz stanowiły całe bogactwo mieszkańców. Zarabiali też nieco, wypalając węgle dla poblizkiej huty żelaznej. O ludzie mało wprawdzie posiadali, jednakżeż mimo to żyli spokojnie i szczęśliwie, gdyż nic więcej nie pragnęli. ?Ten pan daniem mojem, kto przestał na swojem," a właśnie ci węglarze byli z losu swego zadowoleni, gdyż nie pragnęli nic więcej. Żyjąc wśród ciągłej hardej pracy przy surowej mierności, cieszyli się wybornem zdrowiem, dlatego też nie byli tu wcale rzadkością ludzie, co przeszło sto lat wieku dobiegli, nie zaznawszy choroby. Rzadko mieszkańcy pałaców żyją tak długo i tak zdrowo. Pewnego dnia, gdy owies zaczynał się bielić a w górach było bardzo gorąco, przybiegła do rodziców zadyszana pasterka kóz, donosząc, że przybyli jacyś obcy ludzie do doliny, których ubiór i mowa jest dziwną Orszak ten składał się z poważnej pani. z dwojga dzieci i z starego pana, który choć miał na sobie piękne szaty, zdawał się być tylko ich służącym. ?Mój Boże !" rzekło dobre dziewczę, ?
      obcy ludzie cierpią głód i pragnienie a przytem są bardzo zmęczeni. Spotkałam się z nimi, szukając zbłąkanej kozy, jak upadali prawie ze znużenia. Wskazawszy im drogę do doliny, puściłam się na wyskok aby donieść o tem rodzicom. Udzielmy im nieco jedzenia i picia i postarajmy się, aby na noc u nas lub u sąsiadów schronić się mogli." Rodzice wzięli zaraz ze sobą owsnego chleba; mleka i koziego sera i przyszli do podróżnych, którzy rozłożyli się pod cienistą skałą, gdzie było bardzo chłodno.
      Pani usiadła na omszałym ułamku skały. Twarz miała zakrytą zasłoną z najdelikatniejszej gazy. Jedno z dzieci, młodziutka przecudnej urody panienka siedziała jej na łonie. Stary służący, czcigodny starzec, był zajęty rozpakowaniem ciężko obładowanego muła, którego mieli ze sobą. Drugie dziecię, piękny dziarski chłopczyk podawał chwasty zwierzęciu, które chciwie pożerało. Węglarz z żoną zbliżali się z wielkiem uszanowaniem do nieznajomej pani. Znać było z jej szlachetnej postaci, z niezwykłej
      powagi i z długiej białej szaty, że to była niewiasta z wysokiego rodu. ?Spojrzyj tylko", mówiła po cichu węglarka do swego męża, ?na te prześliczne haftowane koronki, na ten cudny rąbek i do stu maćków, toć i nawet trzewiki tej pani są bielutkie, jak kwicie wiśniowe, ozdobione srebrnemi kwiateczkami."
      Węglarz zganił żonie te słowa, tak mówiąc: ?W twojej głowie siedzi tylko próżność. Wyższym stanom godzić się nosić wspaniały ubiór, który atoli bynajmniej nie uszczęśliwia człowieka. Ta dobra pani, choć
      w tak pięknych trzewikach, odbyła zapewne niejedną przykrą drogę i doznała bez wątpienia wiele trudów." Następnie węglarz i węglarka podali nieznajomej pani chleb, ser i mleko. Ta odsłoniła welun, a obydwoje zdziwili się wielce nad pięknością i szlachetną powagą jej twarzy. Podziękowawszy uprzejmie, podała zaraz dziewczynce gliniany kubek, napełniony mlekiem. Zapłakała dobra matka, widząc jak córeczka obydwoma rączkami mocno kubek trzymała i chciwie piła. Nadbiegł też miły chłopczyna i napił się także mleka. Potem dała im chleba ? a dopiero po zaspokojeniu dzieci zabrała się sama do picia i jedzenia. Tak to dobrzy rodzice zawsze wprzód o dzieciach, aniżeli o sobie pamiętają, a jednak zdarzają się nieraz niewdzięczne dzieci, które nie umieją ocenić poświęcenia rodzicielskiego. Ów sędziwy
      starzec, który muła rozpakowywał, znalazł szczególne upodobanie w serze. Podczas gdy podróżni smacznie jedli, poprzychodzili z chat poblizkich dzieci, matki i ojcowie przypatrując się pełni ciekawości przybyłym przychodniom. Starzec, zaspokoiwszy głód i pragnienie, prosił serdecznie mieszkańców, aby na pewien czas odstąpili choć jednej izdebki w jakiej chacie dla jego pani, za co ona dobrze zapłaci. ?Tak jest," odezwała się niewiasta łagodnym, miłym głosem, ?zmiłujcie się nad nieszczęśliwą matką i dwojgiem jej dzieci, które los okropny z ojczyzny wypędził." Węglarze zaraz odeszli na stronę, aby się naradzić, w którymby domu tę panią usadowić. Wysoko z góry wytryskał strumyk z marmurowej
      skały, roztrącając się z szumem o skał odłamy, przez co woda była białą jak mleko. Strumyk ten obracał koła młyńskie. Młynarz prócz tego posiadał jeszcze śliczny domeczek z drugiej strony strumyka. Był on wprawdzie, jak wszystkie chaty we wsi, cały z drzewa, atoli był bardzo przyjemnie położony między wiśniowemi drzewami i wśród ogródka. Ten domek ofiarował młynarz nieznajomej pani na mieszkanie. ?Ten mój nowy domek tam na pagórku", mówił, wskazując nań ręką, ?chętnie pani
      odstąpię w zupełności. Jest co dopiero zbudowany, nikt jeszcze w nim nie mieszkał. Wybudowałem go właściwie w tym celu, aby się tam kiedyś przeprowadzić, gdy oddam młyn synowi. Jak też dobry Bóg ?
      Jemu niech będzie cześć i chwała! ? cudownie o panią się stara. Dopiero wczoraj został ten domek zupełnie skończony, a dziś już możecie szanowni państwo w nim zamieszkać ? jakbym umyślnie go dla was zbudował. Będzie się wam podobał. Nieznajoma ucieszyła się bardzo z tej przyjaznej ofiary. Skoro trochę odpoczęła, udała się zaraz ku nowemu mieszkaniu. Małą dziewczynkę niosła na ramieniu a stary
      służący prowadził chłopczyka za rękę. Młynarz natomiast zajął się mułem. Domeczek ten spodobał się bardzo nieznajomej pani ku wielkiej radości poczciwego młynarza. W mieszkaniu tern znajdował się już stół, kilka stołków i łóżka. Piękne kołdry i wspaniałe kobierce przywiozła pani ze sobą. Przenocowała tam zatem, a przed pójściem na spoczynek złożyła z dwojgiem dzieci serdeczne dzięki Bogu, że po długich wędrówkach obdarzył ją takiem stósownem schronieniem. ?Któżby sądził," mówiła, ?że ja wychowana w pałacach będę uważała za szczęście, aby w takiej chatce znaleźć przytułek? Jakżeż więc potrzebnem jest, aby bogaci dla ubogich byli dobrymi. Jeżeli już miłość bliźniego do tego nakłonić nie może, to sama roztropność do takiego postępowania zachęcić powinna, gdyż żaden człowiek nie wie co go czeka."
    • madohora Re: Wielkanoc 23.04.16, 19:47
      Wielki Post był bardzo ściśle obserwowany, to też wszyscy z utęsknieniem wyczekiwali jego końca i jedzenie wielkanocne nabierało ogromnej wagi. Przez cały Wielki Tydzień gospodynie zajęte były pieczeniem ciast, placków i mazurków, a także mięsiwa. Obfitość zwierzyny w borach ułatwiała możliwość takiego tradycyjnego pieczystego, jak dzik, sarnina, jelenina. W domu biło się wieprze, prosięta, indyki, gęsi. Podczas gdy kobiety zajęte były pieczeniem ciast i przygotowywaniem święconego, mężczyźni czas spędzali na łowach. Dla młodej gospodyni dobre przygotowanie święconego było próbą ogniową, jej talentów gospodarskich. Roboty zaś i pieczenia było tyle, że powstało nawet przysłowie: "Mieć więcej roboty, niż piece na Wielkanoc",
    • madohora Re: Wielkanoc 23.04.16, 19:52
      W Wielki Piątek odbywało się uroczyste uśmiercenie Judasza, co Chrystusa zaprzedał. Robiło się bałwana na podobieństwo ludzkie, wypchanego słomą, ubierało się w łachmany, przywieszało torbę, w której było 30 kawałków szkła, jako symbol trzydziestu srebrników. Bałwana takiego oprowadzano
      po ulicach miasta, czy też po wsi, lżono, szydzono zeń, popychano, obrzucano grudkami ziemi. Kończył się ten obrządek uroczystem utopieniem Judasza przez żaków. Najdłużej utrzymał się ten zwyczaj w Warszawie, bo jeszcze w końcu ubiegłego stulecia można było spotkać się z nim na Starem Mieście. Chłopcy strącali następnie Judasza z wieży kościelnej, a potem dopiero topili w Wiśle, Zwyczaj ten - w nieco zmienionej formie zachowany jest do dzisiaj w Skoczowie i co roku budzi olbrzymie kontrowersje
    • madohora Re: Wielkanoc 23.04.16, 20:13
      W Grecji przypisywano jaju cudowne własności lecznicze: np, gdy ktoś był chory, dotykano go jajem zbierającera w sobie jakoby zło. Potem, jako nieczyste, zakopywano jajko na rozdrożu.
    • madohora Re: Wielkanoc 23.04.16, 20:26
      Na Podlasiu spieszą się wszyscy po Rezurekcji do domu, bo kto prędzej przybędzie, u tego najpierwszy będzie sprzęt z pola
    • madohora Re: Wielkanoc 06.11.16, 19:45
      ***
    • madohora Re: Wielkanoc 10.04.17, 17:22
      ŚWIĘTO PALMY WIELKANOCNEJ - Radio Katowice - 08.04.2017
    • madohora Re: Wielkanoc 12.04.17, 21:46
      WIELKANOCNY JARMARK W BĘDZINIE - Wyborcza - 11.04.2017
    • madohora Re: Wielkanoc 17.04.17, 13:03
      KOŚCIÓŁ ŚWIĘTEJ ANNY -WIELKANOC - Silesion.pl - 16.04.2017
    • madohora Re: Wielkanoc 12.08.17, 10:51
      WYSPA WIELKANOCNA
    • madohora Re: Wielkanoc 05.10.17, 18:11
      *
    • madohora Re: Wielkanoc 05.10.17, 18:13
      .
    • madohora Re: Wielkanoc 05.10.17, 18:35
      **
    • madohora Re: Wielkanoc 23.03.18, 00:12
      *
    • madohora Re: Wielkanoc 23.03.18, 13:49
      To była ironia. Oczywiście nie tego szukałam - tylko coś czym można by udekorować stół.
    • madohora Re: Wielkanoc 24.03.18, 20:42
      Pisanki, stroiki, jaja z czekolady… Czy to tylko dekoracja świątecznego stołu, wspomnienie beztroskiego dzieciństwa? Czy może jajko to coś więcej?
    • madohora Re: Wielkanoc 24.03.18, 23:05
      Palma palmie nierówna

      Z rejonu kurpiowskiego wywodzą się dorodne, wysokie palmy, które za swoją bazę mają pień jodły lub świerku. Oplata się go widłakiem i wrzosem. Co ważne, wierzchołek palmy pozostaje zielony. Odróżnia ją to od góralskiej. Ta składa się głównie z witek wierzbowych, leszczynowych, a na czubku ma kitkę z bazi i jedliny ozdobioną wstążkami i różnobarwnymi kwiatami z bibuły. Jest też znacznie mniejsza niż kurpiowska.

      Natomiast śląska palma wygląda jak skromna wiązanka z pięciu (pięć ran Chrystusa) lub siedmiu (siedem mieczy boleści) rodzajów krzewów, z których jeden ma kolce, bo symbolizuje koronę cierniową. Palmę taką wiązano rzemykami z bicza końskiego, by konie były posłuszne. Zwłaszcza że w wielkim tygodniu nie używano bata (ze względu na skojarzenia z biczowaniem Jezusa).

      Najpopularniejsza jest palma wileńska, pochodząca z pogranicza i Litwy – drobna, spleciona z suszonych kwiatów i mchów. Ale jeśli sami się bierzemy do wyplatania palm, pamiętajmy o zasadzie, że im wyższą uda się zrobić, tym dłuższe i radośniejsze będziemy mieć życie.
    • madohora Re: Wielkanoc 26.03.18, 19:42
      TARGI I JARMARKI WIELKANOCNE - Radio Katowice - 26.03.2018
    • madohora Re: Wielkanoc 29.03.18, 18:03
      ZNAJDŹ ZAJĄCZKA INTERAKTYWNA GRA - Dziennik Zachodni - 29.03.2018
    • madohora Re: Wielkanoc 29.03.18, 22:01
      Łaskawi Państwo 1 Zawitał nam dzień wesoły.
      Z milionów piersi wybiega dziś na całym świecie chrze­
      ścijańskim okrzyk Alleluja ku uwielbieniu Zmartwych­
      wstałego ! 1 w ten dzień Zmartwychwstania od miasta
      do miasta, od sioła do sioła, od chaty słomą krytej do
      wspaniałego pałacu brzmią wesołe melodye pieśni wiel­
      kanocnych | Ileż w tym wyrazie »Zmartwychwstanie»
      mieści się radości, pociechy, ileż nowych nadzieji. Ono
      śmierć zwycięża, w przygasłym od łez oku zapala no­
      wego życia błyski, w sercu roznieca płomień, a w duszy
      budzi wiarę w lepszą przyszłość, w zbawienie I Oby
      i nam, którzy staropolskim zwyczajem zebraliśmy się
      tu na święcone', ten dzień dzisiejszy przyniósł radość
      i wesele, oby i dla nas stał się dniem zmartwychwsta­
      nia ! W tej intencyi przystępując do dzielenia się święco-
      nem jajkiem, życzę wam wszystkim Łaskawi Państwo:
      Wesołego Alleluja
    • madohora Re: Wielkanoc 31.03.18, 13:45
      NIE WYRZUCAJ JEDZENIA, POŚWIĄTECZNA ZBIÓRKA W KATOWICACH - Nasze Miasto - 30.03.2018
    • madohora Re: Wielkanoc 31.03.18, 14:14
      Stwierdzić należy, że nasi przodkowie jak w zapusty
      chętnie i ochoczo się bawili, tak też potem
      podczas postu surowo pościli i pokutowali szczerze.
      Post wielki zachowywany był wówczas tak surowo,
      że jedzono ,,na oleju" naw et bez nabiału, a od środopościa
      przestaw ano spożywać gotowane potrawy,
      stąd powstał zwyczaj tłuczenia w dniu tym starych
      garnków, napełnionych popiołem, przyczem wołano:
      Półpoście, mości panie lub mościa panno! Po wsiach
      uderzano garnkiem o drzwi, okiennice lub ścianę,
      budząc tem śpiących i wołając: „Półpoście!"
      Podczas postu spieszono tłumnie na: „Gorzkie
      żale" czyli nabożeństwo pasyjne, bardzo rzewne,
      pełne majestatyczności i skruchy, na któ re lud pobożny
      bardzo chętnie chodził. Poraź pierwszy w ydrukowano
      „Gorzkie żale" w dzisiejszej formie w r.
      1707 p. t. „Snopek Mirry".
    • cusiew44 Re: Wielkanoc 01.04.18, 00:15
      Pogodnej Wielkanocy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka