madohora Re: KATOWICE 12.08.17, 12:33 W KATOWICACH POWSTAJE OSIEDLE, KTÓREGO NIKT NIE CHCE Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 26.08.17, 11:29 Nie zgadzam się z tym artykułem. Co roku przez Festiwal przewija się masę ludzi. Owszem, czasem bywa tak, że jak zbiegnie się kilka różnych imprez to któraś cieszy się mniejszym zainteresowaniem a tak było z zeszłorocznym plenerem malarskim. A już te słowa: Jak co roku w dzielnicy będziemy robić plenery malarskie. Przechodnie specjalnie nie interesują się takim wydarzeniem. A powinni zatrzymywać się, rozmawiać, nawiązywać kontakty. Poznawać artystów, iść z nimi na piwo, pokazać dzielnicę. Do tego nie trzeba być koneserem. Wystarczy pokazać: zobaczcie, tu mieszkają fajni ludzie, warto do nas przyjechać. są krzywdzące dla społeczności Nikiszowca. Każdy z nas - nie będę wymieniać z imienia chętnie oprowadzi gości po Nikiszu i pokaże jacy ludzie tutaj mieszkają. No, ja może nie pójdę z artystami na piwo, bo go nie lubię (piwa) ale co do reszty to nie widzę problemu. Każdy odpust, każdy Jarmark czy inne imprezy - zawsze czeka ktoś kto oprowadza gości po naszej dzielnicy. Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 26.08.17, 12:12 PRÓBA UPIĘKSZANIA - NIE PODOBA MI SIĘ TEN ARTYKUŁ Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 26.08.17, 12:14 06.09.11, 23:32 bi.gazeta.pl/im/7/10214/z10214067X,Nikiszowiec--Ta-dzielnica-Katowic-z-ceglana-zabudowa.jpg Fot. Tomasz Wiech Nikiszowiec. Ta dzielnica Katowic z ceglaną zabudową to stereotyp klimatycznego Śląska. Ale wystarczy przejść na drugą stronę ulicy, by sfotografować górniczą orkiestrę, która bladym świtem w Barbórkę gra przed wyremontowanym lodowiskiem Więcej... wyborcza.pl/51,76842,10216143.html?i=4#ixzz1XD6bOciA Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 26.08.17, 14:34 06.09.12, 18:12 Niedziela. Odpust u babki Anny. Anna jest świętą, patronką nikiszowieckiego kościoła, ale dla nikiszowian przede wszystkim starką, czyli babcią. Na Śląsku starzik i starka na życiu się znają jak mało kto, więc to do nich się idzie z problemami. Na miejsce, gdzie karuzela i występy, piosenki o Nikiszowcu na ludową nutę, niesie nas zapach klusek śląskich i rosołu. Dobiega z każdego uchylonego okna. W niedzielę Śląsk inaczej nie pachnie. Godka festynowego wodzireja: „Zapraszamy na zwiedzanie osiedla z naszym przewodnikiem. Goście z zagranicy niech się nie martwią. Zapewniamy tłumaczenie”. Zagranica to oddalony o dziesięć kilometrów Sosnowiec. Samochodu z rejestracją SO lepiej tu nie parkować. Na odpuście nie ma tandety. Plastikowych samochodów ani pistoletów, tylko rzeczy własnoręcznie wykonane w nikiszowieckich domach. Wystawiają się stowarzyszenia, piekarnie, restauracje, malarze i rękodzielnicy. Stanowisko Ruchu Autonomii Śląska jest oblegane. Jest też kolejne pokolenie nikiszowian, które zamiast chodzić na gruba (do kopalni), sprzedaje koszulki i parzy kawę. Odpust to jedna z największych organizowanych tutaj imprez. Święto tej siedmiotysięcznej dzielnicy Katowic. Nikisz ma już ponad sto lat. W 1905 roku Anton Uthemann, nowy dyrektor generalny górniczej spółki Georg von Giesche’s Erben, zadecydował o budowie dwóch osiedli – Giszowca i Nikiszowca. To pierwsze miało służyć górniczej klasie kierowniczej i nawiązuje do koncepcji miasta-ogrodu Ebenezera Howarda, do której niedawno Katowice odwoływały się w boju o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Pobliski Nikiszowiec został zaprojektowany jako osiedle robotnicze, a powód jego budowy był prosty: w związku z dynamicznym rozwojem górnictwa władze kopalni nie mogły sobie pozwolić, by górnicy do pracy nadal maszerowali pieszo i tracili siły (robotnicy pokonywali wtedy nawet kilkanaście kilometrów, a szychta trwała nawet do dwunastu godzin). Zaprojektowanie osiedli Uthemann zlecił braciom Emilowi i Georgowi Zillmannom z podberlińskiego Charlottenburga. Kompleks tworzy dziewięć zamkniętych pierścieniowo bloków (trzy kondygnacje), połączonych za pomocą nadwieszeń ponad wylotami ulic. Wszystko z czerwonej cegły, czerwone są też okiennice. O zdobiące je rabatki dba dzisiaj lokalne Stowarzyszenie „Razem dla Nikiszowca”. Dzięki pruskiemu prawu osiedle odznaczało się wysokim standardem sanitarnym, miało też elektryczne oświetlenie. Równie kompleksowe było otoczenie: szkoła, szpital dla zakaźnie chorych, pralnia, łaźnia, sklepy, kościół…Każdy z bloków ma własne podwórze. Kiedyś mieściły się tu gołębniki i piece, biegały świnie i kozy – czyli kwitło życie proletariatu wyrosłego z klasy ludowej, który do bloków wprowadził obyczaje rodem ze wsi. Jednym z najważniejszych momentów w życiu wspólnoty było świniobicie. Urodzona na Nikiszowcu profesor Dorota Simonides w swojej autobiograficznej książce Szczęście w garści. Z familoka w szeroki świat osobny podrozdział poświęciła wypiekaniu chleba. – Przy piekarnikach kolejne rodziny miały dyżury. To czekanie na swoją kolej, a potem łamanie się chlebem wytwarzało specyficzną więź – mówi mi, podpisując książki na nikiszowieckim odpuście. Profesor Simonides, etnolożka i polityczka, tylko na Nikiszowcu jest naprawdę u siebie. Tutaj spędziła dzieciństwo. – Korzenie człowiek ma w jednym miejscu. Moje korzenie to robotnicze osiedle, na którym wszyscy się znali po imieniu. Nigdy więcej czegoś takiego nie doświadczyłam. Ze świata pozanikiszowieckiego najbardziej przerażają mnie wielopiętrowe bloki z windą, w których sąsiedzi nic o sobie nie wiedzą – mówi. Magia osiedla tkwiła w osadzonej na silnych fundamentach wspólnocie lokalnej. – Mieszkaliśmy w takich samych blokach, chodziliśmy do tej samej szkoły, na nabożeństwa do tego samego kościoła, do tych samych konsumów (sklepów), a wszyscy nasi bracia i ojcowie pracowali w tej samej kopalni. Ta wspólnota miała swoje obyczaje i rytuały, rozpinające się między kopalnią i kościołem. Między bliską ciału Ślązaka górniczą flanelową koszulą, czyli kulturą materialną, i życiem duchowym, sięgającym zdecydowanie wyżej, niż sięgają szyby kopalni „Wieczorek”. Między żywotem Józefa Wieczorka, miejscowego komunisty, bohatera nikiszowieckich strajków, i żywotami świętych. Składniki, na których wyrosła nikiszowiecka społeczność, to szczególny etos pracy górnika, ugruntowana w robotnikach wiara w sprawiedliwość, tradycja i kultura ludowa.„Największym wydarzeniem, które nam […] uświadamiało poczucie wspólnoty, było tzw. tąpnięcie. […] Obszar trwogi, strachu i lęku o swoich bliskich. […] Swoiste trzęsienie ziemi. Żony, siostry i dzieci oraz emerytowani górnicy czekali przy szybie na jakiś sygnał od swoich zagrożonych bliskich […]. W takiej sytuacji nie budzi zdziwienia, że wszystkie dzieci pochodzące z typowo górniczych rodzin, w których i dziadkowie, i ojcowie, starsi bracia oraz wujkowie byli górnikami, wchłaniały tę podstawową zasadę – zasadę górniczego kamractwa: jeśli stało się nieszczęście, to ojcowie nasi, bracia i inni krewni spieszyli na pomoc w poszukiwaniach zasypanych kamratów. Świadomość, że istniała solidarność między górnikami, a także niesłychana więź pomiędzy rodzinami, towarzyszyła nam przez całe nikiszowieckie życie. Dobrze było z tą wiedzą żyć ” – pisze Simonides. Ale nikiszowanie nie tylko w obliczu śmierci byli razem. Razem byli też, a może przede wszystkim właśnie wtedy, gdy dopominali się o lepsze warunki pracy. W 1918 roku, ryzykując skazaniem na front albo więzienie, wywalczyli sobie ośmiogodzinną szychtę. Protestowali w latach dwudziestych (to wtedy Józef Wieczorek stanął na czele Komitetu 21, organizacji strajkowej), a po wybuchu kryzysu w 1929 roku strajkowali już na potęgę. W 1932, 1933, 1935 i 1937. Ten ostatni strajk miał szczególnie dramatyczny przebieg. „Niechcących dopuścić urzędników do pracy demonstrantów rozpędziła policja, na którą posypały się kamienie rzucane przez protestujących z okien dyrekcji i łaźni. Strajk został zakończony w czwartym dniu głodówki, w wyniku obietnicy przedstawicieli Giesche SA, że spełnione zostaną postulaty strajkowe, podwyżki zarobków o 8% i obniżka norm pracy w przodkach o 5 – 9%” – pisze Joanna Tofilska, autorka książki Katowice Nikiszowiec: miejsca, ludzie, historia. Zakochana w Nikiszowcu, przeniosła się tu przed paroma laty. www.krytykapolityczna.pl/Transformacja-20latpozniej/LaciakOsiedlenaczerwono/menuid-227.html O strajkach dużo się mówiło w rodzinie starszego pana, który zaczepia mnie, gdy fotografuję pomnik Wieczorka. Właśnie wraca z odpustu. Pod pachę włożył „Magiel. Niecodziennik Nikiszowiecki”, numer czasopisma wydawanego przez młodzieżowe Stowarzyszenie Pyrlik Stalowy. Ożywia się, gdy pytam o Wieczorka. Mówi wzniośle: – To był nasz ludowy trybun, rewolucjonista! Popiersie ludowego trybuna jakiś czas temu spadło z postumentu. Sprawcy nieznani, podejrzenie padło na kibiców. Janusz Zalewski, mąż wnuczki Wieczorka, próbował interweniować, ale w magistracie dali mu do zrozumienia, żeby sobie darował. Wtedy po dzielnicy rozniosła się plotka, że zrobią tam parking. To oburzyło Józefa Wróbla, związkowca i działacza koła emerytów i rencistów. „Nie po to 38 lat temu osobiście walczył, by kopalnia dalej nazywała się Wieczorek, a nie Janów, jak chcieli w górniczym zjednoczeniu”, napisała „Gazeta Wyborcza”. W końcu pomnik udało się odrestaurować, choć nie w pierwotnej postaci. Na postumencie wyrosła otwarta dłoń z palcami w różnych kolorach. Zdaniem autora projektu, rzeźbiarza Pawła Orłowskiego, ma s Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 26.08.17, 17:29 FILMY BY KRĘCIĆ Pani Gertruda znakomicie pamięta budowę kościoła pw.św. Anny. Jako dziesięciolatka, wchodziła na wieżę niedokończonej świątyni, której ukończenie powstrzymał wybuch pierwszej wojny światowej. Dziś okazały kościół ogląda z okna. - Wchodziłam z koleżanką do góry. Inne dzieci też. Dopóki jakiś chłopak nie spadł i się nie zabił. A jak miałam czternaście, to widziałam jak święcili kościół - przypomina, licząc ile to lat minęło. - Ech..Dziś już nie wychodzę z domu. Doktor mówi, że zdrowie mam jak nastolatka, ale gdzie ja pod kryką będę łazić... Barbara Waluś, siostra pani Teresy mówi o sobie, że jest lokalną patriotką. W Nikiszowcu mieszka od ponad pół wieku. I chwali się, że to w mieszkaniu jej rodziców powstało pierwsze kino. Kino w mieszkaniu? - Jak były święta, to z bratem i siostrą pisaliśmy listy do dzieciątka. Rzadko dostawało się to co się chciało, ale raz rodzice zrobili nam prezent niesłychany - kupili projektor na slajdy i dwie bajki do wyświetlania. Tu mama rozwieszała białą płachtę a tu siadaliśmy z innymi dzieciakami i oglądaliśmy - opowiada pani Barbara, wskazując palcem na dużą kuchnię. - Z czasem dwie bajki, puszczane na okrągło się nam znudziły, więc brat wpadł na pomysł skąd wziąć pieniądze na nowe slajdy. Wymyślił, żeby od innych dzieci zbierać drobne za występ! Tak powstało nasze kino. Pani Barbara wyciąga albumy ze starymi fotografiami i dokumenty, które ocalały po ojcu i dziadku. Ojciec Hubert Gondzik, życiorys miał taki, że film można było nakręcić. Po wybuchu wojny trafił do niemieckiego wojska. Wytrzymał cztery dni i...wrócił do domu. - Tata opowiadał później, że trzydziestu ich wtedy z wojska uciekło. Jak dziadek go zobaczył, jęknął tylko "Hubert! Czyś ty zgłupiał?! Nas tu wszystkich wystrzelają" Następnego dnia poszedł z nim i całą rodziną do jednostki, udając że idzie odwiedzić syna i nic nie wie o żadnej ucieczce. Tak ojciec dostał się do koszarów i tylko dzięki temu uniknął kary - pani Barbara opowiada wspomnienia ojca. - W czterdziestym piątym ojciec był już w Egipcie z armią generała Andersa, do której dostał się po niewoli amerykańskiej. A jak po wojnie był we Francji to wygrywał duże pieniądze w karty i kochała się w nim niejaka Gina. Tata opowiadał czasem jak czule szeptała do niego: "Umberto". Ja na to żartem; "Tata, a rodzeństwa jakiegoś we Francji nie mamy?" A on dalej niezrażony: "Brata swojego tam spotkałem i on mnie namówił aby wracać do domu" Mówiłam mu, Tata ty będziesz gadał a my będziemy wszystko spisywać. Odpowiadał, że przyjdzie na to czas, aż w końcu czasu zabrakło. Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 26.08.17, 18:04 -2- POWALCZMY RAZEM O TO BY NIKISZOWIEC STAŁ SIĘ WIELKIM CENTRUM KULTURY Od lat na szczeblach samorządowym, społecznym i kulturalnym trwa dyskusja na temat przyszłości Nikiszowca, który wciąż nie spełnia swojej roli. Co prawda dzielnica trafiła na Szlak Zabytków Techniki woj, śląskiego dzięki czemu stopniowo zwiększa się liczba odwiedzających ją turystów, jednak infrastruktura jest tutaj na poziomie prawie zerowym. Brakuje: gastronomii, noclegów, tablic informacyjnych, map a przede wszystkim monitoringi i posterunku policji. Nikiszowianie są zdeterminowani, by sytuacja uległa zmianie. Dlatego powstała fundacja "Nowy Nikiszowiec". Jej celem jest aktywne wspieranie idei rewitalizacji zabytkowej dzielnicy. W planach są działania aktywizujące społecznie mieszkańców ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i młodzieży a także działania promujące Nikiszowiec jaki śląski ośrodek kulturowy na wzór krakowskiego Kazimierza oraz dziania związane z restauracją zabytków. Fundacja została już zarejestrowana, prezesem zarządu został ks. Jerzy Klim, proboszcze miejscowej parafii świętej Anny. W najbliższych tygodniach powołana zostanie rada fundacji. Na początek jej działalności,dziś i jutro w Nikiszowcu zostanie zorganizowany pierwszy Minifest z zawodami sportowymi, konkursem latawców, wystawą psów należących do mieszkańców dzielnicy, pokazani karate oraz koncertami zespołów. Trzy Ofiary w drodze do Europy, Kosztowioki, Elizaband oraz orkiestry dętej KWK Wieczorek. nasza gazeta przyjęła patronat nad działalnością Fundacji. Marcin Zasada Dziennik Zachodni 29 maja 2009. -- Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 28.08.17, 22:01 ZABIERAJĄ 12 MIESZKAŃCY SZYKUJĄ LIST PROTESTACYJNY Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 28.08.17, 22:11 katowice.gazeta.pl/katowice/1,72739,13310948,Dwie_nowe_linie_autobusowe_w_Katowicach.html Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 28.08.17, 22:23 1. Domniemywam, że do tej pory autobus był zepsuty, bo jeżeli już "działa" - to go naprawili 2. Autobus 15 minut - to objeżdża cały Giszowiec. Przyjeżdżam nim dziennie niemal tak samo jak jeździłam 12 i jeszcze muszę lecieć z Korfantego na Stawową czyli jeździ ponad 30 minut. Autobus powinien odjeżdżać z Nikisza o 7:59 (ciekawe kto i ile myślał nad tą godziną) a 12 jeździła o 8:11 - i czasem też o 8:35 była już na Mickiewicza. Standard to była 8:40 wiem, bo o 8:45 mam następny autobus 3. Od początku ten autobus się spóźnia 4. I jest stary 5. I ma jednego "nieżyciowego" i złośliwego kierowcęsad 6. Teraz zmieniono godzinę na 8:11 - co daje to, że nie zdążyłabym na następny autobus. Dobrze, że jest 930 Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 28.08.17, 22:29 TYM RAZEM Z POWODU REMONTU KANALIZACJI 30 POJEDZIE INACZEJ Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 28.08.17, 22:42 KOMUNIKACJA WCZORAJ I DZIŚ - Gazeta.pl - 24.03.2014 Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 28.08.17, 22:55 Ludzie się do dzisiaj gubią. Schody ruchome w remoncie, te schody od Placu Szewczyka w kierunku Pocztowej nie są przepustowe (są za wąskie) na ilość ludzi, którzy się tamtędy przemieszczają. Ale co tam! Byle jest D w o r z e c Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 28.08.17, 23:02 PIĘĆ KATOWICKICH DZIELNIC STRACIŁO LINIĘ AUTOBUSOWĄ - Gazeta.pl - 24.03.2015 Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 29.08.17, 00:41 Wiosenny Bieg Pokoju Pobiegną chłopcy przez ulice Pobiegną wszyscy razem Aż staną całe Katowice Zdumione tym obrazem Pobiegnie młodzież okazała Chłop w chłopa i zuch w zuchy Głoszącą że w tężyźnie ciała Leży tężyzna ducha Nie tylko moc, lecz również piękno O czem nam świadczą Grecy Co się Termopil nie ulękną I ran nie znają w ...plecy Pobiegnie młodzież ulicami Jak lud wezbrana rzeka Hej! Ja bym także pobiegł z wami Lecz....pewnie niedaleko Jotes -- Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 29.08.17, 15:32 ALE POKAZAĆ W TV NA NIKISZU BRUDNE OKNA - NA CO DOŚĆ DUŻO OSÓB ZWRÓCIŁO UWAGĘ - to trzeba by pogrozić paluszkiem Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 27.06.18, 15:11 DROGI ROWEROWE POŁĄCZĄ WSZYSTKIE MIEJSCOWOŚCI - Radio Katowice - 27.06.2018 Odpowiedz Link
madohora Re: KATOWICE 21.11.19, 16:19 NA KATOWICKIM RYNKU ROZPOCZĄŁ SIĘ MONTAŻ CHOINKI - Nasze Miasto - 21.11.2019 Odpowiedz Link