Dodaj do ulubionych

Dzieje, historia Śląska

    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 21:52
      Daremnie proponował cesarz, chcąc uniknąć poważnego konfli ktu, — że odliczy tych mniemanych jeńców rosyjskich, którzy obecnie są w garnizonach cesarskich, od kontyngentu, do jakiego Szwecya z nie mieckich prowincyi swoich w obec wojny z Francyą jest traktatami zobowiązana. Wszystkie te wybiegi i wiele innych propozycyi ugodowych oka zały się daremnemi. Król Karol postawił ultimatum swoje w tonie zaciętym i groźnym — i oświadczył, że nie ruszy się ze stanowiska swojego w Saksonii — i że na miejscu dopilnuje spełnienia warunków zagrożonego pokoju. Kanclerz państwa, hrabia Piper, wręczył urzędownie baronowi Zinzendorfl to postanowienie królewskie, które było niemal formalnem wypowiedzeniem wojny, w razie nieuwzględnienia traktatu Alt-Ran- stadzkiego. W obec tej zaciętości niewzruszonej króla szwedzkiego, który na jotę ustąpić nie myślał i na wszelkie ewentualności był już zdecydo wany’, położenie cesarza Józefa było rozpaczliwe w tej chwili. Z jednej strony nie chciał się narazić carowi, tern bardziej, że Piotr Wielki przeważnie był toczącem się zawikłaniem zainteresowany, gotując się do obrony i odwetu po doznanej klęsce, — obawiał się wczesnego powrotu Karola XII, potrzebował czasu wytchnienia, pilnie śledził obroty przeciwnika swojego i byłby go chętnie chciał widzieć pociągniętym i zawikłanym w wojnach zachodnich, aby tylko zyskać na ozasie i módz na nowo armią swoją organizować. To też w obec naprężonego stosunku w sprawie żołnierzy rosyj skich do oporu zachęcał i nie szczędził w Wiedniu obietnic, ofiarując pomoc orężną przeciwko północnemu najezdcy; — z drugiej strony skoalizowane mocarstwa, widząc groźne niebezpieczeństwo w przerzu ceniu się Karola XII na stronę Francyi, napierały koniecznie do po kojowego zażegnania tej niebezpiecznej burzy. Chwycono się w Wie dniu wybiegu i rozpuszczono tajemnie znajdujących się w garnizonach Moskali — jakoby bez wiedzy cesarskiej zbiegli i do ojczystych wró cili szeregów. Myśl ta była nieszczęśliwa, — uniemożliwienie wydania rzeko- mych jeńców rosyjskich nie pomogło bynajmniej, ale pogorszyło i tak zanadto zaognioną już sprawę. — Król Karol takim wybiegiem roz jątrzony nad miarę — utrzymywał, że cesarz Józef ubliża mu lekce ważeniem i zażądał natychmiastowego zadosyćuczynienia. Chwila była stanowczą ; Ilermelin pisze o niej z głównej kwatery: „Bogu wiadomo, co z tego wyniknie i jakie będą następstwa; zachowaj nas Boże od wojny z cesarzem!
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 21:56
        Tymczasem król odwołał z Wiednia reprezentanta swojego, Strahlen- heima, co było już przedwstępną zapowiedzią zerwania wszelkich sto sunków dyplomatycznych, wobec czego hrabia Piper kazał w imieniu króla oświadczyć, że jeżeli żądane zadosyćuczynienie nie nastąpi natych miast, przed wyruszeniem wojska stojącego w Saksonii, król Karol sam sobie zadosyćuczynienie wyjedna w koronnych ziemiach cesarstwa, o czem z całą kurtuazyą rycerską zawiadamia cesarskiego i angiel skiego reprezentanta. Przeciwnicy cesarstwa skorzystali z chwili stósownej. Francya ponowiła niebawem kroki zaczepne — rzucono silną armią na Nieder- landy a w połowie maja Villars na czele zwycięzkiej armii przekroczył ziemie badeńskie i kierował się w serce Niemiec, wzywając Karola XII do współdziałania, celem złamania Cesarstwa. Pożoga wojenna po wszystkiej stronie zajaśniała łuną pożarną. W drugim końcu cesarstwa rozwinął sztandary silnie uzbrojony Rakoczy świeżo zamianowany księciem na Siedmiogrodzie. W Węgrzech zapło nęło powstanie narodowe i obwołano detronizacyą Józefa I. Po za granicami, Turcya czekała tylko sposobności rozpuszczenia krwawych zagonów. Siły cesarskie zagrożone na wszystkie strony, były nie odpo wiednie i słabe. Większa część armii stała we Włoszech popierając arc) księcia Karola jako pretendenta do spadku korony hiszpańskiej. — Przeważna część siły zbrojnej potrzebna była koniecznie do przytłu mienia węgierskiego powstania. Wobec takiego rozpaczliwego położenia, cesarz był niemal zmu szony do upokorzenia się wobec Karola XII, wojna bowiem ze Szwecyą była nieuniknioną — a w razie wkroczenia armii nieprzyjacielskiej klęska pewna i nieobrachowane następstwa przegranej. Pertraktacye ustępstwa i układy wstrzymały jeszcze rozpoczęcie kroków wojennych — ale rozwijały się bardzo powoli i całe niemal lato trzymały wojsko szwedzkie w bezczynnem oczekiwaniu. Czas dro gocenny uchodził, a to już było bardzo szkodliwą i niepowetowaną w następstwach dla króla Karola klęską, bo organizował i wzmacniał Rosyę, przeciwko której miał i powinien był, z wiosną orężnie zwy cięzca z pod Narwy w interesie polityki swej zasadniczej wystąpić. Wobec takiej kwestyi żywotnej, jaką dla planów szwedzkich było zła manie potęgi rosyjskiej i zreformowanie rozpadającej się Polski, czyż powinny były wchodzić w rachubę blachę i drobnostkowe zatargi oso bistej miłości własnej, i choćby nawet podrzędna dla Szwecyi kwestya odzyskania mizernej garstki półtora tysiąca jeńców, jakimi i tak, zwłaszcza po bitwie pod Narwą, Szwecya aż nadto obciążoną zost
        • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 22:00
          Nie były to więc kwestye poważne i polityczne, nie było zamiarem i interesem Karola XII mięszanie się w nową wojnę zachodnią, ale była to sprawa czysto osobistego roznamiętnienia, kwestya obrażonej miłości własnej i uporna żądza postawienia na swojem. Karol XII przeświadczony aż nadto o wszechpotędze swojej, przeświadczony, że jedno słowo na świat rzucone i jeden pobrzęk rycerskiego miecza są dostateczne, aby wola jego niewzruszonym była rozkazem, nie ustępo wał nigdy — a mimo niezaprzeczonego rozumu politycznego, którym ponad innych górował, nie umiał namiętności własnej poskromić, a z czasem nierachował się nigdy. Nie obliczał więc i teraz tego, co traci w następstwach, ale w obeC ultimatum swojego stanął uparcie. Daremnie Stanisław Leszczyński, niepokojony armią rosyjską i anarchią polską, którą rodacy jego w rozdartej ojczyźnie, jak to mówią „jeden do Sasa, drugi do lasa“ idąc, wszelką możliwą udarem niali organizacyą, — daremnie Leszczyński zrozpaczony, niemal gońca za gońcem wysyłał, błagając Karola, aby do zagrożonej Polski powracał. Daremnie w własnem otoczeniu królewskiem odzywały się głosy prze strogi i rady przezornej, nic nie pomogło, zatarg z cesarzem orężną groził pożogą. Do tego uporu przyczyniły się także podżegające króla wpływy francuzkie i bardzo wpływowa wówczas w obozie osobistość Benkta — jak go Carlson nazywa — Sapiehy, który dla widoków stronniczych i osobistych, interesa Francyi w obozie szwedzkim popierał. Wobec tego niewzruszonego uporu, koalicya państw sprzymie rzonych wywierała na cesarza Józefa presyą, aby wszelką możliwą ofiarą w interesie pokoju i bezpieczeństwa poddał się woli i kapry som Karola. Tutaj na miejscu jedna tylko Francya z szczęśliwego dla nie korzystała zatargu, a na dalekim wschodzie interesowanem było do najwyższego stopnia cesarstwo rosyjskie. Car w Wiedniu wszelkiemi silami do wojny z Szwecyą nama wiał, stawiając do dyspozycyi cesarza 50 tysięczną armią posiłkową. Ale w Wiedniu nie bardzo dowierzano możliwej i punktualnej pomocy rosyjskiej. Rosya była daleko a Karol stał na granicy do wkroczenia każdej chwili gotowy — i trzeba było pierwsze gromy jego wytrzymać, zanim by z Rosy i jakakolwiek bądź pomoc nadeszła. Postanowił więc Józef I nowemi układami ułagodzić króla Karola i pojednać się z niebezpiecznym na granicy sąsiadem, a ponie waż poseł cesarski, baron Linsendorff, niemial obecnie miru u króla wysłano do głównej kwatery do Altranstadtu wypróbowanego dyplo matę, wspomnianego już wyżej hrabiego Wratysława. Skoro hrabia w połowie lipca przybył do Lipska, zastał już wówczas fakt dokonany pierwszych kroków zaczepnych jako zapowiedź orężnego w Niemcy pochodu. Cztery pul' : szwedzkie konsystujące w Polsce z rozkazu króla przekroczyły granicę szlązką i rozłożyły się tam do dalszego rozkazu obozem. Baron Zinzendorfi’ o tern najściu granicy bez ostatecznego wypo wiedzenia wojny zawiadomiony, uroczyście zaprotestował w głównej kwaterze przeciwko naruszeniu praw międzynarodowych, na co zimno mu odpowiedział hrabia Piper, że król Karol dopełnia tylko tego, co zdawna już zapowiedział, że zbyt długo czekając na rezolucye cesarskie woli ich oczekiwać w dziedzicznych krajach koronnych. Za przybyciem hrabiego Wratysława jako nadzwyczajnego posła cesarskiego do Lipska, usposobienie króla Karola było tak podrażnione 17 że przystęp do głównej kwatery by ł niemożliwy. — Odmówiono (hrabiemu audyencyi, dopiero za pośrednictwem posłów koalicyi, Ro binsona i Craneuburga zdecydował się Karol XII przyjąć i wysłuchać nadzwyczajnego posła cesarskiego w kwaterze swej Alt-Ranstadtskiej. Posłuchanie to było prawdziwie charakterystyczne i nadzwyczajnie ciekawe. Król Karol rozwodził się obszernie i namiętnie nad sprawą wyrządzonej mu rzekomo krzywdy w traktowaniu nieprawidlowem sprawy jeńców rosyjskich a zaznaczywszy w niej stanowisko swoje obecne, oświadczył, że pozostawia cesarzowi zadosyćuczynienie, że spokojnie wysłucha uczynionych mu przedstawień i propozycyi możli wego zażegnania tej sprawy pod każdym względem drażliwej. Po długiej konferencyi z posłem cesarskim zastanawiali się pośred niczący mu przedstawiciele mocarstw koalicyjnych, jakie by propozycye mogły być królowi najmilsze i jakimbv sposobem dobrą jego wolę pozyskać można. Na konferencyi u hrabiego Pipera 16 i 18 lipca zaproponowali w imieniu cesarza najpierw wolne kwatery i przejście armii szwedz kiej przez ziemi szlązkie, wedle pełnomocnictwa i instrukcyi danej hrabiemu Wratysławowi w Wiedniu, ale hrabia Piper odpowiedział niebawem, że propozycya rzeczona zbyt małej jest wagi, szwedzka armia bowiem sama o sobie radzi, a dosyć dobrze jest zaopatrzoną, aby nie była ciężarem i krzywdą dzielnicom cesarskim. Następnie przedstawiali pośrednicy projekt, wedle którego cesarz Józef zobowią zywał się zapłacić królowi ^odpowiednie wynagrodzeń i za uronionych bez jego wiedzy i woli żołnierzy rosyjskich, których zwrócić jako jeńców nie jest już w stanie obecnie. Na to odpowiedział hrabia Piper, że tu nie tyle chodzi o rzeczywistą sprawę uronionych żołnierzy rosyj skich, jak o ubliżające królowi jej traktowanie, którego Karol XII Wiedniowi przebaczyć nie może; obojętnem jest bowiem panu jego, czy wola i wiedza cesarska obce były tej podstępnej frymarce, — nie 0 rzecz samą — ale o fakta dokonane mu chodzi — przekonany jest bowiem, że jego królewska mość z niechęcią i odrazą odrzuci ofiaro wane mu materyalne odszkodowanie. I nie omylił się pierwszy minister 1 powiernik królewski, skoro bowiem wraz z baronem Hermelinem na radzie gabinetowej przedstawi! królowi propozycye cesarskie, Karol XII, dumnie podnosząc głowę, wypowiedział wedle relacyi historyka Nor- berga w historyi Karola XII na str. 26 — charakterystyczne i pa miętne wyrazy: „Memini me Alexandrem non mercato- rem“, które się stały urzędową odpowiedzią królewską. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Karol XII w chwili obecnej układów z dworem wiedeńskim korzystając z szczęślwie przewagi swojej, chciał widocznie podnieść charakter i znaczenie kon- fyktu politycznego, który się zrodził z drobiazgów i na nich oparty a podsycony osobistym uporem i rozdrażnieniem króla, do takich do szedł rozmiarów. Trzeba mu więc było podnieść już teraz tę sprawę moralnie, otrząsnąć z niej dotychczasowy charakter drobiazgowości i małostkowych osobistości — nadając znaczenie wyższe prawdziwie politycznej idei. — W tern celu twardo stojąc wobec układu, żądał od cesarza satysfakcyi moralnej a zaznaczywszy wyraźnie, że byle czem. się kontentować nie może, spokojnie dalszych oczekiwał propozycyi cesarskich.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 22:05
      O tego rodzaju posłannictwie nie śniło się nawet przybywającemu do Saksonii północnemu zwycięzcy; — nie przeszkadza to jednak, że gorącym był protestantem z zasady i przekonania a zawsze chętnie w interesie współwyznawców swych występował, czego znajdujemy do wody w rozmaitych rozporządzeniach traktatowych porówuo w War szawie jak Alt - Ranstadzie, nie raniej jak w pertraktacyach z Prusami 1 Hanowerem celem wytworzenia trój przymierza protestanckiego. Tem bardziej więc przy usposobieniu religijnem i wrodzonem przywiązaniu do wyznania swojego a do tego w trądycyi rodowej wielkiego poprzednika, myśl podniesienia kwestyi religijnej i osłonienia nią zatargów obecnych, ożywiła króla Karola i rozbudziła w tym kie runku całą jego energią. Cała spraw a nieporozumień z cesarzem wyszlachetniała się w jego oczach i nabierała dlań blasku historycznego. Postawienie na pierw szym planie pertraktacyi ugodowych kwestyi religijnej jako pierwiastku politycznego — i wmieszanie jej w sprawy czysto wewnętrzne ościen nego mocarstwa, były faktem bardzo niezwykłym i niespodziewanym, ale kto miał do czynienia z królem, musiał być na wszelkie niespo dzianki przygotowanym. Kroi Karol bowiem przyjmując ofiarowaną przez cesarza satysfakcyą w wspomnionych wyżej ustępstwach, oświad czył, nie mniej nie więcej, że jako powołany obrońca uciśnionego ko ścioła protestanckiego wymaga nadto podpisania formalnej deklaracyi cesarskiej — gwarantującej protestantom na Szlązku zwrócenie i przy znanie wszelkich przywilejów i praw, jakie im się ongi wedle traktatu Westfalskiego należały. Tego wymaga stanowczo i kładzie jako ostateczny warunek mo ralnego odszkodowania, bez którego armia szwedzka ze Szlązka wyco faną nie będzie. Cesarz w położeniu obecnem nie miał wyboru a na glony koniecznością, ulegać musiał bezwzględnie na wszelkie możliwe przystając warunki. Podpisano traktat formalny i tego samego dnia jeszcze baron Hermelin wysłał relacyą do Sztockholmu, w której po wiada. „Teraz mogę wam donieść, że na wszystkich punktach in ge- neralibus zgodni jesteśmy i mamy najpiękniejszą nadzieję pokojowego załatwienia niepokojącej mnie sprawy. “ Ale w cztery dni później wy syła nową depeszę, w której donosi, że układy na nowo przerwane i sprawa szlązka zawieszoną została. Cesarz bowiem oświadczył, że gotów jest wprawdzie przywrócić protestantom szlązkim prawa, jakie z traktatu Westfalskiego im uro nione zostały, ale uczynić to może jedynie z własnej dobrej woli „ex gratia“, — może poddanym swoim wyświadczyć ustępstwa i ulgi ex obligatione foederis Westfaliaae, ale nigdy się na to nie zgodzi, aby w sprawie koronnej, domowej cesarstwa, w obec własnych poddanych, w pertraktacyach z obcym monarchą pod jego przymusowym nacis kiem, zobowiązanie takie ubliżające powadze swojej w warunkach ukła du pokojowego urzędownie przyjmował i podpisywał. Sprawa protestantyzmu na Szlązku zagwarantowana ongi poko jem Westfalskim w obrębie Państwa Katolickiego doznała z czasem i z samej natury rzeczy, wobec rodowej większości religii panującej ograniczenia wygórowanych pretensyi napływowego protestantyzmu, który hardą głowę wobec państwa podnosił i rozszerzał się coraz więcej. Stosując się do potrzeb większości parafialnych, wiele kościołów pokatolickich odebrano protestantom i nie jedna szkoła jako zbyteczna usuniętą została na korzyść katolickiej większości. Historycy prote stanccy, jak zawsze, nazywają te ograniczenia niebezpieczną i wrogą pro pagandą Jezuitów; bądź co bądź prawdą jest, że przywileje pokoju Westfalskiego ograniczone zostały i protestanci na Szlązku skarżyli się na rzekomy ucisk państwowej nietolerancyi, która, bezstronnie mówiąc, była wywołana poniekąd koniecznością polityczną. Protestautyzm na Szlązku wzmagając się i szerząc niepomiernie odrywał tę prowincyą ko ronną moralnie od rodowego nastroju państwa — i zapowiadał już wówczas późniejsze Szlązka koleje, które się ostatecznie w czasie 7-io letniej wojny zarysowały. — Zjawienie się Karola XII, w którym upa trywano spadkobiercę idei Gustawa Adolfa, poprzednio już rozgorącz kowało umysły i rozbudziło ruch religijny pomiędzy protestantami na Szlązku. Młodzież rwała się tłumnie do ochotniczych szeregów szwedz kich, które tam jako zbawców przyjmowano z zapałem. W tern uczuciu Karol XII zagrzany dawniej już pomoc i wsta wienie swe obiecywał i tern ochotniej skorzystał też teraz na czasie, podnosząc niespodzianie sprawę szlązką, rzucając ją zwycięzko na szale zatargów swoich z cesarzem, który tem samem odpowiedniejszego tonu i znaczenia politycznego dodawał. Podniesiona i zaostrzona w ten sposób sprawa nie właściwej dla powagi cesarstwa wobec własnych poddanych formy, jakiej się Karol XII domagał stawiała równie interesentów jako i pośredników dyplo matycznych w arcykrytycznem położeniu i uniemożliwiała wszelkie dal sze pertraktacye. Posłowie zagraniczni odwołali się do dalszych in- strukcyi dworów swoich, oświadczając, iż pełnomocnictwa ich nie się gają tak daleko. Odpowiedział im na to Karol XII, że za dalsze po średnictwa dworów ościennych im już dziękuje i nie chce ich trudzić daremnie. Konferować może jeszcze jedynie i ostatecznie z Hrabią Wratysławem, na co odpowiedział z goryczą ambasador cesarski, że w obec przyjęcia, jakiego doznał wogóle — niedopuszczony nawet po czątkowo przed oblicze królewskie i w obec wzmagających się co dnia wymagań szwedzkich — nie czuje się w możności ani na silach dal szego podejmowania przerastającej go sprawy i pragnie do Wiednia po wrócić. — Wojna była nieuniknioną. Ale właśnie w obec groźnego niebezpieczeństwa namyślił się dy plomata cesarski, pozostał przy dworze szwedzkim i odwołał się do Wiednia po dalsze pełnomocnictwo, celem ratowania tej niemal stra conej pozycyi. Rozumiał Wratysław aż nadto dobrze położenie obecne, widział wyraźnie, że w chwili obecnej rozpoczęta raz wojna z Karolem XII — ogarnie pożogą nie tylko ziemię Szlązka, ale Czechy — Morawy i całą północ naddunajskiego obszaru Austryi, które za stracone uwa żał. Przekonanie to znajdujemy wyraźnie w pozostałych koresponden- cyach dyplomatycznych Hrabiego Wratysława, z których n. p. cytuje nam Goli w dziele swojem „Der Yertrag von Alt-Ranstadt na str. 38 ustęp z listu datowanego z Lipska 30 Lipca 1707 do posłów cesar skich w Londynie i Haadze, w których jednobrzmiąco powiada:
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 22:08
      Wratysław widział wyraźnie, że na przypadek tej nowej wojny z Szwecyą Karol XII będzie musiał być naturalnym sprzymierzeńcem Ludwika XIV. a tem samem stanowczo już przeważy szalę niewątpli wego zwycięztwa na stronę Francyi. Z drugiej strony widział doświadczony ten dyplomata, że Karol XII na zgubę cesarstwa zawikłany w wojny zachodnie, nieobojętną także cesarstwu i mocarstwom koa licyjnym mimowoli szkodę przynosi, osłabiając politykę swoją wscho dnią, osłabiając stanowisko swoje w Polsce w prowincyach bałtyckich i dając możność Rosyi nie tylko do możliwego odwetu, ale do dalsze go na zachód pochodu. To też porówno z hrabią Wratysławem — i dyplomacya koa- licyi groźnem położeniem była bardzo zaniepokojoną. Marlborough, w porozumieniu z Wratysławem, popierał gorąco w Wiedniu decyzyą chwilowego chociażby poddania się konieczności przymusowego upoko rzenia, chociaż ubolewał uad położeniem cesarza Józefa — a pojmu jąc słuszne skrupuły cesarskie, pisze książę jednocześnie do reprezen tanta Holandyi, że w razie nieszczęścia wojny, mocarstwa bądź co bądź — bronić muszą orężnie dostojnego sprzymierzeńca swojego. Hrabia Wratysław, wierny przekonaniu swojemu, uważał za naj świętszy obowiązek ratować jakimkolwiek bądź kosztem ojczyznę od tej złowrogiej wojny, która by była musiała do reszty zachwiać, złamać i upokorzyć cesarstwo. W r Alt Ranstadzie używał wszelkich możli wych sposobów i wpływów, aby zmodyfikować i ułagodzić cokolwiek króla Karola i jakiekolwiek wytargować ustępstwo, — ale nie mając powodzenia ni nadziei, gońca za gońcem wysyłał do cesarza, całą gro zę położenia i konieczność uległości mu przedstawiając. W jednej z takich relacyi do cesarza pisanych a przechowanych w tajnych archiwach austryackich w Wiedniu, pod datą 6 Sierpnia przedstawiając całą niemożność wyjednania czegośkolwiek u takiego człowieka, jakim jest Karol XII, oryginalnie i dosadnio się o nim roz goryczony ten dyplomata wyraża:
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 22:09
        „Ich habe nicht zu thuen mit einem raisonablen sondern „recht mit einem wilden Menschen, um einem gesalbten Haupte „nicht mehr zu sagen, — a dalej pisze: Diesem wilden Humor „muss man keine Gelegenheit geben neue imbroglien anzu- „fangen
        • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 22:11
          Hrabia Piper — jako kanclerz królewski i główny jego powier nik, występujący zawsze mniejwięcej w tonie i charakterze interesów królewskich, w rozmowach z Wratysławem okazywał się osobiście uprzej mym i względnym, starał się nawet łagodzić króla — i czynem stwier dzał, co mu niejednokrotnie powtarzał — że jego najgorętszem życze niem jako dyplomaty i patryoty szwedzkiego, jako osobistego przyja ciela dostojnego swego monarchy, — iw interesie żywotnej polityki polskiej jego na wschodzie, — wojny z cesarzem sobie wcale nie ży czy — i uważał by ją nawet w razie powodzenia za polityczne niszczęście — wstrzymujące pochody orężne przeciw Rosyi, co jest je- dynem i pierwszorzędnem Szwecyi zadaniem. Trzy tygodnie przeszło trwały na nowo podjęte rokowania dyplo matyczne, zacięta walka słów i rozpaczliwej obrony, której niewzru szony żadnemi względami stawił Karol XII czoło zwycięzko, a kwe- stya początkowych zatargów, kwestya zadosyóuczynienia za uronionych jeńców rosyjskich, ustąpiła postawionej na porządku dziennym sprawie szląskiej, podjętej w obec traktatu westfalskiego, czyli w obec obrony uciśnionego protestantyzmu, uciśnionej niemczyzny, jakby to wedle dzisiejszej gwary politycznej — niewątpliwie nazwano. Hrabia Wratysław, jakkolwiek z przekonania gorliwy katolik — popierał do pewnego stopnia interesa protestantów na Szląsku konie cznością polityczną powodowany, bronił co prawda do ostatka, interesu majestatu cesarskiego w obec żądania, aby interesa własnych podda nych — pod naciskiem obcego mocarstwa traktatowane narzuconemi były, ale na te skrupuły ociągające decyzyą król Karol oświadczył, że czasu niema wiele do stracenia, że na czele swej armii wkroczy nie bawem i tam pozostanie tak długo, dopóki zobowiązania traktatu west falskiego pod jego opieką spełnionemi nie będą, co znaczyło mniej więcej, że i bez zezwolenia cesarza porządek na Szląsku po myśli i woli jego zaprowadzonym przymusowo zostanie. Hrabia Piper, w obec oświadczeń dworu wiedeńskiego 29 lipca, przedstawił nowy ale stanowczy projekt porozumienia, który w za sadzie jednakże niczem nie uwzględniał skrupułów cesarskich, — ani interesów zagrożonego jego wymaganiami, katolicyzmu na Szląsku; — ustępstwa co do formy były pozorne, kwestya sama po woli królew skiej na ostrzu miecza postawiona została. Przesłano ostatnie słowo do Wiednia — z zaznaczeniem, że jeżeli cesarz nie chce się zdecydo wać do spełnienia obowiązków zadosyóuczynienia warunkom westfal skim, armia szwedzka do wymarszu gotowa, oczekuje co dnia rozkazu wkroczenia w granice austryackie, — a w 7 ówczas nikt za skutki wy powiedzianej wojny odpowiadać nie może, — a król Karol zirytowany i zagrzany fanatyczną ideą misyi swej religijnej w obec ociągania ce sarza, nowe dorzucił żądanie, nietylko już ścisłego i bezwzględnego do pełnienia traktatu westfalskiego z roku 1648, jak tego się początkowo domagał, ale żądał teraz powrócenia stanu z roku 1624, w którym to czasie sprawa protestantyzmu w prowincyach austryackich o wiele silniej jeszcze postawioną była w zasadzie i przywilejach. Niepokojące wieści z Polski zniewalały swoją drogą króla szwedz kiego do spieszniejszego na wschód pochodu, w obec czego nie mogło być już mowy o jakiejkolwiek możności przedłużenia układu.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 22:15
      „Der Kónig wird in 4 Tagen marschiren, und weil ich die Restitution der abgenommenen Kirchen nicht kann versprechen, so wird Er unfehlbar in E. M. Erblander einbrechen. Ob man Ihn nachher wird konnen herausbringen, weiss Gott der Allmachtige allein! Ich schreibe an Niemand durch diesen Courier, um die Welt nicht zu sich berufen, und ich bitte E. M. wollen also gleich dero ministros lassen zu sich be rufen, und in instante dariiber deliberiren, also dann mir gleich die Antwort schicken. Dann so geschwind ais ich E. K. M. Resolution erhalte, so fiirchte ich doch, dass es wird zu spath sein. Die momenta temporis sind so pretios, der Kónigs- humor aber obstinant und die Franzósischgesinte ohne zahl
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:38
        W IV wieku n.e., w okolicach Wrocławia, wykształcił się duży ośrodek władzy (po którym pozostały ślady w postaci tzw. "grobowców książęcych" w Zakrzowie/Sackrau), być może obejmujący cały obszar kultury przeworskiej.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:39
        Niektórzy dawniejsi i współcześni badacze uważali, że Silingowie prawdopodobnie zasiedlali tereny wokół Ślęży od około 100 p.n.e. do 406 n.e. Na obszarach środkowej i południowej Polski występowała wówczas kultura przeworska identyfikowana z tzw. związkiem lugijskim (Lugiorum nomen). Od nazwy Silingów niektórzy niemieccy badacze próbowali wyprowadzić etymologię nazwy „Śląsk” (łac. Silesia). Hipoteza ta została postawiona w 1830 roku przez śląskiego nauczyciela Ignacego Imsiega.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:41
        Warto wspomnieć o badaniach prof. Jürgena Udolpha, który twierdził, że nazwa Śląsk pochodzi od nazwy Ślęza i wskazał przy tym na wiele plemion słowiańskich, których nazwy pochodzą od rzek. Jego zdaniem nawet ewentualny rdzeń sil- nie wskazywałaby na germańskość nazwy, ponieważ spotyka się go w nazwach wielu rzek np. Sile w Wenecji, Silla w Asturii, Silinka w Rosji i szeregu innych. Także badania prof. Stanislawa Rosponda[potrzebny przypis] nad najdawniejszymi dokumentami z XII i XIII wieku wskazują, że nazwy z tego okresu zapisywano w formie: Slesia, Slezia, Zlesensis. Forma Silesia pojawiła się znacznie później – już w czasach nowożytnych, prawdopodobnie „za sprawą lektury Thietmara, który jako pierwszy słowiańskiej nazwie Śląsk nadał dostosowaną do grafiki i fonetyki niemieckiej formę Silensia”. Może to wskazywać, że łączenie nazwy plemienia Ślężan, którą zapisywano pierwotnie jako Sleenzane, Zlasane, Selenza z Silingami nie ma wiele wspólnego.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:42
        Zakłady tkalni ze Christian Dierig A.G/Bielbaw działały w latach 1939–1945 pod kryptonimem Siling I, kiedy to zaczęły produkowały broń. Kryptonim Siling II nosiło z kolei przedsiębiorstwo Jordan.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.05.24, 19:43
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/HQLh1hRyLikIY9ccX.jpg
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 13.01.25, 12:58
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/OPSlI9O6p0KdFOW2X.jpg
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 18:52
        Czy tak była naprawdę? Nie wiadomo. Kronikarza od opisywanych wydarzeń dzieliło ponad 200 lat. To tak jakbyśmy dzisiaj opisywali pogrzeb króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Nasze pokolenie ma jednak zdecydowanie więcej szans dokonać tego, ponieważ zachowało się sporo przekazów, listów i dokumentów o czasach Poniatowskiego. Jan Długosz żył kilka stuleci wcześniej, a wówczas nie było tylu książek, listów czy dokumentów. Królowa Jadwiga uchodziła za bardzo oczytaną, ponieważ miała w swej bibliotecze wtedy ogromną ilość prawie 40 (!) książek. Jak widzimy Janowi Długoszowi jednak nie we wszystko można wierzyć. Skąd miałby czerpać wiadomości. A my? Analizujących dawne źródła, kroniki i dokumenty możemy spróbować zrekonstruować dawne wydarzenia.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 18:57
        Obaj bracia władali swym księstwem wspólnie. Razem walczyli ze stryjem Bolesławem. Faktycznie panującym księciem był jednak Bolesław Wysoki. Usuwany w cień, ale ambitny Mieszko nie mógł trwać w tej sytuacji wiecznie.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 18:58
        W 1172 r. buntownicy zaatakowali Bolesława Wysokiego. Ten wraz z rodziną musiał uciekać. Po pomoc udał się do Niemiec. Cesarz Fryderyk udzielił mu schronienia i rok później osobiście wyprawił się do Polski. Oczywiście ze świtą - dosyć liczną - całą armią
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 18:59
        Książę Opola. Czy na pewno?

        Ledwo zaczęło się nowe stulecie, a śmierć zebrała swe żniwo wśród Piastowiczów. W ciągu zaledwie roku zmarło trzech książąt: Jarosław z Opola (marzec 1201 r.), Bolesław Wysoki (grudzień 1201 r.) i Mieszko III Stary (marzec 1202 r.). Książę Raciborza, Mieszko Plątonogi okazał się najstarszym z rodu. Miał prawo upomnieć się o władzę princepsa. Nie uczynił jednak tego.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 19:04
        1000 grzywien to suma nie mała. Połowa była przecież rocznym trybutem płaconym przez całą Polskę cesarzowi. Mogła to być rekompensata za prawa Mieszka do Opola. W średniowieczu był to drogi towar. Przypomnijmy choćby kłopoty króla Kazimierza Wielkiego z prawami Jana Luksemburga do tronu Polski. Dodatkowo Henryk Brodaty mógł zgodzić się poprzeć starania Plątonogiego o senioralny Kraków. Czy uczyniłby to gdyby stracił na rzecz stryja całkiem spory kawałek swego dziedzictwa?
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 19:06
        Powrót do Krakowa

        Po śmierci Mieszka III Starego władzę w Krakowie przejął ponownie Leszek Biały (rządził tutaj od śmierci ojca w 1194 r.). Plątonogi kwestionował ten stan rzeczy. Wśród niezadowolonych był również Władysław Laskonogi - syn Mieszka III. Dołączył do nich Henryk Brodaty. Ta trójka była najstarszymi żyjącymi wówczas Piastowiczami.
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 19:09
        Niecałe półtora roku później w wigilię 1707 r. zmarła we Wrocławiu księżniczka brzesko-legnicka Karolina z dolnośląskiej linii Piastów. Dzieje dynastii zakończyły się ostatecznie.

        web.archive.org/web/20120303113505/http://www.montes.pl/Montes_1/montes_nr_01_07.htm
      • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 11.09.25, 19:35
        Na stronie dostrzegłem wszakże kilka błędów, np. w Tarnowskich Górach - Karłuszowcu, budynek na ul. Lipowej, w którym dzisiaj mieści się szpital, został określony jako pałac, a tymczasem była to kiedyś oficyna pałacowa. Pałac to budynek obecnego Technikum Odzieżowego. Brakuje może niektórych zdjęć. Można jednak wybaczyć to autorom. Przecież znajdziemy tutaj chyba prawie wszystkie miejscowości i dzielnice miast oraz gmin wraz z mapami.

        web.archive.org/web/20120303120440/http://www.montes.pl/Montes_1/montes_nr_01_22.htm
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 06.10.19, 22:18
      25 interesów majestatu cesarskiego i Kościoła katolickiego stając, mądrą i przezorną radą a wpływem w obec króla Karola, — a zgodny w poglądach z Piperem i przez niego poparty, co się jeszcze uczynić dało, przeprowadził z królem Karolem skutecznie. Na ostatniem posłuchaniu pożegnalnem u Karola XII a następnie w długiej poufnej konferencyi z Piperem — załatwiły się tedy szczę śliwie ostateczne i najdrażliwsze punkta zawartego układu, odej mując mu przy dobrej woli kanclerza i pod przygotowanym zdała ostrożnie wpływem króla polskiego — ohydę i ostrze ostatecznego upokorzenia. Tego samego dnia 22 sierpnia po podpisaniu preliminari ukła dów ruszył się z Alt-Randstadtu obóz szwedzki pochodem, ratyfikacye podpisów monarszych zagwarantowane niebawem też formalnie dopeł nione zostały i wręczone w kwaterze królewskiej w Wolkowitz. Ale w kwestyi sporządzenia aktu urzędowego jeszcze zachodziło nieporozumienie, które trzeba było koniecznie usunąć, a kwestya była trudna do rozwiązania i etykietalnie delikatna. Karol XII w kwestyach etykiety bardzo drażliwy i wymagający, żądał od cesarza w urzędowym dokumencie ratyfikowanych układów predykatu „Majestatu 14 dla siebie, gdy tymczasem cesarze Imperyum rzymskiego, jako tacy, predykatu tego innym monarchom w aktach międzynarodowych nie przyznawali, i domaga! się nadto, aby w tekście urzędowym jego nazwisko jako kontrahenta w układach, przed nazwi skiem cesarza w pierwszym rzędzie zapisane zostało. Niechcąc już wznawiać i rozmazywać i tak już z taką biedą załagodzonego kon fliktu, użyto pośredniej drogi wyjścia, dla każdego z kontrahujących monarchów wystawiając dokument, co do wymogów etykiety odmienny, aby na pozór obie strony osobiście były zadowolone. Sprawa szlązka z małoznacznych i błahych nieporozumień a obra żonej miłości własnej w zarodzie poczęta, stała się w konsekwencyi sprawą pierwszorzędnego znaczenia politycznego, złowrogą burzę zapo wiadając światu, potęgą chwilową i znaczeniem politycznem Karola XII w Europie wsparta, a pod naciskiem niezłomnej woli i uporu mo narchy tego bezwzględnie przeprowadzona bez krwi rozlewu rozgłośnem i świetnem się zakończyła zwycięstwem, — ale w konsekwencyach swych i skutkach, które na następnych odbiły się pokoleniach równie dla zwycięzcy jak i zwyciężonego — równie dla Szwecyi jak dla Imperium, zgubne zaiste przygotowała owoce, o czem by wiele bardzo wiele w krytycznym rozbiorze historycznym nie dalekiej przy szłości powiedzieć można niezaprzeczenie
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 26.10.19, 19:36
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uX9VClLj9fEuU7fa3X.png
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 26.01.21, 19:03
      Historia Śląska, proszę pana
      Jest trochę skomplikowana
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 23.01.23, 19:35
      Nie zawsze sprawiedliwość dziejowa pozwala
      długo oczekiwać ziszczenia się na świecie I
      praw rządzących duszą i ziemskim losem ludzi.
      Po ziemskiej powłoce chodzą różni ludzie a za ]
      nimi w ślad biegną różne czyny, z których nie
      które tylko jaśnieją w czystym blasku promieni |
      pogodnego słońca, a w wielu wypadkach kryją .
      się za czarnemi chmurami zawiści, namiętności, I
      zbrodni i bezprawia. Jak w życiu pojedyncze- 1
      go człowieka, tak też w życiu narodów stwier
      dzamy historyczne dnie i noce takie, że jedno
      pokolenie bywa świadkiem czynu, a drugie i
      przeżywa skutki tych czynów, z których jedne
      stwarzają jasne, pogodne dnie szczęścia i do
      brobytu, a drugie gotują następcom chmurne. ,
      ciemne noce pokuty,* niewoli i niedoli.
      Boża sprawiedliwość dziejowa skwapliwie
      znaczy węzłami na sznurze życia ludzkiego
      wszystko to, co dobre, wielkie i szlachetne,
      a zarazem i to, co podłe, niskie i marne i mimo
      wszelkich rachub ludzkich, mimo genjalnych po
      sunięć geniuszów narodowych lub społecznych
      wypędza często z raju szczęścia i wesela
      wszystkich tych, którzy to szczęście i wesele
      budować usiłują na łzach, krwi i bezprawiu.
      Często karły duchowe wydają się ludzko
      ści olbrzymami. Jedno pokolenie patrząc z bli
      ska na te karły i ich czyny, oślepione ich raj
      skim jabłkiem, napawane jadem nienawiści, ła
      komstwa i pychy, — biegnie jak ćma w ogień
      czynów marnych, niskich a niszczących, który
      spala powoli dorobek ludzkich umysłów i rąk
      i każe później synom przeżywać i patrzeć na
      spalone nadzieje i ułudy w ogniu właśnie tych
      nienawiści, tego bezprawia i tej zaborczości,
      które jak fata morgana ubierały niedawno ho
      ryzont ojców i ich dążeń.
      Źródłem tego zagmatwanego woalu pysznej
      skromności uwodzicieli świata jest grunt bar
      dzo wielopokładowy, gdyż bogaty w barwne
      a zjadliwe słowa, ułudy, obłudy i kłamstwa.
      A sprawiedliwość dziejowa dowodzi, że
      w życiu narodów zwycięża zawsze wkońcu
      siła moralna prawa, prawdy i uczciwości.
      1 przychodzi czas, że ludzie czynu, odczuwa
      jący głęboko prawdę i sprawiedliwość, wywal
      czają w końcu panowanie prawa na świecie czy
      to po ciężkiej walce żelazem, czy' po gwałto
      wnej szermierce zdań i przekonań.
      Boleścią i przerażeniem przejmowały nas
      chwile przedwojenne, Zdarzało się, żc z za
      mierzchłej przeszłości powołają złowrogie wi
      dma ucisku i prześladowania, nienawiści raso
      wych i zaborczych instynktów. Zlepek nowc-
      I go, niemieckiego cesarstwa, z dynastią Hohen
      zollernów na czele, wyniesioną w Wersalu
      w 1871 roku na tron w Berlinie, stał się kuźnią
      morderczych narzędzi wojennych i stekiem jadu
      pychy i nienawiści narodowych. Z Berlina szły
      po świecie hasła zabójcze dla wszelkich haseł
      moralnych, powoli zamierało w Europie wszyst
      ko to, co Wzniosłe, szlachetne i ludzkie, a po
      świecie poczęła rozpierać się krwiożercza idea
      wojny. Co wiosny opowiadał sobie lud po wio
      skach i miastach o przyszłym krwaWym roz
      rachunku narodów, a w ślad za t cita i pogłoska
      mi szerzyły się wieści o moralnej zgniliźnie
      Francji, o jej niemocy, upadku fizycznym i go
      spodarczym. Chytrze i podstępnie przygotowy
      wano umysły do wielkiej rzezi i do zaborczej
      polityki niemieckiej, wmawiającej w świat, żc
      wszystkie narody romańskie i słowiańskie pod
      dać się muszą germańskiemu mieczowi.
      Cudowne baje opowiadano wzdłuż i wszerz
      o wszechpotędze germanizmu, o wyższości ra
      sy niemieckiej i o uprzywilejowanym Bogu nie
      mieckim, którego wola wypływała z burgu
      w Berlinie i z bismarkowskiego pomnika, rzu-
      36
      cającego się w oczy w każdej wiosce, mieści
      nie i gmachu.
      Na oko szata światowa wykwintna, 'zbyt- ,
      kowna i ukwiecona, — jak suchy kij wierzbo
      wy w czasie festynu, — dawała światu pozór
      Zadowolenia i dobrobytu, pokoju i wywczasów,
      ale w rzeczywistości pokrywała przygoto
      wania do wielkiej zbrodni. A niestety tylko tu
      i ówdzie wyłaniała się i wyzierała na świat |
      lękliwie głęboka myśl przestrogi, ciche nawo
      ływanie do upamiętania i poszanowania godno
      ści człowieczeństwa. Z jednej strony wyśpie
      wywano światu pieśń o wysokiej kulturze, po
      czuciu prawa i sprawiedliwości, umiłowaniu ła
      du i porządku — a z drugiej strony w fabry
      kach górnośląskich, Kruppa i innych sporzą
      dzano trujące gazy, granaty ręcznd, śmiercio
      nośne pociski i śmiertelne bakterje tyfusu i ukła
      dano nlan niespodziewanego napadu na Belgję
      wbrew uroczystym zobowiązaniom. Równo-
      cześnie dzielono Polskę między Niemcy i Austrię
      i przeznaczano ludzi, którzy mieli ujarzmiać
      zachodnich i wschodnich sąsiadów.
      Do dzisiaj nie odkryto jeszcze światu, co
      było przyczyną mordu austriackiego następcy
      tronu w Serajewie, w jaki sposób zmuszono
      Rosję, Austrję i inne ludy do występnej wojny.
      A wobec tego stał w sercu Europy polski
      naród bezbronny^ cichy i poniekąd bezradny.
      Podzielony na trzy części musiał wysyłać
      swych synów przeciwko własnym synom.
      W każdej nieprzyjacielskiej armji wtykano Po
      lakom karabin, granat ręczny i miecz do ręki
      z rozkazem mordowania własnych braci dla
      tego tylko, że ten lub ów zrodziwszy się w nie
      woli, stroić musiał swój kark szynelem bez
      względnego zaborcy.
      I szły boje po całej Europie, boje, jakich
      nie znała jeszcze historia świata, gdyż nigdy
      jeszcze nie uzbrojono bezwładnych mas w ta
      kie mordercze narzędzia, nigdy jeszcze umysł
      ludzki nie wysilił się tak dalece, by wbrew za
      sadom wszelkiej etyki powołać do współdzia
      łania nawet gazy trujące, bakterje cholery i ty
      fusu i podstępne łodzie podwodne, niszczące nie
      winne pasażerskie i szpitalne okręty.
      I wśród tej ciemnej masy nienawiści i bez
      względności tu i tam wyzierało od czasu do
      czasu wielkie oko sprawiedliwości. Wielcy mo
      carze świata, potężni władcy Rosji, Niemiec
      i Austrji zadrżeli i w duszy ich rodził się trupi
      strach przed przyszłością.
      Zaraz u samego początku wojny, gdy Niem
      cy z jednej strony dęli w surmy pychy i pe
      wności zwycięstwa a z drugiej strony Rosja
      groziła im zalewem i 'zemstą — obaj ci wza
      jemni wrogowie przypominają sobie naród pol
      ski i gdzieś w zakątkach, w ciszy własnej du
      szy, owładnięci niewytłumaczalną trwogą usi
      łują przebłagać nieubłaganą nemezis dziejową,
      obiecując właśnie Polakom wolność i swobodę,
      której dotychczas me zaznano nigdzie na ziemi
      polskiej. Austrja za podszeptem chytrych Prus
      obiecuje Polakom wolność i własne państwo
      pod berłem Habsburgów w zamian za pomoc
      w czasie wojny. W Rosji zaś Wielki książę
      Mikołaj Mikołajewicz wydaje w imieniu caratu
      manifest, obiecujący Polsce pewną niezależność,
      wolności i swobody w zamian za życzliwość
      w walce światowej.
      Te dwie jaskółki sprawiedliwości dziejo
      wej znaczyły już w historii świata nowe drogi.
      Wrogowie polskiego narodu rozumieli dobrze,
      że zbrodnia rozbioru Polski zrodzi, prędzej czy
      później, karę i pokutę za czyn, który naród ży
      wy oddał na lup krwiożerczym, bezmyślnym
      zaborcom. Katastrofę tę przewidywał przed
      dziewięćdziesięciu laty historyk niemiecki Karol
      v. Rutteck. który w dziele swem „Allgemeine
      Geschichte“ w końcowych uwagach o wiedeń
      skim kongresie pisał:
      „Upadek polski oznajmił gromowym gło
      sem światu całkowite obalenie równowagi w
      Europie, zwycięstwo przemocy a w następ
      stwach zupełny zanik poczucia prawa. Niech
      Europa drży przed skutkami, jakiemi zagraża ca
      łemu systemowi cywilizowanego świata obalę*-
      nie państwa, przedzielającego trzy wielkie, mi
      litarne mocarstwa“.
      I zadrżały te właśnie dwa mocarstwa za
      raz u progu wojny i chciały obłudnie oszukąć
      sprawiedliwość Bożą obiecankami i pozorném
      przywróceniem wolności polskiemu narodowi.
      Zdawało się w pierwszych latach światowej
      wojny, że sprawiedliwość dziejowa zamarła
      i nie myśli okazać się światu. A jednak zapo
      wiadała swe przyjście pierwszą klęską Niem
      ców nad Marną, zmiennem zmaganiem się Rosji
      i Niemców, cichą a bardzo znamienną grą du- »
      szy ludzkiej. Władcy trzech zaborczych państw
      czuli instynktownie zbliżanie się chwili, w któ
      rej obecne pokolenie ujrzy zgubne skutki zło
      wróżbnego czynu z przed 150 lat, gdy rozdzie
      rano polski naród. Postąpili więc o krok na
      przód i Austrja za zgodą Prus w dniu 5 listo
      pada 1910 roku ogłasza akt, zapowiadający
      utworzenie niepodległej Polski. Sprawa polska
      zaczyna zajmować świat ca
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 23.01.23, 19:41
      >!•••••••••••• m as
      Pamiętne chwile i naszej przeszłości. 1.............................. IMMUMłtlłMUłlMHMHmUHMUMHiMMHIHHHHIUMMHlUłMMimMflMHMMIMMIMH
      31 •••••••••••a
      Œ
      Cóż my warci bez pamięci dawnej sławy
      i cnoty? Skąd my ją odbudujemy i utrzy
      mamy? — Te słowa kładzie Rodziewiczówna
      w usta głównego bohatera najlepszej swej po
      wieści „Dewajtis“. •
      Na długo przedtem, zanim Rodziewiczówna
      swego „Dewajtisa“ napisała, zrozumiał prawdę
      w tych słowach zawartą i kierował się nią Jan
      Matejko, największy nasz polski malarz-dziejo-
      pis a jeden z największych malarzy history-
      * cznych całego świata.
      Był jednym z najlepszych jego synów nie
      tylko dla tego, że był genialnym malarzem.
      Już w gimnazjum zdradzał Matejko nie
      zwykłe zamiłowanie dziejów ojczystych, prze
      rysowując z upodobaniem szczególnie ilustracje
      sławnych „Śpiewów historycznych“ Niemcewi
      cza. Później, będąc w „Szkole sztuk pięknych“
      poświęcał wszystek czas, wolny od nauk obo
      wiązkowych, na czytanie dzieł historycznych.
      To zamiłowanie w dziejach narodowych było
      zrazu może tylko bezwiednym, wrodzonym
      popędem; z czasem jednak uprawiał on te
      studia z rozmysłem, z pełną świadomością, że
      trzeba nam z dziejów ojczystych wydobywać
      wszystko, o czem nam nie wolno zapominać,
      a więc: i poczucie godności narodowej i szla
      chetną dumę narodową i miłość bezgraniczną
      ojczyzny swojej i mądrość niezbędną i cnoty
      konieczne, aby tej ojczyźnie służyć rozumnie
      a mężnie. „Bo cóż my warci bez pamięci da
      wnej sławy i cnoty?“
      Rozczytywał się tedy w dziejach ojczy
      stych, rozważał je, przenikał je na wskroś,
      a czego nie dopowiadały książki i pomniki dzie
      jowe, to odgadywał uczuciem, niby jasnowidzą-
      cem. Dzięki temu widział te dawne dzieje
      w duchu swoim, jakoby się rozgrywały przed
      jego oczyma; owszem, przeżywał naw<ef po
      niekąd w duszy, co się w nas’zym narodzie
      działo przed wieki. Dla tego przedstawiają się
      * owe zdarzenia dziejowe na jego obrazach z ta
      ką wyrazistością, że widzi się na nich nietylko
      zewnętrzne postacie osób, ale także ich przy
      mioty, ich zalety i wady, co one myślą i czują;
      w d'zi się nawet niejako następstwa ich postęp
      ków, dobi ych czy złych, mądrych czy błędnych. i
      K&lendarz Marjański.
      Nic dziwnego, że przemówiły one silnie do
      narodu, którego duch we wszystkich trzech
      zaborach wówczas pod obuchem prześladowań
      zastygał i obumierał. Przypominały mu żywo
      chwile wielkiej chwały i upakarzającego upad
      ku; wskazywały jasno, co mu przyniosło chwa
      łę, a co spowodowało upadek; wolały głośno:
      bądź godnym potomkiem ojców twoich, wiel
      kich cnotą — a nie idź w ślady tych, którzy
      swem ciasnem samolubstwem i niecnotą wol
      ność narodu ‘zaprzepaścili!
      Dzięki zamiłowaniu swojemu w dziejach
      ojczystych stał się Matejko malarzem genjal-
      nym. Prawda, posiadał on wrodzony talent,
      ale ten talent malarski był tylko środkiem do
      oddania tego, co jego płomienna dusza czuła,
      co przeżywała. A że ona czuła tak żywo, tak
      płomiennie, tak szlachetnie. to było właśnie
      owocem zatapiania się w dziejach ojczystych.
      I jeszcze jedno stąd wynikło. Historia wy
      kazała mu, że tylko rzetelna cnota oddaje oj
      czyźnie rzetelne usługi. Ona go przekonała, że
      obowiązkiem prawego Polaka jest, aby był bez
      przygany nietylko w życiu publicznem (jako
      minister, poseł, urzędnik), ale też w powsze-
      dniem życiu domowem. A zrozumiawszy ten
      obowiązek, spełniał go wprost heroicznie. Był
      on wielkim, szlachetnym, cnotliwym w każdym
      celu. Jako mąż i ojciec rodziny, jako towarzysz
      i przyjaciel, jako obywatel, jako katolik: pod
      każdym względem przyświecał on tym, co go
      znali, najwznioślejszym przykładem.
      Idźmy w jego ślady!
      Nam, dzisiejszym synom odrodzonej Polski
      potrzeba bardz.ej, niż kiedykolwiek, wsłuchi
      wać się w to, czego uczą dzieje narodu nasze
      go, abyśmy celowo a mądrze a dzielnie służyli
      ojczyźnie naszej. A znajomości dziejów ojczy
      stych jest stanowczo za mało u nas we wszyst
      kich dzielnicach.
      Niech nam będzie zachętą tp, krótkie wspo
      mnienie o Matejce i przypomnienie kilku obra
      zów tego najgenjalnieszego malarza dziejopisa.
      Bo zaiste: Cóż my warci bez pamięci dawnej
      sławy i cnoty? Skąd my ją odbudujemy i utrzymam
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 23.01.23, 19:43
      Piotr Włostowic (czasem Włast lub Włost) zwany później Duninem (tj. Duńczykiem) herbu Łabędź (ur. ok. 1080, zm. 1153) – możnowładca śląski z rodu Łabędziów, syn Włosta i od 1117 roku palatyn Bolesława Krzywoustego. Wywodził się prawdopodobnie z dawnego rodu książąt śląskich, na co wskazuje umiejscowienie jego włości w tak ważnych dla Śląska miejscach, jak wyspa Piasek we Wrocławiu oraz ziemie wokół góry Ślęży. Jednak według Franciszka Piekosińskiego dziad Piotra Włostowica mógł przybyć na Śląsk z Danii[1]Główną siedzibą Piotra Włostowica był Ołbin, którego nazwa wywodzi się od imienia Albin. Miał brata Bogusława, w którego włościach był lewy brzeg Odry.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 23.01.23, 19:45
      Żona Władysława wymuszała na swoim mężu, aby zmienił wolę swojego ojca i przejął cały kraj pod swoją bezpośrednią władzę. Piotr wiedział, że taki manewr może zakończyć się wojną domową, dlatego też odradzał księciu takie posunięcie. Przy nieporozumieniu i zawiści żony Władysława – Agnieszki – Piotr miał popaść w książęcą niełaskę. Władysław rozpoczął działania wojenne przeciw braciom w 1142.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 23.01.23, 19:48
      Sprawę pochodzenia Piotra definitywnie rozstrzyga bulla papieża Celestyna III z 9 kwietnia 1193 zatwierdzająca posiadłość opactwa NMP na Piasku. Bulla ta stwierdzała, że opactwo otrzymało od Piotra dziesięciny z posiadłości, które prawnie odziedziczył po ojcu i dziadku. Tak więc co najmniej od dwóch pokoleń przodkowie Piotra mieli majętności w okolicach Wrocławia.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 02.02.23, 19:17
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/rb/qa/wzpg/uOqAO9LQZMg5pSRsX.jpg
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 10.03.23, 22:08
      Słowianie tw o rzą w ielką grom adę
      ludów pochodzenia aryjskiego (ob. A ryo-
      w ie). Z am ieszkują oni w schodnią E u
      ropę, część środkow ej i południow ej
      a zajm ują w ięcej obszaru jej niż ludy
      germ ańskie i rom ańskie, razem w zięte,
      N a zachodzie sięg ają odnogi dziedzin
      słow iańskich po m orze A d ry aty ck ie,
      w głąb Alp w schodnich, w dorzecze
      górnej E lb y , aż po u jście O d ry ; sąsia-
      m i Słow ian są tu ta j N iem cy. N a p o
      łu d n ie rozsied lają się n a półw yspie
      B ałkańskim po g reck ie k rain y . N a
      w schodzie są siad u ją z ludam i fińskie
      go i turkom ańskiego pochodzenia nad
      W o łg ą i u stóp U ralu . N adto ro zsy
      p ała K osya liczne osady słow iańskie
      w S yberyi europejskiej i azyatyckiej
      aż po morze Ochockie. W B aguzie
      n ad A dryatykiem i odległym o setk i
      ty się c y kilom etrów W ład y w o sto k u n a
      przeciw Ja p o n ii, w Salonice i A rchan-
      gielsku można znaleźć ludzi m ów iących
      jed n y m z języków słow iańskich. L ic z
      ba Słow ian w ynosi z. g órą 100 m ilio
      nów. Słow ianie przeszli ja k inne lu d y
      ary jsk ie z W scho d u i zajęli dopiero
      w V I. do IX . w iek u te k raje, k tó re
      obecnie zam ieszkują. N azw ali się tak
      od „S łow a“ (t. j., że słow a sw oje ro
      zum ieli) w przeciw staw ien iu do g e r
      m ańskich plemion, k tó re m ienili n ie
      m ym i (Niem cam i) a za k tó ry m i w w ę
      drów ce sw ej postępow ali. P rzez długie
      w ieki (może ju ż od V. w. przed C h ry
      stusem ) m ieszkali n ad górnym D n ie
      prem i P ry p e cią , ale dopiero wT 1000
      la t później posunęli się ku zachodow i,
      zajm ując daw ne siedziby Scytów , S ar
      m atów , G otów i t. d. W w ędrów ce
      sw ej, przypadającej n a w iek V I. i V II.,
      zaszły n iek tó re plem iona aż po B en
      (naw et aż do H iszpanii), in n e nad
      W ezerę i m orze N iem ieckie. P rzez k il
      k a w ieków całe dorzecze E lb y (Ł aby)
      należało do Słow ian (t. zw .N ad łab sk ich ).
      W y su n ię te na Z achód plem iona sło
      w iań sk ie uległy po długich k rw a w y ch
      bojach N iem com , a z doliny D un aju
      w y p arło ic h turk o m an sk ie plem ie Ma-
      diarów czyli W ęg ró w . N ato m iast zy
      sk a ły one po w iekow ej p rac y szerokie
      o bszary n a W schodzie, gdzie pokonane
      lu d y fińskie i turk o m an sk ie w siąk ły
      w sło w iańską ludność. Słow ianie p ie r
      w otni zajm ow ali się przew ażnie p a
      sterstw em i rolnictw em , dzielili się na
      liczne drobne plem iona pod rodow ym i
      naczelnikam i (starszyzną), lub później
      n a żupy, n a k tó ry c h czele sta li żu p n i
      cy. Z am iłow ani w sw obodzie, nie w y
      tw o rzy li w iększego p a ń stw a p rze d p o
      dzieleniem się na części a i później
      stało się to dopiero, kied y obrona
      p rzed w rogam i zm uszała ich do łą
      czenia się. B óstw a ic h nie b y ły też
      w ojow niczym i bogam i ja k u in n y ch
      lu d ó w p ogańskich, ale pogodnym i p rze d
      staw icielam i n ieb a (słońca) i różnych
      sił n atu ry , dobroczynnych i groźnych.
      N ajw ażniejszym i b o g a m i p o g a ń s k i
      m i S ł o w i a n b y li: Ś w iatow id, B a d e
      g a s t (T rżygław ), P ro w e (P eru n ), Sw a-
      ro g a nad to b ie sy (czarty) i w iele
      b ó stw niższego rzędu, ja k Ł ad a , D zie
      w anna, M arzanna, W iły i t. p. Sło
      w ian ie w ierzyli w nieśm ierteln o ść d u
      szy, k arę i nag ro d ę po śm ierci. Cześć
      bogom oddaw ali przez ofiary, zw ane
      objatam i, na g órach i w g ajach, później
      sta w iali im posągi i św iąty n ie (ob.
      A rkona). S łow ianie dzielą się w edle
      języ k ó w na g ru p y a g ru p y n a ludy.
      S ł o w i a ń s k i e j ę z y k i należą do ro
      d ziny ję zy k ó w ary jsk ich czyli indo-eu-
      ro p ejsk ich a najbliżej spokrew nione są
      z języ k am i b ałty ck im i (litew skim i). P o
      szczególne ję z y k i słow iańskie p o w sta ły
      w ted y , k ie d y z ogólnego szczepu sło
      w iańskiego w yłoniły się z czasem od
      ręb n e narody słow iańskie, t. j. m iędzy
      V I. a V III. w iekiem po C hrystusie.
      P o d w zględem p o w inow actw a dzielą się
      one na duże, bliżej spokrew nione ze
      sobą g ru p y , a m ianow icie: 1) na gru
      p ę p ó ł n o c n o - w s c h o d n io -p o łu d n io -
      w ą i 2) p ó ł n o c n o - z a c h o d n ią . Do
      pierw szej g ru p y n ależą: 1) język r u
      s k i, z trzem a głów nym i dyalektami:
      w i e l k o r u s k i m (rossyjskim ), b ia ło
      r u s k i m (litew sk o -ru sk im ) i mało-
      r u s k i m ; 2) b u ł g a r s k i : 3) s e rb
      s k o - c h o r w a ć k i, z dw om a dyale
      k ta m i: s e r b s k i m (w południowych
      W ęgrzech, S erbii, B ośnii, Hercogowinie,
      C zarnogórze i południow ej Dalmacyi)
      i c h o r w a c k i m (w e w łaściw ej Kroa-
      c y i ) ; 4) s ł o w e ń s k i (w Karyntyi,
      K ra in ie i S ty ry i), D o drugiej grupy
      należą: 1) ję z y k p o l s k i z dyalektem
      k a s z u b s k i m , k tó ry niektórzy uwa
      żają za osobny ję z y k ; 2) czeski,
      z trzem a d y alek tam i: c z e s k i m , mo
      r a w s k i m i s ł o w a c k i m (w północ
      n y ch W ęg rzec h ); 3) ł u ż y c k i (wen-
      d y jsk i lub serb sk o -łu ży ck i, w środko
      w ych N iem czech, m iędzy O drą i Elbą)
      z dw om a d y a le k ta m i: g ó r n o - i doi
      n o - ł u ż y c k i m . T a k więc mamy dzi
      siaj siedm głów nych, żyjących języków
      sło w iań sk ich : do nich doliczyć jeszcze
      n ależy dw a u m arłe: p o ł a b s k i i sta
      r o s ł o w i a ń s k i . P o łab sk im j ęzykiem
      m ów ił szczep słow iański (Obotryci,
      L u ty c y , S erbow ie), w ygubiony zupeł
      nie przez n aw ałę niem iecką; zamieszki
      w ał n ie g d y ś okolice nad Ł abą (t- J-
      E lbą). N iepew nem je s t w nauce, jaki
      szczep m ów ił języ k iem s t a r o słowiau-
      s k i m : je d n i bow iem lingw iści utrzy
      m ują, że b y ł on m ow ą starożytnych
      B ułgarów i zow ią go s t a r o b u ł g ® 1-
      s k i m , inni, ze sta ro ż y tn y c h Słowencow
      i zow ią go s t a r o s ł o w e ń s kim . Na
      znaczyć należy, że tylko w tym języku
      dochow ały się n a jsta rsz e zabytki sło
      w iańskiego p iśm ien n ictw a wogóle, a
      m ianow icie p rze k ład y P ism a świętego
      z IX . i X . w ie k u po . C hrystusie, któ
      ry ch d o k o n a li p ie r w s i apostołow ie b °
      wian. św. C yryl i M etody, i ich u cz
      niowie. Od d aw nych czasów do d zi
      siaj język sta ro sło w iań sk i je s t językiem
      służby Bożej i k sią g litu rg iczn y c h u
      Słowian obrządku greckiego i nazyw any
      jest stąd c e r k i e w n o - s ł o w i a ń s k i m
      lub c e r k i e w n y m . Ob. C zechy,P olska,
      Ruś, R ossya i t. d., a ta k że P a n sla -
      wizm
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 04.06.23, 23:36
      Choćby nad nami zawisł grom,
      Piorun uderzył w domostw bramy,
      Chociażby miłość, co w nas tli,
      Na pastwę rzucić chciano psom —
      Śląska nie damy!
      Choćby trza własne palce gryźć,
      Choćby trza burzyć wszystkie tamy
      I wbrew przemocy, co z nas drwi
      Choćby przebojem trzeba iść —
      Śląska nie damy!
      Chociażby ci, co pragną kraść,
      Zburzyli nasze święte chramy.
      Wypili z serca morze krwi,
      Chociażby trupem trzeba paść —
      Śląska nie damy!
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 04.06.23, 23:38
      Na Śląsku spokojnie...
      Wszędzie się kruki zbiegają na łup
      Po krwawej wojnie.
      Tytko gdzie spojrzeć leży zgniły trup
      2, raną otwartą, cuchnącą i krwawą
      I siną pięścią grozi ci Warszawo,
      Co zamiast braciom swoim pomódz zbrojnie,
      Aranżowałaś jak wyrodna matka
      Pochody, wiece, protesty, dzień kwiatka,
      Podczas gdy dzieci twe kładziono w grób.
      Na Śląsku spokojnie...
      Tylko górników spędzają wśród rózg.
      Rozdając hojnie
      Kolb dzikie razy, że krwi słychać plusk,
      Tylko niemieckie rozżarte psiajuchy
      Kobiet brzemiennych rozpruwają brzuchy,
      Dziewczęta śląskie gwałcą nieprzystojnie,
      Tylko się dzieci pod mur gdzieś rzucone
      Tak długo kopie w główki umęczone,
      Ki pęknie czaszka i wypłynie mózg.
      Na Śląsku spokojnie...
      Warszawa przecież z wami sercem jest.
      Hucznie i rojnie
      Wypadł protestu żywiołowy gest.
      Or-ot przemawiał z okien Filharmonii,
      A potem bractwo poszło do Polonii,
      Gdzie pośród iontan skrzypek gra upojnie.
      Z frazesem w ustach i zapałem w oku
      Tam się buduje Polskę przy Medocu,
      Wino to przecież także krwawy chrzest
      Na Śląsku spokojnie...
      Nikt nie przywita cię na progu chat
      Po krwawej wojnie.
      Martwe kominy patrzą smutno w świat,
      Zgasły fabrycznych dymów piuropusze,
      Nuda przerywa dzisiaj szybów głuszę,
      Gdzie dotąd było tak gwarno i rojnie,
      Rozpacz się jeno włóczy po rozłogu,
      Głód blady usiadł na domostwa progu
      W milczeniu własny obgryzając gnat.
      Na Śląsku spokojnie...
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 04.06.23, 23:41
      Już regulamin wydany dla śliska -—
      Zbliża się wielkich rozstrzygnięć godzina,
      Więc niech się Niemcom ziemia stanie grzązka,
      Niechaj drogowskaz każdy ich przeklina,
      Niech każda wierzba nocą próchnem straszy
      I wiatr poszczęki niech niesie pałaszy.
      Rodacy! ucho przyłóżmy do ziemi
      I posłuchajmy co mówi jej Wnętrze.
      Czyż pod warstwami w głębiach kamiennemi
      Nie bije serce polskie, to najświętsze,
      Co żadnym nie da zabić się obuchem
      F znać o sobie daje tętnem głiichem?
      Polska to ziemia, Piastowa to macierz,
      Oddana w łapę Teutończyków pieskich.
      Przez tyle wieków dzieci śląskich pacierz
      Wymodlał wolność u progów niebieskich,
      A Bóg wzruszony sercem tego ludu
      Przychylił dla nich Słodką chwilę cudu.
      Przyjmie was Polska, przyjmie w uścisk bratni
      Górnicy śląscy, podziemni mieszkance.
      Jeszcze wysiłek jeden i ostatni —
      Chwila jest groźna, więc kto żyw na szańce,
      Bo nam by w twarze plunąć było warto,
      Gdyby nam śląską ziemicę wydarto
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 04.06.23, 23:51
      Bądź pozdrowiony przyjacielu luby,
      Co sprawę Śląska znasz z gazet w kawiarni!
      My tu codziennie patrzym w oczy zguby,
      Ale jesteśmy tą siłą mocarni,
      Którą przed laty wasz Lwów tak wystrzelił,
      2e całą Polskę sobą rozanieliŁ
      Co noc nad głową mam płat nieba szczery,
      Co dzień nas Niemiec praży kulek gradem.
      Za kulisami wielkiej finansiery,
      Handlują nami niby owiec stadem,
      Po całym kraju, gdzie popatrzysz, wszędy,
      Kręcą się jakieś zamorskie przybłędy.
      Podczas gdy dłonie śmierci niewidzialne,
      Co dzień na nasze kładą się powieki,
      Wy nam dajecie poparcie moralne,
      Najtańszy dowód troski i opieki,
      Jakby was nie stać było na gest szerszy,
      Oprócz festynów, oaczytów i wierszy.
      Podczas gdy Niemiec, wyjąwszy szablicę,
      Na kark nam wojsko zwala najlegalniej,
      Wyście zamknęli kordonem granice
      Bo zawsze chcecie być ultra—lojalni,
      Choć ktoś w Londynie opluł tak niedawno
      Żołnierzy polskich, tradycję przesławną.
      A więc posłuchaj, co ci teraz powiem,
      Tobie i duszom, co są jeszcze bratnie.
      Niechaj na serca padną wam ołowiem
      Mojego listu te słowa ostatnie,
      I niech nad krajem przelecą jak hurza,. >
      Po której czyste niebo się wynurza:'
      i _ n
      Wyrzućcie chciwość z zaciśniętych dłoni,\
      Podwójnie daje ten, kto daje prędzej — ){
      - Trzeba nam prochu, potrzeba nam broni,
      Żywności, leków, bandaży, pieniędzy,
      Niechaj was budzi ten okrzyk po nocy:
      Psiakrew! pomocy nam trzeba, pomocy!!'
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:30
      Silingowie (łac. Silingae; stgr. Σιλίγγαι) to plemię wschodniogermańskie, żyjące w starożytności prawdopodobnie na Dolnym Śląsku (lub w okolicy), a stanowiące według niektórych wersji część większego etnosu zwanego Wandalami (w źródłach Vandali cognomine Silingi, Vandali Silingi, pars Wandalorum qui Silingi etc.) – w archeologii utożsamiani z kulturą przeworską.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:31
      Klaudiusz Ptolemeusz w swojej Geografii (II wiek po Chrystusie) pisze: Poniżej [na południe] Semnonów mieszkają Silingowie, poniżej Burgundów Lugowie Omanowie i Lugowie Didunowie aż do gór Asciburgius; a poniżej Silingów Kalukoni po obu stronach rzeki Albis, poniżej tych Cheruskowie i Kamawowie aż do góry Melibocus, od której na wschód blisko rzeki Albis Bohemowie, ponad nimi Bateinowie i poniżej gór Asciburgius Korkontowie i Lugowie Burowie aż do źródeł rzeki Wisły. Za tymi pierwsi są Sidonowie, potem Kognowie, potem Wisburgiowie powyżej Lasu Hercyńskiego:
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:33
      Silingowie są wymienieni w II wieku n.e. przez Ptolemeusza jako plemię żyjące na południe od Swebów-Semnonów, którzy zamieszkiwali nad rzeką Hawelą. Na podstawie tych informacji Ptolemeusza część badaczy lokalizuje plemię Silingów na terenie Dolnych Łużyc lub Miśni, a nie na Śląsku. Jednak, zdaniem prof. Kazimierza Godłowskiego, umiejscowienie Silingów na Łużycach jest zupełnie niemożliwe, gdyż obszar ten nie wykazywał wtedy śladów osadnictwa ludzkiego i najprawdopodobniej był zupełnie niezamieszkany. Nie przesądza tej sprawy prof. Andrzej Kokowski, który uznaje to za jedną z możliwych hipotez.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:34
      Naukowcy nie są zgodni, czy Silingowie byli odłamem konfederacji plemiennej Wandalów, czy też samodzielnym, ale spokrewnionym z nimi plemieniem. Pliniusz Starszy nie wymienia ich bowiem jako części Wandiliów (występująca u niego wcześniejsza forma nazwy Wandalów). Po raz pierwszy, być może, zostali wymienieni wraz z Gotami przez Strabona, w kontekście wpływów państwa Marboda.
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:35
      Hipotezy dotyczące identyfikacji etnonimów Silingowie/Nahanarwalowie, zakładającej ich allochtoniczność:
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:36
      Hipoteza przeciwna do pierwszej – pierwotni, północni, Silingowie nie byli wandalskiego pochodzenia i tradycję wandalską przejęli wkraczając w pierwszej połowie II wieku n.e. na terytorium „związku lugijskiego” (jego głównym składnikiem mieli być Wandalowie).
    • madohora Re: Dzieje, historia Śląska 05.06.23, 23:37
      Tak czy inaczej, Śląsk znalazł się w pewnym momencie pod władzą Silingów, którzy dominowali w południowo-zachodnich terenach, obecnie polskich, do okresu wędrówek ludów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka